FANDOM


TDRCambodia(15)

Kolejny, słoneczny dzień w Kambodży. Blaineley włączyła radio, w którym dało się usłyszeć pewien (nie)ciekawy utwór.

Bad Bunny - Callaita

Bad Bunny - Callaita

Don: Co to za typ?

Blaineley: Szukam tam jakichś wakacyjnych hitów, ale że ten mnie irytuje…

Wyłącza go, a w oknie pojawia się wściekła Dakota.

Dakota: ŻĄDAM POWROTU BENITO! >:3

Prowadzący strzelili facepalma.

Blaineley: Ty nas podsłuchiwałaś? -_-

Dakota: Dla Złego Króliczka to nawet na kosmos mogę polecieć, a co?

Blaineley: Duh. Jeśli puszczę lepszy utwór, opuścisz nas?

Włącza kolejną piosenkę.

Shaun Baker - V.I.P. (feat

Shaun Baker - V.I.P. (feat. Maloy)

Dakota: Okej. Kocham tę piosenkę. :D

Odchodzi, spełniając polecenie Blaineley.

Don: Witajcie w Odkupieniu Totalnej Porażki. Ostatnio mieliśmy drobne zmiany, które spowodowały, że Chrisa już więcej nie zobaczymy, tak samo Manson. Jak dla mnie zmiana na plus. Mieliśmy sporo gości, a niektórzy - w tym ja - są nowymi prowadzącymi. Wczoraj nikt nie odpadł z programu, co nie znaczy, że ta sytuacja powtórzy się dzisiaj. Kto dołączy do przegranych i trafi na wyspę odkupienia? Dowiecie się tego w Przygodzie w Dzikiej Kambodży!

Blaineley, Brandon i Szef zaczęli bić mu brawa.

Szef: Obalił system nadawania nazw!

Brandon: Don > Chris.

Blaineley: No, nadajesz się do prowadzenia tego show. :p

Don: Dzięki! :D

Czołówka…

Don, Blaineley i Szef nadal są w domku prowadzących. Zajęci obgadują ze sobą wszystkie pomysły na program.

Szef: Myślę, że powinniśmy wprowadzić wyzwania na zasadzie, że tylko przegrany ma przywilej - nagroda w postaci karnet na wyspę odkupienia i eliminacja.

Blaineley: Albo kogoś przywrócić do programu. Zmarginesujemy straty.

Szef: Jakie straty? Przecież wczoraj żadne z nich nie odleciało i zakładam, że na wyspę odkupienia też nikt nie zajrzał.

Don: Jaką wyspę odkupienia? Wiecie, kiedy zakończyłem World Trip, program mnie po prostu nie interesował. Ktoś mnie może oświecić w sekundę?

Blaineley: Malutka wysepka położona niedaleko stolicy Kambodży, w której jest dwóch bądź trzech zawodników. Jedno z nas płynie tam, daje wyzwanie i spisuje, kto stracił szansę na powrót.

Chwyciła za roletę i pokazała Donowi obraz ze wszystkimi uczestnikami.

Redemption Collage - aktualny stan

Blaineley: Tutaj masz wszystkie postacie, niebieskim kolorem oznaczamy te na Wyspie Odkupienia, a tradycyjnie szarym - wyeliminowane.

Don: A ta kropka przy niej?

Wskazuje na zdjęcie Jocelyn.

Blaineley: Jocelyn została już raz wyeliminowana, ale przywróciliśmy ją do gry.

Don: O, to ciekawie. Rozumiem, że ta dwójka dziś walczy o powrót?

Blaineley: Jasne.

Szef: Co powiecie na to, aby ktoś z nich wreszcie powrócił?

Blaineley: Świetny pomysł! "Odrobimy" straty. :v

Głupkowato uśmiechnęła się do Szefa. Ten tylko machnął ręką.

Szef: E tam, daj spokój. Najwyżej w następnym dniu wylecą dwie osoby.

Blaineley: Mnie tam pasuje. Im więcej plot twistów dla uczestników, tym lepiej.

Don: Co wy na to, abyśmy wprowadzili dla nich nowe zasady na moją część?

Blaineley i Szef: Pewnie 3;)

W domku uczestników panowała jakaś rutyna. Amy przeprowadziła się do Dakoty i spędzały całe noce na rozmowach ze sobą.

Dakota: Słuchaj. Pamiętam, że w Odkupieniu po twojej eliminacji wspominałaś coś o pracy w sadzie. Wykorzystałaś ją? xD

Amy: W sumie to tak. Byłam z Reighan'em nawet na jednej randce, bo się wkurzyłam na Duncana. ;v

Dakota: Zechcesz mi zdradzić, o co się z nim pokłóciłaś? :P

Amy: A o takie różne damsko-męskie sprawy. Ważne, że do niego wróciłam, ale nie ukrywam, bardzo lubię Reighana i głównie on jest powodem zazdrości mojego chłopa.

Dakota wzięła kolejny łyk kawy.

Amy: Hajs mi zabrał złodziej jeden. Nadal mi wisi dwieście dolarów. W ten sposób się od niego wyprowadziłam, ale kto wie, może z nim zerwę? XD

Dakota: Kto, Reighan?

Amy: Nieeee, Duncan.

Dakota: A nie prosiłaś, aby ci zwrócił te pieniądze?

Amy: Cały czas. Problem polega na to, że chciałam kiedyś od niego pięćdziesiąt dolarów, od razu mu je oddałam, a jeśli chodzi o wyższą stawkę - kisi już ją piąty miesiąc.

Amy usiadła na schodach.

Amy: Najgorsze jest to, że pewnego razu chciałam z nim na poważnie porozmawiać. Miałam trochę gorszy nastrój, a on do mnie z tekstem, że seks lekarstwem na mętlik w głowie i próbował mnie "zachęcić" do współżycia…

Dakota: Fuuu…

Gdzieś indziej rozmawiali ze sobą inni. Heath zebrał się na odwagę, aby móc porozmawiać z Tylerem.

Heath: Cześć, Tyler. Walę prosto z mostu. Co powiesz na sojusz?

Tyler: Nikt mi nigdy wcześniej tego nie oferował. Wchodzę w to.

Uścisnęli dłonie.

Tyler: Jesteś pierwszą osobą, z którą mogę tu normalnie porozmawiać.

[Zwierzenie] Heath: I także jedyną, którą stać na przewrót w tym programie. Nie chcę zabrzmieć jak seksista, ale w programie zazwyczaj dominują dziewczyny. Mogę coś w tym zmienić, ponieważ parę osób zalazło mi za skórę. W tym sezonie zdecydowanie brakuje jakiejś strategii.

Heath: Zjawia się zawsze ktoś, kto nie ocenia pod względem tego, kto z kim i gdzie. xD

Tyler: Sądziłem, że wszystko już wytłumaczyłem… ;-;

Heath: Na pewno o tym zapomnieli, ale niesmak pozostał. Czas, żebyśmy o sobie przypomnieli w grze oraz zrobili krok do przodu w show.

Tyler: Słyszałem, że Lindsay się do ciebie podwalała. Jakieś negatywy na mój temat? :P

Heath wzruszył ramionami.

Heath: Nie ukrywam, że mi się podoba, ale to niekoniecznie mój typ laski, jeśli tak długo się zastanowić.

[Zwierzenie] Heath: Jeśli by się przyjrzeć temu z bliska, wpadłem na genialny pomysł, tylko niestety nie umiem się bawić w swatkę. Nie muszę przecież działać sam, ale jeśli chcę postawić solidny fundament, koniecznie muszę zacząć od podstaw. Najwyżej się nauczę. :P

Tyler: Wchodzę z tobą sojusz, ale dwójka to zdecydowanie za mało.

Heath: Pomyślmy… Kto mam nie zalazł za skórę, a jest taki typowo neutralny?

Tyler: Dawid?

Heath: Jasne.

Przybili żółwika.

Dave i Sky spędzali ze sobą znacznie więcej czasu, co nie umknęło uwadze innym, zwłaszcza Lightningowi. Rzecz w tym, że on niekoniecznie się podwalał do Sky, ale zbiegiem okoliczności znajdował się tam, gdzie zakochana para. Dwójka wybrała się nad molo. Na małym skrawku pływał Lightning, ale na chwilę obecną nie było go widać.

Dave: Kolejny dzień za nami. Już myślałem, że odpadnę stąd pierwszy, haha. ^^

[Zwierzenie] Dave: Między mną a Sky zaczyna coraz lepiej się układać! Kto wie, może niedługo zostaniemy tą parą? :D

Sky uśmiechnęła się do Dave'a.

Sky: Aż tak sobie samoocenę zaniżasz? Na pewno nie odpadłbyś pierwszy, na pewno nie przed Fabianem. XD

Oboje zaczęli się śmiać.

Dave: Tak się zastanawiam - co by się stało, gdyby on nie wziął udziału w tym programie?

Sky: Gra nabierałaby powolnego tempa.

Dave: Słuchaj. Tak czysto teoretycznie - wiem, że jeszcze nie odzyskałem twojego zaufania w pełni, ale masz z kimś może na pieńku?

Sky: Aż tak to nie. Jedynie Dawn często jest złośliwa, tak to z każdym dobrze mi się żyje.

Dave: O, to fajnie. ^^

Dave i Sky przytulili się do siebie. Ich miłosne amory przerwał Lightning, który wpadł na nieco bardziej irracjonalny pomysł, jakim było ochlapanie dwójki. Najwyraźniej ich nie dostrzegł, ponieważ był zajęty pływaniem. Musiał teraz zwrócić na nich pewną uwagę, zwłaszcza że Dave zaczął wrzeszczeć.

Dave: CO TY ROBISZ, PACANIE?! Nie widzisz, że my tu próbujemy spędzić czas ze sobą?!

Lightning: Naprawdę? Sorry, Lightning was nie widział.

[Zwierzenie] Dave: Wkurza mnie ktoś taki jak Lightning: nie dość, że to nieuważne, to na dodatek mówi w trzeciej osobie. Co z niego za frajer. ;-;

Sky nie była zła na Lightninga.

Sky: Nic się nie stało. :)

Lightning: Widzisz? Przeprosiłem i przynajmniej ona nie ma z tym problemu, a ty zawsze musisz go szukać. ;-;

Dave: Co? Ja szukam problemu?

Lightning: Tak! Wszędzie szukasz problemu. Jakby człowiek nie mógł sobie popływać.

Dave: Won mi stąd!

Lightning: Lightning żegna pana!

Ochlapał go jeszcze raz i odpuścił pływanie.

[Zwierzenie] Dave: Dobra, ja mam dość Lightninga. Dzisiaj odleci. >:)

Sky: Wszystko w porządku, Dave?

Dave: Właśnie nie, Sky. On cały czas się wszędzie miesza w nieswoje sprawy…

[Zwierzenie] Sky: Wydaje mi się, że Dave nieco przesadza, jeśli chodzi o Lightninga. A to ochlapanie jest jak chrzest bojowy - zrobił to przez przypadek.

Don popłynął na wyspę odkupienia. Widać było, że w kieszeni bluzy schował jakiś skrawek papieru. W międzyczasie Sierra i Matti "rozgrzewali się" do wyzwania powrotnego.

Sierra: Dzisiaj pewnie jakieś wyzwanko. Aż szkoda, że nie było go wcześniej. xD

Matti: Zamierzasz mnie zmieść z powierzchni Ziemi?

Sierra: Skąd?... Zależy mi tak naprawdę na tym, abym jak najszybciej zobaczyła Cody'ego. Będę udawała zależną od czynników wynikających z tego, jak zachowywałam się cały czas w programie.

Matti: No… Ok?

Podrapał się po głowie.

Matti: To dziwne, bo myślałem, że chcesz wygrać dla swojego ukochanego.

Sierra: Nieważne. W obu przypadkach będę wygrana. ;)

Matti: No dobrze. Mimo wszystko powodzenia życzę.

Podał jej rękę.

Sierra: Wzajemnie.

Don zjawił się już na wyspie odkupienia z porażającymi wieściami.

Don: Witam was, droga młodzieży.

Sierra: Don? Wow, nie spodziewałam się tutaj twojej obecności.

Don: Widzisz, Sierra. Nie tylko zjazd blogerów #AntyChris nas tutaj sprowadza… XD

Sierra: Najlepszy blog. Tego nie przebijesz!

Don: Racja. Uważam ciebie za wspaniałą mentorkę: potrafisz porządnie otworzyć człowiekowi oczy, jesteś wyjątkowo elokwentna i wyrozumiała oraz potrafisz przekonać człowieka do wielu rzeczy. Niestety, tutaj jako prowadzący muszę oceniać cię adekwatnie do tego, jakbym traktował wszystkich zawodników.

Wręcza Matti’emu i Sierrze po zwykłej torebce foliowej.

Don: Napełnijcie tę torebkę mokrym piaskiem, a następnie za pomocą jej ciężaru musicie sprawić, aby z tej huśtawki gliniany ludzik znalazł się w tej oto siatce.

Pokazał im siatkę, do której mają trafić figurki.

Don: Macie może jakieś pytania?

Matti podnosi rękę do góry.

Don: Tak, słucham?

Matti: Możemy już zacząć wyzwanie?

Don: Jasne.

Gwizdek poszedł w ruch. Matti i Sierra biegną jak szaleni do piasku, aby jak najprędzej wypełnić swoją przepustkę do zwycięstwa. Fioletowowłosa dziewczyna bardzo energicznie wsypywała piasek za piaskiem tak, aby Matti nie miał cienia szans jej dogonić.

[Zwierzenie] Matti: Wiecie? Kiedy oglądałem ten program po raz pierwszy, uważałem Sierrę tylko i wyłącznie za świruskę, która ma hopla na punkcie Cody’ego. Tak jest nadal, ale trochę się ogarnęła. Widząc jej rozmowę z Donem uświadomiłem sobie jedno: mogę to przegrać.

Sierra niczym drapieżne zwierzę szybko napełniała torebkę, Matti jednak zauważył, że one nie są “pierwszej świeżości”. Wystarczył przesadnie manualny ruch, aby podrzeć foliowy przedmiot, więc starannie oraz powoli dosypywał piasek. Kiedy torebka została zasypana już do połowy, Sierra zaczęła biec ze swoją na huśtawki, ale przez przypadek przedziurawiła ją swoim długim paznokciem.

Sierra: Cholera jasna ._.

[Zwierzenie] Sierra: Przynajmniej tym razem nie musiałabym wsypywać suchego piasku do sitka, jak na lekcjach biologii pani mi zawsze kazała. I co z tego, że chodziłam do tej samej klasy, co Lindsay? Obie musiałyśmy powtarzać tę pieprzoną klasę, ale przynajmniej ta szmata poszła na emeryturę. :))

Sierra miała bardzo lekką torebkę, ale kiedy wrzuciła ją na drugą część huśtawki, jednak okazało się, że kiedy upuściła już torebkę ta cała się rozsypała. Sierra strzeliła facepalma i z niecierpliwością czekała na Matti’ego. Kiedy zawiązał prawidłowo torebkę oraz wrzucił do swojej huśtawki, gliniana figurka człowieka od razu poszybowała do siatki. Sierra miała grymas na twarzy, ale od razu przyjęła porażkę z ulgą.

Don: Znamy już wyniki! Sierra, niestety musisz opuścić wyspę odkupienia.

Sierra: Trudno się mówi. Na razie.

Podpływa jacht, aby zabrać Sierrę. Nic nie wydarzyło się specjalnego, podpłynęli sobie Anna Maria i Warwick, jednakże oboje mieli swój własny cosplay. Dzisiaj na przykład Anna Maria wyglądała jak Rosalía, z kolei Warwick przypominał innego latynoskiego artystę, Ozunę. Ich ubrania były podobne do tych z tego teledysku.

Don: Kim wy jesteście?

Sierra: Dość charakterystyczny styl, Anka. Tylko, że karnacjami się nie dograliście. xD

Warwick: Więcej opalenizny by mi się przydało.

Sierra: Z tym się zgodzę.

Anna Maria: Dobra, wchodź na pokład!

Włączyła kolejną hiszpańską piosenkę i w jej rytm Sierra opuszczała łódź.

Christina Aguilera - Pero Me Acuerdo De Tí (Official Music Video)

Christina Aguilera - Pero Me Acuerdo De Tí (Official Music Video)

Sierra: NARESZCIE ZOBACZĘ CODY’EGO <3

Anna Maria: Dokładnie :DD

Don i Matti zostali na wyspie odkupienia.

Don: Matti, mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę tego dnia. Pokonałeś Sierrę i na chwilę obecną zostajesz tutaj jako jedyny.

Matti: Zdążyłem zauważyć, ziomek. XD

Don: Wobec tego… OFICJALNIE POWRACASZ, ZIOM!

Matti: Serio? Do wszystkich zawodników? Już nie będzie Bricka? Super! :D

Chciał przybić żółwika z Donem, ale ten spoglądał na centrum stolicy, aby Blaineley i Szef na niego nie spojrzeli (w sensie, żeby nie domyślali się jakichś niepotrzebnych rzeczy).

Don: No w sumie…

Przybił żółwika z zawodnikiem i obaj ruszyli na skuter wodny.

Don: Cholera jasna. Mam nadzieję, że Warwick nauczył mnie dokładnie, jak się na tym jeździ.

Matti: Ja umiem!

Don: Serio?

Zamienili się miejscami i to Matti prowadził pojazd. Po pół godziny wszyscy zjawili się na miejscu.

Don: Witajcie, zawodnicy!

Dakota: Matti powraca do gry? O, fajnie. :p

[Zwierzenie] Dakota: Nikt z nas nie miał kontaktu z Matti'm, więc jeśli komuś by zależało na “sojuszach”, Matti jest chyba w najlepszej sytuacji. Już widzę strategię Dawn, która będzie miała na celu nas rozdzielić od niego. Jakby tu każdemu nie zależało na milionie.

Don: Wiesz, że przerwałaś mi przemowę, prawda?

Dakota: No trudno.

Wzrusza ramionami.

Don: Wprowadzam nową zasadę. Trzy minusy za poważne wykroczenia, a zawodnik zostanie zdyskwalifikowany z programu. Dakota, otrzymujesz właśnie pierwszego minusa.

Wszyscy byli zaskoczeni, najbardziej zainteresowana sprawą.

Dakota: Słucham? Dostaję minusa, ponieważ uprzedzam fakty? No naprawdę…

Don: Zdań się nie zaczyna od “no”.

Dakota: NO, ale damie się nie przerywa!!!

Uczestnicy mają wywalone w rozmowę Dakoty z Donem. Bardziej spoglądają na Matti’ego.

[Zwierzenie] Bridgette: Pierwszy raz mi jest bardzo przykro, że kogoś wyznaczyłam do eliminacji. Taki okropny wstyd, że musiałam wybierać pomiędzy nim a Heath’em. :/

Matti: Cześć, ziomki. :)

Dawid: Siema.

Przybił z nim piątkę.

Dawid: Mam nadzieję, że się nie gniewasz za tamto. xD

Matti: Luzik. :P

Spogląda na Dave’a i Sky, którzy zadowoleni rozmawiają ze sobą, ale po chwili wzrusza ramionami.

[Zwierzenie] Matti: Dave był głównym powodem, dla którego zostałem wyeliminowany, ale nie mam mu tego za złe. Wiem, jak się zachowywał na Pahkitew, chociaż nie wyjaśnia to jego antagonistycznego usposobienia. Trzeba będzie się przyjrzeć typowi. B)

Don: Miło, że wszyscy się dobrze dogadujemy, prawda?

Mrugnął okiem do Dakoty, ta tylko podeszła do Amy i zaczęła coś mamrotać pod nosem. Gdy Blaineley oraz Szef stanęli obok Chrisa, Dakota zaczęła narzekać na nowe warunki panujące wraz z przybyciem nowego prowadzącego.

Dakota: Zgadzacie się na politykę trzech minusów?

Blaineley: Tak. Uważam, że to jest świetny pomysł. Większa kontrola nad uczestnikami.

Dakota <szeptem, do siebie>: To nawet Chris nie miał już tak popieprzonych zasad… ;-;

Szef usłyszał pierwszą część zdania i się zbulwersował.

Szef: Co nie miał Chris? Powiedz to głośno!

Dakota nerwowo przełknęła ślinę, tak samo Amy i Sam zaczęli się martwić o dziewczynę.

Szef: Jeśli nie powiesz swojego zdania publicznie, otrzymujesz następnego minusa!

Don: Nie muszę mówić, co się stanie, jeśli uzyskasz jeszcze jednego.

Dakota: BOŻE, TE ZASADY SĄ JAKIEŚ POPIEPRZONE!!!

Wściekła Dakota zaczęła krzyczeć na prowadzących. Szef postanowił rozwiązać sprawę raz, a dobrze.

Szef: DRUGI MINUS.

Wrzask Szefa był tak donośny, że przeraził Dakotę. Wszyscy zamilkli.

Blaineley: Proponuję wam, abyście nam nigdy nie przerywali, kiedy mamy coś do powiedzenia. Nie wynika to z naszego podwyższonego poziomu ego, po prostu lubimy, gdy każdy nawzajem może się wspierać. Zacznijmy od dzisiejszego wyzwania, które poprawi wam humor.

[Zwierzenie] Dakota: Dzisiaj nie poprawi mi nic humoru. Dostałam już dwa minusy, bo powiedziałam “o kilka słów za dużo”. Czyżby ich też coś ugryzło w zadki?

[Zwierzenie] Dawn: “Wyzwanie, które poprawi wam humor” to zadanie mające na celu upokorzyć najbardziej elitarne jednostki tego programu… Och ironio losu. Dzisiaj Dakota pogrąża samą siebie, nie lepiej byłoby czasami wyhamować? ^^

Blaineley: Z racji tego, że wróciliście do liczby parzystej, a mamy ochotę urządzić naprawdę ciekawy konkurs, dzisiaj pokażecie nam się ze strony kucharskiej. Rzucam wam hasło. SURÓWKA!

Dawid: Z ostatniej chwili! Blaineley rzuciła hasłem “Surówka!”, a uczestnicy nadal nie wiedzą, o co jej chodzi!

Don zmierzył go wzrokiem.

Don: Czy też chcesz minusa? -_-

Dawid: Możesz dać nawet całą górę lodową. XDDD

Don: Dobra, minus.

Dawid się zaśmiał, a uczestnicy stawali się bezsilni wobec nowej dyrektywy.

[Zwierzenie] Kathy: Rozumiem, że nie można sobie już żartować?

[Zwierzenie] Amy: NO dosłownie zasady w mojej starej szkole. Tam odezwanie się bez podniesienia ręki albo prośba o pomoc kończyła się na tym, że traktowali nas gorzej niż w Syberii.

Don: Nie możemy stosować innych kar dyscyplinarnych niż minusy. Chętnie dawalibyśmy wam linijką po łapach…

Lightning: Weź sha-zluzuj!

Don powoli tracił cierpliwość.

[Zwierzenie] Lightning: Ten facecik źle do nas podchodzi. ;-;

Blaineley: Dobra, czas rozluźnić napiętą atmosferę. Tym razem to my was dobierzemy w pary, a na podstawie poprzedniego mini-wyzwania integracyjnego będziemy już wiedzieli, jak tutaj was połączyć.

[Zwierzenie] Jocelyn: Brzmi to jak jakaś zła wróżba… XD

Szef: Myślę, że ci, którzy mieli najpopularniejsze pytanie, powinni się ze sobą łączyć. Matti, z racji tego, że niedawno do nas dołączyłeś, twoim zaszczytem będzie pomaganie osobie najmniej popularnej. Wobec moich wyliczeń pary wyglądają następująco:

  • Owen & Sam
  • Sky & Samey
  • Bridgette & Lindsay
  • Kathy & Dawn
  • Heath & Lightning
  • Dakota & Dawid
  • Amy & Dave
  • Aisha & Tyler
  • Jocelyn & Matti

Amy i Kathy podnoszą rękę do góry. Obie zaczynają się sprzeciwiać temu wyzwaniu.

Amy/Kathy: Słucham? Ja mam być z kimś takim w wyzwaniu? Chyba sobie żartujesz! Tak poza tym, większość z nas miała taką samą ilość punktów, na jakiej podstawie to w ogóle było ustawiane? Weź przestań mówić w tej samej chwili co ja!!!

[Zwierzenie] Kathy: Przez chwilę poczułam, jakbym to była jej młodszą siostrą bliźniaczką. :o

Większość nie miała problemu z doborem partnerów.

[Zwierzenie] Aisha: Ciocia dała mi książkę kucharską, bo umiałam według niej dobrze gotować. Zobaczmy, jaki to talent we mnie drzemie. Wait, mam Tylera w teamie? ;v

Blaineley: Trzy pary z najlepszymi wynikami będą miały specjalny przywilej po zakończeniu wyzwania. Na gotowanko macie zaledwie pół godziny, także…

Jocelyn podniosła rękę do góry.

Jocelyn: Chciałam się zapytać z ciekawości. Przepraszam za przerwanie twojej wypowiedzi, ale dlaczego Matti został przydzielony akurat do najmniej popularnej osoby, jakby od razu miał być spisany na straty? xD

Szef: E tam, liczymy, że nas właśnie najbardziej zaskoczycie!

Don: Wolałabyś zrezygnować z tego wyzwania?

Jocelyn spogląda na Matti’ego.

Don: Gdybyś tak zrobiła, bo masz do tego prawo, przysługiwałoby ci to automatyczne zagrożenie, bo na chwilę obecną wypadłabyś najsłabiej.

Jocelyn: Raczej nie zaryzykuję. Damy radę! :)

Jocelyn uśmiechnęła się do Matti’ego.

Matti: Dajmy z siebie 250%.

[Zwierzenie] Dakota: Przynajmniej jestem z Dawidem w drużynie. Będziemy świetnie ze sobą współpracować.

[Zwierzenie] Jocelyn: Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem, jak zostało zinterpetowane to zadanie.

Zegar odmierza czas. Pół godziny do robienia wyzwania ma swoje miejsce.

Owen i Sam, pomimo swojej tuszy, mieli największy problem z zadaniem.

Owen: Mam takie słabe pojęcie w kuchni. A ty coś umiesz?

Sam: Słuchaj. Właśnie ledwo. Może będziemy mogli się przejść, podejść i sprawdzić jak radzą sobie inni?

Owen: W sensie do Dakoty i Dawida?

Sam: Możemy. Nie mam nic przeciwko.

Owen: Właśnie, Sam. Mam pytanie.

Sam: Tak?

Owen: Czy my nie zapomnieliśmy o produktach?

Owen i Sam spoglądają na ciężarówkę, którą prowadził delfin. Wyglądała dosłownie tak samo, jak w dziesiątym odcinku Wyspy.

Sky i Samey dobrze się ze sobą dogadywały.

Sky: Masz jakiś pomysł?

Samey: Wolałabyś jakąś standardową, wegańską czy coś kreatywniejszego?

Sky: Stawiam na bardziej nowatorskie rozwiązania.

[Zwierzenie] Sky: Wszystko super, tylko że poszłyśmy w obcy język. Po co wyjechałam z tym nowatorskim rozwiązaniem?

Samey: Dobrze, proponuję abyś pokroiła tę sałatę.

Sky: Gdyby tu był jeszcze zmywak… Mam tak, że zawsze myję jedzenie przed umyciem.

Samey i Sky przybiły piątkę.

Samey: Bomba. Myślę, że damy sobie radę.

[Zwierzenie] Sky: Nie spodziewałam się tego po Sammy. :)

[Zwierzenie] Samey: Non stop walczyłam z Amy o to, która z nas powinna gotować obiad. Nie mogłam w pełni wykorzystać swojego potencjału, więc szłam na specjalne kursy. ^^

Bridgette oraz Lindsay poświęciły trochę czasu na rozmowę ze sobą.

Lindsay: Bridgette.

Bridgette: Tak, słucham? :D

Lindsay: Pamiętasz może, jak razem gotowałyśmy tę rybę?

Retrospekcja: Jedenasty odcinek Wyspy, Lindsay i Bridgette kroją rybę fugu. Po chwili twarze zadowolonego Geoffa, który zachwyca się potrawą Bridgette i wymiotujący Trent po skosztowaniu potrawy Lindsay.

Bridgette: Pamiętam. Jak chcesz, możesz mi pomóc w przygotowaniach.

Lindsay pokazała jej składniki.

Lindsay: Myślałam, że trzeba ukraść jak najwięcej. XD

Bridgette: O, świetnie! Na pewno coś z tego zrobimy! :D

Obie przytuliły się do siebie.

Bridgette: Świetnie się spisałaś. Umiesz kroić?

Lindsay wyjęła nóż.

Lindsay: To akurat tak. Ale to chyba nie będą żadne steki, prawda? Do tej pory nie umiem ich kroić. (please)

[Zwierzenie] Lindsay: Do tej pory nie wiem, jak się kroi mięso! Kiedy raz próbowałam na studniówce je pokroić na połowę, to zrezygnowałam, bo bałam się wyjść na idiotkę, więc wzięłam kotleta w ręce i wszamałam ^^

Kathy i Dawn miały najciekawsze pomysły, mimo że ciągle się kłóciły ze sobą.

Kathy: Możesz z łaski swojej mi nie przeszkadzać, kiedy próbuję wrzucić grzyby?

Dawn: Ta, ale skarby lasu należy chronić.

Wytrąciła jej z rąk grzyby. Wściekła Kathy zdecydowała, że strąci także miskę, do której powinni dodać jakąkolwiek zawartość surówki.

Kathy: Whoops, ale niezdara ze mnie! :’)

[Zwierzenie] Dawn: Wywłoka… :’)))

Dawn podniosła miskę, a Kathy nadal wrzucała grzyby. Dawn włączył się bulwers.

Dawn: JA TEGO NIE PODAM.

Kathy: I dobrze, bo jeśli nawet jakimś cudem wygramy, to powiem wszystko prowadzącym i nie dostaniesz immunitetu. ;)

Dawn: Ale cnotka z ciebie. Dobrze wiem, że nienawidzisz Amy. Z wielką przyjemnością pomogę ci się jej pozbyć. :)

Kathy strzeliła facepalma.

Kathy: Zamilcz najlepiej, wymiotująca auro. A jak nie chcesz pomagać, to przynajmniej odsuń się w cień i nie rób z siebie nawiedzonej.

Dawn: Miłej przegranej, jeśli się okaże, że ta ceremonia będzie podwójna. :v

[Zwierzenie] Kathy: Kurczę, ona ma jednak częściowo rację. Co, jeśli odpadniemy, a ona następnie wygra ze mną pojedynek o powrót? Muszę się bardziej zmobilizować do tego wyzwania.

Heath oraz Lightning również nie mieli wielkiego pola do popisu.

Lightning: Nie lepiej wrzucić zaledwie parę składników? Przecież na tym polega surówka.

Heath: No co ty? Myślałem, że surówka to chyba półprodukt redukcji rudy w piecu, ma bardzo wysoką zawartość węgla (powyżej 2%), zwykle 3,5-4,5% i liczne zanieczyszczenia, co czyni ją bardzo kruchą i nieprzydatną bezpośrednio jako materiał, z wyjątkiem ograniczonych zastosowań...

Lightning: Huh?

Heath przewrócił oczami.

Heath: Zrobię po prostu mizerię… Masz ogórki?

Lightning kiwnął głową na nie. Heath widzi tylko jednego ogórka.

Heath: Lightning.

Lightning spogląda na Heatha.

Heath: Mamy zaledwie TYLKO JEDNEGO OGÓRKA.

Lightning: I maślankę do mizerii!

Pokazuje mu maślankę. Heath prychnął.

Dakota oraz Dawid mieli bardzo dobry humor podczas przyrządzania razem surówki.

Dawid: Szkoda, że to musi być tylko surówka.

Dakota: Teoretycznie to nawet można oznaczać sałatkę gręcką za taką “większą” surówkę, liczy się kreatywność. :D

Kroiła ser feta, w międzyczasie Dawid dorzucał oliwki zielone i czarne.

Dakota: Moja ulubiona sałatka <3

Dawid: Moja też <3

Sam i Owen zjawili się koło nich. Dziwnym zbiegem okoliczności Dakota oraz Dawid byli nadal w bardzo ubogim nastroju.

Sam: Co tam słychać?

Owen: Słuchajcie, mamy pytanie do was. Zechcielibyście dać nam trochę składników?

Dakota: W sumie nie mam nic przeciwko.

Dawid wręczył garść składników do siatki i dał ją Owenowi.

Dawid: Użytkujcie dobrze. xD

Owen: Będziemy. :D

Przybił żółwika z Dawidem.

Amy miała totalnie wywalone na Dave’a i stwierdziła, że najlepszym sposobem na olanie wyzwania będzie śpiewanie Halsey.

Amy: ♫ See, everywhere I go I got a million different people tryna' kick it
But I'm still alone in my mind ♫

Dave: Możesz mi pomóc?

Amy śpiewa dalej.

Amy: ♫ I know you're dying to meet me
But I can just tell you this
Baby, as soon as you meet me
You'll wish that you never did ♫

Dave jest zły na Amy i odchodzi.

Amy: Halsey to jednak broń na wszystko. XD

Amy zaczęła sama robić sałatkę i głupio się uśmiechnęła.

Aisha oraz Tyler nie mieli większych problemów. Dziewczyna też nie zamierzała się do niego odzywać.

Tyler: Słuchaj, Aisha.

Aisha: Tak, Tyler. Ja wiem, że chcesz mnie przeprosić za tę całą dziwną sytuację, która miała miejsce z Alejandro. I ci wybaczam.

Tyler: Serio?

Aisha: Tak, rozumiem, że to nie jest twoja wina, jednak zależy mi na wygranej, żebym nie odpadła.

Dała mu marchewkę i tarkę.

Aisha: Zrób z tego użytek.

Tyler miał już trzeć marchewkę, ale nagle przypomniał sobie, z czym mu się to kojarzy. Po chwili tarcia oddał narzędzie Aisha’y.

Tyler: Nie dam rady.

Aisha czuła się sfrustrowana wypowiedzią Tylera i nagle sama robiła surówkę.

Ostatni byli Jocelyn i Matti, jednak pomimo najsłabszego występu w poprzednim odcinku, ich współpraca wyglądała naprawdę dobrze.

Matti: Każdy z tych owoców możesz pokroić w cienkie paseczki.

Jocelyn: O, a myślałam, że w kostki, jak każda sałatka bądź surówka miała wyglądać.

Matti: Hm, też byłoby nieźle, ale zobacz, nie mamy za dużo składników. :v

Jocelyn: Nie szczędzili na nas. Ciekawi mnie za to jedna rzecz, czyżby każdy z prowadzących przeszedł na dietę? xD

Matti i Jocelyn zaczęli się śmiać.

Matti: W sumie to mogli dać więcej produktów, bo to tak naprawdę sami dla siebie.

Matti oraz Jocelyn trzymali się za ręce oraz nadal kroili sałatkę dla jury.

W końcu minęło upragnione pół godziny, a prowadzący domagali się dań od zawodników.

Don: Czas minął! Pora sprawdzić, jakie dania dla nas przygotowaliście! Zaczniemy od najgorszych w poprzednim wyzwaniu, co wy na to?

Blaineley i Szef kiwnęli głowami na tak.

Don: Jocelyn, Matti - pokażcie nam swoje danie.

Jocelyn oraz Matti podają półmisek na stół.

Jocelyn: Przygotowaliśmy sałatkę owocową z mango.

Matti: Pokroiliśmy mango, śliwki, nektarynkę, brzoskwinię i dodaliśmy soku z limonek.

Jury próbuje dania. Na twarzy Blaineley widać, że bardzo jej to smakowało.

Don: Czas na nagrodzenie was ocenami. Wyborne, proste i jakże wyśmienite - daję wam 8 punktów!

Blaineley: Powiem wam, że dawno czegoś tak zdrowego nie jadłam.

Jocelyn i Matti zaczęli się śmiać.

Blaineley: I wasze danie utwierdziło mnie w przekonaniu, że tęsknię za tymi smakami. Od razu chciałabym podziękować z góry Donowi, że nam załatwił te jedzenia. Naprawdę się przydały. Wasza sałatka to były czyste delicje i z przyjemnością przyznam wam 10 punktów.

Szef: 7 punktów, trochę suche, ale dobre.

Blaineley: Macie 25 punktów, czyli plasujecie się na dobrej pozycji. Zawsze może wypaść ktoś lepiej, ale zobaczymy. Co powiedzą Aisha i Dawid?

Aisha: Raczej co zaprezentują.

Blaineley: Chcesz ujemne 10 punktów?

Aisha: Coś cię w pupę ugryzło, ladacznico?

Blaineley, kiedy otrzymała półmisek od Aisha’y, chciała w nią zdzielić półmiskiem, ale niestety kodeks jej zabraniał. Za to była bardzo wybredna.

Blaineley: Minus dla Aisha’y za wulgarny tekst w stosunku do mnie i trzy punkty. Słabe to było.

Don: Dam cztery punkty. Było to wyjątkowo przeciętne i nie za bardzo mi zapadło do gustu.

Szef: Siedem punktów. Przypadły mi do gustu głównie kapary, ale trochę popsuły smak szpinaku, za to także plus za kreatywność. Niestety, tylko czternaście punktów. Zobaczymy, jak wypadną pozostali.

Don: Amy i Dave, wasza kolej.

Amy zadowolona podeszła ze surówką własnej roboty. Dziwnym trafem nie było Dave’a.

Blaineley: Gdzie jest twój kolega?

Amy: Chwilowo go nie ma. Tak po prostu się naradziliśmy. A ja wychodzę z inicjatywą sałatki całego waszego życia - COLESŁAW!

Kathy: Co to takiego?

Dawn: Sama se wymyśla te nazwy.

Szef: Wcale nie. Colesław to jest bardzo dobra surówka, ale zobaczymy, jak ją odwzorowała Amy.

Wszyscy degustują.

Amy: Pokrojona kapusta pekińska, marchewka i majonez. Palce lizać.

Don: Dokładnie! Dziesięć! :D

Blaineley: Smakuje wybornie, a majonez to guilty pleasure w tym wszystkim - dziesięć!

Szef: Solidnie przyrządzone. Maksimum.

Wszyscy zaczęli bić brawa Amy.

Szef: Zasłużyła sobie, tak samo Dave, potraktujemy również i jego jako zwycięzcę. Następni będą Dakota i Dawid.

Dakota: Jeśli mamy być szczerzy, zależało nam na jak najlepszym efekcie, więc zrobiliśmy sałatkę grecką.

Dawid: Przepraszam, że nie zrobiliśmy surówki, ale…

Jury nie miało z tym problemu.

Blaineley: Sałatka, surówka - wszystko jedno. Ważne, żeby smakowało, a to spełnia swoje oczekiwania. Najbardziej lubię z tego ser feta, a niby miałam się zdrowo odżywiać - 10!

Szef: 10. Jedna z moich ulubionych sałatek. Do obiadu w sam raz. B)

Don: Dam 7. Przesadziliście z oliwkami. c:

Dakota zmierzyła wzrokiem Dona.

Blaineley: Dostaliście razem 27 punktów i plasujecie się na miejscu drugim. Na waszym miejscu byłabym bardzo dumna, bo to nadal szansa na podium.

[Zwierzenie] Dakota: Don i to jego dosłowne czepianie się każdego detalu… ;-;

Heath oraz Lightning podchodzą ze swoim pomysłem.

Heath: Zrobiliśmy mizerię - dodaliśmy ogórki i…

Wszyscy jedzą.

Lightning: ...maślankę.

Blaineley wypluwa zawartość “mizerii”.

Blaineley: W życiu nie jadłam czegoś równie paskudnego. Dwa punkty!

Szef: Nie popisaliście się, chłopaki. Niestety tylko trzy punkty.

Don: Pięć punktów. I tak w ogóle nie przepadam za mizerią, ale wybredny nie jestem. Razem 10 na 30. Słabizna.

Heath zmierzył wzrokiem Lightninga i obaj odeszli w milczeniu.

[Zwierzenie] Heath: Bardziej się spaprać tego nie da. Dzięki, Lightning…

Blaineley: Zapraszam Kathy i Dawn.

Kathy niechętnie podchodzi z salaterką.

Dawn: Nie nazwałabym tego sałatką, ale stworzyłyśmy jakiś mix z pleśni, pomarańczowych rzodkiewek i azbestu. ;’)))

Kathy: Grzybów, mandarynek i agrestu…

Dawn: Zamknij się.

Dakota: Sama się zamknij, a najlepiej to dalej możesz pogrążąć swoją osobę >:)

Dawn: A ty lepiej pilnuj swojego nosa, Milton.

Dakota: Bo co?

Blaineley: Koniec dyskusji.

Jury próbuje potrawy.

Blaineley: Smakuje jak kompot z suszu. Nie lubiłam nigdy tej potrawy, ale że się postarałyście i nic nie było kwaśne - trzy punkty.

Szef: Gorzej już być nie może; trzy.

Don: Niestety, dziewczyny. Zawiodłem się na was. Trzy punkty. Grzyby zabiły smak agrestu.

Heath’owi jest szkoda Dawn, ale widać po nim, że cieszy się z tego, iż nie zajął ostatniego miejsca.

Blaineley: Dziewięć punktów na trzydzieści i niestety wędrujecie na koniec tabelki.

Szef: Do ocenienia zostały trzy pary.

Don: Następne będą nasze urocze blondynki, czyli Bridgette i Lindsay.

Dziewczyny zarumieniły się, ponieważ sposób w jaki zostały wywołane, bardzo im się spodobał.

Lindsay: Opiszę krótko danie. Zrobiłyśmy surówkę z młodej kapusty: ja kroiłam, to znaczy pokrojono młodą kapustę, cebulę, koperek, starto marchew i wymieszano w misce. :p

Blaineley, Don i Szef kosztują potrawy.

Szef: Opis nie jest aż tak dobry, jak jedzenie, ale bardzo oceniam smak. 9 punktów.

Don: 10 punktów - moja ulubiona surówka została genialnie odtworzona <3

Blaineley: 9 punktów. Po prostu świetne danie, prawie nie mam do czego się przyczepić.

Don: W klasyfikacji macie jak na razie drugie miejsce, a to jest wielki powód do dumy!

Lindsay i Bridgette przytuliły się do siebie.

Blaineley: Poprzeczka idzie wysoko do góry. Co nam powiedzą Sammy i Sky?

Samey: Przygotowałam prawie ten sam repertuar co Dakota i Dawid - grecki, ale inny. Będzie to tzatziki; słynny grecki dip jogurtowy, bazujący na ich jogurcie, ogórków i czosnku.

Sky: Na szczęście zdołałyśmy to wstawić na 10 minut do lodówki.

[Zwierzenie] Sky: Nie było łatwo, ale jakimś cudem w “mieszkaniu” jednej z nas działała pusta lodówka… :>

Don: 10 punktów. Nigdy czegoś tak dobrego nie jadłem. :D

Blaineley: 9 punktów - połączenie ogórków i czosnku mnie przeraziło. :|

Szef: A jak dla mnie to BOMBA! CZEKAŁEM, AŻ WRESZCIE KTOŚ TO PRZYRZĄDZI! 10! :D

Wszyscy zaczynają bić brawa Sky i Samey.

Szef: Macie drugie miejsce w klasyfikacji, dziewczyny!

Blaineley: Do pełni szczęścia została nam tylko jedna para.

[Zwierzenie] Heath: Niech spartolą to, błagam.

Owen i Sam podchodzą ze swoim daniem.

Owen: Wymieszaliśmy ogórki, pomidory i cebulę.

Jury próbuje dania.

Don: Czemu to jest takie mdłe? ;-;. Sorry chłopaki, dwa punkty.

Szef: Ogórek z cebulą tracą swoje naturalne właściwości, a pomidor trochę taki kwaśny wam się trafił. Mogliście chociaż kawałek spróbować i się przekonać, co dodajecie. Dwa punkty.

Blaineley: Cztery punkty. Aż tak fatalnie nie jest, przydałby się chociaż jakiś sos czosnkowy albo winegret…

[Zwierzenie] Dawn: Wszystko idzie po mojej myśli. O:)

Don: Niestety macie osiem punktów i wypadacie najsłabiej.

Dakocie ta sytuacja nie była na rękę.

[Zwierzenie] Dakota: Jest szansa na to, aby odpadła Dawn? -_-

Szef: Wyniki prezentują się następująco…

  1. Amy & Dave => 30
  2. Sky & Samey => 29
  3. Bridgette & Lindsay => 28
  4. Dakota & Dawid => 27
  5. Jocelyn & Matti => 25
  6. Aisha & Tyler => 14
  7. Heath & Lightning => 10
  8. Kathy & Dawn => 9
  9. Owen & Sam => 8

Szef: Nie przedłużając… pierwsze miejsce idzie do AMY i DAVE'A!

Dave pojawił się na sam koniec.

Don: A jak na ironię, drugie miejsce zajmują SAMMY i SKY!

Dave i Sky przytulili się do siebie.

Dave: Udało nam się, Sky! Dzisiaj jesteśmy najlepsi! <3

Sky: Nom, racja, ale nie udałoby nam się bez pomocy bliźniaczek.

Amy & Samey: Nie ma problemu.

[Zwierzenie] Dawn: Pfff… Niech się nie wzruszają za bardzo z tymi podziękowaniami. Mam pomysł, aby ich zacząć oddzielać od siebie. Nie wprowadziłam jeszcze wszystkich swoich nikczemnych zamiarów, czas wykorzystywać aury - najpierw ta wymiotująca od Dakoty. ;)

Dawn: Jaka szkoda, że jedno z tych frajerów opuści program.

Dakota: Frajerów? Dobrze się przesłyszałam, czarownico jedna? >:(

Dawn: CZAROWNICO?!?! JAK ŚMIESZ MNIE TAK NAZYWAĆ?!

Dakota i Dawn zaczęły podnosić na siebie głos.

Dakota: Co? Myślisz, że może być bezkarna i każdego nazywać frajerem? Dobrze, że wszyscy postrzegają ciebie za taką ciotę, która nie ma żadnych przyjaciół. :)

Dawn: Przynajmniej nie stałam się jakaś przerośniętą mutantką i zepsutą córeczką tatusia :))

Dakota: To dobrze, bo nie chciałabym się zniżać do poziomu blachary, przez którą Shawn opuścił program. Mówi Ci to coś? Wiesz, pomagałaś Brick'owi i rozwaliłaś gitarę Lightninga, aby tylko on mógł zostać w programie. Smutne. XDDDD

Dawn: CO?! ŚMIESZ MNIE OSKARŻAĆ O SABOTAŻ?!

Dakota: TAK!!!!!

Dawn: JAK JA CIĘ ZARAZ DORWĘ TY KU…!

W momencie, kiedy konflikt dziewczyn był najbardziej interesujący, Don przerwał ich kłótnię.

Don: W tej chwili spokój obie!

Blaineley: W tym celu wystarczy nadać odpowiednie kary. Dawn, za prowokowanie Dakoty do kłótni oraz bójki, będą dwa minusy.

Dakota: Dobrze ci tak, wszechwiedząca lafiryndo.

Dawn: Stul pysk, farbowany blond szlaufie. >_>

Dakota nie wytrzymała i spoliczkowała Dawn, a ta "niechcący" upadła na ziemię, maksymalizując ból.

Blaineley: O nie, nie, nie, nie… Nie będę tolerowała takiego zachowania. Dakota, dostajesz trzeciego minusa i w ten sposób automatycznie zostajesz zdyskwalifikowana z programu. Jest to ban, który uniemożliwia ci nawet powrót do gry. Ja nie będę tolerowała żadnych patologicznych zachowań, zwłaszcza takich bijatyk.

Dakota: CO? TA SZMATA MNIE SPROWOKOWAŁA DO KŁÓTNI, ALE JEDNAK TO JA OPUSZCZAM GRĘ?! NIE ZGADZAM SIĘ NA TO!

Szef: Takie prawa, córcia. Przepraszam, ale po wymianie regulamin programu nieco się zmienił.

Dakota: Nieco? To może anulujcie te dwa pierwsze minusy, bo tylko powiedział, że Matti powraca…

Don: Przerwałaś mi wypowiedź i przez ciebie zapomniałem, co miałem do powiedzenia.

Dakota: Akurat tak nagle… Dobra, ja muszę odreagować! Karna piosenka dla Dawn, bo karma dopada każdego, raz!

Little Mix - Bounce Back (Official Video)

Little Mix - Bounce Back (Official Video)

W trakcie melodii refren śpiewała z nią Amy (+ "bring the bounce back"), przyśpiewkę tylko Amy, a zwrotki sama Dakota.

Dakota: Będę za tobą tęskniła, laska.

Amy: Cholera, ja za tobą też… ._.

Dakota oraz Amy przytuliły się do siebie. Dakota przyszła także pożegnać swojego chłopaka i pozostałych przyjaciół.

Dakota: Trzymaj się, Sam. Muszę niestety opuścić program. :/

Sam: Możliwe, że odpadam razem z tobą… :|

Blaineley: Nie, tylko pojedyncza eliminacja, a że odpada Dakota…

Sam zaczął szeptać do ucha Dakoty.

Sam <szept>: Nie bój się, następnego dnia dołączę do ciebie.

Dakota <szept>: Nie dołączysz, bo wolałabym, abyś dla mnie wygrał, kochanie. ;)

Sam <szept>: Postaram się. ;)

Dakota i Sam zaczęli się całować, ku uciesze pozostałych dziewczyn. Dakota podeszła jeszcze do Dawida.

Dawid: Bywaj. :/

Dakota pocałowała go w policzek.

Dakota: Mam nadzieję, że Sam nie będzie o ten pocałunek zazdrosny. Mam nadzieję, że ty, Aisha, on albo Amy znajdziecie się w finale. :P

Dawid: Niczego ci nie mogę teraz obiecać.

Dakota: Wiem, ale zasługujesz na gorące kibicowanie. xD

Jeszcze raz całuje Sama i czeka na Łódkę Przegranych.

Dakota: Nie zostanę spłukana, prawda?

Don ją spłukał ze zraszacza.

Dakota: Żałosne… -.-

Nagle podpływa Łódka Przegranych, a oprócz Anny Marii i Warwicka, paparazzi, które zaczęło robić zdjęcia zadowolonej Dakocie.

Dakota: Spróbujcie mi tylko to zepsuć. ;*

Wysyła buziaczka do kamery i wsiada do łódki. Amy ociera łzę, a reszta bije brawa Dakocie ze względu na jej ikoniczne odejście.

[Zwierzenie] Dawn: Hej, wiecie co? Jestem z tej eliminacji Dakoty bardzo dumna, mimo że mnie powaliła chora mutantka… Czemu ona? Miałam wiele powodów, aby to zrobić. Subiektywnie to ona byłaby główną faworytką do wygraniu program. Ma dobry kontakt z Amy, własną kuzynką (KMWTW), a także z pomocą swojego chłopaka i Dawida mogłaby wiele zdziałać. A że zmarnowała swoje szanse na zdominowanie tej gry, zapobiegłam przy okazji powstaniu przyszłego groźnego sojuszu. Czemu nie zrobiłam afery między Dawidem a Samem? Bo Sam w ogóle nie jest zazdrosny o Dakotę i to jest smutne. Pewnie te minusy będą miały konsekwencje, jak to pytanie z quizem, ale zawsze znajdzie się plan, żeby jakoś załatać wszystkie formalności. Za to aferę zrobię pomiędzy innymi chłopakami, pora popsuć szyki. 3:)

Don: Niestety, tak się również może zadziać. W programie nadal pozostało osiemnaście zawodników, tylko Dakota wymieniła się nam w Matti’ego. Czy będzie jakaś dalsza relacja między nim a Jocelyn? Czy Dawn rozegra kolejną strategię sama? Komu szczęście nie będzie sprzyjało oraz trafi na wyspę odkupienia? Zostańcie w nami w następnych odcinkach Przygody w Dzikiej Kambodży!

Zaciemnienie, koniec odcinka.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.