FANDOM


Wyspa Totalnej Porażki - nowy rozdział - odcinek 1

Pomost, wyspa Wawanakwa, Muskoka, Ontario

Chris: Joł! Z tej strony Chris. McLean. Tę audycję nadajemy na żywo. Jesteśmy właśnie w Muskoka, Ontario. W tym miejscu - obozie letnim na wyspie Wawanakwa miesiąc czasu spędzi 22 uczestników, którzy podzieleni na 2 zespoły stawią czoła trudnym, ekstremalnym, survivalowym wyzwaniom. Wszystko to będzie nagrywane za pomocą kamer ukrytych na całym obiekcie. Zawodnicy będą się zwierzali w wyhodku zwanym pokojem zwierzeń. Jak trudna będzie rywalizacja i droga do zdobycia głównej nagrody - okrągłego miliona dolarów? Tego dowiecie się oglądająć Wyspę Totalnej Porażki!

<czołówka>

Chris: Pora przywitać naszych zawodników. Wszyscy są przekonani, że zamieszkają w pięciogwiazdkowym kurorcie. Chcę już zobaczyć ich miny, gdy zorientują się, gdzie wylądowali, hehe.

<Przypływa jacht, wysiada z niego pierwszy uczestnik.>

Chris: Trent! Cześć stary, jak się masz?

Trent: O, siemanko Chris. Czy to ten program, w którym mam wystąpić?

Chris: Tak, to tu!

<Trent patrzy na miejsce, jest zdziwiony.>

Trent: Eee... a co to za miejsce?

Chris: To obóz Wawanakwa! Twój dom przez cały kolejny miesiąc!

Trent: Hmm... nie wygląda tak, jak w telewizji.

<Z jachtu wychodzi druga zawodniczka.>

Chris: Beth! Co tam słychać?

Beth: O jejku, nie mogę w to uwierzyć! Poznałam Chrisa McLeana!!! Eeeeek!!!

Chris: We własnej osobie, hah.

Beth: Ale wydaje mi się, że w telewizji byłeś przystojniejszy.

Chris: Mhm, dobrze wiedzieć.

<Beth podbiega do Trenta.>

Beth: Hejka! Jestem Beth, miło cię poznać!

Trent: Cześć, jestem Trent.

Chris: Ech, dziwna jest. Dobrze, spójrzmy dalej.

<Kolejny zawodnik wysiada z jachtu.>

Cody: Chris McLean? To ty? Czółko, ziomek!

Chris: Cody, siemasz ziom.

Cody: Zajebiście tu, ale coś panienek nie widzę.

Beth: Ja przecież jestem!

Cody: Jesteś dziewczyną?

<Trent strzela facepalm'a.>

Cody: Dawaj piątkę stary!

Trent: Spoko!

<Przybijają piątkę.>

Chris: Kto dalej? Powitajcie kolejnego zawodnika.

<Z jachtu wychodzi blondyn w rożowej koszuli i kapeluszu kowbojskim.>

Geoff: Chris McLean? Siemka ziom, co słychać ziom?

Chris: Geoff! Witaj na wyspie ziom!

Geoff: Dzięki ziom!

Beth: Hejka! Jestem Beth!

Geoff: Hej, ja to Geoff.

Trent: A ja Trent.

Cody: Jestem Cody.

Geoff: Spoczko ziomki!

Chris: Czwórkę już mamy. Jeszcze osiemnastka. Poznajcie kolejną uczestniczkę!

<Na pomost wchodzi długowłosa brunetka w bardzo krótkich szortach.>

Chris: Heather! Co słychać?

Heather: Cześć Chris, w porządku. Chwila, gdzie ja jestem?

Chris: Obóz Wawanakwa!

Heather: Żartujesz sobie ze mnie?!

Chris: Jestem w pełni poważny.

Heather: Eh... będzie ciekawie...

<Heather podchodzi do reszty konkurentów.>

Heather: Siema. Jestem Heather.

Trent: Ja to Trent, miło cię poznać.

Beth: Hejka! Będziemy przyjaciółkami? :D

<Przypadkiem opluła Heather.>

Heather: Może... ugh

Chris: Przedstawiam wam teraz Bridgette!

<Z jachtu wychodzi ładna blondynka z deską do serfowania.>

Geoff: Uuu...

Bridgette: Cześć wszystkim. Nazywam się Bridgette, jestem z Victorii.

Geoff: Jestem Geoff, siemka!

Heather: Mam na imię Heather, a po co ci ta deska?

Bridgette: Zapewniano mnie, że będzie plaża.

Chris: I jest. Spójrz tam.

<Patrzą na plażę pełną wodorostów, zużytych kondomów i butelek po alkoholu.>

Bridgette: Te kondomy to dla dekoracji?

Chris: A gdzie tam. Sprzątaliśmy specjalnie przed waszym przyjazdem kochani.

Cody: Poważnie?

Heather: Ja bym tego sprzątaniem nie nazwała.

Bridgette: Oby chociaż była pogoda...

<Chris wita kolejnego zawodnika.>

Chris: Tyler! Nasz sportowiec!

Tyler: Siemanko Chris! Fajnie, że się dostałem!

Geoff: Siema ziom.

Tyler: Elo! Jestem Tyler, a wy?

Beth: Beth!

Cody: Ja to Cody.

Trent: Trent.

Geoff: A ja Geoff.

Tyler: Super, że jesteśmy! :D

Geoff: I to jest prawidłowe podejście! :D

<Przybijają piątkę.>

Chris: Teraz powitajcie Noah!

<Noah wchodzi na pomost w milczeniu, lekceważącym spojrzeniem na innych.>

Chris: Jak leci?

Noah: Normalnie. Dostałeś informację, że jestem alergikiem?

Chris: Pewnie tak.

Noah: Ok. A co to za ludzie? Moi konkurenci?

Chris: W rzeczy samej.

Noah: Aha, więc informuję was, że przegracie, ponieważ ja też biorę udział, a ja wszystko wygrywam.

Heather: Że co?

Tyler: Kolego, co tak nieprzyjemnie?

Noah: Umyj zęby, bo masz obrzydliwy oddech.

Bridgette: Byłeś kiedyś na siłowni?

Noah: A po co?

Bridgette: Bo wyglądasz, jak anorektyk.

Noah: A ty skąd wzięłaś takie obdarte szmaty? Ubierasz się w lumpie?

<Bridgette się wkurzyła.>

Bridgette: Nie, nie ubieram. Mi sięte ciuchy podobają, nic ci do tego karle.

Noah: Pff... nie rozmawiam z niedorozwojami, wybacz.

<Bridgette dała mu z pięści w twarz.>

Bridgette: A ja nie zadaję się z szowinistami i ciotami.

Geoff: Spokojnie, nie przejmuj się takim lalusiem.

Bridgette: Jest dobrze, dzięki.

Chris: Dla ochłonięcia przedstawiam wam Justina!

<Na widok Justina dziewczyny zarumieniły się.>

Chris: Jak tam życie w branży modelingowej?

Justin: Wporzo, nie narzekam.

Beth: Ojejku, masz śliczny głos! Taki męski!

Justin: Dziękuję.

Heather: Gdzie chodzisz do fryzjera?

Justin: A do Ottawy.

Heather: Dasz mi namiary? Muszę się tam wybrać po programie.

Justin: Spoko. Masz tu kartkę z numerem do nich.

Heather: Dzięki.

<Obok Chrisa pojawia się Harold, nikt go jednak nie zauważa.>

Harold: AAAAAAAHHHHHHHHHHHHHHH...

Chris: O, Harold! Cześć.

Harold: Co to... gdzie jesteśmy?

Chris: W obozie Wawanakwa, koleżko!

Harold: Aha. Gdzie basen i sauna?

Chris: Nie ma. xD

Harold: Co? Miały być.

Noah: Miały, ale ich nie ma. Nie dotarło?

Harold: A prosił cię ktoś o zdanie? Tylko pytałem, bo jestem zdziwiony.

Bridgette: Temu chłopczykowi wszystko przeszkadza, nie zwracaj na niego uwagi.

Trent: Dokładnie, wyjebane.

Harold: No okej.

Noah: Głąby.

<Uczestnicy słyszą głośną muzykę punkową. Z jachtu wyskoczył chłopak z farbowaną na zielono grzywką i w piercingu.>

Chris: Duncan! Super, że wpadłeś. Pamiętaj, że jeśli coś wywiniesz, wracasz do poprawczaka.

Duncan: Będę grzeczny.

Chris: Miło.

<Duncan podchodzi do reszty.>

Duncan: No co?

Cody: Masz dużo kolczyków.

Duncan: Wiem.

Heather: Czemu akurat zielona grzywa?

Duncan: Bo mi się tak podoba.

Noah: Sam to robiłeś?

Duncan: A co, też byś chciał?

Noah: Nie.

Duncan: Szkoda.

Geoff: Ziom, jesteś z poprawczaka?

Duncan: Tak... ale nie cykać się, będę normalny.

Cody: W porządku.

Chris: Uwaga, poznajcie Courtney!

<Z jachtu wychodzi ładna dziewczyna o kasztanowych włosach do ramion.>

Trent: Wow...

Courtney: O, niezłe te powitanie. XD

Cody: Jestem Cody, a ty?

Courtney: Courtney, miło mi cię poznać.

Beth: Hej, jestem Beth!

Courtney: Courtney.

Heather: Jesteś jakąś hinduską?

Courtney: Pochodzę ze Sri Lanki, więc tak.

Heather: Ja się urodziłam w Omanie, ale wyemigrowałam do Kanady.

Courtney: Fajnie, że nie jestem jedyną odmienną tu.

Heather: Racja.

<Tymczasem z jachtu wysiada długowłosa blondynka o niebieskich oczach. Chłopaki są pod dużym wrażeniem, natomiast laski patrzą na nią z poirytowaniem. Zazdroszczą xD>

Chris: A to nasza miss Kanady, Lindsay!

Lindsay: No heeeeej! Ale tu są fajni chłopcy! :D

Duncan: Laski niektóre też są niezłe.

<Puszcza oko do Heather, Courtney, Bridgette i Lindsay.>

Lindsay: Hej, wydaje mi się, że skądś cię znam.

Chris: Jestem gospodarzem programu.

Lindsay: Jakiego programu?

Chris: No... tego, w którym jesteś.

Lindsay: Jestem w programie? Czekaj, nie ogarniam.

Beth: Po prostu bierzesz udział w konkursie z nami.

Lindsay: Aaaaa, no tak. Zgłaszałam się na jakiś konkurs. A nie pomyliłam miejsc? Tu nie wygląda jak w tym ośrodku w telewizji.

Chris: Jesteś tu, gdzie powinnaś być.

Lindsay: Hmmm... okej!

Noah: Czy to już wszyscy? Mam dość stania, jak kołek.

Chris: Jeszcze dziewiątka. Powitajcie kolejnego zawodnika.

<Z jachtu wychodzi napakowany murzyn.>

DJ: Chris? Joł stary, co u ciebie?

Chris: Nieźle. Oto DJ, trener personalny!

Bridgette: Ale masz bicepsy... wow...

Lindsay: Mogę dotknąć? Sprawdzę, czy nie implanty. xD

DJ: No dobra, takim ładnym dziewczynom nie odmawiam.

Noah: Ale pustaki, żal.

<DJ jest zirytowany słowami Noah.>

DJ: Wiesz co, wolę być pustakiem, a mieć mięśnie, niż być takim wychudzonym chuchrem. W dodatku gburowatym.

Noah: Spadaj, koleś.

Duncan: Wracaj do mamusi patyk, nie pasujesz tu.

Noah: Lepiej ty wracaj do poprawczaka, dno społeczne.

<Duncan wpycha go do wody. Wszyscy biją mu brawa, śmiejąc się z Noah.>

Noah: Ej!!!

Duncan: Gdybyś miał odrobinę siły, to nie wpadłbyś. Twoja wina.

Chris: Cisza! Przybyła kolejna zawodniczka, oto Izzy!

<Ruda wyskakuje z jachtu z euforią.>

Izzy: Siemano, królowa Izzy dotarła na czas!

Cody: Królowa?

Izzy: No tak, królowa rodu wiewiór.

Tyler: Co?

Heather: Raczej królowa psychiatryka.

Bridgette: Pokaż mi twoje źrenice. Wydaje mi się, że coś brałaś.

Izzy: Leki na przeczyszczenie, bo nie umiałam przed wyjazdem się wysrać. Trzeba próbować każdego możliwego sposobu!

Courtney: Fuu...

Izzy: Laska, spokojnie, ja nad wszystkim panuje!

DJ: Czemu masz siniaka pod okiem?

Izzy: Wyjebałam się, jak wchodziłam do jachtu, hehe!

Tyler: Niefart xD

Izzy: A żebyś wiedział!

Chris: Pora przywitać kolejne zawodniczki.

<Z jachtu wysiadają dwie dziewczyny ubrane tak samo.>

Chris: Dzień dobry, Katie, Sadie - jak tam?

Katie: O jejku, czy to obóz letni?

Sadie: Katie patrz! To Chris McLean!

Katie: A niech mnie! Super, że wreszcie cię poznałyśmy, od dziecka o tym marzyłam!

Sadie: Ja też! Cudownie tutaj!

Chris: Cieszy mnie wasz entuzjazm dziewczyny. Dobrze, mamy siedemnastkę. Brakuje piątki. Poznajcie teraz Ezekiela.

<Z jachtu wychodzi zaniedbany nerd.>

Chris: Witamy w obozie Wawanakwa Zeke!

Ezekiel: E, aha.

<Uczestnicy patrzą na niego ze zdziwieniem.>

Trent: Skąd ty się wyrwałeś, kolo?

Ezekiel: Ja?

Courtney: Jakiś nieogarnięty.

Ezekiel: Kto?

Noah: Skończ.

Ezekiel: Ale co?

Duncan: Gówno.

Ezekiel: Chyba twoje.

Heather: Zamknij się.

Chris: Zakończmy tę żenującą rozmowę, powitajcie Owena!

<Wychodzi otyły blondyn w koszulce z klonem.>

Owen: Juhu! Siemasz Chris! Co to za miejsce, zajebiście tutaj już! Juhu!

Chris: Owen! Siemka! Wspaniale, że jesteś!

Owen: Też się cieszę, juhu! Czad!

Noah: Och... za dużo optymizmu.

Tyler: To źle?

Noah: Bardzo źle.

Cody: Daj spokój.

Lindsay: Właśnie, lubię być optymistką!

Noah: Nie interesuje mnie, co lubisz.

Heather: No to po co komentujesz?

Noah: O wolności słowa nie słyszałaś?

Heather: Dobra, dość, nie mam zamiaru się denerwować w pierwszy dzień.

<Tymczasem z jachtu wychodzi dziewczyna wystylizowana na gotkę, w granatowo-czarnych włosach.>

Chris: Gwen, witaj na wyspie!

Gwen: Co to ma być? Tutaj zamieszkamy?

Chris: Wy tak, ja mam lokum w willi, obok tej wyspy.

<Gwen zirytowała się słowami prowadzącego.>

Gwen: Nie na takie coś się zapisywałam.

Chris: Papiery nie kłamią. Wystarczyło przeczytać.

Gwen: Dawaj to.

<Drze papiery przed jego oczami.>

Chris: Na szczęście mamy jeszcze koło 50 kopii. A teraz nie pyskuj, tam są twoi konkurenci.

<Gwen widząc Ezekiela jest przerażona.>

Gwen: Matka mi za to zapłaci, jak wrócę...

Chris: Przedstawiam wam teraz Evę!

<Wychodzi Eva.>

Chris: Dobrze, że już jesteś!

Eva: Nie sądzę.

<Swoje bagaże rzuca na wiążącego sznurówkę Harolda.>

Harold: Ał!!!

Eva: Nie chciałam.

Harold: Zdejmiesz to ze mnie?

Eva: Przecież jestem dziewczyną, a ty mężczyzną. Chyba potrafisz się sam uwolnić.

Harold: ...

Duncan: Żal taki trochę.

Chris: Pora przedstawić ostatnią zawodniczkę. Oto Leshawna!

<Z jachtu wychodzi "potężna" ciemnoskóra dziewczyna.>

Leshawna: Chwila, dobrze trafiłam?

Chris: Jasne! Obóz Wawanakwa, to właśnie tu!

Leshawna: Aha. No to joł ludziska, Leshawna już tu jest.

DJ: Imię masz dojebane. xD

Leshawna: Też je kocham. Uuu, ale jesteś napakowany ziom. Ile czasu ćwiczysz?

DJ: 3 lata regularnego chodzenia + domowe ćwiczenia.

Noah: Ale się dopasowaliście. Obydwoje jesteście wielcy.

Leshawna: Coś nie pasuje?! Mam tam do ciebie podejść chudzielcu?!

Bridgette: Spokojnie, ten patyczak to jakiś seksista i ułom.

Heather: Dokładnie.

DJ: Spokojnie, jak przesadzi, to się nim zajmę.

Lindsay: Prawdziwy mężczyzna! <3

Ezekiel: Orgazmy atencjuszek. Brawo.

Bridgette: A co to miało znaczyć?

Eva: E, frajerze. Co obrażasz?

<Chwyta Zeke'a za gardło.>

Geoff: Opanuj się!! xd

Ezekiel: Już nie będę.

Eva: I o to chodziło.

<Wrzuciła go do wody. Wszyscy poza Noah śmieją się.>

Chris: Po tym teatrzyku pełnym emocji i doznań zapraszam was do obozu. Chodźcie wszyscy!

<10 minut później.>

Ognisko

Chris: Witam ponownie w obozie Wawanakwa! Przez 30 dni będziecie poddawani różnym trudnym i poważnym wyzwaniom, które obudzą w was siłę do walki, determinację i chęć zwycięstwa. Do wygrania jest okrągły milion dolców!

<Wszyscy wiwatują.>

Chris: Na wyspie mieści się stołówka, w której skosztujecie przysmaków przygotowanych przez szefa kuchni. Jest także wspólna łazienka dla wszystkich oraz pokój zwierzeń - miejsce, w którym będziecie opowiadać o swoich uczuciach, emocjach, itd. Teraz podzielę was na dwa zespoły. Ci, których imię przeczytam - ustawią się po prawej stronie:

  • Geoff,
  • Gwen,
  • Izzy,
  • Tyler,
  • Noah,
  • Justin,
  • Katie,
  • Heather,
  • Leshawna,
  • DJ,
  • Ezekiel.

Chris: Wasza drużyna to od teraz "Wrzeszczące Susły"!

Geoff: O kurde, czadzior ziomek!

Tyler: Spoczko!

Noah: Meh, mogło być gorzej...

Katie: Moment! A co będzie z Sadie?

Sadie: Właśnie!

Chris: Reszta zawodników ustawi się po lewej stronie:

  • Duncan,
  • Courtney,
  • Trent,
  • Cody,
  • Lindsay,
  • Bridgette,
  • Owen,
  • Sadie,
  • Eva,
  • Beth,
  • Harold.

Chris: Od tej pory nazywacie się "Zabójcze Okonie"!

Owen: Juhu! Jestem Okoniem! Zarąbiście!

Cody: Piąteczka stary!

<Przybijają piątkę.>

Chris: Skoro już znacie swoje drużyny, rozpakujcie się. Okonie zajmą domek po lewej, a Susły po prawej.

Lindsay: A gdzie jest te... no...

Chris: Co?

Lindsay: No ta wanienka z bąbelkami.

Bridgette: Jakuzzi?

Lindsay: Tak, dokładnie! Chcę się odświeżyć.

Chris: Chyba żartujesz, nie ma tutaj jakuzzi ani sauny, ani żadnego SPA.

Eva: Co za wymagania... kretynka.

Lindsay: To nie fair! Miało być...

Chris: Wiele rzeczy miało tutaj być. xD

Sadie: Chris! Ja chcę być w drużynie z Katie!

Katie: A ja z Sadie!

Chris: Nie ma wymian, wybaczcie laski.

Sadie: Niesprawiedliwe! Nie wytrzymam!

Noah: No to zrezygnuj, problemy...

Katie: Jakoś przetrwamy Sadie! Trzymaj się!

Sadie: Musimy! Już za tobą tęsknię!

Katie: Dobra już, nie marudź. Damy radę!

Sadie: Dobrze, damy!

Chris: Skoro wszyscy są już rozpakowani, zapraszam do stołówki!

Stołówka

Szef: Słuchajta mnie wy nędzne łajzy! Żarło jest wydawane trzy razy dziennie. Żreć będziecie trzy razy dziennie. Nie ma wydziwiana, każde będzie żreć to, co będzie podane. Jak komuś nie pasuje, to radźta se samemu. Gówna w jadłospisie nie ma, także nie ma co narzekać. JASNE?!

Wszyscy: Tak!

Szef: No... to po kolei, jak ktoś będzie się pchał, to wywale na zbity pysk.

<Courtney i Bridgette szepczą.>

Courtney: Jaki świr, co nie?

Bridgette: Weź, to jakiś szaleniec.

Courtney: Obłąkany?

Bridgette: No dokładnie...

Szef: EJ! WY DWIE! O czym tak szepczecie?!

Bridgette: A tak sobie o życiu codziennym. Co u pana słychać?

Szef: Bardzo dobrze, a u ciebie blondi?

Bridgette: Wspaniale, rzekłabym. Tylko ten paralityk z całkiem fajną twarzą działa mi na nerwy.

Szef: Nie wiem, który to. Wszyscy mają krzywe ryje.

Courtney: A ja proszę pana?

Szef: Ty masz bardzo ładny. Ale dosyć tego podlizywania się. Brać te żarło i siadać na dupach.

<Tymczasem faceci obgadują dziewczyny.>

Duncan: Ta Lindsay to niezła sztuka... cycki ma duże, dupa też może być. Twarz ładna, no trzeba zarywać.

Cody: No dokładnie! Brać póki gorące!

Harold: A co myślicie o Leshawnie?

Trent: To ta z wielką dupą i cyckami jak kule do kręgli? xD

Harold: No dokładnie, to ta.

Duncan: To jest konkret sztuka.

Cody: Ale z twarzy taka nie za bardzo. Za to Bridgette jest śliczna.

Trent: Tak, ale trochę taka niegrzeczna.

Duncan: Courtney trochę deska, cycki jeszcze są, ale dupy to niestety brak...

Owen: Chłopacy, nie tak głośno, bo dziewuszki usłyszą. xD

Beth: Dziewuszki?

Eva: Co mamy usłyszeć, gruby?

Owen: Nic, nic. Tak tylko... do siebie mówię.

Sadie: To oznaka choroby psychicznej, radzę skontaktować się ze spacjalistą.

Owen: Skorzystam, dzięki, haha.

Harold: Tutaj się nie ma z czego śmiać.

Beth: Jakie macie marzenie koledzy z drużyny?

Tyler: Zostać mistrzem świata w lekkoatletyce!

Cody: Zostać muzykiem. xD

Beth: Ja też!!! Super, myślałam, że tylko ja chcę śpiewać!

Cody: No to widzisz, jednak ktoś jeszcze się znalazł.

Beth: A jaki gatunek lubisz?

Cody: Najlepszy jest R&B, ale lubię też hip hop, pop, niektóre country też ujdzie.

Beth: A ja kocham pop-rock! Najlepsza muzyka!

Cody: P!nk, Avril, Roxette i Simple Plan?

Beth: Dokładnie! Perełki! A ty jakich piosenkarzy lubisz?

Cody: Mm... Beyonce, Rihanna, Ciara, Aaliyah i Alicia Keys.

Beth: Aaliyah! <3 Bidulka... (*)

Cody: Noo, taka świetna kariera się zapowiadała... (*)

Sadie: Też lubię muzykę, najbardziej pop!

Beth: To super!

<W drugiej drużynie laski gadają o makijażu i ubraniach, DJ, Geoff, Tyler i Justin o sporcie, a Noah i Ezekiel siedzą cicho nie odzywając się do nikogo.>

Katie: Mi podoba się róż! Mój ulubiony kolor!

Gwen: Ja bardziej wolę ciemne kolory, czerń i granat.

Heather: Ja się maluję tak normalnie, nie wyróżniam się ani szminką, ani eyelinerami, ani konturówkami do brwi. Wszystko takie typowe. xD

Leshawna: Jeśli chodzi o mnie, to lubię mocne podkreślenie oczu. Głównie dlatego, że mam długie brwi.

Izzy: A ja używam tylko pomarańczych szminek i fluidów na twarz, żeby mi te pierdolone pryszcze nie wyskakiwały. Obleśne są!

Katie: O tak, w pełni się zgadzam!

Gwen: Która z was kiedyś farbowała włosy? Widzę, że jestem jedyna w nienaturalnym kolorze.

Katie: Ja rok temu miałam blond, po nich białe, a teraz wróciłam do naturalnego koloru.

Leshawna: Ja będę farbowała po wakacjach, na brąz. Tylko nie wiem, czy mam zrobić pasemka, ombre, czy całość.

Gwen: Myślę, że najpierw pasemka, potem pomyślisz o całości. Ja miałam w młodości długie brązowe włosy, potem obcięłam do ramion i przefarbowałam na czarno, a teraz mam krótsze i czarno-granatowe.

Heather: A ja raczej nie będę farbowała włosów. Lubię swoje.

Izzy: Ja se blond jebnę. Przed wyjazdem kupiłam blond farbę. xD

Gwen: A umiesz się tym posługiwać?

Izzy: Jasne, kiedyś farbowałam włosy siostrze. Co prawda, wypaliło jej się ich trochę, ale ma je nadal do ramion.

Leshawna: xDDD

Chris: Uwaga zawodnicy! Za godzinę będzie pierwsze wyzwanie! Przebierzcie się w stroje kąpielowe!

DJ: Ooo, ciekawe, co będzie pierwsze.

Geoff: Na początek napewno coś łatwego, wierz mi ziomek.

Chris: Dokładnie. To tylko skok z 350 metrowego klifu, nie ma powodów do obaw.

Wszyscy: Co kurwa...

Izzy: Ooo, Izzy się wykaże! Hurra!

Gwen: No błagam, ja się na to nie chciałam zapisywać...

CDN...

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.