FANDOM


Totalna Porażka: Dwa Oblicza Pahkitew - Odcinek 10

Chris: Wita się z wami wasz ukochany prowadzący Chris MacLe...

Szef: Chyba znienawidzony, tym bardziej po ostatnim odcinku xD

Chris: Ej, ty serio wierzysz tej małej? xD

Szef: Prędzej jej jestem w stanie uwierzyć niż tobie :P

Chris: Eh... Ale rozmawiałem z producentami.

Szef: No i?

Chris: Zostaję nadal w tej robicie B)

Szef: Kurde, jak ci się udało z tego wykręcić? :O

Chris: Żeby było jasne... Ja zawsze wiem co powiedzieć. A teraz... "Ostatnio w Dwóch Obliczach Pahkitew"...

<Retrospekcje>

Chris: Mieliśmy pięć wyzwań w jednym! Każdego po trochu :) W trakcie tego wyzwania m.in. Ursula i Fatih woleli skupić się na czymś innym niż na wyzwaniu. Co nie skończyło się dobrze, dla Ursuli, która przegrała wyzwanie i odpadła. Fatih i Ursula koniec końców zostali parą xD Wyzwanie wygrała Gwen, a początkowo miał odpaść Devin. Jednak... Clem mnie wkurzyła i została wyrzucona z programu... WON CLEM! >:( Dziś kolejny odcinek... Dwóch Oblicz Pahkitew!!!

<Czołówka>

Las

Po lesie spacerowali sobie Fatih i Gwen.

Gwen: Pozbierany po eliminacji Ursuli już?

Fatih: Ta. To tylko gra, logiczne, że wygra jedna osoba. Jednak wg mnie bardzo na to zasługiwała.

Gwen: Cóż, równie dobrze można powiedzieć, że każdy aktualnie zasłużył poza Topherem i... Devinem.

Fatih: Devinem? Ta, nie wydaje się w porządku, a w RR mu kibicowałem.

Gwen: Jeżeli Topher zdobędzie nietykalność (przez tego durnia Chrisa) pozostanie głosować na niego.

Fatih: Sądzę, że Chris się ogarnie. Tym bardziej, że może przez to stracić pracę.

Gwen: Ta, ależ miałam chęć "zamordować" Chrisa i Tophera na tej wczorajszej ceremonii xD

Fatih: Spokojnie Gwen, przynajmniej znamy prawdę.

Gwen: A to miejsce "Atla...", co Clem nie dokończyła to co może być?

Fatih: Hmm... Atla... Atla... Atlantyda? Atlantyk? Nie wiem xD

Gwen: Dobra, wolę o tym nie myśleć. I dzięki za spacer, potrzebowałam z kimś pogadać.

Fatih: Wzajemnie kumpelo, i mi spacer ulżył po eliminacji mojej dziewczyny.

Gwen: To idziemy coś przekąsić?

Fatih: Jasna sprawa.

Udali się do stołówki.

Stołówka

Tam Devin i Jackie jedli śniadanie.

Devin dosiadł się do Jackie i do niej zagadać.

Devin: Słuchaj Jackie, mam sprawę.

Jackie: Jaką?

Devin: Potrzebuję twojego wsparcia. Mam nadzieję, że mi nie odmówisz?

Jackie: Sojusz z tobą?

Devin: Tak. Musimy pozbyć się Fatiha lub Gwen.

Jackie: NIE TOPHERA!? -.-

Jackie dała mu w twarz.

Devin: Jackie, co z tobą? Ogarnij się.

Jackie: Ty się ogarnij. Nie widziałeś co było wczoraj na ceremonii. Wszystko wyszło, a ty nadal mu wierzysz? ;-;

Devin: Oczywiście, że nie. Topher to cienias i na niego przyjdzie kolej w finałowej 3 lub 4. Trzeba wyeliminować "silnego" rywala. Nie tylko dla mojego interesu, ale też dla twojego. A Gwen i Fatih to mocni zawodnicy.

Jackie: Aaa, oto ci chodzi. Teraz łapię.

Devin: Topher nie zasługuje na taką zwykłą, lipną eliminację, a na karmę. Więc jak? Jesteś za usunięciem Fatiha?

Jackie: Ty naprawdę go nie lubisz? Co on tobie zrobił?

Devin: Nic, ale czasem trzeba poświęcić przyjaciela dla wyższych celów. PROSZĘ! ZRÓB TO, PROSZĘ!

Devin się rozpłakał na jej oczach.

Jackie: DOBRA! Tylko nie becz, jak dziecko -.- Tylko, jak mnie chcesz oszukać... wiec, że nie potraktuję cię ulgowo.

Devin: Wiem. :/

Jackie: Sojusznik się przyda. Nie mam ich zbytnio, mimo iż Devin mnie strasznie irytuje, to w tym ma trochę racji.

Gwen i Fatih przybyli i dostali swoje śniadanie.

Gwen: Owsianka? Mogło być gorzej xD

Fatih: Jadałem gorsze rzeczy.

Roześmiali się.

Devin szepnął Jackie coś na ucho.

Devin: (szeptem) Widzisz? Dogadują się idealnie. Dlatego powinniśmy połączyć te siły przeciwko nim.

Jackie: Powtarzasz się... :P

Devin: Dobra, sorry.

Gwen: Co tam Jackie?

Jackie: A bardzo dobrze! Całkiem fajna pogoda.

Fatih: Wieje mocny, ziemny wiatr. Pogoda nie jest dobra.

Devin: A co ty się znasz? Może dla niej jest fajna? Zabronisz jej? -.-

Fatih: Stwierdziłem tylko fakt. A poza tym dlaczego takim tonem do mnie?

Devin: Tak jakoś (please)

Fatih: Weź, Devin wyluzuj.

Devin: Chcesz złagodzić atmosferę? Nie da się. Pech :P I nie cwaniakuj, bo ty i tak się wślizgniesz do finału i fuksem wygrasz. :') A to ja zasługuję na wygraną!

Gwen strzeliła facepalm'a.

Fatih: Fuksem się programu nie wygrywa, daj spokój. Jeżeli mam być szczery, to uważam przeciwnie - nie zasługujesz na wygraną. Sorry, ale to jaki jesteś...

Devin rzucił krzesłem w stronę Fatiha, a on w porę upadł na ziemię.

Fatih: Aha, dobra. Tak gadać nie będziemy.

Jackie skończyła korzystać z telefonu.

Jackie: Co tak walnęło? Bo nie widziałam?

Devin: Nic Jackie, nic.

Devin i Fatih popatrzyli ze wściekłością na siebie.

Wtem przybył Topher do stołówki.

Topher: Witam was, jak tam dzionek? :)

Reszta: A ty tu czego!?

Chris: (megafon) Pstrego! Zbiórka przy ringu bokserskim... PRONTO!

Gwen: Czyżby w końcu wyzwanie z tymi robotami?

Jackie: Możliwe :)

Wyzwanie

Uczestnicy byli już zgromadzeni.

Chris: Cześć wam! I jak samopoczucie? :)

Topher: A bardzo dobre, bardzo dobre Chris B)

Fatih: Takie średnie.

Gwen: Takie, jak dzisiejsza pogoda.

Devin: Do dupy! Dawaj to wyzwanie już!

Chris był nieco zdziwiony ich reakcją.

Jackie: Dziwisz się? Jeszcze po tym co wczoraj wyciekło?

Chris: Nic nie wyciekło! Zamknąć się. Mogę zacząć wyzwanie? :)

Uczestnicy: Nas o to pytasz?

Chris: Dobra, dobra. Dziś czeka was wyzwanie, które początkowo miało być w 4 odcinku, ale wtedy z wiadomych przyczyn do niego nie doszło.

Topher: To ewidentnie nie był czas na to wyzwanie xD

Jackie: Zamknij się Topher.

Topher: I kto to mówi? xD

Jackie: Oj... zaraz zmusisz mnie do ostateczności.

Chris: Cicho tam! Wyzwaniem będą walki z robo-zwierzętami. Otóż nie będziecie walczyć z nimi na ringu, a w boksach. Będziecie sterować wybranymi zwierzętami przy pomocy padów.

Szef nakleja na ich rękę plastry.

Devin: A te plastry to poco?

Chris: Po zadanym ciosie w waszego robo-zwierzaka... wy odczuwacie ból, ale spokojnie, tylko ból :D

Gwen: I co ciebie w tym tak bawi?

Chris: Fajnie się to będzie oglądało xD

Fatih: Nie sądzę.

Chris: Wyzwanie będzie podzielone na dwa półfinały i finał. Zwycięzcy półfinałów spotkają się w finale, gdzie będzie walka o nietykalność.

Fatih: Przepraszam, ale jest nas pięciu, a nie czterech. Dlaczego, więc podział na dwa półfinały i finał?

Chris: Dlatego, że jedna osoba z was nie weźmie udział w tym wyzwaniu! Taak! Otóż ta osoba posprząta na moim domku i wykona "domowe" obowiązki, które mam na tej liście.

Jackie: Nie wydaje mi się, że to się może opłacać :P

Chris: Opłaca się, bo ta osoba również otrzyma immunitet - za ten dobry uczynek. Kto się zgłasza do tego? ;)

Wszyscy niemal w tym samym czasie podnieśli rękę.

Chris: Topher był pierwszy!

Reszta: CO!? -.-

Topher: Kurczę, ale fuks <3

Gwen: On faktycznie go do tego finału wprowadzi! McLean, jesteś totalnym palantem. -.-

Chris: No co? Zgłosił się pierwszy :P

Topher: He, he, he xD

Jackie nie wytrzymała i przywaliła Topherowi prosto w szczękę, a on upadł. Jednak szybko się podniósł.

Topher: To ja idę do willi B)

Topher udał się do willi Chrisa.

Topher: Porządki domowe to dla mnie formalność, jako przyszły dziennikarz muszę mieć poukładane w swojej głowie, jak i w pokoju ;)

1 półfinał

Do pierwszego starcia stanęła Jackie przeciwko Gwen.

Chris: Możecie wybrać sobie jakiego robo-zwierzaka chcecie ;)

Jackie: Hmm... Jakie zwierzątko lubi Cj?

Drapie się po głowie.

Gwen: Niech będzie robo-Yeti.

Jackie: Dobra, to ja wybieram misia jubilera ;)

Chris: Wow, dziewczyny wybrały mocne zwierzaki!

Nagle na ringu pojawiły się owe robo-zwierzęta.

Chris: START!

Jackie i Gwen zaczęły sterować swoimi zwierzętami.

Chris: Osoba, która pierwsza znokautuje swojego rywala... przechodzi do finału.

Gwen uderzyła Niedźwiedzia robota twarz, i tym samym Jackie to poczuła i zaczęła być nieco rozkojarzona.

Gwen zadała kolejny cios, tym razem w brzuch.

Jackie: Au! To boli!

Gwen: Wybacz, też mi się to nie podoba :/

Nagle doszło to wymiany ciosów, po której zarówno Gwen, jak i Jackie zwijały się z bólu.

Jackie: I właśnie teraz przypomniały mi się wczorajsze słowa Clem. Topher chciał bym ja była w finale, bo jestem najsłabszym ogniwem? O nie! Tak tego nie będę tolerować >:(

Jackie nagle zacięła zadawać robotowi Yeti coraz mocniejsze ciosy, przez co Gwen nie mogła opanować kontroli nad padem.

Gwen: Jackie, aua! Co ciebie nagle tak wzięło... aua! Podziw, ale dosyć!

Jackie: Wybacz Gwen, ale zamierzam wygrać to wyzwanie.

Jackie zadała cios, który powalił Gwen na ziemię, a tym samym Robo-Yeti.


Chris: 1... 2... 3... 4... 5... 6...

Gwen usiłowała wstać.

Chris: 7... 8... 9... 10! Jackie gra dalej, a Gwen się będzie tylko patrzyć :P

Gwen: Co za ulga, że już nie będę musiała walczyć, ale Jackie się postała.

Gwen: Nieźle Jackie.

Jackie: Dzięki :)

Devin wciąż zerkał niezadowolony na Fatiha.

Fatih: Devin nie mógł się tak zmienić. Coś musi być powodem tego, może potem się go spytam. Żeby było jasne, ja nie chcę się z nim kłócić :/

Devin: Teraz zniszczę tego tureckiego frajera. Z Jackie pójdzie łatwiej, bo jest słaba. Kurde, dlaczego ja tak mówię o nich (strzela facepalm'a) Carrie, kocham cię. (wysłał całusa)

Chris: Za chwilę walka robotów Devina i Fatiha! Ciekawe jakie oni zwierzaki wybiorą :)

Willa Chrisa

Topher kończył odkurzać salon. Gdy zakończył czynność, wykreślił ją i okazało się, że już wszystko zrobił, co było na liście.

Topher: Heh, dość szybko się z tym uporałem B) Słodko <3 Dobra, chyba pora wrócić do reszty ;)

Topher wyszedł z willi i udał się do uczestników i Chrisa.

2 półfinał

Chris: Dobra, Devin i Fatih - jakie zwierzaki wybieracie? ;)

Fatih: Robo-labrador.

Devin: I to będzie twój błąd! Wybieram robo-szczura!

Fatih: Szczura?

Devin: Tak, szykuj się na serię ugryzień :P

Fatih: Jestem gotowy na to, ale czy ty jesteś gotowy?

Devin: Na wygraną? Oczywiście. Na przegraną? NIE MA TAKIEJ OPCJI!

Robo-zwierzęta zjawiły się na ringu.

Chris: Start ;)

Fatih próbował drasnąć robota szczura.

Devin: Żałosny jesteś, przecież możesz mnie zgnieść xD Co? Za szybki jestem? :)

Fatih: Nie, po prostu nie chcę cię bardziej uszkodzić.

Jackie: Ale ty go nie uszkodzisz Fatih! Zadasz mu po prostu taki ból.

Fatih: Nie chcę się znęcać.

Devin: Boś głupi, ale teraz wykorzystam twoją głupotę :P

Robo-szczur złapał się nogi robo-psa i zaczął gryźć. A Fatih to poczuł na własnej nodze.

Fatih: Au! Nie wykorzystuj... au!

Devin zadał kolejne ugryzienia swoim robotem i powtarzał to kilkukrotnie.

Fatih: Wypadam. :/

Fatih upadł, jak i jego zwierzak. Chris odliczył do dziesięciu.

Chris: Koniec! Devin zmierzy się w finale z Jackie. I oni powalczą o immunitet.

Przybywa Topher.

Topher: Wróciłem, coś mnie ominęło? :)

Jackie: Poco wracałeś?

Topher: Chciałem się tylko pochwalić tym, że udało mi się spełnić wszystkie punkty z listy :D

Reszta uczestników nie była zadowolona z tego powodu.

Chris: Serio? To sprawdźmy.

Chris sprawdza na swoim tablecie odczyt z kamer w jego domku.

Chris: Ok, wszystko wygląda porządnie. Topher, masz ten immunitet.

Topher: Super :)

Uczestnicy: Eh... Jakim prawem? -.-

Chris: Normalnym, zrobił to ma. Devin i Jackie przygotujcie się!

Finał

Devin: Jesteś gotowa na przegraną?

Jackie: A może inaczej powiedziesz? Niech wygra najlepszy? ;)

Devin: Niech ci będzie.

Chris: Dobra, start!

Miś jubiler i Robo-szczur przygotowywali się do ataku.

Devin: Dobra, szykuj się Jackie na skok ;)

Jackie: Dobra :)

Devim strzela facepalm'a.

Nagle robo-szczur rzuca się na Misia Jubilera, ale miś szybko łapie szczura i gniecie.

Devin zaczyna się czuć, jakbym mu się łamały kości i upada. Chris odliczył do dziesięciu.

Topher: To wyzwanie było mega słabe i krótkie...

Reszta: Zamknij się Topher! -.-

Chris: Gdyby było w 4 odcinku byłoby lepsze pewnie :P Cóż, Jackie - wygrywasz!

Jackie: Ooo! Super! :D

Chris: Topher i Jackie macie nietykalność. Niedługo widzimy się na ceremonii ;)

Uczestnicy się rozdzielili. Zostali tylko Topher i Devin.

Topher: Czego chcesz? :P

Devin: Chciałbym się upewnić czy mogę liczyć na twój głos na Fatiha.

Topher: Ooo, czyli nadal chcesz ze mną mieć układ? :)

Devin: Ta, ale tylko do finałowej trójki. To jak? Mogę na ciebie liczyć?

Topher: Oczywiście :)

Podali sobie rękę.

Ceremonia

Gwen: Topher ma nietykalność. Nie ma innej opcji, odpadasz.

Jackie: Sojusz to sojusz. Sorry, ale jesteś mocnym zawodnikiem.

Devin: A jak myślicie? Temu panu już dziękujemy :P

Fatih: Głosuję na ciebie, ale nie dlatego, że cię nie lubię, a dlatego, że nie mam wyjścia. A tobie się przyda powrót do dziewczyny.

Topher: Pa, pa! :)

Chris: Dobra, nie przedłużając. Pora ogłosić kto zostaje i przechodzi do finałowej 4! W grze zostają...

...

...

...

..Jackie!

...

...

..Topher!

...

...

..Gwen! Zostali: Fatih i Devin! Uwaga, a wynikiem 3-2 odpada...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

..DEVIN!

Devin: CO!? Jackie zagłosowała na mnie!? -.-

Jackie: O co ty mnie posądzasz?

Topher: Jackie nie zagłosowała na ciebie, zrobiłem to ja ;)

'Devin: TY -.- CZEMU JA DAŁEM SIĘ... (strzela facepalm'a)

Topher: Cóż, życie :)

Chris: Devin, odpadasz.

Devin zaczął płakać.

Jackie: A tobie co?

Devin: DLACZEGO! Dlaczego ja to... Wszystko na nic!

Chris: Szefie, zaprowadź Devina do łódki, bo coś czuję, że sam tam nie dojdzie.

Fatih: Mogę ja go tam zaprowadzić.

Chris: Dobra.

.

Fatih udał się z Devinem do łódki wstydu. Po drodze zaczął go pocieszać.

Devin: Sorry, za to wszystko jaki byłem. :/ Tak bardzo chciałem wygrać, że mi odbiło i stałem się chłodny. Carrie ma wypadek, a ja chciałem to wygrać dla niej by jej pomóc :(

Fatih: Rozumiem cię ziom. Mogłeś od razu powiedzieć. Zrozumielibyśmy.

Devin: Ta, ale nie miałem odwagi. :/

Fatih: Pozdrów ją i wierzę, że dojdzie do siebie. Tym bardziej, jak będziesz przy niej.

Devin: Ta, chcę już być przy niej. Fatih, chcę cię przeprosić. Sztama?

Fatih: Jasne Devin. Trzymaj się.

przybili pionę, po czym Devin wsiadł do łódki.

Devin: A i zniszczcie tego skurwiela Tophera!

Fatih: O to się nie martw! Trzymaj się!

Devin odpłynął.

A Fatih dotarł do Chrisa i reszty.

Fatih: Szkoda trochę gościa. :/

Topher: E tam. To tylko kolejny wyeliminowany uczestnik xD

Fatih: Mógłbyś w końcu przestać pierdzielić? Przynajmniej teraz.

Topher ziewnął.

Gwen: Ej, wy też czujecie, że ziemia się porusza?

Nagle zaczęło trząść jeszcze bardziej.

Jackie: Trzęsienie ziemi! :O

Uczestnicy: Aaa!!!

Topher: BOŻE, JA NIE CHCĘ UMIERAĆ!!!

Nagle wraz z trzęsieniem ziemi zaczęły bić pioruny.

Gwen: Co się tu dzieje! Gadaj Chris!

Chris: Kurdę, właśnie teraz? Ale skąd!? Zaraz się dowiecie!!!

Jackie: Czy to było planowane!?!? Czy umrzemy!?

Chris: DO NASTĘPNEGO ODCINKA... DWÓCH OBLICZ PAHKI...

Wiatr go wywiał.

Chris: Aaaaaaaa!!!

Koniec

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.