FANDOM


RTW(12)

Blaineley stoi na klifie i stamtąd opowiada odcinek.

Blaineley: *dyszy* Poprzednio... w Totalnej... Porażce... Powrocie na wyspę... Wawanakwa...

Próbuje wziąć głęboki oddech.

Blaineley: ...mieliśmy dawkę dissów od uczestników.

Nareszcie mogła odetchnąć z ulgą.

Blaineley: Pozbyliśmy się też Zacha, który chwilę po swojej eliminacji wyznał miłość jednej z uczestniczek. Przyznam, że to było bardzo urocze :)

Szef Hatchet zjawił się na klifie.

Szef: BLAINELEY!

Blaineley: Nie! Zostaw mnie w spokoju!

Chwyciła za mop i nakierowała w stronę Hatcheta.

Blaineley: A tylko waż się mi zrobić krzywdę!

Szef: Trzymasz mopa złą końcówką xD

Blaineley użyła ścierki, a nie kija. Po chwili odwróciła mopa i zawaliła Szefowi w twarz.

Blaineley: Znowu to samo...

Skuliła się i przeszła między nogami Szefa. Ten zaczął ją ganiać.

Szef: Nie uciekniesz przed wymiarem sprawiedliwości!

Blaineley: Zamknij się!

(Czołówka)

Drużyna Zdeterminowanych odpoczywa sobie w stołówce. Nastasia jest nadal smutna i do nikogo się nie odzywa.

Nastasia: To jest bez sensu... dopiero raptem dzień się w sobie zakochaliśmy, a oni już musieli go wyeliminować ;-;

Rhett postanowił pocieszyć dziewczynę.

Rhett: Nie martw się. Też straciliśmy dobrego kumpla w zespole. Dodatkowo została nas już tylko trójka, a ich jest pięcioro.

Nastasia: Jakiekolwiek będzie wyzwanie, musimy za wszelką cenę je wygrać.

Nastasia (PZ): Nasz zespół był taki spoko od momentu, kiedy Phoebe przeniosła się do tamtej drużyny, ale teraz to skutecznie nas zaczęła pogrążać :/. Jeśli będzie taka możliwość, trzeba znaleźć kogoś z jej drużyny, kto byłby chętny zawrzeć z nami współpracę.

Fatih jadł tylko zupę grzybową przyrządzoną przez Szefa Hatcheta.

Fatih: Pierwszy raz Szef przyrządził coś dobrego :D

Widział tylko zasmuconą Nastasię i Rhetta, który ją pocieszał.

Fatih: Słuchacie mnie?

Nastasia: Jasne.

Fatih: Ja mam pomysł.

Nastasia: Tak?

Fatih: Widzieliście ostatnie głosowanie, prawda? Strasznie się rozłożyli z głosami.

Nastasia: Z tym to masz rację, nie byli tacy zgodni.

Rhett: To może każdy z nich ma jakiś osobisty sojusz? :P

Nastasia: My założmy swój. Kiedy będzie połączenie to wątpię, aby nadal byli tacy zjednoczeni przeciwko nam. Widzieliście w ogóle Heather i Phoebe? Te to siebie prędzej zjedzą, niż zawiążą sojusz. (please)

Rhett: Byłoby super. Przynajmniej my nie jesteśmy jeszcze ze sobą skłóceni.

Fatih: Wchodzę w to.

Uścisnęli swoje dłonie.

Nastasia (PZ): Phoebe bądź Heather. Jestem pewna, że to któraś z nich eliminację mojego Zachusia. Nieważne, która. Ważne, że eliminacja już jednej z nich będzie satysfakcjonująca :)

Drużyna Pewnych Siebie, pomimo wygranej, miała napięte relacje, a głównie to wszystko było zainicjowane przez plan Heather oraz Phoebe.

Heather: Phoebe, gdyby nie Kate, nie wygralibyśmy tego.

Phoebe: Skończ już się podniecać tym, Sreather. Ważne, że osłabiliśmy drużynę przeciwną.

Darwin (PZ): Ale kiepska gra. Widać wyraźnie, że one mają sojusz. Skąd to wiem? Zachowują się tak sztucznie, że tę fałszywość czuć na kilometr.

Darwin skorzystał z okazji i porozmawiał trochę ze śpiącą jeszcze Kate.

Darwin: Mógłbym z tobą porozmawiać?

Kate przebudziła się.

Kate: J-j-j... *przeciągając się* ...jaaaaaaaaasne.

Ziewnęła.

Kate: Co chciałeś?

Darwin: Świetnie sobie poradziłaś ostatnio.

Darwin (PZ): *facepalm* Jestem kompletnym idiotą. Miałem jej powiedzieć co innego ._.

Kate (PZ): Super, że Darwin udaje takiego miłego. Boi się pewnie Heather i Phoebe.

Kate: Dziękuję...

Kate (PZ): Zachowam sobie go na dystans. Miałam w głowie takie myśli, że najpierw to on stał za wypadkiem Anais. Muszę za wszelką cenę dostać się do sal monitoringu. Pewnie ominę wyzwanie, ale co tam. Nie wyrzucą mnie. Mają na celu Nastasię.

Blaineley: Dobrze się śpi?

Trent się obudził.

Trent: Idealnie. Dałabyś pospać jeszcze trochę?

Blaineley: Nie ma takiej opcji, Trent. Do stołówki, raz, dwa, trzy. Już.

Lecą.

Stołówka

Wszyscy znajdują się w stołówce.

Heather: Z jakiej okazji nas wezwałaś, Mildred?

Phoebe: Zamknij mordę, Heather.

Darwin niechętnie przewraca oczami.

Darwin: Nie wierzę w to, co słyszę.

Blaineley: Dobra. Dacie mi to powiedzieć? Myślę, że wszystkim się to spodoba. Od dzisiaj, roz...

Phoebe: ...Rozwalamy czachę Heather? XD

Darwin: ...Rozkminiamy, dlaczego Phoebe jest taka ułomna?

Phoebe: Zamiast niszczyć ci ubrania, to może od razu przejdę do konkretów i wyrwę ci serce gołymi rękoma? >:(

Kate: Wyrzucić do śmieci? >:(

Phoebe: Nie krępuj się.

Po chwili Kate szarpie się za Phoebe, jednak to nic nie daje, bo i tak Kate ląduje w śmieciach, ale po chwili wściekła z nich wychodzi.

Kate: Chciałaś wojny, to ją dostaniesz!

Wraca cała brudna, Phoebe zatyka nos.

Phoebe: Gdzie się tak tarzałaś, świnko? (please)

Nastasia niechętnie podeszła do Kate.

Nastasia: Słuchaj. Wiem, że sprawa nie wygląda kolorowo dla ciebie, ale zachowaj dystans. W ten sposób Phoebe się znudzi.

Kate niechętnie przytaknęła Nastasii i stanęła blisko Darwina. Ten był niewzruszony.

Kate: Nie uciekasz?

Darwin: Nie. Stój tu sobie, ile zechcesz.

Blaineley: ...ROZWIĄZANIE DRUŻYN, A NIE ROZRÓBY LUB PRZEROBIENIE UCZESTNICZKI NA SZAMBO!

Kate: Mogę iść się wykąpać? -,-

Blaineley: Jasne.

Kate: Dziękuję.

Blaineley: Ale wtedy rezygnujesz z zadania i walki o immunitet.

Kate: Chętnie.

Zamyka drzwi.

Blaineley: To wasza siódemka weźmie dzisiaj udział w wyzwaniu, które nazywa się polowaniem na zwierzęta.

Heather: Nie. ;u;

Blaineley: Skończyłaś już?

Nastasia: Tak, skończyła. Możesz kontynuować.

Blaineley: Otóż będziecie losować, kto co będzie musiał złapać lub przynieść do klatki osobiście.

Nastasia: Kto zaczyna?

Blaineley: Najpierw drużyna przegrana, od ciebie zaczynając.

Nastasia wylosowała jakieś zwierzę.

Nastasia: Królik?

Nastasia (PZ): Miałam kiedyś królika w domu. Byłam na niego uczulona, więc oddałam go swojej starszej siostrze, by się nim zajęła. To była dobra decyzja. Ona ma rękę do zwierząt :P

Blaineley: Następny będzie Rhett.

Rhett wziął kartkę.

Rhett: Skąd ci wezmę jelenia?

Blaineley: Musisz pomyśleć.

Fatih był trzeci w kolejce.

Fatih: Sum? Hmmm, warto spróbować.

Phoebe przeczytała następną kartkę.

Phoebe: Sęp? SPADAJ NA SZCZAW.

Podarła kartkę.

Blaineley: Hehe, a to dobre. I tak to zrobisz albo cię wyrzucą z programu. Heather?

Wzięła jedną z kartek.

Heather: Rosomak? Co to jest w ogóle?

Nastasia: To jest zwierzę.

Heather: Weź się już nie odzywaj -,-

Nastasia: Patrzcie! Wkurzona Hedzia :D

Darwin bierze kartkę.

Darwin: Lew? To sawannę przyszykowaliście?

Blaineley kiwnęła głową na tak.

Trent: A dla mnie zostaje krowa.

Blaineley: Dokładnie. Życzę powodzenia.

Wyrzuca kartkę ze żmiją za siebie.

Blaineley: Każdy się rozbiega i szukamy ^^

Darwin: Chyba tresura.

Phoebe: Czy następnym celem wyzwania będzie tresowanie idiotycznych ludzi? Jak tak, to wezmę Darwina i będę się nim opiekowała do końca życia, aż nie wydorośleje.

Darwin spojrzał się dziwnie na Phoebe, ale machnął na nią ręką.

Darwin (PZ): A nie będę się do niej odzywał. To, że nie mogę jej zdzierżyć, nie znaczy, że muszę się do niej odzywać.

Nastasia zaczęła jako pierwsza. Niechętnie podeszła do lasu.

Nastasia: Ja im mogę dać zajączka, nawet zgodziłabym się na tę obślizgłą ropuchę, jaszczurkę czy innego gada, ale dlaczego to ja mam przekichane i dostałam królika?

Wzięła się w garść i ruszyła pewnym krokiem przez zielone tereny. Mijała różnego rodzaju buki, klony czy wierzby, aż wreszcie natrafiła na... zbiornik retencyjny.

Nastasia: A co to jest?

Podeszła bliżej i nagle złapała się w jakąś sieć.

Nastasia (PZ): Uhhh, czyżby ktoś na mnie polował?

Wyjęła pilnik i zaczęła piłować siatkę zrobioną z jakichś dębowych lin. Po chwili wyskoczyła.

Nastasia (PZ): Ludzie... Tu chyba będę musiała się udać jeszcze raz, ale to dopiero jutro.

W specjalne miejsce udały też się Heather i Phoebe, które od razu zderzyły się.

Phoebe: W jakim celu idziesz na klif?

Heather: A ty?

Phoebe: Po sępa...

Heather: Ja tutaj, ponieważ...

Phoebe: Rosomak?

Heather: Co to jest za zwierzę? Pierwszy raz takie coś słyszę.

Phoebe: Pozwól, że ci udzielę wskazówki. Uwaga pierwsza, rosomak lata xDDDD

Heather: Spoko.

Heather nadal stoi przy klifie, Phoebe po cichu się śmiała. Kiedy Heather się spojrzała na dziewczynę, ta od razu spoważniała.

Heather: Z czego tak się śmiałaś?

Phoebe: Z tego, że taka jedna pusta lafirynda z mojej ex drużynki ma debilnego króliczka do wzięcia, a ja tu muszę drapieżnika schwytać. Słuchaj. Pomożesz mi.

Heather miała przed oczami retrospekcję z pewnego, pamiętnego dla niej odcinka Wyspy Totalnej Porażki. Musiała schwytać niedźwiedzia i pokazane były rozmowy z Duncanem oraz moment ceremonii, gdzie znalazła się na specjalnym stole. Po chwili się otrząsnęła.

Heather: I co, mam może założyć jakiś śmieszny ogonek?

Phoebe: Jak masz takie ambicje, to sobie załóż xD

Nadal oczekuje sępa.

Rhett ma problem z jeleniem. Nasypał trochę trawki na polanie, jednak nikt nie nadchodził, więc Rhett schylił się za drzewem. Następnie zdecydował się na powrót do jedzenia, które nagle gdzieś czmyhnęło.

Rhett: Może był głodny, heh?

Jeleń był schowany pod kamieniem. Podobnie jak Rhett, miał w głowie jakąś strategię. Wychylił się delikatnie zza głazu, jednak opalony chłopak nie zwrócił na niego uwagi. Myślał o czymś innych i położył się na trawie.

Rhett: Może tutaj go znajdę.

Zwierzę poszło na spokojnie przez polanę i Rhett przegapił okazję. Wstał po pięciu minutach oraz według niego nadal było cicho.

Rhett: Mam jakiś dziwny pomysł xD

Zaczął biec w stronę powrotną.

Trent musiał złapać jakąś krówkę. Za wszelką cenę próbował odszukać stajni. W tym celu zaczaił się na Szefa, który gotował jakiś posiłek w kuchni. Ku jego zdziwieniu, ten kroił świeże warzywa i owoce.

Trent (PZ): To Szef potrafi gotować? o_o

Szef wyjął z hurtowni również świeże mięso. Szykowała się zdrowa uczta w wykonaniu Szefa Hatcheta, ku zdziwieniu oczom Trenta, który bez przerwy je tarł i nie mógł się nadziwić.

Trent (PZ): Pewnie w ten sposób karmi Blaineley.

Trent nadal obserwuje Szefa, jednak ten zakończył robienie dania. Odpowiednie potrawy wstawiał do mikrofali lub do lodówki i umył nawet ręce. Następnie opuścił kuchnię i zerknął na Trenta.

Szef: Witaj, kreciku...

Trent zostaje wyrzucony ze stołówki.

Szef: W prawdziwym reality show za podglądanie ekipy, groziłaby ci dyskwalifikacja! Potraktuj to jako ostrzeżenie, marny dzieciaku!

Darwin miał największe problemy, ponieważ lwy nie znajdowały się na wyspie.

Darwin: Ciekawe, gdzie ja kogoś takiego jak lew znajdę. Pewnie maskotkę albo coś w tym stylu.

Coś go pchnęło do błota. Był to... lew. Blaineley pauzuje ekran i zjawiła się przed monitoringiem, popijając herbatkę i jedząc truskawkowe ciastko.

Blaineley: Jak uroczo, że nasi... się spisują <3

Spogląda nadal na Darwina. Lew rzucił się na niego i zaczął z nim walczyć. Po chwili Darwin się wkurzył.

Darwin (PZ): Maskotka drużyny... MASKOTKA DRUŻYNY THE SCREAMING LIONS? CO TO JEST? Aaa, to nie jest ta pierwsza wyeliminowana drużyna z rugby? Te cieniasy-kibole? Meh, zajmę się nimi ._.

Darwin rzuca się na lwa bezlitośnie i zaczyna go bić.

Darwin (PZ): Sorry, ale na czymś trzeba się wyżyć. Prawie mnie zabił.

Darwin bez przerwy naparzał się z lwem. Dochodziło nawet do sytuacji, gdzie oboje bez przerwy bili siebie w twarz. Darwin bez przerwy pruł maskotkę, a kiedy dostał się do ludzi, zyskał większy szok i z coraz większą, zaciekłą siłą atakował napotkanych przeciwników. Zaczął zrywać im ubrania, aby zadać jak najdotkliwsze obrażenia. Kiedy zrzucił już nienadające się szmaty, odetchnął z ulgą i pozostawił ich zrozpaczonych "na pastwę losu". Blaineley to wszystko widziała.

Blaineley: Brutal...

Kate miała za to inne zadanie. Zamierzała dostać się do sal monitoringu. Wkroczyła do jednego z pomieszczeń, które się charakteryzowało neonem oraz granatowymi kolorkami. Weszła do środka, gdzie nie napotkała po drodze żadnego robota, Misia Jubilera ani innych pijanych krasnoludków, tylko po prostu same, puste przejścia. Kate przyszykowała lusterko oraz nie było żadnych laserów.

Kate (PZ): To jest dziwne. Czemu tu nie ma żadnych specjalnych pułapek dla osób chcących się włamać? Mogę od tak wejść sobie bez problemu? Ciekawe.

Kate stawiała pierwsze, niepewne kroki. Nie słysząc żadnych alarmów ani nie widząc żadnych specjalnych pułapek po prostu wkroczyła. Jedyne, co widziała, to "Sala 1", "Sala 2", "Peron 1". Dopiero teraz zrozumiała, na czym polegała odpowiedź. Kiedy otworzyła drzwi z napisem "Peron 1", widziała wyłącznie metro. Była w szoku.

Kate (PZ): Jesteśmy aż tak blisko cywilizacji... Wow, to oni nawet nie wiedzą o Wawanakwie jeszcze? :O

Kate miała zamiar pogłębić swoją ciekawość i zdecydowała się wejść na metro, jednak się z czymś zderzyła. Osunęła się na ziemię, jednak po chwili wstała i dotknęła prawą ręką bariery, z którą wcześniej miała spotkanie twarzą w twarz.

Kate: Hmmm, może tu faktycznie są jakieś pułapki?

Poczuła słaby impuls, który raził prądem jej prawą rękę. Odsunęła ją, a obraz się odwrócił z napisem na czerwono: "Tutaj sala monitoringu. Na chwilę się odsuń, żeby nie oberwać ruchomym przejściem.". Kate wykonała polecenie, a przed jej oczami pojawiło się tony telewizorów oraz laptopów, monitorujące całą wyspę Wawanakwa. Kate otworzyła usta ze zdziwienia i podeszła do fotela, na którym następnie usiadła.

Kate: Więc w ten sposób mogę wiedzieć wszystko o Wawanakwie? Hmmm, nie, taka wiedza mi niepotrzebna.

Kate zauważyła klawiaturę, która miała wbudowane milion przycisków. Każdy z nich wyglądał, jak podstawowa klawiatura. Były cyferki: 1, 2, 3 oraz literki: A, a, Z, z czy O, o. Poza tymi "O" były podrysowywane najróżniejsze znaczki, na przykład "O" z trzema promykami na dole, które w wymowie znaczyłoby mniej więcej "Ał".

Kate: Mnie interesuje tylko rzetelność Darwina, nie przyszłość.

Kate spoglądała się na klawiaturę. Minęło sporo czasu, zanim ją obejrzała dokładnie i starannie. Wreszcie odsłoniła plandekę, na której widniały numerki "1-10" z wizerunkami wszystkich uczestników, którzy na początku brali udział. Sky, Mike, Scarlett, Stewart i Anais byli zaznaczeni na czerwono. Heather na jasnofioletowo, a reszta grających na zielono.

Kate: Ooo, "The Best Compilation of Eliminated Contestants"?

Nacisnęła na ikonkę z Anais, a przed jej oczami pojawiły się wszystkie zwierzenia dziewczyny. Po pominięciu (według niej) najmniej istotnych fragmentów dochodzi do tego, co chciała osiągnąć.

Większość uczestników kiwnęła głową na tak. Darwin i Anais rozmawiali ze sobą.
Anais: Wiesz, chciałabym ci coś powiedzieć.
Darwin: Tak?
Anais: Sądzę, że Kate ciebie ko...
Darwin cały czas spoglądał to na dziewczynę, to na to, czy po drodze nie walną czasem w żaden głaz.
Darwin: Możesz mówić dalej. A właśnie, mogłabyś ruszyć swoim wiosłem w lewo?
Anais posłuchała się chłopaka i nagle wiosło trzasnęło.

Anais: O nie :O
Darwin: Jak to się mogło stać? Zrobiłaś to przecież delikatnie! o.o
Anais: A zaczekaj, co bym zrobiła, gdybym skręciła w prawo?
Darwin: Nie!
Anais nie posłuchała Darwina i przez przypadek użyła prawego wiosła, które bardzo szybko zaniosło ich... na kamień. Kamień był kolosalny, trzy razy większy posturą od Anais i Darwina razem wziętych. Kształtem przypominał nawet górę lodową, taką, z którą zderzył się Titanic. Po chwili kajak Darwina i Anais szybko napełnił się wodą, ale stało się coś jeszcze bardziej tragicznego. Anais wpadła do wody i zaczęła się nią krztusić. Wszystko zauważyli Meredith i Janna, którzy szybko podpłynęli do tej dwójki.

Meredith: Co się stało? :O
Darwin: Zderzyliśmy się z kamieniem... >:/
Złapał za rękę Anais, a ta nadal się dusiła. Zaczął udzielać jej pierwszej pomocy. Meredith i Janna również asekurowali chłopaka. Najgorsze było to, że kajak cały czas opadał na dno.

Meredith: Trzymaj mnie za rękę, Darwin.
Meredith wyciągnął Darwina i Anais na swój kajak. Zauważył też, że kajak, którym płynęli, rozwalił się całkowicie.

Pierwsze łzy Kate spłynęły po jej policzku.

Darwin: Nasz kajak się rozwalił.
Phoebe: PIJAK XDDDDDDDDD
Kate zauważyła, że Anais beznadziejnie się czuje.
Kate: Pójdę do niej, ok?
Kate podbiegła do dziewczyny.

Kate: Jak się czujesz? o.o :/
Anais: Źle... :(
Kate: Co się stało? T_T
Anais: Darwin...
Ta tylko spojrzała się gniewnie na Darwina i szarpnęła nim.

Kate: TY MANIPULATORZE!!! SKRZYWDZIŁEŚ MOJĄ PRZYJACIÓŁKĘ!!!
Phoebe: O BOŻE, BEKA XDDDDDDDDDDDDDDDD
Kate dała jej z liścia.
Kate: Może wreszcie pójdziesz po rozum. Jesteś żałosna. Nie mogę ciebie znieść. Nie powiedziałam nigdy tego tobie wprost, ponieważ uważałam, że się zmienisz i jesteś tego świadoma, ale nie, nie posiadasz mózgu, jesteś ułomna, więc muszę to powiedzieć, bo inaczej ty będziesz nadal taką debilką, jaką jesteś do tej pory!
Podeszła do Darwina.
Kate: I w końcu ty. Myliłam się co do ciebie. Sądziłam, że będziemy razem, podkochiwałam się w tobie. A ty? Pokazałeś dzisiaj, jaki jesteś wredny. Przez ciebie Anais zachorowała, gdybyśmy byli razem, a ja bym źle się poczuła, też byś mnie zignorował?
Darwinowi było bardzo przykro po tym, co usłyszał od Kate.
Kate: Dzisiaj powiem ci wprost - nienawidzę cię. Przez ciebie trafiliśmy na ceremonię. Będę błagała o twoją eliminację.
Darwin: Słuchaj, nawet nie wiesz, jak mi jest przykro...
Kate: Debil. Obłudnik. Fałszywiec. Wzbudzasz we mnie szczególną odrazę. Daj mi święty spokój.
Odeszła od niego, Darwin tylko spuścił głowę w dół. Nastasia tylko kiwała głową na nie.

Kate miała szklane oczy i nagle rozpłakała się. Nie ocierała łez, bo kolejne napływały bardzo szybko. Swoimi gorzkimi chlipaniami spowodowała zwarcie w systemie. Szybko uciekła przerażona oraz zrozpaczona.

Kate: TAK MI PRZYKRO T_T

Nadal płakała. Blaineley stała przed domkami uczestników. Po chwili wszyscy dobiegają do prowadzącej. Część ze zdobyczami, a reszta sobie odpuściła. Pierwsza jako Nastasia... z zającem.

Blaineley: Ładny królik :D. Mamy zwyciężczynię!

Blaineley podniosła rękę Nastasii do góry.

Nastasia (PZ): Jak według niej zając to królik, to czerwone wino nie jest alkoholem. No ale sobie niech tak myśli blondyna farbowana.

Następni przyszli Fatih trzymający złowionego suma i jeszcze przyszedł Darwin, ciągnący ze sobą dwóch starszych facetów. Za nimi Heather i Phoebe, które nic nie przyniosły.

Phoebe: DARWIN MIAŁ ORGIĘ PODCZAS WYZWANIA? XDDDDDD

Phoebe (PZ): Wiedziałam, że ten coś kręci z Rhett'em. xDDD

Kate wróciła i słysząc to, popchnęła Phoebe z całej siły na drzewo.

Kate: Bardzo mi przykro, ale nie pozwolę ci go tak obrażać.

Podeszła do Darwina i złapała go za rękę.

Kate: Przepraszam, że w ciebie zwątpiłam. :/

Darwin: W jakiej sprawie? :/

Oboje patrzyli tak w siebie trochę zakłopotani, Nastasia lekko się zaczerwieniła.

Blaineley: Dobrze, czemu wy bez... ano tak, Kate brała dwugodzinny prysznic. Gratulacje. Robicie postępy. A wy?

Heather: Olałam to zadanie. Chcę wiedzieć, co to jest rosomak.

Po chwili słyszy randomowe wrzaski. Przed nią stał... rosomak we własnej osobie. Zaczął ganiać Heather po prawie całej wyspie. Jej męki ukrócił Szef, który trafił zwierzę strzałą usypiającą.

Heather (PZ): Jeszcze chwila, a byłaby powtórka z rozrywki. Nienawidzę zwierząt -,-

Po chwili zjawił się Trent lekko obolały, a wszyscy widzieli, jak Rhett męczył się podczas biegu za jeleniem.

Blaineley: Ustrzel go.

Szef: Spadaj. To jest bardzo fajny jelonek. c:

Odwrócił się od usypionego zwierzęcia.

Szef: Jedliście kiedykolwiek mięso rosomaka? :P

Dziewczyny: Ewwww... -.-

Fatih podniósł rękę do góry, Darwin wzruszył ramionami.

Blaineley: Ekstra. To mam zaszczyć ogłosić, że Nastasia wygrała, a jej nagrodą będą dwa dodatkowe głosy na ceremonii. Musisz jednak użyć je teraz, kto powinien być według ciebie zagrożony?

Nastasia: Hmmm...

Nastasia (PZ): To raczej logiczny wybór.

Nastasia: Phoebe.

Phoebe wybuchnęła śmiechem.

Phoebe (PZ): Okej plastiku, jutro wracasz do Zacha. Oj, będzie się działo!

Zaciera ręce.

Powrót do ogłoszenia wyników. Blaineley chrząknęła.

Blaineley: Z przyjemnością ogłosiłam połączenie drużyn, ale co to oznacza? Dziewczyny mieszkają po lewej stronie domku...

Phoebe: Nie będę mieszkała z tą lafiryndą!

Popycha Nastasię.

Nastasia: A ja natomiast nie będę tolerowała tej toksycznej zołzy.

Wstaje.

Blaineley: Trudno, chłopacy zajmą część drugą. Przynajmniej szanse w płciach są wyrównane.

Nastasia (PZ): Bez Rhett'a, bez Fatiha... Ludzie, zapowiada się piekło z tymi dwiema żmijami ._.

Phoebe: Co z ceremonią?

Blaineley: Jaką ceremonią?

Phoebe: Nie udawaj głupszej niż jesteś, Lindsay ;)

Blaineley: EKHEM... To już jest koniec. I nie ma już nic. Nie ma ceremonii, możecie wyjść.

Zaczyna śpiewać powtarzaną wcześniej anaforę, wszyscy opuszczają dziewczynę.

Blaineley: I super, nadal w ósemkę, ale przynajmniej każdy liczy tylko na siebie. Co ciekawego uczestnicy będą robić następnym razem? Powstaną kolejne sojusze? Czy Heather, Phoebe lub Nastasia odpadną? Błagam, któraś z nich musi wreszcie odpaść. No nieważne, podobnie jak ja, dowiecie się tego jutro w Totalnej Porażce: Powrocie na wyspę Wawanakwa!

Odcinki Totalnej Porażki: Powrotu na wyspę Wawanakwa
Przed połączeniem Wracamy na Wawanakwę, co może pójść nie tak? | W poszukiwaniu idealnej strategii | Klucz podstawą zwycięstwa | Jak Heather jest miła, to ja jestem księżniczką | Bez intelektu nie ma siły | Sojusznicy są jak Tamagotchi | Podsumowanie I: Nie wierzę w istnienie tej wyspy! | Magia przyjaźni? Pomyliłam programy? | Im więcej, tym nie zawsze lepiej | Woda to główny aspekt życia | Właśnie zniżyłam się do twojego poziomu
Po połączeniu Połączenie? My i tak nie działaliśmy zespołowo | Mnie ballady kojarzą się z muzyką, a tobie? | Podsumowanie II: Wyspa drugiej szansy | Konkurs talentów albo cyrk beztalenci | Dezorientacja, impuls oraz konsekwencje | Wędruję po Wawanakwie | Kolejka, tura, runda, partia czy seria? | Taktyka dopracowana na ostatni guzik | Ostatni dzień na tej wyspie
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.