FANDOM


Wyspa Totalnej Porażki - nowy rozdział - odcinek 14

Chris: Ostatnio na Wyspie Totalnej Porażki - nasza młodzież brała udział w wyzwaniach związanych z ekstremalnością i brawurą. Trent próbował sabotować swój zespół, ale to dzięki odmowie wykonania wyzwania przez Noah Okonie znowu przegrały. Tym razem jednak nikt nas nie opuścił. Dzisiaj naszą dziesiątkę czeka niespodzianka. I na 100% jedno z nich wyleci. Oglądajcie Wyspę Totalnej Porażki!

<czołówka>

<Chris przychodzi pod domki zawodników z megafonem.>

Chris (przez megfafon): Dzień dobry obozowicze! Wstawajcie szybko i lećcie do stołówki! Tam przekażę wam kilka ogłoszeń!

<Chatka Susłów>

<Duncan wstająć potknął się o szklaną butelkę i upadł.>

Duncan: Nosz kurwa mać!

Geoff: Ziom, nic ci nie jest?

Duncan: Nie, tylko nos mnie boli. Kto postawił tu butelkę? -.-

Geoff: Może to Tyler?

Duncan: A gdzie on jest?

Geoff: A w sumie to nie wiem. Pewnie adoruje Courtney.

Duncan: Nie wiem, co on w niej widzi. Jest złośliwa i spięta.

Geoff: Miłości się nie wybiera, sama przychodzi, hah.

<Pokój zwierzeń>

Duncan: Tylko sobie sińca narobiłem na nosie. Wyglądam, jakbym miał kartofla na ryju.

<Stołówka>

<Wszyscy wchodzą lekko zaspani.>

Heather: Jakie tortury dzisiaj wymyśliłeś dla nas?

Chris: Dzisiaj niespodzianka, zapomniałaś?

Courtney: Ciekawe, co nazywasz "niespodzianką".

Chris: Za chwilę sami się dowiecie. Ale najpierw pierwsze ogłoszenie. Od dzisiaj nie ma drużyn! To znaczy, że każdy walczy tylko dla siebie, każdy rywalizuje z każdym!

Okonie: TAK!

<Cała drużyna Okoni wpada w euforię.>

Chris: Radości nie ma końca? Za chwilę się zakończy. Drugie ogłoszenie - nagrodą za dzisiejsze wyzwanie jest bilet na koncert legendarnej Madonny.

Katie: Uwielbiam Madonnę!

Eva: A ja nią gardzę. :)

Katie: Ty każdym gardzisz, sobą pewnie też.

Eva: Zamknij mordę patyczaku.

Katie: Tylko na tyle cię stać pseudo bokserko? xD

Chris: CISZA! Trzecie ogłoszenie - hej Szefie, pokaż no tą niespodziankę!

Chef: Urgh...

<Wychodzi, a po chwili wraca i przyprowadza gościa. Uczestnicy są zszokowani, bo gościem okazuje się być...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

Gwen.>

Chris: Oto pierwsza niespodzianka! Gwen powraca do obozu!

Noah: ŻE CO KURWA?!

Leshawna: Gwen! Tak się cieszę, że cię widzę laska! :D

Heather: Tęskniliśmy za tobą! ;)

Gwen: Heh, ja też.

<Pokój zwierzeń>

Gwen: Po tym pojebanym zakopaniu mnie żywcem straciłam przytomność i kiedy się ocknęłam, to byłam w szpitalu na intensywnej terapii. Najchętniej pozwałabym tego psychola Chrisa, ale nie mam na to isły i ochoty. Dobrze, że chociaż pozwolono mi tu wrócić. Teraz będę mogła się zająć tym padalcem Noah, pożałuje, że przeczytał mój pamiętnik przy wszystkich.

<Stołówka>

Chris: A teraz druga niespodzianka. SZEFIE!

<Chef wychodzi i znów wraca, tym razem z kolejnym gościem.>

Katie: O TAK! <3

Noah: NIEEEE! >:(

<Gościem okazuje się być...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

...

DJ.>

DJ: Katie!

Katie: DJ!

<Ściskają się i całują.>

Noah: Jeszcze tego tu brakowało. -.-

DJ: A ty co frajerze?

<Podnosi go za koszulę, jednak Katie odradza mu bicie go.>

Katie: Hej, nie warto skarbie. On się nie zmieni.

Chris: DJ również do nas powraca! Zadowoleni?

<DJ puszcza Noah, chłopak spadł na swoje przyrodzenie.>

Wszyscy: Hahahaha!

Noah: Bardzo... śmieszne! -.-

DJ: Nie miej pretensji do mnie, sam ze mną zacząłeś.

Duncan: Siema!

Geoff: Joł ziomek!

DJ: Teraz "joł ziomek"? A co było, gdy mnie wykopaliście?

<Duncan i Geoff są zdziwieni postawą DJ'a.>

DJ: Lepiej nie wchodźcie mi w drogę, proszę o dystans.

<Pokój zwierzeń>

DJ: Dwulicowość ludzka nie zna granic. Cieszę się, że wróciłem. W końcu wyrównam rachunki z tym ułomnym Noah. I pobędę trochę z moją kochaną Katie!

<Stołówka>

Chris: Dobrze zawodnicy. Skoro już poznaliście nasze dwie niespodzianki, pora na pierwsze wyzwanie w etapie indywidualnym! Posiłki obryzdliwośći!

Gwen: Dobra, już mi się to nie podoba.

Chris: Będziecie mieli do zjedzenia 9 posiłków. W każdej rundzie osoba, która nie zje jakiegoś dania odpada z konkurencji. Wygra to z was, które jako ostatnie zostanie.

<Zawodnicy zasiedli do stołów.>

Runda 1

<Szef położył przed zawodnikami zakryte dania.>

Chris: No kochani, otwierajcie haha!

Szef Hatchet: Starałem się specjalnie dla was hehehehe...

<Gwen odkrywa talerz, a tam widzi bycze jądra.>

Gwen: Eeee... co to jest?

Leshawna: Wygląda trochę jak wątróbka.

Trent: Wątróka? Fuuu... ;-;

Chris: To nie do końca wątróbka. Szefie, wyjaśnij.

Szef Hatchet: Oto jedna z moich specjalności - bycze jądra po mojemu!

Duncan: Bycze...

Tyler: Jądra?

Geoff: Wykastrowaliście byki?

Chris: Dokładnie tak Geoff. No, zajadajcie!

Geoff: W sumie, nie wyglądają tak źle...

<Gryzie "potrawę".>

Geoff: ... dobre! :D

<Geoff w chwilę zjadł wszystkie jądra ze swojego talerza.>

Geoff: Yeah baby!

Chris: Geoff przechodzi dalej!

<Kolejną osobą próbującą dania jest Eva.>

<Pokój zwierzeń>

Eva: Mam twardy żołądek. Przełknę pełno obrzydlistw.

<Chłopacy przyglądają się w swoje porcje.>

Eva: No co jest frajerzy? Czyżbyście się poczuli, jak te wykastrowane byczki? Haha

Gwen: Nie zesraj się z tego śmiechu.

Eva: Zjadłam!

Chris: Eva przechodzi do następnej rundy!

DJ: Ja to zjem... dam radę...

Duncan: Ja też.

<Pokój zwierzeń>

DJ: Ach... czułem tak jakby ból w kroczu. Dziwne i nieprzyjemne uczucie...

<DJ, Gwen i Duncan kończą jeść swoje porcje.>

Chris: Piątka przeszła już dalej, czekamy na resztę.

<Courtney, Heather, Tyler i Leshawna dołączają do tej piątki.>

Chris: Zostali jeszcze Noah, Trent i Katie. Kto odpadnie z gry pierwszy?

Noah: To jest takie... wstrętne... urgh.

Katie: Niedobrze mi...

<Trenta mdli coraz bardziej.>

<Pokój zwierzeń>

Trent: Tak... mam bardzo, bardzo słaby żołądek. Potrafię zwymiotować patrząc na coś obrzydliwego, a to...

<Zaczyna wymiotować.>

<Trent wymiotuje na talerz, Katie patrząc na niego również puszcza pawia. Noah udaje się dojeść wszystko.>

Noah: Już...

Chris: No cóż, Trent i Katie odpadają z gry.

Katie: Świetnie...

<Wymiotuje jeszcze mocniej.>

Chris: Szefie, posprzątaj to, proszę...

<Szef Hatchet marszczy brwi i zabiera się za sprzątanie wymiocin.>

Runda 2

<Trent i Katie siedzą na ławce dla przegranych obserwując dalszą grę.>

Chris: Podano do stołu! Otwierajcie!

<Zawodnicy otwierają talerze, a na nich znajdował się garnek z zupą.>

Chris: Kto lubi żurek? :D

Owen: A kto nie? <3

Chris: Ten żurek to połączenie wody z klozetów, spoconych skarpet, koziego łba i zgniłej kiełbasy. Smacznego!

Heather: Jesteś... chorym... pojebem... McLean...

Chris: Za to mi właśnie placą, haha!

<Pokój zwierzeń>

Heather: Producenci... wy jebane psychole... jak tylko ten chory program się skończy, to was załatwię, obiecuję wam to!!!

<Noah po skosztowaniu "zupy" przewraca się ze stołu.>

<Pokój zwierzeń>

Noah: O nie, tego już nie dam rady zjeść.

<Noah zacząl wymiotować, a w tym czasie pozostali zodłali przekłnąć miskę zupy.>

Chris: No więc Noah wypada z konkurencji! Tak nam przykro, heh

Noah: ... wy...pier...

<Wymiotuje dalej.>

Runda 3

Chris: To teraz pytanie. Ktoś skusiłby się na pizzę?

Heather: Po tym obrzydlistwie? Nie myśl, że ktoś ci uwierzy.

<Szef podaje talerze zawodnikom. Znajduje się na nich pizza z meduzami, pasikonikami i żywym anchois.>

Leshawna: O nie...

Courtney: Ciebie już totalnie pogięło?!

Chris: Zabawa dopiero się rozkręca! Hahaha!

Gwen: Czy ja na tym widzę żywe ryby?

Chris: Tak.

<Gwen zmarszczyła brwi.>

<Duncan, Tyler, Geoff, Courtney i Eva zjedli swoje kawałki.>

Leshawna: Przecież te zwierzaki są żywe! Tortury jakieś! >:(

Gwen: Ja wolę to zjeść i nie myśleć o tym...

<DJ, Heather i Gwen zjedli swoje pizze.>

Chris: No cóż Leshawna, odpadasz z rywalizacji. Została ósemeczka, jedno zgarnie immunitet.

Leshawna: Pfff...

<Pokój zwierzeń>

Leshawna: Na moim miejscu też byście uznali jedzenie żywych zwierząt za chore.

Runda 4

<Szef Hatchet odkrya tacki, na których znajdowały się hot dogi.>

Chris: Czy ktoś z was próbował kiedyś hot dogów z delfina?

DJ: Delfina? Człowieku, jesteś psychopatą! 

Chris: Za to mi płacą, haha!

DJ: Nie zjem tego! To przekroczyło wszelkie granice. -.-

Chris: Jak sobie uważasz.

<Każdy zdołał zjeść swoją porcję.>

Chris: Dj odpada z konkurencji! Jeszcze siedmioro walczy o immunitet!

<Pokój zwierzeń>

Gwen: Oby ten immunitet był warty tych tortur.

DJ: Poważnie? Każą nam jeść delfiny? Czy zabijanie ich nie jest przypadkiem przestępstwem?

Runda 5

Chris: Teraz pora na owoce morza! Będzie przepysznie! 

Tyler: Już to widzę... -.-

<Szef odsłania talerzyki uczestnikom. Znajdują się na nich dwie surowe krewetki.>

Wszyscy: AAAA!!!

Courtney: FUJ!

Chris: Krewetki prosto z morza! Smacznego!

Heather: Ooo nie, coś się zbliża...

<Heather zwymiotowała na stół, powodując u innych uczucie wymiotne.>

Chris: Heather odpada! Kto dalej?

<Eva, Geoff, Duncan i Tyler zjedli swoje porcje.>

Tyler: Mam mroczki przed oczami... O_O

Geoff: Nie było takie złe, ziomek!

<Tyler popatrzył na niego z obrzydzeniem.>

Gwen: Dobra... raz kozie śmierć.

<Gwen zatkała nos, zamknęła oczy i wepchnęła do ust krewetki, od razu je połykając.>

Gwen: ARGH! O matko...

Courtney: Co? Jedną zjadłam na darmo? AAAA!

Chris: Courtney, wypadasz. Jedziemy z następną rundą!

Runda 6

<Szef odkrył tacki. Znajdowała się na nich szklanka z żółtą cieczą.>

Eva: A to co za gówno?

Chris: Siuśki szefa z dodatkiem przeterminowanego soku jabłkowego!

Szef Hatchet: Obyście się otruli... znaczy, nie otruli! xD

Geoff: No trudno. Czego się nie zrobi dla immunitetu.

Gwen: To jest upokarzające...

Duncan: Nie wiesz, jak bardzo...

Tyler: Chyba nie dam rady...

<Geoff wypił "sok" jako pierwszy, druga była Gwen, trzeci Duncan, a czwarta Eva.>

Chris: Tyler, na ławeczkę!

<Pokój zwierzeń>

Tyler: Przynajmniej mogę teraz bajerować Courtney! <3

<Tyler przysiadł się obok Courtney. Ta zarumieniła się i zaczęli rozmawiać.>

<Pokój zwierzeń>

Courtney: Jeżeli mi się uda, a jest prawie w 100% pewne, to namówię Tylera na głosowanie na Trenta. Oby poskutkowało.

Tyler: Courtney jest taka piękna i słodka! Musimy zostać parą! <3

Runda 7

Chris: Na placu boju została czwórka wytrwałych. Ciekawe, kto teraz spęka!

<Szef odkrywa tace, na których znajdują się surowe ziemniaki i zepsuta cola.>

Szef Hatchet: Ziemniaczki z colką, coś pysznego! >:)

Gwen: Nasze żółądki tego nie wytrzymają... jeżeli wyląduję na intensywnej terapii ZNOWU, nie wyplacisz się do końca życia, McLean.

Chris: Spokojnie, po wyzwaniu dostaniecie leki i płukanie żołądków, żeby nie było chorób itd.

Gwen: Miejmy nadzieję, że nic się nie stanie...

<Gwen kosztuje ziemniaka, po czym od razu go wypluwa.>

Gwen: Matko Boska... nie, dość.

Geoff: Nie poddawaj się Gwen! Patrz na mnie!

<Geoff pokroił ziemniaki na cztery części, każdą połknął i popił colą zatykając nos.>

Geoff: To naprawdę było wstrętne... ale udało mi się!

<Wszyscy są pod wrażeniem "umiejętności" i wytrwałości Geoff'a.>

Eva: Mi też się uda.

<Pokój zwierzeń>

Eva: Musi, bo jak przegram, będę zagrożona... tylko jak ja wygram z Geoff'em?

Geoff: To wyzwanie dla mnie jest w miarę spoko, nie czuję aż tak tego obrzydlistwa, nie takie rzeczy się jadło, heh.

<Duncan zrobił to samo, co Geoff, po czym się przewrócił.>

Duncan: Dość...

<Eva patrząc na "bezradną" Gwen robi to samo, co chłopcy i daje radę.>

Chris: Gwen, wypadasz! Mamy półfinał!

Gwen: Super...

<Pokój zwierzeń>

Gwen: I po co ja wracałam? xD

Runda 8

Chris: Wiecie co... skrócimy już to wyzwanie o jedną rundę i to jednak będzie finał. Szefie, zapraszam!

<Szef podał trójce koktajl z żywych karaluchów.>

<Wszyscy popatrzyli na to z przerażeniem.>

<Pokój zwierzeń>

Duncan: Pasikoniki, meduzy, delfiny, byki... o nie, tego już za wiele.

<Wyzwanie>

Duncan: Ja tego nie dotknę! Nie ma mowy. -.-

Geoff: Ja też się waham...

Eva: Wygląda gorzej, niż wszystko, co do tej pory widziałam na tych talerzach... 

Duncan: Ja odpadam. 

<Rozlał koktajl Chrisowi na twarz.>

Chris: AAAAA! Moja twarz, moja piękna twarz!!!

Leshawna: Nie przesadzałabym z tą "pięknością".

<Pokój zwierzeń>

Eva: Muszę się jakoś zmotywować. Przecież jak przegram, mogę wylecieć.

Geoff: Co by zrobić, żeby tego nie czuć? Hmm...

<Wyzwanie>

<Geoff wziął lejek i poprosił Gwen o wlanie koktajlu przez niego.>

Gwen: Jesteś mocny, typie. Podziwiam cię, serio.

Geoff: A tam... wlewaj!

<Gwen wlała Geoff'owi koktajl do ust przez lejek. Chłopak natychmiast polknął napój i podniósł ręce do góry.>

Geoff: READY!

Eva: Nosz kurwa... >:(

Szef Hatchet: Mamy zwycięzce! Geoff, jedziesz na Madonnę!

Katie: Zazdro.^^

Eva: wspólczuję. :')

<Katie krzywo popatrzała się na Evę.>

Szef Hatchet: Jesteś dziś bezpieczny, ale również nie będziesz brał udziału w eliminacjach i głosowaniu. Reszta wypad na ceremonię!

<Geoff był zaskoczony, ale i tak szczęśliwy ze zwycięstwa.>

Chris: Najpierw jednak płukanie żołądka dla wszystkich!

<Pokój zwierzeń>

Leshawna: Kurczę, straciliśmy teraz jeden głos. Trzeba coś wykombinować, żeby nikt z nas nie wyleciał.

Courtney: Teraz moja głowa w tym, że mojego kochanego Tylera namówić na głosowanie na Trenta.

<Ognisko>

<Courtney i Tyler siedzą przytuleni.>

Courtney: Tyler... mam do ciebie prośbę...

Tyler: Tak, Courtney?

Courtney: Czy mógłbyś zagłosować dzisiaj na Trenta? Bardzo by mi na tym zależało, to możźe mnie uratować... a ty chcesz chyba, żebym została, prawda? 

Tyler: Jasne, że chcę... ale Trent? Dlaczego?

Courtney: Ma ze mną spinę... chce się mnie pozbyć, a Leshawna, Gwen i Katie go na pewno posłuchają... Bez twojej pomocy może mi się nie udać zostać... :(

Tyler: Zrobię co w mojej mocy, żeby cię uratować. Nie zasługujesz na eliminację, głosuję razem z tobą! <3

Courtney: Na prawdę? O jejuniu, dziękuję! <3

Tyler: Nie ma za co... a wiesz... chciałbym teraz dostać jakąś małą nagrodę za to... 

<Courtney pocałowała go. Po chwili zaczęli się całować namiętnie. Nie zdawali sobie sprawy, że podsłuchała ich Gwen.>

<Pokój zwierzeń>

Gwen: No Tyler, nieładnie... bądź pewny, że dzisiaj twoja ukochana nas opuści. 

<Gwen przybiegła do swoich sojuszników z nowiną.>

Gwen: Słuchajcie, Courtney namówiłą Tylera na głosowanie na Trenta.

Heather: Co?

Trent: Jak to? 

Gwen: Widziałam, jak go omamiła i pocałowała w zamian za głos na Trenta.

Katie: Co za podłość. -.-

DJ: Nie wiem, jak wy, ale ja bym bardziej Courtney ukarał. Co powiecie na głosowanie na Tylera?

Leshawna: Na niego? Sama nie wiem...

Heather: Ja jestem za. To może ją bardziej zaboleć. Może się wtedy ogarnie.

Gwen: Albo bardziej zaboli albo wcale nie zaboli. 

Katie: Ja jeszcze się wstrzymam z decyzją.

<Pokój zwierzeń>

Gwen: Zawiodłam się na Tylerze. Dał się omamić tej laluni, jak pierwszy lepszy idiota. 

<Ceremonia Eliminacji>

Chris: Witam państwa, czas rozpocząć trzynastą ceremonię eliminacji w tym sezonie i pierwszą w etapie podrużynowym. Jestem ciekawe, kogo się pozbędziecie. Proszę was o udanie się zagłosować.

<Głosowanie potrwało kilka minut.>

Chris: Na tacy znajduje się 10 pianek. Geoff automatycznie przeszedł z powodu wygranej wyzwania, więc jego nie uwzględniamy dzisiaj. Pierwsza pianka dzisiejszego wieczoru wędruje do...

...

...

...

...

Gwen.

Gwen: Fajnie.

Chris: Drugą bezpieczną osobą jest dzisiaj...

...

...

...

...

Duncan.

Duncan: Cool.

Chris: Jako trzeci przechodzi dziś...

...

...

...

...

DJ.

DJ: Spoko.

Chris: Kolejne pianki otrzymują...

...

...

...

...

Katie...

...

...

...

...

Heather...

...

...

...

...

Noah...

...

...

...

...

Leshawna...

...

...

...

...

Eva.

Chris: Została trójka graczy. Każde z was otrzymało minimum 1 głos.Przedostatnia pianka wędruje do...

...

...

...

...

Courtney.

Courtney: Uff! 

Tyler: Serio, jestem zagrożony?

Trent: Nie dziwię się...

Tyler: Co? Czemu?

Trent: Już się za chwile dowiesz...

Chris: Ostatnia pianka wędruje do...

...

...

...

...

....

...

...

...

...

...

Trenta!

<Trent odetchnął z ulgą.>

Courtney/Tyler: CO?! JAK?!

Chris: Courtney otrzymała 2 głosy, Trent 4, a Tyler 5. Tak to.

Tyler: Kto na mnie głosował i dlaczego?! :O

Leshawna: Ja, Heather, Gwen, DJ i Trent.

Noah: Ja głosowałem na Trenta.

Eva: Ja też.

Katie: A ja na Courtney.

Duncan: Też na Courtney.

Tyler: Czemu na mnie?

Trent: Bo spiknąłeś się z Courtney, ona chciala tobą manipulować i doigrałeś się.

Chris: Tyler, znasz zasady. Zapraszam ze mną do Łódki Przegranych.

Tyler: Cholera... Courtney, czy to prawda?

Courtney: Ależ absolutnie nie! Jak możesz tak uważać?! Ja cię kocham, głąbie!

<Wszyscy, a zwłaszcza Tyler wybałuszyli oczy ze zdumienia.>

Tyler: SERIO?! <3

Courtney: TAK! I będę za tobą strasznie tęskniła, młotku! <3

<Pocałowali się.>

Tyler: Powodzenia, kochanie moje! <3

Courtney: PAAA!

<Tyler odpłynął Łódką Przegranych.>

Chris: Wow, tego się nie spodziewałem... co wydarzy się następnym razem? Kto nas opuści i jak przy tym ucierpi? Dowiecie się oglądając kolejny odcinek Wyspy Totalnej Porażki!

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.