FANDOM


RTW(17)

Blaineley omawia poprzedni odcinek, siedząc na samochodzie. Mogliśmy ją podziwiać w seksownej, zielonej sukni.

Brandon: Blaineley, to nie jest Top Model, tylko Totalna Porażka! Trzymaj się scenariusza!

Blaineley: Możesz mi nie przerywać? Chcę chociaż pierwszy raz zachować się jak dama w tym programie. To więc witajcie.

Zeskoczyła z samochodu i zrobiła dumną seksowną pozę, to znaczy wypięła tylko tyłeczek do kamery, i potem odwróciła się na pięcie.

Blaineley: Notowania są słabe, więc trzeba je poprawić... komedią. Ostatnio nasi kochani zawodnicy bawili się w zbijaka, gdzie w zdumiewającej dogrywce wygrała Phoebe. Na ceremonii mógłby odpaść Darwin, ale ktoś dopiął swego i chciał wyrzucić Trenta - to taki Trent opuścił show. W programie mamy już szósteczkę, niczym w kostce do gry.

Pojawia się jeszcze raz fragment, w którym Blaineley uderza się kostką do gry. Powracamy do nieco zażenowanej dziewczyny.

Blaineley: Bardzo przepraszam, ale czego to montażyści nie zrobią...

Odgarnęła włosy.

Blaineley: Ciesz się Brandon, że mam dzisiaj dobry humor, bo inaczej urządziłabym ci takie...

Po chwili przerwa oraz świerszcz. Blaineley się śmieje, robi następną pozę oraz przechodzi do sedna.

Blaineley: Pewnie chcecie pooglądać sobie zawodników? No dobrze, czas na Totalną Model... Top Model? Zaraz, jak ten program się nazywał?

Brandon: Doprawdy... Niezwykła profesjonalistka :))))

Wyłącza kamerę.

(Czołówka)

Domek dziewczyn zamienił się w mini śmietnik, podczas którego Heather wyrzuca wszystkie rzeczy z szafek i się wydziera.

Phoebe: Mam dosyć tej wariatki. Zaraz, zaraz!

Heather złapała jej MP3 i zaczęły się o nie szarpać.

Kate: Schronisko pięćdziesiąt kilometrów stąd, dziewczyny :)

Phoebe: Wiem, podaj tylko most, na którym mieszkasz.

Kate: Znowu się zaczyna... Wiesz co? Mam ciebie dosyć.

Phoebe: A ty myślisz, że to ja nie mam dosyć takiej głupiutkiej blondynki? :)

Kate: Świetnie dyskryminujesz ludzi. Ale czego się tutaj spodziewać? Typowa laska z wysokimi standardami, na pewno odnajdziesz w ten sposób miłość swojego życia :)

Phoebe wyrywa Heather swoje słuchawki i zamyka szafkę na klucz.

Phoebe: To wy tutaj się zachowujecie, jakbyście mieli parcie na szkło... Jak na niektórych patrzę, to mają parcie na szkło w znaczeniu dosłownym.

Heather wybija szybę z okna, bierze swoją poduszkę i wydziera się na nią.

Phoebe: KRETYNKA. Wywaliłybyśmy tego twojego Darwinka raz dwa i nie miałby kto ciebie chronić ;)

Kate: Już wolę, żeby ten cały Darwinek mnie chronił przed taką żmiją...

Phoebe: No tak! Nie dałabyś sobie rady w prawdziwym życiu >:)

Kate: Nara.

Pokazuje jej znak luzerki, a potem kładzie się ponownie na łóżko.

Domek chłopaków był cichy, ale to głównie dlatego, że w programie zostało ich tylko dwóch (Darwin oraz Fatih). Darwin czytał książkę, a Fatih zdecydował się usiąść obok niego.

Fatih: Pamiętasz, jak rozmawialiśmy wczoraj o sojuszu?

Darwin: Tak.

Darwin odłożył książkę.

Darwin: Pomyślałeś już o nim?

Fatih: Myślę, że to doskonały pomysł, stary, ale trochę zbyt oczywisty.

Darwin: Tak myślisz?

Przez przypadek uderzył się w głowę.

Darwin: Ał... Głowa mnie teraz nawala... Dobra, możesz mówić dalej.

Fatih: Spoko. Jeśli chodzi o pozbycie się Heather lub Phoebe, jestem z wami.

Podali sobie rękę nawzajem, Darwin nadal trzymał się za głowę. Phoebe weszła sobie do ich domku bez pytania. Widząc ich, czuje się zniesmaczona, że trzymają się za ręce, a Darwin prawą za głowę.

Phoebe: Świetna nocka? Nie wiedziałam, że w tym programie mamy gejów. ;')

Kate: O NIE, ZŁOCIUTKA!!!

Wyrzuca ją z domu do błota.

Kate: To za traktowanie mnie jak ofermę przez ten cały sezon!

Trzaska drzwiami i siada na łóżku, rozdzielając ręce Fatiha i Darwina.

Kate: Serio? :d

Fatih: Meh... O co wam chodzi? Tylko uścisnęliśmy sobie dłoń ;-;

Kate: Ano tak, Phoebe i te jej niespełnione fantazje. xD

Cała trójka zaczęła się śmiać.

Kate: Od kiedy Blaineley połączyła drużyny, ona mi stale psuje humor. Pierwszy raz spotykam w życiu kogoś tak obłudnego jak ona. Nienawidzę jej, nie wiem jakim cudem się jej nie pozbyliście.

Fatih: Manipulowała, oszukiwała. Dzięki niej wylecieli Mike...

Kate: Oj, szkoda.

Fatih: ...i Scarlett.

Kate: A to bardzo dobrze. Jej powrót to jakiś żart ;)

Fatih przewraca oczami.

Fatih: Ile razy można tobie mówić, że Scarlett się zmieniła?

Kate kiwnęła sarkastycznie głową na tak i już nic więcej nie powiedziała.

Darwin: Rozumiem, że się zgadzasz? To co robimy?

Fatih: Myślę, że tylko wystarczy, jak żadna z nich nie zdobędzie immunitetu. Dzięki temu będziemy mieli nad nimi przewagę.

Kate wzrusza ramionami.

Kate: To świetnie, o ile wyzwanie będzie polegało na czymś prostym, to każdy ma szanse :D

Szef: Zapraszam wszystkich do lasu!

Kate: Pewnie będziemy musieli w niej spędzić noc, co nie? ;d

Okazuje się, że Kate zupełnie się myliła. Blaineley jest ubrana jak podczas jesieni, a reszcie trochę jest zimno.

Blaineley: Zgadnijcie, o co chodzi.

Phoebe: No. Wysłałaś nas do lasu. Co dalej?

Blaineley: I co, nikogo nie obchodzi immunitet?

Fatih przewraca oczami.

Fatih: A co, jeżeli obchodzi? To mamy o niego walczyć niczym zwierzęta? Możesz powiedzieć, co robimy w lesie?

Blaineley: Próbuję wam wytłumaczyć, ale mi przerywacie!

Phoebe: Nie zesraj się. ;')

Blaineley: Jeszcze jeden taki tekst i jesteś zdyskwalifikowana.

Phoebe uciszyła się.

Phoebe (PZ): Na pewno chciałabym zostać zdyskwalifikowana po tym, jak reszta najbardziej irytujących frajerów już opuściła ten program. Trzeba dalej walczyć o immunitet albo... posłużyć się Heather.

Heather (PZ): Zerwałam z Trentem i jestem z tego powodu niesamowicie dumna :D Pozbyłam się największego frajera, ale szkoda, że już reszta nie jest taka naiwna. Myślę, że znowu muszę wrócić do sojuszu z Phoebe.

Phoebe (PZ): Chyba najlepiej będzie zawiązać jeszcze raz sojusz z Heather - myślę, że się nie gniewa o to, że wymyśliła ten żałosny plan z Rhett'em w roli głównej. Jego już nie ma, Zacha też nie oraz Nastasia zniknęła - mamy jeszcze w finałowej szóstce tego debila Darwina oraz ułomną Kate. Rozdzielę ich, ale muszę znaleźć jakiś podstęp.

Phoebe podeszła do Heather.

Heather: Czego chcesz?

Phoebe: Wszystkiego.

Blaineley: ...Będziecie musieli zebrać jak najwięcej rzeczy w lesie...

Blaineley tłumaczy wyzwanie, a w międzyczasie Heather oraz Phoebe dalej zajmują się rozmową.

Phoebe: Wiem, że to dla ciebie pewnie paranoja, ale jesteśmy ponownie zdane wyłącznie na siebie, tylko do finału. Wytrzymasz ze mną jeszcze jeden tydzień, stoi?

Chce jej podać rękę na znak, że się zgadzają na sojusz.

Heather: Jasne, a co jeszcze mam zrobić? Być twoją osobistą służącą? -.-

Phoebe: Jeśli to sprawi ci przyjemność, to z chęcią, możesz. ;')

Heather: Nic z tego.

Phoebe złapała ją za ramię.

Phoebe: Ja ci zaraz dam "nic z tego"! Jeśli czegoś nie wymyślimy, jedna z nas może pakować się do domu. Czy gdy byłaś w tej swojej finałowej czwórce w trzecim sezonie, czy byłaś gotowa zawiązać sojusz z tą świruską o imieniu Sierra? Oni są zgrani i dobrze się dogadują, musimy za wszelką cenę ich rozdzielić, przynajmniej na dwa obozy.

Słyszą, jak Kate znowu jest niezadowolona, widząc Scarlett.

Kate: A co, jeśli ktoś będzie próbował nam coś podebrać? Nie ufam tutaj pozostałym dziewczynom. To są wariatki.

Phoebe: Chyba się przesłyszałam - o kim mówisz wariatka, idiotko? Ja nie wiem, jakim cudem jeszcze pozostałaś w programie, podczas kiedy my tutaj stanowimy najlepszą ekipę.

Kate: Nie boję się ciebie. Uważasz, że stanowisz zagrożenie, bo masz język w buzi? To zapisz się na aktorstwo, udawanie cnotki wychodzi ci doskonale!

Phoebe: Przestań mnie z łaski swojej wnerwiać, bo zrobię ci krzywdę!

Kate zaczęła się śmiać.

Kate: Nie uderzysz mnie. Nie masz tyle charyzmy. Jeśli to zrobisz, odpadniesz. Stracisz swoje szanse na milion.

Fatih: Ona zapomniała, że po eliminacji swojego sługusa Trenta nie ma już żadnego wsparcia. Rozdzieliła go z Heather... :)

Phoebe: Podniecasz się przewagą liczebną? Jakimś cudem wywaliłam Scarlett, nie zawaham się jej wyrzucić po raz drugi.

Fatih: Dajcie jej spokój! Aż tak wam się nie podoba to, że powróciła do programu?

Phoebe: Taaaaaak! Bo gdyby Heather i Scarlett nie wróciły do gry, ta nie trwałaby tak długo, a wy bylibyście za ciency w uszach, aby mi dorównać!

Darwin: Przyjemnie jest patrzeć, jak się błaźnisz.

Phoebe: Przyjemnie jest patrzeć, kiedy rozpaczasz na temat twoich nic niewartych przyjaciół, słyszałam, że łzawe historyjki świetnie się przydają do popularności w programie, bo ludzie są zbyt naiwni.

Phoebe (PZ): Ludzi można podzielić na trzy typy - normalni, tacy jak ja; naiwni - czyli 85% społeczeństwa w dzisiejszych czasach albo zbyt zdesperowani, aby coś osiągnąć - ta pozostała piątka jest tego doskonałym przykładem, jak to trzeba uparcie dążyć do celu. Na szczęście Kate zapomniała, ale nie przetestowałam swojej tajnej broni, która sprawi, że wszyscy się od niej odwrócą. Jeśli będzie nadal tak cięta i zbyt pewna siebie, jednym ruchem wyrzucę ją z programu osobiście albo potraktuję jak niedorozwiniętego ptaka i zamknę ją w klatce, gdzie będzie jej miejsce!!!

Blaineley: Wspaniale, znacie zasady gry! Powodzenia - przydadzą wam się.

Szef wpycha wszystkich do centralnej części lasu. Każdy się rozdziela, to znaczy Scarlett, Fatih, Darwin i Kate stanowią jedną grupę, a Heather z Phoebe drugą.

Z grupy pierwszej najlepiej sobie radzą Scarlett i Kate, które zrozumiały doskonale polecenie Phoebe.

Scarlett: Jeśli mamy jedną szyszkę, powinniśmy mieć potem dwa buki i trzy żołędzie.

Kate: Pffff...

Scarlett: Słuchaj, co zrobiłam nie tak? -.-

Kate stanęła wprost na Scarlett i zmierzyła ją wzrokiem.

Kate: Nie jesteś godna mojego zaufania. Tyle na twój temat.

Scarlett: Może nie wiesz, ale to jest na zasadzie "było, minęło". Ja się uspokoiłam i zaakceptowałam fakt, że wtedy byłam zdesperowaną wiedźmą.

Kate: Zamydlanie oczu świetnie ci wychodzi ;-;

Kate ją opuszcza.

Scarlett: Świetnie, a miałam zamiar ją przekonać do siebie, pomagając jej wygrać wyzwanie.

Zmarszczyła brwi.

Scarlett: Nieważne.

Nadal zbierała "skarby jesiennego lasu" według ułożonego schematu, po drodze jednak spotyka rozmawiających ze sobą Szefa Hatcheta i Blaineley.

Blaineley: Musimy się pogodzić. To nie może być tak, że ciągle się kłócimy.

Szef: Powinnaś pozwolić mi częściej dochodzić do zdania. Czuję, jakbym go przy tobie w ogóle nie miał... Teraz objęłaś stanowisko prowadzącej, ale powiedziałaś też, że ja również na tym zyskam.

Blaineley: Wiesz, że chciałam tylko już pozostać w programie, doskonale rozumiesz: jak najmniej się narobić, żeby najwięcej zarobić.

Szef: Działa to w dwie strony. Producentom było to na rękę, kto dołączy, może i masz rację, ale obiecywałaś mi tyle... A mam nic. Tylko jestem durnym kuchcikiem ganiającym za tymi młodymi ludźmi. Jakoś w więzieniu...

Blaineley położyła rękę na jego klacie.

Blaineley: Daj spokój, Hatchet. Tutaj masz rację. Powinniśmy przestać się kłócić.

Nagle zauważyła Scarlett. Blaineley nie była z tego powodu zadowolona, że ktoś jej przerywa.

Blaineley: Chciałaś coś, Scarlett?

Scarlett: Szukałam krańca lasu.

Blaineley: Właśnie go znalazłaś. Wynocha!

Wskazała jej kierunek powrotny, Scarlett przewróciła oczami. Ta odchodzi, a Blaineley zaczyna tupać nogami.

Blaineley: Jakim cudem ona nas znalazła? O, wiem! Ukarzę ją!

Szef: Wydaje mi się, że to jest lekko dziecinne.

Blaineley spojrzała w jego oczy i była lekko zdumiona nim.

Blaineley: Racja. Co powinnam zrobić według ciebie? :)

Scarlett (PZ): Miłosne uniesienia między ekipą? Nie wiedziałam, że Szef jest taki szarmancki. Tutaj akurat Kate może mieć trochę racji - nie tylko ona nie ma do mnie zaufania, jednak wie, że jestem kluczem w celu eliminacji Phoebe i Heather.

Scarlett założyła dumnie ręce.

Scarlett (PZ): Już się ogarnęłam, ale granie nikczemnej w stosunku do innych uczestników? Bułka z masłem.

Scarlett widzi, że tutaj przechodzą i rozmawiają ze sobą Heather z Phoebe.

Phoebe: Jeśli dzisiaj przegramy wyzwanie, będę zmuszona do podmiany głosów.

Heather: Dobry pomysł... Tylko kogo w ten sposób chcesz wyeliminować?

Phoebe myśli.

Phoebe: Nawet się nad tym nie zastanawiałam, wszyscy to jakaś banda oferm, ale najbardziej zastanawiałam się nad Kate. Taka wyszczekana niczym druga Nastasia.

Heather: Darwin. On może nam jeszcze napsuć wiele krwi, a Kate to bezbronna łajza. Bez niego będzie nikim.

Phoebe: I tu leży pies pogrzebany, po jego eliminacji stanie się zbyt skupiona na grze... Wątpię, żeby ktoś był taką ciotą jak Dave i oszalał. A nie, poczekaj, Scarlett z tą swoją żądzą zabicia wszystkich za milion. Nienawidzę tej wygmeranej paniusi, a najgorsze jest to, że ona nadal tutaj z nami konkuruje. Ale spokojnie, trochę się jej podokucza i wyjdzie szydło z worka.

Nagle Phoebe potknęła się, ponieważ Scarlett podstawiła jej haka. Szybko odebrała koszyk Phoebe i stanęła przed dwiema dziewczynami.

Scarlett: Masz rację, jestem wygmeraną paniusią z parciem na milion dolarów. Ta właśnie zbyt skupiona ciota na grze w tej chwili odbiera ci szanse na milion ;)

Zwiewa przed Heather. Phoebe wstaje.

Phoebe: NIE DARUJĘ CI TEGO! ZAMORDUJĘ CIĘ SCARLETT! WYRWĘ CI TE RUDE KŁAKI Z MORDY GOŁYMI RĘKOMA!!!

Scarlett ucieka nadal przed dziewczynami. Zauważa to Darwin, który gorąco kibicuje dziewczynie.

Darwin (PZ): Świetnie sobie radzi. Szkoda tylko, że Kate jej tak nie docenia. Myślę, że można z dziewczynami porozmawiać na spokojnie.

Darwin, podobnie jak reszta zaczęli zbierać najróżniejsze rzeczy z lasu. W dalszym ciągu poszukują przedmiotów, które pochodzą z lasu, np. szyszki, żołędzie lub kasztany. Minęły cztery godziny, a po chwili Blaineley zawołała wszystkich z powrotem.

Blaineley: Czas sprawdzić, kto ile zebrał podczas oczyszczania lasu Wawanakwy!

Phoebe: Darmowa siła robocza?

Blaineley: Dokładnie. Ale wszyscy na tym zyskamy, my nie dostaniemy wezwań od sanepidu, a wy... jedno z was postara się o immunitet. ;')

Phoebe strzela facepalma.

Phoebe: Jestem idiotką.

Fatih miał już coś jej powiedzieć, ale po chwili powstrzymała go Scarlett.

Scarlett: Dajmy jej spokój. Zbyt łatwo się podkłada :)

Fatih: W sumie tutaj masz rację, Scarlett :D

Scarlett i Fatih uśmiechnęli się do siebie.

Scarlett: Słyszałam, że świetnie gotujesz. Zrobiłbyś coś dzisiaj? :P

Szef: Przykro mi, kochana. Dzisiaj ja robię kolację.

Blaineley go lekko puknęła w ramię.

Szef: To znaczy... niech gotuje Fatih, jak umie.

Wszyscy zaczynają się cieszyć.

Heather: Jego kuchnia jest taka mdła, że szok... Za kwaśna, a jak ostatnio zjadłam jego naleśniki to były zbyt gorzkie ;-;

Fatih: Mówiłem ci, żeby nie jeść ich z syropem klonowym, bo dodałem tam wystarczająco dużo cukru?

Darwin: Widzisz, jak się wszystkich czepiasz :)

Blaineley: Dobrze, więc widzę Phoebe z pustymi rękoma. Co masz na swoje usprawiedliwienie?

Phoebe: To wszystko przez Scarlett, tyle w temacie.

Blaineley: Okej, czyli dzisiaj jesteś bez immunitetu. Heather, na wagę ze skarbami jesieni zapraszam.

Heather niechętnie wrzuciła torbę, a Blaineley ją jeszcze raz podała dziewczynie do rąk.

Blaineley: Halo! Wysypujesz tutaj zawartość!

Heather wysypuje wszystko, ale większość szyszek lub żołędzi znalazła się poza szalą do mierzenia. Heather już chciała podnieść liście, ale Szef uderzył ją w rękę.

Szef: Zakaz zbieractwa poza szalą.

Heather: CO?

Szef: Trzeba było słuchać Blaineley, tak to nie miałabyś problemu.

Blaineley: Mamy 133 puste żołędzie, 58 szyszek oraz 1260 liście różnego rodzaju. Jak już powiedziałam, jest zakaz na liście, więc 318 przedmiotów zagarniętych... ilość żołędzi znaczy 10%, szyszki 1x. Dam ci tylko 71 punktów.

Heather: To i tak jest dużo ^^

Blaineley zaczyna się śmiać.

Blaineley: Nie powiedziałabym... następną zapraszamy Kate.

Kate powoli oraz starannie odkłada różne przedmioty na szalę.

Heather: Szybciej!

Kate: Mogę tak wolno, ile mi się tylko chce. Szybciej to możesz opuścić tę wyspę.

Heather kopnęła w szalę.

Blaineley: Odejmuję ci 70 punktów, Heather.

Heather: CO???

Blaineley: Wszystko. Strąciłaś bardzo cenne przedmioty od Kate. No dobrze... ani jednego liścia, więc twój wynik będzie 25% większy, dodatkowo zebrałaś 63 kurek, 49 maślaków i 525 poziomek. Bardzo to ciekawe. 1667 punktów dla Kate!

Kate: Super! :D

Blaineley: Czas na kandydata numer 4 - Darwina.

Darwin odkłada spokojnie różne skarby lasu na szalę.

Blaineley: 16 jeżyn, 18 liści, 49 żołędzi, 70 borówek, 120 jagód, 233 szyszki i 404 kurki! Kurki mają nawet wartość 300%! Jagody 50%, borówki 80%, a jeżyny 600%. Razem 1662 punkty!

Darwin: Całkiem niezły wynik. B)

Blaineley: Mamy ostatnich zawodników: Fatih, zapraszam.

Blaineley spogląda na łupy Fatiha.

Blaineley: 1415 szyszek. Gratuluję. I ostatnia - Scarlett.

Scarlett bardzo długo zajmuje wysypanie całego towaru.

Blaineley: Od wyboru do koloru. 3 kurki, 4 liście, 10 malin, 12 żołędzi, 91 szyszek, 338 maślaków, 591 borówek, 606 jagódek, 612 porzeczek, 889 jeżyn i 3445 jarzębin! Dobra, JACKPOT! Nie muszę przeliczać punktów bo byłoby długo...

Nagle na liczniku pojawiła się bardzo duża liczba.

Blaineley: 48485 PUNKTÓW!!! SCARLETT MA MASAKRYCZNĄ NIETYKALNOŚĆ!!! :D

Scarlett: Razem opróżniliśmy 96% lasu, z czego mój udział wynosił 88%. Wasz zaledwie 8%.

Heather: Jeszcze powiedz, ile procent osób to obchodzi ;')

Scarlett: 100% biorąc pod uwagę fakt, że na 100% odpadniesz ty albo Phoebe.

Heather (PZ): Ona ma rację. Nienawidzę, gdy ona ma rację!

Blaineley: Scarlett jest już w finałowej 5, wy też możecie w niej być... nie wszyscy, ale co ja wam na to poradzę. Głosujecie na najsłabsze ogniwo, wyniki już za godzinę. Na obecną chwilę wszyscy możecie się rozejść ^^

Phoebe (PZ): Finałowa 5 trąci fuszerą. No cóż, wypróbujemy takiego sposobu, dlaczego nie zachowam na finałową trójkę? :c -.-. No tak, kochana, jesteś na wylocie ;u;

Darwin i Fatih wracają do swojego domku, tam widzą zasmuconą Phoebe, która wzdycha.

Fatih: Pfff... To ja wrócę sobie kiedy indziej -.-

Phoebe nadal sobie siedziała i patrzyła w lustro.

Phoebe: Och, Darwin! Dobrze, że jesteś? :/

Darwin (PZ): Nie jestem wredny wobec ludzi, którzy kiedyś potraktowali mnie źle, ale wobec mnie pewnie dobrych intencji nie ma -.-

Phoebe (PZ): Dobrze mieć genialną strategię, która zawsze wypali. Oni są zbyt naiwni. Jeśli tego zmierzlucha przekonam do głosowania na Heather, to i Kate pójdzie w jego ślady.

Phoebe: Zachowywałam się przez ten cały czas jak skończona kretynka. Wiem, że pójdziecie pewnie na mnie głosować.

Darwin: Zgadłaś. Doprawdy jestem pod wrażeniem, jak ci się udało przewidzieć swoją eliminację? ;>

Phoebe zaczęła potrząsać Darwinem.

Phoebe: Błagam!!! W tobie jest jedyna nadzieja!

Darwin dalej pozwalał trząść się tak Phoebe.

Phoebe: Może nikomu tego nie mówiłam, ale jestem już tak zdeterminowana do tego stopnia, że obiecuję zrobić wszystko co chcecie, bylebyście tylko wyrzucili Heather!

Darwin: Nikt ci nie wierzy.

Phoebe dalej go pcha.

Phoebe: Musisz mi pomóc!

Darwin: Tak... Jasne. ;d

Phoebe: Oddam nawet immunitet Kate, ale błagam, musicie wyrzucić Heather! To ona jest prawdziwym złem! Nie pamiętasz, jak otruła Blaineley, żeby grać dalej w programie? ;-;

Darwin: Jakoś mnie to nie trafia do świadomości. To ty tutaj jesteś podła, wybacz.

Phoebe rozwala drzwi chłopaków i wychodzi rozgoryczona. Tam na miejscu widzi uśmiechniętą Heather.

Heather: Nie udało ci się ich namówić do głosowania na mnie? ;D

Phoebe: SPADAJ!

Phoebe (PZ): Albo nie... mam lepszy pomysł :>

Phoebe: Właśnie namawiałam ich czy nie chcieliby pozbyć się Fatiha. Tylko wiesz, może to nie wyjść, a ja jestem na celowniku.

Heather: Może tego nie powinnam mówić, ale zdradzę ci mały sekret - otruj Blaineley. Ja już to zrobiłam i dzięki temu wymigałam się od eliminacji. A jak powróciłam? To proste, w plikach, gdzie Blaineley miała repertuar zadań, podmieniłam powrót Sky na moi, dlatego tutaj jestem ^^. I jeśli coś ugramy, musimy pozbyć się jednak Darwina, takie podejrzane to nie będzie, gdyż jest... uwaga, uwaga, "godnym przeciwnikiem".

Phoebe: Daruj sobie te wywody. I tak odpadnie jedna z nas.

Heather: To może podmień głosy? W ten sposób przetrwamy ceremonię.

Phoebe: Aż tak tępa to nie jesteś. A czemu ty tego nie zrobisz?

Heather: Mam już na pieńku z tą tępą idiotką Blaineley. Wygląda jak stara, pomarszczona rodzynka. Nie dziwię się, że jej nikt tutaj nie szanuje - nawet jej kamerzysta Brandon ciągle ją obraża na swoim InGrahamie.

Brandon (PZ): Jest mi bardzo wstyd, Blaineley. Zapłacili mi za to :/

Phoebe: No nic.

Heather: Słuchaj, to zamierzasz się poddać? Uuu, będę w finałowej piątce. :D

Phoebe: Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa.

Odchodzi.

Phoebe (PZ): *trzyma dyktafon* To było zbyt proste, żeby było prawdziwe. Aż nie wierzę, że pseudo-manipulatorka dała tak się podejść... ach, nie, czekaj, wróć. Ona przecież nie ma za grosz rozumu, więc czemu się dziwię, że dała się złapać w moje sidła? Teraz tylko odpowiednio to wykorzystać...

Ceremonia eliminacji

Finałowa szóstka oddała głosy i czeka na wyniki od Blaineley. Ta od razu bez żadnych specjalnych minek odczytuje to, na co wszyscy oczekują.

Blaineley: Dzisiejsza ceremonia być może przejdzie do historii! ;)

Kate jako jedyna ma bardzo dobry humor, jednak nic nie mówi.

Kate (PZ): Świętować eliminację Phoebe możemy potem.

Phoebe siedzi w skupieniu i jest bardzo dumna z siebie.

Blaineley: Phoebe... Tak się czasem zastanawiałam, czy ty kiedykolwiek próbowałaś być dla kogoś miła?

Phoebe: Em, nie? A wygrana tego powodu udowodni, że nie trzeba być jakąś zołzą, tu trzeba posiadać strategię.

Blaineley: O ile ta strategia wypali, to może być. Darwin... Czy nie czujesz się groźnym rywalem dla innych?

Darwin wzrusza ramionami. Po chwili jednak wstaje i rzuca coś oschłym głosem.

Darwin: Może.

Siada na swoje miejsce.

Blaineley: Fatih... Nie jesteś może najbardziej rozgadanym uczestnikiem lub nie jest o tobie głośno, ale chyba jesteś dumny z finałowej 6?

Fatih: Jest okej. Jestem przynajmniej dumny z tego, że znalazłem się w tej mocniejszej elicie. Tutaj wszyscy zasłużyliśmy na zajście tak daleko - swoją pracą zespołową, swoim usposobieniem wobec innych... najbardziej zasłużyły na to Heather i Phoebe.

Heather: Naprawdę?

Fatih: Tak, bo gdybyś tak nie manipulowała innymi, to odpadłabyś pierwsza >_>

Heather się dziwnie na niego spojrzała.

Fatih (PZ): Phoebe wygadała się w domku dziewczyn, co zrobiła takiego Heather. Mocne wyznanie. o_o

Heather (PZ): O co mu chodzi... -,-

Blaineley: Pora, abym przeczytała te wasze głosy. Jeden z nich jest na Darwina.

Każdy dziwnie spojrzał się na siebie.

Blaineley: Drugi głos na Darwina.

Phoebe (PZ): WHAAAAAAAAAAAAT???

Scarlett (PZ): Phoebe i Heather na Darwina. Ciekawe, co będzie dalej.

Blaineley: Jeden głos na Phoebe.

Zero reakcji.

Blaineley: Jeden głos na Heather.

Kate (PZ): *paniczna hiperwentylacja*

Blaineley: Dwa głosy na Phoebe!

Kate (PZ): A co, jeśli się okaże, że dwa głosy padły na Darwina, dwa na Phoebe i dwa na Heather?

Scarlett (PZ): Wydaje mi się to w pewnym stopniu normalne. Osobiście głosowałam na Phoebe.

Blaineley: Ostatni głos padł na... Darwina.

Phoebe: CO?

Darwin: Słucham?

Kate: CHYBA SOBIE ŻARTUJECIE?!

Fatih: Wow... o____O

Heather: Hehe. >:)

Scarlett: Hej, coś mi nie pasuje -,-

Phoebe: MNIE RÓWNIEŻ!!! GŁOSOWAŁAM NA HEATHER!

Fatih: Ja głosowałem na Phoebe!

Darwin: Ja tak samo?

Scarlett: To czyli Phoebe sfałszowała głosy. I wszystko jasne.

Darwin: Zaraz, odpadam przez oszustwo? Słabo ;-;

Kate: Nie, to się w głowie nie mieści! Darwin, strasznie ciebie lubiłam! :/

Phoebe: Siedź cicho! Ty...

Złapała Blaineley.

Phoebe: Mam ci coś do przekazania!

Kate: SFAŁSZOWAŁAŚ GŁOSY???!?!?!?!?!?!?!? NO GRATULUJĘ, JESTEŚMY WSZYSCY POD WRAŻENIEM TEGO, JAKĄ JESTEŚ TĘPĄ DZIDĄ Z PARCIEM NA SZKŁO, ŻEBY TYLKO ZAJŚĆ DALEJ!!!

Phoebe się wkurzyła, wzięła głęboki oddech i zaczęła przekrzykiwać Kate.

Phoebe: CZY TY NAPRAWDĘ SĄDZISZ, ŻE POSUNĘŁABYM SIĘ AŻ DO TAKIEGO CZYNU, ŻEBY MANIPULOWAĆ PRZY WYNIKACH?! JA UMIEM ODPAŚĆ Z GODNOŚCIĄ, A TO, ŻE JESTEŚ W TEJ FINAŁOWEJ PIĄTCE NIE ZNACZY, ŻE BYŁABYŚ W NIEJ BEZ TEGO SWOJEGO DARWINA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ZASTANÓW SIĘ MILION RAZY, CO MÓWISZ, BO NA RAZIE JESTEŚ ZACOFANA, JEŻELI CHODZI O SŁUCHANIE ZE ZROZUMIENIEM!!!!

Kate: NIE MÓWIMY TUTAJ O SŁUCHANIU ZE ZROZUMIENIEM, TYLKO O TYM, ŻE JESTEŚ WREDNĄ I OBŁUDNĄ HIPOKRYTKĄ!

Phoebe: A JA O TYM, ŻE NIE SFAŁSZOWAŁAM GŁOSOWAŃ, TYLKO COŚ CI SIĘ MUSIAŁO PRZESŁYSZEĆ W TEJ GŁÓWCE ZAPRZĄTANEJ MYŚLAMI SAMOBÓJCZYMI!!!

Kate: CO TY DO MNIE MÓWISZ?!

Phoebe: WSZYSTKO DO CIEBIE MÓWIĘ!!! JESTEŚ NAJGŁUPSZĄ OSOBĄ, JAKĄ KIEDYKOLWIEK SPOTKAŁAM W REALITY SHOW!!!!!! A TERAZ SŁUCHAJ MNIE, BO CI TO WYDOKUJE DRUKOWANYMI LITERAMI RAZ, A PORZĄDNIE: NIE FAŁ-SZO-WA-ŁAM WY-NI-KÓW PRZY GŁO-SO-WA-NIU!!!! CZY TERAZ SOBIE TO WPOIŁAŚ DO TEJ MIKREJ MÓZGOWNICY?!??!?!?!?!?!?!? UŻYJ JEJ, ZANIM PALNIESZ GŁUPOTĘ!!!

Kate: MOŻESZ PRZESTAĆ SIĘ NA MNIE WYDZIERAĆ??? SŁYSZĘ CIEBIE WYRAŹNIE, GŁUCHA NIE JESTEM!!!

Phoebe: ACH TAK? XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

Kate: NO!

Phoebe: A JA SPECJALNIE MÓWIŁAM GŁOŚNO NA TEMAT HEATHER, ŻEBYŚ USŁYSZAŁA!

Kate: BRAŁAM WTEDY PRYSZNIC, IDIOTKO!

Phoebe: SAMA JESTEŚ IDIOTKĄ!!!! W OGÓLE NIE WIEM, PO CO CI TO MÓWIĘ, ŻEBY DARWIN ZOSTAŁ W PROGRAMIE!!!!!!!!!!!!! ZASŁUŻYŁ NA ELIMINACJĘ, BEZ NIEGO BYŁABYŚ TYLKO SKOŃCZONĄ MAZEPĄ, KTÓRA LEDWO WIĄZAŁABY KONIEC Z KOŃCEM!!!!!!!!!!!! PRZYPOMINAM, ŻE JAK SIĘ KĄPIESZ, TO MYJE SIĘ RÓWNIEŻ USZY, A NIE OKOLICE INTYMNE, TAK DLA TWOJEJ WIADOMOŚCI!!!!

Kate: SKOŃCZ KRZYCZEĆ!!!

Phoebe: SAMA SKOŃCZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Blaineley: Poczekajcie...

Wyjęła mikrofon z głośnikiem i zaczęła drzeć się jeszcze głośniej.

Adagioforstrings

Wszyscy się uciszyli.

Blaineley: Czy po tej całej awanturze któraś z was raczy mi wyjaśnić, o co wam chodzi?!

Phoebe: HEATHER SFAŁSZOWAŁA...

Blaineley: MÓWIŁAM, ABYŚ BYŁA WRESZCIE CICHO!!!

Blaineley była najgłośniejszą postacią na tej wyspie. Dzięki niej nawet Phoebe potrafiła zamilknąć na chwilę.

Blaineley: Mów, o co chodzi. Tylko bez krzyku.

Phoebe: Dobra... Heather sfałszowała głosy! Pamiętasz może tę sytuację, gdzie Brady rzekomo cię otruł?

Blaineley: No...

Pojawia się taka oto retrospekcja.

< Nagle wszyscy słyszą krzyki Blaineley w megafonie i zatykają uszy. Każdy od razu przerywa swoje zajęcia, aby usłyszeć kolejną kłótnię.

Blaineley: BRAAAAAAAAAAAAAAAADYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY!!!

Słyszą plaskanie.

Blaineley: RACZYŁEŚ OTRUĆ PROWADZĄCĄ PROGRAMU?!?!?!? NIE, JA DZWONIĘ NA PSY!!!

Brady: Ja ciebie nie otrułem! Nie wiedziałem, że zaśniesz!

Blaineley: CHCIAŁEŚ PRZEJĄĆ MÓJ PROGRAM!!!

Phoebe miała dość.

Phoebe: Boże, jak ona nadaje >:(. Zwariować można.

Blaineley: PHOEEEEEEEEEEEEE *ta zatyka uszy, ale to nic nie daje i zgrzyta zębami* BEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!! JA SŁYSZĘ DOSKONALE WSZYSTKO, WIĘC NIE RACZCIE MNIE OBRAŻAĆ, BO DYSKWALIFIKACJA!!!

Anais: Nie da się trochę ciszej? :-/

Blaineley: NIEEEE!!! GDYBY KTOŚ CIĘ OTRUŁ, TEŻ NIE BYŁABYŚ CICHO, TYLKO SIĘ DARŁA!!! >

Koniec retrospekcji.

Phoebe: To była Heather! A w ramach dowodów...

Wyjmuje dyktafon i go uruchamia.

< Phoebe: Właśnie namawiałam ich czy nie chcieliby pozbyć się Fatiha. Tylko wiesz, może to nie wyjść, a ja jestem na celowniku.

Heather: Może tego nie powinnam mówić, ale zdradzę ci mały sekret - otruj Blaineley. Ja już to zrobiłam i dzięki temu wymigałam się od eliminacji. A jak powróciłam? To proste, w plikach, gdzie Blaineley miała repertuar zadań, podmieniłam powrót Sky na moi, dlatego tutaj jestem ^^. I jeśli coś ugramy, musimy pozbyć się jednak Darwina, takie podejrzane to nie będzie, gdyż jej... uwaga, uwaga, "godnym przeciwnikiem".

Phoebe: Daruj sobie te wywody. I tak odpadnie jedna z nas.

Heather: To może podmień głosy? W ten sposób przetrwamy ceremonię.

Phoebe: Aż tak tępa to nie jesteś. A czemu ty tego nie zrobisz?

Heather: Mam już na pieńku z tą tępą idiotką Blaineley. Wygląda jak stara, pomarszczona rodzynka. Nie dziwię się, że jej nikt tutaj nie szanuje - nawet jej kamerzysta Brandon ciągle ją obraża na swoim InGrahamie. >

Heather rozwala dyktafon młotkiem.

Heather: Bez komentarza. To nagranie jest przerobione. Wiem, bo widziałam, jak...

Phoebe: HA! WKOPAŁAŚ SAMĄ SIEBIE!!!

Blaineley: CIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII...

Każdy w dalszym ciągu zatyka uszy.

Blaineley: ...IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIISZAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Oddycha.

Blaineley: Mam dostęp do monitoringu, ale że Heather zdążyła już rozwalić dyktafon, zobaczę je osobiście...

Kate: Podam ci nawet idealny skrót. Przy alejce z budką od hot-dogów w prawo i tam będzie pomieszczenie, które potem jak jeszcze raz skręcisz w prawo to są sale monitoringu, ale uwaga, bo tam jest bariera z metrem.

Blaineley: I to ty raczyłaś wejść do studia oraz przerwać nadawanie programu? Ciesz się, że odzyskaliśmy te nagrania. Dla ciebie kara będzie inna - do końca tego sezonu masz zakaz na korzystanie z prysznica.

Kate: Ech, serio? :d

Phoebe: Pozwij ich. Świetnie to wychodzi w dzisiejszych czasach.

Blaineley: Ty niestety jesteś bez winy... ale Heather...

Heather już dawno czmychnęła, ale obok Łódki Przegranych stała z pilotem w ręku.

Heather: Wiecie, do czego to służy? Jeśli mnie wykopiecie, stracicie coś bardzo cennego.

Scarlett wyjęła telefon.

Scarlett: Halo. Tu 911? Oj, przepraszam, pomyłka. Słuchaj mnie Ruth, nie możemy przełożyć spotkania na następny czwartek. A wiesz dlaczego? Bo jestem na wizji. *rozłączyła się i wybiera następny numer*. Dobry wieczór, z tej strony Scarlett Friday. Dzwonię ze studia w północnym Ontario, na tej renomowanej wyspie Wawanakwa, gdzie jedna z uczestniczek stosuje akt terroryzmu, jakim jest wysadzenie Łódki Przegranych...

Każdy wybałusza oczy.

Scarlett: ...żeby móc zostać w programie. Nie, to nie jest reżyserowane, oficerze Andrews. Ten program dzieje się na żywo. Ooo, już przyjeżdżacie helikopterem? Ekstra, widzimy się za 5 minut.

Odkłada swój telefon do kieszeni.

Scarlett: Dobrze było go ze sobą wziąć.

Blaineley: I tak będziesz musiała go oddać.

Scarlett: Jasne, nie ma problemu ;)

Oddaje telefon w ręce Blaineley.

Heather: NIENAWIDZĘ TEGO SHOW.

Próbuje wejść do Łódki Przegranych, bo tam stała, ale jakimś cudem zniknęła. Przez to Heather wleciała tylko do wody.

Heather: Moje włosy!

Słyszy śmiech Szefa, który żonglował trzydziestoma pilotami.

Szef: Codziennie zmieniany pilot to codziennie satysfakcja dla świeżych baterii do konsoli.

Przez przypadek parę pilotów spadło mu na głowę Heather, które nabiły jej parę guzów.

Heather: Pożałujecie tego! Pozwę was jak Courtney!

Phoebe: Ach... Jej prawnicy. Oni są nieziemscy - są tacy wierni, ona dzięki nim sporo się wzbogaciła ostatnio, nagrywają nawet reality show, które...

Blaineley: A skąd ty to wiesz?

Phoebe: Kiedy wstaje świt, telefon podbieram jej. Może kartę kredytową i suszarkę do włosów też, hej!

Klasnęła w dłonie.

Blaineley: Ktoś ma jeszcze telefon ze sobą?

Jakieś powiadomienie przychodzi do Fatiha.

Fatih: Ooo, wreszcie sobie mogę w Wężyka pograć ^_^

Blaineley: Dość tego. Oddajecie mi telefony, a każdy z was będzie mógł je odebrać po swojej eliminacji -,-

Heather: A co ze mną?

Przyleciał helikopter.

Oficer Andrews: Dobry wieczór.

Darwin, Fatih i Szef Hatchet salutują do oficera.

Oficer Andrews: Dziękuję, rodacy. Bardzo mi miło z tego powodu, że tak witacie wicegubernatora Kanady.

Blaineley: TO JEST WICEGUBERNATOR KANADY? <3

Padła nieprzytomna.

Szef: Wybacz mi za nią. Jest dla niej Pan obiektem westchnień.

Oficer Andrews: Przyjemnie się to słyszy. Kogo mam zabrać?

Heather: Mnie! Muszę pozwać Blaineley o zniesławienie najpopularniejszej uczestniczki tego programu!

Phoebe: Po prostu nie może znieść, że odpadła, szanowna władzo. Tak samo było w Plejadzie Gwiazd, gdzie ją wystawił własny chłopak >_>

Heather: A ty się zamknij, durna żmijo!

Phoebe: *syczy sarkastycznie* Do ssss...zobaczenia... :')

Heather: Ja chyba zaraz zemdleję...

Po raz kolejny wpadła do wody, ale już nieświadoma tego, co się działo. Następnie oficer Andrews wraz ze swoimi towarzyszami odleciał samolotem wraz z Heather. Szef ocucił Blaineley.

Szef: Pojechał.

Blaineley: Nieee, a tak bardzo chciałam jego autograf :/

Spojrzała się na piątkę uczestników.

Blaineley: Won mi stąd.

Zawodnicy idą, a w kieszeniach trzymają swoje telefony.

Phoebe (PZ): Blaineley miała rację - odcinek przeszedł do historii. Coś mi mówi, że o tym długo będą nawijać nawet w portalach społecznościowych, bo przecież odpadła ich największa ulubienica, a może to była Lindsay? Dobra, Heather mi dała jedną rzecz do zrozumienia. Koniec z byciem wredną ważką, od dzisiaj będę neutralna wobec wszystkich. A najpierw przeproszę całą pozostałą czwórkę. Milion to ja mam nawet w swoim domu, a mogę zdobyć za inną pracę -.-

Blaineley: I w ten sposób pozbyliśmy się najgłośniejszej zawodniczki w tym programie, czyli Heather! Pozostaje już tylko szczęśliwa piątka: Fatih, Scarlett, Darwin, Kate i Phoebe! Ktoś z nich na pewno najlepiej zapadł w waszej pamięci! Komu kibicujecie najbardziej? Każdy z nich może wygrać cudowny milion dolarów, który zbawiłby niejednego z was! Kto jeszcze straci swoją szansę na główną nagrodę? Przekonajcie się w kolejnych odcinkach Totalnej Porażki: Powrotu na wyspę Wawanakwa!

Zaciemnienie.

Odcinki Totalnej Porażki: Powrotu na wyspę Wawanakwa
Przed połączeniem Wracamy na Wawanakwę, co może pójść nie tak? | W poszukiwaniu idealnej strategii | Klucz podstawą zwycięstwa | Jak Heather jest miła, to ja jestem księżniczką | Bez intelektu nie ma siły | Sojusznicy są jak Tamagotchi | Podsumowanie I: Nie wierzę w istnienie tej wyspy! | Magia przyjaźni? Pomyliłam programy? | Im więcej, tym nie zawsze lepiej | Woda to główny aspekt życia | Właśnie zniżyłam się do twojego poziomu
Po połączeniu Połączenie? My i tak nie działaliśmy zespołowo | Mnie ballady kojarzą się z muzyką, a tobie? | Podsumowanie II: Wyspa drugiej szansy | Konkurs talentów albo cyrk beztalenci | Dezorientacja, impuls oraz konsekwencje | Wędruję po Wawanakwie | Kolejka, tura, runda, partia czy seria? | Taktyka dopracowana na ostatni guzik | Ostatni dzień na tej wyspie
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.