Totalna Porażka the Best Wiki
Advertisement
Autor: Terrible
Wielki Finał Totalnej Porażki



Odcinek Pierwszy

Następny →


Imitacja Wyspy Pahkitew

Chris spogląda na godzinę w zegarku. Szef stoi koło niego i ogarnia miejsce, np. gania cały czas za szczurami. Chris spanikował i podskoczył do góry, gdy jeden ze szkodników (bardziej stawiałbym na Szefa) próbował go zdzielić miotłą.

Chris — Chwila, Szefie. Co ty wyprawiasz?

Szef — Ta wyspa to siedlisko zarazków. Strasznie się zapuściła odkąd stąd zwialiśmy.

Chris — A czy ona przypadkiem nie była sztuczna?

Szef — Jak widać nawet na sztucznym osiadają.

Chris sięgnął do swoich kieszeni. Na jego nieszczęście nie znalazł żadnego pilota.

Chris — To najwyżej będziemy mieli malutki problem.

Szef — Wystarczy, że ostatnio jakaś ruda dziewucha chciała wysadzić tą wyspę. Nie pamiętasz?

Chris — A to dobre. *wybuchnął śmiechem* Nie wiem, nie lubię sobie przypominać tego miejsca, bo było okropne. Uczestnicy to jakaś kompletna katastrofa, każdy zupełnie pozbawiony charakteru, tylko ta od kangurów potrafiła mnie rozśmieszyć. Mam ich potąd. Jeśli sezon będzie z nimi to ja nazywam się Krystyna Czubówna.

Szef niechętnie wywrócił oczami i dalej ganiał za szczurami. Chris w międzyczasie zapowiadał nowy sezon.

Chris — Jakiś czas nas nie było na antenie, ale to żaden problem. Wita was młody, dobry gospodarz znany z reality show jak "Gwiazdy upadły na lodzie" czy "Totalna Porażka". Udało mi się odzyskać po pewnym czasie możliwość zrobienia następnego sezonu specjalnie dla was. A że nie jesteśmy bez niczego, to sprowadzę dla was takich frajerów, że będziecie mogli popatrzeć na ich cierpienia. Trzeba kontynuować to, co się zaczęło dla tej pory, dlatego zobaczycie garstkę starych wyjadaczy, którzy nie zaznaczyli szczęścia w programie.

Zatarł zadowolony ręce i zachęcał widzów do oglądania widowiska.

Chris — Nie przedłużając dłużej zapraszam was na jedno z najciekawszych reality show pod słońcem, WIELKI FINAŁ TOTALNEJ PORAŻKI!

Czołówka

Długość jest taka sama jak czołówki z czterech pierwszych sezonów. Kamery wyskakują z różnych miejsc - to z czyjejś walizki, to z czyjejś sypialni, a jedna nawet wylatuje przez okno z domku prowadzących, rozbijając je na kawałki. Na farmie Beth i Dawn bawią się ze świnką, a Anna Maria piłuje paznokcie na ławce, co jakiś czas spoglądając zalotnie na Justina bez koszulki. W tartaku jest B, który strugał laurkę Gwen dla Trenta i mało brakowało, aby młotek wymierzony w niego trafił w grubszego chłopaka. Prawdopodobnie to Szef w niego rzucał, bo stał jak wryty, kiedy zobaczył kto faktycznie tam się znajduje. Niedaleko wsi znajdowała się zatoczka, na której surfowali Brody i Geoff. Brick i Eva urządzili sobie wyścig po lesie, który prawie wygrał Brick, ale wszedł w pokrzywy i zwiewał w drugą stronę, pozwalając babochłopowi na wygraną. W jadalni blisko małego portu siedziały Katie, Sadie i Staci, które gadały jak najęte. Josh tylko usiadł przy stole naprzeciwko dziewczyn i słuchał muzyki na MP3. Scena przy ognisku. Było piętnaście wolnych miejsc i jeden wolny pieniek, na którym nikt nie usiadł. Na dwóch oddzielnych siedzeniach najbliżej ogniska Dawn siedziała na kolanach B, dopóki nie zwróciła uwagi na wilczy wzrok Bricka, przez który "leciała" za pomocą ptaków na swoje miejsce. Kamera zoomowała w oddal, gdzie dało się zobaczyć wszystkich zawodników, a po środku stojących Szefa i Chrisa z piankami.

Imitacja Wyspy Pahkitew

Ognisko

Wyspa Pahkitew. Nieżyjące szczury piekły się już w ognisku, na którym Chris robił kiełbaski dla siebie i kompana. Szef w międzyczasie rozmawiał przez telefon.

Szef — Ależ naturalnie. A płacę ci za siedzenie tyłkiem i to W MOIM HELIKOPTERZE?! RUCHY!!! TU LUDZIE SĄ NA PUSTKOWIU!!!!!

Cisnął telefonem o ziemię, ale na szczęście ten się nie rozbił. Chris nie był zdziwiony postawą swojego przyjaciela, ponieważ zdążył się przyzwyczaić do wybuchów kucharzyny.

Chris — Masz słabe nerwy. Wyluzuj trochę.

Dał mu gotową kiełbasę.

Szef*odbierając smakołyk od Chrisa** Dzięki, stary. *po chwili uśmiechnął się pod nosem* A czy odlatując stąd, nie zapomniałeś czegoś, lalusiu?

Szepnął mu jedną rzecz na ucho, po czym Chris spanikował.

Chris — Jak mogliśmy zapomnieć o czymś tak ważnym? Niby mnie nie obchodzą rzeczy sentymentalne, ale ten świstek z zadaniami lepiej wezmę dla siebie.

Chris szybko wszedł w głąb wyspy, Szef tylko się zaśmiał i wsuwał kiełbasę.

Środek wyspy

Szybki przebłysk. Chris trafił w sam głąb Pahkitew. Rosła tam niezła plantacja kłosów, które otaczały drzewo kontrolne. Sztuczna natura potrafi zaskoczyć. Był upał na poziomie lasów tropikalnych, także Chrisa musiał zaskoczyć nagły zapłon kłosów. Chris nie myślał zbytnio, więc wszedł do środka drzewa, poraził go prąd, ale najważniejsza była kartka.

Chris — Moja fryzura!

Wstrząs 12V poraził Chrisa, a jego fryzura była napuszona. Jednak o dziwo nie postawił na własny wygląd wśród niebezpieczeństwa, a wzięcie kartki i ucieczka w długą.

Przy ognisku

Na brzegu Pahkitew Szef piekł następne kiełbaski w upale. Biegnący, zdyszany Chris przerwał mu to.

Chris — Słuchaj, niech ten twój znajomy lepiej już przyleci, bo inaczej upieczemy się jak te kiełbaski!

Szef wyrwał mu kartkę i schował ją do kieszeni.

Szef — Cóż. Znaleźliśmy dokładny powód, dla którego musiałeś wracać tutaj. Narażasz nas na śmierć, biegniesz jak ten debil na oślep, żeby zdobyć durny karteluszek, a teraz mnie informujesz, że grozi nam niebezpieczeństwo? Opanuj się, Chris!

Chris — POOOOŻAAAAR!

Tak się darł, że Szef musiał zatknąć uszy.

Szef*warczy* 111 stopni Fahrenheita. Czego się spodziewałeś? Ta wyspa jest sztuczna, a przy okazji niestabilna.

Chris — A gdzie ten twój kolega, który tak umiejętnie potrafi lecieć samolotem? Ja bym już dawno tu się znalazł i to trzy razy.

Szef — To trzeba było lecieć za niego! Ty nawet nie umiesz prowadzić samochodu!

Chris i Szef zaczęli się spierać. Temperatura podnosiła się, bo pożar pokrywał głębsze powierzchnie wyspy Pahkitew. Słyszą wreszcie dźwięki samolotu.

Szef — A tak nie wierzyłeś. *łypie okiem do Chrisa*

Chris — Może i masz rację. Ale musimy się pospieszyć.

W kokpicie

Szybki przebłysk. Okazało się, że osobą kierującą samolotem był Don. Chris był zszokowany.

Chris — Chwila, a wy skąd się znacie?

Don — A co, przyjaźń pomiędzy gospodarzami show jest zakazana? Czy może jesteś zazdrosny o to, że Szefuńcio to nie jest twój piesek?

Don i Szef zaczęli się śmiać.

Chris — Skąd niby zdobyłeś prawo do obsługi samolotów?

Don — Dostałem prawo lotnicze w zeszłym miesiącu, razem z Szefem się kiedyś o to założyliśmy...

Chris poczuł się zazdrosny o to, że Szef dogaduje się z Donem.

Chris — Nieważne. Skoro ty prowadzisz ten rzęch, moja cudowna osobistość i pan Hatchet siedzą w środku tego rzęcha, kto do licha ma przyprowadzić zawodników?

Wieś

Poznanie uczestników

Josh znajduje się w środku wsi nieznanego hrabstwa. Wygląda zwyczajnie. Zwykłe chatki, parę rozbitych szyb w oknach i chmara konmarów, które co jakiś czas odganiał Josh.

Josh — Nie pisałem się na coś takiego.

Z niecierpliwością wyczekiwał na zawodników. Podjechał pierwszy uszkodzony samochód, z którego wysiadła Anna Maria. Co jakiś czas warczał.

Anna Maria*spogląda na swoje paznokcie* Strasznie słabe te samochody w okolicy. Nie dość, że musiałam czekać pół godziny to jeszcze są w wadliwym stanie.

Oberwała samoopalaczem od kierowcy.

Kierowca — Nie jesteśmy w Bronxie czy na innej plaży, żebyś narzekała na warunki!

Anna Maria — Zamknij się i jedź!

Samochód cały czas warkotał, a większość spalin leciało na Annę Marię.

Anna Maria*rozgląda się po okolicy* Ale zatęchła dziura. Czy ja się znajduję na wsi u mojej babuni?

Josh — Jak widać.

Anna Maria — Ja rozumiem, że ludziom brakowało pomysłów po sezonie na wyspach, ale żeby od razu to przenosić na jakąś wiochę?

Josh — Jesteś pierwszą uczestniczką Wiochy Totalnej Porażki.

Anna Maria — Dosłownie wiocha.pl.

Niezadowolona usiadła na własnoręcznie robionej ławce.

W międzyczasie nie było żadnego nowego samochodu. Była za to elektryczna hulajnoga, na której jechał B. Po jego uśmiechu można było wywnioskować, że on sam ją zrobił.

Josh — To się nazywa kreatywne podejście.

B przybił żółwika z Joshem.

Josh — Naprawdę jestem pod wrażeniem, stary. Mówisz coś czasem?

B*wzrusza ramionami*

Anna Maria*do Josha* On nic nie powiedział przez swój cały sezon.

Josh — Trochę szkoda. *mówiąc do siebie* Na pewno zrobi więcej niż maruda z uzależnieniem od lakieru.

Następnie ktoś zdecydował się na lewitowanie przez całą drogę, co wprawiło Josha w osłupienie.

Dawn — Nie przepadam za transportem publicznym.

Josh — Czy ty tak przez całą drogę?

Dawn — Zupełnie nie czuję zmęczenia. Moja aura otacza się pozytywnymi wibracjami. Potrafię przejść na drugą stronę świata bez odsapnięcia. Byłam przyzwyczajona nawet do dłuższych wędrówek. Za to czuję, że to miejsce pozytywnie mnie nastroi.

Dawn usiadła w siadzie skrzyżnym przy ławce.

Dawn — *do Anny Marii* Chyba nie podoba ci się to miejsce. Wiem, że tęsknisz za imprezami.

Anna Maria — *do Dawn* Za normalnymi ludźmi także. *prychnęła* Od medium się znalazła. *po chwili zaczęła psiukać lakierem we włosy, Dawn od niej odeszła*

Brick skorzystał ze samochodu służbowego.

Brick — *zasalutował* Dzięki, mamo!

Samochód odjechał, a Brick dotarł do Josha.

Brick — Myślałem, że to Chris nadal będzie prowadził ten program.

Josh — *nerwowy śmiech* Ja też nie wiem, co się z nim dzieje.

Brick — OK. Wygląda na to, że trzeba czekać na resztę. A mam jeszcze jedno pytanie.

Josh — Tak?

Brick — Jest tu może Szef?

Josh — Nie?

Brick — Aha.

Kiedy się odwrócił, przyszła już następna osoba na piechotę.

Josh — Patrz, nawet się nie spociłaś.

Powiedział to do Evy, która najwyraźniej nie była zadowolona jego komentarzem.

Eva*podeszła bliżej Josha* Coś nie pasuje?!

Ponieważ była wysokiej postury, Josh się jej przestraszył.

Eva — Tak myślałam. A teraz zamknij paszczę i lepiej oszczędź sobie tych kretyńskich komentarzy!

Brick stanął z otwartymi ustami na widok Evy.

Eva — *do Bricka* Tobie też potrzeba jakiejś rady?

Brick — W sumie nie.

Zakręcił się koło Evy, ta tylko stanęła zdziwiona. Po chwili dała mu jedną, ciężką walizkę, a Brick się przewrócił ku jej zaskoczeniu.

Eva — Myślałam, że będziesz silniejszy.

Brick*podnosi się z ziemi, otrzepuje kolana i sięga walizkę* Po prostu nieodpowiednio chwyciłem. Mój błąd.

Zwyczajnym samochodem przyjechał Trent. Był zmieszany, widząc to miejsce.

Trent — Wygląda na to, że znowu tutaj wracam.

Josh — Idealne miejsce na przypomnienie sobie starych czasów, stary!

Trent nie miał ochoty na rozmowę i od razu usiadł na ławce. Niechętna Anna Maria zestawiła walizkę.

Zaraz za Trentem przyjechał następny samochód, gdzie skrępowany kierowca od razu wyrzucił gadatliwą dziewczynę z auta.

Staci — A mój praprapradziadek wynalazł hamulec. Wcześniej ludzie stresowali się, jak zatrzymać pojazd.

Wszyscy zmierzyli ją wzrokiem.

Staci — O, cześć ludzie! Wiecie, że mój kuzyn, niekoniecznie pra też chciał wziąć udział w programie i odpadł jako pierwszy? Wcześniej ludzie nie mieli telewizorów i znajdowali rozrywkę na podwórku.

Josh — Nie wierzę, że ona bierze udział.

Staci — Moja ciocia wynalazła sposób, żeby znaleźć się w programie. Przecież wszyscy tu jesteśmy dlatego, bo nie braliśmy udział w Plejadzie Gwiazd lub w tym nowym sezonie.

Anna Maria — Zaraz, jakiej Plejady Gwiazd?!

Eva — To była jedna wielka żałocha. Koleś, który miał więcej osobowości niż jedną dostał się do finału z nudną laską, która z jakiegoś powodu wygrywała tam wszystkie zadania. Kto by chciał coś takiego oglądać?

Następnie przyjechała czerwona limuzyna, z której wysiadł Justin. Do tej pory zachwycał swoim wdziękiem, głównie Annę Marię, która zachichotała.

Anna Maria*podeszła bliżej Justina* Cześć, słodziutki. Fajnie wyglądasz.

Justin — Dzięki.

Kompletnie zignorował Annę Marię, ta tylko odwzajemniła to zaczerwienionymi policzkami.

Josh — Czy to już wszyscy? Jesteście tylko w dziesiątkę?

Eva — Im mniej ludzi, tym lepiej dla nas. Szybciej się skończy ta cała szopka.

Anna Maria — Już mamy Justina, to znaczy dokładnie. Mniejsza konkurencja, a ja mam większe szanse na zgarnięcie głównej nagrody. *spogląda zniechęcona na wieś* Nawet ta chałupa mnie przekona.

Trent — *pyta Josha* Koleś, umiesz liczyć? Jest nas dopiero dziewięcioro.

Josh — Właśnie chciałem zobaczyć, jak zareagujesz.

Anna Maria, Eva i Staci zaczęły się śmiać. Ten tylko zmarkotniał.

Beth — Spóźniłam się?

Cała zdyszana i spocona Beth poprawiała okulary i weszła do środka.

Beth*co każdy wyraz brała głęboki wydech* Tak... Się... Cieszę... Że...

Po czwartym słowie jednak zemdlała.

Josh — Normalnie wejście smoka. Dajcie jej wody, żeby się nie podjarała za bardzo.

Dawn podeszła do Beth z butelką wody mineralnej.

Dawn — Wzięłam ją z łazienek mineralnych, ze zdrojów. Myślę, że ci się przyda. Nie tylko jesteś zachwycona możliwością wzięcia udziału po długiej przerwie, ale bardzo zmęczona.

Beth wzięła od niej wodę, w międzyczasie ze sportowego samochodu wysiadło dwóch innych kolesi.

Brody — Juhu, ziomy! Wasz Brody i Geoff ruszają na fali!

Geoff i Brody zaczęli się śmiać. Eva miała zmieszaną minę, za to Katie i Sadie z autobusu spoglądały przez okno i popatrzyły na Brody'ego.

Katie — Przystojny.

Sadie — Opalony.

Katie — Z dziarą na ręce.

Katie & Sadie*patrzą na siebie* Sądzisz, że będziemy miały u niego szansę?

Katie — Nie wiem jak ty Sadie, ale koniecznie musimy zaryzykować!

Sadie — Mamy będą z nas tak dumne!

Tradycyjny pisk dziewczyn. Po chwili wysiadły z autobusu.

Katie — Patrz, Sadie! To wioska!

Sadie — Nie wierzę, że będziemy mieszkały ze sobą przez osiem tygodni tutaj!

Eva — Serio? Ja nie wiem, jak z wami wytrzymam najbliższe 24 godziny jak będziecie tak piszczeć, co dopiero wasze wymyślone osiem tygodni!

Brody — Osiem tygodni na zapoznanie niezłych babeczek w tym sezonie? Suuuper!

Anna Maria*w oddali, nadal psika się samoopalaczem* Ktoś w końcu docenia mój seksapil, jaki ze mnie spływa? Ooo tak!

Staci stanęła koło Anny Marii.

Staci — Mało kobieca jesteś z tym samoopalaczem.

Anna Maria — To już skończyły ci się argumenty odnośnie tego, co wynaleźli twoi przodkowie?

Staci — Jak ciebie widzę, to nie mam ochoty się z tobą kumplować.

Anna Maria patrzy na nią ze zkrzywioną miną.

Dawn*nieśmiało podnosi rękę do góry* Ja wiem, że nie powinnam tobie przeszkadzać, ale ty i Trent się pomyliliście. Nas jest teraz trzynastu.

Pojawiający się samolot, którym sterował Don. Wyskakują z niego Chris i Szef. Chrisowi trochę zajęło czasu, aby z niego wyskoczyć, musiał go ściągać stamtąd jego dobry kumpel. Po chwili znaleźli się na ziemi. Uczestnicy byli oburzeni.

Beth — No nie wierzę!

Trent — Przewidywalne.

Eva — Mam to gdzieś...

Katie — Sadie, czy powinnyśmy być zaskoczone?

Sadie — Możemy!

Kiedy Katie i Sadie chciały piszczeć, Chris pstryknął tylko palcami. Szef od razu zamknął ich buzie.

Chris — Nie w tym sezonie. Wystarczy mi sezon z największymi łamagami w tym sezonie.

Po chwili Chrisa spotkały mordercze spojrzenia. Szybki przebłysk ekranu na chatki. To właśnie tam uciekał Chris, barakydując się przed wściekłymi zawodnikami.

Eva — JAK CIĘ SPIORĘ NA KWAŚNE JABŁKO MCLEAN, TO DOPIERO POZNASZ NAJWIĘKSZĄ ŁAMAGĘ, ALE W LUSTRZE!

Trent — Mogłabyś za przeproszeniem utkać twarz? Dziękuję.

Eva — Uważaj facet, bo za chwilę mogę stać się baaardzo groźna!

Złapała Trenta za bluzkę i zaczęła nim potrząsać. Szef użył gwizdka i zaczął krzyczeć tak głośno, jak tylko potrafił.

Szef — W SZEREGU ZBIÓRKAAAA!!!

Wszyscy od razu zachowali dyscyplinę. Chris mógł na spokojnie wyjść, jednakże Justin podstawił mu nogę i Chris padł jak długi na ziemię. Uczestników to rozbawiło, ale gwizdek Szefa poszedł w ruch. Najgłośniej śmiał się jednak Josh.

Josh — Fortunny upadek. Tak samo jak przez dwa ostatnie sezony. Jak to jest mieć w sezonie kogoś, kto chce cię zniszczyć w zamian za milion dolarów?

Chris również uśmiechnął się i śmiał razem z Josh'em.

Chris — *kładzie rękę na ramieniu Josha* To zabawne, stary. Wiesz co jednak rozśmiesza mnie najbardziej?

Przylepia mu kontrakt na twarz. Mina zrzędła, ku ucieszeniu niektórych zawodników, głównie Trenta.

Josh — No chyba sobie żartujesz.

Chris — Sponsorem naszej Księgi Skarg i Zażaleń jest pewna Nestea. Orzeźwiająca, ale potrafi także dać niezłego kopa. Tylko pamiętajcie, żeby po sobie sprzątać, jeśli za bardzo poczujecie się spragnieni.

Pokój Zwierzeń

Anna Maria — A zasady programu pewnie ciągle takie same. Zaczyna mnie to już denerwować. Nie tylko prowadzący, a całe otoczenie. Ja na wsi? I jak mam się pokazać w telewizji? Od razu róbmy za świnie w oborze!

Beth — Jak to dobrze, że wychowywałam się prawie całe życie na farmie! Już nie mogę doczekać się tego stawania o czwartej i zrywania wiśni w sadzie!

Brody — Najlepsze jest to, że pogoda sprzyja. I mogę spędzić z moim ziomkiem Geoffem znacznie więcej czasu niż to możliwe.

B*nerwowo przewraca oczami, trzymając coś w ręku z drewna*

Brick — Tamten sezon sporo mi pokazał, że powinienem jeszcze bardziej respektować polecenia Szefa. Miejmy nadzieję, że trafię tylko na dobrą drużynę, w której to ja zostanę kapitanem.

Dawn — Dzięki przebywaniu na wsi moja aura będzie jeszcze bardziej zielona i uspokoi moją duszę. Chciałabym to także wyczuwać z innych zawodników, ale atmosfera robi się mocno napięta, aż czuję ten ścisk w środku.

Eva*ćwiczy z hantelkami* Ostrzegam, że tylko jeśli ktoś będzie do mnie podskakiwać, to gorzko tego pożałuje!

Geoff — I skończyła się luba. Brody i ja dostaliśmy się tutaj, ponieważ nie miałem wcześniej okazji brać udziału w podróży dookoła świata. Mogli dać jakieś inne osoby na nasze miejsce. Jeszcze nie zdążyliśmy spożytkować naszej nagrody. I szkoda, bo kolejny raz jestem bez Bridgette...

Josh — Dałem się nabrać jak to małe dziecko na sezon z Chrisem jako prowadzącym? On mi nie odpuści! Ale spokojnie, też mogę na nim odgrywać parę numerów.

Justin*przegląda się w lustrze* Dawno nie miałem okazji brać udziału w programie. Tylko żeby moje ciało na tym nie ucierpiało. Nie chciałbym przeżywać tego samego, co się działo na planie filmowym. Za to już widzę, że mam jakąś ślicznotkę lecącą na mnie. Trzeba to wykorzystać.

Katie & Sadie*razem w PZ* *mówi Katie* Sadie, znowu mamy okazję brać udział w sezonie! Kiedy my ostatnio brałyśmy gdzieś udział razem w jakimś reality show? *mówi Sadie* Niech pomyślę, nigdy?

Staci — Jestem pierwszy raz w Pokoju Zwierzeń. Moja mama uczyła mnie kiedyś, jak rozmawiać z ludźmi. To jak z kwiatami, tylko że one ci nie odpowiedzą. Na razie mam same postępy. Ta od lakieru do włosów musi korzystać z przepisu mojej prapraprapra... *tu kamera się wyłącza*

Trent — Powiedzmy, że zostałem zmuszony do odrobienia tego, co swoje. Czuję się, jakby moi rodzice mnie posyłali na jakieś głupie obozy z najgorszą młodzieżą albo na wieś do dziadków. To drugie było przerażające i chcę wymazać ze swojej pamięci.

Wieś

Podział na drużyny

Chris — Wygląda na to, że wyjaśniłem wam prawie wszystko, co nie?

Klasyczny las rąk.

Chris — No jasne. Szefie. Chcesz możesz przejąć działkę?

Szef — W sensie przejąć prowadzenie czy zagarnąć parę twoich terenów?

Chris*sarkastyczny śmiech* No bardzo zabawny jesteś. Zobaczymy czy będziesz się śmiał jak pewnego dnia zostawię cię samego na tej wyspie z nimi.

Szef*zgryźliwy uśmiech* Wtedy na pewno coś po tobie odziedziczę, nikt nie będzie płakał po twoim odejściu.

Wymiana zdań między prowadzącymi była nieco przerażająca.

Dawn — Wyczuwam nieco negatywną i toksyczną atmosferę, zwłaszcza pewien gaz unoszący się z dolnych partii ciała.

Katie i Sadie*odgłosy obrzydzenia* Fu! Faktycznie!

Niektórych zemdliło w wyniku nieprzyjemnego gazu.

Eva — Pewnie z obory tak nadaje. Wiejskie uroki.

Okazało się, że to Beth puściła bąka.

Beth — Przepraszam, tak się podjarałam tym obozem, że nie korzystałam z łazienki przez pół dnia i nie mogłam już dłużej się powstrzymywać!

Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Josh zwymiotował do wiadra.

Pokój Zwierzeń

Beth — Na wsi takie zapachy to codzienność! Może powinnam im więcej powiedzieć na temat uroków tego miejsca?

Eva — Od razu nazwijmy to Wiocha Totalnej Porażki, wątpię aby ktokolwiek to oglądał.

Wieś

Brick podnosi rękę do góry.

Brick — A czy w tym sezonie będzie podział na jakieś drużyny? Co będzie determinowało do ustalenia składów?

Trent — *sarkastycznie* Pewnie jakiś bieg do mety albo kolejne mordercze wyzwania.

Justin — Ja tam mam czas. Chociaż nie za dużo, po tym programie jak już zdobędę milion to od razu robię się na bóstwo.

Anna Maria — Chcę to zobaczyć.

Chris — CISZA!

Wszyscy są już cicho.

Chris — Ponieważ wiem już doskonale jak was podzielić, będzie najsprawiedliwiej jeśli w etapie drużynowym parę osób wyrówna stare rachunki. Po lewej ustawią się:

  • Beth
  • Eva
  • Geoff
  • Justin
  • Katie
  • Sadie
  • Trent

Szef rzuca im logo drużyny.

Chris — Od dzisiaj będziecie Zdziczałe Osły!

Pojawia się dźwięk osła w tle, tak samo jak szare logo drużyny z osłem w środku loga

Eva — Z roku na rok te nazwy są coraz bardziej pomylone.

Justin — Rozumiem, że to będzie format starzy kontra nowi?

Chris — Coś w tym stylu. A druga drużyna będzie składać się z:

  • Anny Marii
  • Brody
  • B(everly)
  • Bricka
  • Dawn
  • Josha
  • Staci

Szef rzuca logo drużyny Bricka, a ten z nim upada

Eva*do siebie* Ale mięczak.

Chris — Wasza drużyna... *śmieje się pod nosem* ...Od dzisiaj będzie nosić nazwę... *kolejny chichot* Nazwaliśmy was dlatego, bo Josh uwielbia walki kocic, Niewyżyte Świnie!

Zamiast loga pojawił się przebłysk ekranu, gdzie cała drużyna Niewyżytych Świń zaczęła gonić Chrisa, a ten uciekał we wszystkie możliwe strony.

Pokój Zwierzeń

Anna Maria — Ale z niego ćwok! Jak śmiał mnie nazwać świnią?!

Katie*razem w Sadie w PZ* Sadie. Jaka szkoda, że nie jesteśmy świnkami.

Sadie*razem w Katie w PZ* No. Szkoda. Totalnie. *zaczęła chrumkać jak świnka*

Brody — Z jednej strony fajnie jest poznawać nowych ziomków w okolicy, ale z drugiej strony... nie ma Geoffa. A on jest najlepszym kumplem jakiego można sobie wymarzyć.

Josh — Co z tego że uwielbiam walki kocic? Bijące się dziewczyny to jedna z najlepszych rzeczy jakie mogłyby spotkać człowieka!

Trent — Chyba gdzieś ta energia padła. Zauważyliście, że coraz mniej uczestników jest zainteresowanych tym programem? Miejmy nadzieję, że to jest faktycznie ostatni sezon Totalnej Porażki, bo mi zaraz dekiel wysadzi jeśli zaraz po tym sezonie wezmę udział w następnym.

Wieś

Sytuacja uspokoiła się dopiero po godzinie. Uczestnicy już powoli idą do swoich domków, a Szef opatrzył rękę Chrisowi.

Chris — Trzeba było im dać jakieś Dzikie Kojoty lub Kąśliwe Pszczoły, adekwatne do tego co chcieli ze mną zrobić! Chcieli mnie rozszarpać na strzępy! Gospodarza tego show! Rozumiesz?

Szef niechętnie przewrócił oczami i dalej opatrywał rany.

Chris — Na szczęście żadne zwierzę nie ucierpiało. Do tej pory. Po podziale zawodników macie już może swoich faworytów? Co czeka tych wieśniaków w kolejnych dniach? Na pewno nie będą się nudzić, zadbaliśmy już o to.

Z kieszeni wyciąga rozwijający się rulonik, którym mógłby otoczyć jeden domek przeznaczony dla uczestników.

Chris — Ta rolka papieru załatwi wszelką sprawę. Kto będzie najbardziej narzekał na uroki wsi? Komu podziękujemy za udział już jutro? Przekonajcie się tego niedługo w Wielkim... Finale... Totalnej... Po-orażki!

Ekran zostaje zaciemniony i pojawiają się napisy końcowe.

Ciekawostki

  • Don, zapytany przez Chrisa kiedy uzyskał prawo lotnicze, cytuje pierwsze dwa wersy z utworu drivers license Olivii Rodrigo.
  • W tym sezonie drużyny są oparte na walce obsad: pierwsza (sezony od Wyspy Totalnej Porażki do Totalnej Porażki w Trasie) kontra kilka osób z drugiej obsady jak paru losowych uczestników (Brody i Josh).
  • Uczestnicy dotarli na wieś o własnych siłach lub za pomocą środka transportu, który musieli załatwić na własną rękę.
  • Wspomniany przez Chrisa reality show o nazwie "Gwiazdy upadły na lodzie" nawiązuje do prawdziwego reality show emitowanego na kanale TVP2 "Gwiazdy tańczą na lodzie".
  • Geoff wspomina Bridgette, jedną z dawnych uczestniczek Totalnej Porażki, która jest jego dziewczyną.
Advertisement