FANDOM


RTW(3)

Blaineley stoi na pomoście i tradycyjnie omawia poprzedni odcinek.

Blaineley: Poprzednio w Totalnej Porażce: Powrocie na wyspę Wawanakwa nasi uczestnicy niezwykle się rozgadali, przez co zabrakło czasu antenowego na zrobienie im wyzwania. Podzieleni zostali na dwie drużyny - Pewnych Siebie i Zdeterminowanych. Czy nazwy trafiają w charaktery naszych uczestników? Wiecie już, kto powinien odpaść z programu? Dowiecie się tego dzisiaj w Totalnej Porażce: Powrocie na wyspę Wawanakwa!

Czołówka programu.

Klif

Pewni Siebie
Zdeterminowani


Czternaście zawodników stało w strojach kąpielowych nad klifem. Blaineley opalała się, czym zdołowała dziewczyny.

Blaineley: Zaraz. Trochę wam ubarwię to wyzwanie :)

Patrzy się na zawodników.

Blaineley: Będzie to taka sztafeta. Jedno z was skacze do wody i musi wyłowić klucz. W wodzie są rekiny, także uwaga. Druga osoba musi stać przed naszą willą. Trzeba ją otworzyć odpowiednim kluczem. Kto nie da rady, odpada z wyzwania. Potem osoba, która stała przed willą będzie następna skakać do wody, a kolejny uczestnik biegnie do willi i czeka na swojego kolegę bądź koleżankę z drużyny. Wszystko jasne?

Tym razem zabrakło słynnego lasu rąk. Zawodnicy byli pod wrażeniem tego, jak Blaineley wyjaśniła im zadanie. Część swoich owacji pokazali w Pokoju Zwierzeń, nadal w strojach kąpielowych.

Fatih (PZ): Chris tylko powiedziałby hasło “Sztafeta wodna”, a my musielibyśmy ciągnąć go za język, aby się dowiedzieć czego on chce.

Phoebe (PZ): Tu mnie Blaineley zaimponowała.

Blaineley (PZ): Lekcja pierwsza - strategia i chwyt. Wykonane. Chodziło o to, żeby na początku grać tylko wredną, pustą psycholkę, a z czasem, przemienić się w ekstra prowadzącą.

Czternastka nadal stoi nad klifem.

Heather: Kto zaczyna?

Sky: Ja mogę. Jestem z was najlepsza :)

Heather: Nie bądź taka zbyt pewna siebie.

Sky i Heather kontynuują konflikt.

Kate: Możecie przestać się kłócić, proszę?

Stewart: Czekaj. Ja spróbuję :)

Podchodzi do nich Stewart.

Stewart: Kochane…

Dotknął je po ramieniu.

Stewart: A może tak zamiast się kłócić skupimy się na wyzwaniu i pogrążymy drużynę przeciwną? ;u;

Na Heather dotyk zadziałał jak na anioła.

Heather: Dobrze ^^

Sky (PZ): Jaka ona jest naiwna. ;’)

Heather (PZ): Może zabrzmi to banalnie, ale uwielbiam odnosić sukcesy. Bardzo łatwo spławię tego chłopaczka. Umiem jeszcze wykrzesać coś ze starej siebie.

Stewart (PZ): Heather jest zadziorna, ostra i nieprzewidywalna, a Sky? Ją trzeba wyrzucić z tego programu -.-

Fatih: Pozwólcie, że ustawię kolejność.

Phoebe: Ja ostatnia. Nalegam.

Pheobe (PZ): Muszę wyeliminować Sky. Wątpię, aby oni dali sobie radę beze mnie :p

Scarlett rozmawiała w międzyczasie z Mike’m.

Scarlett: Jak wygląda twoja sytuacja z wielorakimi osobowościami?

Mike: Dzięki, że pytasz. Mam wszystkie zdolności moich alternatywnych postaci :D.

Scarlett: Więc będziemy mogli użyć Svetlany, żeby zdobyć klucz?

Mike: Myślę, że przydałaby się bardziej wiedza Manithoby Smitha, bo mógłby wytropić klucz.

Scarlett (PZ): Między mną a Mike’m jest wiele wspólnego. W programie mieliśmy wiele problemów, głównie takich jak posiadanie alternatywnych osobowości. Moja miała to do siebie, że chciałam za wszelką cenę zyskać milion i zabić Chrisa, jeśli go nie wręczy. Przez to naraziłam pozostałych zawodników na śmierć :/. Tym razem nie ma Maxa, więc nie będzie powodów, dla których będę tak się zachowywać… ._.

Fatih: Dobrze, więc…

Scarlett pojawiła się przy Fatihu.

Scarlett: Myślę, że zdolności Mike’a mogą nam bardzo się przydać. Proponuję go jako trzeciego lub czwartego, gdyby czasem się nam nie udawało.

Fatih: Ciekawy pomysł, jednak kto na pierwszy ogień?

Nastasia zjawiła się przy nich.

Nastasia: Ja tam mogę iść.

Nastasia (PZ): Będę miała to z głowy, a przynajmniej, zaskoczę chłopaków swoim seksapilem B)

Scarlett: OK, mogę po tobie?

Nastasia: Nie ma problemu.

Zach stanął koło Nastasi.

Zach: A mogę ja? Błagam :D

Nastasia: Jasne ^^

Zach prędko pobiegł do willi, a Nastasia stanęła zadowolona. Tuż obok niej Sky.

Sky: Nie dasz sobie rady. Jestem mistrzynią w tej dziedzinie ;)

Nastasia: Meh, a weź się wypchaj pustaku -,-

Sky wypchnęła ją z klifu. Drużyna przeciwna jest oburzona.

Scarlett: Jak mogłaś to zrobić? >:(

Sky: Normalnie. Nazwała mnie pustakiem, to się zemściłam. Ty wiesz co to znaczy, bo chciałaś nas zabić za mi… >:)

Nie dokończyła, bo Heather również ją zepchnęła z klifu.

Heather: Miło się zemścić. Szkoda, że to nie Leshawna.

Phoebe: Czyli nie skaczesz następna?

Heather: Ja mam czas. Są od tego inni frajerzy, którym zależy na programie.

Phoebe (PZ): Ty jesteś jednym z nich, Sreather.

Nastasia i Sky zanurzyły się do wody. Sky co jakiś czas podtapiała dziewczynę, na co niechętnie patrzyli Scarlett, Fatih i Rhett.

Rhett: Nieciekawie to wygląda :/

Fatih: Też się martwię.

Fatih (PZ): I wtedy pomyślałem, co się tam wyprawia?

Nastasia (PZ): Sky cały czas mnie biła, szczypała albo dusiła. Obiecuję, że za to oberwie :)

Sky wreszcie się wynurzyła. Nastasia tak samo, ale zaczęła się dusić. Phoebe obserwowała Sky.

Phoebe: Szmata.

Scarlett: Zupełnie się z tobą zgadzam. Chciałabym się na niej zemścić. ;-;

Phoebe: Jej drużyna pewnie dopiero wypuszczona z dziczy i akceptuje takie zagrywki. ;’)

Darwin: Chcesz coś przez to powiedzieć?

Phoebe: Nooo… Wasz zespół chwali sabotaże, to smutne.

Darwin (PZ): Phoebe próbuje nami manipulować, takie przykre że aż śmieszne.

Sky wychodzi dumna z kluczem. Nastasia nie miała klucza i przygnębiona podeszła do zespołu. Scarlett doskonale ją zrozumiała.

Scarlett: Sky! Ty narzekasz na te nieuczciwe zagrywki, a sama oszukujesz!

Sky: Nie zesraj się, psycholko :))))

Scarlett zaczęła się denerwować.

Anais: Czemu to zrobiłaś? To było niemiłe.

Sky: Tutaj nie można być miłym, idiotko. Tu liczy się tylko milion, a wytrwają najsilniejsi. Przemyśl to, zanim cię wyrzucą z programu ;)

Pewna siebie podchodzi do willi, gdzie stał Trent. Otwiera klucz i… Zostaje porażona prądem! Bzzzz!

Sky: *krzyk* CO TO BYŁO?!

Blaineley użyła głośnika, aby poinformować Sky.

Blaineley (Głośniki): To znaczy nieodpowiedni klucz! Odpadasz z wyzwania!

Sky: AAAAAAAARGHHHHH!!!

Trent: Wszystko w porządku?

Sky kopnęła go w krocze.

Sky: BARDZO DOBRZE, ŻE GWEN CIĘ RZUCIŁA! >:(((((

Trent spuścił głowę w dół.

Trent: Jak mogłaś to powiedzieć? :(

Sky: Bo prawdziwy facet potrafi się pogodzić z każdą porażką!

Sky (PZ): To znaczy nie taka ciota jak Dave. Wcale za nim nie tęsknię.

Efekt kuli śnieżnej. Po chwili…

Sky (PZ): DAVE!!! NIE JESTEM JUŻ Z KEITHEM! WRÓĆ DO MNIE!

Trent biegnie już obolały do klifu, Anais czeka na swoją kolej. W międzyczasie zasmucona Nastasia bez klucza podchodzi do Zach'a.

Zach: Wszystko gra? :/

Nastasia: Nie… Zawiodłam zespół.

Nastasia była bardzo smutna, głównie dlatego, że dała się pokonać.

Nastasia: Sky mnie zaczęła dusić i nie wiedziałam, jak wyciągnąć klucz.

Zach przytulił Nastasię.

Zach: Nie martw się. Ja tam na ciebie zły nie jestem ^^

Nastasia: Dzięki… :]

Zach: Nie ma sprawy.

Blaineley: Widzę, że nie masz klucza?

Zach przegryzł wargę. Nastasia się tylko dziwnie na niego spojrzała.

Nastasia: Niestety nie :/

Blaineley: No ok. Widziałam zajście, więc w ramach rekompensaty, nie porażę cię prądem.

Nastasia: Super.

Zadowolona siada na ławce koło Sky, Zach biegnie na klif. Trent dobiegł już, a Anais rozpoczyna nalot na willę. Trent wskakuje do wody.

Phoebe (PZ): Jestem spokojna. Następny jest Mike, więc niech da sobie radę.

Minutę potem Zach również zjawił się nad klifem, gdzie skoczył.

Trent pojawił się z nieprawidłowym kluczem. O dziwo nie został porażony.

Trent: Powinienem chyba oberwać.

Blaineley: Dajmy sobie spokój. Anais, twoja kolej by łowić klucz. Ktoś go znajdzie?

Zach również się pojawia z nieprawidłowym kluczem.

Blaineley: Wydaje mi się, że drużyny idą łeb w łeb. Teraz trzecia tura, Anais i Mike!

Mike pobiegł bardzo szybko i skoczył. Anais natomiast trochę się wlokła.

Heather: Szybciej tam! Wyprzedzili nas!

Mike jest już z kluczem i biegnie do willi, w międzyczasie jest już tam Scarlett i czeka na swoją kolej.

Darwin: Kto idzie teraz?

Heather: Ja idę. Znając życie ta frajerka i tak nie znajdzie klucza.

Darwin: Masz problem? ._.

Heather: Weź się na mnie tak nie patrz ;-;

Darwin zmierzył ją wzrokiem.

Darwin: To nie ty decydujesz o tym, co będę robił w swoim życiu, więc mogę się patrzeć, tak jak mi się żywnie podoba.

Wytężył źrenice i cały czas mierzył wzrokiem Heather, czym ją przestraszył.

Heather: A idź stąd, samotniku, nie mogę na ciebie patrzeć.

Darwin: Meh, ty to chyba następna do wody wskakujesz, co nie?

Heather: A czego chcesz? Przede mnie?

Darwin: Pewnie.

Następna scena. Darwin wrzuca przerażoną Heather do wody.

Darwin: Teraz to jestem przed tobą :’)

Kate: Czy ty się uśmiechnąłeś?

Darwin: Skąd. ;d

Darwin (PZ): Dobra, trochę zachowuję się jak Gwen, ale po prostu… *wzdycha* ...brakuje mi dobrych przyjaciół. *spuścił głowę w dół* Dlaczego to musiało stać się dopiero teraz, kiedy oni byli tacy młodzi, a ten samochód musiał w nich się rozpędzić? Nienawidzę siebie za to, że nie kazałem im poczekać ._.

Blaineley zauważyła to, że Darwin wrzucił Heather do wody i zamiast się złościć, wybuchnęła śmiechem.

Blaineley: Anais.

Anais: Tak?

Blaineley: Heather cię ułaskawiła i możesz poczekać na swoją kolej. :p

Mike jest przy willi, niestety klucz nie pasował.

Scarlett: Sądziłam, że włączysz tryb Manitoby.

Mike: Klucze są podobne, ale problem polega na tym, że…

Mike & Scarlett: ...klucze mają różnice, ale nie są one widoczne w wodzie, ponieważ wzrok się rozmazuje!

Scarlett: Będę musiała dokładnie przeanalizować te klucze albo wstrzymać oddech na dłużej.

Mike: Trzymam za ciebie kciuki. Ja niestety spartoliłem sprawę.

Scarlett: Zdarza się najlepszym.

Przybili piątkę i rozchodzą się w swoje strony.

Phoebe: Kto jeszcze został?

Rhett: Scarlett, Fatih, ja i ty. No chyba, że chcesz zmienić kolejność.

Phoebe: Nom, bo trochę żałosne się to robi.

Rhett: A od nich z tego co widzę, to jeszcze Heather, Anais, Kate, Darwin i Stewart.

Stewart: Mogę następny?

Heather wynurzyła się z wody cała wściekła. Nikt nie miał empatii wobec niej i każdy zaczął się śmiać.

Heather: Z czego tak się ryjecie, frajerzy? Wy też tak skończycie!

Darwin: Nikt z nas nie planuje manipulować ludźmi, idź szukać szczęścia jako szon. :’)

Heather: Zamknij mordę, śmieciu. Udajesz następną porąbaną gotkę i uważasz, że każdy cię za to pokocha? I tak pewnie w realu jedynym twoim znajomym jest Internet lub otaczasz się fałszywymi kontami, żeby nie wyszło, że jesteś idiotycznym desperatem.

Darwin (PZ): Szmata… -_-. Potrafi uderzyć w najczulszy punkt -,-

Phoebe stanęła w obronie Darwina.

Phoebe: Uważasz, że jak masz już zapewnione miejsce, to możesz się nadal tak zachowywać? Słuchaj, to już Courtney, Scarlett czy chociażby Scott mają więcej oleju w głowie i nie zachowują się jak patologia, której poziom opiera się na ciskaniu tekstami z wyszukiwarek internetowych. Gratulacje, wątpię, aby ktokolwiek posiadający mózg zniżyłby się do twojego poziomu. Słuchaj, żadna z nas nie ma na imię LINDSAY czy BETH, że możesz sobie nami pomiatać. Zapamiętaj to sobie albo osobiście przysięgam, że urządzę ci takie piekło, że będziesz się bała nawet zamknąć oczy >:(

Heather: A ty od kiedy taka obrończyni? Jedyny argument, jaki posiadasz, to mówienie tego, co ślina ci na język przyniesie.

Phoebe: Skończyłaś robić z siebie zupełne pośmiewisko? To, że ludzie kochają zdziry, nie znaczy, że wszyscy nagle tacy się staniemy. Uwierz mi, że twój czas panowania w tym show dobiega końca, kochana, więc zrób nam taką przysługę i DO KOŃCA PROGRAMU SIĘ JUŻ NIE ODZYWAJ, bo aż rzygam, jak muszę się z tobą zadawać…

Heather: Jakaś nowa, żałosna, tępa idiotka śmie mi rozkazywać? Pokaż, co potrafisz!

Phoebe ją jeszcze raz wrzuca do wody.

Phoebe: Przelała się czar goryczy >:(

Heather (PZ): STRATEGIA. WYELIMINOWAĆ TĘ FRAJERKĘ!

Phoebe (PZ): Mowy nie ma, że będę się zadawała z tą szują, aż połączą drużyny! Ludzie muszą zacząć otwierać oczy na zło, a jak nie, to sama im je chętnie otworzę, ale kiedy wszyscy znajdą się w domu. Milion trafi w moje ręce, a ja mam swoje oryginalne sposoby, jak to zrobić :)

W czasie, gdy dwie dziewczyny się kłóciły, Anais, Kate, Scarlett i Fatih próbowali otworzyć willę, jednak również to zakończyło się niepowodzeniem. Przy willi jest już Phoebe, Rhett dobiega z następnym kluczem, a Stewart musiał znosić towarzystwo Heather oraz Darwina.

Darwin wskoczył do wody.

Stewart: Zostaliśmy sami :3.

Położył rękę na jej ramieniu, ta za wszelką cenę próbowała odciągnąć pokusę.

Heather: Co masz na myśli?

Stewart: Ech…

Wzdycha namiętnie i wtula się w półnagie ciało Heather.

Stewart: Słuchaj, śliczna, mogę sprawić, że ciebie tak łatwo się nie pozbędą ;)

Heather: No dawaj. Jak masz coś do zaoferowania, śmiało się na to godzę.

Stewart: Możemy przejść od razu do konkretów. Trzeba namówić kogoś do pozbycia się Sky. Mam te dwie idio… to znaczy takie dwie dziewczyny, które bankowo się zgodzą, ale za wszelką cenę musisz je ignorować lub być dla nich miłe przez cały czas.

Heather: Mówisz o tej fioletowej? Jak tak, to spływaj i nie marnuj mojego czasu!

Stewart: Jezu… nie o tej gburowatej, tylko o Anais i Kate. Tej, co wybierała do drużyn i tej, która się za nią pałęta.

Heather kiwnęła głową na tak.

Rhett otwiera klucz do willi, znowu wtopa.

Phoebe: Poważnie? xD. Jeśli ja nie otworzę tej willi, to na pewno już przegramy! Heather musi odlecieć pierwsza!

Kopnęła rozzłoszczona w drzwi i te automatycznie się otworzyły. Dziewczyna stała jak wryta.

Blaineley: DRUŻYNA ZDETERMINOWANYCH WYGRYWA WYZWANIE!!!

Phoebe: Co?

Blaineley: No otworzyłaś drzwi. Nie trzeba było żadnego klucza zdobywać, bo każde wasze poruszanie losowym kluczem powodowało, że otwieraliście jeden z zamków. Tak naprawdę to już po trzech czy czterech przekręceniach można było dotknąć te drzwi. Mogłaś nawet puknąć, aby otworzyć.

Phoebe: Serio? Wystarczyło kopnąć z całej siły w drzwi i wygrać? Ekstra. Pozbywacie się członka drużyny ;)

Siada zadowolona ze swoją drużyną. Grupowe przybijanie piątki. Na miejsce wracają Stewart i Heather.

Sky: Oooo, czyżby nasze papużki nierozłączki idą? ;)

Stewart: Tak. Heather dwa razy wpadła do wody.

Darwin (PZ): Dziewczyn się nie powinno bić, ale kiedy oddadzą pierwsze, to już nie będzie “szlachetność”, gdy ją zignoruję.

Sky: Przez was przegraliśmy. Wy tępi frajerzy, czemu nic nie zrobiliście z tymi drzwiami? ;-;

Tą odzywką zbulwersowała drużynę.

Darwin: Zaraz, do nas mówisz tępi? Czemu sama na to nie wpadłaś? -.-

Sky: Bo wy tu jesteście od myślenia. Ja jestem najlepsza, a wy? Do bani. Powinniście się wstydzić, że się urodziliście.

Phoebe: A ty to powinnaś się wstydzić, że w ogóle jeszcze żyjesz i nas denerwujesz.

Sky rzuciła się na Phoebe i biła ją po głowie, Phoebe ją tylko rzuciła na stół.

Phoebe: Daruj ten cyrk. Mam nadzieję, że ty albo Hedzia odlecicie. Ach, to dla “dobra” waszej drużyny.

Odchodzi zadowolona ze swoją drużyną, świętując zwycięstwo.

Stewart (PZ): Ale z tej Sky jest naiwniara. Była najlepsza w show dla nędznych kreatur, a tutaj w prawdziwej grze odpadnie pierwsza. Cóż za śmieszny, a dla niej smutny koniec w reality show ^^

Ceremonia

Pewni Siebie

Zawodnicy dostali palmtopy, aby zagłosować na jednego z uczestników swojej drużyny.

Blaineley: Nie chcę, aby dochodziło do podmian głosów, więc dostajecie ode mnie palmtopy. Oddajecie głos na tego frajera, który według was powinien opuścić program. Osoba z największą ilością głosów, logiczne, że nie zastanie już tutaj miejsca w show.

Sky (PZ): Wtopa.

Każdy z zawodników zastanawia się, kogo chciałby zobaczyć wyeliminowanego. Minęło kilka chwil, a Blaineley miała już gotowe wyniki.

Blaineley: Nie mam pianek, lizaków, fistaszków ani pozłacanych członków Chrisa…

Uczestnicy (poza Heather i Sky) zaczęli się śmiać.

Blaineley: ...Ale dodam więcej dramaturgii do głosowań. Z przerwami będę mówiła, czyj głos poleciał na kogo, z tym że osoba pierwsza będzie anonimowa. Zacznijmy od początku… 1 głos na Sky.

Sky patrzy złośliwie na Heather.

Blaineley: 1 głos na Heather.

Heather odwzajemnia jej wilczy wzrok.

Blaineley: 2 głosy na Sky.

Na twarzy Stewarta pojawia się lekki uśmiech, ale nie daje po sobie tego poznać.

Blaineley: 3 głosy na Sky.

Sky nerwowo przełyka ślinę.

Blaineley: I… 4 głosy na Sky! Sky jako pierwsza opuszcza program!

Sky: Jakim cudem??? Ach, to już bez znaczenia.

Blaineley: Poczekaj. Poza tobą nikt nie oddał głosu na Heather. o.o

Heather była zszokowana, a jednocześnie dumna.

Darwin (PZ): Heather na swoją eliminację może poczekać, to Sky zdenerwowała mnie, wyzywając od bezmózgów. Dwóch niestety się nie da wyeliminować, a szkoda. Byłoby super.

Anais: Z pierwszego na ostatnie?

Kate: Ja się długo zastanawiałam. Obie są takie same :/

Stewart (PZ): Eliminacja Sky to była bułka z masłem, ale na pewno nie dam rady chronić Heather tak długo. Muszę sprawdzić, kto następny zasługuje na odejście. Wystarczy spojrzeć na czyjeś potknięcia. Może jakieś sojusze? ;)

Sky: KOCHAM CIĘ DAVE!

Heather zaczęła się śmiać.

Heather: A on ma już dziewczynę ;)

Nagle pojawia się Dave z Ellą, która się do niego przytula.

Ella: Mój książę <3

Sky: Dave? :/

Blaineley: A co ty tu jeszcze robisz?

Blaineley nacisnęła guzik, a Sky… dzięki Sprężynie Wstydu, oddaliła się poza wyspę!

Heather: Skąd masz takie ustrojstwo, Mildred?

Blaineley: Pewien miły chłopak z wyspy Pahkitew je dał. Wygrałam zakład o to, czy ta całuśna blondyna Bridgette ustanie na rękach przez godzinę do The Most Boring Contest. Udało jej się… a tym razem na nią postawiłam. ;p. Ach, Brady.

Brady: Tak?

Blaineley: “Odparkuj” Dave’a i Ellę, pokażę wam, jak będziecie odpadać wy!

Anais: Czyli Sky dostała specjalne wyróżnienie?

Blaineley: Tak. Odpadła tak, jak odpaść powinna.

Brady zaczął trąbić. Była to ta sama Łódka Przegranych, co ze starej dobrej pierwotnej Wawanakwy.

Blaineley: Ella, Dave, możecie jechać do domu.

Dave: Okej.

Zaniósł Ellę na ramionach do łódki. Potem całuśnie oddali się podobnie jak Sky poza wyspę.

Blaineley: W programie wyleciał wreszcie pierwszy szkodnik! Została trzynastka zawodników! Kogo pożegnamy w następnym tygodniu? Czy wasi faworyci was zaskoczą? Oglądajcie dalej Totalną Porażkę: Powrót na wyspę Wawanakwa!

Odcinki Totalnej Porażki: Powrotu na wyspę Wawanakwa
Przed połączeniem Wracamy na Wawanakwę, co może pójść nie tak? | W poszukiwaniu idealnej strategii | Klucz podstawą zwycięstwa | Jak Heather jest miła, to ja jestem księżniczką | Bez intelektu nie ma siły | Sojusznicy są jak Tamagotchi | Podsumowanie I: Nie wierzę w istnienie tej wyspy! | Magia przyjaźni? Pomyliłam programy? | Im więcej, tym nie zawsze lepiej | Woda to główny aspekt życia | Właśnie zniżyłam się do twojego poziomu
Po połączeniu Połączenie? My i tak nie działaliśmy zespołowo | Mnie ballady kojarzą się z muzyką, a tobie? | Podsumowanie II: Wyspa drugiej szansy | Konkurs talentów albo cyrk beztalenci | Dezorientacja, impuls oraz konsekwencje | Wędruję po Wawanakwie | Kolejka, tura, runda, partia czy seria? | Taktyka dopracowana na ostatni guzik | Ostatni dzień na tej wyspie
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.