FANDOM


TDTCS2Logo



Amazonia. To właśnie tutaj uczestnicy spędzają swoje wakacje, aby udowodnić, kto wygra drugi program Charismatic Survival. Jak na razie wstała tylko Megan, reszta jeszcze śpi.

Megan: Witajcie widzowie! <3

Posłała całuska do kamery.

Megan: OMG... prowadzę ten program...

Otrząsła się ze snu.

Megan: W poprzednim odcinku mieliśmy zaszczyt powitać 17 różnych osób, które są gotowe na wszystko, żeby walczyć o główną nagrodę! Niestety już w pierwszym odcinku wyleciał Eliot, który zapowiadał się naprawdę sexy! Zostaje ich 16, jakie zostaną utworzone drużyny? Co czeka uczestników? Dowiedzcie się tego oglądając Total Drama: The Charismatic Survival II!

Zaciemnienie ekranu.

Kwatera Zwycięzców

Poranek. Cała trójka, czyli Chloe, Nathaniel i Isabella budzą się wypoczęci i zadowoleni.

Isabella: W życiu lepiej bym nie przespała :)

Chloe: Ja też, szkoda tylko że na dzień.

Isabella: Oj tam, co byście powiedzieli na sojusz? xD

Chloe: Stara, nie chcę cię urazić, ale jesteśmy tu raz na odcinek...

Isabella przewraca oczami.

Isabella: O to już się nie martw. Zależy o tym po wyzwaniu.

Chloe też przewróciła oczami.

(Chloe - PZ): Mam nadzieję, że nie będzie w programie tych tandet... to znaczy antagonistów. Nienawidzę ich!

Nathaniel poszedł tylko popatrzeć na widoki z balkonu, Isabella dołączyła się do niego.

Isabella: Gotowy na wybieranie do drużyn? :p

Nathaniel: Nie wiem w zasadzie.

Patrzy zarumieniony na dziewczynę.

(Nathaniel - PZ): Kurczę, jestem tu prawie dzień, a podoba mi się Isabella... ona pewnie nie czuje tego samego, duh :|

Isabella: Co się tak patrzysz?

Nathaniel: A co, nie można?

Isabella: Tylko tak się zapytałam, nie musisz już się denerwować. xDD

Nathaniel: Spoko. xDD

Zaczęli się śmiać ze wszystkiego i rozmawiać na inny temat.

Isabella: Kogo lubiliście najbardziej w Charismatic Survival I? Ja uwielbiam Ruth!

Nathaniel: Mi tam Brick i Courtney się wydawali spoko.

Isabella wzrusza ramionami.

Isabella: Ja za to uważam, że Manson była mega wkurzająca, jak ona mogła tak ją potraktować?

Nathaniel: Wszystko pozostanie niestety tajemnicą...

Kwatera Przegranych

Poranek. (skoro wcześniej było tak wcześnie, no to tu też...). Pierwsze wstały Clara i Mindy.

Clara: Co ty robisz?

Mindy: Nudzę się XD

Wzięła kamienie i (nie wiadomo skąd) jakieś bębenki. Położyła instrument na ziemi, a kamieniami rzucała w przedmiot. Wszyscy się obudzilii.

Mindy: BOOM! BOOM! BOOM! BOOM! BOOM! BOOM!

William (przez sen): Czemu? :'(

Mindy przystawia mu się nad ucho, ten ze zdziwienia odwraca się głową do niej, a ona mu szepta coś przez ucho.

Mindy: Pora wstawać :)

Wszyscy mierzą wzrokiem Mindy.

Mindy: Boże, to i tak jest Totalna Porażka, nie jakiś syf! Musimy się przyzwyczaić...

Woody: W sumie masz rację, ale i tak to było żałosne.

Mindy: Obiecuję poprawę...

Wzięła bęben i nastawiła do niego ucho.

(Woody - PZ): Ta koleżanka jest zbyt ruchliwa. Miejmy nadzieję, że Megan nie zgotuje czegoś żałosnego, bądź co bądź zależy mi na wrażeniach z tego gównianego show.

Tamara też wstała.

Tamara: Co za wspaniałe uczucie! :D Też mieliście wrażenie, że spadł z Was podczas snu ciężar?

Amber wstała.

Amber: Hehe. A ktoś faktycznie się na mnie położył.

Tamara: A doszło do... czegoś?

Amber: No co ty! Najpierw kariera, potem poznanie przystojniaka! *_*

Dakotha zaczęła sobie malować paznokcie.

Dakotha: Miejmy nadzieję, że ta suka tu nie przyjdzie za minutę...

Amber: Według mnie powinnaś być trochę bardziej kulturalna ;)

Dakotha złamała paznokieć przez przypadek.

Dakotha: O Boże... nieeeeeee? -.- Tak poza tym, przez ciebie złamałam sobie paznokieć, debilko.

Dominic: Jakby kogokolwiek to obchodziło.

Marszczy brwi i kładzie się dalej.

Dakotha: Nic cię nie pytał o zdanie, ty potworze jeden! Złamałam paznokieć :'(

Amber: Nie rozpaczaj. Paznokcie odrastają.

Dakotha przedrzeźnia Amber.

Nicole: Ja nie mogę! Próbuję zasnąć spokojnie, a taka Hollywood Plastic Girl budzi mnie i rozpacza nad tym, że sobie ogryza paznokcie! Ludzie, was już pogięło wszystkich do diazga?

Dakotha: Wyluzuj...

Nicole: A przedtem...

Przedrzeźnia Dakothę.

Nicole: ŁEEE! JA TAKA ŻAŁOSNA! STRACIŁAM PAZNOKCIA BO NIE MOGŁAM SIĘ ODZWYCZAIĆ, TAK KOCHAM SOBIE WKŁADAĆ OHYDNE PALUCHY DO RYJA! JAKA JA JESTEM BRZYDKA :') No proszę, tak żadna normalna laska się nie zachowuje!

Woody: To co powiedziałaś też było żałosne, tak jakby co.

Nicole: No sorry :(

Woody: Jeśli macie zachowywać się jak dzieci, to zapraszam na podwórko. ;-; Tu odbywa się program...

Nicole: Spoko. Ja mam tam zamiar dalej grać, a nie nad sobą rozpaczać.

(Nicole - PZ): Sama przyznam, że to co powiedziałam nie było zbyt miłe. Nienawidzę pustych lalek, które jak głupie będą rządziły innymi, w końcu kiedyś doświadczyłam to na swojej skórze. Mimo wszystko postaram się wygrać, będąc miłą, uczciwą i pracowitą dziewczyną.

Woody: I dobrze, a teraz śpijmy zanim...

Brooklyn dalej patrzyła przez okno.

Brooklyn: EJ! CHYBA MEGAN Z TYM NICHOLASEM! ONI TU IDĄ!

Nikt nie zwracał na nią uwagi.

Brooklyn: Ludzie, ja próbuję wam coś powiedzieć, nie ignorujcie mnie!

William: Jak ty nic nie widzisz, więc jakim cudem możesz zobaczyć ich? -.-

Brooklyn: Tu się liczy zaufanie, nie możliwość wzroku. Po prostu, sam wyjrzyj przez okno!

(William - PZ): Dobrze sobie radzi, nawet jak na ślepą idiotkę. -.- Do tej pory się nie dziwię, jak ona nie mogła jeszcze wylecieć.

Dźwięk megafonu, wszyscy "zwracają" honor Brooklyn. Megan o dziwo stoi przed drzwiami zawodników.

Megan: Witam moich przeuroczych zawodników! <3 Wychodzimy na powietrze, czeka nas dzisiaj dużo niespodzianek! *.*

Dominic: Za słodko...

Rzyg.

Megan: Dobra szmatławcu, sam się prosiłeś...

Wszyscy zdziwili się nowym jej "słownictwem", a ta wypruła za flaki (tego nie można nazwać ubraniem!) Dominic'a, a reszta wyszła z tej obory jakby poczuli się, gdyby wchodzili na Świętą Ziemię.

W oddali obserwują cztery cienie, jeden z nich wypycha wszystkich z Domku Zwycięzców.

Chloe: Trochę kultury seksisto!

Nicholas: Bo co? Laba się skończyła królewny, zapraszam przed Megan... ._.

(Nicholas - PZ): Ten show ma być dopracowany do końca, a ja już taki zrobię! Oczywiście z nią, bo jak inaczej...?

Amazonia, wszyscy przed Megan... Godzina 10:05

Megan: Witajcie perełki...!

Dominic: W pracy SexMasterki XD

Megan miała swój jeden tani chwyt, jaki upatrzyła u swojej mamy (jej rodzicielka pracowała w szkole jako wykładowczyni biologii). Wyprostowała się, tupnęła nogą i podniosła głos.

Megan: JAK ŚMIESZ PRZERYWAĆ PROWADZĄCEJ DEKLU?!

Wszyscy zamilkli. Na sali Zapanował spokój.

Megan: Ad rem, zapraszam dwóch zwycięzców poprzedniego wyzwania.

Nathaniel: Mnie?

Megan: Tak. Ciebie i Isabelle.

Isabella: Tak właściwie to Isabellę.

Megan: Okay, nie musicie mnie poprawiać... -.- Wasi zwycięzcy, to znaczy Isabella i Nathaniel (z resztą imiona średniowiecza/nowożytności...) wybiorą drużyny. I nie, nie ma wybierania nazw drużyn, mamy z moim przyjacielem dosyć ciekawe.

Ten wziął laptop tylko, żeby powkurzać zawodników oraz wyszukać jakichś nazw w Wujku Google.

Megan: Okay, poznaliśmy już nazwy, które ujawnię zaraz po wyborze. Isabella zdobyła miejsce pierwsze, dlatego możesz spośród tej 14 wybrać osoby, które chcesz widzieć w swojej drużynie! Gotowa? Who cares? Jedziemy.

Isabella: Niech to będzie Chloe :)

Nathaniel: Okay. Niech będzie William. Ziom wydaje się być ok.

William podchodzi do Nathaniel'a, obaj przybijają piątkę, bo Isa z Chloe tulą się.

Isabella: Hmmm, komu ufam? Wybieram Amber!

Nathaniel: Chodź Dakotha.

(Dakotha - PZ): Pierwszy raz czuję się dowartościowana! <3

Isabella: Tamara :)

Nathaniel: Francis!

Isabella: Woody!

Nathaniel: Wybieram Mindy ;)

Isabella: Niech będzie Clara.

Clara i Francis posmutnieli.

(Clara/Francis - PZ): Pierwszy raz bez niej/niego. Ech, ten sezon będzie smutny. :| Zawsze czuliśmy się razem dobrze, a teraz on/ona jest w innej drużynie... No trudno.

Megan: Do wyboru macie jeszcze: Brooklyn, Dominic'a, Jacob'a, Kelsie i Nicole!

Nathaniel: Spoko. Brooklyn, przyłącz się do nas.

Isabella: Dominic! Ale jeśli jeszcze raz będziesz taki chamski, to niech licz na taki miły wybór. ;)

Nathaniel: Kelsie!

Stoją tylko Jacob i Nicole, ten próbuje z nią porozmawiać.

Isabella: Niech będzie Jacob.

Nathaniel: Nicole. Zapraszam.

Wszyscy stanęli po jednej/drugiej stronie.

Megan: To świetnie, więc drużyna Isabelli to będzie Flearmûzen, a drużyna Nathaniela to od tej chwili Tuntunak! Nie będę mówić z jakich języków...


Oklaski.

Woody: Tak ciężko przejść do rzeczy? ;)

Megan: Patrz jakie życie bywa ciężkie...

Olała go i przeszła do rzeczy.

Megan: Mam dla was wspaniałą propozycję! Z racji z tego, że nie mam ochoty was mordować...

Wszyscy uśmiechnęli się.

Megan: ...jeszcze ^^. So zapraszam przed rzekę Rio Negro, gdzie spotka was wyzwanie!

Wszyscy idą za Megan.

Rzeka Rio Negro, Zadanie I

Megan: Jak to dobrze, że już jesteśmy!

Brooklyn: Hmmm, a tak ciężko odpuścić sobie tej "miary" przewodnika? ;-;

Megan: Eeeee, powiedzmy że wasze zdanie mam tam gdzie nie sięgam i to z grubsza tyla. A teraz wymyślę zadanie tak zespołowe, że wyjdą fajne relacje między wami. WYMYŚLICIE WSPÓLNIE CIEKAWĄ GRĘ W PODCHODY!

(Woody - PZ): Zwiariowała?!

Megan: Czekam... aż wspólnie będziecie działać i tworzyć. :) Miłego! Kto wymyśli lepszą, to cała jego drużyna poczuje wielki smak zwycięstwa w willi! No to do roboty, bo ten kto się będzie obijał ten out z gry. Skumali?

Uczestnicy kiwają głowami na tak, niektórzy (Woody i Dakotha) ziewali, a Brooklyn i Mindy zaczęły gadać o grze, co o niej wiedzą, jak BARDZO jest "wartościowa" i tym podobne pierdoły... a Megan z Nicholas'em poszli się opalać.

(Chloe - PZ): Ona jest sto razy milsza niż Chris :) Tylko, żeby moja drużyna nie miała żadnych antagonistów, to wszyscy będą dobrze i uczciwie się bawić.

(William - PZ): U mnie w drużynie jest sporo laseczek... jeśli jeszcze nie zaczną działać, to najpierw skupię się na nich, a potem na tym lichym twórcy drużyny...

Flearmûzen

Drużyna obmyślała strategię. Pracę nadzorowała Isabella, która nie miała z tym problemów.

Isabella: Jak myślicie, dziesięć misji wystarczy?

Tamara: Ale nie mamy żadnych kartek...

Isabella: Nie szkodzi, chyba nie będą potrzebne :)

Jacob: Kto wymyśla zadania?

Clara: Ty myślisz w ogóle inaczej czy co? -,-

Isabella: Tylko spokojnie... :/

(Clara - PZ): "Tylko spokojnie..." - mówi to ta, co umyślnie rozdziela cię z najlepszym przyjacielem >:( Pożałujesz tego, a ja osobiście cię wskażę by cię wyeliminować!

Clara obrażona rozmawiała z Dominic'iem.

Clara: Chcesz zemścić się na Isabelli?

Dominic: Oooo, ktoś tu knuje *u*

Clara: I co z tego? To chcesz czy nie?!

Dominic: Spoko.

Clara i Dominic poza tym próbują jakoś zabrać się za wyzwanie, a Woody robi durny żart Jacob'owi.

Woody: Ej, możesz powąchać ten kwiat? 3:)

Jacob wącha kwiat, a z niego wylatują pszczoły. Jedna z nich żądli go w policzek. Krzyk sucharzysty da się słyszeć na całą Amazonię.

(Jacob - PZ): Przecież tylko ja umiem żartować!

Najlepiej idzie to Amber, która nuci "Nie Powiem Jak" i ułożyła jakieś dwa zadania.

Amber: Mogą być zadania muzyczne?

Isabella: Tak.

Amber: Mogę je powiedzieć?

Isabella: Wypadałoby xD

Amber: Jaka ja głupia :P

Amber dyktuje im zadanie na głos.

Tuntunak

Praca idzie nieco chaotycznie, Dakotha położyła się na pieniu, Kelsie szukała Nicole, która się gdzieś zgubiła, natomiast Francis smucił się, że nie ma z nim w zespole Clary.

Kelsie: Nicole! Gdzie jesteś?

Potknęła się o pieniek drzewa i upadła, przed sobą ujrzała cień podobny do postury Nicole. Wydawało się, że ona "wisi" w powietrzu.

Kelsie: AAAAAAA ;o W tej puszczy straszy!

Cień zniknął, a przed Kelsie pojawia się Nicole.

Nicole: Pomóc ci wstać?

Podaje jej rękę, Kelsie mniej się boi.

Nicole: Przepraszam. Medytowałam.

(Kelsie - PZ): Ona nie medytowała, ona latała! :O

Kelsie: Ale ttto nie była...

Jąkała się przerażona, a Nicole zamknęła jej usta.

Nicole: Nie musisz się mnie bać!

Kelsie i Nicole idą już, Nathaniel martwił się o nie.

Nathaniel: Wszystko w porządku? :O

William: Jakie kurczak wszystko w porządku?!?!! Sabotowałyście nas!

Kelsie: Jak ona le...

Nicole drugi raz zamyka buzię dziewczynie.

Nicole: Po prostu chciałam znaleźć jakieś spokojnie miejsce, gdzie mam więcej weny. Przez ciebie się rozleciała -.-

(Nicole - PZ): No dobra, skłamałam bo domyślam się, że będzie wredny... -.-

(William - PZ): Chcesz się bawić w sojusze? Też tak umiem, to gra na dwie osoby. Czternastu frajerów i tak będzie po mojej stronie, więc powoli możesz się żeeeegnaaać. *____________*

Nicole i William dalej się nieco sprzeczali. Mindy i Brooklyn zaprzyjaźniły się.

Mindy: Serio?

Brooklyn: Nawet nie wiem kiedy straciłam ten wzrok... rodzice powiedzieli mi, że urodziłam się najwyraźniej bez soczewek, tylko od razu miałam powieki. Zbiegiem okoliczności był fakt wysłuchania danej okolicy, a na podstawie orientacji wiem, gdzie jestem.

Mindy: A gdzie jesteś? xD

Brooklyn: Nad rzeką Rio Negro. Nie słyszysz jej? :D

Mindy i Brooklyn odwróciły się. Mindy wzruszyła się na widok czystej rzeki, a druga dziewczyna nasłuchiwała się jej szumu.

Brooklyn: Jest taka piękna *.*

Mindy: Ludzie mnie zaskakują... (please)

Ad rem (XDDD)... tylko Nathaniel myślał bez przerwy nad zadaniem.

Nathaniel: Hmmm... Jesteście?

Ziew Dakothy, Kenzie i Nicole wreszcie zabrały się do wyzwania, William zrobił krótką przerwę.

Dakotha: Jeszcze pięć minut :)

Nathaniel: Jeszcze pięć mi... CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ?! >:( RUSZ Z ŁASKI SWOJEJ TEN LENIWY TYŁEK I NAM POMÓŻ!

William: Jaki groźny...

Nathaniel: Kapitan musi. Twarde prawo, ale prawo.

William: Weź mnie nie katuj tekstami ze średniowiecza, starożytności or łotewa.... .____.

Nathaniel: Nevermind. Nie mamy pomysłów co zrobić :/

Dakotha: Jeszcze pięć minut!

William: Mogłabyś skończyć, byle tam leżysz i stękasz, jakbyś czekała na cokolwiek... może to, że Eliot wyleciał to też była twoja sprawka? ;-;

Dakotha: Może i moja, może i nie moja, zresztą co w ogóle cię obchodzi jakiś nędzny frajer ;D

Tuntunak: SKOŃCZ!!!

(Dakotha - PZ): Jeszcze mi podziękują...

Flearmûzen vs. Tuntunak, c.d

Drużyny dalej obmyślały jakieś wyzwanie, słońce schowało się zza drzewa i widać było księżyc. W tej pierwszej grupie Chloe latała jak Skaarl za motylkiem jak mała dziewczynka za księżycem. ;u; W drugiej ekipie Dakotha dalej zbijała bąki, reszta odrzucała pomysły jednej, to drugiej osoby.

Nathaniel: Jakieś pomysły? :/

Nicole: Zgadzam się, aby Dakotha wyleciała. Ta paniusia już działa mi na nerwy...

William: A komu nie? (please)

(William - PZ): To oczywiste, że ta nędzna parodia tej durnej blondi, która stała się mutantką nie zawiąże już z nikim sojuszu. Brooklyn - wydaje się zbyt słaba, a Kelsie i Nicole... nad tym muszę pomyśleć o co tym babiskom chodzi.

Nicole: Morda tam William. Mam nadzieję, że oni lub tam jakaś "Primadonna" wskaże kto wyleci. Chociaż w sumie to boję się każdej możliwej osoby. Oglądałam Survivora i I Love Money - przeciwnicy umyślnie wywalali najlepszych.

Mindy: Tych, którzy działali na nerwy też. :') Więc proponuję się nie trząść i może jakoś wygrać. Ja z Brooklyn coś wymyślimy, a wy możecie... odpocząć?

William: Tylko, że my chcemy być w willi...

Mindy wzruszyła ramionami.

Mindy: A wiesz, ile to my chcemy? -,-

(Nathaniel - PZ): Mindy jest OK, dba o naszą drużynę :)

(Mindy - PZ): Wiadomo, że mi zależy na zespole, jedno niepowodzenie i zacznie się efekt motyla.


Drużyna wymyśliła wiele zadań, a Tamara zdobyła jakąś kartkę i długopis.

Isabella: Wow, przygotowałaś się :P

Tamara: Zawsze jestem na coś przygotowana.

Wyjęła owoc (gruszka, niech to będzie gruszka) i zaczęła jeść.

Tamara: No to co, ile planów?

Woody: Damy sobie radę. :) Nie bój żaby!

(Woody - PZ): Jak to dobrze, że ktoś myśli za mnie!

Tamara i Isabella piszą rzeczy na plan, Clara obserwuje całą drużynę przeciwną.

Clara: Mam nadzieję, że wygracie :)

(Isabella - PZ): Nie chciałabym przegrać, ciężko byłoby mi kogoś wywalić...

Po chwili jakieś 15-20 fajnych zadanek trafiło na kartkę papieru. Wszyscy się przygotowali i mogli już biec do Megan i Nicholas'a.

Puszcza Amazońska, Wyniki Zadania

Nietoperze i Wróble są już przy Megan i Nicholasie. Ci odpoczęli zadowoleni i czekają, jak uczestnicy przedstawią wyzwanie.

Megan: Nietoperki...?

Nikt się nie odzywał.

Megan: Pierwsza grupa, jaką wytypowałam...?

Tuntunak podchodzi pod Megan, Nicholas włącza zraszacz.

Brooklyn: Co jest >:(

Megan: Zapraszam grupę Isabelli! Tak ciężko to skumać?

Grupa Isabelli przychodzi do Megan.

Megan: Nooo, co tam macie?

Chloe podaje papier prowadzącej, ta z zastanowieniem czyta zadania i drogę.

Chloe: A taka oryginalność, że z tej trasy znów pod rzekę Rio Negro :)

Megan: I bardzo dobrze! Oceniamy?

Megan - 10/10

Nicholas - 8/10

Razem - 18/20

Megan: Świetnie, macie 90%, czyli 5-! :D

Flearmuzen cieszy się, Tuntunak czeka dalej z niecierpliwością, co wykombinowały Mindy i Brooklyn.

Megan: Drużyno przeciwna?

Mindy i Brooklyn zaczynają dyktować zadania, Nicholas się nudzi, Dakotha strzela facepalm'a.

(William - PZ): MAM JEJ SERDECZNIE DOSYĆ!!! JAK JEJ NIE WYWALĄ TO ZABIJĘ OSOBĘ, KTÓRA WYZNACZYŁA KOGOŚ INNEGO ZAMIAST TEJ ŻMII! >:(

Mindy: Pierwsze zadanie polega na wypiciu Nestea! :D

Brooklyn: Zabawa dmuchawą przez pięć minut, a jedna osoba ma zrobić wideo.

Mindy: Wysmarowanie buzi osoby, którą się kocha - tapenadą. Wszystko nagrane! <3

Brooklyn: Wytrzyjcie swoimi spodniami brudny autokar!

Mindy: Zdjęcie majtek i kręcenie nimi w miejscu publicznym... (please)

Brooklyn: Zerwanie pokrzywy lub zaśpiewanie Justina Biebera - Baby na cały regulator!

Mindy: Nic! :DDDDD

Brooklyn: Wysmarowanie swojej twarzy ketchupem i ogórkami...? Lub zaśpiewanie: "Jestem bułką!"

I nagle gdzieś leci taka piosenka...

Mindy: WYPICIE ROZPUSZCZA...! :DDDDDDDDDD

Megan: STOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOP! >:( Wystarczyło mi to zadanie z Justinem Pheoberem, ale teraz to już...

Zamknęła buzię Mindy, a ta polizała jej rękę. Potem wzięła wodę i zaczęła wrzeszczeć na całe gardło.

Mindy: WYPICIE ROZPUSZCZALNIKA, W KTÓRYM TAK NA PRAWDĘ BĘDZIE PEPSI! ŁOOOOOOO! <333

Megan: Boże, weź się zamknij...!

Megan - 6/10

Nicholas - 10/10

Razem - 16/20

Megan: Okazało się, że Flearmûzen wygrywa wyzwanie! :D Stosunkiem 18-16!

Flearmûzen: Tak, tak, TAAAAAAK! <3

Wszyscy skaczą ze szczęścia, Nicholas przynosi im ice tea do picia.

Megan: A teraz najciekawsze... głosowanie!

Isabella: Ale mówiłaś, że zwycięzca będzie wyeliminować. Ciężko będzie go wybrać.

Megan: To się nazywa twoje słuchanie ze zrozumieniem. Ad rem! Głosują zwycięzcy na Królewicza/Królewnę, czyli na osobę, która jego zdaniem powinna wytypować z zagrożonej 3 osobę, która ma wylecieć! A przegrani, to jest Tuntunak, wybiorą te 3 osoby. :)

(William - PZ): Haha, pa Dakotha! <3 :D

Głosowania:

Amber: Isabella!

Chloe: Isabella!

Clara: Dominic!

Dominic: Woody!

Isabella: Chloe!

Jacob: Woody!

Tamara: Woody!

Woody: Woody!


Nathaniel (Kapitan) prowadzi ceremonię.

Nathaniel: Z racji z tego, że nie ma pewnych Płatników czy czegokolwiek to ja będę prowadzić tę ceremonię. Zaczynamy!

Kto za Brooklyn?

2 głosy: Dakotha i Francis

Kto za Dakothę?

6 głosów: Brooklyn, Francis, Kelsie, Mindy, Nicole i William

Kto za Francisem?

1 głos: Dakotha

Kto za Kelsie?

0 głosów

Kto za Mindy?

4 głosy: Dakotha, Francis, Nathaniel i Nicole

Kto za Nathaniel'em? (mną)

2 głosy: Dakotha i William

Kto za Nicole?

2 głosy: Brooklyn i Dakotha

Kto za William'em?

3 głosy: Dakotha, Mindy i Nathaniel


Megan: Wszystko jasne! To Woody prowadzi ceremonię! :D I wywali jedną z trzech osób: są to... Dakotha!

(Woody - PZ): Dakotha ostatnio wywaliła Eliota, więc nie mogę jej chyba zostawić ;)

Megan: Oraz Mindy i William!

Mindy: Yay! Dostałam Nobla! :D

Facepalmy.

Megan: Czas na końcową część ceremonii ^^

Ceremonia

Woody zadowolony patrzy na przegranych zawodników: Mindy, Dakothę i William'a. Sam zadowolony "wachluje" się zdjęciami przegranych.

(Dakotha - PZ): Drugi raz na ceremonii, uda mi się to przertwać, wystarczy pogrążyć tylko tę idiotkę Mindy c:

Woody patrzy szczególnie na Dakothę i wzrusza ramionami.

Megan: No więc...?

Woody: Podjąłem decyzję. Miejmy to już za sobą - William zostaje na 100% ;)

William: Tak! >:)

(William - PZ): Mindy mnie wkurzyła dzisiaj, mogła sobie odpuścić ten głos, to bym ją jeszcze chętnie oszczędził. ;) Jeśli jeszcze raz przegramy to ona się nie zdziwi, że będzie musiała stąd odlecieć. Albo nawet teraz.

Mindy i Dakotha podchodzą bliżej do Woody'ego. Obie widać, że są zestresowane.

Woody: Odpowiedzcie jak tu trafiłyście.

Mindy: No więc tylko ja i Brooklyn wpadłyśmy szczerze na jakiś pomysł, a ta miała to w dupie -.-

Dakotha: Jaka agresywna...

Mindy westchnęła.

Mindy: Kiedy pracowałyśmy, chciałam razem z Brooklyn wygrać to wyzwanie. Niestety nie udało się, a ja trafiłam teraz na ceremonię i mogę wylecieć. Ta świnia już pogrążyła jedną osobę, może i jest leniwa, debilna, ale może być groźna pod względem spiskowania z innymi. Chyba zna...

Woody: Nie ględź tak! >:( To mnie wpienia, jak ktoś tak marudzi i maru...

Świerszcz. Po chwili taki mały akompaniament szoku.

Woody: ...bo zostajesz. Dakotho, wypieprzaj ;)

Dakotha: Boże, jesteście siebie wszyscy warci. A ja myślałam, że ty jesteś jaki inny Drewno. Mam nadzieję, że was wywalą deb... (spostrzegła się, że jest już odpalona rakieta) IIIIIIIIIILEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!

Megan wybuchnęła śmiechem.

Megan: A to już mnie szczerze nie obchodzi w którym scenariuszu to było napisane. ;) Dakotha i Eliot są już na wylocie, a piętnastka jeszcze bije się zażarcie o haj$! Kto wyleci z tego okręgu walczących następny? Dowiecie się tego w następnym odcinku Total Drama: The Charismatic Survival II!

NO NAPISAŁAM. :) MUSZĘ CAPS LOCKIEM, PONIEWAŻ MAM KRÓTKĄ INFORMACJĘ. OTÓŻ ROZWALIŁ MI SIĘ LAPTOP I PĘKŁA OBUDOWA ( [*] ), A TERAZ PRZECHODZĘ WIELKI KRYZYS ŻYCIOWY (PRYWATNE SPRAWY... komuna...) I W OGÓLE. CO DO DŁUGOŚCI ODCINKA, POSTARAŁAM SIĘ TROCHĘ GO STREŚCIĆ, BY NIE ZAJMOWAŁO MI PISANIE DUŻO CZASU. POMIMO WIELKIEJ BLOKADY OD DŁUŻSZEGO CZASU WRESZCIE COŚ NAPISAŁAM! <3 JEŚLI SIĘ KOMUŚ TO NIE PODOBA, MAM DLA NIEGO ŚWIETNĄ PROPOZYCJĘ: PO CO MARNUJE TU CZAS? PRZECIEŻ MOŻNA ZAWSZE ODROBIĆ LEKCJE, POUCZYĆ SIĘ CZEGOŚ, NIKOGO NIE ZMUSZAM DO CZYTANIA! Elooooo. ~Skaarl.

Ciekawostki

  • Z łacińskiego ad rem oznacza "do rzeczy".
    • Jak widzicie Skaarl uczy, bawi, wychowuje! <3
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.