FANDOM


Autor: BO$$
Totalna Porażka: Zemsta Przegranych



Odcinek 1

Co ja tu znowu robię? cz.1

Następny →


Dworzec Autobusowy, Nowy Jork

Na jednym ze stanowisk na dworcu autobusowym czeka elegancko ubrana długowłosa szatynka o ciemnej cerze i ciemnnoniebieskich oczach. Spogląda na zegarek.

Angela: Ach... punkt dwunasta, a ich nie ma. Jak ja nie lubię spóźnialstwa. Mi też zależy na czasie. Przez Bombaj tu jadą?

Kamerzysta: Ekhem... jesteśmy już na wizji Angela.

Angela: Co? Ja tu narzekam, a ty kręcisz?

Kamerzysta: Za to mi przecież płacą.

Angela: Mogłeś chociaż dać znak, że już zaczynamy.

Kamerzysta: Och... dobra. Od nowa. Gotowa?

Angela: Poczekaj momencik, muszę sprawdzić czy się nie rozmazałam i czy fryzura mi się nie zniszczyła.

Kamerzysta: Po co tak o to dbasz?

Angela: Muszę się pokazać z jak najlepszej strony. Jeszcze widzowie pomyślą, że jakaś wieśniara objęła program.

Angela przegląda się w lusterku poprawiając włosy i usta.

Angela: Już jest w porządku. Okej stary, kręć.

Kamerzysta: AKCJA!

Angela: Kochani widzowie! Pragnę serdecznie was powitać w ten piękny, słoneczny dzień! Znajdujemy się właśnie na dworcu PKS w Nowym Jorku! To tutaj po swoich poprzednich zmarnowanych szansach na zwycięstwo, niesamowitą przygodę o milion dolarów rozpocznie osiemnastka weteranów, dobrze wam już znanych z takich seriali, jak Totalna Porażka : Wyspa Oskayi, Wyspa Totalnej Porażki, Totalna Porażka: Zemsta Wyspy i Totalna Porażka na Wyspie Pahkitew. To oni znosili bóle i upokorzenia, walczyli nie do końca dzielnie i wytrwale, bo szybko opuścili grę. Na ich miejscu bym się cieszyła, ale widać, chcą albo zaistnieć, albo są bandą kretynów, no bo kto chciałby znów brać udział w tym chorym show? xD

Kamerzysta: Przypomniam ci, że zgłosiłaś się sama na prowadzącą kolejny sezon.

Angela: Przejdźmy może do rzeczy. Akcja sezonu będzie się działa w obozie Kikiwaka położonym niedaleko Portland, w stanie Maine. Z całego serca chciałam, aby toczył się dookoła świata, ale oznajmiono mi, że to już się nudzi producentom i widzom. Także musimy zadowolić się tym miejscem. Chcecie poznać zawodników? Właśnie przybywają!

Na dworzec wjeżdża stary, rozwalający się autobus z kilkoma wybitymi szybami i gumą w jednej z opon.

Angela: Widzę, że nikogo nadal nie stać na chociażby porządny środek transportu. Już ja się tym zajmę. Wychodzą oni, czy co?

Popija kawę. Wówczas z autobusu zaczynają wychodzić kolejni weterani z poprzednich sezonów. Pojawiają się w następującej kolejności: Brick, Justin, Dawid, Severin, Lili, Katie, Wendy, Alan, Rose, Dave, Octavia, Dakota, Cassidy, Kassidy, Lorenzo, Abby, Ezekiel i Martin.

Kassidy: Czy ty nawet z autobusu musisz wychodzić wtedy, kiedy ja?

Cassidy: A w czym ci to przeszkadza?

Kassidy: We wszystkim.

Wendy: Tobie wszystko we wszystkim przeszkadza, odkąd pamiętam.

Kassidy: Odezwała się agresorka.

Wendy: Agresorka lepsza od gburowatej paniusi szukającej problemów tam, gdzie ich nie ma.

Martin: Zamkijcie się idiotki. Nie da się was słuchać.

Wendy: A ty się tyranie lepiej nie wypowiadaj.

Katie: Kurczę... nie widzę Sadie.

Dave: A ja Sky. Na całe szczęście.

Katie i Dave bardzo się zmienili. Katie ma teraz długie, rozpuszczone włosy z grzywką i nosi kremową bluzkę, czarne spodnie i czarne koturny. Dave natomiast ma nieco krótsze włosy, czarną koszulkę i niebieskie skinny z dziurami. Jest również lepiej zbudowany.

Abby: Hej, nie pamiętam cię z nikąd? Jak się nazywasz?

Dave: Jestem Dave, z wyspy Pahkitew.

Severin: To ten przychlast, którego Sky odrzuciła na oczach całego świata, a potem perfidnie go wykorzystała. Jedno warte drugiego.

Dave: Ktoś każe ci komentować to, co się tam działo?

Severin: Mogę komentować co chcę.

Dave: Możesz również zarobić gonga na ryj.

Justin, Dakota, Brick, Ezekiel i Lorenzo także zmienili wizerunki. Justin nosi oldschoolową czapkę, koszulę w czerwono-czarne kraty, dżinsy z dziurami i szare buty z białymi podeszwami. Dakota ma falowane włosy sięgające do łopatek, czarną koszulkę, białe spodnie i czerwone szpilki, Brick ma trzydniowy zarost, szarą koszulkę z wulgarnym napisem, czarne szorty i adidasy. Lorenzo nosi samuraja, ma granaową koszulkę, dżinsy i nike'i. Ezekiel wygląda całkowicie inaczej. Ma lekko ciemniejszą skórę, farbowane na kasztanowo krótko ścięte włosy, niebiesko-białą bluzę, granatowe szorty i vansy.

Lili: Już się nie mogę doczekać tego sezonu! Dużo ćwiczyłam przed nim, żeby tym razem nie odpaść tak szybko.

Lorenzo: Pewnie i tak coś zwalisz i przegrasz.

Lili: Zwalić to sobie możesz konia.

Kilka osób się zaśmiało.

Lorenzo: Jakaś wyszczekana się zrobiłaś. A wcześniej byłaś taką cnotką.

Lili: Widocznie dane mi jest bycie odważniejszą.

Rose: I bardzo dobrze. Do odważnych świat należy, heh.

Severin: To znowu ci frajerzy z Oskayi? Szczęście, że nie ma chociaż Net, Matthew'a i Layli.

Rose: Ja bym się tak nie cieszyła. A do frajera teraz mówię.

Ezekiel: O matko, co ja tu robię...

Octavia: A coś ty za jeden, tak w ogóle?

Ezekiel: Jak to kiedyś powiedziała Anna Maria - "Zykiel, czy jakoś tak".

Octavia: Że kto?

Ezekiel: Och... Mam na imię Ezekiel.

W tym momencie wszyscy stanęli jak osłupieni. Nikt nie wierzył, że normalnie wyglądający chłopak to Ezekiel.

Justin: A weź się nie zgrywaj. Pamiętam dobrze tego Ezekiela. Zwykły mutant i nic innego.

Ezekiel: Po tym, jak Wawanakwa zatonęła, zostałem przewieziony do ośrodka, w którym przywracali ludzi i zwierzęta do ich poprzedniego stanu. Wreszcie czuje się dobrze, zmieniłem także styl ubierania i zachowania.

Dakota: Dobrze wiem, o czym mówisz. Ja również się tam znalazłam, przez tego psychola McLean'a. Niech gnije w pierdlu do końca życia, psychopata.

Brick: Dakota? To ty?

Dakota: Tak. Po powrocie z tego ośrodka włosy urosły mi do ramion, ale były jakieś poniszczone, dlatego je ścięłam na krótko i tak mi przez pół roku urosły, że mam je do piersi.

Brick: Fajnie wyglądasz.

Dakota: Dzięki.

Angela: Moi drodzy, nazywam się Angela i jestem nową prowadzącą Totalnej Porażki. Jesteście gotowi na przygodę życia?

Dawid: Wow, ale przemowa. Bardzo nieprzewidywalne powitanie.

Angela: Masz coś jeszcze do powiedzenia kolego?

Dawid: Tak, fajna z ciebie dupa, haha.

Martin: I cycki też masz fajne.

Alan: Czuję zażenowanie bycia mężczyzną słysząc to...

Angela: Z takimi tekstami to do puszczalskich lasek, a nie do porządnych szanujących się kobiet, zboczeńcy.

Martin: Zamknij się szmato!

Angela: Mam zawołać ochronę?!

Wendy: Nie wołaj, już ja się nimi zajmę.

Wendy kopnęła w krocza obu chłopaków.

Wendy: Szacunku do kobiet, leszcze.

Angela: Możemy już nie marnować więcej czasu? Chodźcie za mną do pociągu, jedziemy do Portland, a stamtąd w miejsce waszego pobytu w trakcie programu. Niech się tylko nikt nie zgubi, bo program nie ponosi odpowiedzialności za zaginięcie uczestnika.

Octavia: Standardowo - niczego nie potraficie załatwić porządnie. Za co wy dostajecie te pieniądze?

Angela: Ty się lepiej ciesz, że nie ma tym razem żadnego przyjebanego gospodarza. Wolisz McLean'a?

Octavia zamilkła.

Abby: Gdzie dokładnie będziemy konkurować?

Angela: W obozie Kikiwaka, niedaleko Portland.

Alan: Z czymś mi się ta nazwa kojarzy...

Rose: Tam był kręcony serial, ziom.

Alan: O, właśnie! W sumie, niezła komedia.

Rose: Oglądałeś?

Alan: No, kilka odcinków.

Rose: Ja widziałam wszystkie. Świetny serial.

Alan: Heh, spoko.

Zawodnicy docierają do kas, gdzie Angela rozdaje wszystkim bilet, a następnie grupa udaje się na peron, na którym czeka już pociąg.

Angela: Wszyscy są? Nikt nigdzie się nie stracił?

Kassidy: Cass by mogła, nikt by nie tęsknił.

Cassidy: Ale dowcipna jesteś...

Angela: Dobra, wszyscy są. Wsiadać i zajmijcie wyznaczone miejsca.

Zawodnicy wsiedli do pociągu i usiedli po 6 osób w trzech przedziałach.

Przedział Pierwszy

W tym przedziale usiedli Justin, Abby, Dakota, Severin, Dawid i Octavia.

Octavia: Co tam kuzynie słychać u ciebie?

Dawid: A co cię to interesuje? Poprzednio nawet nie zauważałaś, że byłem w jednym sezonie z tobą.

Octavia: Sorki, byłam zbyt pochłonięta grą.

Dawid: I dzięki temu wyleciałaś w piątym/szóstym odcinku.

Octavia: W szóstym. Przede mną wyleciał Igor. Dzięki tobie.

Dawid: Cieszę się, że nie ma tu tego wymoczka. Denerwowałby mnie.

Octavia: Czasem potrafi być męczący.

Dawid: "Czasem"...

Dakota zwróciła uwagę na Abby, która pisała coś na kartce.

Dakota: Hej... Abby? Co tam piszesz?

Abby: A takie tam wierszyki.

Dawid: Kto w XXI wieku pisze wiersze?

Abby: Nie jest to zabronione, z tego co wiem.

Severin: Mogłabyś się cała do średniowiecza przenieść. Mniej konkurentów do pokonania.

Abby: Odwal się ode mnie. Nie będę dłużej z wami rozmawiać, ignoranci.

Justin: Chce ktoś zagrać w pokera?

Octavia: OOO! Ja chętnie zagram. Rozbierany czy na pieniądze?

Dakota: Rozbierany poker?! WTF

Octavia: Oj tam, oj tam... to jak chłopcze?

Justin: Mam na imię Justin. Grajmy na pieniądze.

Octavia: Spoczko. To rozdaj.

Abby: W sumie, dołączę się do gry.

Dakota: Ja na razie popatrzę.

Justin: A wy, mordy?

Dawid: Sam masz mordę, kretynie.

Severin: Nie będę grał w jakieś gówniane karty. Spaduwa.

Justin strzelił facepalm'a.

Przedział Drugi

Tutaj usiedli Wendy, Dave, Cassidy, Kassidy, Lorenzo i Brick.

Kassidy: Wiecznie tam, gdzie ty. Urgh...

Cassidy: Możesz się z kimś zamienić, jeśli tak nie chcesz być ze mną w przedziale.

Kassidy: Ty się zamień. -.-

Cassidy: Ja już mam tu znajomych, wybacz.

Kassidy: I co mnie to obchodzi? Wynocha mi stąd.

Wendy: Spierdalaj Kass.

Kassidy: A ty się nie wtrącaj, cwaniaro. I nie mów na mnie Kass.

Wendy: Będę się wtrącać. Nie rozumiesz, że ona ma tu z kim rozmawiać, a ty nie?

Kassidy: Ale mnie to nie obchodzi, ja tu zostaję, a ona niech spada.

Cassidy: Zrobisz mi coś? Nikt ci już w żadne twoje kłamstwa nie uwierzy, nie pozbędziesz się mnie tym razem.

Kassidy: Pff... sama się pogrążysz. I tak cię pokonam.

Cassidy: No to zobaczymy.

Kassidy: Zobaczymy.

Lorenzo: Obie szybko wylecicie. Tak was tylko uprzedzam, żebyście się na dalekie zajście nie nastawiały.

Wendy: Żebyś ty za chwilę nie wyleciał przez te okno.

Lorenzo: Myślisz, że się przestraszę?

Wendy: Ja tylko cię ostrzegam.

Dave i Brick przyglądali się sytuacji i popatrzeli się na siebie z żałością.

Brick: Więc mówisz, że od roku chodzisz na siłkę, tak?

Dave: Tak. Pierwsze efekty już widać. Nie mogę być całe życie taki chudy, trzeba nabrać masy.

Brick: Siła, masa, moc.

Dave: O tak, o to chodzi.

Lorenzo: I tak jesteś złamasem.

Dave: To dawaj solo, ważniaku.

Lorenzo: No chodź.

Zaczęli się tłuc, Dave szybko załatwił Lorenzo trzema lewymi prostymi.

Dave: I co teraz powiesz, cieniasie?

Lorenzo: Zamknij ryj, dziś mam słabszy dzień, dałem ci fory.

Dave: Jasne, jasne.

Wendy: Dobrze ci tak, głąbie.

Przedział trzeci

Tu znajdują się pozostali - Martin, Lili, Rose, Alan, Ezekiel i Katie.

Martin: No to debile, ze mną przegracie, to już macie załatwione.

Katie: Eee?

Alan: Już to widzę.

Martin: Zamknij się, pedale w rurkach!

Alan: Po pierwsze - to nie rurki. Po drugie - mam dziewczynę. Po trzecie - ogarnij dupę, sebixie.

Martin: Zaraz ci łeb rozwalę, frajerze.

Alan: No to dawaj.

Martin rzucił się na Alana. Bijących się chłopaków rozdzielili Ezekiel i Rose. Rose przywaliła Martinowi z pięści w twarz.

Rose: I skończ nas prowokować, przygłupie.

Ezekiel: Gdzie ja trafiłem... dżungla.

Katie: Ale masz ładny berecik, gdzie go kupiłaś?

Lili: A w lumpie, bo był za drogi w normalnym sklepie.

Katie: Aha. xD

Lili: Ty masz ładne włosy. Jak o nie dbasz?

Katie: Dużo odżywki, bardzo dużo.

Lili: Kiedy robiłaś tą grzywkę?

Katie: Przed programem. Uznałam, że potrzebuję zmian w wyglądzie. Najpierw wyprostowałam włosy, a po miesiącu zrobiłam grzywkę.

Lili: Ja będę ścinała włosy.

Katie: Ale masz je bardzo ładne.

Lili: Końcówki mam zniszczone, a poza tym spodobały mi się fryzury do ramion.

Katie: Takie, jak ma Wendy?

Lili: Nieco dłuższe.

Katie: Ja jestem fryzjerką, więc mogę ci zrobić zajebisty fryz.

Lili: OOO! Super!

Rose: To przy okazji zafarbujesz mi włosy na krwisty czerwony, bo mam ze sobą farbę. xD

Katie: Chętnie.

Alan: Rose, Matt cię nie pozna, haha.

Rose: Zrobię na nim świetne wrażenie, uwierz mi. Jak ci tam z Laylą idzie?

Alan: A, w porządku. Wspaniale się rozumiemy, a to najważniejsze.

Rose: Cieszę się.

Pociąg dojechał do stacji w Portland. Zawodnicy zaczęli pchać się do wyjścia, aż w końcu wszyscy wylecieli równo z pociągu. Patrząc na to, Angela opuściła głowę w dół.

Angela: Bydło.

Martin: Zamknij się!

Angela: Za chwilę wrzucę cię z powrotem do tego pociągu i odjedziesz. Ostatnie ostrzeżenie.

Rose: Obyś to zrobiła, byłabym wdzięczna.

Martin: Zamknij się, kretynko!

Rose ponownie uderzyła go pięścią w twarz.

Angela: Jesteśmy aktualnie w Portland, stąd już tylko 20km do celu. Autobus właśnie wjeżdża, chodźcie.

Kassidy: O nie, tym razem nie usiądziesz obok mnie Cass!

Kassidy jako pierwsza wleciała do autobusu, zajmując miejsce na samym tyle.

Angela: Świruska jakaś?

Cassidy: Nie, po prostu zmierzłe dziecko.

Angela: Rozumiem.

Cassidy usiadła na samym przodzie, razem z Wendy.

Wendy: Jak ty z nią wytrzymujesz?

Cassidy: Jej prawie nigdy w domu nie ma, także luźno.

Pół godziny później...

Obóz Kikiwaka

Autobus zatrzymał się przed wejściem do obozu. Zawodnicy, Angela i kamerzysta wysiedli.

Angela: Witajcie w Obozie Kikiwaka! To tu spędzicie cały sezon! Podoba wam się?

Dakota: To pewnie następne obrzydliwe miejsce z toksycznymi odpadami.

Angela: Broń boże! Ja się postarałam, aby chociaż miejsce było w porządku. Nie ma syfu, nie ma odpadów, nie ma wstrętnego żarcia, wszystko pod kontrolą.

Wszyscy: Serio?

Angela: Serio, serio! :)

Zawodnicy wyraźnie ucieszyli się z warunków.

Angela: Tu po prawej jest stołówka, w której szefem kuchni jest jeden z weteranów programu... DJ! Razem z nim pracuje w niej jego mamusia!

DJ z mamą wychodzą na plac.

DJ: Siemka, ludziska! Dawajcie na obiad!

Mama DJ'a: Najpierw się przebrać i giry wytrzeć, małolaty! Nie będziecie mi w stołówce świnić!

Angela: Tsa... teraz pokażę wam Pokój Zwierzeń. Jest on tam, w tym małym domku. Wyhodek połączony jest z garderobą, w której będą wasze bagaże.

Justin: Co to się stało, że takie "luksusy"?

Angela: Zmiana prowadzącego, proste.

Pokój Zwierzeń

Justin: Podoba mi się tu... oby tylko ta Angela nie była tak straszna, jak McLean.

Wendy: Ciekawi mnie, czy ona naprawdę jest taka "miła", czy szykuje jakiś podstęp.

Obóz Kikiwaka

Angela: A tutaj są wasze domki. Po lewej chłopcy, po prawej dziewczyny. Uważajcie teraz... Toalety w domkach!

Dakota: Poważnie? WOW.

Angela: Zdziwieni, prawda?

Ezekiel: Jestem pod wrażeniem.

Angela: Dobrze, idźcie się teraz ogarnąć i spotykamy się za 20 minut w stołówce. Tam coś zjecie i objaśnię wam zasady programu.

Każdy pobiegł do domków w jednym celu - skorzystania z łazienki.

Domek dziewczyn

Wendy: Laski! Mamy papier i suszarki!

Octavia: 3 kabiny prysznicowe!!!

Abby: Mydło w płynie!

Dakota: Czy my do właściwego miejsca trafiliśmy? :o

Rose: Ja też jestem w szoku. Podoba mi się to!

Cassidy: Pachnie... miętą, a nie sraką. Wow...

Lili: Tak to mogę tu konkurować!

Katie: Nareszcie sezon bez Spartańskich warunków. Nie wierzyłam, że tak kiedykolwiek się zdarzy.

Kassidy: Ale syf i tak jest.

Lili: Oj tam, jakoś się go ogarnie.

Domek chłopaków

Dave: Czysta łazienka! Nie wierzę!

Brick: Tego mi było potrzeba! Zajebiście!

Dawid: Jest nawet sraj-taśma. Cud.

Ezekiel: Lustra nie są uwalone jakimś paskudztwem. Aż dziwne.

Alan: Łóżka wygodne. :o

Lorenzo: Czuję tu miętę. Niezły zapach.

Justin: Już uwielbiam ten domek!

Severin: Nawet nie wiem, na co narzekać. Mega!

Martin: Ja pierwszy do kąpieli, frajerzy. I bez dwóch zdań, bo was pozałatwiam.

20 minut później...

Stołówka

Mama DJ'a: No i gdzie te dzieciaki?

Angela: Znowu się spóźniają... chyba muszę do tego przywyknąć.

DJ: To może ekipa se już usiądzie i zje? Dziś zrobiliśmy spaghetti bolognese!

Kamerzysta: Brzmi kusząco!

Angela: No w sumie... sami niech się pilnują. Więcej jedzenia dla nas. xD

Zjawia się kilka osób, potem kilka kolejnych i tak aż do wszystkich.

Katie: Jak tutaj ładnie pachnie, o mój bóże!

DJ: Spaghetti na obiadek! Dla każdego dwie porcje!

Alan: Już kocham to miejsce.

Lili: Ja też!

Angela: Tuż po obiedzie wyjaśnimy zasady i zaczniemy oficjalnie grę.

Mama DJ'a zauważyła gnojówkę na podłodze.

Mama DJ'a: KTO MA BRUDNE GIRY?!

"Sprawcą" bałaganu okazał się być Severin.

Mama DJ'a: W GÓWNO PO DRODZE WLAZŁEŚ?! MARSZ PO ŚCIERĘ I WYCIERAĆ TĄ GNOJÓWĘ!!!

Severin przestraszył się kobiety, więc powycierał podłogę.

Pokój Zwierzeń

Severin: Co za wiedźmowate babsko...

Mama DJ'a: Nie będzie mi gównażeria burdelu robić, dopiero co myłam tę podłogę, a ten już jakiś gnój sprowadził.

Stołówka

Kiedy wszyscy już zjedli, Angela zaczęła objaśniać zasady.

Angela: Zasada pierwsza - gramy UCZCIWIE, każdy, kogo przyłapię na oszukiwaniu, otrzyma karę. Zasada druga - nie toleruję przemocy zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Zasada trzecia - jestem też tutaj, żeby wam pomóc w razie jakichś wypadków. Gdy coś was trafi albo czujecie się chujowo, zapraszam do mojego domku. Zasada czwarta - NIE SPÓŹNIAĆ SIĘ. Każde spóźnienie od teraz będzie liczone jako 10 pompek dla dziewczyn i 20 dla chłopaków za minutę. Spóźnicie się 5 minut - chłopaki 100, laski 50. Zasada piąta - kto zostanie wyeliminowany, ma JEDNĄ szansę powrócić, ale o tym dowiecie się dopiero, gdy odpadniecie. Zasada szósta - kradzież = eliminacja karna. Wszystko jasne?

Wszyscy pokiwali głowami na tak.

Angela: Cieszę się niezmiernie. W takim razie zapraszam was na pierwsze wyzwanie w tym sezonie! Zaczynamy grę!

Wyzwanie

Uczestnicy zbierają się na polu.

Angela: Dziś nikt nie odpadnie, to wyzwanie będzie przydzieleniem na drużyny. Będziecie startować w sprincie na 500m. Osobno chłopaki, osobno dziewczyny. Pierwszy chłopak i pierwsza dziewczyna na mecie będą wybierać w tym sezonie drużyny. Zasada jest jedna - nie kantujemy. Inaczej kara. Wszystko jasne?

Wszyscy: Tak.

Angela: No to chłopcy, wy będziecie pierwsi. Ustawcie się w linii. Biegniecie sprintem do mety.

Martin: Już po was, lamusy.

Dave: Przekonamy się.

Angela: Czas... START!

Chłopacy wystartowali. Na przodzie biegli Martin, Dave, Brick i Alan. Za nimi byli Lorenzo, Dawid i Ezekiel, a na samym tyle Justin z Severinem.

Rose: Oj, coś Severin bez formy. Tak mi przykro. :')

Lili: Cieszyłabym się, gdyby odpadł jako pierwszy. Nie lubiłam tego gburowatego kombinatora.

Rose: Gdy on wyleciał, jego rolę przejął Lorenzo. Kolejny debil. Nie wiem, który z nich był gorszy.

Octavia: Największym idiotą był i tak Martin. Psychol jeden.

Cassidy: Zgadzam się.

Abby: Dawid nie lepszy. Manipulator.

Kassidy: Ja z nim trzymałam sztamę. Był spoko.

Pokój Zwierzeń

Rose: Taki "spoko", jak ona.

Wyzwanie

Do mety jako pierwszy dobiegł Dave. Drugi był Martin, trzeci Brick, czwarty Alan, piąty Lorenzo, szósty Dawid, siódmy Justin, ósmy Ezekiel, a ostatni Severin.

Dave: I co, cwaniaczku?

Martin: Zamknij się, albo ci pierdolnę!

Angela: SKOŃCZ. Dave, wygrałeś. Będziesz wybierał swój zespół.

Dave: Cool!

Angela: Teraz dziewczyny. Ustawcie się w linii.

Dakota: Ja to czarno widzę. xD

Lili: Ja też. xD

Angela: Gotowe... do startu... START!

Dziewczyny wystartowały. Pierwsza biegła Abby, druga Rose, trzecia Wendy, czwarta Kassidy, piąta Cassidy, szósta Katie, siódma Octavia, ósma Lili, a na końcu Dakota.

Pokój Zwierzeń

Dakota: Bieganie to nie moja mocna strona.

Abby: Oby udało mi się wygrać.

Wyzwanie

Jako pierwsza do mety dobiegła Rose, druga była Abby, trzecia Wendy, czwarta Octavia, piąta Cassidy, szósta Kassidy, siódma Katie, ósma Lili, a ostatnia Dakota.

Rose: O tak, bitches! :D

Abby: Kurczę... gratulacje.

Rose: Dziękuję, tobie też poszło super.

Abby: Ale jednak okazałaś się lepsza, heh.

Angela: Rose, wygrałaś, więc będziesz wybierała swój zespół.

Rose: Dobrze, że mnie nie wkręciłaś jak Topher w Oskayi. Tam za zwycięstwo w wyścigu nagrodą była eliminacja.

Alan: Pamiętam to. Masakra jakaś.

Lorenzo: Należało ci się.

Rose: Należy to tobie się kopniak w tyłek.

Angela: Spokój! Rose, ustaw się z prawej strony, a ty Dave z lewej. Pora, abyście wybrali swoje drużyny.

Dave: Hmm...

Rose: Obym tego nie pożałowała...

Angela: Kogo Rose i Dave wybiorą do swoich grup? Dowiecie się tego następnym razem! Oglądajcie Totalną Porażkę: Zemstę Przegranych!

Zaciemnienie.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.