FANDOM


TDRCambodia(1)


Explicit_Content.png Artykuł zawiera treści nieodpowiednie dla młodszych odbiorców. Czytasz na własną odpowiedzialność.

Rozgłośnia radiowa

Widok na najzwyklejszy w świecie budynek. Po lewej stronie znajdował się dom publiczny, a po prawej kuratorium oświaty. Idealne ulokowanie owego budynku, o którym mowa, nie ma powodów do zazdrości. Ten środkowy “pałacyk” był rozgłośnią radiową. To właśnie tam szły trzy znane postacie z Totalnej Porażki. Każda z nich próbowała jak najszybciej zdążyć bez większego celu. Często także się przepychali między sobą.

Blaineley: Spadajcie ode mnie! Jestem pewna, że jak pierwsza wbiję, to od razu da mi poprowadzić ten program!

Chris “delikatnie” odpycha Blaineley.

Chris: Nawet nie ma takiej mowy, babsztylu! Jedyne, co możesz prowadzić, to kącik dla skończonych idiotek w branży!

Blaineley: Co???

Miała zamiar wskoczyć na Chrisa i powyrywać mu kłaki, ale niestety, chęć pojawienia się pierwszej wzięła górę, a cała trójka nadal wpychała się między sobą. Chris miał wielki dylemat, ponieważ na jego drodze pojawiła się winda oraz schody.

Chris: Od dzisiaj wiadomo, że gwiazdy takie jak ja korzystają z luksusowej windy. Jest dodatkowo szybsza.

Szef i Blaineley zdecydowali się na bieg po schodach.

Blaineley: Cholera, czemu mi nie mówiłeś, że to jest na piętnastą?

Szef wzruszył ramionami i nic nie mówił do dziewczyny.

Blaineley: Słuchaj, to my musimy prowadzić ten program, a nie jakiś psychiczny laluś!

Szef kiwnął jej głową na tak, ale nadal nie miał nic do powiedzenia. Blaineley zauważyła, że ma coraz mniej schodów do pokonania, dlatego trochę zwolniła.

Blaineley: Chciałabym, aby ta winda tak nagle się zatrzymała. Nie miałabym nic przeciwko, szczególnie, kiedy ważą się losy show!

Nagle winda się zacięła. Słysząc krzyki Chrisa, Blaineley poczuła się wniebowzięta.

Chris: CHOLERA JASNA!!! Czy ta winda nie mogła się zatrzymać, kiedy z niej wyjdę?!?!?!

Blaineley: Masz za swoje, McDurniu :D

Rozpoczynamy kolejne wyścigi do biura. Oszacujmy ich potyczki. Blaineley i Szef są już na ósmym piętrze, a Chris był na piątym. Nagle winda znowu ruszyła.

Chris: Wasz ukochany prowadzący ciągle jest w grze!

Blaineley zagryzła zęby.

Blaineley: No nie, czemu ja go dalej słyszę?

Postanowiła, że będzie unikała zgryźliwych tekstów Chrisa oraz skupi się na dobiegnięciu jako pierwsza. Szef co jakiś czas jej pomagał, a nagle za nimi zjawiło się paparazzi. Kto by się spodziewał, że popularny program nie będzie komentowany na szeroką skalę? Prawdopodobnie oni. Na ich szczęście, żaden z kamerzystów nie był na tyle odważny, żeby podejść do dziewczyny i zrobić jej zdjęcie z bliska. Oops, jednak jeden taki się pojawił. Nagle ruszył niczym Sonic, aby tylko szepnąć do niej kilka słów oraz lekko zdezorientować blondynę. Ostatecznie Szef ruszył jej na pomoc i szarpnął nastolatkiem (na oko mniej więcej 17 lat).

Szef: Słuchaj, młody. Ja wiem, że Blaineley ma wielu fanów i adoratorów, ale jest już zajęta przez samego SZEFA HATCHETA!!!

Puścił go, a ten klęknął.

Fan z kamerą: Oni są niesamowici <3

Następnie ukłonił im się, żeby zbiec z pobojowiska. Udało mu się to dopiero, kiedy przepuścił gromadę feministek, ludzi z kamerą, paparazzi, a także jakiegoś sprzedawcę hot-dogów.

Fan z kamerą: Widzę, że nie tylko ja tak uważam. B)

Ściąga ze swojej głowy maskę. Okazuje się, że był to nie kto inny, jak Warwick.

Warwick: Siema, dobrzy ludzie! Z tej strony Warwick Douglas, a wy jesteście świadkami powstawania kolejnego sezonu Totalnej Porażki! Pamiętacie może jeszcze Odkupienie Totalnej Porażki? W skrócie: piętnastu starych zawodników dostało kolejną szansę na to, aby wygrać program i udało się to Leshawnie, co wszyscy hucznie świętowali. Mam nawet nadal zdjęcia po tym, jak pozostali zawodnicy świętowali zwycięstwo swojej koleżanki z Wyspy.

Uśmiechnął się i pokazał dwa złączone palce do swojej kamery.

Warwick: Niedługo poznamy kolejną kadrę uczestników, ale zdaję się, że zanim tego się dowiecie, przed wami będzie ekscytująca dawka wrażeń. Nie ma show bez prowadzącego, a że od momentu Totalnej Porażki na wyspie Pahkitew sporo się pozmieniało, praktycznie co sezon mamy nowego prowadzącego. Osoba w tym biurze jest dla wszystkich bardzo ważna, obawiają się jej nawet sami producenci programu. Jesteście ciekawi kto to? Relacja z biura tego tajemniczego gościa już za chwilę!

Wróćmy do trójki przyszłych posiadaczy losu show. Blaineley stoi przed drzwiami, willa również się otwiera. Blaineley i Chris znowu stają sobie do gardeł.

Chris: Poprowadzę to show lepiej od ciebie milion razy!

Blaineley wybucha śmiechem prosto w twarz Chrisowi.

Blaineley: Mów, co chcesz, ludzie będą zawsze woleli dojrzałe kobiety niż lalusia z peruką.

Chris: Sama nosisz peruki.

Blaineley: W przeszłości nosiłam, przez durny incydent z lotnikiem.

Chris zaczyna kpić z byłej prowadzącej podsumowań.

Chris: Guzik wiesz o prowadzeniu show. Fakt, że to ciebie wybrali pierwszą jest powodem tego, że zadebiutowałem dużo później od ciebie, farbowana księżniczko bezguścia.

Blaineley pacnęła go w głowę.

Blaineley: Uważaj, co mówisz, pantoflu! Kto tu wielokrotnie wykorzystywał Szefa? Bez niego byś nawet nie wiedział, którędy trafić do łazienki! A tak poza tym, kochanie, przypomnij mi, gdzie ostatnio zaparkowałam swój samochód.

Szef szepta jej do ucha ostatni wyczyn sprzed miesiąca. Kamera zbliża się do Szefa, aby dowiedzieć się o kawałku sekretu, jednak nie udaje im się to, bo Blaineley zasłania kamerę.

Blaineley: Nie ma tak dobrze, misiu. To może i jest przypałowy program, ale aż tak szczegółowych wiadomości nikt nie chce wiedzieć.

Biuro

Kamerzysta nic nie słyszy. Po chwili odcisk łapy blondyny znalazł się na obiektywie Brandona, ale ten po chwili czyści swoją kamerę. Następnie widzi, jak Blaineley z kopa otwiera drzwi do biura, a tam jakaś dziewczyna.

Blaineley: SIEMA! KRÓLOWA BLAINELEY WRÓCIŁA I PRZEJMIE TO SHOW!

Chris zauważył, że kop Blaineley zamknął drzwi, a że stała wprost na wejściu, popchnął drzwi i uderzył nimi Blaineley.

Chris: Witaj, śliczna!

Dziewczyna zarumieniła się na widok Chrisa. Szef tylko westchnął i stanął na progu drzwi, nie odzywając się ani słowem. Ta podeszła do całej trójki i spogląda na nich bardzo wnikliwym wzrokiem i podobnie jak Szef stosuje taktykę milczenia.

Blaineley: Możesz coś wreszcie powiedzieć? >_>

Tajemnicza persona kiwa głową na tak i przechodzi do konkretów. Podchodzi do swojego stolika, gdzie wyjmuje jedną kartkę.

Annie: Cholera jasna, gdzie ja położyłam ten cholerny dokument? XDDDDD

Szpera w swojej szafce i wyrzuca parę rzeczy. W Chrisa trafia maskotką, Blaineley obrywa od niej patyczkiem od uszu, a na Szefa ląduje oleista gąbka.

Szef: Masakra…

Annie odwraca się po chwili z najważniejszym oświadczeniem, które znajdowało się w kopercie. Następnie przysunęła bliżej nich swój piękny, czarny, uniwersalny fotel, ale nadal nie spuszczała z nich wzroku.

Annie: Wybaczcie mi to nietaktowne podejście do was, ale po tym, jak wy sami tak stresowaliście uczestników, należy się mała nauczka. Tak przynajmniej uważam :)

Blaineley: Długo jeszcze będziesz nadawać?

Blaineley zdecydowanie się niecierpliwiła, podobnie jak Chris, który targał sobie włosy. Annie nadal wytężała swój wzrok, a potem otworzyła kopertę.

Annie: Mam tutaj parę dokumentów odnośnie uczestników, a także prowadzących programu. Zanim jednak do tego przejdziemy, pozwolę sobie na łyk kawusi i slajdy.

Wzięła łyk kawy, a następnie odpaliła swój laptop (rzęch z 2009), gdzie za pomocą PowerPointa przedstawiła im wszystko, co miała do powiedzenia. Slajdy zawierały głównie momenty z Totalnej Porażki.

Blaineley: Dobra, po co nam to pokazujesz?

Annie: No właśnie, po co ja wam to pokazuję?

Widzi, że głośniki nie były wyłączone. Postanawia uruchomić i to ustrojstwo, aby cała trójka usłyszała podsumowanie wszystkich poprzednich sezonów. Po ośmiu minutach nagranie wreszcie się wyłącza.

Blaineley: Zaczynamy od dzisiaj, prawda?

Annie zmarszczyła brwi, a także wyłączyła swój sprzęt, żeby jeszcze raz pooglądać uważnie zawodników. Koniec końców odwróciła się do nich i pokazała im… papier, na którym były widoczne aż trzy nazwiska.

Annie: Chrisie McLean, Tucku Hatchecie i Mildred O’Halloran.

Chris zaczął się śmiać z nazwiska wyżej wymienionej O’Halloran.

Blaineley: Tak ciebie zaskoczę, proszę pani, że ja zmieniłam oficjalnie swoje imię na Blaineley.

Annie: Tak. Kogo to obchodzi? Nikogo? ^^ Świetnie, proszę usiąść.

Cała trójka stała trochę zdziwiona całą sytuacją. Annie musiała na nich wrzasnąć.

Annie: POWIEDZIAŁAM, PROSZĘ USIĄŚĆ.

Blaineley zajęła najwięcej miejsca i założyła nogę na nogę.

Blaineley: To co, która osobistość poprowadzi ten program?

Annie: Dłużej was nie będę trzymała w tajemnicy. ;)

Wszyscy zaczęli ogryzać paznokcie. Annie koniec końców wyjawiła dla nich wielki sekret, który ich niezwykle zszokował.

Annie: CAŁA TRÓJKA WŁĄCZNIE.

Chris zaczął się krztusić, Blaineley naprzemiennie pokazywała na siebie palcami oraz na krztuszącego się ex-prowadzącego, a Szef jak zwykle miał kamienną minę.


CZOŁÓWKA


Annie nadal uśmiecha się do całej trójki.

Annie: Zdałam sobie sprawę, tak jak i my wszyscy, że ten program musi iść jeszcze dalej.

Chris: Ten program idzie coraz dalej! Zmierza do prawdziwej katastrofy!

Annie westchnęła.

Annie: Ludzie kochani, powiem wam wprost, o co mi chodzi. W show musi być wszystko, aktualnie prowadzący program to połowa sukcesu, więc wasza trójka wyciśnie jak najwięcej, żebyśmy mieli najwyższą oglądalność. Przebijemy wszystkie reality show! Musicie mi tylko zaufać.

Chris cały czas niechętnie spogląda na Annie.

Chris: Młoda, a od kiedy to ty decydujesz o formule programu?

Annie: Ja?

Zaśmiała się.

Annie: Panie McLean, ma Pan robotę od pięciu lat jako gospodarz programu. Byłam jeszcze wtedy nastolatką, a mój tata zarządzał tą firmą. Kiedy jednak zrezygnował, przejęłam ten interes i począwszy od Powrotu na wyspę Wawanakwa to ja odpowiadam za dystrybucję Totalnej Porażki. Brzmi to tragicznie i skomplikowanie, ale jakże pysznie do dzisiejszych standardów.

Bierze łyka wody.

Annie: Pyszna, źródlana, krystaliczna woda z gór. Skoro już wiecie, że to wy wszystko będziecie wymyślać…

Szef przerywa dziewczynie.

Szef: A gdzie będzie się odbywał ten sezon?

Annie: Właśnie, no gdzie?

Spojrzała na niego dziwnym wzrokiem.

Annie: To już wasz interes. Jeśli ten program się nie odbędzie i nadal będziecie wymyślać pseudo-sensacje, wszyscy na tym stracimy. Do roboty!

Ontario

Blaineley, Chris i Szef idą. Cała trójka nie może uwierzyć w to, że każdy z nich jest mianowany jako władca programu. Nagle Blaineley dostaje sms-a.

Wiadomość <Annie>: Dobra, znam miejsce, w którym odbędzie się sezon. Czeka was długa podróż. Pozdrowienia i życzę powodzenia z prowadzeniem programu.

Blaineley westchnęła. Odwraca się w stronę Szefa i Chrisa.

Blaineley: Lotnisko.

Chris: Złomowisko. >_>

Blaineley nadepnęła mu na kostkę.

Blaineley: Nie bądź taki dowcipny, lalusiu. Odpalcie mapy i znajdźcie to miejsce, o którym mówiła Annie.

Szef do tej pory nie wiedział, o co chodzi dziewczynie. Ta z kolei otrzymuje następną wiadomość.

Wiadomość <Annie>: Miejsce docelowe - Kambodża.

Blaineley wybałuszyła oczy.

Blaineley: Jedziemy do Kambodży.

Wiadomość ta nie robiła na nikim żadnego wrażenia.

Blaineley: Słyszeliście? Kambodża? To najbardziej niebezpieczne miejsce na Ziemi!

Chris: Znam gorsze miejsca… Osoby również. xD

Blaineley i Chris nadal kontynuują sprzeczki.

Blaineley: Osoby znajdujące się na tych miejscach raczej ^^

Szef westchnął po raz kolejny. Nie zwracał uwagi na spięcia dwóch kolegów z fachu, miał kompletnie wywalone na zaistniałą sytuację, czyli nic nowego. Kilka chwil później Blaineley wyjęła tableta z etui, a następnie zaczęła wyszukiwać różne frazy w wyszukiwarce. Minęło parę minut, a Blaineley wreszcie znalazła to, czego chciała.

Blaineley: Mam mapę! Lotnisko jest pięć kilometrów stąd.

Chris: Nareszcie się do czegoś przydajesz, Mildred.

Ignorowanie zaczepek wreszcie ma swoje plusy. Blaineley nie denerwuje się na Chrisa, a ten swawolnie irytuje się, ponieważ dziewczyna nie poświęca mu żadnej uwagi. Droga była nieco męcząca, więc każdy milczał. Wszyscy znajdują się już na lotnisku.

Lotnisko, rejestr lotniczy

Blaineley: Nareszcie! Już myślałam, że zacznę czuć całe swoje ciało.

Chris: Takie są skutki używania botoksu.

Szef strzelił facepalma.

Szef: Spokój tam.

Blaineley podchodzi do kasy.

Blaineley: Trzy bilety do Kam…

Nagle zauważa, że to Annie stoi za kasą. Blaineley dostała niemałego szoku.

Blaineley: A, a, a, a co ty tu robisz?!

Annie uśmiecha się podle do dziewczyny.

Annie: Zaskoczona? Oprócz pilnowania popularnego reality show muszę jakoś czynnie zarabiać. Nie możecie przecież za mnie ręczyć.

Wręcza bilety.

Annie: To będzie 12600 dolarów.

Chris obok wypluwa kawę niedawno zakupioną w bistro. Koło prowadzącego stali Mike i Zoey.

Mike i Zoey: Hej!

Chris spojrzał się tylko na dwójkę zawodników, którzy kiedyś brali udział w jego programie.

Chris: Miło mi was widzieć! Pamiętacie może starego, dobrego gospodarza?

Mike: Starego może tak… ;>

Zoey wybuchnęła śmiechem.

Chris: Duh… A dokąd wy lecicie?

Zoey: Jedziemy na miesiąc miodowy do Paryża.

Mike i Zoey całują się. Chris nie może patrzeć na ich czułości. W międzyczasie podminowana Blaineley zapłaciła należny rachunek w malutkim czeku.

Annie: Samolot startuje za dziesięć minut, więc radzę już wam być na miejscu.

Blaineley: Ekstra.

Lotnisko, lot

Blaineley, Chris oraz Szef zaczynają biec w stronę samolotu. Każdy z nich był doskonale przygotowany, toteż po załatwieniu wszystkich formalności wsiedli w samolot, który następnie opuścił swoje miejsce lądowania. Po bardzo długiej i wyczerpującej podróży wreszcie dotarli do Kambodży.

Kambodża

Blaineley: Spodziewałabym się lepszych warunków tutaj.

Chris: Uwaga!

Spycha Blaineley z samolotu, który wylądował.

Chris: Dziękujemy za skorzystanie z usług. A teraz co mamy zrobić?

Blaineley odczytuje następną wiadomość.

Blaineley: Mamy udać się do ośrodka wypoczynkowego Sunkiller.

Chris: To jakaś kolejna sztuczka producentów zapewne. Ja tam nie idę. ;-;

Szef wreszcie coś powiedział.

Szef: A właśnie, że z nami idziesz, lalusiu. Nie mam ochoty po raz kolejny wysłuchiwać twoich jęków albo być twoim poddanym.

Chris: Zaraz, a co ty zamierzasz?... ;-;

Szef złapał Chrisa za nogi i następnie zaczął go ciągnąć.

Chris: Haha, nieeee! Przecież możemy się dogadać! >_>

Szef: My? Nic z tego. Już od dawna wolałeś mnie upokorzyć w telewizji. Czas na zmiany.

Chris próbował wyszarpać się swojemu dawnemu koledze z fachu, jednak nie dawało mu to żadnych pozytywnychn skutków.

Szef: Dobra, znajdujemy się już w Kambodży. Czego oczekujemy?

Obok nich znajdował się czerwony cabriolet, z którego wysiadło aż czterech producentów Totalnej Porażki, a wraz z nimi Annie.

Annie: Siemka wszystkim! Już niedługo będziemy mogli zaczynać!

Blaineley: Zaczęłam się nudzić. >_>

Annie: Duh, to nas kompletnie nie obchodzi, Mildred.

Blaineley zmarszczyła brwi.

Annie: Sądzę, że objaśniłam wam dokładnie zasady tego programu. Widzowie cały czas was obserwują i liczą, że dacie najwięcej akcji spośród wszystkich zagrywek. Ludzie tylko marzą, że zobaczą kolejny raz, jak uczestnicy desperacko spróbują wygrać milion dolarów, a wy, że zostaniecie nagrodzeni odpowiednio za udział w programie jako prowadzący tego show. Jeśli nie chcecie, tutaj wam daję klauzulę. Podaj mi jedną z nich, Hazel.

Hazel: Jasne.

Najprzystojniejszy chłopak, który stał obok córki głównego producenta, miał właśnie na imię Hazel. Nosił on ciemne okulary z zieloną oprawką, żółtą koszulkę, beżowe spodnie i fioletowe buty. Wręczył dziewczynie papiery, o które prosiła.

Annie: Tutaj jest dowód, że możecie podpisać kiedy tylko zechcecie opuścić program jako gospodarze, wystarczy podpisać te papiery. Muszę wam parę rzeczy wytłumaczyć. Macie prawo do praktycznie wszystkiego, przecież jesteście prowadzącymi, ale próba ingerowania w grę jako wchodzenie w sojusze z uczestnikami jest kategorycznie zabroniona. Reszta taktyk pozostaje nadal do waszych dyspozycji, czyli sabotaże i inne akty działające na niekorzyść zawodników. No nic, myślę, że ewentualnie ja albo moi kochani przyjaciele będziemy do was dzwonić co jakiś czas, ale nie za często, bo mamy lepsze sprawy na głowie. Do zobaczenia :D

Blaineley i Chris: Żegnamy ozięble ^^

Blaineley i Chris są bardzo zadowoleni z tego, że na długo już nie zobaczą Annie. Ta tylko pokazuje im znak świra, a także odjeżdża z pozostałymi producentami. Blaineley świętuje ogłoszenie jej prowadzącą.

Szef: Jeszcze nie ;)

Blaineley westchnęła niechętnie i odłożyła szampana.

Szef: Musimy się dowiedzieć, z którymi dziećmi będziemy mieć do czynienia.

Chris: Ja już chyba wiem.

Wskazuje im na źródło rzeki Mekong, obok którego łódką płynie pięcioro zawodników.

Izzy: No, to jesteśmy na miejscu :D

Bridgette: Dzięki, że mogłam z wami popłynąć.

Amy: Nie ma sprawy. Żadne z nas siebie nie zostawi.

Wychodzą z łódki oraz podbiegają do trójki prowadzących. Na widok znanych twarz uczestnicy zaczynają narzekać.

Amy: No nieeee, znowu oni? -.-

Blaineley: Witamy serdecznie w Kambodży!

Amy nerwowo spogląda na Chrisa i mierzy go wzrokiem.

Chris: Cześć, Samey.

Amy: Już się tak nie wydurniaj. Wiem doskonale, że ciebie niby wciąż to bawi.

Chris: Szczerze? :D

Zaczyna się śmiać, ta tylko stara się nie powiedzieć mu nic przykrego.

Lightning: Sha-Lightning!

Podniósł Izzy, a ta siadła na jego lewym bicepsie.

Izzy: Ale się świetnie bawiłam z Lightning'iem <3 Ostatnio…

Zaczyna wypominać bardzo intymne szczegóły swojego życia.

Izzy: Zabrał mnie do luksusowej restauracji, a ja na widok mojego znajomego ze szkoły zadławiłam się orzechem włoskim ze straciatelli. Masakra, nigdy nie lubiłam tego gościa. Manipuluje wszystkimi -,-

Chris westchnął.

Izzy: Ale po tym, jak go połknęłam, weszliśmy do pokoju z Lightning'iem i miałam wspaniałą noc w różowych figach ;u;

Chris zaczął wymiotować, co wszystkich ucieszyło.

Izzy: Mogłeś nie wzdychać. ;u;

Anna Maria i Amy uśmiechnęły się podle.

Amy: Cóż, pojawiła się druga szansa :D

Anna Maria: A gdzie jest Warwick?

Chris, Blaineley i Szef nie mają zielonego pojęcia, o czym mówi dziewczyna.

Anna Maria: Aaa tam, pewnie szykuje się dopiero. Nie będę mu zaprzątała główki B)

Obok nich zaczyna trąbić jakiś czarny peugeot. Wychodzą z niego Owen i Cody.

Owen: Siema wszystkim! ^^

Cody: Witam ładne panie :D

Pojazd odjeżdża. Owen i Cody podchodzą do pozostałych zawodników.

Owen: Nie minęła sekunda, a już uwielbiam to miejsce! Woooooo-hooooo!

Cody przybija piątkę z Izzy, Anną Marią i z Bridgette. Między Amy a Cody’m zapadła jakaś niezręczna cisza.

Cody: A ty czemu nie chcesz przybić piątki?

Amy: Tak jakoś nie ufam każdemu, z kim nie konkurowałam. Taka natura, ale za to mogę odwzajemnić słowo “cześć” :)

Cody: To też w sumie jakiś pozytyw ;)

Anna Maria lekko puka dziewczynę.

Anna Maria: Nie masz się czego obawiać. To nie jest toksyczna Jo ani zarozumiały idiota Harold.

Amy: W sumie racja.

Przybijają mocnego żółwika. W międzyczasie na paralotni pojawia się Dakota z Samem.

Dakota: Sam! <3 To tutaj! <3 Lądujemy! <3

Sam: Tylko nie wiem jak!

Dakota: Już ci mówiłam, że musisz tylko…

Sam bardzo mocno pociągnął w dół i ruszyli bardzo szybko na ziemię. Po chwili jednak wylądowali na Chrisie.

Dakota: Kurczę. Sorry, że ci przeszkadzam xD

Odpina kask, pokazując swoje długie blond włosy.

Dakota: Nooo, wasza Dakota jest w grze. B)

Obecność Dakoty nie za bardzo podoba się Anny Marii.

Anna Maria: Super. Dalej z tym swoim paparazzi? >_>

Dakota: Ech, złość piękności szkodzi. Pamiętaj. ^^

Anna Maria przewraca oczami.

(PZ - Anna Maria): W ogóle nie lubię tej laski. Za kogo ta wielbicielka Paris Hilton się uważa?

(PZ - Dakota): To oczywiste, że ja i Anna Maria za sobą nie przepadamy. Zupełnie dwa inne światy, które jednak podążają w tym samym kierunku.

Wyjmuje swój smartfon i robi selfie.

Sam: Dakota. To tak jak w Zemście Wyspy, kiedy ty wróciłaś na tę skażoną Wawanakwę i na mnie wylądowałaś!

Dakota przypomina sobie tę scenkę, a nawet jest ukazana retrospekcja, kiedy podczas trzeciego odcinka Zemsty Wyspy Dakota krzyczy, używając paralotni, następnie lądując na Samie. Następnie oboje się śmieją i Dakota całuje w policzek Sama.

Sam: Jako Dakotazoid byłaś super, ale z tym wcieleniem bogini piękności podobasz mi się najbardziej. Każdy twój uśmiech jest dla mnie bezcenny <3

Dakota zaczęła się śmiać.

Dakota: Ale ty jesteś romantyczny… <3

Chris: Masakra. Przestańcie natychmiast!

Dakota i Sam nic sobie nie robią ze słów Chrisa, a potem kolejny pocałunek. Szef spisuje listę uczestników, Blaineley szuka następnych.

Blaineley: Ile mamy osób do tej pory?

Szef pokazuje dotychczasowe zapiski.

Blaineley: Na razie tylko i aż dziewięciu zawodników. Kto pojawi się jeszcze w programie?

Pojawia się wielka ciężarówka, z której zostaje wypchnięty kadecik Brick. Izzy zaczyna się śmiać.

Izzy: Genialne lądowanie :D

Brick: Dzięki, sir.

Potem szybko wstaje i salutuje.

Szef: Spocznij. >_<

Brick westchnął.

Brick: Miejmy nadzieję, że tu nie będzie Jo. Jak jej nie ma, to czuję, że to wygrałem $:P

Anna Maria kiwa głową na tak, a następnie szyderczy z kadeta.

Anna Maria: W życiu warto kierować się marzeniami, a jeszcze lepiej, jak ktoś nas nimi rozśmiesza. Człowieku, zastanów się, co mówisz.

Brick warknął na Annę Marię.

Brick: Masz szczęście, że twoje zdanie mnie nie obchodzi. >:(

Anna Maria: No, straszne. Sądzisz pewnie, że będę zabiegała o atencję dla siusiumajtka? Zapomnij :)

Blaineley wypchnęła Bricka z wizji, a sama nadal czeka na pozostałych.

Blaineley: Może to będzie krótki sezon?

Nagle na piechotę znajduje się więcej ludzi.

Lindsay: Czy to jest Kambodża?

Sky: Raczej tak. Byłam tutaj dwa lata na zawodach olimpijskich.

Brick: Gówno to kogo interesuje, ale dobra xD

Sky zmierzyła wzrokiem Bricka.

Sky: Wydaje mi się, “kolego”, że moje osiągnięcia są dużo ciekawsze niż bycie łajzą, która daje się pomiatać innymi.

Brick: Ja przynajmniej nie wyleciałem pierwszy.

Zakłada ręce.

Sky: Po tym sezonie wszystko może się zmienić. ;)

Za Lindsay i Sky zjawiają się Jasmine z Shawnem.

Shawn: Cześć wszystkim!

Jasmine: No dobrze, wygrałam.

Postawiła chłopaka na ziemię.

Shawn: Myślę, że nigdy więcej nie powinienem się z tobą zakładać o zapiekankę, że dasz radę zanieść mnie przez dziesięć kilometrów do tego miejsca. xD

Jasmine, Shawn i Sky zaczęli się śmiać.

Jasmine: Miło mi ciebie znowu widzieć, Sky.

Sky: Dzięki. Obie możemy powiedzieć takiemu jednemu koledze, co to jest kultura osobista.

Pokazuje jej Bricka, ten im tylko wskazuje środkowy palec.

Jasmine: Czy to nie jest ten “kadet”, który dał się pomiatać Jo?

Blaineley: No dobrze, ustawcie się wszyscy po prawej stronie, bo możecie mi się zgubić.

Każdy wykonuje polecenie Blaineley. Następnie przychodzi Dave.

Chris: Dave! Miło mi ciebie widzieć! xDDDD

Dave “niechcący” nadeptuję na stopę Chrisowi.

Dave: Było to “przez przypadek”. Tak samo, jak na wyspie Pahkitew, gdzie mi pokazałeś ten genialny filmik z nią w roli głównej.

Spogląda nerwowo na Sky.

Sky: A ty dalej będziesz mi wypominać przeszłość? Dzięki tobie dałam się poniżyć ostatnio wystarczająco. Myślałam, że po tym wszystkim jesteś w stanie mi wybaczyć. A w sumie, czekaj!...

Zmieniła swój ton głosu.

Sky: Dlaczego ja mam oczekiwać od ciebie jakiegokolwiek wybaczenia? To ja żądam przeprosin za próbę zabicia mnie! Chcę, abyś błagał o przebaczenie za chęć morderstwa na niewinnej osobie!

Dave: Huh? Doczekasz się tego, jak minie ruski rok.

Sky: Nie życzę sobie wysłuchiwania takich tekstów! >:(

Brick: Nareszcie ktoś, kto docenił to, że ona jest kretynką.

Sky: Możecie przestać mnie denerwować?

Nagle usiadła po turecku i zaczęła medytować.

Anna Maria: BŁAGAM, NIE BAW SIĘ W DAWN XDDDDDDD

Obok niej “podeszła” Dawn i stuknęła ją w głowę.

Dawn: Zważaj trochę na teksty, tapirowaty zwierzęciu c:

Anna Maria: Dobrze. c’:

Również stuknęła ją w głowę, ta nadal lewitowała obok zawodników.

(PZ - Dawn): Druga szansa to coś, czego nie pozwolę sobie odebrać tak łatwo. Nadal jestem przepełnioną wściekłością, jaką mną potraktowano w czwartym sezonie. Serio? Jak dziecko uwierzyć, że ukradłam rzeczy? Nikt nie widział zła? A w sumie to jest inny skład. Trzeba tu będzie każdego podejść inaczej.

Sky wzięła głęboki oddech.

Sky: Już trochę lepiej.

(PZ - Sky): Miło jest tak czasem się uspokoić. Muszę skupić się na grze. Żaden Dave mnie nie interesuje. On jest warty tylko siebie ._.

Chris: Wydaje mi się, że tylu zawodników już starczy.

Sierra: Jeszcze ja!

Zdyszana podbiega i taranuje Chrisa.

Blaineley: Niezłe wejście, Sierra >_>

Sierra: Już myślałam, że chcecie zaczynać beze mnie. To wystarczy powiedzieć “cześć wszystkim i powodzenia w grze”.

Cody: Wzajemnie, Sierra :D

Sierra: Tobie najbardziej, Cody. :P

Oboje się uściskali, na twarzach niektórych zawodników było widać zdziwienie.

Lindsay: Ooo, to ty już nie uciekasz przed nią?

Cody tylko uśmiecha się do Sierry.

Cody: Czemu? Każdy może sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa. Zachowywałem się tak w stosunku do Gwen.

Sierra: Szkoda, że nie mogę jej przeprosić. Tak jak Camerona.

Cody wzrusza ramionami.

Cody: Ludzie nie żyją tylko reality show.

(PZ - Dawn): Courtney…

Cody: Pewnie znając życie niektórzy tylko się kreują na złych ludzi.

(PZ - Dawn): Heather…

Cody: I w realu są zupełnie inni.

(PZ - Dawn): Duncan…

Cody: Mogą na przykład pracować w jakiejś wielkiej korporacji.

(PZ - Dawn): Taka Lindsay, która "tylko" udaje głupią w programie. ;’))))

Lindsay zgadza się ze stwierdzeniami Cody’ego.

Jasmine: Jaki jest wasz największy cel w programie?

Brick: Wygrać.

Dave: No nie wiem. Przeżyć? xD

Amy: Korzystać z życia. Jest bardzo kruche.

Nagle zjawia się Samey.

Samey: Cześć :D

Samey wita się z Jasmine, z Shawn’em i staje koło Amy. Wszyscy boją się tylko jednego. Wielkiej kłótni.

Dawn: Wyczuwam między wami taką okropną energię. Wasza przyjaźń jest tylko powierzchowna, chwilowa, a także przerwie się w tym programie.

Samey: Pierdol się ^^

Większość reaguje na odpowiedź Samey śmiechem.

Samey: Niepotrzebna jest wszechwiedząca histeryczka w tym programie. Idź zająć się opiekować fauną i florą.

Dawn: A ty idź zająć się mordowaniem własnej rodziny c:

Samey: Morda c;

Dawn: Zazdrościsz mi takiej cery, co?

Amy: Zazdroszczę ci, że nie radzisz sobie w życiu. Jestem po prostu nieszczęśliwa twoim pechem. Biedactwo, idź tam zająć się swoim Scott’cikiem >_>

Dawn: To ciekawe, bo tak się składa, że to ty w poprzednim sezonie spowiadałaś się publicznie, jakie to twoje życie było przykre. Ten pamiętnik, próby samobójcze i tym podobne głupoty, jakie tam powypisywałaś.

Brick: A ty, Samey, idź nadal być popychadłem swojej doskonałej siostry, którym byłaś :)

Samey: Tobie to chyba generalnie się nudziło przez te życie i z powodu braku Jo musiało coś ci się popićkać w głowie.

Brick: Ona była doskonałym strategiem.

Amy szeptem do Samey.

Amy: Jeśli była tak genialnym strategiem, to dlaczego odpadła jako druga ostatnio >_>

Bliźniaczki zaczęły się śmiać. Dawn to bardzo irytuje.

Dawn: Przepraszam, z czego tak się śmiejecie?

Amy i Samey: Z ciebie.

Dawn ucichła. Nagle podchodzą następni zawodnicy, na których widok wszyscy mają odruchy wymiotne.

(PZ - Dawn): Błagam… tylko nie oni. o.O

(PZ - Sky): Mamy Bricka, Dawn, ale ich to tu zupełnie się nie spodziewałam :O

(PZ - Bridgette): Odkupienie dla nich? A w życiu! -.-

Alejandro posłał do wszystkich całusa. Wszystkie dziewczyny pobladły. Nie był to żaden zachwyt, wręcz obrzydzenie.

Anna Maria: Ktoś sobie z nas żartuje? Co to za Alepedał będzie brał udział? ;-;

Alejandro: Dla ciebie Alejandro, moja droga.

Anna Maria: Chyba chciałeś powiedzieć Martwe Osły.

Anna Maria poprawia sobie fryzurę.

Anna Maria: Nie wiem, co w tobie widziały wszystkie dziewczyny, ale ty jesteś tak obleśny, że wolałabym prędzej wyjść za słoik musztardy sarepskiej, niż pójść z tobą na jakąkolwiek randkę.

Wykonała złośliwy śmiech w stronę latynosa, ten tylko warknął. Do Blaineley ktoś zaczął dzwonić.

Blaineley: Znowu ona… ;x

Blaineley rozmawia z Annie przez telefon i następnie wyłącza go.

Blaineley: Wygląda na to, że to jeszcze nie wszyscy.

Chris: Jak to nie? :O Mamy już przecież dwadzieścia osób! Jeszcze chwila i przekroczą nawet obsadę Wyspy Totalnej Porażki!

Blaineley: Mówi się trudno. Kocham to powiedzenie. Ruszamy!

Koło nich ląduje prywatny odrzutowiec, z którego po drabinkach schodzi wiele nieznanych dotąd twarzy obok Szefa Hatcheta. Silny mężczyzna postanawia pomagać nowicjuszom. Każdy z nich dziękuje.

Blaineley: Mogę prosić o wasze imiona?

Aisha: Naturalnie. Jestem Aisha, była zawodniczka Total Drama: World Trip.

Dawid: Dawid. Nowicjusz, który ma zamiar wygrać to show ;)

Fabian: Fabian… Duh.

Heath: Miło mi, jestem Heath.

Jocelyn: Jocelyn.

Kathy: Kathy ^^

Matti: Matti. Miło mi was poznać, ziomy :D

Nowi (w tym Aisha, która teoretycznie nie była nowa, ale została wzięta pod uwagę jako jedna z nowszych zawodników przez producentów) podchodzą do weteranów Totalnej Porażki.

Matti: Mam nadzieję, że się będziemy świetnie bawić B)

Alejandro: W manipulacje? ;)

Bridgette: A spróbuj tylko, Alepedale, to zarobisz w zęby. -.-

Aisha: Cześć wszystkim… :|

Było po niej widać, że coś przed lotem musiało się dziać. Dziewczyna nie miała już pięknych długich blond włosów, jej włosy były czarne, natomiast spięte w kok. Postanowiła także na lekki, ciemnofioletowy makijaż w okolicach oczu. Zamiast topów i krótkich spodenek dziewczyna postawiła na ciemnozieloną, falowaną sukienkę i zwykłe vansy.

Aisha: Liczę na spokojną grę.

(PZ - Aisha): Okazuje się, że powróciłam po tych wszystkich doświadczeniach, jakie spotkały mnie w World Trip. Życie trochę nas zmienia, przede wszystkim to, czego nie ukażą kulisy programu. Ale spokojnie, dałam sobie z tym wszystkim radę.

Część zawodników z Totalnej Porażki również lekko zmieniło swój wygląd: Amy przefarbowała swoje włosy na ciemnobrązowe, jej uczesanie było podobne do fryzur Courtney i Gwen, dodatkowo posiadając srebrną opaskę na głowie oraz niebieski uniform cheerleaderki. Lightning chodził w skórzanej kurtce, czarnym podkoszulku i długich fioletowych spodniach, Dakota wydłużyła sobie blond włosy, Sierra spięła swoje włosy w kucyk podobny do tego jak w Totalnej Porażce w Trasie, jednakże nie używała już do niego gumek. Cody nosił pasiasty t-shirt, Alejandro rozpiętą limonkową koszulę bez rękawów i jeansowe odrywane spodnie. Anna Maria miała na sobie czarny długi biustonosz oraz dżersejową spódnicę. Izzy nie zmieniała fryzury, natomiast żałożyła oliwkowy top oraz białe spodnie ¾. Bridgette postawiła na nowe złote kolczyki oraz zwykły fioletowy t-shirt. Reszta nie zmieniła siebie pod względem wyglądu.

Kathy: Cześć wszystkim. Kiedy zaczynamy grę? ^^

(PZ - Kathy): Zawsze liczyłam na to, że pewnego dnia sama wezmę udział w tym programie. :D Już wyobrażam te tortury, jakie zgotował dla nas Szef lub Chris, ale nie to jest istotne. Poznam na żywo swoje idolki z Totalnej Porażki!

Kathy: Bridgette! Lindsay! Miło mi was poznać! Zawsze wam kibicowałam w programie! :D

Bridgette: Miło mi to słyszeć :)

Dziewczyna się zarumieniła.

Kathy: Szkoda, że tutaj nie ma Gwen albo Leshawny.

Amy: Zgodzę się z tobą.

Dakota: Ostatnio to Leshawna wygrała program, co mnie bardzo cieszy :D

Alejandro: Ta otyła wywłoka? XDDDDD Oj, bo jeszcze się zesram ze śmiechu.

Lightning złapał Alejandro za koszulę.

Lightning: Jeszcze raz nazwij sha-koleżankę Lightninga wywłoką, to znajdziesz się pod ziemią! Lightning tobie to gwarantuje!

Izzy: Okej, chyba zrozumiał przekaz, kochanieńki, ha ha ha ;DDD

Alejandro był pod wrażeniem wielkich mięśni Lightninga. Pod względem postury doganiał on Ryana, jednak jeszcze nie miał tak wielkich bicepsów jak on.

Lightning: Dobra, Lightning ciebie puszcza >:)

Pcha go do Tylera. Blaineley rozmawia nadal z Annie, co irytuje nieco zawodników.

Blaineley: Wybaczcie mi za te ciągłe rozmowy, ale mamy trochę problemy z organizacją. Wiecie, nowa lokalizacja, to musimy jeszcze wszystko pozałatwiać.

Lekko puka Szefa Hatcheta.

Blaineley: Czas chyba na wyjaśnienie im zasad, co nie?

Chris kiwa głową na tak.

Blaineley: Znajdujecie się w Kambodży. Ktokolwiek mi przerwie, nie ma życia. Otóż pierwszy raz miło mi jest powitać tylu i aż 27 zawodników w programie! Powiem wam, że tym razem naprawdę nie będzie słowa nuda, ponieważ przygotowaliśmy już początkowy plan na to, abyście walczyli ze sobą i to ostro. Powiem tyle, że planujemy wiele niespodzianek. Jedną z nich jest ogromna pula uczestników.

Uczestnicy mają podzielone zdanie na ten temat.

Blaineley: Drugim jest fakt, że nie mamy kompletnie pomysłów i wszystko będziemy obmyślać, więc czego nie będzie? Omawiania zasad, ale chociaż wszyscy powinni je doskonale znać, nowym tylko powiem pokrótce co i jak. Znajdujecie się na wyspie Kambodży, gdzie roi się od niebezpiecznej przyrody, a także od wyzwań, w których - czy chcecie, czy nie, to w końcu wy walczycie o milion - bierzecie w nich udział. Jeśli wygracie, jesteście bezpieczni i nikt nie może na was głosować, a podczas ceremonii zazwyczaj głosujecie na tego, kto wam podpadł najbardziej. Osoba z największym wynikiem podczas głosowania czeka na swoją eliminację. Są też czasem podwójne eliminacje albo brak eliminacji, więc od razu zdradzę, że pierwszy dzień zakończy się na tym, że nadal wszyscy są w grze.

Aplauzy, oklaski, okrzyki.

Blaineley: Trzecia kwestia - dzisiaj sobie pośpimy na… plaży.

Wszyscy zaczynają narzekać.

Blaineley: O matko święta, my też z wami obok.

Jeszcze większe odgłosy niezadowolenia.

Blaineley: Hej, hej, hej! Wy myślicie, że to jest film obyczajowy, w którym aktorzy mają gotowe scenariusze i wszystko wyuczone? Ludzie, to jest REALITY SHOW, czyli nie wiem na przykład, że za chwilę uderzy w nas piorun, jestem nieświadoma nagłego ataku wściekłych zmutowanych koali (chociaż tutaj na szczęście takie nie występują) albo także skąd mogę wiedzieć, że za wami pojawiło się stado węży, które jest gotowe was zabić.

Dawid zaczyna udawać odgłosy węża. Był to dowód, że on bagatelizuje słowa prowadzącej.

Blaineley: Pośmiejemy się potem. Powiem tak, dzisiaj będziemy sprawiedliwi wobec was, więc dam wam równo dwadzieścia godziny na zapoznanie się ze sobą. My w tym czasie znajdziemy jakieś odpowiednie miejsce do ogarnięcia sezonu. W sumie, walczycie o to, więc musicie zgodzić się na wszystko.

Szef pokazuje dzieciom walizkę z milionem dolarów. Ta cała błyszczy.

Blaineley: Już wystarczy. Kamera skupia się na prawdziwych błyskotkach, czyli nas.

Zamyka walizkę.

Blaineley: Jest godzina dwudziesta. Zaczyna się robić ciemno, więc…

Anna Maria nadal obawia się jednej rzeczy.

Anna Maria: No a gdzie jest Warwick? :/

Blaineley: Kto?

Anna Maria wzdycha.

Anna Maria: No mój chłopak! Nie będzie go tu?! <_>

Amy wie, że ani Blaineley, ani Chris, ani Szef nie byli zbytnio zainteresowani Odkupieniem Totalnej Porażki, dlatego pomogła swojej koleżance.

Amy: Warwick był w ekipie poprzedniego sezonu. On i Anna Maria są parą, dlatego zostaliście przez nią zapytani o jej chłopaka.

Jasmine: Całkiem kulturalnie to powiedziane :)

Samey: I nawet nie głupio.

(PZ - Samey): Amy ma dar do spartolenia wielu spraw. Poza tym, że się obie nienawidziłyśmy, była okropną hipokrytką, której jak ktoś wytknął zdanie, kończyło się to często na bójkach. Jednak były plusy tej strony, została doceniona i przyjęta do drużyny rugby i wreszcie poprowadziła naszą szkołę aż do brązowej kuli.

Anna Maria: No dobra, co z moim Warwickiem? Bardzo go kocham. Nie będzie go tutaj? :c

Alejandro: Może już sobie obmacuje inną. Kto by chciał jakąś plastikową, sztuczną lalę?

Anna Maria zezłościła się na Alejandro do takiego stopnia, że spoliczkowała go z pięści.

Anna Maria: Nadal jestem plastikiem?! >:(

Alejandro: Duh… Chciałem powiedzieć pustakiem… ;-;

Anna Maria: Będzie powtórka, koleś.

Daje mu jeszcze raz w ryj, aż nabija wielkiego sińca.

Anna Maria: To cię oduczy nazywać prawdziwe kobiety abderytami!

Dakota: Kim?

Anna Maria: Abderyta to synonim słowa głupia.

Dakota: Aaa, muszę to wykorzystać na jednej paniusi. Dzięki za nowe słownictwo.

Anna Maria: Totalna Porażka uczy, bawi, wychowuje xD

Obie zaczęły się śmiać.

(PZ - Dakota): A może jednak się zaprzyjaźnimy? ;). W sumie to była tylko mała sprzeczka na jachcie, nic wielkiego :D

Anna Maria spogląda na prowadzących.

Anna Maria: Czy mogłabym przynajmniej prosić o telefon? Chcę do niego zadzwonić i mu powiedzieć, jak bardzo za nim tęsknię :/

Fabian: Możesz iść do niego w podskokach.

Wszyscy niechętnie spoglądali na dzieciaka. Anna Maria podeszła do niego i tupnęła nogą.

Anna Maria: Przepraszam ciebie, rudy koleżko, ale czy ty wiesz, jak się odzywać do dziewczyn?

Fabian: Tak. Wyglądasz, jakby ktoś ci flamastrem pobazgrał po twarzy. ;-;

Anna Maria: Słuchaj mnie, drogi Fabianku, ja myślę, że ty zupełnie nie wiesz, jak wygląda Totalna Porażka.

Fabian: Heh, mówi to osoba, która jest wcieleniem totalnej porażki, tylko z małych liter.

(PZ - Anna Maria): Nie no, ja na tego dzieciaka nie mam siły. Wystarczyła mała wymiana zdań, a ja już nie cierpię tego gnojka. -.-

Dalej patrzy w stronę Blaineley.

Anna Maria: To dostanę ten telefon?

Do Blaineley nagle dzwoni Annie.

Blaineley: Znowu moja kolej, aby porozmawiać.

Anna Maria: Poczekam. :/

Telefon <Annie>: Widzowie będą oczekiwali jeszcze podsumowań. Mamy już tam Warwicka…

Telefon <Blaineley>: Kogo?

Szybko się rozłącza.

Blaineley: Oops. To moja manicurzystka. Zapomniałam odwołać dzisiejszą wizytę, ale ten dzień się dłuży. *ziewa* Na razie…

Chce iść, ale po chwili strzela facepalma.

Blaineley: Gdzie ja idę? ;-;. Nawet nie wiem, którędy do domu. Dobra, dzwoniła do mnie Annie. Chcesz porozmawiać sobie z producentką? Masz.

Daje jej telefon. Anna Maria zaczyna rozmawiać z Annie.

Telefon <Anna Maria>: Siema laska. :P

Telefon <Annie>: Z kim mam przyjemność rozmawiać?

Telefon <Anna Maria>: Z zajebistą divą wszechczasów! >_> Słuchaj, kim jesteś?

Telefon <Annie>: A taką tam “fanką level up” Totalnej Porażki. Skąd pocho… A… Chwila.

Widzi numer Blaineley.

Telefon <Annie>: Udawaj, że nie pytałam, skąd pochodzisz. Teraz tak na serio. Czemu Blaineley tobie dała telefon?

Telefon <Anna Maria>: Jedno słowo. WARWICK.

Telefon <Annie>: Warwick? Aktualnie nie może rozmawiać, ponieważ będzie zajęty wywiadem z moją ciekawą osóbką, a także będzie prowadził podsumowania Totalnej Porażki. Szukam tylko…

Telefon <Anna Maria>: ...osoby, która będzie mu towarzyszyć? O mój Boże, wpisz mnie tam! Nie ma takiego dnia, w którym nie wysłałabym mojemu wilczkowi chociaż buziaczka na dobranoc! Pliska! :*

Uczestnicy są zdezorientowani całą sytuacją.

Fabian: Żenada.

Dakota: Ryj, nędzny dzieciaku.

Fabian: Weź sklej wary, ladacznico -,-

Dakota rzuciła w niego patykiem.

Sam: Aport xD

Fabian: Morda.

Dakota: To część ciała, którą kłapiesz, psie, więc wreszcie stul pysk. :))))

Fabian zamknął się.

Telefon <Anna Maria>: No i ekstra! Tylko załatw mi prywatny odrzutowiec, bo sama stąd nie odejdę. Buziolki dla tatusia ;3

Całuje telefon i oddaje go Blaineley, a potem jest cała w skowronkach.

Anna Maria: Dobra. Pozostaję mi zrobić tylko jedno. Odchodzę. :)

Wszyscy: :OOOOO

Blaineley: Wiem to. Dostałam sms-a teraz. Pozostaje tylko pytanie, wpisać ci to jako rezygnację?

Szef: *czyta umowę* Oficjalne show rozpocznie się wraz z pierwszym wyzwaniem ogłoszonym przez prowadzących. Rezygnacje, które dotyczą momentu sprzed rozpoczęcia programu oznaczają, że ten uczestnik nie jest traktowany jako zawodnik…

Chris: ...Więc won, panno rezygnalska!

Szef warknął na Chrisa.

(PZ - Alejandro): Jedna lafirynda mniej. Czas na to, abym ja i mój skarb Tyler, przejęli kontrolę nad resztą debili :D <3

Anna Maria: Czekam na odrzutowiec.

Przyjeżdża po nią helikopter najwyższej klasy.

Anna Maria: Wyobrażałam sobie inaczej ten samolot odrzutowy.

Izzy: To jest akurat śmigłowiec. Izzy zna doskonale każdy pojazd <3

Fabian: Konie najbardziej. xDDDDDD

(PZ - Izzy): Nie dość, że to dziecko jest opryskliwe, to jeszcze zboczone. Spodziewałam się lepszych nowicjuszy… :d

Anna Maria: Pozostaje mi się tylko z wami wszystkimi pożegnać. Zobaczycie się jeszcze ze mną na Podsumowaniach :D

Wchodzi do samolotu dzięki specjalnej drabinie. Kiedy jest już w środku, podchodzi do okna, gdzie wszystkim rozdaje buziaki. Niektórzy zawodnicy odmachują jej na pożegnanie.

(PZ - Amy): Gra się jeszcze nie zaczęła, a ja już straciłam potencjalnego sojusznika. Zostają jeszcze Samey, Izzy i Lightning. W czwórkę też da radę się coś ugrać. Poza tym… Chyba nie będziemy pierwszymi celami, prawda?

Blaineley dostaje kolejny telefon, których ma serdecznie dosyć.

Annie: Pora zapowiedzieć koniec.

Blaineley: Ależ oczywiście!!! :DDDD

Ze złośliwą miną ozłącza się i nie słucha więcej producentki.

Blaineley: Matko, czemu ta infolinia nie może paść przez chwilę… No nic. W programie mamy rekordową liczbę dwudziestu sześciu oddzielnych zawodników i mnóstwo do zaoferowania! Wystarczy, że obejrzycie kolejny odcinek Odkupienia Totalnej Porażki: Przygody w Dzikiej Kambodży!

Zaciemnienie ekranu.

Ciekawostki

  • Tyler pojawił się w tym odcinku, ale nie powiedział ani słowa.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.