FANDOM


TDRCambodia(17)

Tradycyjnie zwykły dzień w Kambodży. Wydawałoby się, że ten dzień to nic innego jak rutynowe zadanie i eliminacja kolejnego zawodnika. Wyobraźcie sobie, że ten pochmurny i mglisty poranek wprawiłby niejedną osobę w zadumę. Don rozpoczął swój poranny rytuał na świeżym powietrzu - żuł gumę i podczas przeżuwania pił szklankę chłodnej, mineralnej wody.

Don: *wdech* Liczyłem na to, że pogoda będzie przyjemniejsza. W takim razie będzie trzeba odwołać zajęcia na świeżym powietrzu i wymyślić coś ciekawszego. *wzrusza ramionami*

Zwraca się do widowni.

Don: Witam was ponownie, telewidzowie! Ostatnio pokazaliśmy, jak bardzo potrafimy świętować na całego. Swoją obecnością zaszczyciła nas Izzy i dała popalić wszystkim zawodnikom. Byli jednak tacy, którzy potrafili się oprzeć jej dzikim zapędom oraz zdobyć sobie immunitet i najprawdopodobniej po raz pierwszy w historii programu, nietykalność została komuś przekazana! W tym programie roiło się od miłosnych relacji, jednak ta z Dave’m i Sky jest inna niż wszystkie, dlatego ten pierwszy musiał opuścić program w trakcie dramatycznej ceremonii eliminacji. Czy Sky będzie tęskniła za Dave’m? Czy Dawn odegra się na Amy? Przekonacie się dzisiaj w Przygodzie w Dzikiej Kambodży!

Czołówka…


Pomimo tego, że wyzwanie raczej nie odbywało się na terenie zielonym, Don i tak zwołał wszystkich zawodników przed domki.

Kathy: Co my robimy w taką ulewę tak właściwie?

Amy: Powinnaś powiedzieć: “Co my tak właściwie”...

Kathy: Nic lepiej nie mów, Amy. Jeszcze Don nie powiedział o wyzwaniu, a ty już musisz mi z rana psuć humor. ._.

[Zwierzenie] Kathy: Jestem wyjątkowo zmierzła, jeśli chodzi o deszczową pogodę… Po prostu za taką nie przepadam, jest wyjątkowo smętna. ;-;

Amy nerwowo przewraca oczami.

Don: Zanim przejdziemy do wyzwania, pamiętam o tym przedwczorajszym dniu związanym z robieniem sałatek. Zwycięzcy tamtego zadania dostaną specjalną nagrodę. Podejdźcie tu bliżej.

Amy, Bridgette, Lindsay, Samey i Sky podchodzą bliżej do Dona.

Don: Waszą nagrodą za tamto wyzwanie będzie… specjalna rozmowa z gościem. Tymi gośćmi będą wasi najbliżsi! Daleki kuzyn z Alabamy, ciocia z Tennessee albo jakikolwiek inny gnoll z Luizjany.

Sky: A co z Dave’m? Rozumiem, że jego nagroda przepada?

Don: Tak, ale właściwie to nie. Nagrodę otrzyma Dawn. Wiem, że wypadła wtedy najsłabiej, ale za to ta osoba zdecydowanie podniesie nam słupki oglądalności!

[Zwierzenie] Dawn: Słupki oglądal… Nie, tylko nie ta osoba, o której myślę! Przecież ona mnie tu na maksa skompromituje! :d

Don: Zanim przejdziemy do Dawn, może coś najbardziej łagodnego. Bridgette, kojarzysz może tego gościa?

Pokazuje jej zdjęcie z Geoff’em.

Bridgette: Geoff? Mój misio-patysio? <3

Don: Tak.

Zza drzewa wyłania się Geoff. Oboje biegną do siebie i ściskają.

Amy: Czy on debiutuje?

Don: Niestety nie, ale byłoby super, prawda?

Amy: Tak. *retrospekcje, na których Amy cały czas głosuje na Geoffa albo narzeka na jego związek z Bridgette* Cieszę się, że mogłam go poznać w poprzednim sezonie.

Dawn: Hipokrytka. Głosowałaś na niego w każdej możliwej chwili, kiedy nie miał immunitetu. ;-;

Amy: Przepraszam, czy ktoś coś mówił? Słyszę tylko podmuch powietrza.

Dawn opluła Amy.

Dawn: Ten podmuch powietrza chyba jest wyjątkowo silny… :’)

[Zwierzenie] Amy: Ciekawa już jestem, kto będzie tą osobą podnoszącą oglądalność przez Dawn. ;v

Wróćmy do Bridgette i Geoffa…

Bridgette: Misiu patysiu, nawet nie wiesz, jak za tobą tęskniłam! <3

Geoff: Dzięki tej sałatce zasłużyłaś na specjalną nagrodę. :D *całuje Bridgette w policzek* Cały czas oglądałam program i jestem mentalnie z tobą.

Bridgette: Don, jak długo będziemy mogli pobyć ze sobą?

Don: Dopóki nie omówię wszystkich. Na razie się sobą nacieszcie. :) *chrząka* Teraz niespodzianka numer dwa - Amy, Samey - jak dobry kontakt macie z mamą?

Samey: MAMA? :O

Gia, bo tak miała na imię matka bliźniaczek, również zjawiła się na wyspie.

Kathy: Dzień dobry.

Gia: Witam. Rozumiem, że miałam tutaj porozmawiać z moimi córkami.

Dawn: Tak… I proszę zabrać Amy ze sobą do domu, jest wyjątkowo wredna, opryskliwa i nikt jest tutaj nie lubi, co mnie nie dziwi. >_>

Kathy: Tak jak ciebie, ale nikt nie pytał o zdanie twojej persony, więc z łaski swojej możesz na moment być cicho?

Dawn: Ta, rozumiem. ;’)

Dawn wzruszyła ramionami.

Samey: Nie wiesz, jak się bałam pół roku temu o ciebie! :(

Gia: Słuchajcie, sprawa się nieco ustabilizowała. Wszystko powoli wraca do normy. Tata czuje się trochę lepiej, chociaż musi pobyć trochę “w dołku”.

Samey: Wow, że też do tego musiało dojść…

Kathy: Do czego?

Samey: Do niczego. :P

Kathy: Przynajmniej sytuacja między wami się ustabilizowała. Zawsze to jakiś plus.

Gia: Sądzę, że wytłumaczyłam już całą sytuację. :)

Don: Skoro tak, zaprosimy teraz gościa Lindsay.

Lindsay: Czy to moja młodsza siostra Paula? :D

Nagle ktoś przypływa jachtem. Tak, to była Paula ze swoim chłopakiem. Była ubrana niemniej wyzywająco od swojej siostry, a w dodatku "wspierał" ją muskularny facet.

Lindsay: Tak, to ona. :D

Tyler: Co to za fagas?

Paula: *kaszle* Fagas? *chrząka* Czy to nie jest nowe określenie na twoje zabawy z Alejandro?

Wszyscy: *śmiech*

[Zwierzenie] Tyler: Dzięki za zrujnowanie mi życia, Cwelojandro.

[Zwierzenie] Owen: Jestem taki głodny… :/

Paula: Co tam u was słychać, kiciusie? Podoba wam się ten show? ^^

Samey: Jest OK.

Bridgette i Geoff nadal się całowali ze sobą.

Paula: A, to super.

Heath: Zamierzasz brać udział w następnym sezonie?

Paula: Hm, nie. :p

Heath: Zbyt niebezpiecznie?

Paula: Po prostu nie odczuwam przyjemności z reality show. Niedługo rozpoczynam studia weterynaryjne.

[Zwierzenie] Heath: Studia weterynaryjne? Mimo że jest siostrą Lindsay, jest aż taka mądra? Wow, jednak "niedaleko pada jabłko od jabłoni" to złe sformułowanie. Z nią idzie pogadać.

Heath podrapał się po głowie i kontynuował rozmowę z dziewczyną.

Heath: Kiedy Lindsay brała udział w programie, jak się z tym czułaś?

Paula: Miałam na pewno pokój dla siebie.

Heath: A kibicowałaś jej chociaż?

Paula: Powiem tak… Oglądałam tych reality show… Zero. :)

Heath był zdziwiony, ale w zasadzie jego niemałe zdziwienie zamienił w ulgę.

Paula: Oczywiście zero, kiedy moja siostra nie brała udziału w grze. Najsmutniejsze było, że wyrzucili ją pierwszą z Żenady Gwiazd. Nie rozumiem tylko jednego - kiedy powiedziałam zero, dlatego otworzyłeś usta? Oglądam ten show, ale sama chyba nie będę chciała wziąć w nim udział - tak jak powiedział Geoff: dobrze jest siedzieć i gawędzić, a już zwłaszcza, kiedy omawia się najciekawsze sytuacje sezonu.

Paula dotknęła ręką ramienia chłopaka.

Paula: Jeszcze jedna sprawa - gdybym nie oglądała tego programu, nie byłoby mnie tu teraz z tobą. Odnośnie twojej relacji, daj Lindsay szansę. Rozumiem, że nie do końca odpowiada tobie taki typ dziewczyny, ale wiesz… myślę, że Lindsay widzi w tobie dobrego znajomego, nawet przyjaciela… a przy odrobinie szczęścia, moglibyście być nawet razem! Pomyśl, ty z tak gorącą laską jak ona. Miałbyś chyba sporo w życiu do przodu. Wiesz, z radiowca do radarowca.

Heath nerwowo przewraca oczami i stara się nie myśleć o tym.

[Zwierzenie] Heath: Nie ukrywam, że Lindsay trochę mi się podoba, ale nie widzę dla nas przyszłości. Powiedziałbym to delikatnie: ona nie jest zbyt mądra, tylko po prostu próbuje być śmieszna i zabawna, ale czasami przez to potrafi być wyjątkowo irytująca. A co do Pauli? Małe zauroczenie… Nic wielkiego… *chrząknął*

[Zwierzenie] Paula: Heath niepotrzebnie się poddaje. Spójrzcie na Lindsay: wiem, że przedstawiam ją jako łatwą i gorącą sztukę do wyrwania, ale czemu zawsze musi być najciemniej pod latarnią i taki chłopak zmarnowałby szanse na ciekawy związek? Przecież Lindsay nie jest zła w związkach, dobra, przed Tylerem miała kogoś, ale… W sumie, za dużo pikantnych szczegółów to też niedobrze, prawda? ;) *przesyła buziaka do kamery*

Don zaczął ziewać.

Don: Radziłbym wam trochę się streszczać. Przedostatni gość jest zarezerwowany dla Sky.

Obok Sky zjawiła się jej siostra.

Sky: Miło cię widzieć, siora.

Dziewczyny przytuliły się do siebie.

Siostra Sky: Opowiesz mi pokrótce, jak tam ci idzie w programie?

Sky: Tradycyjnie - parę osób zalazło mi za skórę, z drugą częścią nawiązałam jakiś pozytywny kontakt.

Siostra Sky: A co z Dave’m? *zamknięta postawa i półuśmiech*

Sky: Nie musisz mnie o to pytać. Nasza relacja jest taka, że odpadł ostatnio… i w zasadzie… *podrapał się po głowie* ...trochę mi go szkoda, ale coś się znowu zaczęło psuć w naszej znajomości. Ciekawe, jak sobie poradzi na wyspie odkupienia.

Każdy, kto miał specjalną nagrodę, rozmawiał na uboczu. Gia opuściła już miejsce gry, Paula tak samo. Zostali całujący się Bridgette i Geoff oraz Sky rozmawiająca ze swoją siostrą.

Geoff: Widzę, że muszę już chyba się zbierać. >_>

Bridgette: Trudno. I tak było cudownie. >_>

Ostatni raz całuje Geoffa w policzek i wraca do reszty uczestników.

Don: O, jak uroczo. A teraz coś, na co wszyscy pewnie czekali - zwłaszcza Dawn. Oto twój specjalny gość!

Ze statku wychodzi pewna dziewczyna. Można było już ją kiedyś zaobserwować. Była to ta sama emo-goth co z Trasy Zemsty.

Dawn: Miło mi cię widzieć, Dharma.

Dharma: Mnie ciebie też, słodziutka. :)

Całuje Dawn w policzek. Wszyscy popadli w osłupienie.

Dawn: Co wy? Nie widzieliście dziewczyn całujących się nawzajem?

Amy: Nie. Tego nam jeszcze brakowało! XDDDDDD

[Zwierzenie] Dawn: PIEPRZONA KRETYNKA. >:(

Dawn zmierzyła wzrokiem Amy.

Dawn: To bardzo przykre, że musisz być takim homofobem.

Amy: Homofobia? XDDDDDDD

Dawn: Tylko żebyś jeszcze nie popuściła z tego śmiechu, dopiero byłaby plama na twoim honorze.

Amy: Mówi to osoba z zerowym honorem?

Dawn: No ja przynajmniej mam honor.

Amy: Kiedy mówisz zdanie, nie możesz zaczynać go od “no”.

Dawn: Dlaczego nie mogę?

Amy: Dlatego, bo ponieważ. :’)

Dharma: Mamy XXI wiek, 2019 rok, może wszystko!

Amy: A ty z jakiej okazji się wtryniasz w nasze sprawy, paszczurze?

Dharma: Sama jesteś paszczurem, tępy paszkwilu.

Don zaczął sarkastycznie bić brawa.

Don: Wiedziałem, że atmosfera się ociepla!

Amy: Miałeś na myśli “robi się gorąca”.

Kathy: Amy. Proszę. Czy mogłabyś dzisiaj już nie poprawiać nikogo z nas?

Amy: Dobra. XD

Amy kieruje się w stronę domków.

Don: A ty gdzie, panno?

Amy: Przed siebie. Nie mam nastroju przez Dawn i tego kaszalota, który powinien wreszcie zmyć tapetę z ryja, bo wygląda jak poczwara.

Dharma: Oj, co za oryginalna wypowiedź. Gdybym była taką pindą farbującą włosy jak ty, też zastanawiałabym się nad odpowiedziami z Internetu pół godziny! ^^

Amy: Ej, mogłabyś zamknąć mordę? Dzięki.

Dharma: Z przyjemnością.

Wyjęła z kieszeni taśmę klejącą, przetrzymała Amy i nakleiła na jej usta kawałek taśmy.

Dharma: A teraz zamknij mordę. c:

Ukłoniła się przed Dawn. Amy szybko odkleiła taśmę.

Amy: Mam dla Pań wspaniałą piosenkę.

Zaczęła śpiewać acapella o taki utwór.

Katy Perry - Ur So Gay

Katy Perry - Ur So Gay

Kathy: Sędziowie oznajmili werdykt. Gorzej już wasze trio upaść nie mogło.

Spoglądała zażenowana na Amy, Dawn i Dharmę.

Dawn: Oj, Amy, biedactwo ty moje. Wiesz, że z każdego dna można się odbić?

Amy wzięła głęboki oddech. Była o krok od wybuchnięcia, więc postanowiła, że ucieknie się do defensywno-ofensywnej prowokacji.

Amy: Masz absolutną rację! Dlatego proponuję, abyś wreszcie spojrzała się w lustro, tam masz dosłowny przykład tego, jak bardzo denna jest twoja osoba. Zachowujesz się jak królowa w pałacu wysadzanym brylantami, weź się ogarnij i zejdź do nas, do świata, w którym musimy wysłuchiwać twoich narzekań. Różnica jest taka, że ty na nas patrzysz z góry, ale w rzeczywistości jesteś jedną wielką łajzą bez sukcesów, która non stop gada do zwierząt jak ktoś z dysfunkcjami mózgowymi i innymi takimi potrzebnymi do życia. Dno, które sobą reprezentujesz, sięgnęło już poniżej poziomu morza Doliny Śmierci w Kalifornii. Teraz przepraszam, chciałabym się odświeżyć po dzisiejszym dniu.

Wchodzi do swojego domku i szykuje się do kąpieli. Dawn zgrzytała zębami i zrobiła się cała czerwona. Dharma od razu ją zaczęła uspokajać.

Dharma: Nie zwracaj uwagi na taką idiotkę. Marnowanie czasu na żenujące atencjuszki to dosłownie jego strata. Skup uwagę na programie.

Dawn: Nigdy nie wątpiłam w to, co mówisz.

[Zwierzenie] Dharma: Ach ta Dawn. Z kursu dla desperatów nawiązałyśmy wspaniałą przyjaźń, a że obie nie byłyśmy jakoś specjalnie lubiane (dobra, tak jak wszyscy tam na obozie), spędzałyśmy ze sobą bardzo dużo czasu, aż w końcu zostałyśmy parą. Do wszystkich homofobów, wam nikt nie kazał wybierać, kogo kochacie. Tak jak to było z rasizmem lub dyskryminacją z innych względów, hihi, nas się nie zniszczy. :)

Dawn: Czuję się już nieco lepiej. *całuje Dharmę w policzek*

Dharma stoi w obronie Dawn i zaczyna pomagać jej w realizacji pewnego planu.

Dharma: *szepcze pomysł na ucho* Skoro idzie się wykąpać, najprostszy dowcip z podmianką załatwi sprawę.

Dawn: *szepcze na ucho Dharmie* To bardzo miło z twojej strony, że mi pomagasz. Już wiem, z czego mogę zrobić substytut. ^^

Po chwili chrząknęła i zwróciła się do Dona. Miała ważniejszy cel do zrealizowania.

Dawn: Rozumiem, że Amy i Samey miały tylko jednego gościa?

Samey: Sammy…

Dawn: Srammy. :)

Samey: Down. :)

Dawn: *przewraca oczami* Dobra, miały tylko jednego gościa?

Don: Tak.

Dawn: *jeszcze raz przewraca oczami*

Dharma: *szepcze jeszcze raz Dawn do ucha* Mówiłam ci, że znam się osobiście z Gwen? Może tego jeszcze nikt nie wie, ale po tej akcji Amy już na pewno nie będzie chciała grać… ;)

Zdradziła jej, co zaskoczyło Dawn. Dziewczyna pozornie udawała, że ten szept to były tylko czułe i zmysłowe zagrywki z jej miłością.

[Zwierzenie] Dawn: Powiem krótko. Szykuj się na mocną dawkę zemsty, bo czuję zew krwi, Amy. ;)

Don: Dziękujemy, Dharma. Możesz już nas opuścić.

Dharma: Powodzenia w grze, ludzie!

Aisha: Meh. Powodzenia w życiu z Dawn, Dharma. :D

Dharma: Dzięki. Będzie mi “potrzebne” jak ten twój Latynos. ;)

Zaśmiała się i wsiadła na statek. Aisha tylko przewróciła nerwowo oczami.

[Zwierzenie] Aisha: To już zakochać się nie można? Hipokrytka. -.-

Don: Skoro już sobie porozmawialiście ze swoimi towarzyszami, czas na przedstawienie wyzwania, które pójdzie wam w pięty. Lubicie turniejowe gierki? Jeśli tak, dzisiaj zagramy sobie w reversi! Dzisiaj ograłem Szefa i w nagrodę to on będzie sprawdzał czy czasem żadne z was nie oszukuje. A pamiętajcie, że dyscyplinarne kary Hatcheta bywają nieco okrutne. Czy chcecie jakieś specjalne podzielenie w turnieju?

Spogląda na Jocelyn i Tylera.

Don: Z racji tego, że wygraliście poprzednie wyzwanie, możecie wybrać sobie przeciwnika. Pamiętajcie, że może to na was oddziaływać pozytywnie, jak i sami traficie pod pułapkę. Zacznie Jocelyn.

[Zwierzenie] Jocelyn: Dobrze, że umiem to w grać przynajmniej. xD

[Zwierzenie] Tyler: Co to jest? xD

Samey: Właśnie, Amy jeszcze nie ma?

Nagle przychodzi Amy. Przefarbowała się na blond i tylko na jej twarzy cały czas pojawiał się uśmiech szaleńca.

Samey: O, jesteś wreszcie. Gramy w reversi.

Amy: W rewers? Nie grałam w to nigdy. Jakie są zasady?

Samey: Martwię się o ciebie, siorka. Wszystko OK?

[Zwierzenie] Dawn: Uwierz mi Shamey, twoja “siorka” nigdy nie poczuła się tak dobrze, jak teraz. ^^

Jocelyn: Um, ciężko mi wybierać pierwszej. Niech będzie Sam.

[Zwierzenie] Jocelyn: Mała rozgrzewka umysłowa nikomu nie zaszkodziła. Oczywiście mówię o sobie, nie chcę być wredna przez to, co mówię!

[Zwierzenie] Sam: Niech chociaż raz umiejętności grania mnie nie zawiodą. >_>

Tyler: Ja wybieram Amy.

[Zwierzenie] Tyler: Trzeba POMYŚLEĆ nieco strategicznie. Myślę, że Amy trochę odbiło. Za wszelką cenę muszę pogodzić się z Lindsay. xD

Amy: Tak, to super, tylko że ja mam chłopaka. xD

Kathy strzela facepalma.

Kathy: Boże, on ma na myśli, że się z nim zmierzysz w pojedynku… ;-;

Amy: Wolałabym z tobą, wiesz? XD

Kathy: Doprawdy? >:(

Don ucisza dziewczyny.

Don: Następni będą Lindsay i Owen, którzy byli od krok od wygranej w poprzednim wyzwaniu.

Lindsay: Hm, to kto chciałby się ze mną zmierzyć? <3

Odgarnęła włosy do tyłu. Warto też wspomnieć, że założyła na siebie skórzaną kurtkę. Chłopacy od razu zaczęli gwizdać na jej widok.

[Zwierzenie] Lindsay: Zwrócę na siebie szczególną uwagę. Ktoś tu musi pokazać Tyler’owi, co stracił. ^^ *zaczyna piszczeć ze szczęścia*

Lindsay: To może ty, kawalerze?

Podeszła i podała rękę Heath’owi. Chłopacy zaczęli symulować, że wzdychają.

Owen: U mnie to niech będzie jakaś koleżeńska rywalizacja. Bridgette. :D

Bridgette: Okej. :D

Don: Widzę, że dobrze w wyzwaniu radzili sobie jeszcze Matti i Kathy. Też możecie kogoś wybrać do pojedynku spośród pozostałych. ;)

Matti: Dawn.

Wszyscy: Uuuu…

Dawn: Doszliście już? -,-

Wszyscy: Meh… -,-

Dawn strzeliła focha.

Kathy: Ja tam chcę się zmierzyć ze Sky.

[Zwierzenie] Sky: Liczyłam na walkę z Lightning’iem, jeśli mam być szczera, ale z Kathy też będzie miło :D. Tyle, że reversi to mój słaby punkt. Nie wiem, jak się w to gra.

Don: Ostatnie pojedynki dobiorę już ja. Lightning zmierzy się z Samey, a Dawid z Aishą.

Aisha: Poważnie? :D

Zaczęła skakać ze szczęścia.

Don: Jeśli ci się coś podoba, zawsze mogę zmienić Lightninga z Da…

Aisha: Nie, nie trzeba!

Ciągnie Dawida do stolika i zaczyna grę.

[Zwierzenie] Aisha: Dobra, nie wiem co we mnie wstąpiło… Ale Dawid jest taki fajny, że chyba piszczałam raczej z podekscytowania. Mogę u niego zapunktować. xD


Rozpoczynają się pierwsze potyczki reversi. Emocje leją się do potęgi.

[Zwierzenie] Jocelyn: Nie tak wyobrażałam sobie przebieg gry. Szef czuwał nad każdym z nas i pilnował, abyśmy nie wykonywali żadnego innego ruchu niż na telewizorze. Trochę się nudziłam. Pomyślałam o jednym, czy to kolejna część integracji w trakcie przerw?

[Zwierzenie] Lightning: Emocje jak na grzybach…

[Zwierzenie] Amy: O co w tym w ogóle chodzi? (please)

Pierwsza rozgrywka zakończyła się już po dwudziestu ruchach. Sam przegrał z Jocelyn.

[Zwierzenie] Jocelyn: Sam jest dosyć małomówny. Trochę szkoda, ale nawet nieźle mi się z nim grało. Przynajmniej to nie jest Dawn, która pewnie rzuciłaby planszę na grę po przegranej. *przewraca oczami*

W międzyczasie niektóre pary nawiązywały ze sobą jakąś ciekawą rozmowę. Najhuczniej było przy… Aishy i Dawidzie.

Aisha: Więc postanowiłam, że jeśli mają być balony, to najlepiej, aby miały jakąś zawartość w środku. Zaprosiłam na imprezę taką jedną sucz, która to uważała, że we wszystkim jest najlepsza i patrzyła na nas z góry, a że do mnie jeszcze nic nie miała, chciałam pokazać, jaka jestem wyluzowana i fajna. Kiedy dałam jej balon-piniatę, po pęknięciu była cała w bitej śmietanie. :3

Dawid: Niezły żartowniś z ciebie. ;)

Aisha: Dziękuję. ^^

[Zwierzenie] Aisha: Tak ciężko jest mi zarywać do facetów… :/. Nigdy tego nie próbowałam!

Bridgette i Lindsay nie były bezpośrednio zainteresowane przebiegiem gry. Patrzyły za to zadowolone na Aishę rozmawiającą z Dawidem.

[Zwierzenie] Bridgette: Cieszę się, że Aisha wreszcie wyszła z cienia i zaczęła z nim rozmawiać! Odbyłyśmy wiele praktyk, jak to ma wyglądać. :D


Bridgette: Pamiętaj, facet lubi konkretne dziewczyny. Musisz się jakoś wyróżniać.

Aisha: Mam nadzieję, że nie jak te wszystkie “typowe” laski z operacjami plastycznymi?

Lindsay: Nigdy! Musisz być delikatna, subtelna i zmysłowa. Pokażę ci, jak to się robi.

Lindsay włącza seksowną muzykę.

Lizzo - Boys

Lizzo - Boys

Idzie powoli w stronę dziewczyn, zdejmuje okulary przeciwsłoneczne i wkłada lewy zausznik do ust. Po chwili wyjmuje okulary z ust i robi dzióbek z ust. Następnie kładzie rękę na ustach i wysyła buziaczka do dziewczyn.

Lindsay: To jedna z podstawowych zasad modelingu. Zawsze trzymać fason! Faceci padają jak muchy w TV na twój widok!

Aisha: Nie ukrywam, że będę musiała to kiedyś wypróbować.

Lindsay: Nawet teraz! :D

Daje jej swoje okulary przeciwsłoneczne.

Aisha: Laski, spięta jestem jak plandeka na żuku. Naprawdę nie możecie…?

Lindsay: Spróbuj i się nie poddawaj! Kolejna zasada modelingu do opanowania.

Aisha: Czuję się, jakbym miała przystępować do jakiegoś egzaminu. >_>

Lindsay: Bez tego nigdy nie poczujesz się sobą! ^^

Aisha niechętnie przewróciła oczami i zaczęła od zalotnego trzepotania rzęs. Lindsay wyjęła spod biustonosza notes i zaczęła udawać, że robi notatki.

Lindsay: Robisz niezłe postępy, jak na nowicjuszkę.

Aisha stawia śmiałe kroki do przodu. Głowa wyprostowana, oczy skierowane od razu na twarze innych, ramiona rozluźnione i delikatne kołysanie biodrami.

Bridgette: Widzę, że chodzenie opanowała do perfekcji. :D

Lindsay: Podstawy muszą być 100% prawidłowe, aby móc przejść do dalszej części, jaką jest umiejętność rozmawiania z rozmówcą.

Bridgette: Wow, Lindsay, nie wiedziałaś, że jesteś ekspertką w modelingu.

Lindsay: Jeszcze nie. To jedyna rzecz, której chciałabym się nauczyć. :P

Obie zaczęły się śmiać. Aisha zaczęła wzdychać i machnęła grzywką w stronę dziewczyn.

Aisha: Dobrze wypadłam?

Lindsay: Świetnie!

Rzuca notes daleko za siebie.

Lindsay: Kochana, robisz niesamowite postępy. Akurat w dalszym etapie ci nie pomogę, bo to tylko zależy od drugiej osoby czy zrobisz na niej wrażenie. Ale jeśli chodzi ci o Dawida…

Aisha: No?

Lindsay: Będziesz mogła do niego z łatwością zagadać.

Bridgette: Możesz się spytać przykładowo o jego zainteresowania, aby coś was połączyło ze sobą. :)

Aisha: Niekoniecznie. Słyszałam, że wiele związków rozpoczyna się po prostu od pierwszego lepszego wrażenia albo jakiejś niefortunnej sytuacji. Najlepiej, jeśli żadna z nich nie będzie zmyślona.

Lindsay: Mówisz, że nigdy nie zarywałaś do chłopaka? :o

Aisha: Nie. :p

Lindsay: Wiesz prawie tyle, ile ja!

Aisha: W tej dziedzinie? Wiesz, zamierzałam kiedyś studiować ekonomię, Linds. Uczyłam się tego i owego na temat “pewności siebie”. Myślę, że z tym nie będzie większych problemów.

Lindsay: Och, a tak chciałam was pozytywnie zaskoczyć, laski. >_<

Aisha: Jest spoko! Niektórych ruchów akurat nie potrafię! Ty masz jeszcze doskonały wygląd, który działa na zwierzęcy magnetyzm facetów… U mnie tego nie ma na przykład i nie zrobię aż takiego bombowego wejścia! ;)

Aisha, Bridgette oraz Lindsay przytulają się do siebie.

Bridgette: W ten sposób przynajmniej możemy we trzy odpocząć od tej codziennej paplaniny Dawn i wyzwań…

Lindsay: Brzmi to trochę idiotycznie, ale co powiecie na sojusz przeciwko niej?

Aisha: Najwyższy czas, aby jej pokazać, że nie jest bezkarna, na jaką się wydaje! >:)

Bridgette: Wchodzę w to, babki. Wystarczająco długo tolerowałam jej zagrywki, ale coraz bardziej przegina. Koniec końców jeśli jej nie powstrzymamy teraz, możemy wylecieć następne przez jej intrygi.

Dziewczyny przybijają żółwika. Lindsay jednak przez przypadek daje Bridgette otwartą dłoń zamiast żółwika i dziewczyna zaczyna chuchać w dłoń.

Bridgette: Lindsay, nie tak się przybija żółwika. XD

Dziewczyny zaczęły się śmiać.


Aisha: A jak ci szło w liceum? Ilu miałeś znajomych? :P

Dawid: Prawdziwych? W zasadzie to niewielu, nas w klasie nigdy nie było za dużo. Pewnego dnia nawet nikt z nas nie przyszedł do szkoły i dyrektor postanowił dać wszystkim zawieszenie. Mnie nie, akurat przez tydzień byłem chory. :d

Aisha: Przynajmniej tutaj mogłeś liczyć na jakąś sprawiedliwość.

[Zwierzenie] Dawid: Fajnie się gada z tą laską. Miejmy nadzieję, że mnie nie wykorzystuje do głosowania. Żartuję, po prostu przyjemnie się spędza z nią czas. Kto wie, może coś z tego będzie? Ten program już niejedno pokazał, a nie chcę wychodzić na ciula.

Aisha więcej czasu spędzała na rozmawianiu, a Amy na przeszkadzaniu swojemu partnerowi.

Amy: Białe!

Kładzie pionek.

Amy: Czarne! :D

Tyler: Czy od momentu kąpieli nie poprzestawiało ci się coś w główce? XDDDD

Amy: Nie, ale tobie może. >_>

Pacnęła go w czoło.

[Zwierzenie] Tyler: Ale z niej imbecyl…

Kilka ruchów później jedna szesnasta dobiegła wreszcie końca. Do następnego etapu przedostali się: Jocelyn, Tyler, Heath, Owen, Dawn, Kathy, Lightning i Dawid. Aisha przyszła z chorągiewką, na którą nakleiła podobiznę chłopaka i zaczęła śpiewać.

Aisha: ♫ Dile que tú eres mía, mía
Tú sabes que eres mía, mía
Tú misma lo decías
Cuando yo te lo hacía ♫

[Zwierzenie] Dawn: Zaraz jej przywalę to w “mia” i się jej odechce śpiewać. >_>

[Zwierzenie] Dawid: Ma bardzo fajny głos, kiedy to śpiewa.

Amy: Boże, co za nudy! Podkręćmy jakoś tę akcję!

Wchodzi na planszę Kathy i Dawn, zrzuca wszystkie pionki i zaczyna śpiewać na stole dla Dawn.

Amy: ♫ No matter gay, straight, or bi
Lesbian, transgendered life
I'm on the right track baby
I was born to survive
No matter black, white or beige
Chola or orient made
I'm on the right track baby
I was born to be brave ♫

Wściekła Dawn zrzuciła Amy ze stołu.

Dawn: Ty już doprawdy niedorozwinięta jesteś?! >:(

Amy: Zdanie pojedyncze to wypowiedź zawierająca tylko jedno orzeczenie; dzieli się na zdanie rozwinięte i nierozwinięte. Twoje jest akurat rozwinięte, bo zawiera podmiot domyślny, czasownik oraz przydawkę “niedorozwinięta”. XDDDDDDD

Aisha spoglądała na bijatykę Amy i Dawn.

[Zwierzenie] Aisha: To wydaje się oczywistsze… Amy tak nagle przefarbowała włosy i od razu stała się mniej inteligentna? Albo ona chce specjalnie zwrócić na nas uwagę (co już zrobiła, bo wszyscy przerwali grę), albo po prostu Dawn jej coś zrobiła i tamta się mści.

[Zwierzenie] Samey: Moja siora może wszystko… Powiem szczerze, chciałabym ją wyeliminować. Wiem, że się pogodziłyśmy i nasz konflikt dawno został rozwiązany, ale ona jest naprawdę dziwna. Pokazuje to teraz oraz błaźni się przed telewidzami… :/

Don: Duh…

Spogląda na Amy.

Don: Przerwałaś nam wyzwanie. Masz nam coś do powiedzenia?

Amy: Tak. :D

Podchodzi do Dona.

Amy: XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD.

Don zmarszczył brwi i zagryzł wargę.

Don: Żebym nie musiał pociągać większej odpowiedzialności, Amy. Co się z tobą dzieje?

Amy: Nie wiem. Brałam kąpiel i wtedy… XDDDD

Aisha wykorzystała tę sytuację, aby powiedzieć, co ona myśli.

Aisha: Hej, czy Dawn z nami była, kiedy Amy brała prysznic?

Dawn: Tak. Byłam. A co?

[Zwierzenie] Aisha: A nic, Dawn. Pewnie na chwilę zniknęła, aby jej przefarbować włosy… Słaby żart.

Jocelyn: Podpinam się pod Aishę. Pamiętam, że kiedy Amy się kąpała, to jeszcze Dharma szeptała Dawn coś na ucho. Pewnie to ma związek z jej przefarbowanymi włosami.

Łapie Amy za włosy.

Amy: Zostaw! Sporo o nie dbałam! Zawsze chciałam być brunetką! -,-

Spogląda na swoje włosy.

Amy: Czy to jest czarny kolor? Ale się jasno świeci. XD

Zaczyna się głośno i maniakalnie śmiać.

Amy: Ktoś z was kiedykolwiek marzył, aby pójść na medycynę? :D

Jocelyn: Hmmm…

Spogląda na Tylera i jej planszę. Widzi, że jest na straconej pozycji.

Jocelyn: Słuchajcie. Walkower. Poddaję się.

Don: Okej. W takim razie Dawn i Kathy zajmą tamte stanowisko.

Kathy: Trochę to nie fair, wiesz? ;-;

Don: Mówi się trudno. Podziękuj Amy.

Kathy: Ja jej podziękuję podczas ceremonii… ._.

[Zwierzenie] Kathy: I jej, i Dawn. Oby obie dzisiaj wyleciały za ten żałosny cyrk. ;p

Dawn i Kathy niechętnie siadają na stanowisku poprzedników. Koniec końców Kathy wygrywa tę rundę.

[Zwierzenie] Kathy: Nie było aż tak źle. Po dwóch ruchach już zablokowałam wszystkie jej piosenki.

Do półfinału zakwalifikowali się Tyler, Kathy, Heath i Lightning.

[Zwierzenie] Heath: Wyobraźcie sobie, że ta gra jest całkiem przyjemna. Ograłem grubasa już za pierwszym razem, bo nie wiedział, gdzie położyć swoje kulki. ;)

[Zwierzenie] Tyler: Nigdy nie zaszedłem w czymś tak daleko. Dobrze, że gram teraz z kimś, kto do mnie przynajmniej się odzywa.

[Zwierzenie] Kathy: Kto by pomyślał, że gra, o której tylko teoretycznie słyszałam, a ja wygrałam już dwie rundy? :P

[Zwierzenie] Lightning: Lightning nie wie, jak w to sha-gra, ale ma sha-szczęście!

Półfinał był dość ciekawy. Raz przewagę miała jedna strona, raz druga. Widać było u Tylera i Heatha pełen profesjonalizm, bo obaj rozgrywali takie układy, w których pozyskiwali nawet 10-15 kamieni przeciwnika. Aisha i Dawid usiedli ze sobą na ławce oraz nadal rozmawiali.

Dawid: Kiedy pojawiłaś się w tym programie, miałaś już może jakiś plan na przetrwanie? ;u;

Aisha: W sumie to nie. Myślałam, że się w ogóle tu nawet nie pojawię, tak naprawdę jestem tutaj na zaproszenie.

[Zwierzenie] Dawid: Ciekawe… Ale nie chcę mi się w to wnikać. Jeszcze pomyśli, że jestem chamidłem. xD

Aisha: Ale tak sobie pomyślałam, czemu by nie wziąć w tym udziału? Miałam przed tym parę nieprzyjemnych sytuacji, ale praktycznie o nich zapomniałam. Trochę już ludzi poznałam. Żal mi Jasmine i Shawna, że odpadli tak wcześnie, bo tak im kibicowałam, kiedy oglądałam wyspę Pahkitew!!! Fajnie, że nadal są razem. :D

Dawid: To też byli moi ulubieńcy! ^^

Aisha: Kojarzysz może taką sagę jak “Bad Boys”? Niedługo wyjdzie “Bad Boys for Life”, którego nie mogę się doczekać :D

Dawid: Uwielbiam “Bad Boys”! Głównie pierwszą część z 1995! :D

Aisha i Dawid uśmiechają się do siebie.

[Zwierzenie] Aisha: Wreszcie temat, dzięki któremu zbliżę się do niego. ;u;

Koniec potyczek. Heath wygrywa z Tylerem 44-20, a Kathy wygrywa z Lightningiem 34-30.

[Zwierzenie] Kathy: Wygląda na to, że ani ja, ani Lightning nie wiedzieliśmy jak w to grać i tak każdy z nas przypadkowo ruszał następnymi kulkami. xD

Plansza Reversi

Tak wyglądał stan końcowy. Heath wygrał z Kathy i część osób biła mu brawa. W międzyczasie Lindsay rozmawiała ze Sky.

Lindsay: Co tam u ciebie słychać, Sky?

Sky: Ano nic, przegrałam w pierwszej rundzie, ale nie wiedziałam, jak w to się gra. :d

Lindsay: Mnie Heath załatwił po trzech rundach, skubany. :P

Sky i Lindsay zaczęły się śmiać. Heath podrapał się po brodzie.

[Zwierzenie] Heath: Widzę w Tylerze potencjalnego sojusznika, z którym mógłbym wiele zdziałać. Trochę się powtarzam, ale mogę wreszcie zrobić pierwszy krok po moim zwycięstwie. To można nawet uczcić. Lindsay zbliży się do Tylera i oboje będą mi wdzięczni. Blondi nie będzie musiała się do mnie podwalać. :)

Don: Cieszę się razem z wami, że możecie być szczęśliwi, ale, ale… Musi być nagroda za zwycięstwo. Heath, za zwycięstwo w wyzwaniu, będziesz mógł wskazać, kto opuści Odkupienie Totalnej Porażki.

Większość zawodników była w szoku.

Heath: Poważnie? Będę mógł wskazać kogokolwiek do eliminacji?

[Zwierzenie] Heath: Kurczę, jak fajnie. xD

Don: Masz do wyboru zaledwie osiem osób. Te osoby przegrały pierwszą część turnieju i nie wygrały ani jednej rundy. Odpaść mogą: Sam, Amy, Lindsay, Bridgette, Matti, Sky, Samey lub Aisha. Kto z nich powinien dołączyć do przegranych?

[Zwierzenie] Heath: Ciekawe opcje. Bridgette, Amy i Sky to poważne konkurentki, które mogłyby mi zaszkodzić w przyszłości. W dodatku jedna z nich chyba kiedyś na mnie polowała i miała wobec mnie jakieś wątpliwości. Interesujące okoliczności do eliminacji… ;)

Heath: Nie będę przedłużał ani robił żadnych przemówień jak na latynoskich Grammy. Sky, wybieram cię do eliminacji.

Lindsay, Lightning’owi i Kathy zrobiło się przykro.

Heath: Ty i Lightning chcieliście się mnie raz pozbyć, ale role zawsze mogą się odwrócić.

[Zwierzenie] Sky: Nie dziwi mnie jego wybór. Nie parłam jakoś specjalnie do zwycięstwa ani zaciętej rywalizacji ze wszystkimi i cieszę się, że przynajmniej ten program otworzył mi oczy, że nie należy być zbyt pewnym siebie. Dotarłam praktycznie do połowy gry, poprawiłam relacje z Dave’m, zyskałam parę nowych, pozytywnych znajomych, ale co do tych relacji… um, trzeba będzie na spokojnie z nim porozmawiać. Miejmy nadzieję, że pozostał na tej wyspie. To będzie chyba najcięższa rzecz w tym programie.

Sky: Trudno. To tylko gra w zasadzie. Rozumiem, że teraz zostaję spłukana? :d

Don: Niestety tak. Oficjalnie zajmujesz szesnaste miejsce. Pamiętajcie, że wyspa odkupienia nadal jest dostępna.

[Zwierzenie] Heath: Co do Dawn, em, nie lubię jej tak jak reszta, ale pomyślałem, że może odpaść, jak na pewno już nie będzie żadnych powrotów, bo będzie jeszcze bardziej skupiona na grze.

Lindsay podbiega do Sky i przytula ją.

Lindsay: Będzie mi strasznie ciebie brakować! I z kim będę rozmawiała o czarnym lakierze do paznokci? :/

Sky: Pamiętaj o “i nie tylko”. Powodzenia. Mam nadzieję, że zajdziesz daleko. :)

Lindsay: Dzięki. ^^

Heath: Dobrze. Odsuń się, ślicznotko.

Lindsay odsuwa się niechętnie, wzdycha, a Heath spłukuje Sky poza teren stolicy.

Don: Odpadła nasza olimpijka. Zawsze może to zadziałać w drugą stronę - czasami tak jest, że najsłabsi dominują nad potężnymi zawodnikami. Czy stanie się tak następnym razem? Jak męczące będzie kolejne wyzwanie? Czy Dave i Sky dogadają się w sprawie niefortunnych incydentów? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie na pewno… PO CEREMONII ELIMINACJI, LUDZIE.

Wszyscy uczestnicy otworzyli szeroko buzię ze zdziwienia, tak samo Szef Hatchet.

Don: Szczęka wam opadła, nie? Potrafię zrobić prawdziwy element zaskoczenia?

Szef: Facet! Ja już myślałem, że to będzie koniec odcinka!

Don: Właściwie to nie, mamy jeszcze trochę czasu w zanadrzu i właściwie ten odłam wykorzystamy na ceremonię eliminacji! Heath, jesteś bezpieczny, tak samo jak pozostała trójka, czyli Kathy, Tyler i Lightning. Wasza czwórka jest bezpieczna od ceremonii, a dodatkową nagrodą dla Kathy za zajęcie drugiego miejsca będzie to, że jej głos zostanie uznany PODWÓJNIE.

[Zwierzenie] Kathy: Ciekawie, ale i tak daje mi to dylemat, na którą z “szanownych Pań” będę głosowała.


Ceremonia eliminacji. Nieco zdziwieni uczestnicy właśnie oddali głosy.

Don: Witam wszystkich podczas dramatycznej ceremonii eliminacji.

Amy: A wiecie, co jest również tak samo dramatyczne? Ten program! Nosi nazwę TOTALNA PORAŻKA!

Don: Drugie upomnienie, Amy. Nie rób cyrku. Już wystarczająco się popisałaś podczas wyzwania.

Amy zaczęła chichotać.

Amy: Popisywać to się mogę podczas freestyle’u, kumasz? W ogóle wiedzieliście, że Dawn jest lesbijką? xD

Dawn zaczęła medytować.

[Zwierzenie] Kathy: Obie… są… tak… samo… wkurzające. :)))

[Zwierzenie] Amy: *cały czas mruga jedną powieką* A wiecie co? Już się nie mogę doczekać, aż zadebiutuje tutaj Duncan i wszystko rozwali <3. Cudowny facet. A co? Was nadal nie stać na precle? XDDDDD

Don: Zastanawia mnie właściwie, dlaczego pomimo immunitetu, Tyler dostał głos?

Tyler spojrzał niechętnie na Lindsay, potem Amy wybuchnęła śmiechem i Tyler zmierzył ją wzrokiem.

Amy: No bo Totalna Porażka. Inaczej tego nie zrozumiesz. xD

Don westchnął niechętnie.

Don: Wymienię bezpieczne osoby. Na pewno to będą Tyler, Kathy, Heath i Lightning.

Szef daje im po piance.

Don: Aisha, Bridgette i Lindsay - otrzymałyście zero głosów, co znaczy, że żaden z uczestników nie odważył się zagłosować na was.

Zadowolone odbierają pianki.

Don: Wśród grona bezpiecznych są także Owen i Sam!

Owen i Sam przybili piątkę, a następnie odebrali łakoć.

Don: Bezpieczni są także Dawid i Samey.

Dawid i Samey tradycyjnie podchodzą po piankę.

Don: Zostały cztery osoby… ale dwie z nich również mają czyste konto - Jocelyn i Matti, mowa o was.

Jocelyn: Uff, co za szczęście.

Matti: Dokładnie. :D

Nabijają swoje pianki na patyk.

Don: Ostatni symbol bezpieczeństwa, a zagrożone są Amy i Dawn.

[Zwierzenie] Sam: Wiem, że Dakota odpadła przez Dawn, ale moim zdaniem do takiego stanu rzeczy przyczyniła się Amy. Odkąd zadawała się z moją ukochaną, moja kochana Dakutka stała się dla mnie obcą osobą. Zupełnie jej nie poznawałem, a tak poza tym Amy jest dziwna.

[Zwierzenie] Samey: Postąpiłam chyba jak największy potwór, ale zagłosowałam na własną siostrę. Po dzisiejszym dniu mam jej trochę dosyć. Chciałabym od niej odpocząć. ;-;

Don: Ostatni symbol bezpieczeństwa otrzymuje…

...Dawn!

Aisha, Bridgette i Lindsay są zaskoczone wynikiem.

Aisha: Nie rozumiem! Dlaczego Amy?! :O

Heath: Jej dzisiejsze zachowanie? Zachowywała się gorzej niż Dawn…

Tyler: Przypominam, kto dzisiaj tańczył na stole jak pijana furiatka. >_>

Lindsay: A ja przypominam, kto się dymał z Alejandro przez cały czas. >___>

Tyler: Pfff… Robię to dla nas, Lindsay.

Lindsay: Amy to moja przyjaciółka! Prawda?

Amy wstaje na kolejny stolik.

Amy: ♫ CHŁOPAK GWEN TO ZŁOOODZIEEEEEJ, DUNCAN JEST TRU… ♫

Po chwili zaczęła się trząść.

Amy: Hej, co ja tu robię na stole?

Zeszła ze stolu, co sprawiło, że wszyscy oszaleli. Don od razu uspokoił uczestników.

Amy: Przepraszam, wyjaśni mi ktoś co się działo dzisiaj? Film mi się urwał podczas kąpieli…

Aisha: Ja mogę wprost. Dawn, gdzie byłaś, jak Don tłumaczył zadanie? Doskonale widziałam, że ciebie z nami wtedy nie było.

Amy: Aaa…

Mierzy wzrokiem Dawn i ma zamiar się na nią rzucić, dopóki nie powstrzymuje jej Sammy.

Samey: Amy, daj spokój. Wiem, że Dawn pewnie ci wywinęła jakiś numer, ale takie rozwiązywanie konfliktów tylko je pogłębiało.

Dawn: Poza tym, hej, zostałam! A ty za chwilę zostaniesz spryskana i mam nadzieję, że przegrasz wyzwanie o powrót. >_>

Amy: Zamknij mordę, bo cię nikt nie prosił, nie prosi i nie będzie prosić o zdanie toksyczny paszczurze. Zawrzyj ten pysk, inaczej sama cię uciszę na wieki. Zostałam przegłosowana? Chwila, a Dawn to co? Niewinna? Przypominam, kto sprowokował Dakotę do kłótni! Za moment wszyscy opuścimy program, tylko nie ona! Za co dostałam te głosy?

Kathy: W prezencie od Świętego Mikołaja… -,-

Amy: Taka jest z tobą dyskusja. Próbowałam być dla ciebie miła, a ty nie wiedzieć czemu, cały czas plułaś jadem. ;-;

Kathy: Bo jesteś durna, małostkowa, podła, fałszywa i nie miałam ochoty z tobą rozmawiać? Ciągle zgrywałaś miłą, a na samym początku wszystkich wyzywałaś w poprzednim sezonie; jaka to Leshawna nie była, zawsze jej ubliżałaś z powodu wagi. Jak nie wyglądałby związek Bridgette i Geoffa, ty zawsze na niego głosowałaś, nawet wtedy, jak była Jo to wolałaś oddać głos na niego. Ciągle załatwiałaś tylko przemocą i szałem, nie dało się z tobą porozmawiać na poważnie, bo za chwilę knułaś coś podobnie jak Harold. Nie byłaś miła, tylko symulowałaś i chciałaś, abyśmy tak na ciebie patrzyli, dlatego nie miałam ochoty z tobą rozmawiać. I nie wmówisz mi nigdy, że się zmieniłaś, bo według mnie to, że zmieniłaś swoje nastawienie do siostry nie oznacza, że nagle coś w ciebie wstąpiło i jesteś tak kochana oraz miłosierna do każdego, kogo napotkasz. W tym zawsze jest jakiś cel. Heather się przymilała? Znaczy, że coś od ciebie chciała. Potem się dziwisz, że nikt tobie nie ufa albo zdobędziesz sympatię od paru osób, które nie miały dokładnej styczności z osobami takimi jak ty. Skończ udawać miłą, nie baw się w cnotkę, tylko pokaż, na co ciebie stać i zajmij się tym. Nawet jeśli jesteś w huk wredna, po co to ukrywać? Nic to tobie nie da, a jeszcze spadnie na ciebie jeszcze większy hejt za wszystkie przedstawienia. Dzisiaj też pokazałaś, jak bardzo potrafisz się rządzić po swojemu, psując każdemu frajdę z wyzwania. Dodatkowo ten irytujący śmiech…

Jocelyn: Czekaj. Irytujący śmiech? Ach, już wiem co się stało. Amy, po co ci był gaz rozweselający podczas kąpieli?

Amy: Czekaj, po co miałabym…

Mierzy wzrokiem Dawn.

Amy: Aaa, no tak. Ekstra. SŁUCHAJCIE, TA PSYCHOLKA MNIE CZYMŚ SPRYSKAŁA.

Dawn: Tragedia. Idź przytul się do Duncana, może ciebie wysłucha, cholerny homofobie ty. >:(

Amy: Już mi stąd. Słyszysz? WYLECISZ ZARAZ PO MNIE, DOWN.

Dawn: Niedaleko pada jabłko od jabłoni… i ty, i Samey jesteście tak samo…

Amy: Słuchaj. Jeszcze raz coś powiesz złego na temat siostry, to ja ci obiecuję, że…

Don miał już dosyć niekończącej się kłótni i spryskał Amy.

Amy: ...POPAMIĘTASZ MNIE OSOBIŚCIE!!!

Kathy: Uff, na szczęście ta furiatka opuściła program.

[Zwierzenie] Kathy: Nie powiem wam, że jestem dumna z przebiegu rozgrywki… mogłam równie dobrze oddać głos na Dawn. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, zniknęła jedna prowokatorka, a dalej zostaje z nami manipulatorka.

[Zwierzenie] Dawn: Wygląda na to, że mało brakowało, a mogłabym odlecieć ja. W dodatku zaczyna już mi brakować pomysłów na przetrwanie… Help me, please.

[Zwierzenie] Aisha: Amy podczas kąpieli została spryskana przez Dawn gazem rozweselającym… Znowu się jej upiekło. ;-;

[Zwierzenie] Samey: Jestem potworem… Oddałam głos na własną siostrę i nie domyśliłam się, że coś jest nie tak. :(

[Zwierzenie] Heath: Nie ma Sky, nie ma Amy - na razie układanka idzie w jedną całość. Teraz tylko zeswatać jakoś Tylera z Lindsay, przez chwilę uczynić z Dawn pionka, którym będę się posługiwał i taki będzie plan na przejęcie przewagi nad wszystkimi. Ja też umiem kombinować. Idzie to na razie dość ciężko, bo nikt nie wie, co czeka nas jutro.

Don: Ale jestem wyczerpany po tym dzisiejszym dniu… Sam prowadziłem program, a uczestnicy nawzajem spiskują przeciwko sobie. Nareszcie coś ciekawego. Czy plan Heatha będzie miał jakąś wyrwę? W jaki sposób Dawn uchroni się przed zarzutami haniebnego czynu? Czy Aisha i Dawid staną się nową parą? Przekonajcie się w następnym odcinku Przygody w Dzikiej Kambodży!

Zaciemnienie i napisy końcowe.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.