FANDOM


Wyspa Totalnej Porażki - nowy rozdział - odcinek 16

Chris: W poprzednim odcinku na Wyspie Totalnej Porażki - zawodnicy wzięli udział w grze pt. "Kto pierwszy spęka?". Każde z nich musiało się zmierzyć z tak trudnymi zadaniami, że jedynie nieliczni zdołali przejść przez pierwszy etap gry. Immunitet zdobył Trent, natomiast, o dziwo, z programem pożegnała się Heather. Na wyspie została już tylko dziesiątka. Co dziś wymyśliliśmy dla naszych konkurentów? Kto odpłynie Łódką Przegranych następny? Dowiecie się oglądając Wyspę Totalnej Porażki!

<czołówka>

<Leshawna, Gwen, Trent, DJ i Katie siedzą przy ognisku.>

Trent: Nie wiem jak wy, ale ja nie mogę uwierzyć, że Geoff zagłosował na Heather. Przecież nic mu nie zrobiła.

Gwen: Pewnie tamci go nastraszyli... teraz już nic nie poradzimy, musimy grać dalej. Trzeba obmyślić strategię.

Leshawna: Racja. Żeby i nas nie wykopali.

Gwen: Możnaby było Duncana włączyć do nas, żebyśmy mieli przewagę.

Katie: A co z Geoff'em?

DJ: On nas przecież zdradził, kochanie.

Katie: Każdy ma prawo do błędu, skarbie. Ja uważam, że powinniśmy mu dać szansę. Może się pogubił w tym wszystkim.

Trent: Niby można, ale co, jeżeli on tylko gra takiego roztrzepańca i ma plan działania?

Gwen: Nie bądź śmieszny. Geoff? xD

Trent: Już o takich przypadkach się wiele słyszało.

DJ: Ja mu nie ufam, tak samo jak Duncanowi. Zagłosowali na mnie, a gdy wróciłem to "siema mordko". Są dwulicowi.

Leshawna: Chłopie, nie przesadzaj... To Noah ich wtedy podburzył.

DJ: I oni tak po prostu mu uwierzyli? 

Leshawna: Dostarczył sfałszowane dowody, przyznam, że sama prawie uwierzyłam.

Katie: Teraz to nie jest istotne. Wymyślmy ten plan, bo będziemy odpadać jedno po drugim.

Gwen: Hmmm... jestem ciekawa, kogo teraz wybrali sobie za cel.

<Pokój zwierzeń>

Gwen: Po eliminacji Heather byłam zdziwiona. Ona akurat była najmniej skłócona z nimi. A przynajmniej nie tak jak ja czy Leshawna. A skoro jej już nie ma, to mogą celować we mnie, Trenta albo Lesh. Nie ma co, musimy działać.

<DJ i Katie przenieśli się na plażę, gdzie spędzają romantyczne chwile.>

Katie: Ach... cieszę się, że mam ciebie DJ... sama nie wiem czy wytrzymałabym tyle czasu na tej wyspie. Brakowało mi ciebie bardzo kiedy odpadłeś.

DJ: Na szczęście jestem z powrotem i tym razem tak łatwo się mnie nie pozbędą. Razem dotrwamy do finału misiu. <3

Katie: Chciałabym, żeby tak było... ale najpierw musimy się znaleźć w finałowej piątce, potem będziemy grali uczciwie, aż do finału. 

DJ: Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Chodź tutaj! <3

<Zaczęli się namiętnie całować. Obserwowała to Courtney, która była zniesmaczona widokiem i odeszła.>

<Pokój zwierzeń>

DJ: Katie jest cudowna... nie mogę uwierzyć w swoje szczęście, że mam taką wspaniałą dziewczynę! <3

Katie: DJ to fantastyczny chłopak, taki czuły, romantyczny i silny... Mam nadzieję, że ta gra nie zniszczy naszej relacji...

Courtney: Hm... a gdyby tak rozdzielić Katie od DJ'a? On juz raz wyleciał, to wyleci i drugi. Ale jej eliminacją też bym nie pogardziła... omówię to z Noah i Evą.

<Courtney zawołała Noah i Evę, żeby powiedzieć im, co planuje.>

Courtney: Słuchajcie... nasza słodka parka czyli Katie i DJ czuje się chyba zbyt pewnie. Co wy na to, żeby wziąć się za nich? ;)

Noah: Kusząca propozycja... DJ to skurwiel i powinien wcale tu nie wracać. Chętnie zobaczyłbym go drugi raz w Łódce Przegranych.

Eva: Ja z kolei pozbyłabym się tej siksy. Jest taka ułomna, a dotrwała aż do teraz. Ratował ją jedynie fakt, że inni narażali mnie się bardziej. Ona "tylko" pyskowała.

Courtney: Ja będę zadowolona obojętnie czy wyleci on czy ona. Oboje nie powinni już tutaj być.

Eva: Pogadajmy z Duncanem i Geoff'em. Może uda się ich jednak przeciągnąć na naszą stronę.

Courtney: Ja pogadam z Geoff'em. Ty się zajmij Duncanem.

Eva: Spoko.

Noah: A ja co mam robić?

Eva: Wkurwiaj ich, jak to najlepiej potrafisz. :)

Noah: Czysta przyjemność. ;)

<Pokój zwierzeń>

Eva: Nie doceniałam Courtney. Widze teraz, że jest dobrym strategiem. Zakochane pary zawsze stają się celem kiedy dostrzega się, że przetrwali za dlugo.

Courtney: Jeszcze dzisiaj powiemy do widzenia DJ'owi albo Katie. Nie mogę się doczekać. 

<Courtney spotkała Geoff'a, więc od razu zaczęła z nim rozmowę.>

Courtney: Hejka Geoff... mam takie pytanie. Co sądzisz o Dj'u i Katie? Strasznie się obnoszą ze swoją miłością, prawda?

Geoff: Czy ja wiem? To fajne, że się kochają. Życzę im powodzenia. :p

Courtney: No tak, tylko że nie uważasz, że są już tutaj za długo?

Geoff: Wątpię. Zasłużyli na finałową dziesiatkę. W przeciwieństwie do niektórych osób.

Courtney: Ooo... a kogo masz na myśli?

Geoff: Nie wiem czy mogę to powiedzieć akurat tobie. Znam twoje sztuczki dziewczyno. 

Courtney: Możesz być spokojny, ja nikomu nic nie powiem. 

Geoff: Jeżeli powiesz, to się pogniewam. xD

Courtney: Masz moje słowo. Ty powiesz mi, to ja powiem kto mnie wkurwia. ;)

Geoff: Okej. Na przykład Noah albo Duncan. Wcale nie powinni tutaj być. Eva i Gwen też irytują. Co do ciebie i Leshawny to jestem trochę neutralny. Potraficie wkurzyć, ale nie jesteście złe.

Courtney: Rozumiem. Natomiast mnie najbardziej wkurzają Eva i Noah. Oboje są tępi i psychiczni. Trzymam się z nimi tylko dlatego, że dzięki sojuszowi z nimi dojdę do finałowej trójki. Inaczej już dawno bym ich wykopała. Gdy dojdzie do półfinału, to wtedy wykopię tego padalca, a babochłopem zajmę się w finale. Oczywiście możesz mi pomóc ich pogrążyć, gdy będziemy w finałowej czwórce. Być może zamiast Evy, to ty znajdziesz się ze mną w finale.

Geoff: Interesujące. Ale zobaczę. :P

Courtney: Zastanów się, bo kolejnej szansy już nie dostaniesz. ^^

<Courtney spokojna odeszła. Geoff perfidnie się uśmiechnął i wyciągnał z kieszeni... dyktafon.>

Geoff: Zobaczymy co na to powiedzą twoi "kumple". ;)

<Pokój zwierzeń>

Geoff: Uznałem, że skoro nie mam żadnego sojusznika, to mogę spokojnie pogrążyć jedno z tych "antagonistów". Padło na Courtney. No co? Ja też mogę być niemiły. A te udawanie głąba już mi się znudziło. Serio, tylko udawałem. Fajny ze mnie aktor, co nie? xD

<Eva zauważyła Duncana wycinającego czaszki z tyłu domku. Klepła go z całej siły po plecach, chłopak wrzasnął.>

Duncan: JESTEM NIEWINNY TO NOAH BYŁ!!!!!!!!!

Eva: Hahahaha!

Duncan: A ty czego chcesz?! Tak cię to bawi?! -.-

Eva: CHyba jednak nie jesteś takim twardzielem, jakim się wydajesz. ;)

Duncan: Ty też nie jesteś taka mocna na jaką wyglądasz.

Eva: Zostawmy sobie komplementy na kiedy indziej. Mam sprawę. Czy DJ albo Katie nie działają ci przypadkiem na nerwy? Bo mnie bardzo.

Duncan: I niech zgadnę... chcesz, żebym razem z tobą głosował na jedno z nich na następnej ceremonii? I pewnie jestem zagrożony eliminacją? Pewnie... :')

Eva: Wiesz co? Wolisz działać z nimi i odpaść prędzej czy później czy może z nami i dotrwać do minimum finałowej piątki? Uprzedzam, że gdybyś był w zmowie z tamtymi to byłbyś na celu od razu po tej dwójce, bo jesteś z nich najtrudniejszym rywalem.

Duncan: A co jak wolę działać solo?

Eva: Solo? Na etapie finałowej dziesiątki? Chłopie, odpadniesz od razu, gdy się skujesz. Pamiętam jeszcze jak zalazłeś za skórę niektóym zawodnikom na początku sezonu. Trent? Noah? DJ? Każdy z nich mógłby na ciebie zagłosować gdybym tylko to zaproponowała.

Duncan: Hmmm... w sumie to się zgodzę z tobą, że zagłosowaliby na mnie. Mogę wam pomóc tym razem, ale jeśli ten pedał się do mnie będzie zbliżał - spadam od was.

Eva: Jaki pedał? xD

Duncan: A z jakim typem działasz? Ten ciul - Noah.

Eva: To może się na coś umówimy. Jeśli zgodzisz się nam pomagać, to w finałowej piątce pozwolę ci wyeliminować tego wymoczka. Przyznam, że sam mi działa na nerwy. ;)

Duncan: Stoi. Ale jeden błąd i mnie stracicie. 

<Eva i Duncan uscisnęli sobie ręce.>

<Pokój zwierzeń>

Duncan: Oczywiście, że chciałbym się jej pozbyć. Jednak jeśli mam przechodzić spokojnie dalej, to ona jest mi potrzebna. Gdy ten nasz "sojusz" się potknie, to myślicie że kogo woleliby wywalić? Mnie czy ją? Tak, to pytanie retoryczne.

Eva: Duncan to jednak fajny synek. Imponuje mi swoim zachowaniem, widać, że wie czego chce i jasno stawia warunki. Podoba mi się taki sojusznik. 



Eva: MOMENT! JA NADAL NA WIZJI?! WYNOCHA, JUŻ!!!!

<Walnęła w kamerę.>

<Nastepna scena. Chris zebrał zawodników przy ognisku i objaśnia im zasady kolejnego wyzwania.>

Chris: Dzisiaj pobawicie się w poszukiwaczy skarbów! Zasady są proste. Każde z was wylosuje jedną wskazówkę, na której będzie widniało, gdzie musicie szukać swojego kluczyka. Każdy kluczyk otwiera jedną skrzynię ze skarbem. Jeden z nich otworzy specjalną skrzynię, w której oprócz koszyka pełnego słodkich pyszności znajdzie się kartka z narysowaną pianką. Osoba, która to zdobędzie - wygra nietykalność. Czy wszystko jasne? Zatem zapraszam po wskazówki!

<Każdy losuje wskazówkę.>

Trent: Szambo... super. ;-;

Gwen: Lodówka szefa? O Boże...

Duncan: Jezioro? Pestka.

Katie: Królik? Że niby mam mu grzebać w gardle? -.-

Chris: Nie, będzie miał kluczyk powieszony na szyi. ^^

Katie: Ooo... no to nie ma tak źle.

Courtney: Nora skunksa? FUUU!

Eva: Podpalone koło... świetnie.

Noah: Drzewo. Aha.

Geoff: Rój pszczół? Poważnie? o_o

DJ: Jaskinia niedźwiedzia? Chryste...

Leshawna: Wąż? No nie. Nie cierpię węży... 

Chris: Zbierzemy się tutaj wszyscy punkt o 17. Ruszajcie!

<Wszyscy poszli szukać swoich kluczyków.>

<Wyzwanie Duncana.>

Duncan: Rekiny? Serio? -.-

Chris: Hehehehe, no cóż, zapomniałem ci powiedzieć. xD

Duncan: Bardzo zabawne... ale to nic, poradzę sobie. ;)

<Duncan wyjął zapalniczkę z kieszeni, wziął kawałek drewna, podpalił go i rzucił wprost koło rekinów. Ogień przepłoszył zwierzęta, a Duncan na spokojnie wyłowił kluczyk.>

Duncan: I tak się to robi, he. 

<Pokój zwierzeń>

Duncan: No to mam dwie godziny na opierdalanie się. W końcu odpoczynek.

<Wyzwanie Trenta>

Trent: Och... fuj... czego się nie zrobi dla miliona... ;-;

<Trent ubrał kostium płetwonurka i zanurkował w szambie.>

<Wyzwanie Katie>

<Dziewczyna zauważyła królika, który na szyi nosił jej kluczyk.>

Katie: O jejku, urocze stworzonko! <3

<Zbliżyła się do zwierzątka. Wtedy królik otwarł pyszczek i zaczął warczeć, pokazując swoje kły. Katie uciekła.>

<Pokój zwierzeń>

Katie: Co oni zrobili temu królikowi?! On ma jakąś wściekliznę? o_o

<Wyzwanie Gwen>

<Dziewczyna weszła do kuchni szefa. Widząc, że ten śpi, zaczęła się skradać. Zauważył ją Noah, który wziął kamień i rzucił nim w szybę, niszcząc ją. Gwen szybko zdołała się schować pod stołem. Szef natomiast wkurzony wybiegł z kuchni szukać winowajcy. Gwen skorzystała z okazji i wzięła kluczyk z lodówki.>

<Pokój zwierzeń>

Gwen: Tak! Mam kluczyk, więc mam wolne do końca dnia. Może się zdrzemnę.

<Wyzwanie Noah>

<Chłopak wspiął się na drzewo. Zauważył kluczyk na jednej z gałęzi i powoli zaczął się tam czołgać. Gdy już prawie mógł go złapać, gałąź się zarwała.>

Noah: AAAA! Kurwa mać. -.-

<Wtedy zauważył kluczyk i wziął go.>

Noah: Ha! A jednak się udało! B)

Eva: No brawo, kolego. Możesz mi teraz pomóc.

Noah: Niech ci będzie.

<Wyzwanie Evy>

<Eva i Noah zauważają kluczyk po środku zawieszonego podpalonego koła.>

Eva: Próbujesz?

Noah: Że ja?! Oszalałaś?!

Eva: No a myślisz, że po co cię tutaj wzięłam?

Noah: Co dostanę w zamian?

Eva: Urgh... Jeśli okaże się, że to klucz do nietykalności, to ci ją oddam. >_>

Noah: O, taki układ mi się podoba. ;)

Eva: No to już - skacz tam.

<Noah bierze rozbieg i rozpędził się, jednak zamiast skoczyć, to wpadł na koło i zaczęły mu się palić włosy.>

Noah: AAAAA!!!! WODY, WODY!!!!!

<Eva szybko wzięła butelkę wody i oblała nią Noah. Chłopak był ugaszony.>

Eva: Już żyjesz. Nie dałeś rady, głąbie. -.-

Noah: Moje włosy!!! Spaliły mi się!!! Sama sobie radź! >:(

<Kiedy Noah chciał iśc, Geoff zatrzymał go i przywołał Evę.>

Geoff: Słuchajcie, musimy pogadać. Poważna sprawa.

Noah: Ty do nas? Zamieniamy się w słuch.

Eva: Co to za poważna sprawa? Chcesz do nas dołączyć?

Geoff: Lepiej posłuchajcie tego.

<Geoff dał im dyktafon i go włączył. Noah i Eva usłyszeli co mówiła Courtney i ostro się zdenerwowali.>

Eva: A to zdradziecka suka!!! >:(

Noah: Co za zdzira!!! Już jest po niej!!! >:(

Geoff: Chętnie was poprę w głosowaniu na nią.

Eva: O nie, teraz to się wkurzyłam i to porządnie. Za moment wybuchnę! >:(

<Rozpędziła się i skoczyła łapiąc kluczyk.>

Eva: Nie daruję jej tego!!! >:(

Geoff: Możecie mi pomóc w zadaniu?

Noah: Sorry, ja odpadam. Idę obciąć te spalone strzępki... -.-

<Pokój zwierzeń>

Eva: Courtney jest spalona! Pożałuje! >:(

Noah: Moje biedne włosy... teraz będę prawie łysy... porażka.

Geoff: Courtney, kłamstwo ma krótkie nogi. Dzisiaj się pożegnamy.

<Wyzwanie Geoff'a>

Geoff: Kluczyk wisi na tym ulu. To co mam zrobić?

Eva: Dam ci moj ochraniacz, to nie podlecą do ciebie.

Geoff: Dzięki.

<Geoff szybko wyciągnął kluczyk z ula.>

Eva: Teraz idę się położyć. 

Geoff: A ja pomogę innym.

Eva: Jak se tam chcesz...

<Pokój zwierzeń>

Geoff: Pójdę pomóc Courtney w jej planie wykopania Katie albo DJ'a. Potem powiem innym, co zrobiła i każdy już na nią zagłosuje.

<Wyzwanie Courtney>

Courtney: Cholera jasna... tylko nie skunksy... ;-;

Geoff: Hej, pomóc ci?

Courtney: Jakbyś mógł, byłabym wdzięczna. 

Geoff: Weźmy wąź ogrodowy, wlejemy przez dziurę w norze wody, aż skunks i jego smród wylecą. Wtedy spokojnie się wyciągnie.

Courtney: O, niezły pomysł. A mógłbyś mi potem jeszcze pomóc w tym o co cię prosiłam?

Geoff: Hmmm... no okej, ale jakby co to nie mam z tym nic wspólnego.

Courtney: Dobra. To najpierw wyciągnijmy ten kluczyk.

<Geoff i Courtney wzięli wąż ogrodowy i wypuścili wodę do norki. Skunks wraz z jego "zapachami" odpłynął, a Courtney wyciągnęła kluczyk.>

Courtney: Dziękuje bardzo! 

Geoff: Nie ma sprawy. To teraz co konkretnie musimy zrobić? Byle szybko...

Courtney: A więc tak... najpierw napisz list do Katie, żeby poszła nad pomost o 16.30. O tej samej godzinie przyprowadź tam DJ'a, którego ja będę miała za zadanie pocałować. Jak Katie to zobaczy, od razu się załamie. I skończy się na eliminacji jej albo jego. ^^

Geoff: To nieźle to wymyśliłaś... ale dobra, tylko pamiętaj. Nie mam z tym nic wspólnego. ;-;

Courtney: Dobrze.

<Pokój zwierzeń>

Geoff: Napisałem ten list. Mam torhcę wyrzuty sumienia z tego powodu, ale trudno, to gra. Jedni wygrywają, inni przegrywają. Powiem tak - będzie się działo.

<Wyzwanie Katie>

<Katie robi drugie podejście do królika. Znów jej nie wychodzi, dlatego prosi swojego chłopaka o pomoc.>

Katie: Błagam DJ, zrób to proszę... 

DJ: Nie ma sprawy kochanie, dla ciebie wszystko! <3

<Katie podeszła do królika, a DJ podszedł go od tyłu. Złapał zwierzątko i zdjął kluczyk z jego szyi, po czym wypuścił króliczka.>

Katie: Jeju, dziękuję! <3

<Pocałowała go. Następnie poszła do domku.>

DJ: No to teraz moje wyzwanie... ciekawe co zrobię, jeśli spotkam niedźwiedzia w jego jaskinii...

<Wyzwanie Leshawny>

<Leshawna spojrzała na węża, który miał na sobie kluczyk. Postanowiła, że zdobędzie go metodą wojownika.>

Leshawna: DAWAJ KLUCZ TY NĘDZNA SYCZĄCA GADZINO. I NIE PRÓBUJ MNIE GRYŹĆ, BO DOSTANIESZ MANTO.

<Wąż ugrzył ją w rękę. Ta drugą ręką złapała go za szyję i zaczęła nim potrząsać, aż kluczyk spadł z jego ciała. Potem delikatnie wyciągnęła rękę z zębów węża, a jego wyrzuciła daleko.>

<Pokój zwierzeń>

Leshawna: Nie krzywdzę zwierząt, broń boże. Natomiast węże są tak wrednymi i paskudnymi stworzeniami, że dla nich nie mam takiego sumienia, co na przykład dla wilków lub tygrysów. Ważne, że zdobyłam kluczyk i mam już w końcu wolne.

<Wyzwanie DJ'a>

<DJ wszedł do jaskinii niedźwiedzia. Zauważył, że zwierzę śpi, a kluczyk ma zawieszony na szyi. Po chwili zastanowienia machnął ręką i poszedł sobie.>

<Pokój zwierzeń>

DJ: Przecież nie będę się bił z niedźwiedziem o klucz, bez przesady. Zajmę się może moją kochaną Katie. <3

<Domek dziewczyn>

<Katie weszła do domku i zobaczyła, że na jej łóżku leży list. Otworzyła go, przeczytała i uśmiechnęła się.>

<Pokój zwierzeń>

Katie: Jestem ciekawa, co DJ dla mnie szykuje. ^^

<Geoff przystąpił do planu Courtney i zaciągnał DJ'a na pomost tłumacząc, że Katie będzie tam na niego czekała.>

<Pokój zwierzeń>

DJ: Uuu... jakaś niespodzianka od Katie? ^^

<Pomost>

<DJ zastał na pomoście Courtney.>

DJ: Courtney? Widziałaś Katie? Miała tu na mnie czekać.

Courtney: Nie, mam ci coś do powiedzenia DJ. Katie gra nieczysto wobec ciebie.

DJ: I ja mam ci w to uwierzyć? Bezczelna jesteś.

Courtney: Poczekaj! Tak naprawdę jesteś jej przykrywką! Ona jest... lesbijką.

DJ: Hahahahaha!!! Ona?! Znowu jakiś kolejny podstęp? Nie ze mną te numery.

Courtney: Posłuchaj... zastanawiałeś się dlaczego jeszcze ze sobą nie spaliście?

DJ: Bo siebie szanujemy i nie seks jest dla nas najważniejszy?

Courtney: Nie... bo ona woli kobiety. Wiesz skąd to wiem?

DJ: No powiedz... :')

Courtney: Bo zakochała się... we mnie. Słyszałam, jak gadała o tym z Gwen i Leshawną. Że jest jej głupio wobec ciebie, że tak cię oszukuje ale boi się do tego przyznać. Nie daj się jej, proszę cię.

DJ: Dobra, skończ te bzdury.

<Courtney zauważyła idącą Katie, więc spontanicznie pocałowała DJ'a. Widząc to, Katie stanęła jak osłupiona. Po chwili poleciały jej łzy z oczu i uciekła. DJ natomiast był w szoku.>

Courtney: O nie, zauważyła nas! Przepraszam, ale musiałam jej dać jakoś do zrozumienia, że nic między mną, a nią nigdy nie będzie!

DJ: Zostaw mnie!!! Katie, wracaj!

<DJ pobiegł za Katie, a Courtney złośliwie się uśmiechnęła.>

<Pokój zwierzeń>

Katie: PALANT! Jak on mógł?! I to z tym paszczurem?! Mam dość!!!

DJ: Katie lesbijką?! Nie ma mowy, nie wierzę!!!

Courtney: Hahaha, nieźle wymyśliłam. Teraz pozostaje czekać, aż jedno z nich powie innym o tym, co się wydarzyło. Kogo obstawiacie do eliminacji? DJ'a czy Katie? ;)

<Domek dziewczyn>

<Katie wbiegła zapłakana do łóżka. Leshawna i Gwen były wystraszone.>

Leshawna: Katie? Wszystko gra?

Gwen: Co się stało?

Katie: Ta suka... go... pocałowała!!! Mojego chłopaka!!! A on się po prostu jej dał!!! :'(

Leshawna: Która suka? DJ'a?!

Gwen: Uspokój się, dam ci chusteczkę.

<Katie wysmarkała się i opowiedziała dziewczynom o zajściu na pomoście. Wściekłe dziewczyny obiecały, że jedno z nich dzisiaj wyleci.>

Gwen: Nie martw się, już my się o to postaramy. Głowa do góry!

Leshawna: Tak, dokładnie! DJ nie jest ciebie wart! Niech spieprza do tej latawicy, a od ciebie się odczepi.

<Pokój zwierzeń>

Gwen: DJ, ty podły zdrajco... a tej pindzie to bym najchetniej kłaki powyrywała z pustego łba.

Leshawna: Tego się po nim nie spodziewałam... straciłam szacunek do ciebie, typie.

<DJ w tym czasie siedział zmarnowany przy ognisku. Podszedł do niego Geoff.>

Geoff: Mordo, coś się stało? Kiepsko wyglądasz.

DJ: Czy ty wiedziałeś, co się wydarzy na tym pomoście?

Geoff: A co się wydarzyło?

DJ: To chyba nie wiedziałeś. Otóż Courtney powiedziała mi, że jestem przykrywką dla Katie, a potem mnie pocałowała na jej oczach.

Geoff: O cholera, stary! Ale moment... jaką przykrywką?

DJ: No, że Katie jest... lesbijką.

Geoff: WTF?! Chyba w to nie uwierzyłeś?

DJ: No pewnie, że nie. 

Geoff: Posłuchaj, Courtney jest podła i przez nią będziesz zagrożony eliminacją, bo Katie pewnie powiedziała już o tym reszcie. Musisz zagłosować na nią, razem ze mną, Noah i Evą.

DJ: Ale to i tak są 4 głosy. Nie wystarczy.

Geoff: Przekonam Duncana, spokojnie ziom.

<Pokój zwierzeń>

Geoff: To się porobiło... Po czymś takim Courtney MUSI wylecieć. Nie wiedziałem, że można być aż tak wyrachowanym. I ta bujda o Katie... bez komentarza to zostawię.

DJ: Ale sobie nagrabiłem... nawet, jeśli zostanę, to Katie pewnie już nie odzyskam... co za chory dzień... :(

<Leshawna powiedziała Trentowi o tym, co usłyszala od Katie. Chlopak nie krył swojego  oburzenia.>

Trent: A to jędza... on nie lepszy, jeśli nie protestował.

Leshawna: No... musimy się w końcu pozbyć tej wiedźmy. 

Trent: Spokojnie, dzisiaj będziemy mieli okazję. ;)

Leshawna: Przy okazji, umyj się chłopie... cuchniesz na kilometr.

<Gwen powiedziała Duncanowi, co się wydarzyło na pomoście.>

Duncan: No to schrzanił sprawę... i co, mam teraz na niego zagłosować?

Gwen: Może niekoniecznie na niego, ale na Courtney. To w większości jej wina. Szmata.

Duncan: Zastanowię się nad tym.

<Pokój zwierzeń>

Duncan: Najpierw podbił do mnie Geoff i powiedział, że Courtney pocałowała DJ'a na oczach jego dziewczyny. Chwilę potem przyleciała Gwen i powiedziała dokładnie to samo. Nie rozumiem jednak tego hejtu na nią. On przecież jest najbardziej winny. Dał się uwieść i co? Ona go całuje, a ten pewnie się rozpływa. Ujdzie mu to na sucho?

<Chris zwołał wszystkich przez megafon.>

Chris: Zawodnicy, zapraszam do amfiteatru!

<Dziesiątka zebrała się w amfiteatrze. DJ chciał porozmawiać z Katie, ale ta zupełnie go ignorowała. Każdy po kolei otwierał skrzynie.>

Duncan: Wow... chipsy i cola... wspaniale...

Leshawna: Lampa? Przyda się do tej naszej nory.

Katie: Akordeon? A na cholerę mi to?! -.-

Chris: Żebys sobie pograła wieczorami. xD

<Katie zmierzyła go wzrokiem.>

Trent: Perfumy? Ooo! Może nie będę już tak śmierdział!

Chris: To perfumy specjalnie na usunięcie smrodu z szamba. Trafiłeś w dziesiatkę, Trent!

Trent: Dzięki.

Noah: Toster... przydatny... >_>

Chris: Wiadomka, hehe!

DJ: Ja niestety nie mam klucza. 

Eva: A ja mam i nigdzie nie pasuje! -.-

Chris: Oj... zapomniałem wam wspomnieć, że niektóre kluczyki nigdzie nie pasują. xDD

<Eva zrobiła się czerwona ze złości.>

<Courtney wyciągnęła nagrodę specjalną.>

Courtney: Wygrałam! :D

<Każdy krzywo się na nią popatrzył. Szczególnie Katie była wkurzona.>

<Pokój zwierzeń>

Katie: Teraz się tej suki już nie pozbędę... -.-

<Leshawna wyciągnęła dwie butelki coca-coli, a Geoff - nic.>

Geoff: Super. >_>

Leshawna: Jak chcesz to mogę ci dać jedną butelkę coca-coli.

Geoff: Chętnie.

<Pokój zwierzeń>

Courtney: Nie dość, że pogrązyłam DJ'a w oczach innych, to jeszcze zdobyłam nietykalność! To chyba mój najlepszy dzień tutaj! B)

Gwen: Wygląda na to, że DJ odpadnie. A przynajmniej innej opcji nie przyjmuję do wiadomości.

DJ: Fuck... Courtney wygrała, więc nie mam na kogo głosować.

<Ceremonia Eliminacji>

Chris: Witajcie na kolejnej ceremonii eliminacji! Dzisiaj z waszej dziesiątki zrobi się dziewiątka. Sam jestem ciekaw wyników. Na talerzu znajduje się 9 pianek. Osoba, która nie dostanie pianki, jak to już wiecie, uda się do Portu Wstydu, wsiadzie do Łódki Przegranych i odpłynie! Dla tej osoby program się skończy. Nie będzie miliona dolców. Głosujemy!

<Głosowanie>

Leshawna: Skoro ta larwa jest nietykalna, nie mam innego wyboru.

Eva: Akurat dzisiaj musiała szmata wygrać... no nic, za tą też płakać nie będę.

Duncan: Hmmm...

Trent: Sorry, ale dla mnie to jest perfidne.

Gwen: Spadaj stąd, zdrajco.

Geoff: Skoro ona nie odpadnie...

Noah: Ta gra robi się coraz bardziej nieczysta... i to mi się podoba! B)

Katie: Adios...

DJ: Ech...

Courtney: Ta pani rozdaje karty! B)

<Ceremonia Eliminacji>

Chris: Wyniki już mam. W programie w dalszym ciagu będą walczyć...

...

Courtney...

...

...

...

..

...

...

...

Gwen.,.

...

...

...

...

...

Geoff...

...

...

...

...

...

...

Duncan...

...

...

...

...

...

...

...

...

Eva...

...

...

...

...

....

...

...

...

...

Leshawna...

...

...

...

...

...

...

...

...

Trent...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

Noah.

<Katie i DJ patrzą na siebie smutni. Reszta zawodników marszczy brwi widząc zagrożoną dwójkę.>

Chris: No to została nasza zakochana parka. Stosunek głosów wynosił 5-4-1. Ostatnia pianka dzisiejszego wieczoru wędruje do...

...

...

...

...

...

...

..

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

....

...

...

..

...

...

...

...

...

...

...

...

...

Katie!

DJ: Spodziewałem się... Katie, to nie było tak, jak myślisz... :(

Gwen: Ciekawe zatem, jak?

Katie: Dobra, tłumacz się.

DJ: Ona mnie pocałowała, bo powiedziała, że jestem dla ciebie przykrywką! Od samego początku to zaplanowała!

Noah: Potwierdzam.

<Eva strzeliła facepalm'a.>

Eva: I po co się odzywasz? -.-

<Katie przewróciła oczami.>

Katie: Wiesz co... nie mogę na razie z tobą być. Nie po czymś takim. Potrzebuję czasu. 

DJ: Rozumiem... to chociaż bądźmy przyjaciółmi... proszę...

Katie: Nie DJ... lepiej będzie, jeśli nie będziemy się przez trochę czasu kontaktować... Przykro mi.

<DJ posmutniał.>

DJ: W porządku... zatem żegnajcie. 

<Poszedł do Portu Wstydu, wsiadł do Łódki Przegranych i odpłynął machając na pożegnanie.>

Courtney: Ach... ależ to był męczący dzień, prawda? Idę się wykąpać, dobranoc! ^^

<Leshawna i Gwen zmarszczyły brwi widząc uśmiechniętą Courtney.>

Leshawna: Laska się doigra... spokojnie Katie, jeszcze się na niej zemścisz. 

Katie: Zostawcie mnie samą, proszę.

Gwen: Spoko. Chodź Lesh, idziemy.

<Wszyscy poszli, Katie została sama na pomoście. Poleciało jej kilka łez.>

<W tym czasie Courtney brała prysznic. Gwen postanowiła z niej zażartować i zabrała jej wszystkie ubrania, podczas gdy Leshawna podmieniła rurę z wodą na rurę ze ściekami.>

Leshawna: I gitara.

Gwen: Chodźmy, nie chcę widzieć jej gołej, w dodatku cuchnącej ściekami.

<Courtney wkrótce wybiegła z toalety krzycząc.>

<Pokój zwierzeń>

Gwen: Najlepszym lekarstwem na krzywdę jest zemsta. ;)

<Zaciemnienie.>

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.