FANDOM


Total Drama: The Charismatic Survival - Odcinek Trzeci

Chris: Poprzednio w Total Drama: The Charismatic Survival...

Musieliśmy szukać błyszczyka Lindsay, a poszukiwania to był niezły ubaw!

Jones: Wspaniale. ;D

Zaśmiał się.

Jones: Szczególnie to zadanie z torem przeszkód. <3

Chris: Tak, Darwin vs Hedzia to było niezłe show!

Jones: Po raz drugi to Courtney utarła wszystkich nosa.

Chris wzruszył ramionami.

Chris: A do domu udał się Dominic i teraz jest ich mniej! Kto uda się do domu teraz? Oglądajcie koniecznie Total Drama: The Charismatic Survival!

Zaciemnienie.

<Opening>

Kamera zbliża się na pustynię. W oddali widać całujących się Mike'a i Zoey, a obok nich stoi zniesmaczony Dominic. Podczas przejażdżki na wielbłądach, Jasmine i Victor biją się zażarcie. Obok Brick pomaga Ruth zasadzić nasionka w piachu. Marilyn i Manson szarpią się za włosy, a Darwin to komentuje facepalmem. Na sam koniec Scott odkopuje reaktor jądrowy, Heather i Courtney uciekają przerażone, a Stewart rzyga na machinę, która wybucha. Z wybuchu na kamerze jest szkłem napis: "Total Drama: The Charismatic Survival."

Kącik Zwycięzców

Courtney uśmiecha się do lusterka.

Courtney: Kolejne zwycięstwo? ;u; Lepiej być nie może!

Malowała sobie teraz paznokcie.

Courtney: Ale niestety teraz jestem na wylocie... wszystko przez tą podłą sukę Hedzię, ;-;

Westchnęła.

Courtney: Szkoda, że jednak nie zagłosowałam na nią, teraz by plebs wyleciał.

Leżała tak na łóżku i wzdychała.

Courtney: ... ;u;

Jednak zamówiła swoje jedzenie.

Courtney: No dobra, teraz się pogubiłam... Mike czy Hedzia? :D

Kącik Przegranych

Tamci wzdychają po drugiej przegranej.

Darwin: Prawdziwi luzerzy... czy tak musi być?

Ruth: Na razie musimy czekać na wyzwanie.

Scott: Nie rozumiem, co tu jest w tym złego?

Darwin wzruszył ramionami.

Mike: To nie willa. -.-

Zoey: Jeśli Courtney przegra, dzisiaj wyleci. Co wy na to?

(PZ) Manson: Zaczęło jej zależeć na grze, niż na tym durnym chłopaku, to dobry news! <3

Manson: Zoey, czy jak Ci tam... możemy sobie pogadać?

Zoey się zgodziła i wyszły za domek.

(PZ) Marilyn: O nie, Manson zaczęła szukać sojusze... żeby jej się to tylko nie udało.

Wchodzą zadowolone Manson i Zoey. >.>

Mike: Co tam kochanie?

Zoey: Nic.

Mike zrobił niepewną minę.

(PZ) Mike: Czy tylko mi się wydaje, że Zoey wydaję się... dziwna? ;u;

(PZ) Stewart: Pierwsza część planu podziałała.

Manson i Stewart ukucnęli gdzieś i zaczęli knuć intrygę.

Manson: Kiedy już przyjmiemy tą durną Zoey do sojuszu, to trzeba najpierw jej się pozbyć, albo wmówić jej, żeby zagłosowała na swojego chłopaka i wyjdzie nam pewna przewaga.

Stewart: Nie lepiej się pozbyć dwóch pieczeni na jednym ogniu?

Manson: I tak będzie tylko pojedyncza eliminacja, więc nie widzę sensu...

Stewart: Kochana, spodziewam się trzynastu odcinków, dlatego jest 50% szans, że będzie podwójna ceremonia.

Manson: Tylko, że nas jest dwóch, a reszta... tego nie przemyślałeś. Nie możesz zawalić wyzwania, bo w pewnym momencie takie mięczaki wypadają.

Stewart: Nie zapominaj, że Ci lepsi nie wpadną na pomysł sojuszu z sobą.

Manson: Słuchaj, przyjęłam Cię, bo musimy zostać głównymi antagonistami, a coś czuję, że ten układ jest doskonały. Więc Zoey w sojuszu, koniec i kropka!

Stewart: ...

Skończyli rozmowę.

Mike: Co robicie?

Manson: Nic.

(PZ) Manson: Mike jest bardziej chytry, niż to przewidywałam.

Manson: Stewart, musisz uważać na Mike'a.

Wyzwanie

Chris: Cześć, zawodnicy! ;u;

Manson: Cześć. xD

Jones nacisnął przycisk.

Chris: Będziecie musieli nas znaleźć, ale za to... nic wam nie powiemy!

Ziemia zaczęła się trząść, wiatr ich powiał w niewiadome strony.

Chris (Megafon): Ostatni zawodnik odpada!

Brick

Brick: Łaaat? Gdzie ja jestem?

Jakby co, każdy jest na pustyni, więc... ^^

Brick: Gdzie jest reszta?

Facepalm pustelnika.

Brick: Dzień dobry?

Dostał w krocze.

Brick: Dlaczego każdy jest sam?

Pustelnik: Zadajesz tylko pytania. -,-

Brick: No i?

Pustelnik: To wkurwia. ;_;

Courtney

Była na początku przerażona, ale widać, że już się przyzwyczaja.

Courtney: Trochę ciężko, ale jednak walka o trzecie zwycięstwo się przyda. Zresztą, jak są tylko te łatwe platfusy.

[PZ] Courtney: Jeżeli dziś zostanę i nie zdobędę zwycięstwa, to trudno - zostanę i tak w tym programie. <założyła ręce>

Courtney: Tylko muszę znaleźć Chrisa i zwycięstwo zagwarantowane.

Tak się śmiała i szła przez pustynię w złą drogę.

Courtney: Zaraz, orientacja mi mówi, że idę w złą stronę, skup się kobieto!

Dała sobie plaskacza.

Courtney: Tak lepiej. </3

Coś jej zaczęło zawadzać w koszuli.

Courtney: ...

Wyjęła kompas.

Courtney: Kompas? ;u;

Zaczęła się nim obsługiwać.

Courtney: Pamiętam, jak byłam mała! <3

Retrospekcja.

Tata Courtney: Courtney, masz 10 lat, mam dla Ciebie prezent z Francji.

Rzucił jej kompas.

Mama Courtney: Podoba ci się prezent, kochanie?

Courtney: Tak! <3

Koniec retrospekcji.

Courtney: Cudowne wspomnienia. ;u; Zwłaszcza z urodzin. ^^

Darwin

Darwin na nieszczęście miał najdalej punkt docelowy.

Darwin: 50 km od domku... tylko teraz którędy biec i wszystko będzie dobrze.

Rozejrzał się dokoła.

Darwin: Wystarczy tylko ocenić którędy... ^_^

Patrzy się jeszcze raz.

Darwin: Cholerny wiatr. ;-;

Dostrzegł fontannę.

Darwin: Fontanna... (please) Co za debile.

Śmiał się bezczelnie i nagle naprawdę walnął się o fontannę. ;u;

Darwin: ...

Heather

Heather była najbliżej, ale szła w złą stronę.

Heather: Pieprznięty Chris... ale za to mam mnóstwo szans, żeby zostać w finałowej 12, w końcu tu są sami najlepsi, co nie?

Kopnęła w wiadro (fatamorgana).

Heather: Zajebiście, jeszcze ta pier*olona fatamorgana.

Jasmine

Jasmine: Survival rośnie na potęgę, wreszcie Chris dał coś trudniejszego.

Zaśmiała się.

Jasmine: Ale niestety, się jemu ta eliminacja nie uda, bo wylecieć może każdy, ale to sprawia właśnie ten pewien "warunek".

Dalej sobie szła.

Jasmine: Eukaliptus, a ja się doskonale znam na fotomorganie.

Jednak zaryzykowała i go zerwała.

Jasmine: Trudno, może znajdę jakąś koalę. <333

Marilyn&Manson

Manson: Znowu razem? -,-

Manson (myśli): Jak zgubić tą dz*wkę?!

Manson chodzi w kółko.

Marilyn: Wiem, gdzie iść! ;u;

Manson się wkurzyła.

Manson: Dawaj i tak nie mam nic do stracenia. ;c

Poszła za skaczącą Marilyn.

Marilyn: Musimy iść najpierw w prawo. <3

[PZ] Marilyn: Intuincja mnie nigdy nie zawodzi.

Mike

Mike doznał ciężkich obrażeń. (poturbowany przez prawdziwy samolot)

Mike: Co się ze mną stało?

[PZ] Mike: Nie mogę tak wylecieć!

Mike opiera się o drzewo.

Mike: Zoey mi tego nigdy nie wybaczy. :c

Położył się na ziemi.

Mike: Teraz sobie zaczekam co Chris na ten temat powie.

[PZ] Mike: Na szczęście to tylko zwichnięta ręka, tylko to. ;u;

Ruth

Ruth wzięła ze sobą zeszyt i coś tam ciekawego bazgroli. ^^

Ruth: Orientacja wiatru ma niższą siłę, niż huragan, ale trochę większą niż wiatr umiarkowany, więc Chris na 100% mnie nie może wywalić. Problem tylko jest, jak się dostać do tego prowadzącego.

Wymarnowała cały wkład w długopisie.

Ruth: Te wskazówki pomogą mi się uporać z zadaniem. To jest dozwolone. ^^

Potem wyliczyła procenty.

Ruth: Moje szanse na przetrwanie wynoszą 74,36% z czego to, że wygram, to 43,19%.

Zauważyła płotki.

Ruth: Fatamorgana...?

Przeszła obok.

Ruth: Intuicja mnie nigdy nie zawiedzie. <3

Scott

Scott: Kolejne solowe zadanie. -,-

Szuka minusów.

Scott: I zero sabotażów. ;-;

Wkurzył się.

Scott: To znaczy, że mogę przegrać, a tego bardzo nie lubię. O_O

Jednak biegł jak szalony.

Scott: Może to mi pomoże zajść dalej?

Stewart

Stewart: Po co brać zadania, które są wzięte z dupy?

Wystarczy, że pobiegnie prosto... -_-

Stewart: Gdyby ktoś mi dał dobrą wskazówkę.

Pustelniczka: عليك أن تذهب إلى الأمام مباشرة!

Zdzielił ją w piszczel i sobie polazł.

Stewart: Rosyjski. ;-;

Zaczął się bić z pustelniczką.

Stewart: Przestań! -,-

Pustelniczka: ...

Zdzieliła go w twarz i wyszła.

Victor

Victor: Robienie byle szumu o głupi domek. ;-; Ciekawe zagranie!

Zaczął przeklinać przez pół minuty.

Victor: To jest powód dla którego Chris jest ****** ***************** **********!

Usiadł na piachu.

Victor: Co takie granie solo da? -,- Wywalenie byle kogo?

Fatamorgana. Domek.

Victor: Nie nabiorę się na to.

To był naprawdę domek. ;-;

???: Wchodź!

???: Zamknij się...

???: Bo co? ;O

Jednak to były tylko jego sen. Spał na piachu.

Victor: Głupi sen, aż za bardzo się w to wczuwam. -,-

Otrzepał się.

Victor: No nic, mam i tak w nosie szukanie Chrisa. </3

Zoey

Zoey: Znowu się nabrałam na tę durną gierkę. -,- Nic dziwnego, że zawsze i tak już wypadam.

Zaczęła rozmawiać z piachem.

Zoey: Fatamorgana, łe łe... czemu Chris mi nie dał tej walizki z 5.1 sezonu? Ogh...

Wstała.

Zoey: Ale życie mnie nauczyło, żebym nie poddała się bez walki, więc Chris dostanie za swoje. ;u;

Zaczęła biec najszybciej.

Zoey: Jeśli wygram, wygarnę mu to co o nim myślę. ;u;

Miała wielką energię.

Zoey: Jak odpadnie Mike, to jeszcze nic straconego, tylko że jednak trochę będę za nim tęskniła!

Zobaczyła wodę.

Zoey: Fatamorgana, to jakieś żarty? ;_;

Ignorowała jeziorko i biegła dalej w stronę chatynki.

Zoey: Idę na chybił trafił, może się wtedy uda! ;u;

Chris i Jones

Jones: Może już wreszcie wrócą? ;u;

Chris: Nie. <3 Za to dam ranking:

  1. Ruth
  2. Zoey
  3. Jasmine
  4. Courtney
  5. Marilyn
  6. Manson
  7. Stewart
  8. Victor
  9. Darwin
  10. Brick
  11. Heather
  12. Mike
  13. Scott

Jones: Wut?!

Chris: Stewart był na trzecim miejscu...

Jones: Widzę, że Scott jest zagrożony.

Chris kiwnął głową na tak.

Chris: I będzie, dopóki mu się nie znudzi ta gra!

W drodze do Chrisa

Ruth&Zoey

Obie objęły prowadzenie. <3

Zoey: Dziękuję, że mi pomagasz!

Ruth: Jak wygrasz, to i tak zostanę.

Zoey: Lepsze już jest bycie samej w kabinie niż z chłopakami.

Ruth: Coś mi mówi, że wyleci Mike. ;/

Zoey stanęła, Ruth biegła w stronę chaty.

Zoey: Dlaczego to zrobiłaś?

Ruth: No tak, nic nie mówi, że on się zbliża czy coś... :c

Zoey: Na pewno? -_-

Ruth kiwnęła głową na tak.

Zoey: To może na niego...?

Ruth: Chodź do chaty.

Obie zaczęły biec. W końcu dotarły.

Chris: A wy tu czego?

Ruth: ...

Zoey: Kto mieszka w kabinie?

Chris: Em...

Notuje coś w notatniku.

Chris: Pięć przez dziesięć...

Skończył.

Chris: Więc mamy...














REMIS!

Zoey: Co? Kolejne zadanie? No nie!

Chris: Obie zamieszkacie, niech stracę. -,-

Przybiły piątkę.

Zoey: A nie żółwik? ;u;

Ruth: Nie.

Kolejna dotarła Courtney.

Courtney: Za cooooooooooooooooooooooo?

Chris: I tak jesteś bezpieczna. ;-;

Courtney: Na szczęście kogoś nie będzie i tak w tym programie.

[PZ] Zoey: Martwię się o Mike'a, naprawdę!

Zawodnicy biegli w stronę mety.

Stewart&Jasmine oraz Marilyn&Manson

Stewart: Wow, aż trzy panny.

Marilyn: Prosto!

Facepalm Manson.

Manson: Gratuluję, wygadałaś się. -.-

Biegli do chatki. Chris już ich zauważył.

Chris: Nadciąga wielka fala zawodników!

Jones udaje, że się boi.

Jones: I jak?

Chris: Srak. -,- Mnie to nie obchodzi. ;-;

Jones: Udawaj, że się boisz.

Jednak pierwszy wbiegł... Darwin. (?)

Chris: A ty tu skąd?

Darwin: Skróty nie zawodzą. ;)

Cała tamta czwórka wchodzi do chatki.

Chris: Brawo, mamy już ósemkę! Zostali:

  • Brick
  • Heather
  • Mike
  • Scott
  • Victor

[PZ] Zoey: Mike jest na zagrożeniu?

[PZ] Chris: Tak, a za bardzo się o niego martwisz? ^^

Dobiega Brick.

Brick: Łuuuu, huuuu!

Chris: No, jesteś bezpieczny. Jeszcze tamta czwórka.

Chwilowe ściemnienie.

Chris: Powracamy z krótkiego ściemnienia! Dalej czekamy, jak się zakończy historia z tym wyzwaniem. :P

Jones: Jeśli ktoś przyjdzie, poczuje się bezpieczny. </3

Chris: Tu nikt nie przegra wyzwania, od pierwszego do dziesiątego miejsca, ponownie! ^^

Piątki.

Chris: Tak, tylko gdzie się podziewają nasze ostatnie gwiazdy?

Nikt nic nie wie o pozostałych.

Chris: Ciekawe, gdzie...

Przed drzwiami staje wkurzony Victor.

Victor: Ledwo! Ciesz się, że jednak zostaję. ;-;

Usiadł.

Victor: Hejka, Jasmine! <3

Jasmine: Naprawdę?! -_-

Chris: Podobnież się lubicie. ^^

Warknięcie.

Chris: Tylko mi tu nie szczekaj, ale na zawodników czekaj. xD

Jones zmarszczył brwi.

Chris: No co? Pracowałem nad tym pół dnia!

Przychodzi zachód słońca.

Chris: Trudno. Ostatnia osoba, która się zjawi, czeka ją eliminacją. Poczekam maksimum do północy.

Najbliżej jest Heather.

[PZ] Courtney: No trudno, zagrożonych jest trzech palantów, czyli to dobry znak. </3

Chris: Czekamy, frajerzy!

???: Sam jesteś frajer! -,-

Huh?! xD

Chris: Nadciąga...















...




















...




















HEATHER!

Heather: Mam nadzieję, że to nie wpłynie na oglądalność? ;-;

[PZ] Zoey: Co raz to bardziej zaczynam się martwić! <oddycha ciężko>

Chris: Zoey, twojego chłopaka ni śladu. Za to widzę sylwetkę Scott'a. :P

W oczach Zoey pojawiają się łzy.

Chris: Pokazać listę na dowód?

  1. Scott
  2. Mike

Zoey: Mike już wyleciał. :c

Jones jej umyślnie podstawił megafon.

[PZ] Mike: Nawet Zoey we mnie nie wierzy? :c <robi smutną minę>

Jones: Dobra, może tu dojdzie.

Courtney: Scott! Od razu się tego domyślam. ;_;

???: Jak chcecie!

Pustelniczka: ...

Pustelnik: ... ;u;

Zaczęli się całować.

Courtney: Fuu, fu fu fu! -.-

Nadszedł Scott. Zoey uciekła z płaczem.

Chris: I Mike wypada.

Zawodnicy zaczęli skakać ze szczęścia.

[PZ] Stewart: A nie mówiłem? To będzie słodka zemsta.

Popsuł się wizjer.

Chris: No trudno, nie zobaczymy chłopaka. </3

Wszyscy się rozeszli do kwater, Chris wyciągnął Zoey.

Chris: No trudno, najlepszy przyjaciel tej rudej wypadł.

Wypchnął ją na kanapę.

Chris: Co się stanie z tym Mike'iem? Dowiedzcie się tego w Total Drama: The Charismatic Survival!

Ucieka.

Jones: Dzięki Chris!

Po cichutku udaje się do laptopa. Na początku jest przerażony pulpitem.

Jones: ???

Naciska jakiś przycisk i prędko ucieka.

Mike: Zaaaaaaaaaaaaaaaaa cooooooooooooooooooooo?!


















The End, ale nie na zawsze. ^_^

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.