FANDOM


RTW(19)

Blaineley: Witam serdecznie wszystkich! Ostatnio na wyspie Wawanakwie graliśmy w grę planszową. Tyle emocji, ponieważ każdy ruch przybliżał naszych zawodników do finałowej czwórki! Phoebe starała się trochę wyluzować, Scarlett i Kate skupić się na grze, a Darwin - jak zwykle, nudny i zimny. Walkę o milion musiała przerwać Phoebe, która po ostatnim rzucie Scarlett jako jedyna nie znalazła się na mecie. Bez niej ten program będzie może nudniejszy, ale co tam, to zależy tylko do uczestników i tylko, co zafundują. A co takiego mają zamiar zafundować? Dowiedzcie się w Totalnej Porażce: Powrocie na wyspę Wawanakwa!

(Czołówka)

Stołówka

Finałowa czwórka spożywa posiłek przyrządzony przez Szefa Hatcheta. Ten też przez większość czasu korzysta z telefonu.

Szef: 100 punktów dla Rysi!

Scarlett: W co grasz, Szefie?

Szef: Nie twój interes.

Kate i Darwin jedli po jednej stronie, a Scarlett z Fatih'em dosłownie wsysali w siebie usta, co brzydziło Kate.

Kate (PZ): Nie to, żebym brzydziła się całowania, ale raczej szczegół tkwi w tym, że jest to okropne, kiedy ktoś chce sobie zjeść posiłek -.-

Kate: Przepraszam, Fatih...

Podeszła do nich i puknęła lekko chłopaka w ramię.

Kate: Przeszkadzam wam w jedzeniu? Jak tak, to mogę wyjść.

Westchnęła i wyszła z jadalni, Darwin dokończył bardzo obślizgłą i ościstą rybę oraz oddał talerz Szefowi.

Szef: Zostawiłeś trochę tutaj.

Wskazał mu kawałek ryby, który zmiażdżył. Darwin wybałuszył oczy ze zdziwienia.

Darwin: Wszystko w porządku? o.O

Szef: Tak...

Oschle zaczął wyrzucać ości do kosza. Po drodze spotkał Kate, która siedziała w amfiteatrze i nuciła jedną z piosenek.

LeAnn Rimes - Can't Fight The Moonlight

Od razu przestała śpiewać, kiedy Darwin usiadł koło niej.

Darwin: Szukałem ciebie.

Kate: Serio? :D

Darwin usiadł obok Kate. Czekała, aż chłopak jej coś powie.

Darwin: Gdybyś sobie wyobrażała nas razem, co robilibyśmy po programie?

Kate spojrzała w oczy Darwina. Wpatrywała się na swoje odbicie w jego ciemnych, prawie szklanych oczach.

Kate: Fajnie ci się oczy świecą :D

Darwin: Dzięki :D

Zaśmiał się, po chwili jednak spoważniał.

Darwin: Noszę soczewki, dlatego tak mogą mi się oczy czasami świecić.

Kate: Ładnie to wygląda ^^

Darwin: Spoko. Przygotowujemy się jakoś na wyzwanie?

Kate splotła włosy w kciuk.

Kate (PZ): Nie jestem w stanie wyrazić słowami takiego szczęścia, które mnie ogarnia z powodu bycia w finałowej czwórce :D Kiedy pierwszy raz zauważyłam Heather i Phoebe, to się bałam, że mi się nie uda i wylecę gdzieś na początku, a teraz prawie trzy tygodnie spędziłam na tej wyspie i mogłabym nawet więcej >_>

Darwin (PZ): Finałowa czwórka? Miejmy nadzieję, że zostanę zapamiętany dzięki temu programowi i nie będzie to mój ostatni, w którym biorę udział.

Scarlett z Fatih'em postanowili przejść się na chwilę do lasu i odpocząć przy drzewie, które wskazał chłopak.

Fatih: Tak strasznie podoba mi się to drzewo, ilekroć je widzę, cały czas ono przypomina mi ciebie.

Scarlett: To słodkie, co mówisz :D

Całuje Fatiha w policzek, potem jednak nerwowo odwraca się od niego i widzi niepokojącą rzecz.

Scarlett: Widzisz to samo, co ja? o.O

Fatih: No?

Oboje spoglądają się na pułapki, które ktoś zastawił w lesie. Widać, że wpadły w nie trzy niedźwiedzie, które bardzo cierpiały z tego powodu.

Scarlett: Muszę im pomóc!

Fatih: Spokojnie, nie zostawię ciebie z tym samej.

Scarlett oraz Fatih podchodzą do pierwszego niedźwiedzia i postanowili mu pomóc, wyjmując sidła.

Scarlett: Szkoda, że nie mam książki ze sobą, byłoby to dużo szybciej.

Fatih: Nie martw się. Bez niej damy sobie radę.

Scarlett: Dobrze, to spróbuj otworzyć jakoś te sidła.

Fatih: To jest za trudne! Może mu posmarować tę łapkę? ;d

Scarlett: W każdej chwili może jednak ciebie zaatakować, więc bądź delikatny i zachowaj spokój.

Scarlett oraz Fatih dalej zastanawiali się nad pomocą skrzywdzonym zwierzątkom.

Fatih: Poczekaj, oprócz niedźwiedzi znalazłem coś gorszego.

Fatih uciekł, Scarlett się lekko przeraziła.

Scarlett: Muszę jednak iść po olej maślany.

Również opuściła las, ale po chwili wróciła z stworzonym tłuszczem podwędzonym od Szefa Hatcheta.

Szef (PZ): Po co jej przeterminowane masło? o.O

Scarlett wróciła do pobliskiego lasku, gdzie naoliwiła pułapkę niedźwiedzia.

Scarlett: Nareszcie się wydostaniesz.

Scarlett znalazła również specjalną kłódkę, którą złamała i wyjęła łapkę misia. Ten natomiast swoimi długimi pazurami rozwalił pozostałe sidła innych niedźwiedzi. Trzy niedźwiadki stanowiły rodzinę, jeden z nich był w młodym wieku, a dwójka opiekowała się nim. Scarlett otarła łzę.

Scarlett: To najpiękniejsza rzecz, jaką w życiu widziałam <3

Dalej spogląda na Fatiha, który wpatrywał się ciągle w jedno drzewo.

Fatih: Nic mi tutaj nie pasuje, pamiętam jeszcze, jak na nim było mnóstwo hub, a dzisiaj wszystkie odpadły? Dodatkowo to drzewo ma większą dziuplę! Scarlett!

Zachował dziewczynę i oboje spoglądali w wybryk natury.

Scarlett: Muszę to zgłosić Blaineley, ale znając życie, ona nie będzie chciała mnie słuchać...

Na spokojnie opuszcza las, ale też widzi przechadzającego się Darwina z MP3 na uszach. Scarlett lekko go puknęła, a ten odskoczył na bok. Szybko wyciszył muzykę oraz słuchał rudej dziewczyny.

Darwin: Wystraszyłaś mnie o_o

Scarlett: Trudno. Mam do ciebie takie osobiste pytanie: widziałeś kiedy coś dziwnego na Wyspie?

Darwin: Jest to replika wyspy Wawanakwy, nie jest w 100% dokładna, więc parę dziwactw mogło się przytrafić, a o co chodzi?

Scarlett: Mógłbyś ze mną podejść do jednego drzewa?

Darwin westchnął.

Darwin: A co chciałabyś od drzewa? Mówiłem ci, że to jest replika, czyli przyroda sztuczna, jeśli coś się pojawia... to czekaj... nie pasuje mi jedna rzecz. o.O

Scarlett: No?

Darwin: Woda. Jakim cudem ona jest realistyczna?

Scarlett: To nie jest zbudowane na wyspie Pahkitew. A woda może być realistyczna, w końcu to wyspa odizolowana od świata.

Darwin i Scarlett nadal myśleli.

Darwin: Ostatecznie Courtney dowiodła w specjalnym odcinku Wyspy, że tutaj jednak jest dostęp do cywilizacji. Gadałaś o tym z kimś jeszcze?

Scarlett: Nie, jesteś pierwszą osobą.

Darwin (PZ): Czuję się doprawdy wyróżniony...

Darwin: To ja się rozejrzę po okolicy i znajdę odpowiedzi na to, co się może dziać. Albo może to na serio wyspa Pahkitew?

Scarlett: Nie, na pewno nie. Wiem, jak wyglądałaby wyspa. Miałaby panel kontrolny w jednym drzewie.

Darwin: Najwyższy czas poszukać.

Scarlett (PZ): Miejmy nadzieję, że jakieś wyzwanie będzie odbywało się właśnie w lesie. Miałabym trochę czasu, aby rozwiązać ten problem.

Darwin i Scarlett rozchodzą się w swoje strony, nagle Blaineley krzyczy przez głośniki.

Blaineley: Miejsce zbiórki: TAM GDZIE DARWIN I SCARLETT. MAMY DO POGADANIA, MOI DRODZY! Ach, pewnie nie wiecie, gdzie są?

Mówiła to niezwykle głośno, aż oboje musieli zatykać uszy.

Blaineley: ZNAJDUJĄ SIĘ NIEDALEKO POKOJU ZWIERZEŃ!!!

Scarlett (PZ): Ostatnio taki hałas słyszałam trzy lata temu, kiedy nauczycielka wydarła się na jednego ucznia za brak projektu na chemię.

Mija standardowane pięć minut, a wszyscy znajdują się w miejscu wyznaczonym przez prowadzącą. Parę stażystów oraz nasza ukochana przez cały świat Mildred podchodzą do Scarlett.

Blaineley: Czy nie wyraziłam się jasno, że zabraniam komentować świat przedstawiony?

Fatih: Boże, co? XD

Blaineley złapała Fatih'a za koszulę. Scarlett nie rozumie dziwnego zachowania dziewczyny.

Scarlett: O co się tak wściekasz?

Blaineley chodzi w kółko i cały czas wrzeszczy.

Blaineley: No wiedziałam, że to jest tragiczny pomysł, aby robić to na nowej wyspie!!!

Darwin: To nie jest nowa wyspa, tylko odbudowują Wawanakwę z powodu tego, że utrzymywał ją złoty miecz, którego wyjęto w Plejadzie Gwiazd.

Blaineley: Wrrr...

Kate w międzyczasie zajadała się wielką truskawką.

Kate: Wiecie, że niedaleko naszych domków znajduje się taki las z drzewami liściastymi? Tam rosną takie wielkie, smaczne truskawki :D

Scarlett: Wydaje mi się, że nie jest to truskawka.

Kate: Nie?

Przestaje jeść owoc.

Kate: To w takim razie co to jest?

Scarlett: Zmutowane...

Blaineley: Wyspa jest wolna od wszelkich mutacji, skażeń i wybuchów jądrowych! Nie ma takiego czegoś jak toksyczna truskawka!

Scarlett: Ich wygląd nie jest przypadkowy. Może to są morele?

Kate: Ja widzę piękną, dużą, mieniącą się czerwoną truskawkę, chociaż w smaku jest zupełnie inna niż te z sadu.

Fatih wziął tę truskawkę.

Fatih: To dla twojego dobra.

Zgniótł ją i nagle wypełzło z niej stado robali. Kate zaczyna wymiotować.

Kate (PZ): Czy ja zajadałam się pokarmem... którym żywiły się robale?! o.o

Blaineley jest zaskoczona, że finałowa czwórka odkryła sekret wyspy.

Scarlett: Dzisiaj znalazłam trzy niedźwiedzie uwięzione w sidłach, ktoś na nie polował.

Fatih: A ja widziałem drzewo, które cudem wyzdrowiało.

Blaineley: Jakie drzewo?!

Blaineley zaczęła wariować. Była strasznie spocona oraz zdenerwowana, każda wypowiedź finałowej czwórki irytowała ją coraz bardziej.

Blaineley: Słuchajcie. Może być tak, że ta wyspa...

Scarlett: Musimy się po niej przejść, aby odkryć całą prawdę. Blaineley, ty masz dostęp do całej wyspy i na pewno widzisz wszystko, co wokół niej się dzieje.

Kate: Ja też raz taki miałam, kiedy szukałam pewnego nagrania ^^

Blaineley: Ugh, idziemy, ale po tym dam wam takie wyzwanie, że odechce wam się rozwiązywania zagadek.

Scarlett: Trudno. ;-;

Scarlett (PZ): Jeśli w stawkę o milion wchodzi życie, nie mam zamiaru ryzykować, a najlepiej będzie uciec. Ciekawe, czemu nikt na to nie wpadł, kiedy posiadałam sztuczną wyspą? Nikogo nie zabiłabym, ponieważ tylko dzięki efektom specjalnym te wszystkie promo-boty Chrisa nadawały klimatu temu programowi.

Finałowa czwórka znajduje się w sali monitoringu.

Blaineley: Oglądanie tych materiałów zajmie mi bardzo długo. Gdzie jest Szef teraz?

Odsłania gablotkę, w której był jeden cały ekran podzielony na trzysta obrazów. Każdy z nich przedstawiał inną scenerię wyspy.

Blaineley: Chyba mi się niedobrze zrobiło... o_O

Scarlett: Przejmuję tę wyspę na moment.

Odsunęła fotel Blaineley, stanęła przed panelem kontrolnym oraz zwracała uwagę na wszystko, co może być nie tak. Nagle natrafiła na jedną niepokojącą kamerę, która została bardzo szybko wybita.

Scarlett: Straciliśmy zasięg z Kamerą 258!

Blaineley: CO?

Odsunęła Scarlett i skierowała się z fotelem do kamer. Darwin również zauważył coś dziwnego.

Darwin: Widzę chyba cień Szefa niesiony przez jakąś dziewczynę, obok niej jest druga i...

Ta "druga" wybija kamerę.

Darwin: Chyba straciłaś kolejną kamerę, Milf... Blaineley.

Blaineley: Duh. Kto to jest? ;-;

Drzwi do panelu kontrolnego się otwierają. Obok wchodzą dwie dziewczyny - obie były w miarę ładne, jedna nosiła ostry makijaż, druga natomiast robiła groźne miny.

Blaineley: Panie się zgubiły?

Darwin: Pracujecie tu jako stażystki? ._.

Emily: Zamknij mordę, przybłędo.

Policzkuje Darwina z całej siły.

Emily: Jestem Emily.

Blaineley: A ja jestem...

Amber: Plastikową marudą, która pierwotnie odrzuciła możliwość prowadzenia tego dennego i jakże irytującego show? ;') Tak, to jesteś ty, Mildred ;)

Blaineley marszczy brwi.

Scarlett: Co chciałyście?

Amber: Oj, nic. Porozmawiać z Blaineley na osobności. WYPAD!

Rzuciła kapiszonem o podłogę i nastąpił głośny wybuch, Scarlett wskoczyła na Fatih'a ze strachu.

Scarlett: Skąd ty to masz? o.o

Amber: Od taty kupiłam z pięćdziesiąt takich paczek. DO WIDZENIA.

Cała czwórka niechętnie opuszcza budynek, a za nimi zamykają się żelazne drzwi. Wszyscy stoją w szoku.

Emily: A teraz, Bla-bla-bla-blaineley pokaże nam, gdzie tu się włada tą wyspą.

Wypchnęła Blaineley z fotela i usiadła przed kamerami.

Emily: Czyli tu nagrywa się wszystko? Super >;D. Teraz ja poczuję się jak prowadząca! Amber, popilnuj tej frajerki i za żadne skarby jej nie wypuszczaj.

Blaineley: Szefie?!

Amber zatyka jej usta.

Emily: Idealnie. Szefa nie ma, znajduje się w Porcie Wstydu. Oops, przecież nie ma go kto odprowadzić... xD. Cholera. -.-

Szef wychodzi z bandaży, ponieważ wcześniej został zawinięty przez Amber oraz Emily.

Szef: Te dwie dziewczynki właśnie sobie ostro nagrabiły.

Zdejmuje bandaże z prawej nogi i biegnie po zemstę. Warto też wspomnieć, że nie miał na sobie stroju kucharskiego, bo zdarł sobie z niego rękawy. Na razie udał się do kuchni, a obok Emily katowała uczestników lekturą.

Balladyna1

Scarlett: Czemu nam czytasz Balladynę?

Emily: Zadanie dzisiaj będzie podyktowane z tej książki. Poczekaj, znajdę odpowiednią stronę.

Przewróciła książkę o parę kartek. Nareszcie znalazła upragniony fragment.

Balladyna2

Emily: Przyjemne zadanie, co nie? Uwaga, dam wam dzbany.

Dostali typowe torby niczym ze spożywczaka.

Fatih: Jeśli to jest dzban, to jesteś pustakiem w takim razie :)

Emily: Em, do tych toreb zbieracie wszystkie maliny, jakie znajdziecie.

Scarlett: Tu nie ma żadnych malin.

Emily: Niby taka mądra, a jednak dzban.

Kate: Zamknij mordę ;)

Emily rzuciła się w nią dzbanem, ale Kate uniknęła rzutu.

Darwin: Ten żart jest taki interesujący, że wskazuje na poziom twojego intelektu w punktach ujemnych ._.

Emily kopnęła go z całej siły w krocze. Darwin zagryzł tylko zęby.

Darwin (PZ): Nic nie powiem na jej temat, nie warto na taką denną sucz tracić cennego czasu ;-;. A tyle razy już obrywałem w przyrodzenie, że nie wiem, jakim cudem się jeszcze trzymam ;d.

Wszyscy się rozbiegają "szukać malin".

Scarlett: Jak my mamy znaleźć tutaj cokolwiek?

Darwin: Kate znalazła truskawki...

Fatih: Ja tego wyzwania nie traktuję na poważnie.

Widzą Szefa ubranego niczym Rambo.

Szef: Myślicie, że możecie sobie od tak mnie uwięzić na postarzałej łódce? Mylicie się, dziewczęta!!!

Zaczyna biec z hakiem w ręku, drogę zatrzymuje mu Kate.

Kate: A ty co, Freddy Krueger jesteś? xD

Szef: Jakbym był Freddy'm, to miałbym jeszcze na głowie kapelusz :P

Kate: Warto wiedzieć.

Szef: Przerywam to durne wyzwanie, co macie zrobić?

Kate: Zerwać maliny w lesie.

Szef: Niestety takowych nie ma.

Kate: Wiem, znam ten las doskonale, bo sobie tutaj przechodziłam i myślałam o Darwinie.

Szef zainteresował się Darwinem.

Szef: A co chciałaś od Darwina?

Kate: Darwin bardzo mi się podoba, jest taki słodki i waleczny. Szkoda tylko, że to jest zauroczenie jednostronne, chciałabym być jego dziewczyną :/

Szef wzruszył ramionami.

Szef: Myślę, że pewnego dnia ciebie pokocha tak, jak na to zasługujesz. Nigdy nie rezygnuj z wyznaczonego celu.

Kate: Oby mi się tylko to udało :D

Szef: Wierzę w ciebie. Pamiętaj, że nigdy nie należy porzucać własnych marzeń... Dziwnie to brzmi z ust kogoś, kto kiedyś był wyłącznie wredny dla zawodników i nie pokazywał im żadnych pozytywnych uczuć xD

Kate zaczęła się śmiać.

Kate: Co zamierzasz zrobić?

Szef: Rzecz najbardziej oczywistą. Zająć się dziewczynami.

Szef podszedł do Emily, która się opalała.

Szef: Gra skończona, księżniczko.

Emily wystraszyła się na widok umięśnionego Szefa i zaczęła uciekać, jednak jej próba zakończyła się natychmiastowym niepowodzeniem, kiedy zastępca ją złapał.

Szef: Dosyć robienia ze mnie idioty na jeden dzień.

Złapał ją w płócienny wór i zamknął go, ale nie do końca.

Szef (PZ): Humanitarność przede wszystkim.

Szef: Nieu... Zawodnicy!!! Zmiana wyzwania! Nie ma zbierania malin, waszym prostym zadaniem będzie dobranie się w pary, zaznaczenie swojej obecności pisakami, a potem wróćcie do panelu kontrolnego, gdzie odbędzie się wyzwanie! A ja sobie jeszcze za jedną dziewczynę się wezmę!

Emily: Błagam cię! Wypuść mnie!

Szef: Za pół godziny, jak się uporam z twoją koleżaneczką, złociutka ;)

Emily: Nienawidzę was! MIAŁAM SIĘ ZNALEŹĆ W TYM PROGRAMIE!

Szef: Trudno.

Scarlett (PZ): Co szczerze sądzę o Emily i Amber? Zachowały się jak dwie największe hipokrytki - Heather i Phoebe, ale Amber jest bardziej pusta od Heather, a Emily bardziej opryskliwa i nieznośna od Phoebe... Obie warte siebie.

Amber w międzyczasie poprawiała sobie makijaż i cały czas siedziała na Blaineley.

Blaineley: Um-rę! Potrzebuję po-wie-trza!

Cały czas kasłała, Amber jeszcze raz użyła perfum.

Amber: Zamknij się, tapeto. Nie mogę na ciebie patrzeć.

Blaineley przewróciła Amber.

Blaineley: Przepraszam, nie miałam innego wyjścia. Zostaw mnie w świętym spokoju i zajmij się swoją pracą jako fryzjerka.

Amber: Dzięki, że mi to mówisz. Doskonale się nadaję do tej pracy, jak nikt inny ;*.

Blaineley: Czego się to nie robi dla pustych dziewczyn?

Amber: Jednocześnie beka i pierdzi.

Sama to zrobiła.

Amber: CHOLERA.

Blaineley zaczęła się głośno śmiać, w międzyczasie ktoś rozwalał żelazne drzwi.

Amber: Emily jest mądrzejsza ode mnie, więc czemu niszczy te...

Szef rozwalił drzwi i wszedł.

Amber: ...drzwi.

Nerwowo spojrzała w kierunku zabójczo umięśnionego zastępcę.

Szef: Łapy precz od Blaineley, cnotko. Jeśli jej nie zostawisz, będę zmuszony ciebie wrzucić do wora. Daję ci dziesięć sekund na opuszczenie tej wyspy.

Amber: NIGDY! Prędzej zginę, niż opuszczę tę wyspę z własnej woli!

Szef: Nie skrzywdzę ciebie, ale jednocześnie nie pozwolę sobie na takie zagrywki. Ciesz się, że mówię do ciebie po dobroci.

Amber i Szef dalej mierzyli siebie wzrokiem. Całej batalii przyglądała się finałowa czwórka.

Scarlett: Amber pewnie żałuje, że przybyła na tę wyspę.

Kate: Miejmy nadzieję, że Szef wymierzy jej odpowiednią karę :>

Szef: A ja mam odpowiedni pomysł do powiedzenia Blaineley, jakie zadanie może wam zrobić.

Kate: Serio? To świetnie. Można się do niego przygotować?

Szef: Pooglądajcie nawet, jak pokonuję świrusów, którzy wchodzą sobie na Wawanakwę od tak bez pozwolenia.

Amber: Trzeba było przyjąć nasze zgłoszenia do programu, nie byłoby problemu >_>

Fatih: Tak mi przykro, że mogło się dostać czternastu najlepszych uczestników.

Drapie się po głowie.

Fatih: Zastanawia mnie tylko, ile osób zapisało się do tego show? ^^

Darwin odpowiada Fatih'owi od razu.

Darwin: Totalna Porażka jest popularna. Każdy chciałby w niej wystąpić i spróbować swoich sił. Tak jak ja, nie chciałem siedzieć sam w domu, być odciętym od świata zewnętrznego i tego, co mnie otacza, a spróbować sił w czymś, co poniekąd wydawało mi się, wydaje do tej pory i raczej będzie wydawać ciekawym doświadczeniem ;)

Fatih: Myślę, że u mnie wzięli pod uwagę moje osiągnięcia kulinarne - finalista Chef's Hell Kitchen.

Kate: I wszystko jasne :P

Scarlett: Nie tylko świetnie gotujesz, Fatih. Jesteś dobry we wszystkim, za co się weźmiesz ;)

Przytuliła Fatiha.

Amber: Nie mogę patrzeć na tę tandetną szopkę, jaką odwalacie. Gdzie tutaj jest rywalizacja, a nie jakieś "sweetaśne" całowanie się po odbytach i słodzenie nawzajem.

Wszyscy niechętnie przewracają oczami.

Kate: Nie musisz być taka niemiła :)

Scarlett: Ech, co ty tam możesz wiedzieć, skoro nawet nie brałaś w tym udziału.

Amber: Wygrałabym ten program i uczyniłabym go lepszym. Myślę, że widzowie pokochaliby mnie za ten występ cameo i sprawiliby, żebym była popularniejsza od waszej świętej czwórki. B)

Fatih zaczął się śmiać.

Fatih: Nie lubię dziewczyn zapatrzonych w siebie, taki niezbity dowód na to, jakie one są dwulicowe, puste i fałszywe.

Amber: Ktoś jeszcze ma ochotę mi powiedzieć, że jestem pusta?

Darwin, Kate, Fatih, Scarlett, Szef i Blaineley: JESTEŚ PUSTAKIEM.

Amber poleciała jedna łza.

Amber: O Boże, zaczynam się rozmazywać!

Darwin: Bez makijażu wyglądałabyś o niebo lepiej tbh. ;d

Amber: AAAAA!

Wrzasnęła i skoczyła na Darwina, nie dając mu szans na obronę, po jednym uderzeniu w twarz Darwin postanowił ją spacyfikować najłagodniej, jak potrafił. Wyjął taśmę klejącą z bluzy i zakleił obie ręce.

Darwin: Jeśli któraś z was uważa to za niehumanitarne, to przepraszam, dziewczyny.

Scarlett: Zrobiłabym to samo.

Kate: Ja myślę, że jeśli ktoś atakuje, trzeba mu oddać :)

Amber: To w ogóle nie musisz, idiotko.

Kate przewróciła oczami.

Kate: Twoje słowa jakoś mnie nie ruszają, nauczyłam się dystansu od Nastasii. Wielka szkoda, że jej tu nie ma :(

Fatih: Miałem z nią tymczasowy sojusz, który zakładał wykluczenie Phoebe z gry, jednak się powiodło to dopiero wczoraj i to bez jej udziału. Czuję się winny eliminacji Nastasii :/

Scarlett głaszcze Fatiha po główce.

Scarlett: Misiu, to nie twoja wina. Po prostu Phoebe jest przebiegła i potrafiła przechytrzyć każdego z nas. Gdyby nie podsumowanie, nie wróciłabym na tę wyspę i kto wie? Może Phoebe wygrałaby ten program.

Spogląda dziwnie na Darwina.

Scarlett: Ale myślę, że Darwin też miałby z nią szanse.

Darwin dalej trzyma nogi Amber tak, aby nie mogła go nigdzie kopnąć.

Darwin: Szefie, a gdzie jest ta druga?

Szef przez przypadek zostawił wór, a Emily rozcięła go, wydostając się.

Emily: W życiu mnie nie złapiecie, frajerzy! >:)

Zamyka znowu drzwi, ale zorientowała się, że są rozwalone i strzela facepalma.

Emily: Jak do tego doszło? -.-

Fatih: Złapię ciebie, Emily!

Emily: SPRÓBUJ.

Fatih zaczyna gonić Emily, Scarlett i Kate piją w międzyczasie wodę.

Amber: No weźcie dajcie mi wziąć udział w programie T_T.

Szef: Spróbuj szczęścia innym razem.

Wyjął dwa razy większy dwór z zaplecza i tam zamknął Amber.

Szef: Im dłużej twoja koleżanka będzie próbowała zwiewać, tym większe prawdopodobieństwo, że stracisz powietrze. Weź sobie głęboki oddech najlepiej.

Schował ją do walizki.

Szef: To powinno ją uspokoić. Darwin, weź walizkę.

Podbiegł do Blaineley.

Szef: Wszystko z tobą w porządku, Blaineley? :/

Blaineley: Dziękuję, Szefie. Uratowałeś mnie przed nią.

Szef i Blaineley długo patrzyli sobie w oczy. Nagle Blaineley i Szef zaczęli się całować.

Kate: Awwww <3

Scarlett: Wiedziałam, że między nimi coś jest :)

Założyła ręce, ale widzi, jak Emily goni Fatih'a z piłą łańcuchową.

Scarlett (PZ): Skąd ona ją wytrzasnęła?

Emily (PZ): Pewnie wszyscy się pytają, skąd mam tę piłę? Meh, zacytuję wam jedną odpowiedź Duncana: „z Centrum Badziewia i Syfu”.

Scarlett zauważyła gdzieś długi, gruby kij, którego nie zawahała się użyć do powalenia Emily. Rzuciła tym badylem z całej siły w dziewczynę, a ta upadła na glebę i zaczęła głośno płakać z powodu zadanego bólu.

Darwin: Scarlett, przesadziłaś.

Scarlett: Przepraszam, już naprawiam swój problem.

Scarlett podeszła do zapłakanej Emily, której zaczęła lecieć krew z nosa, co niezwykle przeraziło rudą dziewczynę. Od razu dała jej wilgotną ścierkę.

Scarlett: Posłuchaj, jest mi bardzo przykro z tego powodu.

Emily: To nie było warte tego, co Szef obiecał...

Scarlett: Ale co obiecał?

Emily: Meh, już nieważne :(

Scarlett spojrzała się dziwnie na Szefa.

Scarlett: O co chodzi? -.- Fatih, chodź tu na chwilę?

Fatih stanął koło niej i zmierzył wzrokiem Szefa.

Fatih: Wyjaśnisz? ;-;

Szef: Tak...

Fatih: Naraziłeś nas na śmierć!

Szef: Dla mnie również ta sprawa wyszła spod kontroli, ale naprawdę widzę te dziewczyny po raz pierwszy! I zobaczcie, DZIĘKI WAM EMILY ZNOWU ZWIAŁA.

Zakochana para spojrzała w tył. Emily również zbiegła ostatkiem sił, ale znowu wywróciła się o kolejną kłodę.

Szef: Specjalnie udawała, aby mieć czas na ucieczkę. Koniec tej wycieczki dla pań.

Poszedł po Emily i wziął ją do wora, po chwili położył worek na Łodzi Przegranych. Tam obok niego stała Blaineley.

Szef: Poczekaj na mnie dzisiaj, muszę odnieść te dziewczyny do ich domów. Oby tylko zechciały rozmawiać.

Blaineley: Spokojnie.

Dała ostatniego całusa Szefowi oraz ten odpłynął z dziewczynami. Blaineley woła jeszcze raz pozostałą czwórkę. Znajdują się w sali monitoringu, gdzie Blaineley tłumaczy im nareszcie, na czym ma polegać wyzwanie.

Blaineley: Pora na najłatwiejsze zadanie w tym sezonie.

Nagle pojawiają się dwa więzienia, w jednym pomieszczeniu są Darwin z Kate, a w drugim Fatih z Scarlett.

Blaineley: Jesteście zablokowani w takim małym pomieszczeniu, a wy musicie zdobyć trzy klucze za pomocą patyków i lin oraz specjalnych opiłków żelaza, dzięki którym zrobicie wędki. Odpowiednie magnesy przyciągną klucz i pozwolą wam otworzyć zamki. Otworzenie trzech zamków skutkuje tym, że opuścicie więzienie. Pierwsza para, którą zobaczę, zostanie w finale! Specjalnie was tak podzieliłam, żeby nie było specjalnej zawiści. Niech wygra lepsza para!!! :D

Usiadła sobie i zaczęła doić z butelki pięciolitrową ice tea.

Blaineley: Ale jestem spragniona wrażeń... ;D. Ooo, poszedł już jeden litr w dziesięć sekund, nowy rekord.

Darwin (PZ): Jest problem... Nie m-m-m-mogę być zamykany w tak ciasnych pomieszczeniach, bo mam k-k-k-k-k-klaustrofobię! Zapadłem w śpiączkę przez tydzień, kiedy koledzy zamknęli mnie w piwnicy i uznali, że to dobry żart na Prima Aprilis >:(

Darwin zaczyna ciężko oddychać.

Kate: Wszystko w porządku, Darwin?

Darwin: Nie. o_o

Kate zaczyna pomagać Darwinowi.

Kate: Mdlejesz? :/

Darwin: Najwyraźniej tak! Zaczyna mi brakować powietrza!

Kate: O matko! Gdzie ja ci tu znajdę powietrze? :d

Darwin: Mam k-k-k-k-klaus-s-s-s-trofobię!!! >:/

Kate: CHOLERA. Blaineley, przerwij to wyzwanie!

Blaineley: Wiesz, że nie mogę?

Kate: On może umrzeć!

Blaineley: Co ja mam na to poradzić? Na pewno nie umrze, bo telewizja na to nie pozwoli. Musisz sama go stąd wydostać.

Kate: Spróbuję...

Fatih oraz Scarlett podjęli się do pierwszej próby. Scarlett świetnie szukała patyków, jednak musiała sprawić, aby te trzymały się do zrobienia prowizorycznej wędki. Pomyślała o masie mocującej, czymś kleistym, ale nadal główkowała. Każdy jej pomysł kończył się niepowodzeniem, ale była coraz bliżej odkrycia prawdy. Kate przystąpiła do życia wielkiej gumy. Strasznie ją bolały zęby i zrobiła jeszcze wielkiego balona z gumy. Zdecydowała się na to, aby odrywać kawałki gum do przymocowania patyków. Darwin również żuł gumę i panicznie oddychał, kuląc się w kulkę.

Darwin (PZ): <reaguje tak samo, jak Gwen i Szef Hatchet w dziewiątym odcinku 5.1 sezonu>

Darwin: TA ŚCIANA SIĘ ZMNIEJSZA!!!

Kate: Nic się nie zmniejsza, Darwin! Spokojnie!

Darwin: UWAŻAJ KATE, ZA CHWILĘ CIEBIE MOŻE PRZYGNIEŚĆ O_O

Kate: Nie masz się czego bać!

Darwin dostał drgawek, nie było z nim kontaktu i dostał mimowolnego szału. Zdenerwowana Kate otworzyła już pierwszy zamek. Scarlett oraz Fatih nadal kombinowali nad tym, który z zamków może być prawdziwy, aż nagle Fatih wpadł na jakiś pomysł. Zaczął brać bardzo dużo opiłków żelaza, dzięki czemu zaczęli doganiać pierwszą parę. Kate zerkała to na Darwina, to na klucze, dzięki którym mogłaby się dostać do finału. Oparła Darwina przy ścianie, a potem kontynuowała swoje dzieło, dzięki któremu wydobyła następny klucz.

Kate: Tak!

Kate (PZ): Jeszcze jeden i nie dość, że chyba ocalę Darwinowi życie, to znajdę się w finale. Super! :D

Kate sięgała po następny zamek, ale słyszy, że Fatih też otworzył dwa zamki i to pod rząd. Scarlett i Kate sięgają po trzeci klucz. Kate ciągnie ze sobą Darwina. Kate od razu bez problemu otwiera zamek, ale jest spowolniona przez Darwina, który trzyma się kurczowo jej nogi. Kate otwiera drzwi, Darwin od razu rzucił się na Blaineley niczym pies.

Darwin: WOLNOŚĆ! NIE MA TO JAK CUDOWNA WOLNOŚĆ! Dziękuję każdemu, kto mi pozwolił opuścić tę piekielną klatkę!

Odwrócił się do Kate i pocałował ją w usta. Ta odwzajemniła pocałunek. Całowali się tak z dobrą minutę.

Darwin: To jest za uratowanie mojego życia <3

Kate zemdlała.

Darwin: Zasłużyłaś sobie na odpoczynek. Dziękuję za to, co uczyniłaś w tym wyzwaniu.

Drzwi przy Scarlett i Fatih'u otworzyły się. Tamta para również się całowała bez przerwy.

Fatih: Kocham cię, Scarlett. Wiem, że przegraliśmy, ale to się nie liczy, kiedy mamy siebie <3

Blaineley: Racja. Oboje jesteście wyeliminowani, tylko tak kto bardziej? Hmmm, Kate, pomożesz mi zadecydować?

Kate ocknęła się.

Kate: Scarlett.

Blaineley: Scarlett ma miejsce czwarte, a Fatih trzecie. Gratuluję wam niedostania się do finału, możecie opuścić program Łodzią Przegranych.

Scarlett miała uśmiech na twarzy.

Scarlett: Tylko że Szef nadal płynie z Emily i Amber do Kanady, zapomniałaś o tym? :)

Blaineley strzela facepalma.

Blaineley: Dziękuję, Scarlett.

Scarlett: Jak chcesz, to pomogę ci zabezpieczyć tę wyspę.

Blaineley: Przed czym?

Scarlett: Przed czymkolwiek. Postaram się naprawić te dwie zepsute kamery na przykład albo je zdejmiemy z Fatih'em, skoro zostajemy na wyspie.

Blaineley: Niestety zostajecie na tej wyspie, ale widzę, że wam to chyba nie przeszkadza... Cieszcie się swoim szczęściem, ale Kate i Darwin będą w... willi!

Kate: Serio? Super :D

Darwin: Miło, że będziemy godnie potraktowani jako finaliści tego sezonu.

Kate (PZ): Darwin to będzie zdecydowanie mój najlepszy przyjaciel. Pewnie wie, że go kocham, wielokrotnie robiłam maślane oczy na jego widok. Myślę, że to rozumie.

Darwin (PZ): Kate jest spoko. Dzisiaj ocaliła mi życie przez głupią chorobę, której nie mogę się pozbyć. Żałuję, że dałem taki pokaz słabości, aby ktoś musiał mnie ratować, ale dzięki niej jestem w finale. Jest godną zaufania, sprytną, inteligentną, utalentowaną oraz miłą dziewczyną. Sporo czasu spędzaliśmy ze sobą na wyspie, a całus - nagroda za sprawienie, że te "wakacje" nie były wcale takie złe ;)

Blaineley: Fatih i Scarlett stracili szansę na milion, a w grze pozostała już tylko najlepsza dwójka - Darwin oraz Kate! Komu z nich będziecie bardziej kibicować w drodze do finału? Zostańcie z nami i oczekujcie gorąco finału Totalnej Porażki: Powrotu na wyspę Wawanakwa!

Zaciemnienie.

Specjalne dedykacje:
 Dziękuję Sigur'owi oraz BO$$'owi za użyczenie swoich postaci do tego odcinka.
Odcinki Totalnej Porażki: Powrotu na wyspę Wawanakwa
Przed połączeniem Wracamy na Wawanakwę, co może pójść nie tak? | W poszukiwaniu idealnej strategii | Klucz podstawą zwycięstwa | Jak Heather jest miła, to ja jestem księżniczką | Bez intelektu nie ma siły | Sojusznicy są jak Tamagotchi | Podsumowanie I: Nie wierzę w istnienie tej wyspy! | Magia przyjaźni? Pomyliłam programy? | Im więcej, tym nie zawsze lepiej | Woda to główny aspekt życia | Właśnie zniżyłam się do twojego poziomu
Po połączeniu Połączenie? My i tak nie działaliśmy zespołowo | Mnie ballady kojarzą się z muzyką, a tobie? | Podsumowanie II: Wyspa drugiej szansy | Konkurs talentów albo cyrk beztalenci | Dezorientacja, impuls oraz konsekwencje | Wędruję po Wawanakwie | Kolejka, tura, runda, partia czy seria? | Taktyka dopracowana na ostatni guzik | Ostatni dzień na tej wyspie
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.