FANDOM


TDRCambodia(29)

Explicit_Content.png Artykuł zawiera treści nieodpowiednie dla młodszych odbiorców. Czytasz na własną odpowiedzialność.

Don zapowiadał poprzedni odcinek, siedząc na skuterze wodnym, kierowanym przez Szefa Hatcheta.

Don: Wczorajsza Przygoda w Dzikiej Kambodży była ostra, dzika i niebezpieczna. Zawodnicy naskakiwali sobie cały czas do gardeł. Konflikt Aishy oraz Lindsay przejdzie już chyba do historii, te obie dziewczyny dosłownie wręcz rzucały talerzami w siebie! Heath nadal rozmyśla, o co może chodzić tej pierwszej, a Owen wtóruje mu swoimi zabawnymi docinkami. W trakcie wodnego toru przeszkód pewni uczestnicy nie szczędzili sobie emocji… tak, tak… Aisha, o tobie mowa. Koniec końców wyzwanie wygrał Owen, ku irytacji pewnego zawodnika. Bridgette, której szło najgorzej podczas wyzwania, cudem uniknęła eliminacji, a my musieliśmy pożegnać Matti’ego. Szkoda mi kolesia. Geoff i Owen oraz ich luz to nic przy tym, co on przedstawił! Pozostało tylko sześcioro konkurentów. Czy podczas dzisiejszego zadania dojdzie do kulminacji pewnych relacji? Czy Aisha, Bridgette i Owen zawiążą sojusz w celu eliminacji ich największego wroga? Czy ktoś się jednak pogrąży i nie załapie do dalszego etapu? Przekonajcie się podczas dzisiejszej Przygody w Dzikiej Kambodży!

*Czołówka*


Da się zauważyć małą różnicę. Wszystkie domki były puste. Jeden z lewej strony miał jednak więcej życia, podobnie jak jeden po prawej stronie. Po lewej były dziewczyny. Bridgette i Lindsay rozmawiały o strategii. Wnioskując ich rozmowę, nie była ona o samej taktyce. Bardziej o nienawiści do jednej zawodniczki.

Bridgette: Ja to najchętniej posłałabym Aishę w kosmos.

Lindsay: Żeby jako pierwsza odkryła Uran czy Neptun? Weź, dla niej to by była tylko nagroda! :o

Bridgette delikatnie się zaśmiała. Lindsay nie załapała reakcji dziewczyny.

Lindsay: Nie śmiej się! Dla niej największą karą byłaby eliminacja z programu!

Bridgette: Albo psychiatryk?...

Lindsay: Dobra myśl. ._.

Dziewczyny wspólnie myślą o tym, jak pozbyć się konkurentki.

Bridgette: Ona jest coraz mocniejsza. Razem z Dawidem stanowią niepowstrzymaną parę.

Lindsay: Aż się boję myśleć o tym, co będzie, jeśli oboje znajdą się w finale! :o

[Zwierzenie] Lindsay: Szkoda, że nie miałam wcześniej okazji wygarnąć tej farbowanej blondynie, co o niej myślę! Tak sobie myślę... Dawn miała rację! Wśród nas czaiło się prawdziwe zło wcielone! Aisha pod maską słodkiej dziewczyny była taką zimną... zabrakło mi odpowiedniego słowa, aby ją określić. >:(

Bridgette oraz Lindsay wstały, nadal rozmawiając ze sobą o przeciwniczce.

Lindsay: Pomyśleć, że zostałyśmy ostatnimi dziewczynami na tej wyspie. Czuję się jakbym była na Planie razem z Beth przeciwko Courtney. ;'D

Bridgette: A jak określiłabyś chłopaków, którzy z nami grają?

Lindsay: Owen to będzie Owen, Dawid to będzie Duncan, czyli Heath będzie takim drugim Haroldem. :P

Bridgette: Ale z Planu, prawda? xD

Lindsay: No jakże by nie inaczej?! Tylko powiedz, jak bardzo Harold się zmienił w poprzednim sezonie?

Bridgette: Aż za bardzo. W głowie mu była tylko strategia, a nawet pod koniec gry zdążył obrazić Leshawnę... ;-;

Lindsay: O nie. Na jej miejscu nigdy bym mu tego nie wybaczyła.

Bridgette: Sądzę, że ona też tego nie zrobiła.

Lindsay: I słusznie!

Bridgette i Lindsay zadowolone przybiły piątkę. W międzyczasie Aisha słuchała muzyki we „wspólnej łazience” i leżała na jakimś łóżku, podobnym do szpitalnego.

[Zwierzenie] Aisha: Pomyśleć, że jestem w finałowej szóstce. Pokonałam już dwudziestu konkurentów oraz nadal mam szansę na zdobycie głównej nagrody. Mam wspaniałego chłopaka i miejmy nadzieję, że tak pozostanie. Na razie tak jest. Na ogonie mam tylko jeden cel - Heatha. On jest taką mąciwodą, która zasłania się pozostałymi uczestnikami. Ma tutaj Owena, Bridgette i Lindsay. Każdy z nich naiwny oraz ufa mu tak bezgranicznie... Dobra, radiowiec musi zniknąć.

Do wspólnej łazienki wszedł Dawid. Miał on wyłącznie na sobie spodenki kąpielowe i klapki. Na widok jego ciała Aisha zaczęła się intensywnie pocić i nerwowo śmiać.

Aisha: Co tam... u ciebie słychać? ;]

Dziewczyna zarumieniła się, widząc swojego chłopaka. Ten tylko przyklapnął obok niej i położył ubrania na podłodze.

Dawid: Wszystko okej. Taki poranny rytuał, że wchodzę do wody i pływam pół godziny. A co ty porabiasz tutaj?

Aisha: Jakiejś piosenki z R&B słucham. Wiem, że Halsey to nie jest alternatywa. xD

Dawid uśmiechnął się do dziewczyny i ją przytulił. Po minie Aishy dało się stwierdzić, że taka chwila bardzo jej przypada do gustu. Wyłączyła słuchawkę i dało się słyszeć „If It's Lovin That You Want” od Rihanny.

Dawid: Pomyśleć, że nie przepadasz za tym gatunkiem, a ja uwielbiam Rihannę.

Aisha: Żartowałam tylko. To takie „guilty pleasure”.

[Zwierzenie] Aisha: *trzyma jakąś kartkę a'la listę i przegląda różne utwory* Tutaj mamy „Livin' on a Prayer” Bon Jovi'ego, „They Don't Care About Us” Michaela Jacksona, „Master of Puppets” Metallicy, „Fading Like a Flower” od Roxette oraz „You Were Meant for Me” od Jewel. Nie wiem, jak ja układam te playlisty, że żadna z nich nie pasuje do siebie tematycznie. Słucham po prostu tego co mi wpadnie.

Chowa kartkę do kieszeni i dalej słucha muzyki.

Wróćmy do domku chłopaków, ponieważ jeszcze o nim nie było nic wspomniane. Heath i Owen siedzieli w najlepsze i grali w karty. Pierwszy raz Heath był wyjątkowo miły dla Owena. Grubasek jednak nie przeczuwał, że ten cały „uśmiech” na twarzy to pewna część strategii.

Owen: Fajnie, że się w końcu zdecydowałeś ze mną pogodzić. Łączy nas wspólny cel. :D

Heath: Tia.

[Zwierzenie] Heath: Oczywiście, że mam plan na pozbycie się go. Gdyby to był świat realny, nikt pewnie nie zadawałby się z tym pierdzącym bożyszczem. Poświęcenie przede wszystkim.

Owen i Heath grali w wojenkę. Gra karciana wyjątkowo prosta, bo każda karta walczy ze sobą. Jeśli taki Owen wystawi szóstkę, a Heath ósemkę - Heath zabierze kartę oponenta. Pojawiają się także pewne wyjątki.

Owen: Wojna!

Heath zrobił skrzywioną minę.

Heath: Jaka wojna?

Owen: Gra się tak, że jeśli wystawiłeś waleta, a ja dwójkę, jest wojenka i dobierasz dwie następne karty.

Obaj wystawili szóstki.

Owen: Jeszcze jedna.

Heath wystawił dziewiątkę, a Owen ósemkę.

Owen: Wygrywam! xD

Heath: Jak?

Owen: Jeśli ósemka jest w końcowej formacji, ta osoba wygrywa.

Heath zabiera ósemkę i drze ją na pół, rzucając następnie na stół.

Owen: Widzę, że ta gra ci się nie podoba. :r

Zabiera wszystkie karty.

Owen: To może zagramy w coś innego?

Heath: Tak. Chętnie. Co powiesz na?...

Nagle ktoś puka do drzwi chłopaków. Była to Blaineley ubrana niczym harcerka ze związanymi włosami. I o ile nie sprzedawała ciastek, tylko wodę, jej mina była przerażająca do takiego stopnia, że Heath od razu zamknął jej drzwi sprzed nosa.

[Zwierzenie] Heath: Koszmar... o.o

Blaineley weszła jeszcze raz z bardziej zmierzłą miną.

Blaineley: Chcecie wody?

Heath: A czemu tego nie robi Don?

Blaineley: To nieistotne. Ważne, że macie wodę. :')

Heath: Dokładnie.

Zamyka drzwi sprzed nosa Blaineley. Owen bierze swoją wodę, a obok niego stała jeszcze jedna butelka, której nie brał Heath.

[Zwierzenie] Heath: Ciekawe, czy tym razem weźmie moją wodę. Najlepsze jest to, że dodatkowo jestem w tym samym pokoju co on. ;)

Owen wypił swoją butelkę wody.

Owen: Nie ma to jak gasić pragnienie każdego dnia. :D

Heath: Jaaasnee...

Rozejrzał się po okolicy i zaczął udawać, że kogoś woła przez okno.

Heath: Liindsay!!! Liiindsaaaay!!!

Owen stanął koło niego.

Owen: Na kogo tam czyhasz, brachu?

Heath: *głupio się śmieje* Na nikogo.

Zauważył, że Owen opróżnił drugą butelkę wody. Głupio się uśmiechnął.

Heath: Widziałeś moją butelkę z wodą, kolo?

Owen pokazał mu opróżnioną butelkę i się nieco zmartwił. Heath miał nadal uśmiech na twarzy.

Owen: Tak. Wybacz. Strasznie mi się chce pić. :/

Heath: A może uda nam się zdobyć kolejną butelkę, brachu? >_>

Owen: Jasne!

Uściskał Heatha i prawie go udusił. Heath prędko podbiegł do Blaineley po kolejne butelki.

Heath: Mógłbym jeszcze dwie? Dla mnie i dla kumpla, proszę?

Blaineley: Masz.

Rzuca w Heatha całą zgrzewką. Ledwo je podniósł.

[Zwierzenie] Heath: *z całą zgrzewką* Wygląda na to, że plan może być sukcesem. Tylko trzeba jakoś pozbyć się pozostałych... ;-;

Chwilowy przerywnik.

[Zwierzenie] Heath: *wylewa wodę do kibelka* Nikt nie musi tego pić. :)

Kolejny przerywnik. Heath wraca do domku, gdzie zastaje Owena tasującego karty.

Owen: Akurat będziemy mogli rozegrać kolejną partyjkę.

Heath: Oczywiście z wodą. ;)

Owen: Jasne.

Heath dosiadł się do stolika i dał towarzyszowi butelkę. Obaj szybko wypróżnili zawartość, a Heath wyrzucił swoją przez okienko, tłukąc szklaną butelkę.

Heath: Odruch... xD

[Zwierzenie] Heath: Albo raczej pozbycie się dowodów. Mam świetny plan, aby grubas odleciał w swoim stylu - gównianym of kors. ;')

Zadowolony wyszedł z Pokoju Zwierzeń i czekał na rozwój sytuacji.

Heath: Dobra. To myślę, że możemy zrobić od nowa wojenkę, co ty na to?

Owen: O, a myślałem, że wyjedziesz z własnym pomysłem. :P

Heath: Mój to byłoby jedno wielkie gówno, w porównaniu do twoich gier. Rozumiesz?

Owenowi zaczęło burczeć w uchu. Heath zrobił uśmieszek a'la Grinch.

Heath: Widzę, że jesteś strasznie głodny... xD

Owen: Nie. Brzuszek mi nie burczy, kiedy jestem głodny, ale...

Burczenie w brzuchu Owena było coraz głośniejsze. Ten od razu zrozumiał, co się stało.

Owen: Muszę pędem do łazienki!

Owen zaczął biec tak szybko, na ile potrafił. Od razu pukał do łazienki, ale tam tylko zauważył miziających się Aishę z Dawidem.

Owen: O, przepraszam.

Aisha: Trochę prywatności, Owen. >_>

Owen ukłonił się parze i szybko pobiegł... do Pokoju Zwierzeń.

[Zwierzenie] Owen: *odgłosy wypróżniania się w Pokoju Zwierzeń* Masakra... Co za dużo wody, to niezdrowo chyba. Podobno pije się dwie butelki dziennie.

Dajmy się „załatwić” Owenowi. Don zaczął zwoływać wszystkich na wyzwanie. Każdy pośpiesznie opuszczał swoje lokale, z wyjątkiem Owena.

[Zwierzenie] Owen: Zwariować można... Zaczyna lecieć ze mnie sama woda. Nie brzmi to za dobrze.

Heath, Bridgette, Lindsay, Aisha i Dawid zauważyli przed sobą kurtynę, podobną do takiej z cyrku. Kiedy weszli do środka, zauważyli ring, a przy nim Dona i Szefa popijających kawę.

Szef: Co tam, dzieciaki? Jesteście pod wrażeniem?

Dawidowi opadła szczęka z wrażenia.

Dawid: To wygląda naprawdę super! o.O

Don: Co nie? Blaineley zajęło całą noc, aby coś takie zrobić. Oczywiście pod naszym nadzorem.

Heath: A dlaczego to ona dzisiaj roznosiła wodę? xD

Don: Kara za niesubordynację.

Bridgette chrząknęła.

Bridgette: Szefie. Nie sądzi Szef, że „trochę za bardzo” wykorzystuje Blaineley?

Lindsay: No. O ile pamiętam, wasz związek wisi na włosku, a to na pewno nie pomoże wam zbliżyć się do siebie. :O

Szef: Czasami trzeba odpocząć od tej baby...

Jak na ironię, Blaineley weszła do „cyrku”.

Blaineley: Wiesz, gdzie możesz mieć babę? W nosie! Aż dziwne, że muszę je cały czas tobie wydłubywać. Jesteś tak obleśny, że nie mogę znieść tego, jak podle mnie traktujecie!

Szef kiwnął sarkastycznie głową na tak.

Szef: Do kuchni.

Blaineley się zbulwersowała, rzuciła gumkę do włosów i wyszła zirytowana.

[Zwierzenie] Blaineley: Od kiedy wszedł Don, on i Szef bardzo dobrze sobie radzą beze mnie. Czuję się jak piąte koło u wozu. >:(

Zniechęcona opuściła cyrk, w międzyczasie czekano na ostatniego zawodnika.

Don: A gdzie jest duży?

Lindsay: W sensie Owen?

Aisha: W sensie tak.

Lindsay: Nie wiem!

Zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu koleżki. Kiedy obkrążyła cały plac, zaczęła zerkać w coraz dziwniejsze miejsca. Głównie chodziła koło Aishy i zaczęła ją oskarżać o zniknięcie Owena. Chyba nic nowego.

Lindsay: Gdzie chodziłaś między piątą a dziewiątą?

Aisha: A po co do licha ci to potrzebne do wiedzy? -.-

Lindsay oskarżyła Aishę o spowodowanie coś Owenowi.

Lindsay: Przyznaj się, że zgubiłaś Owena!

Aisha: On jest tak wielki jak Mount Everest. Człowieku, zgubiłabyś wielką górę?

Heath wybuchnął śmiechem, ale od razu spoważniał, kiedy przypomniał sobie adresata wypowiedzi.

[Zwierzenie] Heath: Przyznaję, to było komiczne. To jedyna rzecz, którą zrobiła dobrze przez cały sezon. Wreszcie powiedziała coś zabawnego. Ale i tak jej nie szanuję. >_>

[Zwierzenie] Aisha: Pomyśleć, że chcę się z nią pogodzić, a ta jeszcze będzie cię oskarżać o „kradzież” zawodnika. Gdyby Owen był moim sojusznikiem, już dawno Lindsay opuściłaby program. Dobra, jak przekonać głupszego klona Heather do zaprzyjaźnienia się ze mną? -,-

Aisha na chwilę wyszła z cyrku.

Lindsay: Może bym nie zgubiła. *spojrzała na Heatha* A TY CZEGO SIĘ ŚMIEJESZ?!

Heath: Słuchaj, kompletnie nie wiem, o co ci chodzi, Lindsay. :d

Dawid złapał Heatha za kołnierz.

Dawid: Nie udawaj takiego niepełnosprytnego, Heath.

Lindsay nadepnęła Dawidowi na stopę.

Lindsay: To moja własność. Tak to możesz szarpać Aishę... ;-;

[z oddali] Aisha: SŁYSZAŁAM!

Szef niechętnie westchnął.

Szef: Najwyżej Aisha i Owen będą mieli problem z wykonaniem zadania, które wam powiemy. Dzisiaj stoczycie ze sobą walki na ringu. Aby to nie zabrzmiało nader-seksistowsko - *szept* ...oraz żeby nikt nas nie oskarżył o znęcanie się i inne takie feminizacje... *szept* dziewczyny stoczą walkę ze sobą, a chłopacy ze sobą.

Bridgette i Heath przełknęli nerwowo ślinę.

[Zwierzenie] Bridgette: Mam pacyfistyczne usposobienie. Nawet ta walka z Geoff'em była udawana. Nie miałabym odwagi uderzyć nikogo. Chyba, że bardzo by mnie zirytował... ._.

[Zwierzenie] Heath: Jestem dość drobny, a Dawid to taki buc. Chętnie rozkruszyłbym pajaca, a jego wnętrzności po całej sali, ale to on rozniesie mnie. A Owen jest tłusty, gruby i jak taka wieża Eiffel. Nie przeniosę go za nic na drugą stronę. >:(

Aisha i Owen nagle wchodzą do namiotu cyrkowego.

Owen: Przepraszam. Coś ta woda mnie trochę uszkodziła.

Szef: Ta, tak to jest, jak się pije jej zdecydowanie za dużo.

Zmrużył oczy.

Szef: Zanim przejdziemy do walk, odbędzie się niemała konferencja pomiędzy zawodnikami wszystkich płci. Ktoś ma jakieś pytania?

Owenowi zaczyna burczeć w uchu. Aisha zaczyna się nad czymś zastanawiać.

[Zwierzenie] Aisha: Wpadłam na jakiś pomysł, ale będzie on tak gówniany, że dla osób o mocnych nerwach.

Aisha zauważyła, że Owen jest gotowy na „uwolnienie” swych „mocy”. Blondyn podszedł do Szefa.

Owen: Szefie. Powtórzysz może, co musimy zrobić?

Szef: Tak.

Owen podszedł jeszcze bliżej do Szefa, tuż obok niego stanął Heath. Aisha podstawiła haka w taki sposób, aby grubasek poleciał tyłkiem na Heatha. Jego siedzenie znajdowało się na twarzy chłopaka. Na nieszczęście Heatha, Owen miał - rozwolnienie - i właśnie poczuł, że dłużej nie wytrzyma. Zaczął po prostu oddawać ferment w spodnie, co najgorsze - Heath to chyba czuł... Bridgette i Lindsay momentalnie zrobiło się niedobrze, nawet Aisha i Dawid byli rozbawieni sytuacją.

[Zwierzenie] Aisha: Jestem genialna. xDDDD

Aisha bezczelnie uśmiechnęła się w stronę Heatha i podeszła.

Aisha: Jak to mówią w moich stronach - Heath, ale się zjebałeś. :)

Lindsay podeszła do Aishy i dała jej w ryj.

Lindsay: W przeciwieństwie do ciebie. Ty jesteś zjebana przez cały ten sezon... >_>

Aisha: Och, no nie wiem, idź poskakać do Tylera... Może cię wysłucha... :)

Lindsay: Pierdol się, dziwko, taka jesteś teraz cwana?! Zobaczymy, jak ci kurwa ten twój ryj krzywy obiję!!!

Aisha: Dziwka to znaczy masz na myśli siebie? Bo wiesz, te twoje zdjęcia do audycji z pierwszego sezonu i to, gdzie wypinałaś dupę - powiedz, za ile twoje usługi? Marcus chciałby wiedzieć. :')

Lindsay podeszła bliżej Aishy i ją opluła. W ramach zemsty Aisha ją spoliczkowała. Dawid i Owen starali się odsunąć Aishę, a Heath i Bridgette - Lindsay.

Lindsay: Jesteś gorsza niż Dawn, Alejandro i Fabian razem wzięci!

Aisha: Zamknij pizdę, bo drugi raz dostaniesz!

Lindsay i Aisha pałały do siebie jeszcze większą nienawiścią.

[Zwierzenie] Aisha: Powinnam normalnie być psychologiem duchowym. Mój sposób na pogodzenie się z Lindsay to publicznie zmieszanie ją z błotem. (please)

[Zwierzenie] Lindsay: Czemu w każdym sezonie, w którym biorę udział, zawsze znajdzie się jakaś despotyczna tępa dzida, która musi wszystkimi dyrygować? Na jej „nieszczęście” takie jak one odpadają zawsze przed finałem. Mam nadzieję, że pokonam tę kurwę. >:)

Szef: Rozumiem, że Aisha i Lindsay są gotowe do walki. W sumie na to możemy pójść. Y, a drugą stoczą Dawid i Heath. Ale najpierw konferencja, tak dla załatwienia formalności. ;)

Dawid: Fajnie. To witam.

Chciał podać rękę Heath'owi, ale ten ją szybko odtrącił.

Heath: Obejdzie się bez takiego miziania.

Dawid: Aha.

Prychnął i olał Heatha.

[Zwierzenie] Dawid: Chcę z takim ziomkiem pogadać normalnie, a ten będzie ci jeszcze rękę odtrącać. Jego problem...

Aisha i Lindsay nieco ochłonęły. Druga znalazła kolejny sposób, aby sprowokować przeciwniczkę do kolejnej konfrontacji.

Lindsay: Aisha, pamiętasz Jen?

Aisha: Tak, Lindsiotko. Co ci do tego? :)

Lindsay: Też jej nie lubiłaś i jakoś wygrała program. Ale by było zabawnie, gdybyś znowu odpadła, a ja byłabym w finale. ;)

Aisha: Nikt ciebie nie lubi, tępa dzido. Spójrz na siebie, jesteś tak głupia, że aż mi żal w ogóle z tobą rozmawiać.

Heath: TO PO CHUJ SIĘ ODZYWASZ? XDD

Aisha: Bo mogę? :)

Wskazała palcem serdecznym na czoło i się w nie puknęła.

[Zwierzenie] Heath: Do tej pory mam przed oczami to, jak mówiła o wielkich zmianach i jakimś wydarzeniu. Chyba już wiem, co ją tak trapi. Mam nadzieję, że Lindsay ją urządzi. 3:)

[Zwierzenie] Dawid: Wyczuwam jakąś negatywną energię. Heath lepiej niech będzie milszy dla mojej Aishy, inaczej źle skończy. ;)

Dawid: Czyli trzeci pojedynek to Bridgette i Owen, szefie? Wiesz, zostały...

Szef: Wiem.

Spojrzał się na Bridgette, która z kolei skierowała swój wzrok na Owenie, który paradował.

Owen: Strasznie mi niedobrze... -.-

Don podrapał się po brodzie.

Don: Owen, wygrałeś ostatnio wyzwanie. Wybierz jedną osobę, która również NIE MUSI WALCZYĆ.

Owen: Niech będzie Bridgette. :)

Bridgette: O, dziękuję. :D

Aisha zaczęła kpić z Lindsay. Szef dziwnie spojrzał się na Dona.

Szef: Musiałeś wyjechać z tym immunitetem?

Aisha: Ojej. Lindsay, pamiętasz jak oddałaś Owen'owi immunitet? Ciekawe, dlaczego takiej szmacie jak ty Owen nie wręczył? XDDDDDD

Lindsay złapała Aishę za gardło.

Szef: A może lepiej ochłońcie. Skoro jesteście tak gotowe dla walki i „przygotowane”, zaczniecie za minutę. Bridgette i Owen - waszym zadaniem będzie obiektywność albo... Bridgette - wyzwanie specjalne; nie bierzesz udziału w walce, ale będziesz paradowała w bikini i zapowiadała rundy, a Owen będzie sędzią. Będziemy mieli półfinał i finał, z tym że w finale zmierzą się przegrani pojedynków. Czyli zwycięzcy swoich zmagań będą bezpieczni. ;)

Don: Pozostaje ostatnia część. Ważenie.

Aisha postanowiła nadal bawić się kosztem Lindsay.

Aisha: Na ważeniu to ją chyba kurwa zajebię. Pierdolnę jej tą wagą w ten pusty łeb. -.-

Lindsay: Wiemy to, gruba świnio.

Aisha: Ojoj, Owen, Lindsay znowu cię obraża!

Lindsay: Dosyć tego! Może nie umiem odliczać czasu na zegarku, ale Aisha - szykuj się na bęcki!!!

Aisha: Ta, idź sobie zwal przed pojedynkiem. Albo Tyler'owi, ulżycie sobie nawzajem. :)

Lindsay chce znowu rzucić na Aishę, ale Bridgette ją powstrzymuje. Aisha podchodzi do Owena.

Aisha: Czemu nie chciałeś, aby Lindsay była bezpieczna? Mogłaby paradować w swym seksownym, zielonym bikini i podkręcać atmosferę swoim apetycznym ciałem... :3

Owen: Sam nie wiem. Mam straszne rozwolnienie i chce mi się srać.

Owen nie mógł się powstrzymać i znów zrobił pod siebie. Aisha szybko się odsunęła na bok.

Dawid: Co mu nagadałaś? xD

Aisha: Że musi się przebrać. ._.

Owen: Nie. Mówiłaś coś o Lindsay w bikini.

Aisha: Tak, że zrobiłaby striptiz zamiast zapowiadać rundy.

Lindsay: A co, byłaś tak zazdrosna o Marcusa, że nie mogłaś wykonywać przed nim striptizu?

Aisha: Ja przynajmniej teraz mam dla kogo to wykonywać. Albo nie, to zajęcie dla szmaty takiej jak...

Szef użył swojego gwizdka, który następnie wręczył Owenowi.

Szef: Niech ci dobrze służy.

Owen: Zrozumiałem... :d

[Zwierzenie] Owen: Wiem, że kiedy powstrzymywałem bąka przez cały dzień, pękły mi spodnie. Nie wiedziałem, że w drugą stronę to też boli. I to moralnie. Bo muszę z kupskiem chodzić cały czas... Fuj. -,-

Rozpoczyna się pierwsza walka. Aisha i Lindsay wychodzą ze swoich parterów wprost na ring. W międzyczasie Don jest zdesperowany do zrobienia konferencji i „ważenia” między Dawidem a Heath'em.

Don: 80 kilogramów przy 175 cm wzrostu? Nieźle, Dawid. ;)

Dawid: Wiem, że dużo.

[Zwierzenie] Dawid: *natęża bice* Wiem, trochę duża waga, ale to cacko musi tyle mieć. ;)

Don: A co powie nam Heath? *sprawdza wagę* 63 kilogramy i 164 metry. Też prawidłowa waga.

Heath: Cóż.

Nadal spogląda na gabaryty Dawida i nerwowo przełyka ślinę.

[Zwierzenie] Heath: Miejmy nadzieję, że jego technika będzie słaba. Powinno być jak na prawdziwej gali boksu - muszę mieć trenera. A jeśli to będzie ten Owen z rozwolnieniem, musiałbym mu zrobić jakiś nowy cosplay dla gównianego trenera. Wiem, cały w srajtaśmie będzie spoko. :)

Lindsay i Aisha wyszły na ring. Aisha była ubrana w czarny top, nie musiała spinać włosów, bo miała wystarczająco krótkie i założyła szorty. Lindsay zdecydowała się na seksowniejszy strój - założyła na siebie granatowy strój kąpielowy (jednoczęściowy) i nie spinała włosów.

Aisha: Będę miała za co rwać.

Lindsay: Ta. Ja za twoje siano, które masz na ryju.

Aisha: Obiję ci tę „słodką” buźkę.

Lindsay: Zobaczymy, kto wygra na tym ringu.

Bridgette wychodzi w bikini i rozpoczyna pierwszą rundę.

Bridgette: Runda pierwsza!

Aisha i Lindsay stoją naprzeciw siebie. Obie starają się unikać ciosów w twarz.

[Zwierzenie] Aisha: Zależy mi na relacji z Lindsay. To, że się tak powyzywałyśmy, trudno. Z nikim tak wcześniej się nie żarłam jak z nią. Nawet nie wiedziałam, że mam dość zabójcze teksty. >_>

[Zwierzenie] Lindsay: Zastanawiam się, co dał mi ten udział w programie. Poznałam jeszcze raz Tylera - jestem dumna, zdałam sobie sprawę, że nigdy do niego wrócę. Odnowiłam kontakt z Bridgette, zaprzyjaźniłam się z super laskami takimi jak Sky oraz Kathy, sama nie wiem. Liczyłam na to, że Aisha będzie również super przyjaciółką, ale znowu się myliłam. Na tym koniec. Teraz, kiedy z nią walczę, mam ochotę tylko na same refleksje - zastanowienie się, co mogłabym zrobić lepiej albo jak naprawić z nią relacje. Sądzę, że jestem pewna... yyy... To znaczy, wiem że Aisha nie zachowuje się jak wredna i niedoruchana dziwka bez powodu. Trzeba jej wybić te antagonistyczne pomysły z głowy.

Aisha i Lindsay po dwóch minutach były już nieco zmęczone, ale nadal miały ochotę na kolejną walkę. Bridgette znowu pojawiła się w pięknym błękitnym bikini i zapowiedziała następną rundę. Dziewczyny kopały się, łapały i głównie zasłaniały twarz.

Aisha/Lindsay: Nie dam ci się uderzyć w twarz!

Obie nadal walczyły ze sobą. Trochę przyśpieszmy czas. Bridgette zapowiadała szóstą rundę, a Aisha nagle padła. Lindsay szybko ją unieruchomiła, sędzia doliczył czas do pięciu.

Szef: Wygląda na to, że Lindsay wygrywa!

Bridgette, Owen i Heath biją brawa dziewczynie. Dawid tylko żuje gumę i robi balona.

Dawid: Meh.

[Zwierzenie] Dawid: Zrobię wszystko, aby wygrać z Heath'em i już po nim. Jestem pewien, że nie skrzywdzi dziewczyny. :)

Owen znowu czuł się coraz gorzej. Na ring weszli już Dawid i Heath.

[Zwierzenie] Heath: Zanim dostanę porządne bęcki od Dawida, może uda mi pogrążyć obsranego grubasa. ;)

Heath podał Owenowi kolejną butelkę z wodą. Ten od razu ją wypił.

Owen: Czuję się taki odwodniony... ;-;

Heath: Ojej, to możesz chcesz więcej wody? Trzymaj.

Owen usiadł i znowu się obsrał.

Owen: Niedobrze... -.-

Don i Szef rozmawiali na temat Owena.

Don: A może lepiej wezwać jakiegoś lekarza, żeby zbadał sprawę?

Szef: Jakiego lekarza? Na tym rejonie oprócz nas nie ma ani żywej duszy.

Don: Jak zwykle... *wzdycha*. Ale Owen nam za chwilę dosłownie obsra całe show.

Szef: A wiesz, czemu Owen potrzebuje tyle papieru toaletowego? Bo dosłownie sra na wszystko! >_>

Don niechętnie westchnął i podszedł do Owena.

Don: Potrzebujesz pomocy, ziomek?

Owen: Brzusio nawala... :d

Heath: Pewnie to wrzody żołądka.

Szef gwizdnął i zaczęła się walka. Wystarczyło zaledwie kilka ruchów, aby Heath padł na ziemię, a Dawid - przetrzymał.

[Zwierzenie] Dawid: Moja najkrótsza walka w „karierze” - tylko dziewięć sekund, a on leży i kwiczy. xD

Szef: I Dawid gwarantuje sobie bilet do finałowej piątki! Został nam ostatni, ekscytujący pojedynek - Aisha kontra Heath! Dziękujemy Bridgette i Owen'owi, daliście sobie świetnie radę, ale zobaczymy, jak tutaj. Pamiętajcie, zostało ostatnie wolne miejsce do szczęśliwej piątki!

Aisha i Heath stają w szrankach. Dawid został „trenerem” Aishy, co bardzo oburzyło chłopaka.

Heath: Dobra, to jest niesprawiedliwe. Kto będzie moim wspomagającym?

Szef: Zwyciężczyni poprzedniej rundy, Lindsay.

Lindsay wyszła w czarnym bikini - był to typowy strój uznawany przez mężczyzn za nieskazitelny seksapil. Koronkowa bielizna, długie rajstopy i przede wszystkim - kabaretki.

Heath: Co ty na siebie założyłaś? o.O

Lindsay: Owen czuje się coraz gorzej, więc Bridgette chce przejąć rolę sędziego. Owen niestety nie może.

Szef: Jak to nie może... Wobec tego, Bridgette będzie sędzią, Lindsay zapowiadać rundy, a Owen - trener Heatha.

Wypowiedź Szefa oburzyła Heatha.

Heath: Co?! I jak mam wygrać z taką kretynką jak Aisha, nie mając nawet porządnego trenera! Ten grubas robi cały czas pod siebie! >:(

Owen wrócił do namiotu cyrkowego i przyprowadziła go Blaineley. Był on w stroju dziecięcym. Heath zaczął walić głową o grunt.

[Zwierzenie] Heath: Litości. Czy ten program jest naprawdę ustawiony pod Aishę? -,-

Blaineley: Słuchajcie. Ja rozumiem, że mnie trzeba traktować jak zeszłoroczną szmatę, którą rzekomo można jeszcze wytrzeć podłogę, ale rozmawiałam z Annie i to, co robicie z Owenem, to jest przegięcie.

Szef: Uhm. Co proponujesz?

Owen: Ja nie wiem co, ale ktoś mi powie, gdzie łazienka...?

Blaineley: Niestety nie ma, ale biegnij, ile sił, bo tylko tak możemy coś zaradzić. Chyba, że wasza „służąca” ma tu podłączyć kanalizację, ustawić kabel i sraj, ile wlezie... -,-

Szef: Czemu się tak gniewasz, kochanie?

Blaineley zmarszczyła brwi.

Szef: Nie można sobie pozwolić nawet na małe żarciki?

Blaineley: Kogoś w ogóle bawi, jak mnie traktujesz?

Spogląda na Aishę i Heatha.

Blaineley: Zaczynajcie ten cyrk. Ja będę musiała z kimś na poważnie porozmawiać.

Czym prędzej dosiada się do Szefa, a następnie rzuca kamieniami w jego głowę.

Blaineley: Będę to robiła tak długo, aż mnie nie...

Szef prędko złapał Blaineley za obie ręce, lekko potrząsnął, a następnie zaczął całować na oczach wszystkich. Niektórych to obrzydziło.

Owen: Nie tylko wypróżniam się cały czas, ale będę też...

Zwymiotował wprost na Heatha. Ten zirytowany otrzepał trochę rzygów i tylko zerknął na Aishę, którą rozbawiła nieporadność chłopaka. Jego oczy od razu zaświeciły się na czerwono. Jeden szybki ruch, zacisnął pięść i z całej siły zawalił w ryj Aishy. Ta leżała półprzytomna, nie wiedząc, co się dzieje. Bridgette i Lindsay były przerażone na widok takiej brutalności.

Heath: Czas, abym wyjaśnił twój największy sekret, dziwko.

[Zwierzenie] Bridgette/Lindsay: *wybałuszone oczy* A pomyśleć, że prawie nam jadł z ręki... o_o

Obie szybko się otrząsnęły, ale kiedy poczuły zapach bąków Owena, momentalnie wyszły i zaczęły panikować. Blaineley zaczęła psikać perfumami, aby uspokoić zamieszanie. Wszyscy wrócili na miejsce, a Heath podrzucał Aishą jak piłką.

[Zwierzenie] Dawid: Gdybym teraz ściął tego frajera, Aisha pewnie runęłaby na ziemię i padła. Co za bezkarny czub. >:(

Heath: Zadowolona? A teraz leżysz i kwiczysz.

Rzucił ją wprost na barierki. Dawid od razu próbował na niego naskoczyć, ale... oberwał od niego paralizatorem. Heath stanął tylko nad Aishą i ją dusił.

Heath: Słuchaj, tępa szmato. Czas, abym zniszczył twoje życie raz na zawsze. Pamiętacie może jeszcze tę słodką, piękną, cudowną i niewinną Aishę, którą tak uwielbiał cały świat? Jak ona pięknie śpiewała na wszystkich uroczystościach, zajmowała wszędzie wysokie miejsca, a rodzice bardzo ją kochali? A potem jak ta naiwna tępa dzida zgłosiła się do programu, aby pokazać swój talent? Co udowodniłaś? Związałaś się w jakimś innym programie z Marcus'em? Tworzyliście cudowny związek? Sama podczas wygarnięcia, co o nim myśli, użyła tylu epitetów, że to niby było takie „ikoniczne”. Sama osobiście go wykopała, a następnie musiała zrezygnować, bo czuła za duże wyrzuty sumienia. Potem na siłę próbowała związać się z Zach'em, komplikując pozytywną relację z Nastasią. W sumie nie dziwię się, bo to jest kolejny związek, w którym o dziwo Nastasia poczuła się skrzywdzona. Zaczęła chodzić do psychologa, aż do feralnego dnia, gdzie dwóch facetów związało ją do furgonetki, gdzie w jakimś domu publicznym była związana, rozebrana i porządnie wyruchana przez dwóch kolesi, którzy również byli ze sobą w związku. Odurzana narkotykami i innymi świństwami była molestowana każdego dnia przynajmniej sześć razy dziennie. Za to im płacono. Marcusowi i jemu innemu kolesiowi, Chandlerowi. Całkowicie wyruchana, zakrwawiona i pozbawiona jakiejkolwiek godności została pozostawiona w jakichś krzaczorach na odludziu. Do dzisiaj nie udało się ich znaleźć, chociaż za tę zbrodnię są poszukiwani w całej Kanadzie. Są pierwsi na liście Królewskiej Kanadyjskiej Policji Konnej, mimo że kiedyś figurowała tam Izzy, ale że wyraziła swoją skruchę, została oczyszczona ze wszystkich „przestępstw”. I tak niedoruchana psychicznie Aisha została prostytutką, ale o dziwo - ZNOWU ZOSTAŁA ZGWAŁCONA. Podobno jej się to podobało do takiego stopnia, że trafiła na oddział psychiatryczny i tam leczyła się przez co najmniej rok. Oskarżała każdego i miała już za sobą wiele prób samobójczych, ale rodzice cały czas ją wspierali w potrzebie. Nie dziwię się, że coś jej pierdolnęło w główce i musi teraz rządzić. Ona nigdy nie będzie najlepsza. Chociażby pozjadała wszelkie rozumy, poczuła na własnej, przeruchanej dupie jak wygląda świat. Jest on bezbarwny, a ona sama udaje ofiarę tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę, jak to jej nie idzie w życiu. Te wszystkie plany, troski, nadzieje - przepadło. Wszędzie jest traktowana jako ofiara losu i zdyskwalifikowana tylko dlatego, że nikt nie chciałby promować ofiary bolesnego i bezlitosnego gwałtu. Jeśli ktoś chce go zobaczyć, nadają to codziennie na różowych kanałach. Sama jest nazywaną najlepszą dziwką z Kanady. Aż dziwne, że Dakota, która jest jej kuzynką, nie mogła jej wesprzeć. Pewnie ona sama robiła podobne rzeczy i za to ją kochają. Ty tu jesteś NIKIM, od początku życia byłaś WIELKIM ZEREM, a twój talent do śpiewania to playback i jedno wielkie gówno. Trzeba umieć oszukiwać. Ty tak robisz. I teraz przepraszam.

Dał jej jeszcze raz w ryj. Czemu nikt nic wcześniej nie zrobił? O dziwo, było to jedno wielkie osłupienie. Bridgette, Dawid, Lindsay i Owen z przerażeniem spoglądali na zakrwawioną twarz Aishy, podobnie na historię jej życia opowiedzianą przez Heatha. Nikt nie robił gwałtownego ruchu, natomiast nagle Aisha podniosła się i przewaliła z całej siły Heatha, naskakując na niego i uderzając głową o ziemię - tak, aby mu wyrządzić najdotkliwsze rany.

Aisha: TY KURWO! TY SZMATO! TY NIEDORUCHANY, PRZEKLĘTY PADALCU!!! ZDECHNIESZ NA MIEJSCU!!!!!!

Zaczęła go naparzać, szarpać za włosy, rwać ciuchy, skakać po genitaliach i... tak, chyba najgorszy obraz już jest za nami. Heath był cały posiniaczony, twarz spuchnięta, a Aisha też padła na ziemię i zaczęła wrzeszczeć, aż przestała. Szef, Don oraz Blaineley nic z tym nie zrobili.

[Zwierzenie] Lindsay: Heath, ty podły i nieczuły skurwysynie! Teraz już rozumiem, dlaczego Aisha była tak podła! Sama nie wiem, jak ja bym postąpiła w przypadku tak dramatycznych przeżyć... :O

[Zwierzenie] Bridgette: Te obrazy... To było za dużo... o_O

[Zwierzenie] Lindsay: W pewnym momencie strzeliło mi do głowy, że to ja jestem na miejscu... Cholera, nigdy nie chciałabym się przekonać na własnej skórze, jak to wygląda. Aisha, jest mi tak przykro, że nie wiedziałam o tej katastrofie. Przez to tylko doprowadziło do tragedii. :/

[Zwierzenie] Bridgette: To jest publiczna telewizja. Mam nadzieję, że ten program jest emitowany w godzinach nocnych, bo nie wiem, co by nastolatkom w dzisiejszych czasach strzeliło do głowy.

[Zwierzenie] Lindsay: Aisha pokazała mi dzisiaj, czym jest duch walki. Racja, przesadzała ze swoim zachowaniem i to bardzo. Jednak to, co powiedział Heath, pozwoliło mi wybaczyć wszystkie jej grzechy. Za to ten koleś - on jest taki sam jak Tyler. Możliwe, że nie odnajdę swej prawdziwej miłości... Trudno. Lepiej pozostać osobą samotną, aniżeli żyć cały czas z kimś, kto okazuje się na końcu bym skończonym palantem.

[Zwierzenie] Bridgette: Czasami wyobrażam sobie, że to jest tylko sen i nic takiego nie ma miejsca w prawdziwym życiu. Jedyne, co czasem trzeba zrobić, to zachować spokój. Przemyśleć to, co zamierza się zrobić oraz zaczekać na odpowiedni moment, by móc zadziałać. Jest mi szkoda Aishy przez ten cały incydent. Próbowała ukryć coś okropnego przez całe życie; coś, co wywołuje w niej same negatywne i traumatyczne odczucia. Trzymała te nerwy od World Trip, a teraz po prawie dwóch latach znów będzie musiała przeżywać te wszystkie chwile, o jakich chciała zapomnieć.

Szef, Don i Blaineley prędko ruszyli, aby ogarnąć całą sytuację i nie wywoływać kolejnej paniki. Blaineley uspokajała uczestników, Szef był zainteresowany wyzwaniem, a Don widział, że z Owenem jest coraz gorzej. Pobladł.

Don: Dobra, z Owenem chyba nie jest najlepiej.

Szef: Formalności.

Spogląda na Aishę, która ledwo co stała i ogłosił ją zwyciężczynią.

Szef: Wygrałaś wyzwanie. Gratulacje.

Spogląda na posiniaczonego Heatha.

Szef: Przegrałeś dogrywkę. Odpadasz z gry.

Szybko wykonuje akrobatyczny ruch, dzięki któremu wychodzi z ringu i podchodzi do Owena. Obok niego zauważa cztery butelki i jakieś dziwne substancje.

Szef: Wygląda na to, że ktoś ci dorzucił mocne środki przeczyszczające do wody, synu.

Owen: Co?

Spogląda na Heatha, zrzuca go z ringu, siada na niego i obsrywa go dosłownie całego.

Owen: To właśnie o tobie myślę. Sram na ciebie!

Dawid tylko strzelił facepalma, widząc tę szopkę. Szybko podbiegł do Aishy i ją przytulił.

Dawid: Kocham cię. Rozumiesz?

Przytula zząbniętą, wystraszoną, przerażoną i zrozpaczoną dziewczynę.

Dawid: Przy mnie nic ci więcej nie będzie grozić.

[Zwierzenie] Dawid: Ten program jest chory.

Ekran dzieli się na sześć mniejszych, a w każdym z nich pojawia się inny uczestnik.

[Zwierzenie] Aisha/Blaineley/Bridgette/Dawid/Lindsay/Owen: Mam nadzieję, że będzie to wyemitowane najlepiej o drugiej w nocy tak, aby jak najmniej ludzi to obejrzało. *Owen znowu „korzysta” z łazienki.*

[Zwierzenie] Owen: Meh...

Owen również jest cały wyczerpany. Szef spłukuje ich wodą, niemal nie wymiotując.

Szef: To jest chore.

Owen: Wiem.

Otrzepał się.

Owen: Ja odchodzę. Dzisiaj nauczyłem się czegoś istotnego na temat zaufania. Heath był „full of shit” i sprawił, że raczej spędzę czas w szpitalu przez co najmniej miesiąc, zanim moja wątroba będzie znowu funkcjonowała poprawnie. Wszystko mnie boli, obsrałem się piąte przez dziesiąte ilość razy oraz cały czas jestem rozwolniony. Ma ktoś może węgiel?

Blaineley spogląda na telefon.

Blaineley: Wiecie... Cel uświęca środki i taka „dobra” wiadomość - jest już 2:00 w nocy, bo odcinki z galą boksu zawodowego są automatycznie o tej godzinie. Unikniemy jakichkolwiek konsekwencji prawnych. xD

Don: Aha.

Blaineley: Ja tam się cieszę, bo już mam dosyć łażenia po sądach i wygrywania ze wszystkimi. Ale trzeba nieco zaostrzyć wasze sytuacje, dlatego - zgadzam się na (najpierw) rezygnację Owena z programu i potem głosowanie. Dobra, Heath przegrał zadanie - więc odpadają Owen i Heath. B)

Lindsay: Finałowa czwórka? :O

Blaineley: Tak, Lindsiotko. :)

Lindsay rzuciła w Blaineley butelką.

Lindsay: Ty byś nigdy nie potrafiła dojść do finałowej czwórki bez pomocy Sze...

Blaineley wpycha Lindsay bagietkę do buzi.

Blaineley: *ucisza Lindsay*

Bridgette: Ojej.

Podchodzi do Owena.

Bridgette: Będzie mi ciebie brakować, Owen.

Podchodzi do Aishy i Dawida.

Dawid: Jeszcze nie. Uspokoję ją trochę.

Zorientował się, że Aisha zemdlała, więc szybko ją reanimował.

Dawid: Wszystko w porządku?

Aisha tylko westchnęła zmęczona.

Dawid: Chodź, zaprowadzę cię do domku.

Zaczął przenosić Aishę.

Szef: No, ten show to czasami bywa jednym wielkim syfem. Pomyśleć, że ludzie potrafią zrobić wiele dla wygranej. Meh, pewnie spadnie na nas fala krytyki, ale to przez Heatha i jego sekrecik związany z Aishą. Nie umiem nawet ułożyć pytań. Dobra, co czeka nas w przyszłości? Czy Aishy odbije ponownie? Sam nie wiem. Ważne, że po tym incydencie każdy zasłużył na porządny prysznic albo chluśnięcie wodą w twarz.

Don oblał go wodą.

Szef: Dzięki, Don. A tymczasem zachęcam was do oglądania następnych odcinków Odkupienia Totalnej Porażki: Przygody w Dzikiej Kambodży!

Lindsay podchodzi bliżej kamery.

Lindsay: Słyszałaś, mamo? Jestem w finałowej czwórce! ^^

Don od razu podał Szefowi Zraszacz, a Owen i Heath wylecieli z namiotu wprost hen, daleko za rzeką... a nawet i dalej.

Zaciemnienie i napisy końcowe. Pojawiają się ostrzeżenia typu „Nie róbcie tego w domu” oraz „Większość zdarzeń występujących w programie jest wynikiem wypowiedzi uczestników biorących udział w programie. Część, dobra, wszystkie z nich oparte są na autentycznych zdarzeniach.”.

Ciekawostki

  • Tytuł szyderczy z popularnego mema z Itachi Uchiha duszącego swego brata, Sasukę Uchiha.
    • W tym przypadku, nawiązuje on momentu, kiedy Heath (Itachi) ujawnia żenujący fakt z życia Aishy (Sasuke).
  • Kłótnia Aishy i Lindsay oraz ich konferencja jest parodią walki Esmeraldy Godlewskiej i Ewelony z konferencji Fame MMA 5.
  • W tym odcinku dowiadujemy się, że Aisha została zgwałcona przez Marcusa.
  • Ten odcinek jest ukłonem w stronę Total Drama: World Trip.
    • Zostają wspomniane imiona zawodników, takie jak Jen, Marcus, Nastasia i Zach.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.