FANDOM


TDRCambodia(4)

Kambodża, kamienna plaża

Oprócz pięknej, piaszczystej plaży widocznej na początku w Kambodży da się znaleźć ambitniejsze miejsca. Wie o tym doskonale Blaineley, która udała się na romantyczny spacer z ukochanym Szefem Hatchetem.

Blaineley: Cudowne miejsce, zwłaszcza, że ty tutaj jesteś. Im dłużej na ciebie patrzę, tym mniej denerwuje mnie ten matoł Chris.

Szef: I dobrze. Nie chciałbym, żeby moja kruszynka była zła.

Blaineley przytuliła Szefa.

Blaineley: Co robimy dzisiaj z uczestnikami?

Szef: Na pewno coś, co podniesie oglądalność. Próbuję myśleć twoim tokiem.

Blaineley: Meh, nie jestem taką sadystką jak Chris.

Usiadła na drewnianym mostku.

Blaineley: Ostatnio w Odkupieniu Totalnej Porażki nasza kambodżańska ekspedycja nadal trwała w najlepsze. Gra w zbijaka wzbudziła wiele emocji, głównie Dawn pokazała swoją nową stronę. Dopięła swego i wyeliminowała jej zdaniem wtrącającą się we wszystko Jasmine. Znalazła sobie paczkę, dzięki której zaczyna powoli przejmować kontrolę nad uczestnikami. Wiemy, że życie nie jest idealne i pewnego dnia sojusze Dawn obrócą się przeciwko niej. Poznamy więcej spiskowców? Przekonajcie się w Odkupieniu Totalnej Porażki: Przygodzie w Dzikiej Kambodży!


Czołówka

Kambodża, domki uczestników

Dawn spała sobie w najlepsze, a Brick ziewał bez przerwy. Z radości spowodowanej eliminacją Jasmine i pierwszą udaną akcją sojuszu. Sierra spała obok Cody’ego i ciągle chrapała, jednak jej sąsiedzi byli tak wyrozumiali, że nikt na to nie zwracał szczególnej uwagi. Cody nagle wstał i zaczął ziewać.

Brick: Trochę ciszej, naszą liderkę sojuszu obudzisz.

Cody: Nie rozumiem.

Przetarł oczy.

Brick: Dawn jest naszym liderem w mini-drużynie, ponieważ dzięki niej zawdzięczamy eliminację Jasmine. Myślę, że powinna spać wystarczająco długo i wpadnie dzięki na plan eliminacji pozostałych zawodników aż do finałowej czwórki.

Cody (PZ): Tak się zastanawiam, czy Bricka nie zgubi ta cała pewność siebie? Zachowuje się bardzo infantylnie i niedojrzale.

Dawn wstaje.

Dawn (PZ): Jestem całkowicie wypoczęta po wtrącającej się we wszystko Jasmine. Na razie odpuszczę spiskowanie przeciw reszcie, bo coś czuję, że dzisiejszy dzień bez niej będzie przepiękny :)

Cody wstał z łóżka i wyjrzał przez okno.

Cody: Kogo wyrzucacie następnego?

Dawn: Ja?

Wszyscy się na nią spojrzeli.

Dawn: Dajmy sobie spokój. Nie jesteśmy jakimiś antagonistami, żeby wyrzucać wszystkich. Tylko te denerwujące osoby, takie jak Jasmine.

Dawn dołączyła do Cody’ego i obserwowała smutnego Shawna, który rozmawiał z Samey.

Shawn: Nawet nie wiesz, jak się źle czuję po tej eliminacji Jasmine :<

Samey: Nah, co na to poradzisz? :/

Przysiadła koło niego.

Samey: Poradzimy sobie jakoś bez niej. Tak czasem trzeba w życiu. Jestem pewna, że ona tobie kibicuje tam na wyspie.

Shawn: Powinienem do niej dołączyć.

Samey: Nie powinieneś się poddawać. W ten sposób tylko okazujesz swoją słabość.

Shawn: Poważnie? Dzięki.

Samey czuła się zadowolona z tego, że pocieszyła znajomego. Postanowiła usiąść na ławce. Była tam tylko jedna ławka, na której mógł przebywać każdy zawodnik. Łączyła ona skrzyżowania dróg do chatek pozostałych uczestników programu.

Samey (PZ): Szkoda, że Owen wyznaczył Jasmine do eliminacji. W sumie oprócz niej była tam moja siostra Amy, a także Jocelyn.

Jocelyn w międzyczasie zmieniła swój domek, tak samo jak Heath. Oboje spali razem w jednej chatce.

Jocelyn: Co cię tu sprowadza do programu?

Heath nie odpowiadał na jej pytania.

Jocelyn: To tylko pytanie, przecież nie gryzę.

Heath zdjął okulary przeciwsłoneczne.

Heath: Tak jakoś nie lubię rozmawiać z ludźmi…

Jocelyn: Wierzę.

Wzruszyła ramionami i od tej chwili zapanowała niezręczna cisza.

Heath (PZ): Nie muszę się nikomu narzucać.

Izzy i Lightning spędzili kolejną noc wtuleni w siebie. Oboje położyli się na łóżku, gdzie Lightning masował plecy Izzy.

Izzy: Cudowne uczucie. Jak chcesz, to za godzinkę się zamienimy <3

Lightning zaczął się śmiać.

Lightning: Lightning'owi nie jest potrzebny żaden masaż, ale tobie przyjemności nie odmówi ;3

Zaczął ją lizać po plecach. Mają szczęście, że są sami w pokoju, bo inaczej mogłoby to wywołać obrzydzenie.

Izzy: Aż mam ochotę puścić taką super piosenkę. Nie obrazisz się za jej tekst? xD

Lightning: Jasne.

Izzy włącza piosenkę.

Alaska Thunderfuck - Anus

Alaska Thunderfuck - Anus

Lightning: A co to za słowa?

Izzy: Najpiękniejsze w całym świecie B)

Ktoś jednak usłyszał tę piosenkę.

Dakota: KTO PUŚCIŁ ALASKĘ THUNDERFUCK??? ^^

Dawid: Jeny, jakie to jest obleśne! :d

Dakota: Co??? o___O. To przecież najczystszy wyraz miłości!

Dawid: Aaa, to lubię. xD

Dakota (PZ): Dawid jest słodki, ale się zastanawiam czy się we mnie czasami nie zabujał…

Izzy (PZ): Chciałabym kiedyś wystąpić w RuPaulu, ale niestety to jest niemożliwe, więc pozostanie mi tylko podziwianie tego show ;>

Dakota zaczęła śpiewać. Wychodziło jej to tak okropnie, że do jej występu przyłączyła się Lindsay. Sky od razu założyła słuchawki na uszy.

Sky (PZ): Każdy słucha tego, co chce, ale za to gardzę ludźmi, którzy na siłę próbują udowodnić, że znają się najlepiej na muzyce.

Matti: Nawet wpada w ucho.

Bridgette: A wiesz, o czym tam śpiewają?

Nagle widzą, że domek Alejandro i Tylera bardzo się świeci w rytm piosenki. Nikt nie zamierzał wchodzić do chatki, ale wszyscy mogli spodziewać się tylko jednego - najgorszego. I wraz z tym, że puścili “piosenkę” na cały regulator, weszła do nich Blaineley. Odgrywały się niesamowite sceny tortur z horrorów, a chodziło o zwykły pornol. Dobra, wszyscy wiemy o co chodzi. Ta od razu wzięła łopatę i pacnęła z całej siły w ryj Alejandro i Tylera. Do niej dołączył Dave, który również zaczął narzekać na hałas.

Dave: Co tu się dzieje? ;o

Blaineley: Sceny eksterminacji człowieka.

Przykryła chłopaków i zostawiła Dave’a samego z nimi. Nagle chłopak odkrywa pościel i odkrywa coś szokującego.

Dave (PZ): Nie to, żebym gustował w gejach, ale czemu on ma coś przyczepione tylko do jednego sutka? Ja to się nie znam na ludziach za bardzo… :d.

Dave wrócił na swoje miejsce. Alejandro i Tyler nadal leżeli na sobie nieprzytomni. Lindsay i Kathy również stały blisko ich chatki.

Lindsay: Kochałam go zawsze, a teraz zrobił mi takie świństwo… Ja wiem, że jestem ładna i inni mnie podrywali, ale to co on z nim zrobił. A ten Al to chodził z Heather, prawda?

Kathy (PZ): Nigdy nie miałam tak wielkiego doświadczenia z chłopakami, więc szczerze nie wiem, jak jej pomóc. Bardzo polubiłam Lindsay. Jest wyjątkowo zabawna. ;u;

Kathy i Lindsay przykucnęły na trawie.

Kathy: Wiesz, skoro Tyler tak ciebie potraktował, zawsze masz innych wspaniałych facetów. Niekoniecznie w tym programie, hihi.

Lindsay: Podobali mi się Tyler oraz trochę Alejandro, ale skoro wolą być razem, walę to. -,-

Westchnęła.

Lindsay: Może powinnam sobie znaleźć innego chłopaka. Tak będzie najlepiej :D

Obok nich przechodził Matti. Lindsay od razu wzięła się za podrywanie.

Lindsay: Siemka! Bardzo mi się podobasz! :)

Kathy włożyła tylko na siebie okulary przeciwsłoneczne. Ruch zrobił się większy, bowiem do nich dołączyli Dawn i Brick, którzy poszli razem na spacer. Brick od razu spojrzał się na przecudowną Kathy.

Brick (PZ): *wzdycha do Kathy w Pokoju Zwierzeń*

Dawn widziała również, jak Brick patrzył na Kathy i od razu zasłoniła mu widok dziewczyny.

Dawn: Ale dzisiaj mamy słoneczną pogodę. Pierwszy raz tak ciepło. >_>

Kathy: Podobno ma być jeszcze cieplej. I dobrze, bo przynajmniej się opalam. ^^

Brick (PZ): Już ją wyobrażam sobie w przepięknym bikini i ją opalającą się w zenicie <3

Dawn poszła sama, ponieważ Brick wypchnął się przed nią i stał z wybałuszonymi oczyma przy Kathy. Ta zdjęła okulary przeciwsłoneczne.

Kathy: Tak?

Brick: Cześć.

Wyszczerzył się do dziewczyny. Ta natomiast znowu włożyła okulary przeciwsłoneczne.

Brick: Pokazać tobie, jak ćwiczę?

Kathy (PZ): Idź sobie najlepiej. xD

Kathy: Dzięki, nie jest mi to potrzebne do szczęścia. ^^

Brick jednak nie dawał dziewczynie za wygraną i zaczął robić pompki. Ta odwróciła się w drugą stronę i następnie zdjęła czapkę z głowy, zasłaniając twarz.

Nagle uczestnicy słyszą głos Blaineley dobiegający z megafonu.

Blaineley: Wszyscy pod nasz domek w ciągu pół minuty!

Niektórzy zaczynają biec i widzą Szefa, który niesie wielki wór. Zabiera w tym worze Alejandro i Tylera. Po pięciu minutach zjawił się również przed domkiem prowadzących, gdzie ich wyrzucił z worka.

Szef: Śmieci zostały wyrzucone.

Jocelyn: Trafnie to podsumowałeś.

Dawid (PZ): Lizuska.

Blaineley: Dzisiaj mam dla was całkiem ciekawe zadanie, aby…

Ktoś jej przerwał i podniósł rękę do góry.

Blaineley: Czego? ;-;

Dave: Aaa, co będzie z drużynami?

Blaineley się głupio tylko uśmiechnęła.

Blaineley: Czy ja jestem niepełnosprawna według ciebie? NO MÓW! >:(

Zaczęła na niego wrzeszczeć, Szef zrobił również wredny uśmieszek w stronę Dave’a. Ten tylko zagryzł wargę. Cały czas Sky wymieniała na chłopaka dziwne spojrzenia.

Sky (PZ): Cały czas gryzę się z uczuciami co do niego. ;-;

Blaineley się trochę uspokoiła.

Blaineley: Mam fascynującą wiadomość. W tym sezonie postanowiliśmy, że NIE BĘDZIE DRUŻYN!

Szał za 3…, 2…, 1… wszyscy popadają w szampański nastrój. Blaineley szybko ostudziła ich zapał.

Blaineley: Nie ma wieści bez zadania. Szefie?

Szef: Trochę coś wiem o Kambodży. Krąży taka miejska legenda, która zakłada, że pewna para zgubiła się w Phnom Penh, w miejscu, w którym się obecnie znajdujemy. Chłopak był znany z tego, iż potrafił stworzyć z niczego pochodnie, więc żadna noc nie była im straszna. Za pomocą tych pochodni przemieszczali się po terenie bez problemu, aż w końcu musieli zabijać zwierzęta i zjadać żywcem, aby przeżyć. Cała ta przestrzeń była dla nich domem, aż w końcu para miała cztery córki i piętnastu synów. Zbudowali domy, a także urządzali różne turnieje. Po nich już nie ma żadnego śladu… Z wyjątkiem 360 medalionów, które dzisiaj będą celem wyzwania.

Alejandro: Ty chyba sobie żartujesz?

Szef: Nie. Każda odpowiedź zawiera medalion. Jeśli natraficie na złoty, przechodzicie punkt. Jeśli jednak dostaniecie brązowy, musicie go spalić w piecu, wracając rzecz jasna na start. Wszelkie próby oszustwa dyskwalifikują was z zadania, a także zostaniecie rażeni prądem, gdzie was brązowy medalionik ukryty przez was się roztopi. Pozdrowienia.

Strzelił z pistoletu, wypłoszył mewy, które korzystały z rzeki Mekong, a uczestnicy ruszyli.

Jocelyn (PZ): Jestem ciekawa, na jakie pytania będziemy odpowiadać.

Zanim jednak dobiegli parę ładnych mil, po paru krokach pojawiło się przed nimi pierwsze pytanie.

[PYTANIE]
Jak nazywa się sezon, w którym bierzesz udział?

  • Totalna Porażka Totalnych Porażek
  • Odkupienie Totalnej Porażki
  • Odkupienie Totalnej Porażki: Przygoda w Dzikiej Kambodży

Jocelyn (PZ): Poważnie? xD

Każdy zaznaczył prawidłową odpowiedź i dostał na starcie po złotym medalionie. Wszyscy wiemy, jak wyglądają biegi w Totalnej Porażce, także nie było zaskoczeniem, że Lightning, Alejandro i Sky będą na podium.

Sky (PZ): Trochę jakoś szybciej zaczęłam, no mała wtopa.

Za nimi sporo osób biegło w równych odstępach, na szarym końcu natomiast - tu też żadna tajemnica - Amy, Owen oraz Shawn, nadal zasmucony brakiem obecności Jasmine.

Amy: Wszystko w porządku, Shawn?

Shawn: Jasmine została wyeliminowana i po prostu mi jej brakuje.

Owen: Stary, przepraszam. Po prostu wolałem wyrzucić Alejandro lub Tylera, ale byli bezpieczni.

Shawn: Spoko, nie chowam urazy. Chodzi mi o to, że tak dobrze się dogadywaliśmy i zapomniałem, jak to jest konkurować bez niej.

Amy przewraca oczami.

Amy (PZ): Rozumiem, że on tęskni, ale przynajmniej przygotowałam się mentalnie na rozłąkę z Duncanem.

Amy przyspieszyła.

Amy: Słyszałam, że to jest wyścig.

Kathy: I próbujesz wymyślić jakieś śmieszne docinki? Daj sobie siana chociaż raz, gorsza Samey. -.-

Amy (PZ): Ale ona musi syczeć jadem i narzekać na wszystko.

Kathy (PZ): Przy Amy nie da się być miłą osobą… Gdyby tylko zamiast niej była w tym programie Jasmine, byłabym z tego powodu niesamowicie dumna. :P

Do skrzynki pierwsza dobiegła Sky.

[PYTANIE]
Jaki był skład finałowej szóstki na Planie Totalnej Porażki? Wymień w kolejności, w jakiej odpadali uczestnicy.

  • LINDSAY, HAROLD, COURTNEY, OWEN, BETH & DUNCAN
  • LINDSAY, HAROLD, OWEN, COURTNEY, BETH & DUNCAN
  • LINDSAY, HAROLD, COURTNEY, BETH & DUNCAN

Sky zaznacza pierwszą odpowiedź i otwiera skrzynkę, w której znajduje się złoty medalionik.

Alejandro miał z tym trochę problemów, jednak również zaznaczył pierwszą odpowiedź, otrzymując złoty medalionik. Lightninga wyprzedzili Izzy i Tyler, ale od razu wrócili na koniec, zaznaczywszy złą odpowiedź.

Alejandro (PZ): Słabo… xD

Część zawodników dobiega do pierwszego zadania i następuje śmieszna roszada: większość odpowiada dobrze, jednak niektórzy mają problem.

Lindsay: Ja mam pytanie, kto to jest Lindsay? Uuu, jestem pierwsza na liście! B)

Zaznacza pierwszą odpowiedź i bierze złoty medalionik.

Lindsay: Matti, czy to jest złoto? :D

Matti: Tak. B)

Również zaznaczą pierwszą odpowiedź i może przejść dalej. Dave nadal stoi nad pytaniem.

Dave (PZ): Plan Totalnej Porażki? Zupełnie nic z niego nie kojarzę.

Wcisnął PIERWSZĄ, lepszą odpowiedź. Dostał złoty medalion.

Dave: Fajnie.

Przed niektórymi uczestnikami drugie pytanie. Alejandro, Sky oraz Brick znajdowali się na podium.

Sky (PZ): Nadal w pierwszej trójce.

Brick (PZ): Trzeba wygrać to wyzwanie!

Brick wypycha Sky na drzewo.

Sky: Koleś!

Brick: Co koleś? To tylko wyzwanie :)))

Dakota zdzieliła go długim badylem w głowę.

Dakota: Trochę uważaj na słowa, cwaniaczku.

Brick: A blond panienka też chce oberwać?

Alejandro jako jedyny zignorował batalię, zbliżając się do następnego pytania.

[PYTANIE]
Jak się nazywa stolica Kambodży?

  • Phnom Penh
  • Lindsay, błagam, nie naciskaj tego guzika
  • Dangrek

Alejandro uśmiecha się podle oraz zaznacza pierwszą odpowiedź. Nadal jest na pierwszym miejscu. Pozostali skupiają uwagę na wyścigu, a także na przepychankach słownych, tak jak Brick i Dakota. W międzyczasie Sky, która się ocknęła, zabrała się dalej za wyścig, podobnie jak nadciągający Cody z Sierrą, Dawid i Owen z Jocelyn na plecach, której się nawet spodobała taka przechadzka.

Owen: Dawno tak nie biegałem. Pamiętam, że mama namówiła mnie do poprawienia swojej kondycji, ale no wiesz, ona nie jest taka trwała. Miło jest mieć taką towarzyszkę jak ty :D

Jocelyn: Dziękuję :)

Lekko zachichotała. Dawid wybrał odpowiedź i musiał zawrócić. Dakocie zrobiło się przykro.

Dakota: Biedak.

Dakota zaznaczyła prędko poprawną odpowiedź i pobiegła dalej. Niektórzy zatrzymali się na pierwszym pytaniu, na przykład Amy, która nie miała zupełnego pojęcia o drugim sezonie.

Amy: Owen brał udział w tym sezonie? :d

Amy była cała zziajana i się zastanawiała nad odpowiedzią. Znowu źle zaznaczyła i zrezygnowana udała się wyrzucić medalionik. Lightning wreszcie po dwóch beznadziejnych odpowiedziach ruszył dalej.

Dakota (PZ): Najgorzej to będzie, kiedy wyrzuci się drewniany medalion z ostatniego pytania.

Do trzeciego pytania dobiegli już Alejandro, Dakota, Brick, Sierra i Tyler.

Tyler (PZ): Beznadziejnie się czuję. Odnoszę wrażenie, jakby ktoś mną kontrolował. Jestem na rozkazy konkretnie jednej osoby i nie wiem kompletnie, jak komuś takiemu się przeciwstawić.

Tyler: Cześć, Sierra.

Łapie oddech.

Sierra (PZ): Normalnie to nie jestem taka chamska, ale…

Sierra: Co?! CZEŚĆ, SIERRA?! Ja doskonale pamiętam, co wyczyniałeś w Szaleństwach na Planie! Wybacz mi, ślicznotko Alejandro, ale pomyliłeś mnie z jakąś inną naiwną osobą. Fakt, że przespałeś się z tym oblechem powoduje, iż straciłam do ciebie jakikolwiek szacunek.

Tyler: Czasem…

Sierra: O nie, nie, nie! Nie zmylisz mnie! Wiem, że jestem dla ciebie silnym zagrożeniem i próbujesz znowu robić z siebie jakiegoś idiotę, ale ja przejrzałam na oczy! Won stąd zboczeńcu!

Ucieka od niego. Tyler stał tylko zdziwiony. Koło niego nagle przeszła Lindsay.

Tyler: Cześć, piękna <3

Lindsay opluła go i poszła.

Lindsay (PZ): Wolę już myśleć, że Tyler zginął w wypadku samochodowym… Strata jest podobna -,-.

Tyler nie poddaje się i idzie za Lindsay. Ta jednak szybko wciska jakąś odpowiedź, odbiera złoty medalion i kontynuuje ucieczkę. Na jej Tyler nie znał odpowiedzi na to pytanie i zaznaczył odpowiedź z Lindsay. W całym lesie dało się usłyszeć bardzo głośny śmiech.

Blaineley: Widzę, że ktoś się dał na to nabrać.

Szef: Nie dziwię się. Ta odpowiedź to czysta żyła złota.

Panował już coraz większy ruch między zawodnikami. Do czwartego pytania zbliżali się Alejandro i Dakota. Doganiali ich Brick oraz Sierra.

Brick (PZ): Nie mogę ich dogonić w ogóle ;-;

Brick nagle potknął się o badyl.

Brick: Pomożesz mi?

Sierra: Jasne.

Przez przypadek nadepnęła nogą na jego rękę i zaczął piszczeć jak baba.

Brick: Złaź… :ddddddd

Sierra kiwnęła głową na tak i odeszła.

Sierra: Wybacz, to przez przypadek.

Brick (PZ): Co za żenująca... duh! Swoimi masturbacjami do Cody’ego irytuje mnie jednak najbardziej, ale niestety jesteśmy na nią skazani… Cóż, prędzej to ona nas wykończy, więc lepiej jeszcze przed nią wywalić silnego rywala.

Alejandro i Dakota docierają do swoich paneli.

[PYTANIE]
Różowy możemy uzyskać poprzez odcienie…

  • Złotego i jasnoniebieskiego
  • Białego i czerwonego
  • Zielonego i niebieskiego

Dakota: Tak! <3

Zaznaczyła szybko drugą odpowiedź i biegła.

Dakota (PZ): Pamiętam, że z siostrą pojechałyśmy, aby studiować kosmetologię. Ona tak znała się na kolorach, że tylko można było pozazdrościć jej tej wiedzy. W dziedzinie kobiecych kolorów podłapałam od niej wszystkie wskazówki i to jest mój ukryty talent. W ogóle moda to zawsze był mój konik <3

Alejandro również zaznaczył prawidłową odpowiedź.

Alejandro (PZ): Może to nie do końca męski kolor, ale wzbudza we mnie prawdziwy seksapil… <3

Brandon (PZ): Powtórka z Szaleństw na Planie. ;-;

Opluł “przez przypadek” Alejandro.

Alejandro (PZ): Do Alejandro Burromuerto…

Brandon (PZ): Do Al’a Martwe Osły raczej. ;u;

Alejandro jest gotowy na rozwalenie kamery chłopakowi.

Brandon (PZ): A tylko spróbuj, pedale!

Alejandro rozbił szybę od kamery i nagle słyszymy trzask. Pojawia się kamera zastępcza, gdzie Alejandro z odsiniaczonym ryjem po kamerze upada.

Niektórzy już powoli kończyli zadanie, część dobiegała do trzeciego, część opuszczała je w dwie strony, tak samo z drugim, ale… były dwie osoby, które dopiero co kończyły pierwszy etap.

Sam: Beznadziejnie się czuję.

Amy: Ja też. ;-;

Zaznaczyli ostatnie, prawidłowe odpowiedzi i Sam padł na ziemię. Dawid znowu źle odpowiedział i poszedł wrzucić medalion do ognia. Niechętnie spoglądał na Sama.

Dawid (PZ): Zazdroszczę jemu takiej dziewczyny. -.-

Do czwartego pytania biegli Alejandro i Dakota.

[PYTANIE]
Który z uczestników “Odkupienia Totalnej Porażki” powrócił do programu?

  • Izzy
  • Anna Maria
  • Jo

Dakota (PZ): Ten sezon był całkiem udany, przyznaję, mimo że mnie tam nie było.

Dakota zaznaczyła prawidłową odpowiedź, a Alejandro… złą. Dakota wypięła mu język.

Dakota: Hihi, jestem najlepsza! <3

Alejandro: Niech to szlag…

Wraca. Sierra jest z tego powodu bardzo zadowolona, że naciska randomową (i przy okazji prawidłową) odpowiedź.

Sierra: Ooo tak!

Dakota: Powodzenia życzę ;)

Dakota i Sierra jak najszybciej biegły do prowadzących. Dakota jednak zachowywała nadal ten sam dystans od dziewczyny i tak pozostało przy mecie. Obie znalazły się już przy strefie końcowej.

Chris: Dakota, o dziwo, wygrywa dzisiejsze zadanie!

Dakota: Super :D

Sierra: Gratuluję. ;)

Chris: Wiedza z biegiem pierwszy raz się na coś przydają. Widzę, że nadciągają następni zawodnicy.

Sky i Brick walczą o ostatnie miejsce na podium. Sky podle uśmiecha się do chłopaka i postanawia się na nim zemścić za dzisiejszą wpadkę z drzewem. Wykorzystując okazję i swoje doświadczenia z olimpiad, podstawiła chłopakowi podstawić nogę, co także uczyniła.

Sky: Jeśli nie możesz uczciwie, pokonaj wroga własną bronią. ;)

Dobiega do mety zadowolona.

Brick: Ale ty jesteś żałosna. Dobrze, że Dave ciebie zostawił, suko :)

Sky: Przegiąłeś.

Kopnęła Bricka prosto w ryj.

Sky: Może więcej się nie odezwiesz… ;-;

Brick wypluł dwa siekacze.

Brick (PZ): O NIE! A TAK DŁUGO CHODZIŁEM DO DENTYSTY, ABY WYRÓWNAĆ TE ZĘBY!!! SKY, UPOKORZĘ CIEBIE JESZCZE BARDZIEJ NIŻ TY SIEBIE W POWROCIE NA WYSPIE WAWANAKWA!

Brick dobiegł zirytowany do mety, Chris tylko go wyśmiał.

Chris: To było niesamowite! Sky, kopniesz go tak jeszcze raz?

Brick zasunął mu w krocze.

Brick: Dobry pomysł >:)

Chris padł na ziemię. Do osób, które ukończyły zadanie, dołączył Matti.

Matti: Super :D

Chris: Mamy już pięcioro zawodników.

Zaraz za Matti’m dołączyli po kolei następni, ale widać, że coś ich zatrzymało, bowiem nagle przed nimi pojawił się bażant. Lindsay zaczęła wrzeszczeć i skoczyła na Jocelyn. Obie się przewróciły.

Jocelyn: To tylko bażant, spokojnie!

Dave biegł sobie do mety, aż tu nagle nadepnął na pisklę, które szło z bażantem.

Dave: Kurka wodna…

Uciekał w drugą stronę, a Jocelyn i Lindsay kontynuowały bieg do mety. Jocelyn była znacznie szybciej.

Jocelyn: Uff, co za ulga.

Do mety dotarł także Alejandro, przez co wszyscy zawodnicy zmarszczyli brwi.

Sky (PZ): Jego będzie bardzo trudno wyrzucić z tej gry. Jest nieobliczalny, wysportowany, inteligentny, chamski i sprytny. Bardzo chciałabym poznać jakiś sposób, oprócz tego, że bez przerwy migdali się z Tylerem, żeby móc jakoś go podejść.

Wyścig z pytaniami trwa nadal i kończy go coraz więcej osób, ale niestety, wszędzie jest po równo. Na samym końcu bez zmian Amy i Sam, a najbardziej pudłują Izzy i Dawid, którzy również są widocznie zmęczeni tym bieganiem.

Dave nadal ucieka przed bażantem, któremu nieumyślnie skrzywdził malutkie pisklę. Dawn zauważyła to oraz Kathy, która odskoczyła, kiedy bażant zaczął piać i gonić chłopaka.

Kathy (PZ): Taki dziwny odruch mam czasami, że nawet pukanie do drzwi mnie wystraszy. Ten bażant to chyba wściekły jakiś, skoro chciał tak bardzo Dave’a. xD

Kathy i Owen spotkali siebie nawzajem.

Kathy: Strasznie szybko biegniesz, wielkoludzie. :p

Owen: Ty za to jesteś bardzo śliczna ^^

Kathy: Och, dziękuję. ;]

Zarumieniła się, widząc Owena.

Kathy (PZ): Czym Owen różni się od Bricka? Jest od niego zabawniejszy, milszy, spokojniejszy, mniej zaborczy, mniej arogancki i umie się porządnie wyluzować. A ten z kolei jest sztywny, żenujący i wtrąca co jakiś czas o tym, co to robił w tej akademii… A dodatkowo próbuje mnie poderwać za wszelką cenę. Nie to, że mi się to nie podoba, ale gdyby Brick był zupełnie był nieco silniejszy i odważniejszy, a nie taka trzęsidupa, która trzęsie portkami w ciemności. On czasem nie jest z Ruth?

Izzy dostała czegoś w rodzaju dopalacza. Dobiegnąwszy do czwartej odpowiedzi, zauważyła Lightninga, który biegł z drewnianym medalionem.

Izzy: Pomóc ci?

Blaineley (przez megafon): Przykro mi, Izzy. To jest wyzwanie indywidualne, tak jak wszystkie w tym sezonie.

Izzy: No dobra. :/

Schodzi z niego i ruszyła niczym torpeda, po czym odpowiedziała znowu poprawnie, nie patrząc nawet na odpowiedź i potem z taką samą prędkością udała się na metę.

Chris: Izzy jest dziewiąta, ale co ja widzę?

Dawn nagle podchodzi z małym pisklaczkiem - tym samym bażancikiem, na którego nadepnął Dave. Zwierzę na szczęście przeżyło, a ptaszek poleciał do swojego tatusia. Dave zaczął drapać się po głowie.

Dave: Bardzo przepraszam za tę całą sytu…-

Nie dokończył, ponieważ Dawn go chwyciła za koszulkę i przywlokła do mety. Obok nich stanął także Heath.

Blaineley (PZ): Nie wiedzą, jak bardzo ciekawe będzie następne wyzwanie. B)

Chris: Połowa uczestników już dotarła!

Kathy oraz Aisha również dotarły na metę.

Sky (PZ): To ciekawe, od momentu powitania Aisha nie powiedziała ani jednego słowa.

Amy i Sam opuścili pułap drugiego pytania, a także Sam znał odpowiedź na następnie, dlatego udało mu się wyprzedzić wyłącznie Tylera.

Tyler (PZ): Powoli nie chce mi się w to grać. Może rezygnacja będzie…

Walnął się w głowę.

W międzyczasie Bridgette wreszcie kończy czwarte pytanie, na którym było widać, że sporo nad nim myślała. Odetchnęła z ulgą, kiedy dostała za nie upragniony medalion.

Bridgette (PZ): Za długo się zastanawiałam nad kolorami. Wychodzi na to, że projektantką wnętrz nie zostanę. :p

Większość zawodników dociera do końca. Lawina uczestników dociera do mety i nikt nie spodziewał się oczywistego wyniku - podany w odpowiedniej kolejności - Lightning, Owen, Dawid, Samey, Shawn i Cody.

Dawid (PZ): Strasznie daleko od Dakoty jestem, masakra :/

Została ostatnia czwórka: Amy, Bridgette, Sam i Tyler. Amy nadal nominowała w byciu najgorszą w wyzwaniu, a Tyler nagle dobiegł do mety.

Amy (PZ): Do tej pory mam jakieś problemy ze snem i jestem wyjątkowo rozkojarzona. Dzięki Chris za podjudzenie mnie.

Amy próbuje dogonić Sama, ale przetrzymuje ją następne wyzwanie.

Amy: Ja to się znam na tych dziewczęcych kolorów…

Zaznacza odpowiedź, która jej zdaniem pasuje najbardziej i dostaje złoty medalion.

Amy: Szczęście dopisuje osobie, która nie chce odpaść z programu.

Biegnie nadal, ale nie jest w stanie wyprzedzić Sama.

Amy (PZ): Byłoby szkoda wylecieć na tym etapie, ale tak się składa, że… właściwie jestem na to przygotowana. Prawie wygrałam poprzedni sezon, więc się nie zdziwię, jeśli wylecę teraz.

Sam oraz Amy biegną do ostatniego pytania.

Sam (PZ): Nic nie pamiętam z poprzedniego sezonu. Wtopa -.-

Sam naciska pierwszy lepszy guzik i niestety musi zawrócić. Robi to wyjątkowo niechętnie, a Amy szybko naciska prawidłową odpowiedź i biegnie przed siebie niczym zabita. Przed samą końcówką widzi Bridgette, która przekracza metę, a także chwilę później ona sama. Bardzo ciężko oddycha.

Amy: Nareszcie.

Samey: Brawo. :p

Chris: Kto został?

Blaineley: Sam.

Dakota: Cholercia… :/

Wypruła bardzo szybko i zatrzymała Sama, kiedy ten był w połowie drogi. Od razu go przytuliła.

Dakota: Oj, Sam! Tak bardzo mi ciebie będzie brakowało w programie! T_T

Sam: Wiem, że zawiodłem :(

Dakota mocniej tuli Sama.

Dakota: To ja ciebie zawiodłam tym, że ci nie pomogłam! Obiecuję, że jak tylko będzie taka możliwość, będziesz mógł na mnie liczyć!

Blaineley chrząknęła na Dakotę.

Blaineley: Ale dzisiaj jest odcinek bez eliminacji, więc po co się z nim żegnasz?

Dakota: Sądziłam, że bieg jest punktowany i myślałam, że będę kogoś wybierała do eliminacji, a mam jeden typ.

Wskazuje na Alejandro, ten jej tylko pokazuje środkowego palca.

Dakota: Wiesz, gdzie możesz tego palca wsadzić? >_>.

Alejandro: Tobie? :)

Aisha stanęła wprost Alejandro i namelała mu na twarz.

Aisha: To, że jesteś zboczony, to już wszyscy tolerują, ale fakt, że oferujesz swoje żenujące usługi innym dziewczynom jest tak beznadziejny, obrzydliwy i zniechęcający do ciebie, że nie ma takich słów, aby pokazać degenerację umysłową osób twojego pokroju. Uważasz się za osobę inteligentną, jednak każdy tobie powie, niekoniecznie wprost, że jesteś skończonym idiotą i taki chcesz być postrzegany. Nienawidzę takich fałszywych, manipulujących, zakłamanych tyranów jak ty. Z całego serca życzę tobie samych porażek. Jesteś tak obrzydliwy, że każde twoje zdanie jest powiązane z seksem, bo bez tego nie potrafisz żyć. Powinieneś skończyć w zakładzie psychiatrycznym.

Alejandro: Koleżanko, zadarłaś z niewłaściwym Latynosem. Widać, że jesteś jakaś słaba i niewydarzona w życiu. Brakuje tobie wielu zasadniczych punktów w życiu. Zrezygnowałaś ze świetnego faceta tylko dlatego, że masz żenujące upodobania łóżkowe. Nadal jesteś dziewicą? Widzę mało wiesz o życiu. :)

Wszystkie dziewczyny zaczęły kasłać.

Alejandro: Tobie wystarczy powiedzieć, jaka jesteś głupia i ty już od razu pójdziesz się popłakać. Taka łajza powinna wziąć się za siebie albo dawno nas opuścić.

Sky: Daj jej spokój. W życiu już wystarczająco wiele przeszła. ;-;

Alejandro: Obrończyni się znalazła? Broni ją kolejna osoba, która sporo straciła i nie umie podnieść się z dna po nieudanym występie na wyspie Pahkitew.

Złapał Dave’a.

Alejandro: Wielokrotnie udawała, że kocha Dave’a tylko po to, żeby zdobyć milion. Nie to, że pochwalam ciebie za tak brutalną strategię, ale po tym wszystkim udajesz bohaterkę i oczekujesz, że wszyscy ciebie za to polubią.

Sky: Ja jestem przynajmniej szczera. Tobie brak piątej klepki, człowieku. Puknij się w głowę, psycholu.

Alejandro zaczął śmiać jej się w twarz.

Alejandro: Jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia, oczywiście wtrąć niepotrzebny komentarz. Program czasem naprawdę pretenduje do tytułu “Totalnej Porażki”. W programie każda dziewczyna inspiruje się Zoey - nudną, naiwną, słodko-pierdzącą swoje cukierkowe bzdury dziewczynką, która liczy na jakiegoś chłopaka, który jest chory na mózg, na tyłek czy na inne części ciała oraz miłość jak z bajki. Nie zrozumiałyście jeszcze, że życie to nierówna pochyła i zawsze trzeba zmagać się z przeciwnościami losu? Pokazałem wam to w Totalnej Porażce w Trasie, pokonując was wszystkich. Udowodnię, że tym razem zrobię to ponownie z zamkniętymi oczami. Wszyscy jesteście frajerami, którym można wytykać najgorsze błędy, a oni i tak nie zrobią nic interesującego, maksymalnie dostaną rozwolnienia i zajmą pierwszy kibel, który napotkają. W życiu się niczego nie narobicie, bo jesteście do niczego. Pozdrowienia od najseksowniejszego faceta na tej planecie.

Dakota (PZ): Najchętniej to dam mu w ryj i byłoby miło, gdyby każda dziewczyna to zrobiła. Jeśli Blaineley go teraz nie wyrzuci z programu, na świecie nie da się liczyć na sprawiedliwość.

Blaineley: A teraz zamiast kłócić się nawzajem, co robicie codziennie 24/7, pozwólcie chociaż raz nam - prowadzącym - coś dodać od siebie. Dzisiaj nikt nie odpada… na razie.

Dakota: Jak to na razie?

Blaineley: Za chwilę zaczniemy następne wyzwanie, tak aby was rozbudzić jeszcze bardziej! Miejsca zajęte w tym wyzwaniu są bardzo istotne, ponieważ dzięki nim przydzielimy was do specjalnych grupek. Zaskoczenie?

Amy: Jeszcze jak… To nikt nie odpada? o.O

Blaineley: Boże, tak…

Amy: To fajnie :)

Blaineley: No, a szczegółów wyzwania dowiecie się już niedługo! Na chwilę można się rozejść i ubrać się w stroje kąpielowe. Widzę was tutaj za dwadzieścia minut.

Pomachała, a uczestnicy poszli się przebrać.

Blaineley: Na razie darujmy im ceremonię, ale za chwilę już odszczekają wszystkich słów i będą musieli pokazać, na co ich stać. Wy również czekajcie na nas w Odkupieniu Totalnej Porażki: Przygodzie w Dzikiej Kambodży!

Zaciemnienie, napisy końcowe.


Ciekawostki

  • Pierwotnie ten odcinek miał być pierwszym w całym sezonie.
  • Ten odcinek jest tzw. "stroną A" do odcinka Mekong nie taki zły, kiedy lubisz delfiny.
    • Oba odcinki miały zostać wyprodukowane jako pierwsze w początkowej wersji sezonu.
  • Pierwszy raz w sezonie każda postać odezwała się chociaż raz.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.