FANDOM


TDRCambodia(26)

Phnom Penh. Don czytał jakąś gazetę, w międzyczasie Szef pił sobie herbatę. Blaineley tylko zniechęcona na niego spoglądała.

Blaineley: Gdybym tylko mogła napić się łyka…

Westchnęła. Szef od razu chciał jej dać herbatę, ale ona ją odsunęła.

Blaineley: Nie. Chcę pokazać, że jestem silną i niezależną kobietą.

Szef wzruszył ramionami i dalej pił herbatę.

Szef: No nic. Twój problem. Ostatnio bawiliśmy się w Nieustraszonych. Część zawodników musiała powiedzieć prawdę, a niektórzy musieli wykonać różne wyzwania. Stanowiły one nie lada wyzwanie oraz nie dziwi mnie, że pewna osoba tego nie wykonała. Obryzgana przez obiekt westchnień, Jocelyn, musiała nas opuścić. W programie zostało już dziewięć osób i jesteśmy coraz bliżej końca. Kto z nich zostanie dzisiaj wyeliminowany? Zostańcie z nami oraz oglądajcie drugą część sezonu Odkupienia Totalnej Porażki!

Czołówka.

Stołówka

DJ zrobił na śniadanie łazanki. Większość była zadowolona i jadła ze smakiem, oprócz Aishy, która cały czas narzekała na wszystko.

Aisha: Słone. Jak mam to jeść?

Dawid: Wbijasz widelec w łazanka, a następnie bierzesz do ust.

Aisha: Co?

Dawid: Dno. Jedz i nie marudź.

Aisha chce rzucić widelcem w Dawida, ale tylko zrzuca talerz na podłogę.

DJ: Zdajesz sobie sprawę, że będziesz musiała to posprzątać, prawda?

Aisha: Zdajesz sobie sprawę, że mam na to wywalone? To ty jesteś kucharzem, ja tylko uczestniczką programu. O, i jeszcze jedno…

Nadepnęła szpilką na talerz, aby pojawiło się więcej odłamków szkła. Po chwili wyszła z kuchni.

Aisha: BLAAAAAINEEEELEEEEY!

Zadowolona wychodzi, gdzie już na jej miejscu pojawia się prowadząca. Od razu skarciła DJ’a za rozbity talerz.

Blaineley: DJ. Znowu rzucasz w uczestników talerzami? -,-

DJ: Tak, jasne… *przewraca nerwowo oczami*

Kathy wstaje, aby obronić chłopaka.

Kathy: Aisha stłukła talerz i wyszła sobie.

Blaineley: Doprawdy?

Kathy: Co teraz z tym zrobisz?

Blaineley: Trudno. Mogło jej nie smakować.

Wychodzi. Kathy siada niezadowolona, a DJ był dumny z tego, że dziewczyna stanęła po jego stronie.

[Zwierzenie] Kathy: Szkoda, że nie istnieje coś takiego, jak sprawiedliwość w programie. Przetrzymaliśmy antagonistkę do finałowej dziewiątki i teraz zacznie rozdawać karty… Trzeba jej się przeciwstawić. Im szybciej, tym lepiej.

[Zwierzenie] Heath: Już od eliminacji Sammy Aisha pokazuje rogi. Dawn mogłaby chociaż bardziej udawać to niewiniątko, wyleciałaby ta “świętoszka” i następnie pani od przewidywania aur. Przynajmniej Jocelyn byłaby nadal w grze… *wzdycha*... Bez niej, jedyne co mogę, to wziąć się poważnie za grę.

Owen i Sam proszą DJ’a o dokładkę.

DJ: Trzymajcie, chłopaki. ;)

Owen: Dzięki, że gotujesz, stary!

DJ: Nie ma sprawy. To moja pasja.

DJ zorientował się, że ugotował za dużo łazanek, więc postanowił dać chłopakom wszystko w wiadrze. Kathy się uśmiechnęła, widząc Owena i Sama z wiadrem, natomiast Heath był obrzydzony.

[Zwierzenie] Heath: Owen to nadal chodząco-pierdzący żart, który głównie sra i żre, jak ta świnia. Denerwują mnie tacy ludzie. Żadnego z nich pożytku. On dodatkowo jest zbyt miły, aby dostrzec zło, jakie panoszy Aisha. Dobra, bo teraz brzmię jak Dawn… XD

Szef wszedł do stołówki. Podobnie jak Blaineley, był zły na widok potłuczonego talerza.

Szef: To załatwimy kiedy indziej. Macie jeszcze minutę i za chwilę opowiadam wam o dzisiejszym wyzwaniu.

[Zwierzenie] Owen: Jestem zadowolony z finałowej dziewiątki. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak daleko zaszedłem, jak do tej pory. Może uda mi się utrzymać tempo oraz być nawet w piątce najlepszych. :D

Wszyscy wychodzą z kuchni. Szef jest wyraźnie podekscytowany wyzwaniem, które przygotował. Jego mordercza mina była nie do opisania.

Szef: Wydaje mi się, że za mało znacie pozostałych konkurentów, czyli swoich przeciwników - mam na myśli nie każdy wie o sobie tyle, ile myśli.

[Zwierzenie] Heath: Popełnił tyle błędów w tak prostym zdaniu… nie dość, że nie mówi logicznie, to jeszcze jego składnia jest fatalna.

Szef: Kojarzycie może taką grę jak mafia?

[Zwierzenie] Kathy: Grało się w gimnazjum. :D

[Zwierzenie] Sam: Kocham tę grę. :D

[Zwierzenie] Bridgette: Przeważnie albo odpadałam zawsze druga, albo potrafiłam dojść naprawdę daleko i pomagać wytropić złoczyńcę.

[Zwierzenie] Aisha: Nienawidzę tej gry. To jest “zabawa” polegająca na kolesiostwie i nie doprowadzeniu do tego, że ktoś wygra. Specjalna ustawka. Jeśli to ma pokazać, kto wygra dzisiejsze wyzwanie… *bije brawa*.

Finałowa dziewiątka siedzi sobie na krzesłach. Na środku jest tak zwany Mistrz Gry, czyli Szef Hatchet. Począwszy od ruchu wskazówek zegara, siedzieli następująco: Lindsay-Bridgette-Kathy-Aisha-Owen-Sam-Matti-Dawid-Heath.

[Zwierzenie] Kathy: Strasznie mi niewygodnie siedzieć przy Aishy. Chyba wpadłam na pomysł, jak jej się nie narazić. Po prostu udawać miłą, tak samo jak ona.

[Zwierzenie] Aisha: Myślałam nad wciągnięciem Owena i Sama w sojusz. Przyda mi się parę głosów, gdyby nagle doszło do jakiejś ceremonii. W dalszym ciągu mam na celowniku Dawida. ;)

[Zwierzenie] Heath: Bycie na samym końcu to nie za dobry pomysł, ale wszyscy się pchali do krzesel. I tak siedzimy według płci.

Szef Hatchet spogląda na wszyskich zawodników.

Szef: Widzicie koło siebie pulpity?

Lindsay: Nie, bo Szef nam nie przyniósł laptopa, więc nie ma ani monitora, ani pulpitu. :D

Szef lekko kiwnął przecząco głową.

Szef: Że też ja się z tobą… mam na myśli, że obok ciebie jest panel, dziewczyno.

Lindsay: Sterowania?

Blaineley miała już dosyć “debilizmu” Lindsay.

Blaineley: TAK!

Lindsay: A, widzę go.

Wskazuje na panel, na którym widzi swój portret oraz dane osobowe, takie jak imię, nazwisko, grupę krwi, miejsce zamieszkania i płeć.

Lindsay: Pomyśleli o wszystkim! Nawet wpisali, gdzie mieszkam! :D

Dawid: Obawiam się, że wszystkim to wpisali… >_>

Aisha: Dasz zobaczyć swoje? Chciałabym zobaczyć…

Dawid zmarszczył brwi.

Dawid: ...Pod jaki most wysłać paczkę? -.-

Aisha: Nie, lol.

[Zwierzenie] Aisha: Co za żałosny typ. To ja naprawdę się w nim zakochałam? Jeśli tak, możecie mnie zdzielić pantoflem w skroń. xD

Szef zaczął objaśniać zasady gry.

Szef: Z doświadczenia wiem, że w mafię się gra, jak jest przynajmniej z dwadzieścia osób.

Heath podniósł rękę do góry.

Heath: Więc po co w to grać? xD

Matti: Myślę, że będzie ciekawie.

Szef: Ja też tak myślę. A ty zamilcz Heath i bierz przykład z chłopaka.

Matti się niefrasobliwie uśmiechnął i dziwnie spojrzał na Heatha. Ten tylko wzruszył ramionami.

Szef: Powiem wam tylko, jak wyglądają role. Wśród was będzie jeden morderca. Każdej “nocy” będzie miał prawo zabić jedną osobę i nieumożliwić jej udziału w grze. Ta będzie się toczyć, dopóki nie odkryjecie, kto z was jest mordercą.

[Zwierzenie] Heath: Przynajmniej tutaj nie kombinował w zdaniu…

Szef: Są też dodatkowe role, w zależności od tematyki rozgrywki. Niech to będzie camping.

[Zwierzenie] Heath: Oryginalność poziom 1000…

Nagle słyszy, że ktoś rozwala część pokoju zwierzeń i się do niego wdziera.

[Zwierzenie] Szef: A jeszcze raz coś powiesz na temat tego, jak prowadzę show i obiecuję synku, że się wykrwawisz na oczach wszystkich!

Złapał Heatha za gardło.

Heath: P-p-puść mnie d-d-dziadu…

Szef puszcza Heatha, a ten wpada do muszli klozetowej.

Heath: Jestem cenionym prezesem mojego radia i nie pozwolę ci na traktowanie mnie jak śmiecia!

Szef: A wiesz, gdzie to mam?

Heath: Pamiętaj, że wiem, jak wyglądała twoja umowa z producentami. Żadne z was nie miało się zachowywać jak sadyści. Kiedy to wyjdzie spod kontroli, Annie ciebie wyrzuci jak Chri…

Szef spłukał Heatha w toalecie.

Heath: ...IIIIISAAAAAAAA!!!

Szef: I dobrze mu tak. :)

[Zwierzenie] Lindsay: Mafia. Jejku, to brzmi tak strasznie. Ja na pewno nie chcę zostać zabita przez tak okrutnych ludzi! :((( *spogląda na rozwaloną ścianę* O, ktoś tutaj był?

Podrapała się po głowie, nadal mając przed oczami fakt, że prawa ściana kibelka do zwierzeń została uszkodzona.

[Zwierzenie] Lindsay: To ja już może sobie pójdę. ;|

Schodzi z Pokoju Zwierzeń i z toalety wydobywa się Heath, zrzucając z włosów wodorosty.

[Zwierzenie] Heath: Co tu robiła nasza wczorajsza kolacja? -,-

Widzimy kawałek zwierzenia, w którym Don wywala sałatkę do kibelka w pokoju zwierzeń.

[Zwierzenie] Don: Najwyżej się zwali na naszego hydraulika.

Odchodzi, pogwizdując melodię znaną już z “gwizdów” Mala w Plejadzie Gwiazd.

Szef: Dobra, to w grze będzie na pewno działał jeden morderca, którego wyznaczę za chwilę…

Lindsay przerywa Szefowi i zadaje mu następne pytanie.

Lindsay: A czy my będziemy wiedzieć, kim jest morderca?

Szef: Nie. Będziecie musieli odgadnąć, a na pewno będzie to ktoś spośród was! Oprócz tego wprowadzam “kujona”. Ma on zdolności do przewidywania, więc jeśli w nocy odgadnie, kim chce zająć się morderca, ocali tę osobę od śmierci. Jeden z was będzie także “uwodziciel” bądź “uwodzicielka”. Może kogoś upić i w ten sposób jeśli ta osoba otrzyma najwięcej głosów za dnia, nie zginie, gdyż ma wystarczające alibi.

[Zwierzenie] Aisha: Uwodzicielka - Kathy, kujon - Heath. To byłby doskonały wstęp do filmów “przyrodniczych”. Oboje warci siebie. Albo może Dawid, by stworzyć jakiś trójkąt miłosny? :’)

[Zwierzenie] Bridgette: Powiem tylko jedno. Na pewno będzie zabawnie. xD

[Zwierzenie] Matti: Spośród dziewięciu osób aż trzy dostanie role. Ciekawe, czy będziemy się zwracać do siebie bezpośrednie, czy każdy się wcieli w jakąś postać?

[Zwierzenie] Aisha: Żeby nie było, na razie będę im obrabiała tyłek, ale tak to będę grała słodką pindę, jak Kathy. Ona pewnie też knuje za plecami innych uczestników i pewnie to dlatego kochają widzowie. xD

Szef przechodzi do rozdania ról. Są one zapisane w pulpitach, a zawodnicy są oddaleni od siebie w taki sposób, aby nikt inny nie mógł ich zobaczyć.

Szef: Role rozdane. Ogranicza was tylko wyobraźnia. Czas, start!

Rozpoczyna się dzień pierwszy. Część zawodników jest wyjątkowo skrępowana. Następuje cisza. Po chwili odzywają się pierwsze głosy.

Aisha: To chyba początek. Za chwilę będziemy na karuzelkach i będzie fajnie...

Heath: Dobra, ta już schodzi z fabuły. Motywem jest camping.

Aisha: Wiesz, gdzie ja mam ten cały motyw? Po to jest gra, aby improwizować. Ja na przykład wymyśliłam plac zabaw na obozie.

Dawid: A twój dziadek pewnie pastę do zębów.

Dawid oberwał od Aishy szczoteczką do zębów.

Aisha: Mógłbyś mnie nie porówynwać do Staci? Swoją drogą, ona to robiła tylko dla prowokacji, aby ktoś na nią zwrócił uwagę.

Heath: Ty też się tak zachowujesz…

Aisha: Ryj. :)

Owen kontynuował pomysł Aishy.

Owen: Skoro jesteśmy na placu zabaw, co porobimy?

Lindsay: Pewnie jakieś fajne zdjęcia! Tylko, że zapomniałam aparatu… ;D

Matti: Y, to jest gra w mafię, tak?

Lindsay: No tak. Czekamy tylko na noc i na tego, kto zostanie zastrzelony.

Heath: Hej, a ta osoba zastrzelona odpada?

Lindsay: Nie, zostaje zamordowana, głuptasku. ^^

Heath: To jedno i to samo… -.-

Matti westchnął.

Matti: Przepraszam, że schodzę z tematu, ale sądzę, że powinniśmy mówić w trzeciej osobie i opowiadać to, jak historyjkę. Albo jakbyśmy czytali historyjkę.

Kontynuował swój wywód.

Matti: Pewna wieczorna noc zdawała się uczestnikom we znaki.

[Zwierzenie] Dawid: To się pewnie nigdy nie skończy. xD

Aisha: Jaka noc, geniuszu? XD

Matti: Yyy…

Podrapał się po głowie.

Kathy: Dobra, to niezbity dowód na to, że Aisha niekoniecznie wie, jak w to się gra.

[Zwierzenie] Aisha: W tę błazenadę nie lubiłam grać, ale chodziłam przez rok na studia aktorskie, więc coś tam umiem. ;)

Aisha: Racja. Zapomniałam trochę zasad. xD

Dawid: Nie dziwi mnie to.

Aisha westchnęła.

Aisha: Dobra, zacznijmy tę grę na poważnie. W tej nocy wszyscy uczestnicy liczyli na to, że wezmą udział w następnym sezonie. Prowadzący wyjaśnił zasady programu i odbyła się pierwsza noc zawodników w Kambodży. Następnego dnia, po pobudce, spostrzegli, że nie ma już prowadzących, a zostali sami. Najgorsze jest to, że ta dziewiątka… *wskazuje na wszystkich* ...zauważyła, że ciała prowadzących zostały poćwiartowane.

Kathy: Powiem ci, że super się zaczyna.

[Zwierzenie] Aisha: Powinnam się teraz wymądrzać tak samo, jak ona, ale nie chcę. W sumie trochę klimaty z jednego odcinka z Wyspy, który uwielbiam. O ile mnie nie wywalą, to się zabawię. ^^

Lindsay: Słyszałam, że można wcielać się w role! *Heath w oddali strzelił facepalma* Mogę być seksowną studentką z internatu? :D

Matti: Jasne! Ja za to będę surferem, który zawsze marzył o zawodach w Australii.

Bridgette: W Australii? Sama brałam tam udział i zajęłam drugie miejsce! :D

Matti: Naprawdę? To super!

Kathy: To ja pobawię się w niestandardową osobę. Będę Dawn. Natura jest taka piękna, zauważyliście może tamtą wiewiórkę na drzewie? Ona za chwilę spadnie! Co my poczniemy? Chyba trzeba się będzie pomodlić do jakiejś tam muzy zrobionej z szyszek!

Wszyscy zaczynają się śmiać.

Owen: Czyli będziemy udawać innych zawodników? To ja będę Brendą Meeks ze Strasznego Filmu! :D

Matti: Ona jest znana z tego, że…

Bridgette & Matti: ...zawsze po każdej śmierci odradzała się na nowo i nic jej nie było. :D

Kathy: Widzę jakaś nowa przyjaźń się kroi. Oboje jesteście surferami i pasowalibyście do siebie.

Bridgette: Jeśli to jest gra, to w sumie mam na imię Aaliyah i jestem narzeczoną Matti’ego.

Matti: Mogę być Raymondem. Kojarzysz może Ushera?

Kathy: Ja doskonale znam. Bardzo lubię. ;)

Aisha: Nie przepadam jakoś za muzyką r&b. Wolę alternatywną.

Dawid: Ale Halsey to nie jest alternatywna…

Aisha: Jezu. Nikt cię nie prosił o zdanie. -,-

Dawid westchnął niechętnie.

Sam: Ja nie wiem, kogo zagrać. xD

Aisha: Ja będę tą… Karoliną z Niani. ;)

Kathy: Kto to jest?

Aisha: Trzydziestoparoletnia współpracownica Maksa. Jest elegancka i z klasą, jednak sztywna, pretensjonalna i zarozumiała. Nie lubiła dzieci, starała się to ukryć. We Frani widziała konkurentkę w zabiegach o względy Maksa. Przez lata gardziła Konradem, ale rok po ślubie Maksa z Franią wyszła za mąż za kamerdynera oraz zaszła z nim w ciążę.

Kathy: Dzięki za wyjaśnienie, Karolino Obłapińska. xD

Aisha: Ta… Wiedziałam, że to powiesz.

[Zwierzenie] Kathy: Jak sobie tak pomyślę o Aishy, mam przed oczami taką “Obłapińską”. Sucza, bezwzględna i fałszywa. Tylko żebym ja nie została tylko czasem Franią Maj! *zaczyna się śmiać, jak na ironię, podobnie jak ona*

Sam: Szkoda, że mi zdradziłaś fabułę. :/

Aisha: Wybacz. Po prostu Kathy chciała wiedzieć, kim jest Karolina. Otóż myślę, że to doskonały pomysł, aby się rozejrzeć i poszukać jakichś śladów. Ja idę z Da…

Cisza. Nastaje noc. Głosy wszystkich są wyciszone, świecą się wszystkich panele na znak, że gdzieś palą się światła.

[Zwierzenie] Aisha: Genialna gra. Akurat wtedy, kiedy ja miałam najwięcej do powiedzenia. :)

Nastaje dzień. Nikt nie znika.

Szef: Tej nocy nikt nie typował nikogo, a morderca się jeszcze nie ujawnił, co nie znaczy, że trzeba być w każdej chwili być ostrożnym.

Nastaje dzień.

[Zwierzenie] Aisha: Zerkałam tak w Kathy i zauważyłam, że ona coś tam naciskała. Czyżby to ona była morderczynią? Kto wie? Trzeba jakoś poprowadzić tę grę.

Aisha: Jak tam się spało? To już w swoim domu nie mogę zasnąć, co dopiero przy ognisku… Było tak mokro, że nigdy więcej.

Matti: Nigdy więcej? Niestety, prowadzący nie żyją, a żadne z nas nie ma telefonu, aby do kogoś zadzwonić. :/

Owen: Trzeba będzie się temu dokładnie przyjrzeć. Chodźmy na północ.

Lindsay: Na północ jest zazwyczaj zimno, Brenda. Chodźmy może na południe. :D

Owen: Też świetna opcja.

Aisha: Szukajcie poszlak!

Aisha otrzepała ręce.

Bridgette: Pamiętam, że zwiedzałam kiedyś z rodzicami na Teneryfę i natrafiłam na ulotkę. Mówiła ona o mordercy, który jednego dnia spustoszył cały hotel, zabijając dwustu ludzi jednej nocy.

Matti: Heh, nas było za mało, dlatego się za nas nie wziął. xD

Heath nerwowo pukał w panel.

[Zwierzenie] Heath: Co za nudy. Nie mogę doczekać się najciekawszej części w programie - wzajemnych oskarżeń i nienawiści. Najlepiej będzie, aby to ktoś inny zaczął, bo będzie nudno. 3;)

Owen: Ktoś wstawał w nocy?

Nerwowo zerkał na zawodników. Kathy od razu podniosła rękę.

Kathy: Zauważyłam płaczącego słowika, który śpiewał piękną balladę. Musicie jej śpiewać.

[Zwierzenie] Owen: Bardzo lubię Kathy, ale nie chcę wyjść też na chama. Mam wrażenie, jakby ona coś kombinowała w zadaniu. Tak jak każdy.

[Zwierzenie] Kathy: Granie Dawn jest nudne. Ona to tylko pojawiała się i znikała.

Sam: Sam budzi się pośrodku lasu i nagle spostrzega martwego, błękitnego ptaka. Z trzema oczyma. Podchodzi bliżej namiotów rozbitych przez pozostałych kolegów i od razu widzi Kathy, która opiekuje się malutkim wróbelkiem. Kiedy jest już blisko, nagle pokazuje jej zamordowanego ptaka.

Lindsay: O fu! :d. Jak mogłeś to powiedzieć? ;o

[Zwierzenie] Sam: Wiem, brutalny jestem teraz… Ale trudno.

Bridgette: O nie? Kto mógł to zrobić? :O

Sam: Wydaje mi się, że ta sama osoba, która bardzo zna się na ptakach. Czy wiesz coś więcej w tej sprawie?

Kathy: *drapie się po głowie* Niestety nie.

Aisha: No tak. W sumie ornitologia to wielkie zajęcie, Kathy.

Kathy: Co sugerujesz? Miałabym zabić tak pięknego ptaka i bezcześcić przyrodę, tak jak wszyscy? :o

Lindsay: Dawn ma rację. Ona kocha przyrodę. Po co miałaby nas okłamywać?

Aisha: Przypuśćmy, że zostałam wyeliminowana przez jakiegoś rudego wieśniaka i próbuję się odegrać za tak durną eliminację, ponieważ wrobiona w kradzież nie zdołałam obronić swojej niewinności.

Sam: W tym jest trochę racji. Przepraszam, Kathy.

Lindsay: Do tej pory nie wierzę! Ktoś musi mi dać wiarygodny powód!

Aisha: A nie szłaś na południe, aby znaleźć więcej dowodów?

Lindsay: No tak, racja.

Heath znowu wzdycha. Matti dołącza do oskarżeń.

Matti: Dawn. Przy ciele Blaineley znalazłem drewnianą figurkę Chrisa. Podrobiona. Wiesz może, czyja?

Kathy: *zaczęła się nerwowo pocić, ale wzięła głęboki oddech*

Matti: Wobec tego, mamy chyba podejrzaną. Kathy, bardzo mi przykro, ale nie mogę ci zaufać.

Owen: Sam nie wiem. Na południe rozciąga się tylko woda.

Lindsay: Skarby! ^^

Zapadła noc. Cisza. Kiedy pojawia się ranek, znowu wszyscy są cali. Część zawodników jest zdziwiona.

Szef: Uczestnicy postanowili zamordować Kathy, jednak ta, będąc pewna swojej śmierci, miała bardzo romantyczną noc…

Matti: ...z Dharmą… xDDDD.

Wszyscy zaczęli się śmiać.

Szef: To było genialne, ziom! Mimo wszystko, Kathy uniknęła wymiaru sprawiedliwości i nadal jest z wami.

[Zwierzenie] Kathy: Powiedzmy, że ja jestem uwodzicielem i tak się zastanawiałam czy jakoś Aisha nie będzie chciała we mnie typować. Opłaciło mi się. Taki zbieg okoliczności. Sam też niestety przeciwko mnie w zadaniu, ale nie mam mu jakoś za złe. To tylko gra. :p

Matti: Raymond czuł się źle z typowaniem Dawn, ale mimo wszystko nie chciał jej zabić. Czułby się z tym źle, ale wie, że pewnego dnia ktoś jednak umrze.

Heath: A to nie mieli wszyscy typować?

Aisha: Człowieku. Weź przestań psuć zabawę. Jeśli nie wiesz nic na jej temat, powiedz, to ci ktoś wyjaśni. A jak nie, to się nie udzielaj. -,-

Heath: To się nie udzielaj… -.-

[Zwierzenie] Aisha: Trzymajcie mnie…

Heath: Heath czuje się dziwnie na wyspie, ale szuka osób, z którymi mógłby pogadać. Lindsay i Owen wydają się najlepszą dla niego opcją.

Aisha: *zaczyna się opalać* Nie ma to jak korzystanie z promieni słonecznych… Już wiem, że za trzy godziny będę wyglądała jak bóstwo!

Kathy: Możesz dostać mnóstwo oparzeń słonecznych! :O

Sam: Sam łowi ryby i próbuje rozpalić ognisko, ale niestety, na całej wyspie nie było już żadnych zapalniczek, benzyn ani krzesiwa.

Matti: Czyli nie będzie ognia tym razem? o.o

Lindsay: Czekajcie!

Przystawia pięść do dłoni.

Lindsay: Można zawsze to zrobić z kamyków, tak jak w średniowieczu.

Bridgette: Wspaniały pomysł, Lindsay! :D

Lindsay: Dzięki. Jestem strasznie głodna i mam nadzieję, że te ryby będą smakowały.

Owen: Taki zew krwi… xD

Następuje noc. Nagle słychać krzyki i ktoś wlatuje do zapadni. Po wysokim i piskliwym głosie można stwierdzić, że to Aisha. Kolejny dzień. Aisha zniknęła, a na jej krześle pojawiło się przekreślone zdjęcie z jej podobizną i plamka krwi.

[Zwierzenie] Bridgette: Wygląda to naprawdę realistycznie… :O

[Zwierzenie] Kathy: Szybko coś. ;u;

Szef: Ta noc nie należała do najprzyjemniejszych. Morderca uaktywnił się po raz pierwszy i do grona ofiar dołącza Aisha. Kto pomści dziewczynę? Pamiętajcie, nie możecie zmarnować okazji!

Owen: I kto nam każe teraz pójść na południe? :O

Bridgette: Bardzo mi szkoda Aishy. Wydawała się rozgarnięta.

Kathy: Jej aura była wyjątkowo kolorowa. Jednego dnia była poważna i z zachowaniem godności, a drugiego potrafiła być naprawdę nieobliczalna. Mam przeczucie, że ona wiedziała najwięcej na temat mordercy.

Sam: Po czym to stwierdzasz, Dawn?

Kathy: Sądzę, że panna Łapińska miała na tej wyspie jakiegoś kochanka. Ktoś musiał jej bardzo nie lubić.

Zmierzyła wzrokiem Dawida.

Kathy: Moim zdaniem Dawid ma wiele wspólnego ze zniknięciem Karoliny. Nie używajmy słowa “śmierć”, nie jesteśmy z nią jeszcze do końca oswojeni i kto wie, następnego dnia może zniknąć jedno z nas.

Matti: Dawn, chciałbym cię przeprosić za celowanie w ciebie wczoraj. Obiecuję, że więcej nie popełnię tego błędu i ci zaufam. Dawid, według mnie jesteś odpowiedzialny za śmierć Karoliny.

Dawid wzruszył ramionami.

Bridgette: Pewnego dnia każdy będzie rzucać oskarżenia. Moje również kieruję w stronę Dawida.

[Zwierzenie] Kathy: Właściwie to typowałam Dawida, bo sugeruję się tym, że jeśli zrobił to morderca, musiał mieć motyw, aby zamordować właśnie ją. A kto ją nienawidzi najbardziej? Po ostatnim incydencie to pewnie Dawid.

Lindsay: Sądzę, że Dawid nie lubi Karoliny ani tego cudownego reality-show, na którym wychowywały się wszystkie nastolatki. Głównie my. Dlatego musi za to odpowiedzieć!

Dawid prychnął.

Lindsay: Patrzcie, nawet się nie odzywa! :O

Owen: Jak można nie lubić Niani? To był cudowny sit-com. Wybacz, Dawid.

Dawid miał gdzieś przebieg gry. Czekał tylko na noc, w której również wpadł do zapadni. Wraz z nim nikt nie dołączył.

Szef: Według was to Dawid mógł odpowiedzieć za zniknięcie Karoliny, jednak tak się nie stało. Zabiliście niewinnego człowieka i będziecie musieli z tym żyć. Macie już coraz mniej szans na dopadnięcie mordercy.

[Zwierzenie] Kathy: Wtopa. xD

Sam: Sam nie był zdziwiony, że Dawid nie mógł zamordować Aishy. Mimo to postanowił, że przestanie rzucać oskarżenia oraz skupi się na zdobywaniu pożywienia.

Owen: O, właśnie. Kambodża była znana z trującego jedzenia.

Matti: Kto wie, może takie znajdziemy przy ciele Karoliny? W sumie jej nie odwiedzaliśmy. xD

Lindsay: Ja nie chcę. :O

Matti: Spokojnie, Lindsay. Przy nas ci nic nie grozi, obiecuję. :)

Lindsay: Słowo?

Matti: Honoru. Jestem człowiekiem wyjątkowo honorowym.

Heath: Tak… To w drogę! ;)

Wszyscy udają, że idą.

Lindsay: Fuuu! Trup!

Bridgette: Umarła za wcześnie. :/

Kathy: Nie widzę tu żadnego jedzenia. Jedyne co widzę, to nóż nieopodal głowy.

Owen: Zakrwawiony?

Kathy: Tak. I część zdartego policzka.

[Zwierzenie] Owen: Nie tak sobie wyobrażam jakiekolwiek moje jedzenie. ;-;

Owen: Pamiętam, że kiedyś jadłem oko owcy.

Lindsay: Naprawdę… Mi jest niedobrze. :/

Sam: Kathy wygląda na osobę, która dokładnie wszystko potrafi opisać. Czyżby zaplanowała jakąś następną śmierć? Jej umysł potrafi naprawdę wiele. Czyta z aury ludzkiej, jak z ksiąg Nowego Testamentu. Kathy mogłaby zapoczątkować nową grę, w której bierzemy udział.

[Zwierzenie] Kathy: Spodziewałam się tego. :/

Owen: Sądzę, że to nie Kathy. Heath bardzo mało się odzywa.

Bridgette: Tak samo Dawid robił, ale on nie zabił Karoliny.

Matti: Mimo wszystko to jeden z nas. :/

Heath: Pewnie Kathy, zna się na aurach i wie, kogo pozbyć się następnego.

Kathy: Śmiem w to wątpić, ale dobra. ._.

Noc. Mimo że ludzie chcą pozbyć się Kathy, kolejne niepowodzenie z ich strony.

Szef: Kolejna noc, w której Dawn unika śmierci. Swoją drogą morderca chce wziąć się za Owena, jednak nie może go znaleźć.

Lindsay: Słuchajcie, wydaje mi się to naprawdę dziwne. Czyżby morderca chciał zastosować jakąś nową metodę, mającą na celu nas wszystkich zastraszyć? Według mnie on liczy na to, że my sami będziemy siebie oskarżać o morderstwa, po czym zaatakuje nas niepostrzeżenie, kiedy wszyscy będziemy do siebie wrogo nastawieni! Ja nie chcę umierać na tej wyspie, chciałabym jeszcze korzystać z życia. Musimy być ostrożni, bo inaczej znowu wskażemy źle i odpadniemy.

Sam: Przypuśćmy, że sama jesteś morderczynią. Co zamierzasz zrobić?

Lindsay: Mam swoje sposoby, o których nie powiem. Moim zdaniem morderca korzysta z jakiegoś szyfru, który musimy w końcu rozgryźć. Pani Karolina, która wspomagała producenta filmowego, na pewno ma powiązanie z tajemnym kodem, który morderca ma w “ofercie”. Ma sporo osób do wyboru. Niby tylko sześć w liczbie, ale jednak każdy z nas ma inny charakter.

Sam: Mówisz, jakbyś miała wiele do powiedzenia.

Lindsay: Sugeruję się własną intuicją. Pamiętaj, umysł kobiety jest zdolny do wszystkiego i każdemu zdarzy się jakiś przebłysk geniuszu. *Heath się zaśmiał pod nosem*

Bridgette: Lindsay ma rację. Proponuję się nie rozdzielać i pilnować siebie nawzajem. W kupie siła. Nikt nie pozwoli nikomu umrzeć. Przyrzekacie?

Lindsay: Proponuję, abyśmy spali w jednym namiocie, a mordercą może być żaden z nas! :D

Kathy: Sposób śmierci Aishy wydał mi się dziwny. Czemu morderca miałby zedrzeć jej w policzek?

Sam: Jej skroń też krwawiła.

Kathy: Zdajmy się na intuicję Lindsay, a przede wszystkim, nie pozwólmy mordercy skrzywdzić nikogo z nas. A teraz do namiotu w kimę. Może tym razem uda nam się przechytrzyć zabójcę.

Heath: Zgoda.

[Zwierzenie] Lindsay: Powiem wam, że rola osoby mądrej jest naprawdę problematyczna. Do tej pory zaznaczam tylko te osoby, na których mi zależy. Wybrałam pierwszego dnia Aishę, potem Bridgette i Kathy, kiedy nikt w nią nie celował. A teraz Owena, bo bardzo go polubiłam na wyspie.

Nastała noc. Słychać piski Lindsay. Wszyscy się budzą i spoglądają z przerażeniem na przekreślone zdjęcie Lindsay.

Kathy: O nie, Lindsay! :(((

Owen: Będzie mi brakować tej zabawnej dziewczyny. ;(

Chłopak zaczął płakać.

Matti: Chciałbym cię przytulić i pocieszyć, ale niestety, w realiach siedzimy daleko od siebie. xD

Sam: Odnoszę wrażenie, że Matti jest za bardzo wyluzowany. Po jego oczach widać, że nie przejmuje się stratą zawodników, a celowanie w Lindsay to tylko przykrywka, aby ukryć swoje prawdziwe zamiary.

[Zwierzenie] Heath: Sam przyjmuje wyjątkowo fascynującą taktykę. Chętnie zagram w jego grę, aby go pogrążyć w grze. xD

Heath: Właśnie, Matti. Jak to jest, że potrafisz być wyluzowany przez cały czas i nie martwi cię, co się mogło stać z zabitymi już dziewczynami?

Kathy: Używasz naprawdę dziwnych sformułowań, Heath. Dziwne, że bez wzruszenia potrafisz powiedzieć o czyimś spokoju, a jednocześnie sam używasz najgorszego wyrażenia na morderstwo?

[Zwierzenie] Kathy: O ile wiem, Heath również nie lubi Aishy oraz pamiętam, jak raz wyparł się relacji z Lindsay. Tylko jakoś nie mogę za bardzo przekonać pozostałych. :|

Bridgette: Sama już nie wiem, co się dzieje. :/

Bridgette & Matti: Sądzę…

Nastała noc, ku zdziwieniu wszystkich. Matti znika, tak samo jak Kathy.

[Zwierzenie] Bridgette: Dobra, to było niesprawiedliwe! Chciałam oddać głos, a tu nagle nie można? :O

[Zwierzenie; poza pokojem] Blaineley: Ten program trwa wystarczająco długo… ;-;

[Zwierzenie] Bridgette: Mogłaś poczekać. A wiesz, że tutaj jest dziura?

[Zwierzenie; poza pokojem] Blaineley: Gdzie?!

Owen był przerażony na wieść o śmierci Kathy.

Owen: Ten plan nie wypalił! :O

Sam: Powinniśmy przecież spać obok siebie.

Owen: Cóż, na wyspie pozostała z nami tylko jedna dziewczyna. :(

Bridgette: Sama nie wiem czy to dobrze, czy źle. Mogłam obronić Matti’ego i wskazać kogokolwiek. Sama nie wiem, równie dobrze możemy oskarżać sami siebie.

Sam: Mamy szansę to wszystko przeżyć. Prawda, Heath?

Heath uśmiechnął się do zawodników.

Heath: Tak. Bardzo mi szkoda tych, których z nami nie ma. Naprawdę, tak mi szkoda, że stawiałem na Matti’ego. :(

Uronił łzę.

Bridgette: Może lepiej powiedzieć, że żaden z nas nie jest mordercą?

Owen: A czy taki scenariusz byłby możliwy?

Sam: Sugerujesz coś, Owen?

Heath: Sporo pytań zadajecie. Może ja też powinienem do was dołączyć?

Blaineley: Wiecie, bo Bridgette miała problem, że nie zdążyła oddać swojego głosu. Czyżby chciała coś zmienić?

Bridgette, Heath, Owen i Sam zmierzyli Blaineley wzrokiem.

Szef: Przepraszam, kochanie. Dlaczego wtrącasz się do gry?

Blaineley: Tu powinna być postać specjalna.

Owen: Kto jest za tym, że Blaineley jest morderczynią? xD

Heath: Blaineley by pasowała do roli takiej, która odpowiada za znikanie zawodników.

Bridgette: Wiecie, że to pasuje? Pamiętam jeszcze w podsumowaniu, jak Blaineley miała podróżować po świecie, aby spotkać się z fanami, ale ostatecznie to mnie zapakowała w worek i wysłała na Syberię.

Sam: Ach tak? Blaineley, wstydź się. Nawet o tym nie wiedziałem. ;-;

Blaineley zaczęła robić kroki w tył, ale potknęła się o płot. Wszyscy natychmiast wybuchnęli śmiechem.

Blaineley: To nie jest śmieszne. Mogłam sobie coś zrobić!

Nastaje noc i Blaineley wpada do zapadni. Stamtąd roznoszą się jej krzyki oraz… wpada Bridgette.

Szef: Niestety, nasza Blaineley również nie była morderczynią, za to ktoś z was musiał odebrać Bridgette życie. Sądzę, że to ostatni dzień na wytropienie mordercy. Jeden z was cały czas odbiera wam nadzieję na pozostanie przy…-

Blaineley: Przysięgam ci, Hatchet, że nie wypłacisz się za ten numer do końca programu!

Heath: Do końca zostało tylko trochę odcinków z nami, wytrzymasz. >_>

Blaineley zaczęła zgrzytać zębami.

[Zwierzenie] Szef: Akurat tutaj mi zaimponował. *spojrzał na dziurę* Uuu, ale mocnego kopniaka dałem. *zaśmiał się*

Heath: Pomyśleć, że zostaliśmy sami, chłopaki.

Owen: Skończyły mi się pomysły. :/

Sam: Powiedzmy to sobie wprost. Ciekawe tylko, jak Blaineley zdołała przeżyć. Może to jakiś animatroniczny świat?

Heath: Wątpię, Sam.

Sam: *śmiech* Dzieki.

Owen: Tak hipotetycznie. Gdybyście wy byli mordercami, od kogo byście zaczęli?

Sam: Od siebie. Nie mam skłonności do mordu.

Heath: Sam nie wiem. Na pewno nie miałbym jakiegoś specjalnego sposobu ani tajnego szyfru, jak wspomniała Lindsay. Działanie niespostrzeżenie to dobra myśl.

Nastaje noc. Niby nikt nikogo publicznie nie oskarżył, ale system wyłapał, że imię Sama powtórzyło się dwa razy i to on wpadł do zapadni, a chwilę potem - Owen. Heath został jako jedyny i na jego pulpicie wyświetlił się drukowanymi literami napis…

OTP2EP26 - Ujawnienie mordercy

Wszyscy wychodzą z zapadni, aby pogratulować Heath’owi zwycięstwa.

Lindsay: Heath? Mordowałeś nas? Nie spodziewałam się tego. :o

[Zwierzenie] Kathy: Ja szczerze tak. I szkoda, że nikt nie typował gościa. xD

Blaineley: No nic. Ja upadłam na pupę, a Heath wygrał wyzwanie i w nagrodę wyznaczy kogoś do eliminacji. 3:) Papatko.

Poszła, ale jeszcze raz przewróciła się o płotek, co rozśmieszyło zawodników. Po chwili jednak spoważnili i słuchali Heatha.

[Zwierzenie] Heath: Znowu rozdaję karty? Niech pomyślę, po eliminacji Jocelyn to generalnie każdy już tutaj jest groźny - na swój sposób. Aisha jest wyjątkowo irytująca, ale byłoby dziwnie ją wyeliminować właśnie teraz, Owen jest gruby, ale tylko tyle na jego temat. Bridgette jest naprawdę silną konkurencją, Lindsay i Kathy są urocze, trzymają się razem i jakoś żadna z nich nie zalazła mi za skórę. Może trochę ta blondi gwiazdorzy, ale z taką chętnie znalazłbym się w finale. Dawid - osłabił w zasadzie siebie i Aishę oraz mnie zdradził, ale ten Sam… Ostatnio naprawdę się rozpędza w tej “grze”. To się robi niezdrowe. Jak z osoby, która cały czas mówiła o grach komputerowych czy jakichś konsolkach do potężnego przeciwnika? Dodatkowo większość z nich wygląda, jakby stworzyła sojusz o nazwie “Słodziaczki w Odkupieniu” i nie robiła nic oprócz siedzenia i gawędzenia przy kawie czy herbacie. Nie na tym polega ten program, ale też sam chcę pozbyć się niewygodnego przeciwnika. Z nim to ani dobrych relacji, ale też liczyłem na to, że będzie między nim a Dawidem jakieś spięcie. No trudno, można zaryzykować.

Heath: Będzie to trudno powiedzieć, ale osoba, którą wybieram do eliminacji to…

...Sam! Sorry, kolo, ostatnio jesteś coraz mocniejszy w grze. Wybieram do eliminacji tylko konkurencję.

Sam nie był ani wzruszony, ani wściekły. Zamiast tego przybił tylko żółwika z Owenem, któremu trochę było smutno.

Owen: I z kim ja będę rozmawiał na tej wyspie. xD

Kathy: Masz jeszcze nas. :D

Heath: Wybaczcie.

Podrapał się po głowie. Aisha zaczęła dostrzegać w oczach Heatha obłudę.

[Zwierzenie] Aisha: Umiem wyczuć fałszywość na kilometr. Po World Trip wszędzie otaczam się takimi szujami, których nie mogę znieść. Osobiście uważam, że jeszcze nie zniżyłam się do ich poziomu, ale dzisiaj, cóż, mówiłam, że ta gra to beznadzieja. Jutro zobaczą tę samą Aishę i nikt nie będzie miał do mnie wątpliwości. Pamiętajcie, jestem miła tak samo, jak w tamtym programie, tylko bardziej zdystansowana i wybuchowa jak Leshawna.

[Zwierzenie] Heath: Teraz wyjaśnię, dlaczego nie wybrałem Aishy. Mam na tę laskę haka, który spowoduje, że nie tylko ona wyleci z gry, ale pociągnie ze sobą parę osób, których nie lubię. Dlatego moi drodzy, Sam pasuje doskonale w roli wyeliminowanych, bo mógłby znowu mi zabrać kolejny immunitet sprzed nosa. Wahałem się szczerze między nim a Owen’em, ale tamten grubas jest groźny jak paluszek ssany przez dzieciaka. Possie i da spokój. A pamiętajcie, pokorne cielę dwie matki ssie. Co do tego przysłowia, ono jest żenujące. Pokażę wam, jak bardzo “pokora” przeszkadza w reality show.

Sam zostaje spryskany przez Blaineley.

Blaineley: Fajnie, że ja miałam coś powiedzenia dzisiaj.

Podchodzi bliżej do Szefa Hatcheta.

Blaineley: Nasz związek właśnie przechodzi poważny kryzys.

Symulowała, że bije go rękawiczką w policzek i odchodzi. Ten tylko zmarkotniał.

Matti: Szefie. Do tej pory chyba nie obejrzeliśmy tego filmu.

Szef: Racja. Obejrzymy go jutro. Po Samie nie został ani ślad, czyli nasz dzisiejszy morderca poradził sobie doskonale i wyoutował fanatyka gier z programu. Zostańcie z nami, bo czeka was kolejna dawka niesamowitych emocji w sequelu Odkupienia Totalnej Porażki!

Zaciemnienie i napisy końcowe.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.