FANDOM


TDRCambodia(14)

Explicit_Content.png Artykuł zawiera treści nieodpowiednie dla młodszych odbiorców. Czytasz na własną odpowiedzialność.

Kolejny, słoneczny dzień na Phnom Peng. Szef zajmuje się czytaniem książki, a Blaineley opalaniem przed ich domkiem. Jedynie Chris czuł się źle po ostatnich wydarzeniach i próbował jakoś ochłonąć. Pozostali prowadzący zwrócili uwagę na jego zachowanie, jednak nie wiedzieli o szczegółach, jakimi były spowodowane.

Blaineley: Ostatnio w Odkupieniu Totalnej Porażki: Przygodzie w Dzikiej Kambodży urządziliśmy wodny wyścig, który miał na celu pokazać wytrzymałość i percepcję zawodników. Niektórzy wykazywali odwagę, tak jak Aisha, która pomimo "gorszych dni" wywalczyła sobie bezpieczeństwo, a z zagrożonej trójki zwycięzca wyzwania, Lightning, wyznaczył Sierrę do eliminacji, która próbowała nam coś przekazać. Niestety nie udało mi się jeszcze dodzwonić do Annie…

Dzwoni kolejny telefon i znowu łapie ją poczta.

Blaineley: Aha. Co się z nią stało? Tak to bez przerwy potrafiła dzwonić i nękać, ale jak przychodzi co do czego, to sama nie odbiera. No nic, zobaczymy co dalej w Odkupieniu Totalnej Porażki: Przygodzie w Dzikiej Kambodży!

Dzwoni jeszcze raz.

Blaineley: Argh, odbierz wreszcie ten telefon!

Czołówka…

Większość uczestników nadal śpi spokojnie. Aisha chce jednak pogodzić się z Samey po ostatnim incydencie.

Aisha: Cześć. Mogę wejść?

Samey i Amy miały domek tylko dla siebie. Amy od razu wpuściła dziewczynę.

Amy: Cześć, Aisha. Chciałaś coś?

Odstawiła kubek z wodą.

Aisha: W zasadzie to tak. Chciałam porozmawiać z Sammy.

Widzi jednak, że ona śpi.

Amy: Ma zły humor. Na twoim miejscu radziłabym odłożyć tę rozmowę na później.

Aisha: No ok, dziękuję. ;-;

Wychodzi z domku. W międzyczasie jednak słyszy coś dziwnego. Rozmowa ta odbywała się pomiędzy Dawn a Sky.

Dawn: A potem jesteś zdziwiona, że Dave cię chciał pokonać.

Sky: Że co? Ja niby jestem zdziwiona? Czy ty naprawdę uważasz, że my wszyscy żyjemy akcjami z przeszłości? Do tej pory nie możesz się pogodzić z tym, że Scott ciebie wyrzucił i teraz stałaś się tak obłudna?

Dawn: No patrz, świętoszka się znalazła. Ten twój związek z Dave'm to żart, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Wziąwszy pod uwagę fakt, że coś ciebie ciągnie do Lightninga. XDDDD

Sky zaczęła się bulwersować.

Sky: MNIE NIC NIE CIĄGNIE DO LIGHTNINGA TY FAŁSZYWA MANIACZKO.

Dawn: Oczywiście. A ja nie widziałam, jak się ostatnio wpatrywałaś w jego oczy. Każdy wie, że chciałabyś być na miejscu Izzy i go przelecieć. Wszyscy na to czekamy. :)

Sky: Pogięło cię?!

Dawn: Ale wyrażaj się, nowa Courtney.

Sky: Żałosny tekst. Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać.

Odchodzi naburmuszona. Dawn dostrzega Aishę.

Aisha: O czym tak sobie dyskutowałyście?

Dawn: O shipach. Wcześniej ona powiedziała, że ja i Brick stanowilibyśmy świetną parę, to ja się zrewanżowałam oraz rzekłam wprost, co myślę o jej "związku" z Dave'm. ^^

Aisha: A co Lightning ma z tym wspólnego?

Dawn: Huh? ;u;

Aisha: W sensie czemu uważasz, że Sky miałaby czuć coś do Lightninga.

Dawn: Już ty się przekonasz. :3

Wchodzi do swojego pokoiku zadowolona. Nieco zdziwiona całą sytuacją Aisha ignoruje słowa dziewczyny i zajmuje się swoimi sprawami, na przykład wyjęciem zdjęcia J Balvina i wzdychania do niego. Jej dziwna obsesja nie była niczym w porównaniu do niektórych, także… no ten tego, sprawę oceńcie sami.

Owen i Lightning również zaczęli się że sobą dogadywać. Integracja pełną gębą.

Lightning: Co tam u ciebie słychać, duży? :p

Owen: Trochę się nudzę, jeśli mam być szczery. :|

Lightning: Chciałbyś może w coś pograć?

Owen: W co na przykład?

Lightning: Dawid ma piłkę do siatkówki. Jak chcesz, to możesz do nas dołączyć.

Owen: Serio? Dzięki ;D

Lightning i Owen wychodzą z domku, gdzie idą z Dawidem i z Samem. Cała czwórka znajduje się już na boisku.

Lightning: O, ty też swojego koleżkę przyprowadziłeś?

Dawid wzruszył ramionami i się uśmiechnął.

Dawid: Tak jakoś nie lubię grać sam, prawda Sam? xD

Sam: Jasne. :D

Dawid i Sam ustawiają się po jednej stronie siatki, Lightning i Owen po drugiej.

Dawid: Szkoda, że nie możemy sobie tak zagrać w siatkówkę jako część wyzwania. Był zbijak, więc czemu by nie zagrać w coś innego?

Lightning: Najlepszy sposób na integrację to SuperBowl. Jeśli mam być szczery, to najlepiej mi się współpracuje z drużyną Mechanic Bulls podczas koszykówki.

Dawid: To już wiem, skąd ciebie kojarzę! XD

Dawid odbija do niego i cały czas odbijają między siebie. Owen i Sam tylko stoją, i patrzą na przebieg rozgrywki.

Owen: Ciekawie to wygląda.

Sam: Któryś z was mógłby w końcu skusić. xD

Lightning odbija do Sama, ale ten uderza w siatkę.

Sam: Wygląda na to, że jednak ja. xDD

Chłopacy zaczęli się śmiać.

Przejdżmy do istotniejszych rzeczy tego dnia. Szef pił na spokojnie herbatę, a Chris cały czas gorączkowo rozmawia z Annie.

Chris: Nie możesz mi tak po prostu odebrać pracy!

[Telefon] Annie: Doprawdy? Tak samo jak ty nie mogłeś się zachwycać Alejandro, który prawie zamordował DJ’a i znęcał się psychicznie nad zawodnikami. Aż takich psycholi to my nie chcemy.

Chris: Popełniasz wielki błąd. ;)

[Telefon] Annie: Jedyny błąd, jaki popełniłam, to pozwoliłam ci chociaż przez chwilę prowadzić ten program. Uszanuj to, że niekoniecznie wszyscy chcą ciebie zobaczyć jako wielką “gwiazdę”. Spokojnie, jak byłam młodsza, też uważałam cię za wspaniałego gospodarza, ale każdy ma kij ma dwa końce i wszyscy w końcu dorosną - ty nie. Regułka ta nie dotyczy każdego, jak widać.

Rozwścieszony Chris rozłącza się z Annie.

Chris: Wobec tego nie dopuszczę, żeby ta lalunia odebrała robotę mojego życia, nawet jeśli mam podejść się do najbardziej ryzykownych sztuczek. Hmmm?

Wyciąga telefon.

Chris: Weź mi przyślij kilka hologramów. Są potrzebne.

Ze słuchawki da się słyszeć głos Manson.

[Telefon] Manson: Znowu ta cholera Annie? Boże, jak ja jej nie trawię. Już pomagam i przysyłam najlepsze. Ustaw się tak, żebym cię mogła dobrze znaleźć. >:)

Nagle Blaineley była w stanie dodzwonić się do Annie.

Blaineley: Tak? :D

[Telefon] Annie: Przepraszam, że od ciebie nie odbierałam. Chris cały czas do mnie coś gadał i wypadałoby go posłuchać, w końcu jest prowadzącym. ^^

Po chwili jednak zmienia ton.

[Telefon] Annie: Nastapi poważna zmiana w ekipie prowadzących. Daj mi tu Szefa na słuchawkę.

Szef podchodzi do Blaineley i uważnie słuchają Annie.

[Telefon] Annie: Od dzisiaj Chris zostanie usunięty z roli prowadzącego na dobre. Rozmawiałam z całą kuratelą sądową i obdzwoniłam wszystkich prawników, adwokatów oraz pełnomocników - McLean traci uprawnienia z obsady ekipy, ponieważ utworzył nielegalny sojusz z uczestnikiem i uwaga, uwaga, to jest najważniejszy punkt - napastowanie seksualne oraz dyskryminację.

Szef: Ty nie żartujesz z tym napastowaniem, prawda? o_o

[Telefon] Annie: Powiem wprost - Chrisa usuwamy z roli, a na jego miejsce wejdzie ktoś inny. A przy okazji już wysłałam taką specjalną osobę, która go weźmie. Powiem wam, że to crossover wszechczasów, więc wszyscy będą pozytywnie zaskoczeni.

Blaineley: Nie wątpię w to. Chętnie zobaczę, co da się z tym zrobić.

[Telefon] Annie: Najważniejsza zasada: Zawsze udawaj zaskoczoną. Widzowie mają tendencję do zapominania wielu rzeczy, łącznie ze zwrotami akcji. Przecież cię nie zdziwi, jaki jest stosunek licealistków do książek, prawda?

Blaineley: Niektórzy umieją się uczyć…

Rozłącza się.

Blaineley: ...na własnych błędach.

Odwraca się zadowolona do Szefa.

Blaineley: Szefie, już wiem, co dzisiaj będziemy robić. :D

Szef pogłaskał ją delikatnie po główce.

Szef: Kopiować teksty z popularnych kreskówek dla dzieci? xD

Blaineley: A to było z kreskówki dla dzieci? No nieważne, czas popatrzeć na to, jak Chris obrywa…

Następnie szepta mu do ucha.

Blaineley: ...ale dyskretnie. Tak, aby nikt się nie domyślił. ^^

Szef: Widzę, że za bardzo wzięłaś sobie do serca słowa Annie.

Blaineley: A co w tym złego?

Dziewczyna wzrusza ramionami, a następnie oczekują na rozwój wydarzeń. Chris również oczekuje na swoje postępy, takie jak załatwienie hologramów. Niczego nieświadomi uczestnicy spędzają jeszcze czas w swoich domkach. Niektórzy czują się bardzo zmęczeni przesiadywaniem, że aż wychodzą i siedzą tylko przed ławką, nudząc się jeszcze bardziej. Czwórka chłopaków [Owen, Lightning, Sam i Dawid] nadal grała w piłkę siatkową, Heath wszystkich unikał oraz miał domek tylko dla siebie (on się nie nudzi?). Na pewno już nikt nie spał, ponieważ kamera pokazywała przez ułamek sekundy, co dzieje się w domkach uczestników. Spanie, ziewianie albo przebieranie się w zwykłe ciuchy. Nic nadzwyczajnego. Nagle na wyspie pojawia się jakiś luksusowy statek, a z niego wychodzi… Don.

Don: O, całkiem przyjemna ta Kambodża.

Wysiada ze statku, a następnie rozgląda się po okolicy. Spogląda tylko na zniecierpliwionego Chrisa, którzy rzucał kamieniami do wody. Przez przypadek jednak trafił Dona.

Don: Ał!

Chris przerwał swoje zajęcie i spojrzał na Dona.

Chris: Kim ty jesteś? Zupełnie ciebie nie kojarzę.

Don: Byłem prowadzącym Wariackiego Wyścigu.

Chris zmarszczył brwi.

Chris: Ano ta. Już wiem, skąd ciebie mogę znać. To ten, co mi zakosił Wyścig.

Don zaczął się śmiać.

Don: Ja tobie “zakosić” program? Człowieku, kiedy ja prowadziłem to show, jeszcze siedziałeś w więzieniu.

Chris i Don stanęli naprzeciw siebie. Chris miał zamiar już go wypchnąć, gdy jednak przypomniał sobie rozmowę z Annie i z Manson.

Chris: Dobrze, Manson cię tu wysłała? To fajnie, bo mam dla ciebie parę poleceń, nowy ja.

Don: Nowy ja?

Prychnął na niego.

Don: Uważaj z tymi tekstami. A teraz przepraszam, idę powitać Szefa i Blaineley.

Chris: Zaaaraz!

Zatrzymał go.

Chris: Najpierw chcę, abyś podszedł do uczestników.

Don: Gdzie są?

Chris wzrusza ramionami.

Chris: *do siebie* Gdzieś tu musi być instrukcja? -_-

Spogląda jeszcze raz na Dona.

Chris: A ty co tu jeszcze robisz? Zmykaj mi stąd!

Pchnie go przed siebie, otrzepuje ręce i spogląda na wiadomości w telefonie.

Chris: Powinienem do niej zadzwonić jeszcze raz? Koniec końców jest mi winna wyjaśnienia.

Pojawia się jeszcze jedna łódka. Wprawdzie ona nie została jeszcze przycumowana, ale nadal płynęła, a na niej mogliśmy widzieć nie jedną, ale aż siedem postaci, które były zajęte rozmowami ze sobą. Każda z nich miała wyjątkowo dobry humor.

Laurie: Jak to jest, że ludzie nadal chcą brać udział w tym programie? xD

Miles: Daj spokój, Laurie. Od Powrotu na wyspę Wawanakwa wszyscy na serio otrzymują ten milion, no może z wyjątkiem paru osób.

Laurie już od tej chwili nie była weganką. Zamiast nosić typowo “hipisowskie” ubrania, postawiła na typowy, klasyczny strój “laski XXI wieku” - czarny top z dekoltem, obcisłe dżinsy oraz torebkę ze skóry węża. Na szyi miała seledynowy szalik ze skóry królika oraz turkusowe szpilki. Wydłużyła sobie falowane włosy oraz dorzuciła więcej cieni do powiek. Miles nadal pozostała przy swojej sferze, Emma miała włosy aż za “szlachetne miejsce”, Kitty nie miała już kucyków, była brunetką z wyprostowanymi włosami i kocią kokardką po prawej stronie. Zamiast czerwonego sweterka, nosiła zieloną bluzę na suwak, czerwony t-shirt pod spodem, kobaltowe spodnie kroju regular oraz lateksowe, czarne kozaki. MacArthur i Sanders pozostały bez zmian.

Laurie: Nie chcę wracać z powrotem. Chociaż nigdy nie brałam nigdzie udziału niż w Wariackim Wyścigu oraz w tym całym “projekcie” z zabijaniem innych, wolałabym sobie dać spokój oraz być w innych programach. Wypełniłam zgłoszenie do Big Brothera i nadal czekam na odpowiedź. Ale będę tam opowiadała! XDDDD

Miles: Ciekawe o czym.

Laurie: Mogę zacząć od tego, jak zjadłyśmy razem mięso w Islandii.

Po chwili jednak strzeliła facepalma.

Laurie: Chociaż jak sobie to przypominam, zdaję sobie sprawę z tego, jaka jestem czasami głupia. Ogarnij się, Laurie. (please)

Miles uśmiechnęła się do niej i kończyła sałatkę.

Kitty: Zostajemy na tej wyspie na dłużej?

Pewna dziewczyna odwraca się do całej świty.

Manson: Raczej nie. Mam ochotę tylko załatwić ostatnie formalności i więcej się tutaj nie pojawić. Miałam już swój czas, gdzie zostałam finalistką, zrobiłam psychodeliczny konkurs, na podstawie którego część z was pojawiła się w World Trip i tyle. A pojawiam się, aby wyrównać swoją osobowość ze zmierzłej zołzy, na taką wiecznie neutralną. :v

Miles: A jak twoje relacje z Marilyn?

Manson: Marilyn?

Przekręciła “ster”.

Manson: Jest z nią dobrze. Studiuję, zatem nie mam zamiaru jej przeszkadzać.

Łódź przycumowała do brzegu. Nikt jej nie opuszczał.

Manson: Jesteśmy na miejscu i szybko wyjaśnię wam zasady. Waszym “zadaniem” będzie znalezienie wszystkich zawodników oraz udawanie marionetek Chrisa, no matter what. Jakieś pytania?

Las rąk.

Manson: Czuję się jak prowadząca. Dobra, let’s go. Ja sama również stąd wyjdę.

Cała siódemka opuszcza w tej chwili łódkę. Rozpoczyna się ciekawa akcja, która poprzedzona jest ciągłymi migracjami każdego, począwszy od Brandona, po którym widać, że nie wyrabia się ze wszystkim oraz zawodnikami, których zawołał Szef Hatchet.

Blaineley: Po co zwołałeś zawodników, kochanie?

Szef: Chcę im powiedzieć, co nastąpi. Otóż…

Dźwięk dzwonka przerwał jego wypowiedź. Mężczyzna od razu wyciągnął telefon.

[Telefon] Annie: Siemka, Szefie. Przepraszam, że ciągle do was wydzwaniam, ale tylko uprzedzam, że za chwilę będzie ciekawa konfrontacja. Najważniejsze jest, aby zachować spokój i nie popadać w panikę, ponieważ pewne procesy mogą niekoniecznie przebiegnąć pomyślnie. Dobrym pomysłem będzie, aby absolutnie o tym nie informować uczestników.

Szef się zafrasował, widząc zdziwione twarze uczestników i postanowił, że nie będzie ich wprowadzał w błąd.

Szef: A co, jeśli się już to zrobiło?

Udawał, że robi wszystko dobrze.

[Telefon] Annie: Licz na to, aby nikomu się nie stała krzywda, bo może trochę zaboleć. No, to się rozłączam i życzę udanej wymianki :)

Rozłącza się i od tej chwili, kiedy Szef gorączkowo próbował się do niej dodzwonić, dostawał komunikat, że na chwilę obecną numer ten nie jest dostępny. Najwidoczniej Annie musiała go zablokować.

Szef: Tak to właśnie jest - ona czegoś chce, musisz zawsze stawić się na jej żądanie, a kiedy ty potrzebujesz załatwić pewną sprawę, znika i udaje nieobecną.

Blaineley przewróciła oczami.

Blaineley: Przyznaję, że trochę się obawiam tej całej sytuacji, która będzie miała miejsce.

Dakota: Jakiej?

Blaineley pokazuje jej Chrisa, a następnie… zjawił się Don.

Blaineley: Don? ;o

Szef: Kupę lat, ziomek.

Przybił żółwika z Donem. Część zawodników była zdezorientowana.

Heath: Za nic nie kojarzę gościa. Kto to w ogóle jest? XD

Jocelyn szybko wyjaśniła małe zamieszanie.

Jocelyn: Don był prowadzącym Wariackiego Wyścigu, a następnie World Trip. Z pewnych przyczyn zrzekł się roli prowadzącego program i od Odkupienia Jones się nim zajmował, jednak również zrezygnował i dzięki temu mamy aż trójkę prowadzących - Szefa, Blaineley i Chrisa.

Heath: Ciekawe.

Heath tylko założył okulary przeciwsłoneczne.

Lindsay: Ja mam pytanie, kim w ogóle jest Don?

Jocelyn: Właśnie odpowiedziałam na to pytanie przed chwilą…

Tyler: Nie szkodzi powiedzieć jeszcze raz. Mogła nie zrozumieć. ;-;

Lindsay: Dzięki za obronę?

Wzruszyła ramionami i już nie chciała wiedzieć informacji na temat Dona.

Chris: Dobra, postawię wam sprawę jedno. Ten facet was na pewno nie zastąpi.

Wszyscy mieli skrzywione miny.

Don: Na jakiej podstawie?

Chris: Byłem oryginalnym prowadzącym całej serii i coś mi się od tego należy.

Don: Nie lepiej poczekać na Annie i załatwić to przy niej?

Chris: Haha, nie. XD

Blaineley i Szef strzelili facepalma.

Blaineley: Po pierwsze - co tu robi Don?

Don: Przyszedłem zastąpić Chrisa.

Chris: Zacytuję klasyk tego złodzieja sezonu: “Na jakiej podstawie?”.

Don: Jakiego niby złodzieja? Nie ukradłem ci niczego, ale mogę cię chętnie wygryźć z tej roli >:(

Chris i Don zaczęli warczeć na siebie. Ich wilcze zapędy przerwała obecność Kitty, MacArthur i Laurie. Chris zrobił podły uśmieszek oraz wypchnął Dona do żeńskiego trio. Te od razu porwały go i uciekły, a Don próbował im się wyszarpać.

MacArthur: Proszę Pana, proszę się nie szarpać, my tu porywamy P A N A.

Kitty przewróciła oczyma.

Kitty: Proszę Pana? (please)

MacArthur: A jak mam do niego mówić? Po imieniu? Musi to wyglądać oryginalnie! XD

Laurie: Możesz do niego zawsze mówić tatuśku albo wujku Donie.

Kitty zaczęła się śmiać.

Don: Dziewczyny, co wy robicie?

Kitty: Przekonasz się za chwilę. Zaufaj nam. :)

Stanęły obok drzewa i położyły go koło niego. Zza drugiej strony wyłoniły się Emma, Miles oraz Sanders, które przeraziły Dona.

Don: Czego chcecie?

Miles: Nie masz się czego bać. Liczę, że reszta wyjaśni.

Dziewczyny dziwnie spojrzały się na siebie.

Miles: Która z nas będzie mu to tłumaczyć?

Laurie, Kitty i MacArthur: My się do tego nie nadajemy.

Wszystkie dziewczyny uważane za “silniejsze” odsunęły się na bok. Pozostały tylko te “mądrzejsze” części par z Wariackiego Wyścigu.

Sanders: Ja spróbuję.

MacArthur: Super, partnerko! (y)

Laurie: Seksualna… XDDDD

Dziewczyny zaczęły niechętnie wzdychać.

Laurie: Czemu was to nie śmieszy?

Emma: Bo głodnemu chleb na myśli. ;u;

Sanders zaczęła tłumaczyć Don’owi, co się dzieje.

Sanders: Annie powiedziała nam, że zastąpisz Chrisa, ale zanim to nastąpi, musimy się go stąd jakoś pozbyć. Czekamy na odpowiednią osobę, aby weszła do działania.

Don: Uuu, a kto to taki?

MacArthur: Manson. >:3

Dziewczyny zmierzyły ją wzrokiem.

MacArthur: No co? Niech wie!

Don chciał uciec, dopóki Kitty go nie powstrzymała.

Kitty: Manson się zrehabilitowała, słowo!

Emma: Aż nie wierzę, w to co mówię, ale zgadzam się z Kitt.

Sanders: U, musiało zaboleć. :d

Emma: Właściwie to nie. Obie zawsze mamy odmienne zdanie na jakiś temat i tyle. Żadna z nas się nie obraża o opinię drugiej.

Kitty i Emma przytuliły się do siebie.

Sanders: Heh, no w sumie tak też można.

Don: Dobra. Zaufam wam. Ale to dlatego, że wasze pary były jednymi z moich ulubionych.

Spogląda dziwnie na Laurie.

Don: Z wyjątkiem ciebie. Za dużo kombinowałaś.

Laurie: Też się zmieniłam. :p

Don: Właśnie to widać. Pozostał po tobie smak mięsożernej weganki?

Laurie: Ależ oczywiście!

Poszła do samochodu i wyjęła chińskie żarcie, jakim były sajgonki.

Laurie: Pychota. :3

Zaczęła jeść i mlaskać przy wszystkich.

MacArthur: Aż szkoda, że de volaille nie przyniosłam…

Miles: ...i krakersików ^^

MacArthur: No bez tapenady krakersów nie ma. Moich słynnych de volaille też.

Sanders: MacArthur, nigdy się nie chwaliłaś, że znasz się na kuchni francuskiej. :D

MacArthur: Ja się nie znam, ale zasmakowało mi to, jak byłam na weselu u stryja. Musisz spróbować ich potraw. Jedyne, co wiem, to że są zupki chińskie.

Dziewczyny zaczęły się śmiać.

Kitty: Dobra, czas nas nagli. Musimy udawać złe, wściekłe, a przy okazji takie, na jakie nas “zaprogramowano” w finale.

Sanders: Wchodzę w to!

Emma, Sanders i Miles idą pierwsze, a także po chwili widzą, że wszyscy siedzą (głównie Blaineley i Szef), a Chris każe grać zawodnikom w gorące krzesła. Kiedy rozległ się gwizdek Chrisa, Owen usiadł na jednym i całkowicie je zarwał pod swoim ciężarem. Heath wybuchnął śmiechem, przez co skarciła go Kathy.

Kathy: Z czego się śmiejesz?

Heath: Z tego, jak Owen swoją masą rozwalił to krzesło. Było to bardzo, emm, masne. XD

[Zwierzenie] Kathy: Jakie?! M a s n e? Nawet nie znam tego słowa… ;-;

[Zwierzenie] Heath: Nic mi tak nie poprawiło humoru, jak widok upadającego grubasa na krzesło, byleby tylko zostać. Ja bym na miejscu Owena prędko darowałbym sobie to wyzwanie. ;DDD

Wyzwanie zostało przerwane, ponieważ w rytm piosenki Laurie, MacArthur i Kitty zaczęły manipulować koordynacją krzeseł.

Christina Aguilera - Ain't No Other Man

Christina Aguilera - Ain't No Other Man

Pierwszą we wrzasku była Kitty i to głównie ona śpiewała tę piosenkę. Choć Blaineley i Szef byli przerażeni, ten występ przypadł do gustu uczestnikom sezonu.

[Zwierzenie] Heath: Kitty śpiewała tak dobrze, że jakbym miał oceniać występy pozostałych zawodników, ona wypadłaby najlepiej. Na drugim miejscu byłaby Aisha, bo jej głos jest strasznie underrated, a na trzecim, hmph, Dakota - ma dystans do siebie.

[Zwierzenie] Amy: Ja muszę nauczyć się śpiewać tak jak ona! Ma taki potężny wrzask i pazur, jakiego mi trzeba!

Laurie, MacArthur i Kitty zajęły się rzucaniem krzeseł, gdzie popadnie. Jedna z nich - MacArthur - trafiła Chrisa.

Chris: Co ty robisz? Miałaś atakować ich!

Wskazuje palcem na uczestników. Ci są z deczka przerażeni. Lightning od razu przypomniał sobie finał.


Tajemnicza postać: Skończmy ten stek bzdur. Pora na to, abym wam się przedstawiła ;)

Zrzuciła kaptur. Okazało się, że to był nie kto inny, jak Kitty.

Kitty: Pamiętacie jeszcze tę idiotkę, która tak interesowała się telefonem? To jest dużo ciekawsze niż patrzenie na ohydne mordy cweli podobnych do was.

Leshawna: Chwila, chyba się przesłyszałam, paniusiu!

Słowa Kitty spowodowały, że Leshawnie włączył się bulwers. Nieco “większa” zawodniczka zbliżyła się do “Kici”.

Leshawna: Cweli? Może szacunku trochę do ludzi, hę?!

Kitty: Oj, nie posiadam go w ogóle. Zwłaszcza do grubych, ulanych i kłamliwych pasztetów twojego pokroju.


Kitty: Następna idiotka. Słuchajcie, przykro mi, że musimy wziąć “odszkodowanie” za poprzednie sezony…

Izzy: Mnie nie obchodzi, co tam chcesz wziąć, bo jedyne czego za chwilę będziesz pragnęła, to drogi do szpitala, jak mnie zdenerwujesz.

Kitty: Kolejna mocna w gębie? Ooo, a teraz gadam z tą faworyzowaną świruską. MacArthur, pokaż paniom drogę wyjścia ;)

MacArthur: Z przyjemnością.

Wypchnęła Leshawnę i Izzy do wody.


Kitty: Władza, debile, władza i sława - to wszystko, co chciałam mieć >:)


Kitty: Wypad mi stąd, od teraz rządzi w tym programie Kitty, czyli ja. Nie interesuje mnie twoje zdanie i dodatkowo… w ten sposób chcę ci pokazać, co sądzę o tym, co powiesz.

Zaskoczona Scarlett nie powiedziała ani jednego słowa. Kitty uruchomiła pilot i Scarlett poleciała hen daleko za wyspę. Lightning wyczuł moment i próbował odebrać pilota dziewczynie, ale ta znokautowała go pięścią w policzek, wybijając górną siódemkę.

Kitty: Nie ma tak dobrze. Więc od dzisiaj jestem nową prowadzącą.

Usiadła sobie zadowolona, na pilocie użyła weneckiej bańki ochronnej (weneckie bańki mają to do siebie, że uczestnicy nie mają jak obejść powierzchni bańki) i śmiała się z przegranych.

Kitty: Od dzisiaj to ja jestem prowadzącą tego programu! Nie ma tu żadnego Jonesa, żadnego Warwicka, nawet ta durna Scarlett nie będzie nigdy więcej władała show, tylko ja!


Lightning: To przecież te, które terroryzowały ostatnio program!

Kitty: Naprawdę? XD

Amy: Ano tak, one -_-

Zmrużyła oczy.

Kitty: Dajcie spokój.

Przyszły Emma, Sanders i Miles. Część odetchnęła z ulgą.

Kitty: Zamierzamy zrobić tym razem… nic.

Chris: Jak to nie?

Kitty pstryknęła go w nos.

Kitty: Tak to nie. Jak zobaczyłam tylko, jak wyglądał finał poprzedniego sezonu to byłam nie dość, że zaskoczona, to jeszcze upokorzona, nawet nie biorąc w tym udziału! Nie wiem, jak dokładnie wyglądały procedury, ale ty jesteś naprawdę rąbnięty! I nie, to nie jest wina Manson! Ty ją szantażowałeś, aby zrobiła nasze klony!

Chris: O czym ona mówi?

Udaje, że się śmieje i próbuje zrobić z Kitty idiotkę, co jednak nie do końca się mu udaje, patrząc na miny zawodników.

[Zwierzenie] Samey: Czy on z nas próbuje zrobić kretynów? -.-

Nagle na “scenę” przychodzi ostatni niezapowiedziany gość - Manson. To właśnie ona ma odegrać szczególną rolę w “unicestwieniu” Chrisa. Wyjęła z kieszeni kurtki paralizator i użyła go na Chrisie. Siła rażenia była tak mocna, że laluś od razu padł na ziemię. Manson zawlokła Chrisa do Łódki Przegranych i z niczym się nie cackała. Zanim to zrobiła, zdecydowała dodać kilka słów od siebie.

Manson: Każdy mnie doskonale kojarzy. Jestem, jaka jestem i nie muszę się nikomu przedstawiać, jednak swoim czynem chciałam tylko pokazać, że coś się kończy w naszym życiu. Wyspa Totalnej Porażki to klasyk nie do przebicia, a potem jakaś przepaść. Dlatego odbieram wam Chrisa, zrzekam się uczestnictwa w programie i… znajdę sobie normalną robotę?

Amy: Dobra, nara. ;)

Manson: No, nara, Samey. :)

Manson powoli opuszczała Kambodżę, pozostawiając Amy ze zmieszaną miną.

[Zwierzenie] Amy: Samey? Ona mnie popamięta. -_-

Wszyscy spoglądają dziwnie na całą sytuację. Nie było już Chrisa, a Szef dostał kolejny telefon od Annie. Odblokowała jego numer. Od razu przekazał telefon Blaineley, nie chcąc rozmawiać z producentką.

Blaineley: Cześć, Annie.

[Telefon] Annie: Co tam słychać? Jakieś wieści? Jakiś postęp, jeśli chodzi o Chrisa?

Blaineley: Sądziłam, że ta szopka od dziewczyn będzie trwała dłużej.

Zdała sobie sprawę, że mówi to w obecności dziewczyn.

Blaineley: Przepraszam. Poniosło mnie trochę.

MacArthur: Zdarza się. Lepiej być osobą szczerą niż komuś słodzić. ;p

MacArthur i Emma przybiły piątkę.

Blaineley: Oh, to spoko. Za niedługo powinniśmy…

Spogląda na Dona.

Blaineley: Mamy coś zaplanowane na dzisiaj? Mam mętlik w głowie. ;-;

Annie nadal się odzywa przez telefon.

[Telefon] Annie: Czyli że pozbyliście się Chrisa? Och, kocham was ludziska. Aż się nie mogę doczekać przyszłych notowań tego odcinka. Coś czuję, że to będzie jedna z największych akcji w tym sezonie <3333. Dobra…

Wzięła głęboki oddech.

[Telefon] Annie: Teraz będę profesjonalna i wyjaśnię wam teraz, jak będzie wyglądał program:

  • Dzisiaj niech Don prowadzi program. Z doświadczenia wiem, że on coś wymyśli coś naprawdę pomysłowego. Wy możecie sobie dać wolne. On się zajmie uczestnikami.
  • Odcinek jest bez eliminacji. Dzisiaj nikt nie odpada, ale także nie odbędzie się żadne “większe” wyzwanie niż te wymyślane przez Dona.
  • Rozpoczęłam krótkie ankiety i pytałam fanów o zdanie odnośnie sezonu. Ich zdaniem więcej akcji dadzą bardziej przemyślane eliminacje, na przykład takie jak nagradzanie zwycięzców, którzy mogą wyznaczyć osobę do opuszczenia programu albo po prostu pobawimy się w teorię Darwina - najsłabsi wylatują.

Blaineley: Akceptuję zasady.

Od razu dostała powiadomienie o nowej umowie.

Blaineley: Słuchajcie, dzisiaj Don zajmie się wami. Ja i Szef musimy się zająć pewnymi sprawami organizacyjnymi, czyli “tak jakby” bez zmian. Udawajcie, że Don to Chris, tylko dużo milszy.

Blaineley i Szef wstają oraz opuszczają wesołą gromadkę.

Don: Siemka. Kojarzycie może taki program jak Wariacki Wyścig?

Dawn: Niezbyt. Szkoda, że nie ma Sierry. Ona ogląda wszystko, co jest związane z Totalną Porażką.

Don: O, to szkoda.

Podrapał się po głowie. Nagle spogląda na Owena.

Don: Nawet ty, Owen?

Owen był zajęty rozmową z Lightningiem. Wywołany od razu wstał.

Owen: BRACHU! TO NAPRAWDĘ TY? :D

Uściskał Dona.

Don: J-j-jakbyś m-m-mógł mnie puścić…

Owen puszcza Dona na ziemię.

Don: Dzięki.

Otrzepał się.

Don: Nie wiem, jaki macie stosunek do prowadzących (głównie do mnie), ale liczę, że się będziemy dobrze dogadywać, prawie jak na obozie.

Dawn: Jasne. :P

Kathy wytęża swój wzrok na Dawn i jest wyraźnie niezadowolona z jej “nowego” sposobu bycia.

[Zwierzenie] Kathy: Przetrwała już niespełna dwa tygodnie. To czternaście dni za dużo i czas, aby została wyeliminowana.

Don: Dobra, ja tak was niezbyt znam, ale liczę, że szybko na to zaradzimy, ponieważ waszym pierwszym - zrobionym przeze mnie - wyzwaniem będzie integracja. Zróbcie kołeczko.

Wszyscy mieli dosyć skrzywione miny, kiedy dowiedzieli się, na czym będzie polegać ich wyzwanie.

[Zwierzenie] Dakota: Integracja… Ekstra. xD

[Zwierzenie] Dave: Jeszcze tego mi brakowało. >_>

Wszyscy usiedli w kółko i mieli zmierzłe miny, oprócz niektórych, których mantra brzmiała "Lepszy rydz niż nic", a przy okazji nawet dobrze zaczęli się bawić.

Don: Każdy zna swoje imiona, także więc zabawimy się w zainteresowania. Zapytajcie na przykład "Kto lubi schabowe z ketchupem?" i podnieście rękę, jeśli to pytanie wam odpowiada. Postarajcie się nie być wredni oraz zaczniemy od ciebie.

Wskazuje ręką na Dakotę.

Dakota: Kto lubi filet-o'fish?

Amy, Kathy, Lightning i Owen podnoszą rękę do góry. Tyler po chwili również podnosi rękę do góry.

Następny w kolejce był Dawid, ponieważ szli raz z prawej, raz z lewej strony.

Dawid: Kto się nie może doczekać następnego albumu Twenty One Pilots? xD

Dawid, Dakota, Amy i Dawn podnoszą rękę do góry.

Amy: “Chlorine” to utwór, który jest absolutnie o moim życiu… >_>

Sam: Kto grał bądź kojarzy grę Heroes of Might and Magic 3?

Aisha, Bridgette, Dakota, Dawid, Heath, Jocelyn, Kathy, Lightning, Lindsay, Owen, Sam, Samey, Sky i Tyler podnoszą rękę do góry.

Amy: Wow, ale odezwa. :P

Samey: Kultowa gierka. Co tak cię dziwi, siorka? :v

Owen: Kto uwielbia świąteczną sałatkę warzywną?

Wszyscy oprócz Dawn podnoszą rękę do góry.

[Zwierzenie] Kathy: To musi być akurat smutne. :p

Lightning: Kto woli Totalną Porażkę w Trasie od Wyspy Totalnej Porażki?

Amy, Dave, Dawn, Heath i Tyler podnoszą rękę do góry.

Dawn: Mój ulubiony sezon ze wszystkich poprzednich. :)

Kathy: Ktoś był może na wakacjach w państwie spoza Ameryki?

Aisha, Bridgette, Dakota, Dawid, Kathy, Lindsay, Owen i Tyler podnoszą rękę do góry.

Amy: Kto woli Beyoncé z Destiny’s Child zamiast jej kariery solowej?

Aisha, Amy, Dakota i Kathy podnoszą rękę do góry.

Dakota: Kocham R&B <3

Aisha: Kto lubi reggaeton?

Tylko Aisha podnosi rękę do góry. Personalnie odczuła, jakoby to był cios w jej stronę.

Heath: Nie kojarzę artystów. Mogłabyś wymienić paru z nich?

Aisha: Um… J Balvin?

Dawid: Oasis?

Tyler: Złomasis. >_>

Aisha: Nieważne. :d

Dawid podnosi rękę do góry.

Dawid: Lubię J Balvina.

Aisha: Serio? :D

Samey: Kto ma/miał kota w domu?

Aisha, Amy, Bridgette, Dakota, Dawn, Kathy, Sam, Samey, Sky i Tyler podnoszą rękę do góry.

Tyler: Kto lubi chodzić w samych bokserkach?

Dawid, Lightning i Tyler podnoszą rękę od góry. Chłopacy patrzą na Tylera z przymrużeniem oka, a Aisha się zarumieniła na twarzy. Dostała takich rumieńców, że wszyscy zaczęli na nią spoglądać.

[Zwierzenie] Aisha: Nigdy tego nie pokazywałam do tej pory, ale podoba mi się Dawid. Jak myślicie, miałabym u niego szanse? Nigdy nie miałam chłopaka, który mógłby mnie doceniać. :p

Jocelyn: Kto interesuje się polityką? XDDDDDDD

Nikt nie podniósł ręki do góry. Dawn zaczęła się śmiać.

Dawn: Zostało udowodnione, że możemy tylko spoglądać, jak starsi plują nam w twarz. ;)

Amy: Dokładnie. ;u;

Jocelyn: Naprawdę nikt? Chciałam podnieść rękę. Dobra, oddaję głos innym. XD

Bridgette: Ktoś z was próbował kiedykolwiek jazdy na skuterze wodnym?

Amy, Bridgette, Dakota, Dawid Lightning, Lindsay, Owen, Sam i Sky podnieśli rękę do góry.

Heath: Kto z was słucha radia?

Bridgette, Dakota, Dawn, Jocelyn i Lindsay podniosły rękę do góry.

Jocelyn: No tak, ty jesteś tym radiowcem!

Dakota: Radio w aucie też się liczy? ^^

Heath: Jasne, heheh.

Wzrusza ramionami.

Lindsay: Kto uwielbia komedie romantyczne? <3

Aisha, Dakota, Dawid, Heath, Lindsay, Owen, Samey i Tyler podnoszą rękę do góry.

[Zwierzenie] Dawn: Zastanawiam się, po co Don organizuje coś takiego. Mamy się lepiej poznać na zasadzie naszych zainteresowań? Większość pyta o to, co się przydało w ich życiu, LMAO. >____>

Dawn: Kto uważa (szczerze), że są lepsze zadania na integrację? Chociażby w podchody bądź rozmowa w cztery sezony po tym “wyzwaniu”? :)

Amy: Mamy być całkowicie szczerzy?

Dawn: A jak myślałaś? );>

Amy, Dakota, Dave, Dawn, Heath i Jocelyn podnoszą rękę do góry.

Sky: Kto woli siatkówkę od piłki nożnej?

Aisha, Bridgette, Dakota, Dave, Dawid, Heath, Kathy, Lightning, Lindsay, Owen, Sam i Sky podnoszą rękę do góry.

Dave: Ja tam nie wiem. Zapytam wprost. Kto mnie lubi?

Dawn, Owen, Sam i Sky podnoszą rękę do góry. Dave dziwnie spojrzał na resztę.

[Zwierzenie] Kathy: Dawn podnosząca rękę i oznajmiająca, że lubi Dave’a? Ona to się bardzo nudzi w Kambodży, jeśli sądzi, że będzie manipulowała Dave’m i Sky.

[Zwierzenie] Heath: Namawiałem resztę, aby go olała. :v

Don: Ooo, kończy się nam już czas niestety. Dzięki za poświęcenie dziesięciu minut. Mam nadzieję, że znajdzie się chociaż odrobinę czasu, abyśmy tak siebie poznawali. Bo co za program, w którym cały czas się obracamy wokół rywalizacji?

Jocelyn chciała już podnieść rękę, ale powstrzymała się w ostatniej chwili.

[Zwierzenie] Jocelyn: Nie chciałabym wychodzić publicznie na marudę, więc potem to tylko widzom… *szept - i producentom również*... że… och, Jocelyn, nie powinnaś zaczynać zdania od “że”, ogląda cię niedoszła prawniczka i twoja siostra… dobra, jeszcze raz. Udawajmy, że to nie miało miejsca. Moim zdaniem to właśnie wyzwania dają nam poznać wszystkich przeciwników oraz porozmawiać. Po wyzwaniach i tak zawsze znajdzie się trochę czasu, aby przemyślić jakąś strategię. Zawsze wolałam “Survivora” od Totalnej Porażki, ponieważ miał wiele elementów strategicznych oraz jeśli mam być szczera, chciałabym się sprawdzić w takiej odsłonie, na jaką liczyłam.

Uczestnicy się rozchodzą do domków. Don zapowiada końcówkę odcinka.

Don: Ja to może jeszcze średnio ogarniam zasady tradycyjnej Totalnej Porażki, ale poświęcę więcej czasu na zapoznanie się z nimi. Pozostało siedemnastu uczestników walczących pomiędzy sobą o główną nagrodę. Kto z nich dołączy na wyspę odkupienia jako następny? Przekonajcie się już wkrótce w następnych odcinkach Odkupienia Totalnej Porażki: Przygody w Dzikiej Kambodży!

Zaciemnienie, napisy końcowe.

Ciekawostki

  • Tytuł odcinka nawiązuje do frazy z utworu Taylor Swift z gościnnym udziałem Eda Sheerana o nazwie Everything Has Changed.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.