FANDOM


IMany














Chris: Poprzednio w moim odcinku... przywitałem czternastu zawodników, którzy uświadomili sobie, że po raz drugi wystąpią na Planie pełnym morderczych wyzwań i ciekawych wątków! No nieważne, nikogo się niestety nie pozbyliśmy, ale to nie powód do zmartwień! Oglądajcie... Totalną Porażkę: Szaleństwa na Planie!


Intro

Opening muzyczny: Hit and Run - Lolo

Kampery

Aktorzy

Ci byli trochę zadowoleni, ale wyglądało na to, jakby ich szczęście miało się zepsuć. Wszystko zaczęło się od Courtney...

Courtney: Widział ktoś mój palmtop?

Eva: Tak szczerze, to mam to w mojej dupie. ;u;

Courtney: Nie wtrącaj się babochłopie!

Eva rzuciła hantlą w Courtney, ta jednak się schyliła przed atakiem ze strony Evy.

Alejandro: Wyluzuj, Ewko.

Eva: Dobrze panie Alejandor.

(PZ - Alejandro): Jak mnie żeś nazwała? >:(

Alejandro: Słuchaj chłopczyco, to Lindsay jest kapitanką i Ci nie pozwoli na takie traktowanie...

Toby: ...Alejandor. xD

Alejandro: Coś ci nie pasuje brudasie?

Toby wzruszył ramionami.

Lindsay: Courtney, takie kwadratowe lusterko?

Courtney poczęła się wnerwiać.

Lindsay: Rzuciłam z przepanikowania na deski, przeraziłam się takiej zielonej twarzy, no i wiesz.

Courtney aż poczerwieniała ze złości.

Courtney: LINDSAY! >:(

Chciała się na nią rzucić, powstrzymał ją DJ.

DJ: Court, nie masz się o co gniewać. Lindsay może i postąpiła niesłusznie, ale Ty nie masz gniewać o byle błahostkę.

Courtney: Wróć.

DJ jak na ironię był blisko Courtney.

Katie: Courtney, w czym problem?

(PZ - Katie): Chris ma rację! Wybacz Sadie, tęskniłabym, ale jak wygramy, to pojedziemy do Maroka! </3

(PZ - Courtney): Ja tam naprawdę nie wiem, po co brano tych przygłupów. Wiadomo, kto wygra ten milion... i tą osobą będę ja!

Scenarzyści

Tutaj atmosfera też była mało napięta... i nadal taka pozostała.

(PZ - Gwen): Wiecie co? Nawet mi się podoba fakt, że tutaj jestem.

Po chwili Owen przez przypadek piardnął jej w twarz.

(PZ - Gwen): ŻAŁUJĘ SWOICH SŁÓW! -,-

Owen: Sorka.

Tyler: No dobra, to co my tutaj robimy?

(PZ - Tyler): Bez Lindsay, jest tutaj jak na pustyni. Tęsknię misiaczku. ;u;

Gwen: Owen, co ty robiłeś?

Bridgette: Spał i nagle się obudził...

Geoff: Kochanie, tak mi się tu podoba.

Omega: Mógłbyś na swoją połowę?

(PZ - Omega): Na początku podzieliłam strefy łóżek na dwie połowy: damską i męską. Chris zburzył dwie przyczepy... -_- Byśmy na pewno spały według płci.

Noah: Hej, a wiecie coś o wyzwaniu?

Gwen: Nie-e.

(PZ - Gwen): Wydaje mi się, że to w ogóle nie jest ten sam plan... jest pod jakimś względem dziwny.

Owen: To co? Gdzie idziemy?

Stołówka

Zostali zawołani na obiad. Wreszcie był jakiś normalny! <3

Geoff: Ryż, co to ma znaczyć?

Chef: Gówno! Żryj to, albo nie dostaniesz deseru!

Gwen od razu wydała swoją "opinię" o Chefie.

Gwen: Nie musisz być taki wredny, tylko się zdziwił jedzeniem.

Chef: Ty też się nie odzywaj ponuraczko! >:(

(PZ - Gwen): Ponuraczko?

???: Zaiste te dania! Eno da pychota!

Wszyscy się zdziwili; nikt nie wiedział, kto to wypowiedział. Potem się okazało, że to był...

...EZEKIEL!

Ezekiel rzucił się na Chef'a.

Omega: OMG!

Udało im się uciec ze stołówki, prócz Chefa oczywiście. </3

Omega: CHRIS!

Nagle przybył ze spokojem na twarzy.

Chris: Tak? ;u; Nie widzisz, że mam przerwę?

Blaineley: Aha.

Lindsay: TAM BYŁ TYLER! </3

Facepalm Courtney. Potem odezwał się Owen, z paniką w głosie.

Owen: TAM BYŁ ON... TEN MUTANT... TEN... KTÓRY BIŁ SIĘ Z... POMOCY!!!

Zaczął biec jak w 6 odcinku w WTP, potem nagle Courtney mu podstawiła nogę. ;u;

Courtney: Oops... to picerka, nie mogłam się powstrzymać.

Chris: No dobra, mówicie o Ezekielu? <nadal był spokojny>

(PZ - Eva): No...

(PZ - Noah): ...to...

(PZ - Toby): ...będzie...

Chris: ...wyzwanie! <3

(PZ - Toby): Że też zawsze się domyślę... taki tam spryciarz.

Chris: Szczegóły opowiem Wam w jednym miejscu...

Klif

Chris zaprowadził wszystkich na klif.

Noah: No i co tu mamy...

Nagle Chris odjechał samochodem razem z Blaineley. Nagle grupowa panika.

Owen: WSZYSCY TU ZGINIEMY!

Nagle Courtney wzięła łopatę i zawaliła w łeb Owena.

Courtney: Ogarnij się. Lindsay się oglądała przez całą drogę, to więc wie, ale najpierw...

Cała drużyna zaczęła uciekać.

Geoff: To zajebiście. Którędy iść?

Tyler: Może za Lindsay? <3

Facepalm Bridgette.

Bridgette: Pobiegła w złą stronę.

(PZ - Bridgette): No nie wiem, czemu mam tylu niemyślących w swoim zespole.

No dobra, rozeszli się.

Aktorzy

Lindsay: Widziałam takiego prześlicznego ptaszka!

Courtney: OMG... Lindsay, skup się! Ja tu chcę wygrać... to znaczy, drużyna chce wygrać.

Lindsay jednak się rozmyśliła co do swoich nieciekawych opowiastek.

Lindsay: Widziałam takie jezioro, a przed nami było jakieś 700 schodów, ale pojechaliśmy "windą dla samochdów".

Drużyna była pod wrażeniem mądrości Lindsay.

(PZ - Courtney): Zrozumiałam, że mogłabym przechwycić Lindsay jako sojusznika.

Courtney: Lindsay, mogłabyś ze mną chwilkę?

Lindsay kiwnęła głową na tak, Courtney zaczęła rozmawiać z nią o sojuszu, a tamci zdecydowali się iść na zachód.

Alejandro: Chodźcie na zachód, zanim usłyszymy "przepiękne" wierszyki Toby'ego.

(PZ - Alejandro): Jak to dziecko musi strasznie przeklinać!

Szli dalej i czekali na Ezekiela. Tymczasem...

Scenarzyści

Każdy szedł w pojedynkę. Po chwili Owen zderzył się z Noah.

(PZ - Noah): Boże, czy muszę zawsze się z nim spotykać? -_-

Owen zaczął opowiadać chłopakowi, co spotkał w lesie.

Noah: Tak, bardzo fascynujące...

Po chwili postanowił, że go zgubi. Jednak wpadli na Bridgette.

Bridgette: Wybaczcie, zamierzałam iść prosto.

Noah: To lepsze niż przebywanie z tym grubasem. ;u;

Owen trochę posmutniał.

(PZ - Owen): Noah mnie nie lubi?

Nikogo już przez 1 km nie spotkali na drodze, Owen nagle zasłabł.

Bridgette: Nic Ci się nie stało?

Owen: Nie, tylko źle się czuję.

(PZ - Owen): Od ostatniego występu w reality-show zacząłem się gorzej czuć, czegoś mi zupełnie brakowało. Jakby ta pustka była co raz to większa.

Owen: Czy też Wam czegoś brakuje w tym sezonie?

Noah: Tak, ciszy!

(PZ - Owen): Noah się zrobił taki pazerny, może jemu też naprawdę czegoś brakuje? Może tej ciszy?

Po chwili znaleźli też Omegę, która poszła w przeciwną stronę.

Omega: To całe rozdzielenie było złym pomysłem.

Noah: Zgadzam się z tobą.

(PZ - Noah): Dobrze byłoby zwalić na nią winę?

Aktorzy

Eva: Dobra, teraz w lewo!

Byli już blisko, ale nagli zaczęli się wycofywać.

Lindsay: AAAAA!

Courtney: ... -,-

Po chwili jednak przybliżyły się, a tam Lindsay... przeraziła się kijanki, na którą nadepnęła Eva.

Eva: Kurwa, tego się bałaś?

Pokazała jej zdechłą żabę, ta ze strachu aż skoczyła na Courtney.

Katie: Tak, jest okropna!

(PZ - Katie): Ta Eva to jednak jest straszna.

(PZ - Eva): Słyszałam to. Ale niestety tak sprawił los...

Courtney: Chodźcie już!

Toby przed chwilą uciekał z powodu Ezekiela.

Toby: Zeek... on tam siedzi!

Alejandro: Maluszku i to było takie straszne?

(PZ - Toby): Jeszcze raz niech powie maluszku, to nie dożyje następnego dnia!

Alejandro: No dobra, włazimy do środka za 3... 2...

Wyskoczył Zeek. </3 Od razu naskoczył na Katie i zaczął jej gryźć włosy.

Katie: ŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

Lindsay: Nie przejmuj się! AAAAAAAAAAAAAA!

Facepalm Courtney.

(PZ - Courtney): Co jest z tą drużyną?

Nagle Alejandro rzucił się na Ezekiela, a ten mu zwiał, potem pokazał im fakasa. ;u;

Courtney: TEN DUREŃ NIE ŻYJE! .____.

W pewnej chwili Court naskakuje na Zeek'a i zaczyna go nawalać z pięści. Ten jej okazuje, że "wypowiedział jej wojnę".

Courtney przyjęła "wyzwanie" i zaczęła się z nim tarzać.

Scenarzyści

W momencie walki Courtney z mutantem, tamci wreszcie odnaleźli drogę do opuszczonego kina.

Tyler: TAM KTOŚ JEST :O

Omega: Wow, to jest twoje życiowe odkrycie. <sarkazm>

Bridgette zauważyła panikującą Katie, biegnącą w ich stronę.

Bridgette: Biegniesz w złą stronę!

Facepalm drużyny, akurat Katie posłuchała Bridg...

Bridgette: Przepraszam.

(PZ - Bridgette): Oby mnie tylko za to nie wyrzucili!

(PZ - Tyler): Wyrzucę ją za to.

Tyler: Słuchajcie, pozbywamy się Bridgette.

Geoff i Gwen stanęli z protestami, tymczasem Courtney udało się pokonać Ezekiela.

Geoff: Zobaczcie! Courtney pokonała Ezekiela.

Noah: Niesamowite...

Zaczęli biec, aby zabrać nieprzytomnego mutanta. :P

Noah: Zabieramy im!

Jednak Courtney mu podcięła nogę.

Courtney: Chcecie mutanta? To będziemy walczyć!

Biła się z Noah, ale na to nikt nie zwracał uwagi i Alejandro miał stwora.

Alejandro: Zanieśmy "Golluma" i nikogo się nie pozbędziemy... ;u;

Dostał w krocze od Bridgette.

Bridgette: Dziękuję.

Lindsay: Bridg, daj mi... STWORA! To wielkie poświęcenie. </3

Bridgette dała Ezekiela Lindsay, potem przypomniała sobie, że należy do innej drużyny.

(PZ - Geoff): Biedna Bridg, ale i tak na nią nie zagłosuję.

Tymczasem drużyny biły się o mutanta. ;u;

Lindsay: Ja muszę wygrać!

Omega: I ja. :***

Katie: Dalej, dalej, do wygranej!

Już wiadomo, kto miał stwora, i to był...



















...



















...





















DJ, który nie zaniósł go do Chrisa. (troll)

Courtney: Ostatnia prosta!

Przybyła Blaineley i śmiała się z bijatyk zespołów.

Blaineley: Och, wspaniałe! Dajcie mi tego stwora...

Courtney: No to masz.

Rzuciła stworem, nie udało się go podać Blaineley, a ten się... rozpadł. xD

Courtney: CO?!

Blaineley: Fałszywka. </3 Ale i tak dałaś zwycięstwo swojej drużynie. ^.^

Tamci zaczeli cieszyć się z wygranej, a drudzy... poznali smak porażki.

Ceremonia

Ceremoniał był podobny do tego, co w PTP.

Chris: Siemanko, wyjadacze! To jest miejsce zwane ceremonią. ;u; Tu oddacie głosy i dowiecie się, za co zostaniecie wyeliminowani!

Uczestnicy oddali swoje głosy.

(PZ - Owen): Bridgette

(PZ - Omega): Owen

(PZ - Gwen): Owen

Chris: Pozłacane Chrisy otrzymują:

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Gwen!

.

.

.

.

.

.

.

Noah!

.

.

.

.

.

.

Omega!

.

.

.

.

.

Geoff!

.

.

.

.

i Tyler ^^

Mindy zrobiła zdjęcie, na którym są... przerażona Bridgette i skulony Owen.

Chris: A ostatnią osobą, która dostanie Chrisa jest...

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Dowiesz się za 3...

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Eh, miejmy to za sobą. ._.

BRIDGETTE!

Bridgette z uśmiechem na twarzy wzięła piankę.

Owen: Co? Dlaczego ja? >:(

Tyler: Sorry stary, ale nas do tego zmusiłeś.

Noah pokazał mu film, w którym zmusił wszystkich do głosowania na Bridgette.

(PZ - Owen): O matko, cóż ja narobiłem...

Noah: Wybacz.

Omega: Ja dlatego, że sądziłam to po powierzchowności, nigdy nie oglądałam TP. ;u;

Owen: Wybaczcie koledzy, będzie to dla mnie nauczką.

(PZ - Noah): W sumie się cieszę, że on odpadł. (:

Owen odjechał Pociągiem Wstydu.

Chris: Taaaa, niski budżet. ;u;

Blaineley wypchnęła Chrisa. </3

Blaineley: Czy Bridgette odwdzięczy się kolegom za spowodowanie przegranej? Czy Courtney przestanie się rządzić? Czy Geoff będzie dalej się bujał w pierwszej wymienionej osobie? To ważne pytania! Więc śmiało czekajcie na Totalną Porażkę: Szaleństwa na Planie!

Wielkie sprawunki, wielkich kapitanów
CHRONOLOGIA
Poprzedni: Casting - pokaż co umiesz!
Seria: TP: SP
Następny: TBA
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.