FANDOM


TDRCambodia(25)

Na Phnom Penh wszystkie zegary wskazują południe. Don zajada się żelkami, a Blaineley pije mocną, czarną herbatę.

Blaineley: Od początku tego programu przeszłam na dietę bezkofeinową.

Don: Tylko, że czarna herbata zawiera jej w sobie tylko i aż dwadzieścia miligramów. >_>

Blaineley wypluła herbatę.

Blaineley: Przecież jej nie piję. >_>

Don: Za to moja dieta ogranicza się tylko do 1500 kcali.

Blaineley: To już twoja czwarta garść żelków, co nie?

Uśmiecha się podle do Dona.

Don: Ale… o co ci chodzi?

Blaineley: Widziałeś, ile w takiej paczce znajduje się kalorii?

Don spogląda w opakowanie.

Don: Wiem, że mają małą ilość sodu.

Blaineley zabiera paczkę żelek Don’owi i przewraca ją na drugą stronę.

Blaineley: Przeczytaj.

Don: Co?! Jedna garść żelków zawiera aż 160 kcali?!

Rzuca paczką o ziemię i depcze. Blaineley marszczy brwi.

Blaineley: Mogłeś je dać komuś innemu. Nie chcę być samolubna, ale najlepiej mnie. Przez ciebie jestem głodna. ;-;

Szef: Skończcie z tymi dietami. Najlepiej będzie, jeśli przejdziemy do programu. Ostatnio głównie było o desperackich próbach Tylera na zdobycie serca Lindsay. Logicznym będzie, że mu się to nie udało. Poza sukcesywną porażką uczucie Aishy do Dawida rozkwitało w najlepsze. Podczas ślepego strzelania do balonów pewni uczestnicy pokazali na co ich stać, tak jak w przypadku Sama albo całkowicie się pogrążyli, niekiedy strzelając sobie sami w stopie. Pech chciał, że to właśnie Tyler trafił w siebie najwięcej razy, przez co odpadł, mając najmniej punktów. Aisha i Dawid znowu są razem, Lindsay wygarnęła w końcu Tyler’owi co myśli, czyli powoli zbliżamy się do końca. Tylko dziesięciu zawodników czeka, aby pokazać, na co ich stać. Kto wytrwa do końca gry? Zostańcie z nami w drugim sezonie Odkupienia Totalnej Porażki!

Czołówka…

Południe. Finałowa dziesiątka czeka już na kolejne zadanie przy jeziorze Tonle Sap.

Szef: Wiecie może, co dzisiaj będziemy robić?

Heath: Zgaduję po twoim stroju, że kolejna musztra. Nic, tylko cieszyć się, że mamy weterana wojennego, który mówi o dyscyplinie. A w której wojnie brał pan udział? Chyba tej karcianej. xD

Szef stracił swą cierpliwość do Heatha i złapał za kołnierz od koszuli. Zamierzał wrzucić go do wody, jednak Blaineley go powstrzymała w ostatniej chwili.

Blaineley: Daj spokój!

Szef westchnął i odstawił Heatha, rzucając nim jak piłką.

[Zwierzenie] Jocelyn: Przyznam, że kompletnie nie mam pojęcia o stopniach wojskowych. Szeregowy kompletnie mi się myli z chorążymi czy plutonowymi. Na pewno ten pierwszy jest najmniejszy, ale reszta? Cóż, kiedyś u nas był kapral i opowiadał nam o takich stopniach. Problem w tym, że wtedy leczyłam astmę. Jak cudownie…

Szef: Dzisiaj będziemy się bawić w Nieustraszonych! Wiecie, na czym to polega? :D

Bridgette: Fear Factor? Jejku. Widziałam w telewizji. To okropne. ;o

Lindsay: Pamiętacie, jak jedna z dziewczyn musiała wejść do pojemnika pełnego robali, pająków i szczurów?

Aisha: Nie gadaj, że my takie coś będziemy musiały zrobić. -.-

Jocelyn chciała na spokojnie porozmawiać z Aishą.

Jocelyn: Wydaje mi się, że każdy z nas będzie miał inne zadanie. :)

Szef: Dokładnie tak, żołnierzu.

Aisha: A ty mogłabyś w końcu przestać się podlizywać Szefowi. Zamiast odstawiać wazelinę, postaw w końcu na swoim i przestaj wchodzić w tyłek prowadzącemu. To jest słabe.

Jocelyn: Nie moja wina, że Szef jest świetny jako prowadzący programu. :o

Aisha: No i? To znaczy, że musisz na każdym kroku komplementować wszystko, co zrobi?

Heath: A mogłabyś przestać na nią najeżdżać?

Heath wstawił się za Jocelyn, co nie przypadło do gustu Aishy.

[Zwierzenie] Heath: Pora zacząć myśleć o Jocelyn bardziej, niż tylko o koleżance.

Aisha: Jak na nią najeżdżam? Czołgiem? XDDD

Matti: Chodzi o to, że cokolwiek nie powie, cały czas masz do niej pretensje.

Aisha: Jasne.

Heath: Żebyś wiedziała.

Aisha spoglądała na Heatha i Matti’ego. Od razu wybuchnęła śmiechem.

Aisha: Pytanie. Czemu nagle staliście się jej minionkami?

Spogląda z wyrzutem na Matti’ego.

Aisha: Rozumiem, że nikt ciebie nie widzi tutaj w finałowej dziesiątce na poważnie i musisz nagle zaistnieć, ale czemu akurat w taki sposób, że stawiasz ołtarz tej babie?

Wskazuje ręką na Jocelyn, która tylko zmarszczyła brwi.

Aisha: Która na dodatek jest siostrą znanej z poprzednich serii - skończonej kretynki, która myślała, że może kozaczyć przy Duncanie, a potem na Planie stała się większą zdzirą nawet od Heather. Szkoda tylko, że to “obozowe” doświadczenie polegało na obstawianiu się prawnikami. W Trasie jeszcze lepsza, chciała zamordować Gwen, a to tylko jej wina, że Duncan ją zostawił dla lepszej!

Jocelyn: Nie wiedziałam, że po tylu latach ktoś sobie przypomni, co się działo w pierwszym sezonie.

Aisha: To są fakty. Różnica między tobą a panną samolubną jest taka, że cały czas zgrywasz miłą!

Jocelyn przełknęła głośniej ślinę, wzięła głęboki oddech i odpowiedziała Aishy w dość dziwny sposób.

Jocelyn: Hm, a to porównywanie mnie do Courtney miało przedstawić mnie w złym świetle? Nie rozumiem, czemu gadamy o niej. Kogo próbujesz tym ośmieszyć? Mnie? Przepraszam, wygląda mi na to, że tak opowiadając o Courtney, chyba to jest twój największy autorytet.

Aisha: *wybuchnęła śmiechem* SŁUCHAM?! Ja mam wzorować się na takiej kretynce? O, dziewczyno. Palnęłaś taką głupotę, że nie wiem, jakim cudem w ogóle powróciłaś do programu. xD

Bridgette: Dziewczyny, dosyć!

Aisha i Jocelyn zaczęły słuchać tego, co ma do powiedzenia Bridgette.

Bridgette: Naprawdę żadna z nas nie musi sobie naskakiwać do gardeł!

Aisha spojrzała się dziwnie na uczestników, z którymi będzie konkurować. Zmieszana Kathy dołączyła do dyskusji.

Kathy: Nieważne, która zaczęła, obie nie powinnyście się sprzeczać o taką błahostkę.

Aisha wybałuszyła oczy.

Kathy: Aisha. Fajnie się z tobą rozmawia, ale ostatnio jesteś coraz wredniejsza w stosunku nie tylko do Jocelyn, ale ciągle, jeśli jest jakaś afera, głównie to ty w niej się udzielasz. Zamiast szukać niepotrzebnych spisków czy kłótni, mogłabyś dać spokój.

Kathy spojrzała się na Jocelyn.

Kathy: Jocelyn. Mało ze sobą rozmawiałyśmy, ale uważam cię za bardziej ogarniętą. Trzeźwo myślisz i sądzę, że nie powinnaś dawać tak łatwo się prowokować.

Aisha tylko przewróciła oczami.

[Zwierzenie] Aisha: Gdyby Kathy została sędzią, pewnie większość uczciwych ludzi poszłaby siedzieć. Widać, jak bardzo “obiektywna” jest w swoim postępowaniu. Jocelyn może komplementować Szefa, jakby przepraszam się z nim ochajtała, a Kathy jej tylko bije brawa. Nie lubię Chrisa, ale on już dawno wyrzuciłby tę lizuskę z programu.

Aisha cały czas grymasiła pod nosem. Tę całą sytuację próbował załagodzić Owen.

Owen: Spokojnie, Aisha. Każdy ma prawo do złych dni.

[Zwierzenie] Matti: Tylko… że ona ma te “złe dni” cały czas i notorycznie się nimi usprawiedliwia… *przewraca oczami*

Matti: To co robimy, ziomki?

Jocelyn: Jak to powiedziała Gwen…

Aisha: *imituje głos Gwen* O, to jest okrucieństwo! Pewnie jest już ciepła, ciepła zielona galaretka… glutowata, sprężysta, uuu >_>

Jocelyn wzięła głęboki wdech i zmierzyła wzrokiem Aishę. Ta się tylko uśmiechnęła pod nosem.

[Zwierzenie] Aisha: Niech udaje, że jest “duszą towarzystwa”. Lizuska. To jej “miłe” wcielenie jest jeszcze gorsze niż to, co robiła jej siostra przez pięć sezonów. Każda prowokacja w jej stronę to punkt dla mnie, bo doprowadzę tę fałszywą gnidę do szału. ;)

Don: Pamiętacie może jeszcze to poprzednie wyzwanie? Osoby, które poradziły sobie w strzelaniu lepiej, dzisiaj wykażą się trochę bardziej - wykonają zadanie, które stanowi dla nich największą przeszkodę w zdobyciu wygranej.

Matti podniósł od razu rękę do góry.

Matti: Co masz na myśli, mówiąc o przeszkodach?

Don: Wypełnialiście papiery do tego programu. Wiem, sam sprawdzałem.

Wszyscy zawodnicy stali jak wryci. Aisha, Dawid i Jocelyn otworzyli szczęki ze zdziwienia.

[Zwierzenie] Dawid: Powypisywałem tam takie durnoty, że nawet przy mnie Aisha to świętoszka.

[Zwierzenie] Matti: Pomyślałem, że trzeba wymyślić jakąś smutną historyjkę, więc tak mi przyszło do głowy, aby coś takiego zrobić. Trochę głupio się z tym będę czuł. xD

Bridgette: I to, co tam napisaliśmy, mamy powiedzieć na żywo?

Aisha: Cały świat będzie to widział, prawda? :d

Szef: Tak, kruszynko.

Jocelyn: O, mnie tak pan nie nazwał… :p

Szef: Podobno faworyzujesz. xD

Aisha nagle straciła przytomność. Bridgette prędko ją ocuciła.

[Zwierzenie] Aisha: Czasami potrzebuję jakiegoś cholernego lekarza, aby mnie postawił do pionu. W przeszłości zrobiłam… parę durnych grzeszków, których bardzo żałuję. Dałoby się cofnąć czas? Niestety nie, nie jestem aż taką histeryczką, mimo to parę czynów przejdzie na pewno do historii. Takie też wpisałam niestety, aplikując do zostania uczestnikiem programu.

[Zwierzenie] Lindsay: Nie wiedziałam, że to zgłoszenie będzie aż tak istotne. Powiem tylko od siebie, że Beth i ja zgłaszałyśmy swoje podanie. Chciałyśmy po prostu jakoś odbudować stare kontakty i gdyby była taka okazja, skopać tyłek Heather. Nigdy nie miałam okazji (z wyjątkiem na Planie) się odegrać. Po prostu wyśmiewać tylko to, że ona i Alejandro wcześniej udawali nienawidzących się… w sumie po co o tym mówię? Nie ma sensu.

Zachichotała. Wracając do wyzwania, Szef spogląda na pewien świstek papieru.

Szef: Biorąc pod uwagę, kto jak wypadł w wyzwaniu: Sam, Dawid, Kathy, Jocelyn i Owen - czeka was jakieś ciężkie zadanie do zrobienia.

Don: A w przypadku pozostałych: Bridgette, Aisha, Lindsay, Heath i Matti - czeka was szokujące wyznanie prawdy.

[Zwierzenie] Aisha: Trzeba było lepiej strzelać do tych balonów. -,-

[Zwierzenie] Heath: Ciekawe, czy to powiedzenie prawdy musi wiązać się z tym, że powiem ją o jakimś innym zawodniku. To będzie bardzo interesujące. 3:)

Szef przedstawia wszystkim pierwsze zadanie.

Szef: Sam. Jesteś pierwszy, więc zaczynasz.

Sam nerwowo przełyka ślinę. Po chwili widzimy go zanurzonego w wodzie.

Owen: Jakie jest jego zadanie?

Matti: Na razie nie wygląda aż tak groźnie.

Matti i Owen podchodzą bliżej do akwarium, w którym znajdował się Sam.

Sam: Czuję się dość dziwnie…

[Zwierzenie] Sam: Nigdy nie właziłem do jakiegoś zbiornika wodnego. Nie wytrzymałem ani sekundy na basenie z chlorowaną wodą, co dopiero tutaj.

Nagle Szef Hatchet dorzuca do wody… myszy. Nieżyjące już gryzonie. Bridgette i Jocelyn wybałuszają oczy ze zdziwienia.

Bridgette: Masakra… x_X

Jocelyn: Teraz wyobraź sobie jedną z nas robiącą to wyzwanie.

Sam jeszcze się nie zanurzył i czekał na polecenie.

Sam: Mam się kąpać z myszami? :o

Don: Nie. Będziesz musiał wyłowić ustami czarne myszy. ;)

Lindsay miała odruchy wymiotne.

[Zwierzenie] Lindsay: Zaraz puszczę pawia!

[Zwierzenie] Sam: To był prawdziwy hardkor…

[Zwierzenie] Matti: Uwielbiam wodę, ale nie wyobrażam siebie łowiącego myszy.

Szef: Dziesięć myszy w ciągu trzech minut.

Don odmierza czas. Aisha łapie się za głowę.

Aisha: Ja bym w życiu ani jednej nie wzięła do ust. ;d

Heath podszedł bliżej do Aishy i chciał u niej spowodować jeszcze większe obrzydzenie.

Heath: A coś innego chcesz włożyć do buzi? ;u;

Aisha: Spływaj? :)

[Zwierzenie] Jocelyn: Jeśli Sam musi wykonać aż tak ohydne wyzwanie, ciekawe jak wielka prawda będzie spoczywać na tych słabszych. Moim zdaniem powinno być na odwrót.

Sam złowił pięć myszy w ciągu minuty.

Owen: Dasz radę, brachu!

Matti: Wierzymy w ciebie! :D

Heath tylko zajął się pisaniem czegoś na papierze. Dziewczyny spoglądały z obrzydzeniem na Sama wypluwającego myszy.

Lindsay: To jest ohydniejsze niż informacja, którą będę miała do przekazania… >_<

Kathy: Cóż, miejmy nadzieję, że ja nie będę musiała niczego wkładać do ust. :|

Bridgette: To jest zbyt nieetyczne. Można odwrócić wzrok.

Blaineley, która również była obrzydzona na widok Sama z czarną myszą, machnęła ręką.

Blaineley: Nikt wam nie każe patrzyć.

Bridgette, Kathy i Lindsay odetchnęły z ulgą oraz odwróciły się od Sama.

Blaineley: Niestety ja… Muszę… ;o

Schyliła głowę w dół i potrząsała nią przecząco. Mija druga minuta. Sam wypluwa ósmą, czarną mysz.

Szef: Chcesz może jakiegoś dopingu?

Matti: Środków dopingujących?

Szef: U mnie na liście nie ma takiego czegoś jak środki dopingujące, żołnierzu. Jak wykonasz wyzwanie, będziesz bezpieczny i nikt cię nie będzie mógł przegłosować! ;)

Sam: Serio?

Przez przypadek wypluł białą mysz.

[Zwierzenie] Bridgette: Najgorsze jest to, że musiał wypluwać każdą mysz ustami. Ja bym spanikowała i czekała, aż te trzy minuty miną. ;o

[Zwierzenie] Kathy: W ustach zostaje tyle sierści, że potem pozostaje tylko niesmak…

[Zwierzenie] Bridgette: Czasami się zastanawiam. Czy ta gra jest naprawdę aż tak warta świeczki?

Sam zdobywa przez przypadek dwie białe myszy, jednak pod koniec również udało mu się wypluć parę czarnych. Czas - 2 minuty i 45 sekund.

Szef: Wyrobiłeś się, kolego. Masz immunitet.

[Zwierzenie] Bridgette: Przypomina mi to trochę sprawdzian odporności.

Szef: A teraz czas na prawdę.

Blaineley: Bridgette, czas na to, abyś wyjawiła swój największy sekret. Jesteś gotowa?

[Zwierzenie] Bridgette: Nigdy nie sądziłam, że będę musiała to zrobić. Bałam się, że wszyscy mnie za to znienawidzą. Już miałam kiedyś taką akcję ze słupem. W sumie dziwiło mnie to, że bardziej ludzi bawił ten wypadek, aniżeli fakt, jak bardzo Alejandro każdym manipulował. Cóż, pozostało po tym przykre wspomnienie.

Wszyscy robią kółko wokół Bridgette. Ta siada, oni stają.

Bridgette: Było to trzy lata temu, kiedy wybrałam się z Jamesem i jego dziewczyną na ryby. Łowiłam tylko rekreacyjnie.

Blaineley: Ale nudy. To jest twój sekret? -.-

Kathy: Daj posłuchać. -,-

Blaineley: Dobra. ;-;

Bridgette: Kiedy ona i James weszli do wody, zahaczyłam przez przypadek o strój kąpielowy Jamesa i odsłoniłam jego “oblicze” przy wszystkich. Najgorsze jest to, że tędy przechodziła jego nauczycielka od biologii. Czułam się tak zażenowana, że do tej pory się do siebie nie odzywamy… >_>

Blaineley wybuchnęła śmiechem, a Bridgette spuściła głowę w dół. Kathy miała w sobie tyle odwagi, że wzięła białą mysz i trafiła nią we włosy Blaineley. Ta zaczęła piszczeć jak mała dziewczynka.

Blaineley: Zdejmijcie to paskudztwo ze mnie!!!

Szef szybko podbiega do Blaineley, a Don podnosi rękę Bridgette do góry.

Don: Ta pani również zasłużyła sobie na immunitet!

Aisha, Kathy, Matti i Lindsay bili Bridgette brawa. Heath stał koło nich z grymaśną miną.

[Zwierzenie] Heath: Czyli trzeba powiedzieć byle łzawą historyjkę, żeby dostać nagrodę? W sumie ja do tych frajerów należę. Pozostała piątka musi mieć w ustach szczura czy inne glisty, aby się namęczyć o ten immunitet. Cóż, a myślałem, że łatwo nie będzie. :)

Szef: Pora na następnych.

Następna scena. Widzimy Dawida, który jest przy jakiejś małej planszy, a tuż koło niego ściana. Jeden z telefonów jest podłączony do urządzenia, a na nim wyświetla się ekran blokady Dawida.

[Zwierzenie] Dawid: Mam złe przeczucia…

Szef: Żeby otrzymać immunitet, musisz rozwalić jak najwięcej dyskietek. Znajdziesz w nich albo literę, albo pustkę. Twoim zadaniem będzie zniszczenie tamtej ściany. Elementem motywacji będzie to, że Don PRZEGLĄDA TWOJE ZDJĘCIA ORAZ PRYWATNE WIADOMOŚCI.

Bridgette: Przepraszam, ale czy to już nie jest gruba przesada? >:O

Blaineley: Podpisywaliście kontrakt, więc musicie teraz pokazać, na co was stać.

Szef: Cóż, zaczynamy zabawę, Don.

Bridgette tylko niezadowolona westchnęła i usiadła przy stoliku. Aisha postanowiła pocieszyć dziewczynę.

Aisha: Z drugiej strony przynajmniej naszych nie przegląda...

Słyszy jakieś jęki i wokół Dawida pięć lasek. Aisha wybałuszyła oczy ze zdziwienia. Dawid tylko się zafrasował.

[Zwierzenie] Dawid: Cóż… ;-;

Don przechodzi do następnego filmiku. Na nim jest pokazane, jak Dawid… bije jakiegoś nastolatka. Aisha jest coraz bliska “dotknięcia” ekranu i jej mina staje się coraz bardziej nietęga z każdym kolejnym materiałem.

[Zwierzenie] Bridgette: Czuję się, jakby dzisiaj Don, Szef i Blaineley stali się w jednego okropnego Chrisa i nas torturowali… -.-

[Zwierzenie] Matti: Mój telefon służy tylko do wysyłania wiadomości, więc w sumie u mnie nie byłoby nic złego. xD

Jeden z SMS-ów Dawida do własnej matki.

OTP2EP25 - Wiadomość mamy do Dawida

[Zwierzenie] Aisha: Szanujący się syn. Ta dalsza część wiadomości i to “chrzań się”. Bardzo kochany… :)

Dawid rozwalił już trzydzieści dyskietek i znalazł tylko cztery litery. Myślał, że to wystarczająco. Wyjął młotek oraz rozwalił grubą ścianę oraz podszedł do palmtopa. Aisha ogląda “z zaciekawieniem”, co tam u Dawida.

[Zwierzenie] Dawid: Wygląda na to, że w życiu się z tego nie wytłumaczę.

Kolejne zdjęcie Dawida przedstawiające jego w szkole z jakąś czarnowłosą, wytapetowaną i wytautowaną dziewczyną. Opis “Dziara u starej prukwy od matematyki. Sala 312. Koniecznie szybko, bo kawę parzy.” i buziaczek zirytowały Aishę, ale starała się to ukryć. Heath spoglądał na dziewczynę z podłym uśmieszkiem.

[Zwierzenie] Heath: Szykuje się koniec dla jednego z nich. :>

W końcu Dawid podszedł do palmtopa, wpisał hasło “F-U-R-I-A”, a telefon się wyłączył. Zanim jednak to zrobił, było jeszcze widać półnagą laskę, która leżała sobie na furze Dawida. Aisha, kiedy ktoś jej odłączył monitor ekranu, od razu wzięła jego telefon.

Dawid: Aisha. Wiem, że…

Podrapał się po głowie. Aisha tylko zmarszczyła brwi.

Aisha: Wiem, że… wiesz. Doskonale zdałam sobie sprawę, że byłabym następną marionetką? Co to za szmaty w twoim samochodzie? Nie dość, że to roznegliżowane i robi pornograficzne pozy, to jeszcze aż cztery i wszyscy uniesieni? Wiesz co… Spodziewałam się po tobie czegoś więcej.

Na jego oczach ciska telefonem z całej siły o ziemię i zirytowana kopie w monitor. Część spojrzała ze zdziwieniem na Dawida.

[Zwierzenie] Kathy: Nie wiem, kto bardziej przesadził… prowadzący, że pokazują czyjeś prywatne nagrania czy Aisha, która była bardziej destrukcyjna niż tego potrzebował Dawid?

[Zwierzenie] Sam: Zaczynam trochę bać się tej całej Aishy… ;-;

[Zwierzenie] Dawid: Obawiam się, że to koniec. W sumie wiedziałem, że tak będzie. A Dona i Szefa osobiście pozwę za upublicznienie moich prywatnych zdjęć. Ciekawy jestem, jak obeszli tę blokadę.

[Zwierzenie] Don: *rozmawia przez telefon z Annie* Naprawdę znasz ten kod? O, miło z twojej strony. Powiedz Jared’owi, że przysyłam mu Knoppersy z Kambodży. Tak, do zobaczenia. *rozłącza się* Miło jest mieć takie niemałe wtyki w programie. 3:)

[Zwierzenie] Aisha: Mam ochotę wziąć teraz te odłamki z jego telefonu i pociąć się nimi tak, że nic po mnie nie zostanie… ;-;

[Zwierzenie] Dawid: *trzyma strzępki telefonu* Oczywiście musiała rozwalić mój telefon za 2000 dolarów… >:(

Blaineley: Aisha, czas na to, abyś wyjawiła swój największy sekret. Jesteś gotowa?

Aisha spojrzała się dziwnie na wszystkich.

Aisha: Tak. Podpaliłam włosy takiej jednej z liceum, która rozmyślała plotki na mój temat i wszyscy się ode mnie odwrócili.

Spojrzała z wyrzutem na Dawida.

Aisha: Mam powiedzieć coś mocniejszego?

Heath: Jasne. Ja chętnie posłucham.

Aisha zmarszczyła brwi.

Don: Hm, słabe. Każdy się na kimś mścił. Może coś bardziej krępującego?

Aisha: O, mam! Beknęłam kiedyś w szkolnym radiowęźle podczas śpiewania “The Scientist” od Coldplay.

Sam: Można powiedzieć, że zbezcześciłaś mój ulubiony zespół alternatywny, hehe. xD

Aisha: Wiem.

Blaineley: To już moje największe wpadki były bardziej tandetne. Cały świat chce zobaczyć, jak bardzo możesz się upokorzyć.

[Zwierzenie] Aisha: Nie ma mowy, że ja to powiem! W sumie to napisałam jeszcze jedną pozycję, która jest żałosna, ale zawsze mnie ratowała z wielu opresji…

Aisha: Mam… Obszczałam się, kiedy burmistrz miasta Hartford ogłosił mnie zwyciężczynią w konkursie najlepiej śpiewającej osoby w Connecticut.

Wszyscy wybuchnęli śmiechem oprócz Bridgette, Kathy, Lindsay, Matti’ego i Sama. Piąta osoba się nieco zawstydziła.

Aisha: Nienawidzę was czasami. ;-;

Blaineley: Padłam… Jak można zrobić z siebie takie pośmiewisko? XDDD. Ale rozumiem, że to na próbie?

Aisha: Zrobiłam to publicznie. ^^

Dawid i Heath zaczęli się jeszcze głośniej śmiać, więc zirytowana Aisha nadepnęła na stopę Dawida z całej siły i spoliczkowała Heatha.

Aisha: Zobaczymy, jak ty się zbłaźnisz, imbecylu! >:(

Heath: Żałosne. XDDD

Aisha: Jak twój ryj.

Kopnęła w całej siły w słup i krzyczała.

Aisha: MOŻNA GDZIEŚ OCHŁONĄĆ?!

Zaczęła wrzeszczeć i Don ją musiał uciszyć.

Don: Przechodzimy do następnych konkurentów. Kathy, teraz ty.

Kathy stała już w jakiejś klatce. Tuż obok niej stało pięciu muskularnych facetów.

[Zwierzenie] Kathy: Mam się z nimi naparzać? Przecież ja tu mogę umrzeć. o_o

Szef: Twoim zadaniem będzie wspięcie się po drabinie, opuszczenie jej, złapanie się na drążek i pozwolenie sobie spaść… Ci panowie są po to, aby zapobiec twojemu upadkowi.

Don: Zacznij się wspinać!

Kathy nerwowo przełknęła ślinę.

[Zwierzenie] Owen: Ciekawe, skąd wytrzasnęli takich muskularnych facetów. Ciekawy jestem, czy gdybym nie trafił w siebie, to daliby radę mnie udźwignąć. xD

Kathy zaczęła się kurczowo wspinać po drabince. Ciągła myśl o immunitecie za wykonane wyzwanie motywowała dziewczynę. Aisha wyjęła pilnik i zaczęła piłować paznokcie. Lindsay cały czas nerwowo spoglądała w górę, a Jocelyn i Matti rozmawiali ze sobą.

Jocelyn: Najgorsze przed nami, prawda?

Matti: Jak na razie to wszyscy dostają immunitet. Szkoda, że ja jestem ostatni. :d

Jocelyn położyła rękę na ramieniu Matti’ego, aby dodać mu otuchy.

Jocelyn: Spokojnie. Myślę, że dasz sobie radę. :)

Matti: Naprawdę?

Jocelyn: Biorąc pod uwagę twoje zachowanie to sądzę, że raczej nie masz niczego ciężkiego na sumieniu.

Nieco uspokojeni spoglądali na Kathy, która wisiała już na samej górze.

Don: Teraz musisz stamtąd spaść.

Kathy: Nie mogę. Po prostu chyba nie dam rady! :d

Don: Jakoś i tak będziesz musiała zejść na ziemię…

Kathy nerwowo przewróciła oczami.

Owen: Mogę ci jakoś pomóc?

Po chwili zapaśnicy odsunęli Owena.

Owen: OK, rozumiem.

Aisha siedziała koło słupa, który kopnęła przed chwilą i ogryzała paznokcie aż do krwi.

[Zwierzenie] Aisha: Nienawidzę Dawida. Mam nadzieję, że nie wszyscy dzisiaj wykonają wyzwanie i ktoś odpadnie, a potem założę sojusz w celu jego eliminacji. Bułka z masłem!

[Zwierzenie] Heath: Jeszcze nie moja kolej, a pocę się ze strachu… Musi być jakiś sposób, aby ktoś zawalił. Niestety nasza “kochana” Aisha już jest bezpieczna, ale przynajmniej znowu żywi nienawiścią do Dawidka. Oj, biedactwo. W World Trip cały czas była taka niewinna… xD

[Zwierzenie] Aisha: Wzięłam udział w programie, bo Zach powiedział, że on i Nastasia też zamierzają się zapisać. Problem polegał na tym, że Nastasia prowadziła swoje show, a mój słodziak zajął trzecie miejsce i się nie dostał. Ale skoro Owen tu jest i wygrał Wyspę, pewnie skłamał. Sama już nie wiem, co zrobić ze swoim życiem. :(((

Kathy nadal siedziała na samej górze.

Kathy: Ja się stąd ześlizgnę zaraz… ;<

Lindsay: Byłam w cyrku! :D

Podeszła bliżej do zapaśników i zaczęła pomagać koleżance.

Lindsay: Widziałam już tę sztuczkę wiele razy. Dasz sobie radę! Musisz tylko zeskoczyć!

Kathy: Właśnie to jest najgorsze uczucie! ;d

Lindsay podeszła jeszcze bliżej do dziewczyny.

Lindsay: To tylko telewizja! Pamiętaj, że ludzie nie chcą oglądać rozlewu krwi!

Szef: W tym akurat ma rację.

Blaineley: Dalej, Kathy. Daję ci pięć se…

Kathy nagle zeskoczyła… wprost w ramiona przystojnego blondyna, który od razu postawił ją na ziemię.

Kathy: O, dziękuję. ^^

Wszyscy zapaśnicy ukłonili się przed Kathy. Aisha tylko niezadowolona spoglądała na uśmiechniętą dziewczynę.

[Zwierzenie] Aisha: Powinna korzystać z okazji i ich podrywać. Ja na miejscu bym tak zrobiła, a ona udaje taką cnotkę. xD

Blaineley pogratulowała Kathy wykonanie wyzwania.

Blaineley: Lindsay, czas na to, abyś wyjawiła swój największy sekret. Jesteś gotowa?

Wszyscy nie mogą się doczekać tego, aby Lindsay zaczęła im opowiadać o swoich wstydliwych tajemnicach. Ta tylko zadowolona usiadła sobie na ringu i zaczęła się zwierzać ze swoich głupich sytuacji.

Lindsay: Narysowałam kiedyś takiego słodkiego kotka na ścianie budynku szkoły, w której się uczyłam, a potem musiałam przez tydzień malować ściany, które ich tak były poniszczone. Żadna strata, jakoś trzeba było zwrócić uwagę na ich opłakany stan. Specjalnie zapchałam kibel od łazienki styropianem, bo nie mogłam spłukać patyczka do uszu. Upychałam, ile się dało… Co nie zmienia faktu, że opóźniłam trochę budowę placu zabaw dla dzieci. :/

Większość bawiło to, co Lindsay miała do powiedzenia.

[Zwierzenie] Bridgette: Uwielbiam Lindsay. Jej wyczyny sprawiają, że każdy się śmieje. xD

[Zwierzenie] Owen: Urocza, zabawna i nieco naiwna Lindsay. ;u;

Lindsay: Największy akt podłości ode mnie to ten, w którym DJ kiedyś ugotował nam gulasz, a ja spakowałam ze sobą mnóstwo puszek psiej karmy, bo ostatnio mojemu kochaniu psiulkowi się trochę utyło, a chciałam ukryć moją winę. Postanowiłam pozbyć się trochę, podmieniając gulasz na psią karmę Brick’owi, Alejandro i Tylerowi. Co najdziwniejsze - im smakowało! xD

Wszyscy w tym momencie wybuchnęli śmiechem.

Lindsay: Albo klasyka, teraz będzie najlepsze. Napisałam, że jedną z atrakcji Warszawy są Łazienki Królewskie, bo wszyscy chcą zobaczyć jedyne miejsce, w którym król chodzi piechotą.

Każdego nadal bawiło to, co mówiła Lindsay.

Lindsay: Przepraszam, mogę jeszcze jeden? Kiedyś na informatyce przez przypadek wcisnęłam guzik, który reguluje jasność na komputerze i ściemniłam do zera. Nauczycielka się tak zdenerwowała, że wyrzuciła komputer przez okno! :D

Każdy nadal jest rozbawiony i podnosi Lindsay na rękach.

[Zwierzenie] Heath: *ociera łzę ze śmiechu* Jednak nie mogę powiedzieć o niej nic złego… ;D *nadal się śmieje*

Blaineley: Dzięki takiej błyskotliwości Lindsay na pewno sobie załatwiła immunitet. Czas na Jocelyn i jako jedyna będzie mogła nam wykazać się czymś więcej. Pokona swój własny lęk. ;)

Jocelyn nerwowo przełknęła ślinę.

[Zwierzenie] Jocelyn: Mam stwierdzoną siderodromofobię… Nienawidzę dźwięków skrzypiec, a już zwłaszcza, jeśli taki pociąg nadjedzie. Dostaję takich drgawek, że szkoda nie mówić. A wspomniałam to przecież… *strzela facepalma*

[Zwierzenie] Sam: Ciekawe, co Jocelyn będzie musiała zrobić. Martwię się trochę o nią. Według mnie przechodzimy przez coraz gorsze wyzwania. Wydaje mi się, że miałem najłatwiejsze.

Wszyscy stoją już przy peronie. Szef sprawdza rozkład jazdy. Jocelyn siedzi przerażona na ziemi i hiperwentyluje. Heath i Matti dodają dziewczynie otuchy.

[Zwierzenie] Heath: Cokolwiek tam musi się stać, Jocelyn nie może odpaść przed Aishą.

[Zwierzenie] Matti: Strasznie się martwię o Jocelyn. :/

[Zwierzenie] Jocelyn: Chyba nie dam sobie rady… Wyobraźcie sobie kogokolwiek z klaustrofobią, a jego zadanie to wytrzymanie pół godziny w windzie bez ześwirowania albo wegana, który ma zjeść kotleta schabowego. Przecież to jest szaleństwo! >:O

Kathy: Jocelyn, czego dokładnie się boisz?

Szef: Dowiesz się za cztery minuty, córcia.

Kathy: Rozumiem, tatusiu. xD

Owen i Sam poszli sobie do sklepu i kupili mlecznego shake’a. Obok nich stał Dawid, który kupił coca-colę.

Dawid: Chłopaki. Wiecie, jak mi głupio teraz za tę całą sytuację z Aishą?

Sam: Powiem tylko jedno. Nie wiem, co zrobi Aisha, ale to rzeczywiście pogorszyło całą sprawę między wami.

Owen: Głowa do góry. Jeśli ją kochasz, pewnie to nic nie znaczy. :)

Aisha również nie była widoczna przy stacji. Po chwili wyszła ze skrzypcami bliżej Jocelyn.

Aisha: Hej. Wiecie, co mi się osobiście kojarzy z torami kolejowymi? :3

Wyjęła skrzypce. Jocelyn się od razu przeraziła na widok Aishy grającej na jej znienawidzonym instrumencie, że kurczowo wytrąciła ów przedmiot z rąk dziewczyny.

Aisha: Zabiłaś te skrzypce! ;’)

Jocelyn: Błagam cię, Aisha! Wiem, że za mną nie przepadasz, ale nie musisz być aż tak wredna!

[Zwierzenie] Kathy: Dobra… To było wyjątkowo podłe, Aisha. Rozumiem, że Jocelyn boi się dźwięków wydawanych przez pociąg? Przyznam, że dziwne, ale na świecie i tak już mnie nic bardziej nie zaskoczy.

[Zwierzenie] Aisha: *wybucha śmiechem* Czyli ona boi się skrzypienia? Ale z niej pokraka. To teraz wiem, dlaczego Courtney nigdy jej nie uznawała ani o niej nie pisnęła ani słówka. XDDDD

[Zwierzenie] Kathy: Zdałam sobie sprawę, że muszę mieć oko na Aishę. Kto wie, następnego dnia może dopełni zemsty na Dawidzie lub Heathu, bo z nimi jest skonfliktowana? Najważniejsze, aby ostrzec lepiej Bridgette i Lindsay… ._.

Kathy podeszła bliżej Bridgette i Lindsay, aby im coś powiedzieć, ale nagle słyszy, że pociąg się zbliża. Szybko podbiegła do Bridgette.

Kathy: Nie sądzisz, że Aisha ostatnimi czasy zachowuje się jak taka Heather?

Bridgette: Y, nie rozumiem?

Kathy: Zobacz. Odkąd się dowiedziała, że dostała sporo głosów do eliminacji przez telewidzów, nagle została rozpuszczoną księżniczką, która nigdy nie pozwoli nikomu dojść do głosu. Jej zdanie musi być nagle najważniejsze. Gdyby doszło do jakiejkolwiek ceremonii głosowania, liczyłabym na twój głos przeciwko Aishy? Zaczyna mnie powoli irytować to jej całe bawienie się w rozpieszczoną córeczkę tatusia.

Bridgette: Jak tak mówisz, rzeczywiście musi być coś na rzeczy.

[Zwierzenie] Aisha: W tym sezonie powoli brakuje jakiejkolwiek strategii. Ciekawe, o czym tam gadają Bridgette i Kathy? Pewnie o tym, że Jocelyn się naprawdę zachowuje jak Courtney. :)

[Zwierzenie] Matti: Kompletnie nie rozumiem, dlaczego Aisha jest wredna w stosunku do Jocelyn. Nikt jej nic nie zrobił.

[Zwierzenie] Aisha: Powiem tylko tyle. Ta finałowa dziesiątka wygląda jak jakieś przyjęcie urodzinowe u małej dziewczynki. Według mnie Dawid jest aktualnym zagrożeniem i szkodnikiem, którego wytępię już jutro. Nie obchodzi mnie to czy zrezygnuje, czy go sama się pozbędę. Zamierzam przekabacić Owena i Sama na moją stronę, założyć jakiś sojusz i eliminować frajerów. Nie zapomniałam też, że Kathy jest pseudo-ulubienicą widzów, na nią też przyjdzie czas. ^^

Pociąg zbliża się coraz bliżej. Jocelyn jest bardzo zestresowana, a słowa Blaineley nie uspokajają.

Blaineley: Musisz tylko wytrzymać jeden, nadjeżdżający pociąg.

W ułamku sekundy pojawił się pociąg. Na twarzy Jocelyn pojawił się grymas, następnie zaczęła jej lecieć piana z ust. Chwilę później było już wiadome, że dostała padaczki. Aisha miała na to wywalone i poszła sobie, ale reszta rzuciła się, aby od razu pomóc dziewczynie.

Matti: Ona ma drgawki! :o

Blaineley jako jedyna miała to gdzieś i szarpnęła lekko Heath’em.

Blaineley: Heath, czas na to, abyś wyjawił swój największy sekret. Jesteś gotowy?

Heath: NIE. Jocelyn potrzebuje pomocy!

Heath od razu próbował zrobić sztuczne oddychanie Jocelyn, jednak go odsunęła Aisha.

Aisha: Nie tak się to robi, frajerze. xD

Sam: Chyba trzeba ułożyć Jocelyn na boku i zabezpieczyć głowę przed urazami. Po dwóch czy trzech minutach powinno to ustać. Jeśli nie, wezwijcie karetkę.

Minęły dwie minuty i drgawki Jocelyn ustąpiły.

Jocelyn: Co się stało? Ktoś wie?

Owen był pod wrażeniem tego, co powiedział Sam.

Owen: Skąd wiedziałeś brachu, co należy zrobić?

Sam: Kiedy oglądałem jeden odcinków Pokemonów z kolegą, ekran migał tak jasno, że kolega od razu dostał wstrząsu epileptycznego. Mama mi powiedziała, co zrobić. W sumie też mam sporą wiedzę o medycynie dzięki różnym grom komputerowym.

Owen: Ciekawe. Kto powiedział, że w dzisiejszych czasach technologia jest zła? :o :D

Przybił żółwika z Samem.

Blaineley: Dobra, ustały. Heath, mów ten sekret.

Heath: Grożono mi ekskomunikacją i pozwem, kiedy zaśpiewałem “Nothing Compares 2 U” podczas pierwszej komunii świętej.

Aisha zaczęła śpiewać utwór.

Kathy: Nienawidzę. -,-

Aisha: Masz problem, ja uwielbiam tę piosenkę.

Przeszła do refrenu.

[Zwierzenie] Kathy: “Masz problem”? Jakby nie wiedziała, ile artystka tej piosenki nawoływała kontrowersji podczas swojego występu w Saturday Night Live…

Ostatnie wyzwanie. Widzimy Owena na kręciołku.

Szef: Będziesz się tak kręcił przez minutę. Jeśli nie zwymiotujesz, dostaniesz immunitet.

Don: Trochę bez sensu zadanie, ale dobra.

Owen: Już się nie mogę doczekać.

[Zwierzenie] Owen: Uwielbiam przejażdżki! Ogólnie to kocham lunaparki. Te wszystkie kręciołki są dużo lepsze niż tony jedzenia. :DDD

Szef odpala guzik i Owen zaczyna jechać. Matti nerwowo przełknął ślinę.

Matti: Ja bym pewnie zwymiotował po sekundzie. :d

Jocelyn strasznie bolała głowa i sobie leżała tylko na poduszce, na stadionie.

[Zwierzenie] Jocelyn: Najgorsze przeżycie świata… :/

Owen już się bawi od TRZECH MINUT, a Szef specjalnie nie wyłącza urządzenia. Po chwili jednak Owen jest bliski wymiotów, ale Blaineley zapobiega temu w ostatniej chwili, odłączając urządzenie od gniazdka.

Owen: Dzięki.

Szef Hatchet przewrócił oczami i się zaśmiał. Blaineley nie było do śmiechu.

Blaineley: Matti, czas na to, abyś wyjawił swój największy sekret. Jesteś gotowy?

Heath: Każdego tak pytasz?

Blaineley: Tak, a teraz zamknij ryj i daj prowadzić program. :)

Heath pokazał Blaineley środkowego palca. Szef posadził go na miejsce Owena i włączył urządzenie. Ten od razu wymiotował, gdzie się dało. Większość uciekła, z wyjątkiem Matti’ego, który nie pozwolił, aby Jocelyn była obryzgana wymiocinami. Wszystkie rzygi przyjął na siebie, co było heroiczne, ale obrzydliwe.

Matti: Mój sekret jest taki, że nigdy nie pozwolę sobie skrzywdzić drugiej osoby. Sporo tym przypłaciłem. Może moja historia nie jest krępująca, ale przykra, bo była taka osoba, z którą fajnie mi się rozmawiało, a każdy ją gnębił. Najgorsze jest to, że ona tylko z pozoru udawała taką niewinną. Cały czas z nimi knuła, a pod koniec skatowali mnie na zakończenie roku szkolnego. Przez dwa miesiące leżałem w szpitalu ze złamanymi kośćmi i dopiero pod koniec wakacji udało mi się wyjść. Przez te wszystkie kontuzje czekało mnie jeszcze sporo rehabilitacji i musiałem zapomnieć o konkursie surfingowania, który odbywa się co cztery lata. Wiem, że każdy spodziewał się jakiegoś prucia flaków, obrzydlistwa, ale to mnie krępuje. Jestem wyjątkowo naiwny i potrafię wstawić się za każdego. Współczuję nawet największym bandziorom, że zachowują sie tak, a nie inaczej.

Aisha, Blaineley, Dawid, Owen, Sam, Kathy, Lindsay i Jocelyn bili brawa, ale jednocześnie nie podchodzili do niego bliżej, ponieważ nadal był cały w rzygach. Jocelyn zdołała tylko przytulić Matti’ego, co spowodowała, że Aisha również zwymiotowała do wiadra.

Dawid: Mocne wyzwanie, ziom.

Blaineley: Zdecydowanie zasłużył na finałową dziewiątkę.

Szef: Zgadzam się z tobą w 100%.

Don: Ja też. Wszyscy dali z siebie wszystko i większość wykonała wyzwanie. Z wyjątkiem Jocelyn. Odpadasz.

Jocelyn od razu zmarszczyła brwi.

Jocelyn: Słucham? Ja odpadam? :d

Don: Tak. Przecież jako jedyna dostałaś szału i nie sprostałaś wyzwaniu. Nawet Aisha grająca na skrzypcach cię rozproszyła. To było jedno wielkie tchórzostwo.

Jocelyn: Dobra, nie będę się z nikim kłóciła. Sądzę, że to trochę przesada, ale przyjmuję to na klatę.

Podeszła specjalnie bliżej do Dona, a ten uciekał przed nią. Głównie dlatego, że była cała w rzygach.

Szef: Niestety takie są reguły. Jako jedyna teoretycznie poległaś, przez co musisz się pożegnać z szansą na wygraną. Mam nadzieję, że jesteś dumna z udziału w programie.

Jocelyn: W sumie. Poznałam paru przyjaciół.

Przytuliła jeszcze raz Matti’ego i Heath przytulił ją. Próbował także powstrzymać wymioty.

[Zwierzenie] Heath: Ale ze mnie debil… Czyli odpadła Jocelyn. Aisha i Dawid nadal są w grze. Zrobię wszystko, żeby pozbyć się jednego z nich. Czas poudawać miłego dla każdego, a potem zawalczyć o główną wygraną.

Jocelyn tylko westchnęła.

[Zwierzenie] Bridgette: Doskonale wiem, jak Jocelyn teraz się czuje. Sama byłam spryskana przez skunksy. Swoją drogą, szkoda mi jej i to bardzo. :/

[Zwierzenie] Jocelyn: Well, nie popisałam się w programie. Przyznaję się do tego. Liczyłam na to, że pokażę się z jak najlepszej strony, a odpadłam w najgłupszy możliwy sposób. Najmocniej przepraszam każdego, kto na mnie liczył…. :/

Aisha: Będziemy za tobą tęsknić, nowa Courtney. :’)

Pomachała jej sarkastycznie ręką i się złośliwie uśmiechnęła, ale tak, aby tylko Jocelyn to zauważyła. Ta tylko również machnęła na nią ręką i czekała na Zraszacz Wstydu. Od razu poleciała w dal. Heath spuścił głowę w dół.

Matti: A mnie moglibyście wykąpać? xD

Szef: To w 95% gaz, a nie woda, więc odpada. XDDD

Matti: Dobra. To mogę się wykąpać?

Blaineley wzruszyła ramionami.

Blaineley: Nie mam nic przeciwko.

Szef: Możecie się rozejść, dzieciaki.

Zerknął, ile ma pieniędzy w portfelu i dał część pieniędzy Don’owi. Ten od razu poszedł z uczestnikami.

Szef: Wraz z eliminacją kolejnej uczestniczki pozostało już tylko dziewięcioro dzieciaków walczących o milion? Czy następne wyzwania będą dostarczały więcej adrenaliny zawodnikom? Jak zakończy się szopka Aishy z Dawidem? Odpowiedzi na pytania w następnym odcinku drugiego sezonu Odkupienia Totalnej Porażki!!!

Zaciemnienie i napisy końcowe.

Ciekawostki

  • Odcinek ten mocno nawiązuje do innego reality show — Nieustraszeni. Część wyzwań pojawiła się nawet w odcinku.
  • Odcinek ma sporo powiązań z siódmym odcinkiem Wyspy Totalnej Porażki.
    • Tematyka wyzwań opierała się na zadaniach, w których uczestnicy zmagają się ze swoimi lękami.
    • Aisha przytacza słowa Gwen z tego odcinka o zielonej galaretce.
    • Ironicznie, siostra Courtney, Jocelyn, nie wykonała wyzwania i zaprzepaściła szansę na zwycięstwo.
      • W przeciwieństwie do niej, Jocelyn została automatycznie wyeliminowana z programu.
      • Kolejną ironią będzie fakt, że Jocelyn nienawidzi dźwięku skrzypiec, mimo że Courtney grała na nich w odcinku Niezbyt sławni.
  • Ten odcinek udowadnia, że uczestnicy wypełniali specjalne zgłoszenia, aby dostać się do programu.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.