FANDOM



TDRCambodia(3)

Kambodża, domki

Co byłoby z Szefem, Blaineley i Chrisem? Znaleźli domki dla uczestników, aby mogli się w nich wyspać, ale chyba nie zapomnieli o sobie, prawda? Po eliminacji Fabiana wszyscy znaleźli sobie chatkę podobną do pozostałych. Oczywiście na warunki trzeba było narzekać, bo niektórzy byli przyzwyczajeni do życia w luksusach.

Chris: To miejsce jest okropne!

Szef: Nie przesadzaj już tak, lalusiu.

Nerwowo na niego spojrzał. Ich odwieczna przyjaźń zdawała się być wystawiona na próbę, ponieważ żadne z nich nie miało o sobie pozytywnego zdania.

Szef: Dobra, chyba mamy omawiać, co się stało ostatnio.

Chris: Przecież każdy to wie, po co się wysilać?

Szef: Zawsze tak robiłeś.

Chris westchnął niechętnie, więc Blaineley przejęła inicjatywę.

Blaineley: Poprzednio w naszym cudownym show pod tytułem Odkupienie Totalnej Porażki: Przygoda w Dzikiej Kambodży - Jezus Maria, kto wymyślił tak długi i niekończący się tytuł programu jest sadystą - znaleźliśmy zakwaterowanie. Tak jak na załączonym obrazku widać, radości nie było końca.

Chris nagle uderzył się o łóżko i zaczął skakać z bólu.

Blaineley: Radości, a także wzajemnej nienawiści do takiego jednego smarkacza imieniem Fabian. Na szczęście jego już nie ma w programie, dlatego skupimy się na ważniejszych rzeczach sezonu.

Odgarnęła lekko grzywkę do tyłu.

Blaineley: Dowiemy się czegoś więcej w tym programie? Ktoś dołączy do przegranych? Będzie jakiś element zaskoczenia? Na wszystko jesteśmy przygotowani, więc bądźcie z nami i…

Blaineley, Chris: …oglądajcie Odkupienie Totalnej Porażki: Przygodę w Dzikiej Kambodży!

Blaineley: A jak jeszcze raz mnie wyręczysz, to osobiście przysięgam tobie osobisty pogrzeb!

Chris: Spokojnie, najpierw na ciebie przyjdzie czas ;)

Blaineley rzuciła w niego pustym kartonem po mleku.


Czołówka


Szef przygotowuje się do wyjścia. W jego głowie zrodził się kolejny, ciekawy (i miejmy nadzieję, że bezpieczny) pomysł.

Szef: Pamiętacie może Wyspę Totalnej Porażki?

Blaineley: Którą?

Chris: Tę, w której z łaski swojej się nie pojawiłaś. ;-;

Blaineley rzuciła w niego następnym kartonem po mleku. Widać było na jej twarzy wielką frustrację.

Blaineley: Zamiast kąsać jak ta osa i zachowywać się jak mała, rozpieszczona dzidzia skupiłbyś większą uwagę na to, co dzieje się w programie?

Chris: Przecież to ciebie najbardziej interesuje ten program ):>

Blaineley uznała, że w sprawie Chrisa najlepszą obroną jest atak. Użyła swojej tajemnej broni.

Blaineley: No tak, w sumie racja. Widzowie mnie kochają, wolą nawet bardziej od ciebie. Gdybyś wrócił do tych swoich “czasów świetności”, ech, byłby to program roku ;’)

Chrisa bardzo uderzyły słowa Blaineley. Skupił się na prowadzeniu programu… po swojemu. Zauważa, że nie ma Szefa i z morderczą miną spogląda na dziewczynę.

Blaineley: Um, czego chcesz?

Chris: Ja będę prowadził ten program. Czy tego chcesz, czy nie.

Blaineley zaśmiała się i zignorowała Chrisa, który czuł się podminowany towarzystwem blondyny.

Chris: Gdzie polazł twój Szefuńcio?

Szef zdzielił go patelnią.

Szef: Jeszcze raz nazwij mnie tak, to popamiętasz mnie do końca życia. Nie muszę ci przypominać, kto kazał mi zakładać sukienki.

Blaineley: O Jezu, pamiętam to. Może następnym razem my go tak ubierzemy? :D

Chris: Chyba cię powaliło, sztuczna suko. ;-;

Blaineley: Przegiąłeś!

Walnęła w niego patelnią, standard.

Szef: A swoją drogą, znalazłem bardzo ciekawe miejsce. Idziecie je obczaić ze mną?

Domki uczestników

Godzina 10:00. Uczestnicy mieli jeszcze wolne, a przy okazji niektórzy mieli okazję porozmawiać ze sobą. Od razu zaczęło się bardzo ciekawie.

Dawn: Nie ma to jak kolejny dzień w Kambodży. Może znajdę trochę czasu, a oni będą gdzieś tam spacerować, najlepiej jak najdłużej, żebym podziwiała florę i faunę tego miejsca.

Idzie małymi krokami i słyszy rozmowę Jasmine z Shawnem.

Jasmine: Fajne to miejsce. Idziemy pozwiedzać przyrodę?

Dawn dołącza się do nich.

Jasmine: Ładnie to tak podsłuchiwać?

Dawn (PZ): Co? xD

Jasmine: No? Słucham?

Dawn strzeliła facepalma.

Dawn: Wyjaśnijmy sobie coś wprost. Jak niby miałam ciebie podsłuchiwać, skoro niedawno wstałam? -.-

Jasmine wzruszyła ramionami.

Jasmine: Są na to wszelkie sposoby.

Poprawiła swój kapelusz.

Dawn: Uważasz się za mądrą, ale tak naprawdę to ty lubisz wszystkich nadzorować. Bez przerwy wtrącasz się w sprawy innych oraz narzucasz się ze swoim zdaniem, które pomaga jak klej na amen do wyżymaczki.

Dawn (PZ): Fajnie, że Chris ją ośmieszał z tym całym “stylem przetrwania”. Jasmine jest dołująca. Jedyne, kto może być wdzięczny za jej pomoc, to Samey. Przyznaję, akcja z Amy i zatrutym jabłkiem była spoko, bo ta się “ogarnęła”, ale teraz obie stanowią takie potencjalne zagrożenia w grze. Na szczęście mam Sierrę i Bricka, z nimi można ukraść Księżyc, a potem zwalić na nich winę, zwiać i żyć na nowo bez wyrzutów sumienia.

Jasmine: Ty nadal żyjesz Zemstą Wyspy i tym, że Scott ciebie wyrzucił z programu? Wiem, też byłoby mi przykro na twoim miejscu.

Podle się uśmiechnęła. W powietrzu było czuć jakąś prowokację.

Dawn: Miałam rację. Nie dość, że się wtrącasz we wszystko, to jeszcze jesteś zakłamaną hipokrytką, która lubi każdemu wypominać żenujące sytuacje. Trzymaj się, mam nadzieję, że w dzisiejszym wyzwaniu dopisze ci szczęście :)

Jasmine kiwnęła jej głową na tak oraz zignorowała wypowiedź Dawn. Ta postanowiła iść dalej, a Jasmine na chwilę zatrzymała Shawna.

Jasmine: Powinniśmy na nią uważać.

Shawn: Co ty? Jest niegroźna.

Dawn usłyszała to, co mówią na jej temat.

Dawn (PZ): Patrz na to. Człowiek ich opuści, a ta już znowu będzie mnie obgadywać. Ciężko jest celować teraz w kogokolwiek, jeśli się nie posiada immunitetu. Tu pewnie takich osób jak Jasmine jest masa, ale skupię się najpierw na niej, bo wiem, że ma jeszcze wsparcie w postaci Sky, Amy i Samey. Będzie 5 głosów na mnie i 4 na nią, a oprócz nas głosuje jeszcze spora garstka ludzi. Warto zaryzykować i chociaż raz być w kropce.

W międzyczasie Matti, Heath i Bridgette rozmawiali ze sobą w innym domku.

Matti: Siemka!

Heath przywitał kolegę, który dopiero co wstał z łóżka.

Heath: Dobrze się spało?

Matti: Jasne. Trochę jestem zmęczony, ale spoko.

Matti (PZ): Niby spaliśmy więcej, ale po Chrisie niczego nie można się spodziewać. Te bomby nie działały aż tak długo albo nadal działają.

Matti spogląda przez okno na morze.

Matti: Ciekawe czy nam pozwolą posurfować.

Bridgette (PZ): Widzę, że poznałam kolegę, który też uprawia surfing. Całkiem miło :)

Bridgette dołączyła do Matti’ego.

Bridgette: Całkiem ładne to morze. Nie powinni zapomnieć o surfingu, a przynajmniej mam taką nadzieję.

Matti i Bridgette uśmiechnęli się do siebie.

Matti: W ogóle to cześć, Matti jestem. Jakoś nie mieliśmy tak okazji się poznać. :p

Matti i Bridgette podali sobie ręce nawzajem.

Bridgette (PZ): Fajny z niego chłopak, jednak trochę będę uważała. Tak samo myślałam o Alejandro, a wszyscy wiemy, jak to się potoczyło. Dodatkowo znowu jestem bez Geoffa, ale obiecałam sobie, że nie będę tym razem płakać. On sobie dał radę, kiedy poprzednio odpadłam zbyt szybko.

Bridgette: Miejmy nadzieję, że nie jesteś chamidłem.

Matti: No to co ty? Po co miałbym kogoś wywalać z programu? :D

Bridgette: No w sumie?

Heath wyjął tylko butelkę z wodą i zaczął ją pić.

Heath: Strasznie spragniony jestem…

Mówił sam do siebie. Bridgette oraz Matti zaczynali wskazywać razem zwierzęta na wodzie, a Heath co jakiś czas popijał wodę i prowadził ze sobą monolog.

Heath: Trochę nudy tutaj, powinienem się rozejrzeć.

Zamknął za sobą drzwi, nagle wraz z zamknięciem drzwi usłyszał głośny pisk dochodzący z megafonu.

Szef: Uwaga wszyscy! Blaineley za moment po was pójdzie, a ja wam przedstawię następne wyzwanie!

Amy i Samey spały razem w jednym pokoju.

Amy: Dość wcześnie on o tym mówi.

Samey: Chyba miałaś problemy ze snem. Jest już dziesiąta dwadzieścia pięć.

Amy strzela facepalma.

Amy: Dzięki, Sammy.

Samey (PZ): Heh, to było dla mnie takie miłe, kiedy nazwała mnie Sammy ^^

Dwudziestu pięciu zawodników znajdowało się w specjalnej oszklonej gablocie.

Cody: To mi przypomina boisko do zbijaka z pierwszego sezonu.

Szef: Bo to jest boisko do zbijaka. Postawione na specjalne życzenie, emm, pana Nakagawa.

Tyler: To takie nazwisko istnieje? Hmmm, wymyślę, Japadawasiatatata.

Szef poraził go paralizatorem.

Szef: Wziąłem go z więzienia w Filipinach, mocno razi, co nie? >:)

Tyler nie mógł się ruszyć.

Szef: Niedługo powinien się ocknąć, w międzyczasie zaczniemy bez niego.

Lindsay: Kiedy zaczynamy?

Chris zastanawia się nad rozdzieleniem tak ogromnej liczby osób.

Chris: W sumie to jest was bardzo duża liczba. Zagramy w taki turniej zbijaka!

Sierra: W co? xD

Chris: Trzynaście osób po lewej, dwanaście po “drugiej lewej”.

Szef strzela facepalma.

Chris: Będziecie rzucać w siebie piłkami i każda zbita osoba daje wam jeden punkt. Najpierw zrobimy to na zasadzie, że wszyscy będą walczyć przeciwko sobie i próbować wyeliminować kogokolwiek - a potem turnieje. To zobaczmy, kto będzie miał szczęśliwy dzień i wybierze odpowiednie składy.

Dawn (PZ): Nie miałam okazji porozmawiać z moim sojuszem - tamci już się pewnie ustawili.

Chris spogląda na uczestników.

Chris: Kto chce wybierać?

Parę osób podniosło rękę do góry.

Chris: Niech wybierają Lightning i Kathy.

Kathy (PZ): Czuję się tym szczerze wyróżniona. Często byłam liderką zespołu w różnych dziedzinach sportowych.

Lightning (PZ): I to się nazywa normalna gra! Lightning poprowadzi swoją sha-drużynę do zwycięstwa!

Chris: Pozwolę wybrać Kathy pierwszej.

Kathy (PZ): Jest tylu fajnych ludzi. Ciężko skomponować dobrą drużynę.

Kathy: Samey.

Samey uśmiechnęła się i stanęła koło Kathy.

Samey: Wybierzesz Amy następną?

Kathy: Skąd…

Lightning: Wybieram moją ukochaną Izzy <3

Izzy wskakuje na ramiona Lightninga.

Izzy (PZ): To taka randka, ale musimy uważać na piłki ^^

Kathy: Wybieram Cody’ego.

Cody: Fajnie.

Dołącza do Kathy i Samey. W międzyczasie Izzy i Lightning spoglądają na Owena.

Lightning: Ow-wen. Chyba tak sha-nazywasz.

Owen przybił piątkę z Izzy.

Owen: Jak tam wam idzie związek? :DDDD

Izzy: Cudownie <3

Owen: Pamiętam jeszcze, jak my byliśmy razem. B)

Izzy: Się wie. Te chwile są niezapomniane ;)

Owen otarł jedną łzę.

Kathy: Dawn.

Dawn bez słowa udała się do niej.

Lightning: Skoro wy wybraliście dziwaczkę…

Dawn zmierzyła go wzrokiem.

Lightning: ...wezmę wysoką Jasmine.

Jasmine przybiła z nim żółwika.

Jasmine: Zetrzemy przeciwników na miazgę :p

Dawn: Nie doczekasz się tego, słoneczko. :)

Jasmine: Nasza drużyna jest zdecydowanie lepsza.

Dawn: Hah, nie dość, że się wtrąca w nieswoje sprawy, to jeszcze musi obrażać innych. Genialna przyjaciółka. Dobrze mówię, Samey?

Dawn puknęła ją.

Samey: Ale to przecież ty ją prowokujesz.

Amy: I nie nazywaj ją Samey, tylko Sammy.

Wszyscy wybałuszają oczy.

Cody: Nie rozumiem tego, co się dzieje. ;o

Amy: Stanęłam w obronie własnej siostry. Wielkie mi halo. Nie róbmy z tego zamieszania. ;-;

Alejandro: Ta wredna blond krowa ma rację.

Amy: Mówiłeś coś, szmaciarzu? Idź zajmij się tym swoim Tylerkiem i daj nam żyć. ;p

Alejandro westchnął.

Kathy: Wybieram Bricka.

Dawn założyła ręce.

Dawn (PZ): Jeszcze Sierra i Jasmine szykuje się na ostry łomot.

Lightning: Nie wiem, kogo wybrać. Lightning słabo was kojarzy.

Wskazuje palcem na Dawida.

Dawid: No to wygraliśmy.

Kathy: Wybieram Jocelyn.

Jocelyn dołącza do Kathy.

Jocelyn: Proponowałabym wybrać kogoś… silniejszego?

Dawn: Shawn, aby uśpić czujność Jasmine? Dobra myśl.

Lightning: Sky.

Sky: Ulga.

Jocelyn nerwowo przełknęła ślinę i nagle puknęła lekko Kathy.

Jocelyn (PZ): Zapowiada się totalna miazga… Nie wierzę, że to mówię ale… o_o.

Jocelyn: Proponuję wybrać Alejandro.

Znowu wielkie zaskoczenie.

Alejandro: Heheh, ta nowicjuszka całkiem dobrze gada.

Kathy: W końcu to tylko wyzwanie. Alejandro.

Alejandro posyła im wredny uśmieszek.

Lightning: Tyler.

Jasmine strzeliła facepalma, Dawn tylko parsknęła śmiechem.

Kathy: Dakota.

Dakota: Jupi! ^^

Lightning: Amy.

Amy odetchnęła z ulgą.

Kathy: Shawn.

Dawn (PZ): Wreszcie…

Shawn niechętnie dołączył do Kathy. Jasmine trochę się wkurzyła i szepnęła coś Lightningowi na ucho.

Lightning: Sam? No okej.

Sam wzdycha, macha do Dakoty i dołącza do Lightninga. Dakota jest zła na Jasmine.

Dakota (PZ): Lala, zamierzam ciebie zbić jako pierwszą za wybranie niewłaściwej osoby do drużyny. ;)

Kathy: Bridgette.

Bridgette: Ekstra :)

Lightning: Aisha?

Aisha idzie po cichu do nich.

Zostało pięć osób do wyboru.

Kathy: Dave.

Dawn (PZ): Coraz lepiej ;)

Dave (PZ): Czas pokazać, na co mnie stać.

Lightning: Nie wiem, którego z was wybrać. To może ty.

Pokazał palcem na Matti’ego.

Matti: Spoko.

Kathy spogląda na Sierrę, która uśmiecha się do niej, Lindsay, która liczy sobie, ile palców ma na dłoni oraz Heath, który sobie stoi i nic nie robi.

Kathy (PZ): Wybrałabym Sierrę, tylko boję się, że ten teatrzyk się zacznie.

Kathy: Sierra.

Sierra zaczyna piszczeć i od razu staje obok Cody’ego.

Sierra: Ktokolwiek ruszy mi Cody’ego, zagwarantuję mu syberyjskie warunki na tym polu! >:)

Kathy (PZ): A nie mówiłam? ._.

Lightning: Blondynka.

Lindsay: Ooo, mam drugie miejsce!

Alejandro (PZ): Boże, co z niej za kretynka… Ta kapuściana głowa leci pierwsza. -,-

Chris: Heath, możesz sobie wybrać, do której drużyny chcesz należeć.

Heath: Można do żadnej?

Alejandro: Tak. Spływaj leszczu.

Heath: Do mnie mówisz? Boże, jaki ty żałosny jesteś. You’re cancelled.

Od razu staje w zespole Lightninga. Dakota, Bridgette i Sierra są wkurzone na Alejandro.

Alejandro: Mamy większe pole do manewru.

Heath: Tak, ty z Tylerem chyba…

Wszyscy zaczęli się śmiać. Nagle Alejandro wziął piłkę i cisnął z całej siły w twarz Heatha.

Heath (PZ): Nie dam się pomiatać takiemu żenującemu pedałowi, jakim jest Alejandro. Właśnie znalazł sobie następnego wroga do listy.

Jasmine: Nawet ja bym się nie spodziewała, że ktoś tak potrafi zrobić. Jesteś strasznie chamski.

Dawn: A ty się wpierdzielasz w rozmowy każdego i musisz być wszędzie obecna. Jak masz owsiki, to pogrzeb w tyłku, wyjmij wszystkie i następnie weź się za życie.

Jasmine: Słuchaj, ja nie wiem z jakiego Księżyca się urwałaś, ale jesteś wyjątkowo dziw....

Dostała nagle w twarz piłką od Dawn.

Dawn: Coś mówiłaś, olbrzymko? ;)

Lindsay nagle rzuca piłką i Dawn też dostaje w ryj.

Lindsay: Całkiem fajna zabawa :D

Dawn (PZ): Nawet tego nie skomentuję… Szkoda strzępić język na tak żałosną i bezmyślną osobę jak Lindsay.

Zaczyna się gra. Szef rzuca 3 piłki dla drużyny Lightninga i 3 dla drużyny Kathy. Dawn chwilę przed gwizdkiem obmawia strategię z Brickiem, Sierrą i Cody’m.

Dawn: Wszyscy rzucamy w Jasmine.

Brick, Sierra, Cody: Okej.

Brick, Sierra i Cody trzymali piłki w drużynie Kathy, a u Lightninga grę zaczynali Sam, Matti i Heath. Na gwizdek rozpoczęło się rzucanie. Brick, Sierra i Cody wykonali polecenie Dawn oraz wszyscy rzucili w Jasmine, zbijając ją z boiska wszystkimi piłkami. Sam i Matti próbowali niecelnie trafić w Kathy, a Heath trafił w Alejandro.

Heath (PZ): Zemsta ;)

Nagle na tablicy widzą punkty dla Heatha, Bricka, Sierry i Cody’ego oraz krzyżyk przy Jasmine.

Chris: Jasmine out. Straciłaś trzy życia.

Jasmine: Każdy z nas ma trzy życia?

Chris: Tak.

Jasmine siada na ławce i jest rozkojarzona całą sytuacją. Gra toczy się dalej.

Jasmine (PZ): Wygląda na to, że dałam się upokorzyć Dawn. Mam nadzieję, że jej nie będzie szło aż za dobrze.

Dawn szło “aż za dobrze”. Trafiła w Aishę, Samey zestrzeliła Amy, a Shawn celował w Lightninga, co mu się nie udało. Heath jeszcze raz trafił w Alejandro, a Owen zaliczył trafienie na nieco rozkojarzonej Jocelyn.

Alejandro (PZ): Chyba coś za chwilę zrobię temu nędznemu frajerowi, ale najpierw…

Alejandro: Dacie mi trzy piłki?

Kathy: Nie.

Sierra: Spadaj.

Nagle Dawn i Brick dają mu swoje piłki. Ten od razu trafia dwa razy w Tylera.

Alejandro: Sorki >:)

W międzyczasie Izzy i Dakota trafiły w siebie nawzajem.

Izzy: Nieźle.

Dakota: Dzięki.

Amy: W takich chwilach żałuję, że w programie nie ma Duncana.

Obrywa od Alejandro, a potem od Kathy i musi zejść z boiska. Dołącza do skołowanej Jasmine i tylko wzrusza ramionami.

Amy: Co ja na to poradzę?

Kathy (PZ): To było w miarę satysfakcjonujące :)

Lightning trafia w Bricka, a Owen w Dave’a. Ten próbuje się zemścić i chce trafić w Sky, ale mu się to nie udaje. Sky szybko przechwyciła jego piłkę i trafiła mu w facjatę.

Sky: Nie tym razem, Dave.

Dave pokazuje jej środkowy palec. Dawn wykorzystuje okazję i trafia Sky. Heath trafia w Dave’a i ten odpada. Kolejne rotacje piłek. Cody i Sierra zostają trafieni przez Dawida. Shawn trafia Sama, następnie Izzy trafia w Jocelyn.

Jocelyn (PZ): Niezbyt mi idzie gra w zbijaka. Może uda mi się kogoś zbić?

Jocelyn dostaje piłkę i celuje w Heatha. Zalicza trafienie i jest z tego powodu zadowolona, ale jej zapał szybko ostudza Lightning, zbijając ją. Sam osłania się Tylerem przed zbiciem Shawna i Tyler odpada z gry. Alejandro cisnął mocno piłkę w Sama. Owen trafia w Dawn.

Jasmine: Tak :D

Dawn: Przestań się wtrącać w nieswoje sprawy…

Matti: Powtarzasz się trochę. xD

Dawn: Ach tak?

Dawn ma dwie piłki i Brick jedną. Od razu zbijają Matti’ego.

Sky (PZ): Odpada już od nas czwarta osoba. Musimy się skupić i wyeliminować kogoś mocniejszego od nich.

Brick (PZ): Mam doskonałą taktykę ^^

Dawid jeszcze raz trafia Sierrę i Cody’ego oraz nie daje się zbić Shawnowi. Bridgette trafiła Sama i ten odpada.

Sam (PZ): Mogło być lepiej.

Samey trafia Lightninga i Aishę, Aisha wreszcie się wzięła za grę i trafiła Bridgette.

Shawn nie trafia w Lindsay, Lightning nie trafia w Samey, Cody nie trafia w Dawida, a Sierra nie trafia w Owena. Owen jednak trafia w nią i Sierra out. Cody szybko podzielił jej los, kiedy został zbity przez Izzy.

Alejandro strzelił z całej siły w Lindsay, a Dawn trafiła Lightninga, natomiast Izzy i Owen trafili Kathy.

Lindsay (PZ): Ała, ten debil nie walnął tak mocno, że głowa nawala… ;-;

Lindsay oddała piłkę Heathowi, a ten próbował trafić w Kathy, jednak się przeliczył i oberwał od Dakoty. Dostał kolejną szansę oraz on i Alejandro zestrzelili siebie nawzajem.

Lindsay: Zemsta!

Dostała od Dawn.

Dawn: ZEMSTA! >:)

Sky (PZ): 7 vs 6, szanse są poniekąd wyrównane.

Aisha i Bridgette próbowały siebie zbić, ale nic z tego nie wyszło. Sky trafiła w Shawna.

Sky: Wybacz. xD

Shawn: Nie szkodzi. :p

Lightning trafia w Shawna i przybija żółwika ze Sky. Kathy nagle odpada poprzez trafienie Dawida.

Dawn: Super…

Obrywa od Owena.

Dawn: Brick, weź wykończ tego grubasa, dobrze?

Bridgette: Możesz trochę kulturalniej?

Dawn: Jasne. Załatw miażdżycę.

Izzy trafiła Dawn i ta zeszła z boiska.

Izzy: Tego już za wiele. Mam ciebie dosyć. Nie pozwolę sobie, żeby taka dziwaczka jak ty obrażała moich przyjaciół, bo coś z nią jest nie tak.

Brick: To tylko gra przecież.

Izzy: Jasne. To tylko gra...

Brick i Dakota zbijają Izzy.

Izzy (PZ): Mogłam tę przemowę zostawić na później. :/

Dawn (PZ): I tak mam sześć punktów. Izzy to chyba kolejna furiatka dla Jasmine? Na każdego przychodzi czas, rozbiję te wasze żałosne grupki.

Aisha unika piłki od Shawna, Sky nie daje się zbić Brickowi, nagle Lindsay trafia Bricka i to bardzo mocno.

Brick: AŁ! :/

Lightning (PZ): Ale z niego sha-baba…

Samey: Zostaliśmy w czwórkę, prawda?

Bridgette: Jak widać.

Shawn i Sky zbijają siebie nawzajem. Sky zostaje ostatnia szansa, ale dla Shawna to eliminacja z wyzwania.

Sky: Znowu. xD

Samey (PZ): Tylko ja, Owen i Dawid ani razu nie zostaliśmy trafieni. Zapowiada się ciekawa batalia. Oprócz mnie do zespołu należą jeszcze z grających tylko Bridgette i Dakota. Taki team blondynek, nie dajmy się im wykiwać ^^

Owen i Lightning celują w Samey, ale ta pokazuje im swoje zdolności i nie daje się tak łatwo wyeliminować. Izzy dołączyła do rzucania w nią i nagle cała gra przeistoczyła się we wszyscy kontra Samey. W końcu Dawid trafia dziewczynę.

Aisha przy okazji trafia Bridgette, ale zostaje pod ostrzałem Dakoty. Dakota próbuje trafić albo w Aishę, albo w Lindsay, jednak jej się to nie udaje.

Lightning znowu uaktywnił się na boisku i celuje w Bridgette, jednak nie trafia, za to Samey położyła kres jego grze.

Samey (PZ): Nareszcie…

Otarła pot z czoła.

Samey (PZ): Nie wiecie, jak to jest, kiedy się jest pod presją bycia kozłem ofiarnym w grze. Wywaliłam ich najmocniejszego gracza, ale sama nie dam rady wszystkich pokonać. :d

Lightning siada koło Izzy i całuje ją w policzek. Samey trafiła Dawida.

Dawid (PZ): Nieźle gra. ;)

Lindsay trafia Dakotę, a Sky Bridgette. Samey lekko panikuje.

Samey (PZ): Zostałyśmy tylko ja z dwiema szansami i Dakota z jedną kontra nietrafiony ani razu Owen, Sky, Aisha, Lindsay i Dawid. Może być gorzej? :s

Samey wreszcie trafia Lindsay i bawi się w ostrzał z Dawidem. W międzyczasie Sky i Owen na przemian atakują Dakotę, jednak ta im się nie daje i eliminuje z gry Aishę.

Sky (PZ): Teraz gra o wszystko.

Owen i Sky wzięli się za Samey, ale żadne z nich nie daje się trafić. Dakota zajęła się za Dawidkiem i nagle postanowiła go lekko uwieść, odgarniając włosy od tyłu. Dawid się chwilowo rozkojarzył i nagle Samey z Dakotą zbiły go, przybijając piątkę.

Dawid (PZ): Uwielbiam blondynki. Muszę do niej zagadać po wyzwaniu. Wiem, że jest z Samem, ale czy nie odmówiłaby mi przyjaźni? :D

Pręży swoje mięśnie.

Na placu boju zostały trzy cudowne dziewczyny (Sky, Dakota i Samey) oraz jeden chłopak - Owen. Cała czwórka próbowała zbić kogoś nawzajem, a wyeliminowani zawodnicy bardzo ich zachęcali do męczącej walki. Koniec końców Sky została trafiona przez Samey. Dziewczyna rozgrzała swoje kciuki i zrobiła łódkę z dłoni.

Samey: Świetnie ^^

Owen kontra Samey i Dakota. Owen wykorzystał swoje umiejętności i po minucie zbił Dakotę. Została walka gladiatorów, jednak Owen szybko trafił Samey drugi raz.

Samey (PZ): Męczący pojedynek :/

Owen i Samey cały czas obrzucali się piłkami i żadne z nich nie dawało się trafić, nagle Owen trafił Samey po raz ostatni. Drużyna Lightninga zaczęła bić brawa Owenowi.

Izzy: Wiedziałam, że nasz kochany grubcio Owen da sobie radę! <3

Dawn: Widzisz? Sama go nazywasz grubciem.

Jasmine: Bo może.

Brick: Przestań się wtrącać.

Dawn uśmiecha się do Bricka.

Dawn (PZ): To będzie początek pięknej przyjaźni :)

Chris: Okej, Owen wygrywa wyzwanie dla “zespołu”, ale to nie koniec. Będziemy grali jeszcze małe pojedynki 1 vs 1, bo nie wyłoniliśmy niezwyciężonego.

Wszyscy: CZY TY SOBIE Z NAS ŻARTUJESZ?!

Chris: No co? To była rozgrzewka.

Heath: Nie… Ja mam dość. ;-;

Chris: Na pewno w dodatkowym pojedynku nie wezmą udziału: Jasmine, Amy, Dave, Matti, Tyler i Sam z zeroma punktami. Grają wszyscy, którzy zdobyli dwa punkty i więcej oraz dwie szczęśliwe osoby z jednym punktem.

Jocelyn, Sierra, Cody, Kathy i Bridgette patrzą na siebie.

Chris: Kto chce grać?

Cody i Sierra podnoszą rękę do góry.

Jocelyn (PZ): Pójdzie ten, kto zrobi większą zadymę :P

Chris: Dobrze >:)

Blaineley wyjmuje jakąś kartkę.

Blaineley: Pozostałe dziewięć osób, które nie będą uczestniczyły w wyzwaniu, są automatycznie zagrożone.

Jasmine, Amy, Dave, Matti, Tyler, Sam, Jocelyn, Kathy i Bridgette: o________________O

Jocelyn: Nawet ja? Mimo tego, że ostatnio wygrałam? ;o

Blaineley: Tak. Bez dyskusji.

Jocelyn przegryzła wargę.

Jocelyn (PZ): Tyler wyleci.

Dawn (PZ): Jasmine wyleci. Zbieram na nią głosy.

Owen (PZ): Powinna wylecieć Amy. Nie to, że jej nie lubię, ale była w jednym sezonie wredna dla swojej siostry i chciała ją zabić.

Amy (PZ): Jestem pod wrażeniem. Może zdobędę głosy od…? Sama nie wiem. Trochę czuję się pewna siebie, ponieważ według mnie to Dave i Tyler otrzymają najwięcej głosów.

Chris: Pojedynki wyglądają następująco:

  • Sierra vs Lindsay
  • Cody vs Aisha
  • Shawn vs Heath
  • Lightning vs Brick
  • Izzy vs Dawn
  • Sky vs Alejandro
  • Dakota vs Dawid
  • Samey vs Owen

Blaineley: Bazowane na waszych zdobytych punktów, czyli będzie się działo. ;p

Chris: Zwycięzca dostanie specjalną nagrodę, wiemy już wszyscy, że jesteście bezpieczni i…

Blaineley: Zdradź jeszcze więcej, to ci obetnę kawałek języka. ;)

Blaineley się uśmiechnęła do uczestników.

Blaineley: Zaczynamy!

Sierra i Lindsay ustawiły się na ringu i otrzymały piłkę od Szefa Hatcheta. Sierra od razu trafiła Lindsay bez żadnego problemu.

Blaineley: Sierra przechodzi dalej, a Lindsay dołącza do przegranych. Teraz Cody kontra Aisha.

Pojedynki były dosyć sprawnie przyrządzone, ponieważ przestrzeń została trochę ograniczona. Aisha wygrała z Cody’m po dwóch minutach unikania od niego piłki.

Blaineley: Aisha przechodzi dalej, Cody dołączy do wyeliminowanych w zadaniu. Teraz Shawn na Heatha!

Heath: Można położyć tę walkę?

Blaineley: Tak… -.-. Shawn przechodzi walkowerem. Teraz Lightning kontra Brick.

Lightning i Brick zmierzyli siebie wzrokiem, następnie unikali piłek. Koniec końców minęło pół minuty i Lightning wycelował piłką prosto w krocze Bricka. Ten aż skulił się z bólu.

Blaineley: Lightning awansuje, z Brickiem się pożegnamy. Następne!

Izzy i Dawn miały bardzo ciekawy pojedynek za sobą.

Izzy: Możesz powiedzieć, co ciebie ugryzło?

Dawn: Gorzej się czuję, mam problem natury medycznej. :v

Celują w siebie nawzajem.

Dawn: No wiesz, przychodzą takie dni, kiedy kobieta… no wiesz… nie jest taka super, jaka by jej się zdawało.

Izzy: Ja tam ani razu nie miałam takiego problemu. ;u;

Dawn: Serio?

Izzy: Tak.

Cały czas unikają piłek.

Dawn (PZ): Zagadanie jej to dobry pomysł.

Izzy (PZ): Nie lubię kłócić się z ludźmi. Zawsze jestem zdania, że z każdą wredotą da się dogadać, niezależnie od tego, jak bardzo byłaby okropna. Mam nadzieję, że nie trafię tutaj podczas obozu na następną Heather czy następnego Harolda, chociaż jego pseudo-strategia z czasem zdaje mi się coraz żałośniejsza.

Dawn wreszcie trafia Izzy.

Izzy: Niezły cel.

Izzy (PZ): Raczej lepiej idzie mi rzucanie w kogoś, aniżeli unikanie piłek. Unikanie czegokolwiek? Miałam taki okres, że lubiłam się awanturować z taką jedną królową pszczół w mojej szkole. Straszna z niej gburowata hipokrytka. Obrywałam od niej wielokrotnie jedzeniem, ale ona za to dostała ode mnie prezent. Skoro tak bardzo lubi popularność, obrzuciłam ją kamerami. Przyszło paparazzi i zaczęło robić jej zdjęcia, a ta jak zwykle, nawet z limem będzie do nich pozować. Attention seeker szybko wyszła im z mody oraz zostałam ich nową przewodniczącą szkoły. Najgorsze jest, że kiedy wracałam do domu z moją przyjaciółką Mandee, ta miała odwagę, by spróbować wjechać w nas tandetnym porsche. Biedny samochód.

Następni do walki przystąpili Sky i Alejandro. Walka zakończyła się bardzo szybko oraz Alejandro wyszedł z niej zwycięsko.

Sky (PZ): Meh.

Dakota oraz Dawid walczą ze sobą.

Dawid (PZ): Nie dam rady jej uderzyć :/

Dakota (PZ): To tylko gra, hihi. :P

Dawid łapie piłkę od Dakoty. Udaje, że nie zna zasad gry.

Dawid: Co robimy teraz? xD

Dakota: Podajemy miłej koleżance.

Dawid: A proszę cię bardzo.

Podaje piłkę Dakocie tak, żeby złapała. Ta od razu łapie.

Dawid: I co teraz?

Dakota: Zbity będziesz. xD

Dawid unika strzału od Dakoty.

Dawid: Co tak ostro?

Dakota i Dawid się zaśmiali.

Dakota: Nie lepiej po prostu się poddać?

Dawid: Masz rację.

Podał jej jeszcze raz piłkę, a Dakota go trafiła w nogę.

Dawid: Gratuluję awansu ^^

Oboje się tylko śmiali. Sam dziwnie na nich spoglądał.

Dakota (PZ): Całkiem fajny z niego kumpel - przezabawny :D

Blaineley: I po krótkiej randce Dawid out z wyzwania. Zostają jeszcze Samey i Owen.

Samey (PZ): Nikt nie ma szans z Owenem :/

Owen (PZ): Myślę, że powinienem dać jej fory.

Samey i Owen stają naprzeciwko siebie. Owen rzuca w Samey i nie trafia, ale od razu wiemy, że walka będzie trwała w najlepsze. Każdy w milczeniu oglądał rozrywkę dwóch najmocniejszych graczy w zbijaka. Samey nagle obrywa w klatkę piersiową.

Blaineley: Owen przechodzi dalej! Wobec tego mamy już wszystkich, którzy się zakwalifikowali do następnej rundy!

  • Sierra vs Aisha
  • Shawn vs Lightning
  • Dawn vs Alejandro
  • Dakota vs Owen

Dawn (PZ): Jeśli wygram z Alerzygadłem, mam do pokonania na pewno Owena. Trzeba będzie coś działać w sprawie Jasmine, jest jeszcze ten Shawn… mam nadzieję, że on przegra z tym mięśniakiem.

Aisha i Sierra walczą ze sobą.

Sierra (PZ): W wyzwaniu nie dałam sobie rady, ale tutaj? Tutaj to mogę nawet być w najlepszej czwórce! B)

Sierra szybko zbija Aishę.

Sierra (PZ): A nie mówiłam? Wszystko dla mnie i dla sojuszników - Dawn, Bricka oraz Cody’ego.

Blaineley: Sierra awansuje do półfinału, a Aisha niestety odpada. Teraz walka Shawna i Lightninga!

Lightning: Lightning zmiecie cię na proch! Sha-boom!

Shawn nie odpuszczał mięśniakowi oraz próbował go trafić. Miał z tym niemałe problemy i Lightning szybko wyoutował go z gry.

Blaineley: Lightning zmierzy się ze Sierrą w półfinale!

Sierra (PZ): Czarno to widzę, no trudno. xD

Blaineley: Czas na bardzo ciekawą walkę, Dawn kontra Alejandro!

Jasmine (PZ): Ciężko powiedzieć, komu tutaj kibicuję. Oboje zaleźli mi za skórę.

Sky (PZ): Mam złe przeczucia wobec Dawn, ale tylko ten jeden raz stanę po jej stronie. Alejandro to wkurzający patafian, który eliminował dziewczyny w Trasie, a teraz sobie przekabacił biednego Tylera.

Dave (PZ): Nie wiem czemu, ale odnoszę takie wrażenie, jakby Alejandro coś zrobił Tylerowi. On się zachowuje przecież jak jego marionetka. Widziałem, jak ostatnio Tyler wyjadał śmieci. Dosłownie. Alejandro wrzucał go wielokrotnie do kosza i ten zajadał się ogryzkami. Trzeba będzie to sprawdzić, ale boję się, bo jestem sam… Tak… Zachowałem się znowu jak matoł i spartoliłem na boisku :(

Lindsay: Meh, ta walka nie jest interesująca. Chciałabym usłyszeć coś ciekawszego.

Nagle słychać piosenkę Charli XCX ‘1999’. Zadowolona Lindsay zaczyna śpiewać.

Kathy: Nie lubię tego :/

Sky: Nie da się ukryć, ta piosenka jest czasami bardzo irytująca…

Jocelyn: Dobrze, że nie słyszałaś jej w “bitches” razem z Tove Lo i paroma przyjaciółkami.

Sky: Znam to, ale “piosenka” pogrąża samą siebie. Nie potrzeba żadnej opinii.

Dawn: Jak to dobrze, że nie siedzę w popie. Jak słyszę takie “księżniczki” jak Marina and the Diamonds to mi jest niedobrze od razu.

Amy zaczęła śpiewać “bitches” ku obrzydzeniu wszystkich.

Alejandro: Zamknij się, idiotko.

Amy: Ale mnie ta piosenka się podoba, rzecz gustu. Jak chcesz coś skrytykować, podejdź wprost i to powiedz danej osobie w twarz.

Dawn zbija Alejandro.

Dawn: Gra się dawno zaczęła. Dzięki Amy za zaśpiewanie tej maszkary, przynajmniej dostałam się dalej. :p

Shawn zaczął buczeć. Amy tylko przewróciła oczami.

Amy (PZ): Z deszczu pod rynnę. Tutaj nie dało się wybrać lepszej osoby, jeśli obie są tragiczne. xD

Ostatni pojedynek, czyli Dakota na Owena. Dakota tylko robi dziwny uśmieszek i następnie bierze się za unikanie piłek.

Dakota: Nieźle rzucasz.

Wykorzystuje okazję i próbuje trafić Owena w ramię, ale ten szybko łapie jej piłkę.

Sam: Dakota, wierzę w ciebie! :D

Dakota dostała minimum motywacji, żeby działać przeciwko Owenowi. Nasza blondynka postanowiła dać czadu przy piłce oraz unikać paru mocnych rzutów od Owena. Gra w nieotrzymanie przedmiotem trwała w najlepsze, a zawodnicy odczuwali nią lekkie znużenie.

Izzy (PZ): Wyobrażam sobie taką batalię Owen na nas wszystkich. Wszyscy wiemy, że Owen wygrałby tę konkurencję z palcem w nosie :D

Dakota po kwadransie nużącej rozrywki wreszcie odpadła z gry. Uczestnicy zaczęli bić im brawa.

Blaineley: Wspaniała, aczkolwiek długa gra. Owen przechodzi dalej i w ten sposób poznaliśmy czwórkę najlepszych zawodników!

  • Sierra vs Lightning
  • Dawn vs Owen

Dawn (PZ): Wiedziałam, że to kiedyś nastąpi. Chyba za dużo będę oczekiwała, jeśli powiem, że ja i Sierra znajdziemy się w finale.

Sierra kontra Lightning. Oboje byli dobrzy w rzucani, ale w unikaniu niekoniecznie. Sierra wykorzystała swoją tęsknotę do Cody’ego w bardzo dobry sposób.

Sierra (PZ): Piłka to Cody, a celem będzie trafienie w sam środej piankowej trampoliny albo wisienek. Wisienki jak nie trafię, a piankowe, miękkie niebo? Domyślcie się, jeśli zbiję Lightninga.

Sierra unikała piłek od Lightninga.

Sierra (PZ): Z kolei wyobraziłam sobie, że Lightning to Chris, a każda piłka to oszczerstwo na mój temat. Tak, trochę tych dziwactw pozostało, hihi. xD

Sierra po ośmiu próbach wreszcie zbija Lightninga i jest z tego powodu bardzo dumna. Niektórzy zaczęli bić jej brawa.

Cody: Wiedziałem, że da sobie radę :)

Alejandro pokazał Lightning’owi kciuk w dół i zaczął się śmiać. Lightning trafił w brzuch latynosowi.

Lightning: Pamiętasz, że to dziwaczka ciebie zbiła wcześniej ode mnie, Al? >:)

Dawn wchodzi na jego miejsce i nic nie mówi.

Brick: Uważaj, płaskomózgi, bo twoje mięśnie kiedyś pokryją całego ciebie, a wskaźnik ego spowoduje, że eksplodujes.

Amy: Haha, a jaki to poprzednio był oddany swojej poprzedniej drużynie i nie pozwolił, żeby Mike, Zoey i Cameron zostali zjedzeni przez susły w toksycznej kopalni. Już nie zgrywasz żenującego bohatera?

Jasmine: Właśnie, co z Ruth?

Brick: Moją cudowną i wspaniałą dziewczyną, która ciebie pokonała w poprzednim sezonie, bo byłaś szkodnikiem? ;)

Jasmine: Bez komentarza.

Dawn: Ooo, to Jasmine sabotowała innych? No proszę, jakie piękne fakty wychodzą na temat “mistrzyni przetrwania”.

Dawn (PZ): Chyba uda mi się ją pogrążyć.

Heath (PZ): Z tym to akurat racja, Jasmine jest trudnym przeciwnikiem do pokonania.

Dawid (PZ): A co w tym złego, że ktoś sabotował innych? Wielokrotnie bohaterowie niszczyli sprzęt innych, aby zdobyć przewagę nad przeciwnikiem, przykładowo Ordon kazał wysadzić redutę, aby broń nie dostała się w ręce Rosjan, a Roland zniszczył swój święty miecz, by wróg nie mógł go zdobyć.

Jocelyn (PZ): Ja dopiero dowiedziałam się o istnieniu Totalnej Porażki sezon wcześniej, także nic nie wiem. Dawn sporo wie, więc chętnie ją podpytam.

Sam (PZ): Dawno nie brałem udziału w programie, ale chyba nie wylecę tak szybko, a przynajmniej mam taką nadzieję. Nie zdążyłem się jeszcze nacieszyć wspólnym czasem z Dakotą, no i przy okazji chciałbym poznać paru nowych kumpli.

Dawn rozpoczęła walkę z Owenem.

Dawn: Owen, chciałam cię przeprosić za to, że wyśmiewałam się z twojej wagi. Emocje mnie podniosły, a zdarzy mi się powiedzieć kilka głupstw >_>

Amy: Nie słuchaj jej Owen! Ona manipuluje ludźmi!

Chris: Amy za przerywanie udziału w wyzwaniu otrzymuje dwa karne głosy na ceremonii.

Amy: Kogo obchodzi twoje zdanie?

Dawn: Właśnie?

Owen: Co do mojej wagi to spoko. Nie gniewam się.

Dawn: To miło :)

Jasmine (PZ): Polubiłam Amy. Nie spodziewałabym się po niej, że stanie po mojej stronie. No dobra, nikt tego się po niej nie spodziewał. Osobiście jestem nawet pod wrażeniem.

Owen: Powodzenia w grze.

Dawn: Wzajemnie.

Dawn trochę skorzystała ze swoich tajemniczych mocy, żeby unikać piłek. Teoretycznie nie było to zabronione oraz pozytyw był tego taki, że nikt dokładnie nie znał dziewczyny. Dawn słabo rzucała, ale wyjątkowo dobrze unikała piłki. Nagle złapała od Owena.

Dawn: Co się stanie, jak złapie?

Jasmine: Musisz go zbić i tak. ;)

Dakota: Ma prawo się zapytać. Nie musisz się we wszystko wtrącać.

Jasmine westchnęła.

Jasmine (PZ): Najlepiej to będzie w ogóle się do nich nie odzywać… Cokolwiek nie powiem, jestem za to skrytykowana.

Szef: Gramy do zbić, a nie kto złapie, to odpada i ktoś wchodzi na twoje miejsce.

Dawn: Dobra.

Rzuca wprost do Owena i ten ją zbija.

Dawn (PZ): Dziwna gra, tamta wersja była zupełnie lepsza. Przeczuwam, że Szef się wkurzył za wygraną Harolda wtedy albo teraz faworyzuje Owena.

Dawn dołącza do przegranych, ale zatrzymuje ją Blaineley.

Blaineley: Masz jeszcze jedną grę. Z Lightningiem. O trzecie miejsce.

Dawn uśmiechnęła się lekko.

Dawn (PZ): Odegram się za te wszystkie dziwaczki. ;)

Walka o trzecie miejsce właśnie się zaczęła, ale również szybko miała swój koniec. Dawn miała w rękach piłkę i trafiła Lightninga w krocze.

Dawn: Na razie.

Odchodzi dumna z siebie.

Chris: Dawn ma oficjalnie trzecie miejsce, więc pozostaje nam tylko finał - Sierra kontra Owen!

Dawn podchodzi do Blaineley.

Dawn: Po co graliśmy znowu?

Blaineley: Trzecie miejsce dostanie dodatkowy przywilej.

Dawn: Ooo, jak miło.

Brick w międzyczasie realizował swój plan. Zagadał w tym celu Dakotę.

Brick: Mogę liczyć na twój głos na Jasmine?

Dakota: Jasne. Strasznie mnie wkurza.

Brick pyta po kolei wybrane osoby.

Brick: Mogę liczyć na twój głos na Jasmine?

Matti: Okej.

Uścisnęli sobie dłoń.

Brick pyta o to samo następną osobę.

Brick: Mogę liczyć na twój głos na Jasmine?

Kathy: Ym, nie? I nie rozumiem, czemu aż tak bardzo chcesz ją wyrzucić z gry?

Kathy założyła ręce.

Brick: Jest silnym zagrożeniem.

Kathy: Tutaj sporo osób jest silnym zagrożeniem. Mi to tylko wygląda na żenujący spisek, także nie, nie możesz liczyć na mój głos. A teraz do widzenia i szukaj sobie innych.

Pomachała mu na pożegnanie, a Brick westchnął.

Brick (PZ): Nawet mi się podoba :)

Kathy (PZ): Nie lubię, kiedyś ktoś mnie prosi o głosowanie na kogokolwiek. Wolę sama o tym zdecydować. A tak poza tym, ja nawet nie głosuję dzisiaj. Jestem nominowana do opuszczenia do programu przecież.

Sierra i Owen rozpoczęli walkę. Sierra cały czas naparzała w Owena i nie miała dosyć. Owen również odpowiadał jej mocnymi, silnymi i zdecydowanymi rzutami, ale ambicje Sierry lekko go przezwyciężały.

Sierra (PZ): Nie zawiodę Dawn. B)

Owen nagle trafia Sierrę. Rozbrzmiewają fanfary.

Owen: Juhu!

Sierra: Brawo Owen. :p

Cody: Gratuluję drugiego miejsca, Sierra.

Sierra uśmiechnęła się do Cody’ego.

Blaineley: Zadanie wygrywa Owen! Czas, aby nagrodzić was za całą grę. Owen ma nie tylko immunitet, ale… może wybrać, kto z zagrożonej 3 opuści program!

Shawn (PZ): Tyle dobrego. Może nie wyleci Jasmine.

Blaineley: Sierry głos liczy się podwójnie, a Dawn… może ocalić dwie osoby przed eliminacją spośród dziewięciu nominowanych: Jasmine, Amy, Dave’a, Matti’ego, Tylera, Sama, Jocelyn, Kathy i Bridgette.

Dawn: Sama nie wiem, ten wybór jest trudny. Nie lepiej to wylosować lub oddać przywilej komuś innemu, na przykład… sama nie wiem, Brickowi?

Brick uśmiecha się, Dawn tak samo, ale ukrywa swój uśmiech i zakrywa usta.

Blaineley: Niech ci będzie. To kogo ocalisz?

Dawn (PZ): Uknułam już kolejny, świetny plan. :p

Brick: Dave i Tyler. Są słabi.

Część osób wyraża z tego powodu olbrzymie niezadowolenie.

Brick (PZ): Łatwiej będzie wyrzucić Jasmine teraz ^^

Dave (PZ): Uff? ._.

Blaineley: Wobec tego pozostaje tylko siedem osób, na które można głosować, w tym Amy już z dwoma głosami na starcie. Głosują tylko ci, którzy awansowali do drugiej rundy, więc każdy z wyjątkiem nich - Dave i Tyler oznaczeni jako bezpieczni również nie mają prawa do głosowania.

Ceremonia

Odbywa się pierwsza ceremonia w programie. Kambodżański nastrój poprawiało ognisko podobne scenerią do tego z Totalnej Porażki na wyspie Pahkitew.

Blaineley: Omówię wam zasady najszybciej jak się da. Wszyscy z wyjątkiem dziewiątki (teraz już siedmiu zagrożonych) będzie głosowało na dwie osoby do opuszczenia programu, a Owen z zagrożonej trójki wybierze, kto powinien nas opuścić. Od razu mówię, zawsze będzie można (z wyjątkiem Fabiana) powrócić. System odkupienia wciąż jest w grze.

Wszyscy zaczęli bić brawa.

Blaineley: Będziemy lecieć w kolejności alfabetycznej. Aisha, zaczynasz.

Aisha (PZ): *po cichu wrzuca głosy na Jasmine i Sama*

Alejandro (PZ): To będzie bardzo ciekawe. *wrzuca głosy na Jasmine i Jocelyn*

Brick (PZ): Ale jestem z siebie dumny. ;) *wrzuca głosy na Jasmine i Kathy*

Cody (PZ): Sam nie wiem, tutaj jest wielu fajnych ludzi, ale nie ma ani Alejandro, ani Tylera, więc… *wrzuca głosy na Jasmine i Amy*

Dakota (PZ): Ja to nie znam oprócz Sama stąd kogokolwiek. Trzeba będzie się powoli poznawać ze wszystkimi. *wrzuca głosy na Bridgette i Jasmine*

Dawid (PZ): Hmmm… *wrzuca głosy na Jasmine i Matti’ego*

Dawn (PZ): *wrzuca głosy na Amy i Jasmine*

Heath (PZ): Bez zbędnego gadania. *wrzuca głosy na Jasmine i Sama*

Izzy (PZ): Najmniej was znam. *wrzuca głosy na Matti’ego i Sama*

Lightning (PZ): Słabe te nominacje. *wrzuca głosy na Jocelyn i Matti’ego*

Lindsay (PZ): Tylu fajnych ludzi, których nie znam. xD *wrzuca głosy na Amy i Jocelyn*

Owen (PZ): Nie podoba mi się, że muszę kogoś wywalić z programu. Gdybym mógł, zrobiłbym odcinek bez eliminacji. *wrzuca głos na Amy i Jocelyn*

Samey (PZ): Amy i Jasmine zagrożone, niedobrze. :/ *wrzuca głos na Matti’ego i Sama*

Sierra (PZ): *wrzuca podwójne głosy na Amy i Jasmine*

Shawn (PZ): Meh… *wrzuca głosy na Jocelyn i Sama*

Sky (PZ): Do opuszczenia programu z wyjątkiem Amy i Jasmine nominowane są same osoby, z którymi nie miałam ani razu styczności. O dziwo też żadne z nich nie zalazło mi za skórę. Trudno. *wrzuca głosy na Amy i Jocelyn*

Blaineley: Zaraz poznamy oficjalnie pierwszego, ale tak to drugiego wyeliminowanego uczestnika. Byliście dzielni, ale zdobyliście najmniej punktów.

Izzy (PZ): Jak tak mają wyglądać nominację, to nikomu nie zazdroszczę takiego stresu. :/

Blaineley: Tym razem jednak opłacało się dostać najmniej głosów. Bridgette i Kathy, otrzymałyście tylko po jednym głosie do eliminacji, więc dołączycie do pozostałych.

Rzuca im po piance.

Blaineley: Jeszcze dwie osoby będą bezpieczne przed eliminacją. Matti - dostałeś tylko i aż cztery nominacje, ale to za mało, by móc znaleźć ciebie w finałowej trójce.

Matti dostaje piankę od Szefa.

Blaineley: Została ostatnia bezpieczna posadka przed osądem Owena. Amy, Jasmine, Jocelyn i Sam - to was głównie uczestnicy nominowali do opuszczenia programu. Dodatkowo Amy miała już dwa głosy karne, co utwierdziło niektórych w przekonaniu, że to właśnie ty powinnaś odpaść, dodatkowo miałaś już raz czwarte miejsce. Jasmine tak samo. Jocelyn, ty wygrałaś ostatnio wyzwanie w bezsennotlonie i w zasadzie nie powinno ciebie tutaj być, no ale tak wygląda życie.

Jocelyn: Coś o tym wiem.

Blaineley: I w końcu Sam - tak jakoś musiały potoczyć się głosy. Dostałeś pięć głosów i to trochę mniej od pozostałych dziewczyn. Zostajesz z nami.

Sam podszedł do Dakoty, ta tylko pocałowała go w policzek. Dawid czuł się tym trochę osaczony.

Dawid (PZ): Czemu taka wspaniała dziewczyna jak Dakota zadaje się z maniakiem gier komputerowych?

Blaineley: Poznaliśmy w ten sposób zagrożoną trójkę. Amy, Jasmine, Jocelyn - podejdźcie do Owena.

Dziewczyny wykonują polecenie.

Owen: Eliminacja jednej z was będzie dla mnie ciężka, ponieważ lubię tutaj każdego z was, a przynajmniej na razie, bo nikt nie irytuje.

Kathy: Nawet Fabian?

Samey: On to wyjątek. Potrafi nawet sprawić, że Anioł Stróż się na niego pogniewa.

Owen nadal patrzy na znużoną Jocelyn oraz Amy i Jasmine, które były obojętne na ten wynik.

Szef: Uwielbiam, gdy ludzie tak się stresują. Miałem podobne nerwy, pisząc maturę z matematyki.

Jocelyn: My wszyscy mieliśmy, proszę Pana. :p

Część obozowiczów zaczęła się śmiać.

Szef: Widzisz, kruszynko? Takie matury wcale nie są przyjemne.

Jocelyn: A na jakie Pan uczęszczał?

Szef: Możesz mi mówić po prostu Szefie.

Jocelyn: Trochę gorzej, Pan brzmi nieco lepiej moim zdaniem. Ale w sumie szef? Czuję się trochę jako poddana. xD

Szef: W końcu to wy jako uczestnicy podlegacie pod prowadzących.

Brick (PZ): Ta ich gadka jest po prostu obrzydliwa…

Owen: No dobra, zdecydowałem. Program opuści…


Jasmine.

Jasmine spuściła głowę w dół.

Jasmine: Wiedziałam, że tak to się skończy. No trudno. Powodzenia Sky. Trzymaj się Shawn. Obyście zaszły jak najdalej Amy i Samey.

Brick (PZ): Wymieniła wszystkich swoich sojuszników, jakie to przeurocze.

Jasmine wzięła głęboki oddech, ale zapomniała o jednej rzeczy.

Blaineley: Z racji tego, że obchodzimy Lany Poniedziałek...

Szef spłukał wszystkim wężem ogrodowym, zraszaczem.

Amy: Super…

Blaineley: Poczuliście przedsmak nowego sposobu eliminacji. Jasmine?

Szef wzmacnia działanie zraszacza i wystrzelił Jasmine bardzo daleko aż na wielką piaskownicę.

Szef: Uff, całą noc to montowałem.

Blaineley: Uff, przynajmniej nie wyleciała do Tajlandii. A w sprawie tego państwa…

Mówi ciszej do Szefa Hatcheta.

Blaineley: ...Fabian wylądował w szpitalu i zgadnij co :). Nie ma go kto stamtąd wziąć.

Szef: Nie wałkuj już wątku na jego temat. Mały psychopata dostał za swoje. Jestem pewien, że znajdzie swoje miejsce w zakładzie psychiatrycznym.

Blaineley: Ano tak, racja.

Odgarnęła włosy.

Blaineley: Za sobą mamy już kolejnego uczestnika! Komu uda się dołączyć do Jasmine i będzie walczyć o powrót przy okazji? Czy Dawn będzie jeszcze spiskowała? Pojawią się jakieś ciekawsze zgrzyty między zawodnikami? Tego dowiecie się w następnym odcinku Odkupienia Totalnej Porażki: Przetrwania w Dzikiej Kambodży!

Zaciemnienie, ekran i napisy końcowe.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.