FANDOM


TDRCambodia(7)

Blaineley opala się, a Szef pływa w wodzie. Oboje nie zwrócili uwagi na to, że Brandon ich nagrywa.

Blaineley: Co ty robisz? ;-;

Zirytowana założyła na siebie bluzkę i podeszła do kamery, chcąc ją wyłączyć.

Brandon: Kameruję was w najmniej odpowiednim momencie. Ludzie tego chcą.

Blaineley zirytowała się i stawiała większe kroki.

Blaineley: Czego ludzie chcą? Może nagich zdjęć? -.-

Brandon: To też możesz dać.

Blaineley: KOCHANIE!

Blaineley poprosiła Szefa, aby ją wsparł w ciężkiej (dla niej) sytuacji. Posłuszny mężczyzna szybko wyszedł z wody i podszedł do Brandona. Przerażony chłopak zaczął się cofać i nagle wywalił się z kamerą. Blaineley i Szef Hatchet wybuchnęli śmiechem.

Blaineley: Ładnie go załatwiłeś.

Szef: Sama przyjemność, skarbie.

Całują się. Brandon szybko wstaje, aby uwiecznić ich pocałunek.

Blaineley: Jak ty się zachowujesz? Jakieś osobiste paparazzi?

Brandon: Na świecie nie ma nic za darmo. :)

Blaineley: Uwieczniaj Chrisa. Ten kocha być w centrum uwagi.

Szef: O, właśnie. A my tylko jesteśmy parą przeciętnych dorosłych, która poszła obściskiwać się na plaży.

Brandon posłusznie zostawił Szefa i Blaineley samych. Szef wrócił do wody, ale Blaineley go zatrzymała na krótką chwilę.

Blaineley: Nie zapomnij o przypomnieniu odcinka. A przy okazji, posmarowałbyś mi plecki? :3

Rozpięła część stanika i położyła się na brzuchu. Szef od razu zabrał się za to, co Blaineley wręcz uwielbiała robić. Z wyjątkiem opalania, sam moment nakładania balsamu na plecy sprawiał jej niesamowitą przyjemność. W czasie, kiedy jej ukochany Szefuńcio nakładał krem, ta zadowolona opowiadała poprzedni odcinek.

Blaineley: Podczas Odkupienia Totalnej Porażki: Przygody w Dzikiej Kambodży nasi uczestnicy mieli okazję po raz pierwszy skorzystać z wody i skakać z pomostu. Podzieliliśmy dwudziestu czterech zawodników w sześć grupek i najlepszą okazał się być zespół: Aisha, Owen, Lightning i Kathy. Dwa najgorsze zjawiły się na ceremonii i w ten sposób pożegnaliśmy Izzy oraz Jocelyn. Nie ukrywam, ten wynik szokuje mnie do tej pory. Mamy już trzy mocne dziewczyny na wyspie odkupienia oraz 22 zawodników.

Daje znać Szefowi, że teraz on może coś powiedzieć.

Szef: Dwudziestu dwóch?

Nagle do głowy wpadł mu niesamowity pomysł.

Szef: Z czym ci się kojarzy twój pierwszy prowadzony program od podstaw? Ze mną jako późniejszym zastępcą?

Blaineley: O Boże? :D Jedziemy tam? <3

Szef: Tak. Pakuj manatki, skarbie. Widzimy się tam już niedługo. B)


Czołówka

Pierwszy raz uczestników spotykamy w dość niecodziennej sytuacji. Zamiast siedzieć w domkach, na stołówce czy w innej obórce oni znajdują się… na pomoście, gdzie niedawno wykonywali wyzwanie. Większość siedzi w wodzie, głównie dziewczyny są zajęte opalaniem, a chłopacy zabawami w wodzie. Paru osób jednak nie ma. Amy, Samey, Dawn i Sierra grają w siatkówkę plażową. Dawn odbija do Amy i ta trafia w siatkę.

Dawn: Brawo. xD

Amy: Dziękuję. Ale przecież ty nie jesteś ze mną w zespole. ;’)

Dawn: Dlatego ci gratuluję tego, że mam punkt dzięki tobie.

Amy: Tylko jeden.

Samey: Siora, jest już 19-5.

Dawn: I to my wygrywamy.

Amy: To co… Gratulacje?

Dawn odbija do niej jeszcze raz, Amy do Sierry, ale fioletowo-włosa odbija tak mocno, że Samey obrywa w twarz.

Sierra: Wygrałyśmy!

Uściskała Dawn.

Dawn: D-d-d-d-dusisz mnie.

Bridgette, Dakota, Kathy i Lindsay wybrały bardziej przyziemne zajęcia, jakimi były opalanie na pomoście. Kathy jako jedyna z nich nie korzystała z promieni słonecznych, tylko moczyła nogi w wodzie obok Heatha, który pił zimną lemionadę. Dziewczyny były zachwycone zdolnościami chłopaka.

Dakota: Ta lemoniada zrobiona przez ciebie to arcydzieło. Jak nauczyłeś się taką robić? :D

Heath: To taki malutki sekrecik, którym nie lubię się chwalić. :p

Lindsay: Dodatkowo jeszcze skromniusi. ^^

Musnęła go delikatnie po policzku.

Lindsay: Toast za naszego twórcę pysznej lemoniady!

Bridgette, Dakota i Lindsay stukają się szklankami oraz wznoszą toast za Heatha.

Heath: Jaka była wasza pierwsza reakcja, kiedy dostałyście się do programu?

Dakota: Moja?

Wstała i chrząknęła.

Dakota: Palnęłam standardową formułkę: “Chciałabym podziękować Akademii Sztuk Piękna za docenienie mnie, Dakoty Milton, jako uznanej zawodniczki kolejnego sezonu Totalnej Porażki. Ponieważ biorę udział w kultowej serii, chciałabym pokazać swoje nowe oblicze jako piękna, nieśmiała dziewczyna. Pragnę też, aby zwrócono uwagę na moje niesamowite zdolności taneczne oraz zmysłową figurę modelki. Tytuł odkupionej to wielki zaszczyt dla mojej rodziny, po radiacji w Zemście Wyspy.”

Ukłoniła się. Sam wzruszony stał i klaskał koło niej.

Dakota: A to jest mój chłopak, kochane dziewczęta i nasz twórco lemoniady.

Złapała go za rękę.

Dakota: Nie wstydź się, kochany ^^

Idzie z chłopakiem po pomoście niczym modelka po wybiegu i staje obok swoich opalających się koleżanek.

Dakota: Oto Sam. Mój stały chłopak już od dwóch lat, niekwestionowany fan gier oraz osoba, na którą zawsze mogę liczyć. Może nie jest jak każdy facet, któremu zależy na siłowni czy wyrywaniu pustych dziewczyn - mały flirt nie zaszkodzi, ale mimo to z nikim na dłużej się nie zwiążę jak te wszystkie naiwne nastolatki - on po prostu wspiera nas w najtrudniejszych sytuacjach i nas kocha.

Lindsay nagle wzięła chusteczkę i zaczęła w nią smarkać.

Lindsay: To było za piękne. Szkoda, że tak już nie mam z Tylerem! >;/

Sam: Szkoda, że to tak musiało się potoczyć.

Lindsay: Za to są inni faceci tutaj :D

Tuli się do ramienia Heatha, ten jednak jej nie odpędza.

Heath (PZ): Na początku byłem trochę rozdrażniony udziałem w programie, ale teraz zaczyna mi się tutaj podobać :)

Lindsay - atrakcyjna blondyna i obiekt westchnień większości facetów po pierwszym spotkaniu z nią - postanowiła sobie troszkę poflirtować. Za cel wzięła sobie chłopaka, który niedawno zrobił jej lemoniadę. Delikatnie zsuwała z niego różową, rozpiętą koszulę, którą nosił do części stroju kąpielowego.

Heath: Ty… Chcesz tę koszulę? xD

Lindsay: No pewnie.

Zdjął koszulę i okrył nią blondynę. Lindsay nadal zaczęła chichotać.

Dakota: Masz świetną zdobycz, Heath. :p

Heath: A dziękuję. Ty i Sam też tworzycie wspaniałą, ciekawą i barwną parę.

Pozostali nie byli tak nabawani optymizmem. Aisha spała u siebie w domku, Brick strzelał fochy na ostatni dzień i “zajmował się sobą”, Alejandro oraz Tyler tak samo. Niestety, do tej dwójki będziemy musieli na trochę się zatrzymać. Ich wzajemnym romansom nie było końca. Zakochani faceci znowu postanowili sobie trochę pobaraszkować na łóżku, co już irytowało Dave’a, który spoglądał na ich igraszki przez okno.

Dave (PZ): Z nimi musi być coś nie tak!

Dave postanowił dolączyć do wszystkich na pomoście. Sky i Shawn pływali sobie razem w wodzie i widzą biegnącego (wręcz na oślep) Dave’a. Bridgette skończyła się opalać i chciała już pójść, ale nagle zderzyła się z chłopakiem i wpadła do wody. Shawn podpłynął, aby uratować blondynę, jednak ta podziękowała mu za pomoc i szybko wróciła na piasek.

Dave: Sky! Skyyyyy!!!

Sky: Tu jestem. ._.

Sky niechętnie machnęła mu ręką.

Sky: Co chciałeś, Dave?

Dave: Musisz mnie uważnie posłuchać! Chyba wiem, co jest nie tak z Alejandro i Tylerem…

Sky: Naprawdę? ;-;

Sky (PZ): Dave’owi znowu odbija i próbuje na siebie zwrócić uwagę? W ogóle mi się to nie podoba.

Sky niechętnie wyszła z wody.

Dave: Widziałem, co robią na łóżku. Moim zdaniem Alejandro jakoś manipuluje Tylerem.

Sky: Proszę ciebie… Albo wiesz co? Idź do tej swojej wszystkowiedzącej Dawn. Przecież to jej tak lubiłeś słuchać.

Dave: Masz rację. Nie potrzebuję cię ;)

Sky westchnęła.

Sky: Co? Jak to… A, zaraz?! Idziesz sobie? I dobrze! :)

Dave machnął na nią ręką i poszedł.

Dave: Nie to nie. Chciałem tylko ciebie ostrzec przed zagrożeniem… Jak widać mnie tu nikt nie słucha.

Sky znowu wskoczyła do wody. Dakota i Lindsay dalej się opalały i słyszą jakiś tupot stóp na pomoście.

Dakota: Kto idzie.

Lindsay: Wydaje mi się, że to Dawid.

Dakota: Naprawdę?

Wstaje i zdejmuje okulary. Ujrzała Dawida w czarnych kąpielówkach i od razu wzięła wachlarz. Dawid stanął koło Dakoty. Nie umknęło to uwadze Sama, który niechętnie spoglądał na tamtą dwójkę.

Dawid: Co tam słychać, dziewczęta? ;)

Dakota: Jest… Spoko. ;u;. Możesz zostać, ile sobie zechcesz :D

Lindsay: A Sam?

Dakota (PZ): Co ze mną jest nie tak? :/. Jestem zakochana w Samie, ale ilekroć widzę Dawida, mam ochotę z nim porozmawiać! Co się ze mną dzieje? Czy może on mną tak manipuluje?

Dawid (PZ): Nie manipuluję Dakotą. Zdałem sobie sprawę, że nie jestem dobrym kandydatem na jej chłopaka. Ona jest z Samem i jeśli chcę być jej przyjacielem, muszę to uszanować.

Niechętnie westchnął i poczuł się trochę zły na siebie z powodu rezygnacji swojego pociągu do Dakoty.

Dakota: Sam jest ważniejszy.

Delikatnie odsunęła Dawida (choć niezbyt tego pragnęła) i nagle przytuliła Sama. Ten tylko wzruszył ramionami przy Dawidzie.

Dawid: Nie no, jest OK. Chciałem się tylko poopalać.

Sam: Zawsze można to zrobić gdzie indziej. xD

Dawid: Dobry pomysł.

Odwrócił się i poszedł w drugą stronę. Wziął koc i zaczął się opalać. Dawn, Sierra, Samey i Amy skończyły grać w siatkówkę. Dave szybko biegnie w stronę boiska, ale szybko wywraca się o piasek oraz zaczyna panikować. Amy, spoglądawszy na mizofobika, zignorowała go i szybko się ubrała.

Amy: Dobra, koniec opalania na dzisiaj…

Idzie. Przez przypadek potyka się o Sierrę, która siedzi na ławce z Cody’m.

Sierra: To już drugi raz, Amy.

Amy: Wiem.

Otrzepuje się i opuszcza pole do siatkówki. Dave cały brudny zjawia się przy Dawn.

Dawn: Co chciałeś?

Dave: Słuchaj. Ty masz dar do czytania aur innych ludzi? Mogłabyś mi pomóc rozprawić się z Alejandro i Tylerem? Chcę być bohaterem w oczach Sky i mam nadzieję, że w tym mi pomożesz. Błagam!

Zaczął klękać i (brudnymi rękoma) dotykać rąk Dawn. Ta od razu go zdzieliła po łapach.

Dawn: Gdzie tym tężcem po rękach? Dopiero je myłam ;-;

Dave: Przepraszam!

Dawn: Nie szkodzi… Mówisz, że Tyler został zmanipulowany przez Alejandro?

Dawn (PZ): W powietrzu czuję jakiś nowy pomysł, aby się utrzymać w grze. Mój pierwszy sojusz to już niestety oficjalnie flop, odkąd Brick - psychol, który znęca się nad biednymi delfinami, już w nim nie jest, to nie mam ochoty rozmawiać ani z Sierrą, ani z Cody’m. Z Heathem mam dobry kontakt, a Dave? On jest zdesperowany na punkcie Sky do takiego stopnia, że skoczyłby nawet w ogień, gdyby była taka możliwość. Mogę ich zeswatać. Będą mi za to do końca gry spełniały wszystkie posługi. Tylko teraz odpowiednio nakieruję Dave’a, żeby mi jadł już z tej ręki całkowicie.

Dave: Tego nie jestem pewien, ale zachowuje się nienaturalnie.

Dawn: A mógłbyś opisać przykład ich “stosunków”? Tylko błagam, bez konkretnych szczegółów, bo umiem sobie wszystko wyobrazić ._.

Dave: Zrobił sobie kolczyki na sutkach.

Dawn (PZ): Chyba już wiem, co się stało.

Dawn: A to nie był bolesny zabieg? Hm, musimy ich chociaż na trochę rozdzielić, tylko sami nie damy rady.

Dave: A nie da się zwołać wszystkich?

Dawn: No nie wiem, to będzie trudne. ;)

Dave: Mam pomysł.

Szybko wybiegł niczym wariat. Dawn zadowolona usiadła na ławce obok Sierry i Cody’ego.

Sierra: Co mu takiego powiedziałaś?

Dawn: Nie interesuj się. Każdy dowie się w swoim czasie, kiedy następny cel zostanie osiągnięty.

Sierra: Jaki?

Dawn: Siusiaki. Przed chwilą powiedziałam przecież, że każdy dowie się w swoim czasie, a dla ciebie takowy jeszcze nie nadszedł ;)

Sierra: Jesteś strasznie wredna!

Dawn: XDDDDDDDDDDDD. I co jeszcze?

Sierra rzuciła piaskiem w Dawn.

Dawn (PZ): Psycholka z obsesją na punkcie Cody’ego. Tak, to już definitywny koniec pierwszego sojuszu. Teraz za sojuszników mam Heatha i Dave’a oraz przy okazji Sky oraz jej cały zespół opieki społecznej z Pahkitew - można pogrążyć Bricka i Sierrę. :p

Oprócz dwudziestu dwóch zawodników biorących udział w programie jest jeszcze wyspa Odkupienia, na której znajdują się już wyeliminowani uczestnicy. Dzisiaj pierwszy raz zobaczymy, co tam porabiają trzy dziewczyny - Izzy, Jasmine oraz Jocelyn. Mała wysepka miała domek oraz również zawierała pomost do wody. Wyspa ta była oddzielona od miejsca akcji programu “tylko” o 35 kilometrów. Jasmine i Izzy siedziały nad pomostem.

Jasmine: Widzę, że ty i Jocelyn również już odpadłyście?

Izzy: Niestety. I to w podwójnej ceremonii. Byłam w małym zespole z Dave’m, Heathem i Dawn…

Jasmine: Oj ta Dawn. Pociąga za sznurki w każdej sytuacji.

Izzy: W sumie to nie wiem. Ja to dostałam takie zaproszenie “specjalne” na zasadzie jako jedna z półfinalistek Odkupienia. Patrz, jak daleko zaszłyśmy teraz. :/

Jasmine: Miałam czwarte miejsce podczas debiutu i piąte w TCS. Poniekąd ta eliminacja mi się należała, ale Dawn parę osób namawiała przeciwko mnie. Tego jestem świadoma.

Jasmine i Izzy wzruszyły ramionami.

Izzy: No co na to poradzisz, prawie że starcie herosów xDDD

Jasmine: Alejandro i Tyler najwięksi bohaterzy… xD

Jasmine i Izzy zaczęły się śmiać. Jocelyn nagle wyszła z domku i dołączyła do dziewczyn. Zdjęła buty i zamoczyła nogi w wodzie.

Jocelyn: Cześć wszystkim.

Jasmine: Witaj, Jocelyn. Szkoda, że ciebie wywalili.

Jocelyn: Mnie to w ogóle szkoda, że Lindsay i Matti posłuchali Alejandro, a przy okazji zagłosowali na mnie.

Izzy: No widzisz. My się musieliśmy użerać z Dawn, ty z kolei z nim. :p

Jocelyn: Dawn nie jest zła sama w sobie. Ona akurat wścieka się, ponieważ jest nastawiona na wygraną. Nie ma Scotta, to ona chce przejąć rolę tej złej.

Izzy: Nie uda jej się. Dopóki jest Alejandro, a teraz Brick, jakoś nie wygra jako antagonistka.

Jasmine: Antagoniści zazwyczaj nie zachodzili daleko. Phoebe odpadła przed półfinałem, Omega, Eva i Tyler przed finałem, Crystal dosłownie przed finałem… Antagonistom, którym udało się osiągnąć finał to: Alejandro, Heather, Mike/Mal, Manson i Nicole. Może będzie jakiś szósty do kolekcji?

Izzy: A wyobraź sobie taką finałową piątkę! Jakie to byłoby szaleństwo! :o

Jasmine: Zwłaszcza teraz.

Izzy: Mal został zdezintegrowany, o Manson nic nie wiemy, Alejandro… jest jaki jest, Heather jest teraz z Haroldem, a Nicole? Właśnie, ciekawe co z nią.

Jasmine: Niespodzianka tygodnia sądzę.

Jocelyn: Hej, tak się zastanawiałam. Mogłybyście mi poopowiadać o tym, co się działo w programie albo trochę o uczestnikach, którzy brali udział? Jeśli chodzi o te sezony od World Trip, jestem szczerze w tyle.

Izzy: Wyobraź sobie, że byłam stażystką w World Trip. xD

Jasmine: Nieźle B)

Izzy: Ale niestety, zostałam pokonana przez Stephanie w ringu do takiego stopnia, że musiałam zrezygnować z pełnienia tej funkcji.

Jasmine: Wyzwanie?

Izzy: Po części, ale ona i Iris to stuknięte psycholki. ;-;

Jocelyn: Heheh, fajnie. Przynajmniej nabrałaś już jakiegoś doświadczenia. A moglibyście mi coś powiedzieć więcej o uczestnikach?

Izzy wyjęła nogi z wody.

Izzy: Większości nawet nie znam, a tak chciałam ze wszystkimi mieć kontakt. Ciekawe czy ktoś za nami stąd tęskni. xD

Jasmine: Pewnie nie. Chociaż nie, ja tam mam prawie dobre zdanie o wszystkich z wyjątkiem: Alejandro, Bricka, Dawn i Tylera. Nie przepadam jeszcze za Amy, Owenem i Sierrą.

Izzy: Owen to pewnie ze względu na eliminację?

Jasmine: Trochę tak. ;-;

Izzy: Ja tam nie jestem zawiedziona. Nie lubię tylko Alejandro. Tyler jeszcze ujdzie. Chociaż czekaj, jeszcze Brick to wielka szuja. Sky i Dave też nie należą do moich faworytów.

Jasmine: A co takiego zrobiła Sky?

Izzy: Trochę mnie irytuje sposób, w jaki postąpiła z Dave’m. Dave ją chciał zabić, ale ona z kolei też świetna nie była, ponieważ wolała milion od niego i nie powiedziała mu o Keith’cie. A tobie co się nie podoba odnośnie Amy?

Jasmine: Niby się zmieniła, ale coś mi mówi, że Kathy ma rację z jej powierzchownością. Gdyby coś się wydarzyło, od razu wyzbyłaby się Samey.

Jocelyn: Musiałaby mocno kombinować. Samey jest lubiana wśród uczestników i byłaby na celowniku, gdyby to zrobiła.

Nagle deska, na której siedziała Izzy się zarwała i Izzy wpadła do wody.

Izzy: A co to było? XD

Jocelyn: Zarwałaś deskę. xD

Izzy, Jocelyn i Jasmine zaczęły się śmiać.

Jocelyn: Szkoda, że wszystkie nie wejdziemy do programu.

Odnośnie powrotów do programu, z łódki wysiedli Chris i Szef, których zadaniem było pilnowanie wyspy Odkupienia.

Chris: Witajcie, mięsko armatnie! Gotowe na to, żeby jedna z was wreszcie opuściła program na zawsze?

Dziewczyny spoglądają na siebie niechętnie i nerwowo przełykają ślinę.

Izzy: Mówiłam wam kiedyś, jak bardzo źle znoszę rozstania? :/

Jocelyn: Odpadłyśmy jako pierwsze i pokonane przez dawne czarne charaktery, chociaż nie, Dawn jest tutaj jakby nowa.

Chris: Jeszcze wam nie powiedziałem najlepszego, mam nadzieję, że ten powrót będzie mega ostry.

Izzy: O Jezu, STARY, “dobry” Chris… Mów Pan wreszcie co i jak.

Chris: Szefie?

Szef odsłania trzy stoliki za jednym zamachem. Na każdym z nich było po dwanaście musztard.

Chris: Oto musztardy, produkty powstałe z gorczycy. Pozwolę wam wymienić kilka rodzajów: stołowa, sarepska, kremska, dijon, francuska i rosyjska - są także inne odmiany, takie jak ananasowa czy miodowa. Waszym zadaniem będzie zjedzenie jak najwięcej kubków z musztardą w ciągu kwadransa.

Jasmine poczuła się bardzo źle, widząc musztardę.

Jasmine (PZ): Nienawidzę musztardy. Na samą myśl o niej robi mi się niedobrze… ;-;

Izzy (PZ): Nie ma to jak na dobry start dać jedzenie i to musztardy. Liczę na jakiś łud szczęścia.

Jocelyn (PZ): Mam wujka posiadającego magazyn sosów. Musztarda to jego ulubiona przyprawa i on w domu posiada z 90 gatunków w lodówce. Lubię musztardę, ale nie wyobrażam sobie, żebym zjadła te wszystkie słoiki. xD

Chris: Do jedzenia czas, start!

Jasmine, Izzy i Jocelyn ruszyły w pościg o zjedzenie jak największej ilości musztardy. Każda z nich na początku wzięła najpopularniejszą musztardę - sarepską.

Szef: Dobrze, że nikt z was nie ma żadnych przeciwwskazań, jeśli chodzi o gorczycę.

Jasmine z trudem przełknęła pierwszy, malutki kawałek.

Jasmine (PZ): Nie poddam się… Okazałabym w ten sposób swoją słabość. ._.

Minęły trzy minuty. Izzy oblizywała pierwszy kubek z musztardą.

Izzy: Duh, nikomu nie życzę objadania się czymś takim… Chociaż nie, gorczyca jest spoko, ale nie w takich ilościach, no błagam.

Chris: Mniej gadania, więcej pożerania!

Jasmine spogląda na swoje konkurentki i idzie im nieźle, jednak ona ma problem, aby się przemóc z jedzeniem potrawy, za którą niespecjalnie przepada. Czuła, że jednak zbiera jej się na puszczenie pawia, jednak dalej próbowała to zjeść.

Izzy (PZ): Ja wiem, że prawie każda musztarda smakuje tak samo, ale skoro kubki smakowe są w stanie rozpoznać pięć smaków: słony, gorzki, słodki, kwaśny i umami, najlepiej sobie to mieszać, aby nie odczuć jakiegoś wstrętu. Pamiętałam, jak kiedyś dodawałam ketchup do wszystkiego - robię to do tej pory i zamiast zabijać smaku mydła, od dzisiaj to pogromca smaku proszku do pieczenia! Kiedyś go wsypałam za dużo do ciasta oraz musiałam zastosować majonez. Duuużo majonezu. Tak jak mówię o tłustym majonezie, ja już naprawdę wolę te musztardę!

Izzy i Jocelyn walczyły ze sobą łeb w łeb o zjedzenie jak największej ilości, wtem Izzy spostrzegła, że Jasmine bardzo cienko przędzie, widzi także, że ją mdli.

Izzy: Oj, niedobrze.

Podchodzi do Jasmine.

Izzy: Słuchaj, wszystko w porządku? Mogę ci jakoś pomóc? :/

Jasmine: Nie za bardzo. Po prostu mi niedobrze.

Chris widzi całą zaistniałą sytuację, a jak wiemy, on bardzo kocha uprzykrzać ludziom życie. Zrobił to również i teraz.

Chris: Izzy, proszę wrócić na swoje miejsce, albo cię zdyskwalifikuję z wyzwania!

Izzy: Ty chyba sobie żartujesz, prawda? Ona źle się czuje!

Chris: Wiesz, gdzie to mam? ;)

Izzy dostała lekkiego bulwersu i niechętnie wróciła na swoje miejsce. Szef postanowił jeszcze nie interweniować w tej sprawie, jednak rudowłosa zwróciła na niego uwagę.

Izzy: A ty zamiast sterczeć jak słup, zrobiłbyś coś.

Jocelyn skupiała swoją uwagę wyłącznie na jedzeniu i kończyła czwarty kubek.

Szef (PZ): W jednym ta ruda dziewczyna ma rację. Wygląda na to, że ten laluś rządzi. Ponownie...

Szef postanowił nagle podejść do Jasmine. Chris zaczął się denerwować ku niemałemu zadowoleniu Izzy.

Izzy: Dobrze ci tak.

Oblizała trzeci kubek musztardy malinowej.

Szef: Wszystko w porządku?

Jasmine: Nie. Chyba nie dam rady tego zjeść.

Szef: W sumie nie musisz. On to zje.

Pokazał jej Chrisa.

Chris: O co ci chodzi z tym palcem? Do gospodarza tego programu odnosimy się z szacunkiem!

Szef: Dokładnie! Więc czemu na mnie krzyczysz? >:)

Chris dostał wypieków na twarzy. Szef natomiast dał małą poradę Jasmine.

Jasmine: Wygląda na to, że będę musiała opuścić wyspę odkupienia. Mam nadzieję, że Shawn zajdzie jak najdalej.

Szef: Będę miał na to uwagę.

Mrugnął do niej okiem. Izzy była obecna przy konwersacji i delikatnie nadepnęła Szefowi na stopę.

Izzy: Oj, lepiej nie. Chris już dwa razy ukarał ciebie za sojusze z uczestnikami.

Szef: On sam je robił i go nie spotkała za to kara.

Spogląda nadal na musztardy.

Szef: Jeszcze.

W końcu minęło piętnaście minut i można było ogłosić wyniki. Były one wyjątkowo oczywiste, jeśli chodzi o największego przegranego konkurencji, ale Szef postanowił sobie to rozegrać nieco inaczej. Chris był wyjątkowo niecierpliwy i co sekundę spoglądał na swój różowy zegarek, aby sprawdzać czas. Każde spojrzenie powodowało, że brwi Chrisa marszczyły się coraz bardziej. W końcu, kiedy już upłynęły dobre dwie minuty, a Chris zdążył wykonać z siedemdziesiąt ruchów brwią do dołu, miał wyjątkowo zmarszczone czoło. Szef przy okazji przygotował już wszystko, przede wszystkim siebie i przyczepił przy lewej piersi kamerkę. Była ona wielofunkcyjna, posiadała ona w sobie Skype’a i potrafiła pokazać obraz osobie, z którą rozmawia, a przy okazji spełniała podstawowe funkcje aparatu. Blaineley podłączyła się do kamerki Szefa i oglądała akcję na wyspie Odkupienia.

Blaineley: Co to tam się dzieje?

Szef: Niestety, Jasmine. Zjadłaś 0 kubków z musztardą, więc musisz opuścić program Odkupienia Totalnej Porażki: Przygody w Dzikiej Kambodży na zawsze.

Jasmine: No trudno. Byłam na taką rzecz przygotowana. To jak odpadam?

Szef: Tym razem łódka będzie na ciebie czekać. Odbiorą ciebie prowadzący podsumowanie, Anna Maria i Warwick.

Jasmine: Ciekawie.

Udała się w stronę pomostu, gdzie czekała tylko na sprawiedliwość, czyli łódkę przegranych.

Szef: Jasmine jest pierwszą uczestniczką opuszczającą wyspę odkupienia w wyniku przegranej. Ach, Chris…!

Wziął wielki kubełek ze zmieszaną musztardą. Chris stał w bezruchu, a Szef zbliżał się do niego. Nagle Chris zaczął dziwnie się śmiać.

Chris: He he, Szefie, ale co ty chcesz zrobić z tą musztardą?

Szef podniósł Chrisa, wziął ogromną chochlę, nałożył warstwę musztardy i wepchnął na siłę Chrisowi do ryja. Ten zaczął się nią krztusić, co nie dawało Hatchetowi żadnej satysfakcji. Postanowił wrzucić Chrisa do wielkiego kubła z musztardą aż po same dno.

Chris: Poża…

Zaczął się krztusić gorczycą, którą wcześniej musiał połknąć. Przewrócił kubek i próbował dogonić Szefa, jednak ten był szybszy i odpłynął skuterem wodnym, zostawiając Chrisa na wyspie Odkupienia. Podczas jazdy powrotnej Szef napisał do Blaineley sms-a. Zszokowane całą sytuacją Jocelyn i Izzy nie pozostawiły innego wyboru. Zaczęły się śmiać z tego, jak Szef potraktował Chrisa.

Izzy: Jak tam kąpiel w musztardzie?

Chris: Zamknij się, wariatko!

Wskoczył desperacko do wody. Dziewczyny nadal się śmiały.

Jocelyn: Wygląda na to, że nadal będziemy walczyły o powrót.

Izzy: Pewnie kogoś dzisiaj dorzucą. :p

Jocelyn: Może?

Usiadły znowu na pomoście i zaczęły moczyć nogi w wodzie.


Uczestnicy nadal znajdowali się niedaleko pomostu. Blaineley postanowiła przerwać im sielankę, uprzednio działawszy ze wskazówkami swojego chłopaka.

Blaineley: 60 SEKUND NA POJAWIENIE SIĘ TUTAJ!!!

Wzięła “rewela” gwizdek. Był on taki sam, jakiego używano podczas musztry. Niesamowicie głośny mógłby spowodować nawet krwotok uszny, jednak został wystarczająco osłabiony, żeby wszyscy go usłyszeli głośno i wyraźnie. Każdy spełnił polecenie Blaineley.

Blaineley: Dzisiaj zrobimy zdecydowanie co innego, macie dziesięć minut na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy - zapraszam was na wycieczkę!

Dave: Gdzie?

Blaineley: Do Gdziesiowa. Nie zadawaj durnych pytań i pakuj manatki!!!

Zaczęła na niego wrzeszczeć.

Dave: A mogłabyś trochę ciszej? Ja wyraźnie słyszę.

Blaineley: NIE, NIE MOGĘ. JUŻ!!!

Blaineley mogła jeszcze tego nie wiedzieć, ale uczestnicy oprócz ubrań nie mieli nic fascynującego do spakowania w walizki. Logika w Totalnej Porażce nie ma zbyt wiele wspólnego z prawdziwym życiem, gorzej, nawet w ogóle jej nie ma, ale nie zajmujemy się prawdziwym życiem, tylko programem reality show. Wszyscy już szybko zjawili się przed domkami.

Blaineley: Super, możemy iść.

Sierra: Co mieliśmy spakować?

Blaineley: Nic. xD

Zaczęła głupio się śmiać.

Blaineley: Strollowałam was po prostu z tym pakowaniem. Otóż jedziemy… na wyspę Wawanakwa!

Niektórzy mieli mieszane uczucia związane z wyspą, ale zawsze znalazł się ktoś, kto chętnie poopowiadałby o swoich dokonaniach na wyspie. Nawet nie uwierzycie, o kogo chodzi.

Owen: Byłem tam finalistą w pierwszym sezonie :D

Alejandro: To co robisz tutaj, spaślaku? >_>

Lightning: Tylko nie spaślaku. Lepiej mieć trochę kilo więcej niż implanty, które ty masz, przebrzydły Latynosie oraz wszystkich obrzydzać swoimi wyczynami z Tylerem. :)

Alejandro: Zamknij mordę, płaskomózgi.

Lightning: Oryginalne jak twoja tandetna strategia, gdzie eliminowałeś każdego.

Amy: A tak poza tym Owen niestety odpadł dwa razy jako pierwszy, raz w Szaleństwach na Planie, a raz w jakiejś chorej symulacji Manson.

Owen poczuł się trochę zapeszony.

Owen: Dzięki, Amy… :/

Kathy: “Nie ma za co”, Amy.

Poszła pocieszyć Owena. Amy dziwnie się spojrzała na nich.

Amy: O co wam chodzi? Tylko powiedziałam, że Owen zajął takie noty. Ja też odpadłam szybko na wyspie Pahkitew.

Brick: Ale udało ci się jeszcze przy okazji pogrążyć własną siostrę. Kto wie, może znowu to zrobisz?

Amy: Nie no, spokojnie. Tutaj jeszcze jej nie pogrążyłam, tak jak ty to robisz ze sobą przez cały czas. Jak tam robiło się dobrze do Kathy? C:

Kathy: Słuuuucham?! Dobra, ty chyba sobie żartujesz. Taka moja mała, dobra rada. Jeśli chcesz być lubianą, skończ się zachowywać jak hipokrytka i bądź sobą.

Strzeliła focha na Amy.

Kathy (PZ): Rzadko kiedy wchodzę w konflikty, ale niestety, tej Pani jakoś nie polubię w ogóle. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że jej nawet nie ufam.

Amy: Tyle, że ja jestem sobą i nie wiem, co mogę zrobić, abyś mnie polubiła…

Kathy: Zachowujesz się jak desperatka. Po prostu daj mi święty spokój.

Odchodzi, Samey interweniuje.

Samey: Amy, daj spokój. Kathy ma rację, za bardzo próbujesz na siebie zwrócić uwagę.

Amy: Dobra…

Przewraca oczami.

Blaineley: Skoro wszyscy są przygotowani, pora ruszyć niedługo. Kiedy już znajdziemy się na wyspie, opowiem wam co będziemy tam robić.

Dave: Powspominamy miłe czasy? Takie, jak robo miśki?

Tyler: Nie ta wyspa, tłumoku :)

Alejandro: Dobrze gada :)

Amy, Dakota, Dawid, Heath, Kathy, Lightning, Lindsay, Sierra i Sky: Ewwww… ;_;

Blaineley: Właśnie, ewwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww!!!

Alejandro: Zamknij ryj.

Blaineley policzkuje Alejandro i chwilę potem wszyscy wsiadają do autokaru. Blaineley podczas jazdy mówi rolę końcową.

Blaineley: Dzisiaj może nic ciekawego się nie wydało, ale od razu ostrzegam, że podczas pobytu na Wawanakwa wszyscy będziecie mieć zaparty dech w piersiach przez Odkupienie Totalnej Porażki: Przygodę w Dzikiej Kambodży!

Zaciemnienie.

Ciekawostki

  • Aisha, Bridgette, Cody, Matti i Shawn pojawili się w tym odcinku, ale nie powiedzieli ani słowa.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.