FANDOM


Total Drama Recap: Island - Odcinek 5

Chris: Poprzednio nie było mnie w programie, a kochany Szef do tej pory nie otrząsnął się z traumy. Co za szkoda. Przynajmniej po zmuszeniu jednego uczestnika do mówienia wiem, co było ostatnio. No tak więc poprzednio Szef poprowadził musztrę w celu wyłonienia najsilniejszego zawodnika. Ja to nie wiem czy jedzenie śmieci czy taniec to jakieś wojenne zagrywki, ale przykładowo stanie na baczność. W decydującej rundzie Courtney wygrała dla Okoni, a w Susłach rozpoczynają się sojusze - jeden z nich, czyli Izzy, Noah i Eva próbował wyrzucić Heather, jednak malutka zagrywka Justina z Katie sprawiła, że to Owen się pożegnał z drużyną. Wow, ta osoba, która to wie, to musi jej naprawdę zależeć na programie. Aż mam ochotę pobawić się jej kosztem. Czy dowiecie się, kto wypaplał wszystko? Na temat waszych typów wypowiem się więcej w Total Drama Recap: Island!

(Czołówka)

Domek drużyny Okoni:

(Tradycyjnie uczestnicy leżą jeszcze w domkach. Niektórzy byli tak wycieńczeni musztrą Szefa, że zdecydowali na spanie w pokoju dziewczyn, a w sumie wszyscy. Nagle wszystkich budzi trąbka Chrisa.)

Leshawna: Cholera jasna. Ta trąbka to największe zło w tym programie.

Tyler: *ziewa* Oby to był ostatni sezon, w którym biorę udział...

Courtney: Nie znałam nigdy większego sadysty niż Chris, ale teraz sądzę, że Szef mu dorównuje po wczorajszym. Przepraszam, ale dzisiaj nie będę w 100% uczestniczyć w wyzwaniu.

Leshawna: A to niby czemu?

Courtney: Gorzej się czuję. Mam do tego prawo.

Leshawna: Nie ma mowy, księżniczko. Ty to masz z kolei obowiązek do uczestniczenia w życiu drużyny, inaczej ciebie wywalimy.

Courtney: Nie bądź taka pewna siebie.

(Courtney i Leshawna wymieniają się złośliwymi spojrzeniami.)

Bridgette: Dajcie spokój. Jak mówiła Leshawna, jesteśmy zespołem.

Geoff: Bridgette ma rację. Prawda, Lindsay?

Lindsay: Tak!

(Bridgette mierzy wzrokiem Geoffa.)

Bridgette: A czemu jej przytakujesz, a nie mnie?

Geoff: Spokojnie, kochanie.

Bridgette: Proszę mi przytaknąć!

Courtney: Co?

[Bridgette - Pstro. Geoff jest moim chłopakiem i jeśli chcę czułości, muszę jej dostać. Lindsay niepotrzebnie się miesza w nasze sprawy, a sama jest z Tylerem.]

Bridgette: Porozmawiamy na osobności. *ciągnie Geoffa*

(Kiedy Bridgette odchodzi, Courtney zaczyna ją obgadywać.)

Courtney: Bridgette mnie irytuje. Od kiedy to ona uważa Geoffa za jakąś własność?

Trent: Pewnie jest nie w sosie.

Leshawna: Ty to wiesz najlepiej, skoro sabotowałeś drużynę Makiet, aby tylko twoja Gwen wygrywała wyzwania. Szkoda, że musiała odpaść zaraz po tobie.

Courtney: Przypominam, że to ty na nią głosowałaś. Nadal się uważasz za jej wielką przyjaciółkę?

Leshawna: Każdy popełnia błędy.

Courtney: Lindsay, a wiesz, że jak byłaś w drużynie z Beth na Planie to ona też ciebie nominowała do opuszczenia programu?

Lindsay: Naprawdę? Nie spodziewałam się tego!

DJ: To tylko gra. Po co się od razu obrażać o głosy?

[Leshawna - „To tylko gra. Po co się od razu obrażać o głosy?” - DJ powinien odpaść w Trasie zamiast mnie, ale Lindsay, ta kapuściana głowa, zagłosowała jakimś cudem na mnie. Duh, nienawidzę tamtego sezonu. Zastanawia mnie, komu tutaj naprawdę mogę ufać. Przydałby mi się jakiś sojusz, abym wykosiła tę frajerkę Courtney.]

Domek drużyny Okoni:

(Tutaj dziewczyny poszły do siebie, a chłopacy do siebie. Niektórzy się dopiero budzili, a Eva, Izzy i Noah obgadywali strategię przed domkiem chłopaków. Noah i Izzy było żal wyeliminowanej osoby.)

Izzy: Zastanawia mnie, jakim cudem straciliśmy Owena.

Noah: Padły cztery głosy na Heather. Będziemy musieli to sprawdzić.

Izzy: My na nią i Owen.

Noah: Tylko kto mógłby głosować na Cody'ego?

(Eva wyglądała na trochę zestresowaną)

[Eva - Jak myślicie, dowiedzą się prawdy? W końcu są to mądrzy ludzie.]

Noah: Pójdę do Gwen i się jej zapytam osobiście. Po mnie niczego się nie spodziewa.

Izzy: Według mnie na Owena głosowali Ezekiel, Heather, Justin, Katie i Cody.

Noah: Gwen miałaby głosować na Cody'ego? Przecież się do niej nie zaleca.

Izzy: Pewnie Heather założyła sojusz z Ezekielem, z Justinem i z Katie.

Noah: I tak nikomu z nich nie ufamy.

(Eva starała się wszystko przemilczeć)

Noah: Dobrze, to ja idę do Gwen.

(Wchodzi do domku dziewczyn)

Katie: Cześć, Noah.

Noah: Gwen. Możemy porozmawiać na osobności?

Gwen: Dobrze. Już idę.

(Eva i Izzy wchodzą do domku)

Katie: Gdzie byłyście?

Izzy: Łowiłyśmy rybki! Eva złowiła jedną i kazała jej się zamknąć. Ale była frajda!

Eva: Wcale nie.

(Izzy szturchnęła Evę)

Eva: Ochlapałam się, kiedy ją po prostu złapałam.

Katie: Fu, pewnie była oślizgła...

(Noah w międzyczasie rozmawia z Gwen)

Noah: Walę prosto z mostu. Głosowałaś na Heather wczoraj?

Gwen: Tak. Szczerze mnie irytuje swoim zachowaniem. Teraz nagle udaje miłą. Myślę, że ma w tym cel. Ale jakbyś mógł, nikomu tego nie mów.

Noah: Jasne. Możesz mi zaufać.

(Podali sobie dłonie)

[Gwen - To dziwne. Czemu Noah się mnie pyta na kogo głosowałam? No nic, chociaż podobnie jak ja głosował na Heather. Nie mam ochoty dociekać tej sprawy. Mam nadzieję, że po prostu nie będę następna.]

(Noah wraca do drużyny, tam na niego czeka Justin)

Justin: Siema, "kumplu".

Noah: Co chciałeś?

Justin: Dobrze wiem, co kombinujesz. I już raz zapobiegłem tobie tej próby.

Noah: Ach, to ty pewnie namawiałeś wszystkich do pozbycia się Owena?

Justin: Tak. Bez twojego grubego koleżki wiem, że współpracujesz razem z Izzy i z Evą. Mój urok osobisty ciebie pokona.

[Noah - Następny bawi się w Alejandro...]

Chris: Witam wszystkich bardzo serdecznie! Miło jest mi ogłosić kolejne wyzwanie!

(Wszyscy znajdują się gdzieś przed dwoma chatkami podobnymi do tych, w których mieszkają)

Chris: To zadanie nauczy was pracy zespołowej. Zabawicie się w sprzątaczki i ogarniecie te rudery, w których nabałaganił Szef.

(Leshawna rzuca Chrisowi mordercze spojrzenie)

Leshawna: Znowu jakieś żałosne wyzwanie.

DJ: Leshawna, bez urazy. Mogłabyś być chociaż raz trochę ciszej? Ciągle gadasz i nic nie robisz. Gdyby nie Courtney, przegralibyśmy ostatnie wyzwanie.

Geoff: I kto wie, może to na ciebie głosowalibyśmy?

Bridgette: Albo na ciebie? Strasznie mnie wkurzasz od początku.

Geoff: Ale Bridge, złotko, o co ci chodzi?

[Courtney - W miejsce Leshawny i Bridgette równie dobrze w drużynie mogłyśmy mieć Sadie i Beth. One przynajmniej o wszystko się nie sprzeczały.]

Cody: To jak dzielimy się obowiązkami?

Gwen: Chłopacy sprzątają jedną część, dziewczyny drugą.

Katie, Izzy, Heather, Cody, Gwen i Ezekiel: Zgoda.

(Noah i Justin rzucają porozumiewawcze spojrzenia)

[Justin - Zamierzam położyć to wyzwanie i zwalić winę na Noah. Kolejny element układanki będzie ukończony. Tam gdzie Owen, tam musi polecieć Noah.]

[Noah - Widzę jeden plus. Ciekawe, ile wytrzymam bez Owena.]

Poczynania Okoni:

(Tutaj każdy sprzątał wszystko, na co się napotkał. Bridgette nadal była zła na Geoffa)

Bridgette: Czemu się do mnie nie odzywasz?

[Geoff - Jestem w rozsypce. Nasz związek przeżywa jakiś dziwny kryzys.]

(Bridgette rzuciła w niego skórką od banana, Courtney zainterweniowała)

Courtney: Mogłabyś mu dać spokój? On nie jest na twoją wyłączność. W ogóle to przestań rzucać wszystkim, czym popadnie, bo zależy mi na wygranej.

Bridgette: A na czym innym by ci nie zależało?

(Bridgette warknęła na Courtney)

Bridgette: Tobie tylko zależy na tej durnej grze, a mnie na tym, żeby ten związek przetrwał.

Lindsay: Przecież jesteście świetną parą!

[Courtney - Współpraca... a chłopacy sprzątają.]

DJ: Jak tam wam idzie, chłopaki?

Tyler: Super.

(Bridgette i Courtney nadal kontynuowały dyskusję)

Courtney: Podnieś tę skórkę od banana i udawaj, że coś robisz.

Bridgette: Tak, bo to zrobię.

(Courtney rzuciła w nią skórką od banana, a ta ją rzuciła za siebie, powodując upadek Tylera ze śmieciami)

Courtney: Brawo. Znowu sabotujesz zespół.

Bridgette: Udław się.

Lindsay: O nie, Tyler!

(Podbiega do chłopaka)

Lindsay: Nic ci nie jest, słodziutki?

Tyler: Nie, już wszystko lepiej.

(Lindsay i Tyler się całują)

[Courtney - Meh, czemu tak nie może wyglądać żaden mój związek?]

Poczynania Susłów:

(Heather wykorzystała pretekst sprzątania, aby wprowadzić swój "plan" w życie)

Heather: Cześć, Gwen.

(Gwen nadal była zaskoczoną lekką przemianą Heather)

Gwen: Co ode mnie chciałaś?

Heather: A tak tylko tobie towarzyszyć.

Gwen: Jesteś jak ten pies ze wścieklizną...

(Idzie)

Ezekiel: Mam już cały worek!

Justin: O, to super.

(W głowie Justina urodził się nowy plan. Nagle popchnął Noah, wysypując cały wór Ezekiela)

Ezekiel: Chłopaki, co wy robicie?

(Noah wkurzył się na Justina)

[Noah - Robię petycję przeciw temu debilowi.]

Noah: Koleś, czy ty jesteś nienormalny?

Justin: Może i jestem.

[Justin - Trzeba jakoś rozkładać tu karty. Noah działa mi na nerwy. Muszę tylko przekonać parę osób. Głos Katie już mam, ale to nie wystarczy.]

(Noah i Justin dalej się sprzeczali, a Katie rozmawiała z Gwen)

Katie: Mogłabyś mi powiedzieć, co od ciebie chciał Noah?

Gwen: E, zapytał się mnie po prostu od którego roku życia jestem gotką i czy miałby szanse też nią być.

Katie: To bardzo ciekawe.

Gwen: Tak.

(Spojrzała na Katie, po czym zaniosła wór do ciężarówki)

[Gwen - Nagle wszyscy chcą wiedzieć, o czym rozmawiałam z Noah. To nawet nie można porozmawiać z nikim na osobności?]

[Katie - Mam złe przeczucia odnośnie tej sytuacji. Oczywiście nie chcę za bardzo angażować się w różne strategie, bo jestem fatalnym taktykiem]

Poczynania Okoni:

Courtney: To myślę, że poszło nam całkiem zgrabnie. Ciekawe czy tę ścianę też mamy malować.

Leshawna: Jeśli tak, to wyjdę z siebie. Moje rączki są już wystarczająco zmęczone.

Lindsay: Myślę, że wszystkie dałyśmy z siebie wszystko.

Bridgette: Miałyśmy wysprzątać ruderę, nie upiększać oraz robić z niej salon kosmetyczny.

(Chłopacy wrzucili wory do ciężarówki)

Harold: Naliczyłem pięć worów.

(Pokazał trzy puste wory)

Harold: Z moich obliczeń wynika, że nie wypełniliśmy tamtych do końca.

Trent: Tak, dlatego były trochę ciężkie.

Tyler: Nie wiem, na co to, ale spoko.

Harold: Sam nie wiem. Może chodzi o to, żeby wypełnić jak najdokładniej te worki? Albo żeby jak najmniej ich dostarczyć do ciężarówki?

DJ Myślę, że Harold miał dobry pomysł.

(Przybił piątkę z Haroldem)

[DJ - Pamiętam jeszcze, jak traktowałem Harolda w pierwszym sezonie. Niby to miała być tylko nauczka, ale mam z tego powodu wielkie wyrzuty sumienia]

Courtney: Zobaczymy w praniu, chłopaki. Mam nadzieję, że tamci frajerzy sobie sami podstawiają kłody pod nogi.

Poczynania Susłów:

(Dziewczyny radziły sobie bez większego zamętu, natomiast Justin nadal kombinował, co zrobić z Noah)

[Justin - Noah uważa, że jest taki sprytny. Zobaczymy, co powie, jeśli zobaczy geniusz mojego planu]

Justin: Chłopaki. Kiedy skończymy sprzątać, wszystkie worki do mnie, dobrze?

Ezekiel: Spoko.

Cody: Nie ma problemu.

(Noah wyczuwał jakiś podstęp)

Noah: Ja bym mu nie ufał na słowo. Ten koleś jest jakiś dziwny.

Justin: Dobra, zamknij się i dawaj mi ten worek.

(Wyrywa mu worek. Cody drapie się po brodzie)

[Cody - Myślę, że Noah ma trochę racji. Do tej pory pamiętam, jaki był Alejandro. Justin zachowuje się podobnie, ale jeśli chce dla nas wygrać, nie ma problemu]

(Justin bierze worki ze sobą i idzie. Niekoniecznie do ciężarówki, ale rzuca je do jeziora)

Justin: Zobaczymy, jak się z tego wytłumaczysz, Noah.

(Otrzepuje ręce i idzie do domku dziewczyn. Te już ładnie wysprzątały domek, a Izzy skakała po łóżku)

Eva: Izzy, za chwilę zarwiesz to łóżko i będziemy musiały je wynieść.

Izzy: E tam! Ja tam skaczę na nim codziennie i jeszcze do tej pory się nie zarwało, ha ha!

(Eva przewraca oczami)

Justin: Wyświadczycie mi pewną przysługę i zasługujecie na Noah?

Heather: A dlaczego miałybyśmy to robić? Noah jest mądry. Przydałby nam się w drużynie.

Gwen: Dobra. Czy tylko dla mnie Heather znowu dostała wścieklizny?

Heather: Meh.

Gwen: Właśnie, meh. Daj mi spokój. Cały czas tylko za mną łazisz.

(Gwen wychodzi nieco zła z domku i tratuje Trenta)

Gwen: O matko, Trent!

(Pomaga chłopakowi wstać)

Gwen: Przepraszam, że cię tak poturbowałam.

Trent: Wszystko okej. Zagoi się.

(Otrzepuje się z kurzu)

Trent: Jak tam porządki idą?

Gwen: Całkiem nieźle. Wysprzątałyśmy chałupę, a Izzy nam skacze po łóżkach.

Izzy (z oddali): Gwen, mogę wypróbować twoje łóżko? Jest od 2cm większe od mojego!

Gwen: Nic z tego, Izzy!

(Izzy zrobiła smutną minę)

Gwen: Jak tam drużyna?

Trent: Do przeżycia. Czasami Bridgette i Geoff się pokłócą.

Gwen: Hm, to niepodobne do nich. Może mógłbyś zagadać do Bridgette. Albo jeśli chcesz, mogę ci w tym pomóc.

Trent: Będzie jakaś terapia grupowa?

Gwen: Nam wszystkim się przyda.

(Gwen i Trent się śmieją. Obok nich stoi Heather, Gwen od razu robi poważną minę)

Gwen: Czemu cały czas za mną chodzisz?

Heather: Gwen. Posłuchaj. Wiem, że nie przepadamy za sobą i w ogóle, ale chcę ci powiedzieć, że już dawno zrezygnowałam z roli „starej” Heather. Jak ci to udowodnić?

Trent: To na pewno jakaś jej kolejna sztuczka. Lepiej chodźmy, Gwen. Nie mam zamiaru dać się pocałować drugi raz.

(Gwen i Trent idą, zostawiając Heather samą)

[Heather - To nie jest tak, że manipuluję ludźmi. Po prostu chcę się pogodzić ze wszystkimi na wyspie i mieć czyste sumienie. Zaczęłam od Gwen, bo wydawała mi się najłatwiejszą osobą do ugadania wszystkich spraw]

[Gwen - Po tym wszystkim, co Heather urządziła, ona jako pierwsza wyciągnęła do mnie dłoń i chce się pogodzić? Tak nagle? Ja w tym widzę następną intrygę]

Ogłoszenie wyników:

Chris: Dziękuję za podejście do wyzwania. Szef dostał burę za śmiecenie w pokojach, a my możemy przejść do ogłoszenia wyników.

(Szef w międzyczasie siedział sobie na plaży, gdzie wachlował się plikiem pieniędzy od Chrisa)

Szef: Kocham tę robotę.

(Powrót do ogłoszenia wyników)

Chris: Wrzeszczące Okonie poradziły sobie całkiem nieźle. Robota pierwszorzędna.

Bridgette: A co ze ścianami?

(Courtney i Leshawna zmierzyły ją wzrokiem)

Chris: Nic. One były takie zgrzybiałe od początku.

Bridgette: Fuj.

(Courtney podrapała się po karku ze wstydu)

Chris: Widziałem, że spakowaliście trochę tych śmieci. W ciężarówce znalazłem aż 9 worków. A teraz Zabójcze Susły.

(Kiwa głową na nie)

Cody: Coś nie tak?

Chris: Dwa. Trochę żenada. Jak mogliście to zaniedbać wyzwanie?

Eva: Dwa? To trzeba było je wnieść do tamtej śmiesznej furgonetki?

Heather: Zaraz, Justin miał je zanieść? On był u nas i chciał namówić wszystkie dziewczyny do głosowania na Noah.

Ezekiel: Dodatkowo miał zanieść wszystkie nasze worki do ciężarówki. Dziewczyny, on nam powiedział, że weźmie to wszystko i zrobi z nimi porządek.

(Eva zbliżyła się do Justina)

Eva: Co zrobiłeś ze śmieciami, pajacu?!

Justin: Noah powiedział, aby je wywalić tak, żeby nikt ich nie odnalazł. Są w wodzie.

Chris: Gościu! Ty tu niszczysz środowisko!

(Podrapał się po brodzie)

Chris: Miałbym to gdzieś, ale jakoś nie mogę wam zaliczyć tego zadania do końca. Przez ten niefortunny incydent ogłaszam, że Wrzeszczące Okonie wygrywają wyzwanie!

(Euforia Okoni, niemała irytacja Evy)

Eva: Pracowałam jako sprzątająca na darmo?

Justin: Weź wyluzuj, kobieto.

(Eva ścisnęła Justina za gardło, Ezekiel szybko załatwił sprawę)

Ezekiel: Daj spokój. Nie warto.

(Katie podeszła bliżej Justina)

Katie: Czy to prawda?

Justin: No, ale mieliśmy się chyba pozbyć Noah, co nie?

Katie: Wow. Po prostu nie wierzę. Zawiodłam się na tobie, Justin.

(Odeszła oburzona)

[Justin - To wszystko wina Ezekiela. Chyba znowu za dużo powiedział]

Ceremonia eliminacji:

(Susły są na ceremonii. Katie mierzy wzrokiem Justina, Eva jest nadal zmierzła. Tylko Gwen, Cody i Heather zachowywali spokój)

Chris: No trudno, Susły. Musicie zacząć się starać, bo na razie macie tylko serię niepowodzeń. Wynikami głosowania zdecydowaliście, że w programie powinni zostać...

...Heather... *wręcza jej piankę*

...Ezekiel... *wręcza mu piankę*

...Eva... *wręcza jej piankę*

...Gwen... *wręcza jej piankę*

...Katie... *wręcza jej piankę*

...Cody... *wręcza mu piankę*

...i Izzy... *wręcza jej piankę*

(Noah i Justin są w zagrożonej dwójce)

Chris: Noah, Justin - to ostatnia pianka wieczoru. Noah, poświęciłeś trochę czasu na konflikt z Justinem. Justin - wiemy, że jesteś przystojny i tak dalej, ale nie powinieneś sabotować swojej drużyny. Próbowałeś także wrobić Noah w kradzież. Wszyscy przy tym byliśmy. Ostatnią pianką wieczoru będzie delektował się...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...Noah. Justin, zostałeś prawie jednomyślnie przegłosowany. Może jakieś ostatnie słowo?

(Justin zamilkł i w ciszy udał się do Peronu Wstydu, gdzie czekał na niego pociąg)

[Cody - Rozmawiałem z Noah chwilę przed ceremonią. Justin jest jak Alejandro, a na dodatek próbował pogrążyć Noah]

[Katie - Powiem wam, że nagle zyskałam szacunek do Ezekiela. Nie wiedziałam, że stanie w naszej obronie i otworzy mi na oczy. Byłam chwilowo zaślepiona Justinem, aż do teraz. Bardzo dobrze, że go nie ma już w grze]

[Gwen - Heather wykryła sabotażystę specjalnie dla drużyny? To mnie naprawdę zaskoczyło!]

Chris: Dzień pełen zaskoczeń i obowiązków... wykonywanych przez moich „ulubionych” uczestników. Gagatek opuścił grę, a reszta pozostała. Czy utworzą się jakieś nowe sojusze? Kto następny uda się do Peronu Wstydu? Koniecznie dowiedzcie się tego w następnym odcinku Powtórki Wyspy Totalnej Porażki!

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.