Totalna Porażka the Best Wiki
Advertisement


Srax.png Niektóre treści nie powinny być dostępne dla wszystkich. Scenariusz zawiera negatywny wydźwięk, swoistą notkę autorki na temat trudnych tematów oraz wiele kontrowersyjnych wątków takich jak jej prywatne doświadczenia, obecność wątków erotycznych, wulgarne słownictwo, a także motywy brutalnej przemocy. Jeśli czytasz ten scenariusz, bierzesz na siebie pełną odpowiedzialność za to, co przeczytasz.

Losowy sklep w Kanadzie

Kamera pokazuje ujęcia ze sklepu w Kanadzie, gdzie ludzie kupują różne towary w sklepie. Gdzieś przy kasie toczy się awantura, bo ktoś wolał szybciej opuścić to miejsce i próbował wbić do kolejki przed pewnym starszym panem. Mimo dziwnej atmosfery, która zazwyczaj towarzyszy w większych marketach, typowych sztuczkach handlowych aby nabijać ludzi w przysłowiowe butelki czy też zastanawiać się który smak ulubionego napoju jest najtańszy, pewne bardziej znane osobistości z Totalnej Porażki stały przy dziale z artykułami RTV/AGD.

Blaineley: *mrużąc niechętnie oczyma* Kto by przypuszczał, że po tylu latach kręcenia tego reality show na jaw wyjdą tak brudne zagrywki?

Blaineley negatywnie odnosiła się do całej sytuacji z Annie.

Szef: Ludzie dalej dają się nabierać na urok programów telewizyjnych i to przestało być zabawne od dawna.

Blaineley i Szef zerknęli na pewien wielki telewizor. Miał 60 cali, był na ścianę i odbierał obraz w rozdzielczości 4K.

Szef: Na takie cacka jak te to polujemy.

Blaineley: Dobra, ale chyba go nie weźmiesz ze sobą?

Wielkie sklepy miały to do siebie, że potrafiły z szesnastu mniejszych zrobić pewnego rodzaju monopol. TV odbierały różne promocyjne reklamy, przykładowo gazetki ze sklepu, ale materiał, który mieli zobaczyć za chwilę, miał przerosnąć ich najśmielsze oczekiwania.

Po zakończeniu reklamy Blaineley i Szef stanęli z rozdziawionymi ustami.

Blaineley: *głęboki wdech* I po tym wszystkim ludzi stać na promowanie materiałów opartych o ten program?! Nie mogę z nimi czasami! Tak wszyscy krytykowali otwarcie odejście Aishy ze świata, szukają odpowiedzialnych za tę zbrodnię, a tutaj wyskakują z reklamami o reality show?

Szef: Daj spokój. To nie chodzi o Aishę, tylko o promocję własnego sezonu opartego na zasadach z Totalnej Porażki. Jest tyle reality show, gdzie ludzie dołączają do programu, są na jakiejś bezludnej wyspie. To się nazywa trend, autopromocja własnej twórczości, zrobienie kolejnego show dla widzów przed telewizorami bądź na jakiejś platformie, a nie bezpośrednia kontynuacja Totalnej Porażki!

Blaineley zgodziła się ze słowami Szefa. Szef potrząsnął przecząco głową, po czym dalej spoglądał na telewizor.

Szef: Ale TV kupujemy, prawda? *mrugnął okiem do Blaineley*

Blaineley: Już się nie mogę doczekać, jak obejrzymy coś pouczającego.

Szef: Na przykład 50 twa… *Blaineley mu zamyka usta*

Blaineley: Czego cię niby uczy ta szmira? Ważne, że przyszliśmy tu po telewizor.

Szef: Pewnie tak nas sobie wyobrażają, jeśli chodzi o oglądanie różnych ciekawych filmów.

Blaineley złapała Szefa za rękę. Poczekali na odpowiedniego kierownika, aby dokonać zakupu.

Szef: Jak myślisz, co tam robi Don albo banda tych dzieciaków, którzy kiedyś brali udział?

Blaineley: Pewnie słyszeli o Aishy i się martwią. Warto spojrzeć na tego Ćwierkacza czy innego Kontrolera.

Szef: A nie Whoopera?

Blaineley: Jak już to Whopper, idealny burger. Anyway, a to się nie nazywało czasem Digger?

Szef: Jest taka strona, ale pewnie nie o to chodzi.

Blaineley: Ja bym postanowiła jednak na tego Diggera.

Blaineley i Szef próbują sobie przypomnieć sobie stronę popularnego serwisu społecznościowego obleganego przez nastolatki.

Szef: Dobra, nieważne. Nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek z nich miał dobry kontakt z prowadzącymi.

Wesele w Toronto

Dźwięk harfy niczym z orkiestry. Przenosimy się w zupełnie inne miejsce niczym w retrospekcji, gdzie Jones jest na jakimś przyjęciu i obsługuje parę osób z Totalnej Porażki. Widzimy takie osobistości jak: Bridgette, Geoff, Leshawna, Gwen, Lindsay, Brody, Carrie, Devin, DJ, Katie, Sadie, Emma, Kitty, Owen, Izzy, Lightning, Anna Maria, Sanders, Jen, Dakota, Beth, Sam, Sammy, Sierra, Cody, Matthew, Marilyn, Anais, Nicodem, Megan, Warwick, Dawn, Dharma, Darwin, Lao Chi, Mike, Zoey… No, sporo tego jest. A wiecie, co istotnego dzieje się w życiu paru osób?

Bridgette: Dziękujemy za przystawki, Jones.

Dawn: Powiem ci, że nikt nie robi lepszego tofu niż tutaj.

Jen: Super, że nam zdradziła miejsce. Jedzenie dobre, atmosfera spokojna - nic, tylko korzystać!

Wszyscy odświętnie ubrani w białe/błękitne koszule, garnitury niczym obrazy przedstawione w “Panu Tadeuszu” - elegancja, aż miło popatrzeć. Dziewczyny mogły pochwalić się sukienkami bądź tradycyjnym “galowym” strojem. Pewna para młoda - welon, garnitur. Siedzenie przy stole i zajadanie się dobrymi potrawami (każdy ma to, co chce), a w międzyczasie podziwianie pewnej pary młodej, czyli Geoff i Bridgette.

DJ: Czy to jest pierwszy oficjalny ślub?

Izzy: Cieszmy się, że nikt nie nadaje nie żywo. Od razu już widzę tych paparazzi fotografujących małżeństwo i na pierwszą stronę gazet.

Sammy: *westchnęła* Ten lokal ma najlepszą reputację. Na pewno nie pozwolą na coś takiego.

Anna Maria: Jest tutaj jakby bez konfliktów.

Lindsay: W końcu! To przyjęcie miało być na początku kameralne, ale zdecydowaliśmy się wyprawić ślub i wielkie przyjęcie za pieniądze z wygranej z Kambodży.

Emma: Nie żebym wchodziła w paradę, ale ile ci zostało jeszcze z wygranej?

Lindsay: Emma. *położyła rękę na ramieniu Emmy, ku jej zdziwieniu* Gdybym była spłukana, to na pewno nie urządziłabym takiego przyjęcia w tak luksusowym miejscu jak ta restauracja!

Beth: Biorąc pod uwagę, że zostałam twoją asystentką i cały czas pozujesz dla wielu znanych firm modowych, nie musimy się tym przejmować przez najbliższe dziesięć lat!

Katie i Sadie zaklaskały w dłonie, ciesząc się z sukcesu blondynki.

Sammy: Od jak dawna się spełniasz w modelingu?

Lindsay: *zajadając się udkiem kurczaka* Trochę już tego było. Aparty, Avony, Providenty czy inne Konfidenty. *wytarła usta chusteczką* Ja mam cichą nadzieję, że mnie w końcu trafię na okładkę magazynu Glamour!

Owen: A czy w Playboyu też można ciebie zobaczyć?

Niektóre dziewczyny poczuły się zażenowane wypowiedzią, większość facetów zaczęła czuć cieplejszą atmosferę (kudłate myśli, gdzieś w tle nawet pojawia się zdjęcie Lindsay w zielonym bikini), a Dawn i Dharma wzięły wachlarze.

Lindsay: *zachichotała* Pewnie, tylko nie wzięłam egzemplarza ze sobą…

Niektórzy wybuchnęli śmiechem.

Lindsay: Nie rozumiem, dlaczego dla niektórych to jest temat tabu. To najzwyklejszy w świecie magazyn, który niekoniecznie jest dostępny dla paru grup wiekowych. Od razu robi się wielkie halo.

Marilyn: Niektórym najłatwiej jest ocenić osoby poprzez sesje zdjęciowe.

Matthew: Może to dobrze, że zdjęcia nie odzwierciedlają człowieka.

Dawn: Ludzie mają tutaj dwie drogi. Widzą piękne zdjęcie kobiety, zazwyczaj roznegliżowane, odsłaniające naturalne jej wdzięki i myślą sobie, że albo robi to żeby zwrócić na siebie uwagę bądź idealizują ją do tego stopnia, że w pewnym momencie takie fotografie stają się dla nich obsesją, wchodzą w stan silnego pożądania takich widoków, główny obiekt zainteresowania jest dostępny wyłącznie w magazynach bądź na portalach, gdzie praktycznie nikt nie jest realistyczny. Dlatego ludzie mają utrudnienia w postaci kompleksów, bo napatrzą się za bardzo na celebrytów.

Marilyn: Powiem ci, że są sprytni, skubańcy…

Dawn mrugnęła okiem do Lindsay. Zdaje się, że konflikt rozpoczęty w Odkupieniu został już wyjaśniony przez większość zawodników i część z nich przyjemnie słuchała opowieści Dawn, zgadzając się często z jej poglądami.

Dawn: Co nie zmienia faktu, że atmosfera przyjemna, nawet na medytację czy inne pogaduszki.

Leshawna: A potem 1 kwietnia zapraszają nas na “Cyrk Totalnej Porażki”.

Uczestnicy: Poważnie?

Leshawna pokazała wszystkim gazetkę, poprawiając humor dosłownie wszystkim.

Bridgette: No, to się popisali kreatywnością.

Jen: Robimy własną kolejność eliminacji?

Beth: Wiem, zagrajmy w Totalną Porażkę!

Catering: Wesele w Toronto, Przedstawienie

Flash. Goście wesela połączyli ze sobą czterdzieści pięć stołów, robiąc wielki prostokąt, w którym mogli na spokojnie się zmieścić, przestrzegając “dozwolony dystans społeczny” (ja do siebie nie mam, a mi każą kurwa mieć dystans wobec społeczeństwa? XD), więc o'skoku nie będzie. Część stołów z jedzeniem była przystawiona do ścian, aby mogli na spokojnie się poruszać. Starzy wyjadacze z Totalnej Porażki byli w bardzo dobrych nastrojach i ustawili dwanaście “potencjalnych zawodników” z Totalnej Porażki z logiem sezonu.

Brody: Dobra, ziomy. Kto najlepiej nadaje się na prowadzącego?

Okazało się, że nikt nie był chętny.

Zoey: *delikatnie popycha Mike’a* Wiem, że sobie dasz radę, kochanie.

Mike: *głupkowato się zaśmiał* No skoro chcecie.

Mike stanął na środku i zaczął chrząkać, próbując zmienić swoją manierę głosu na taką, jaką posługiwał się znany prowadzący - kultowa legenda, bez której nie powstałby ten cudowny reality show: charyzmatyczny prowadzący, na które lecą wszystkie nastolatki, dorosły, z niedogolonym zarostem, z cudowną fryzurą (kij z tym, że to peruka!), ale także z czarującym charakterem, jak on pięknie traktuje swoich podopiecznych!

Mike: *naśladując głosem Chrisa* Siemanko. Witam was w najgorętszym reality show pod słońcem, gdzie zobaczycie ikony z Totalnej Porażki, które zrobią wszystko, aby zdobyć milion dolarów.

Cała sala ślubna zamieniła się w jeden wielki cyrk z teatrzykiem, publicznością i dobrą grą aktorską Mike’a.

Gwen: *chwaląc Zoey* Nie wiedziałam, że Mike jest świetnym aktorem.

Zoey: Jako prowadzący robi wielkie wrażenie. Wiesz, jego tata jest dyrygentem w filharmonii, więc ma smykałkę do organizacji takich spraw.

Gwen: *otworzyła oczy ze zdziwienia* Teraz to na serio jestem pod wrażeniem.

Beth, Katie, Lindsay i Sadie - jak to najlepsze przyjaciółki pod słońcem - cały czas się śmiały w najlepsze i zajadały się popcornem, który kupiły w automacie na przekąski. Jen przykładowo czytała bloga, ale prędko skończyła, Bridgette i Geoff siedzieli w pierwszym rzędzie i mieli dostęp do wszystkiego. Niektórzy próbowali się także wcielać w odpowiednie role.

Mike: *głosem Chrisa* Już za chwilę poznacie bohaterów tego sezonu. Ciekawy jestem, ile z nich zdąży już zrobić wielkie wejście pierwszego dnia.

Pierwsza osoba, która weszła na scenę to Lightning, który wcielał się w Alejandro. Ponieważ to jemu najbliżej do roli latynoskiego podrywacza ze względu na posturę, już od razu wyglądało to jak R-rated movie.

Lightning: *głosem Alejandro* No to gdzie są moje panie?

Nagle na scenę weszły Emma i Kitty, które zaczęły piszczeć na widok Alejandro.

Emma: Ja… Mam chłopaka.

Bridgette zwróciła szczególną uwagę na Emmę i cytaty, którymi się posługiwała. Była zdziwiona, ale jednocześnie zaciekawiło ją to do dalszego oglądania seansu.

Kitty: Ja też mam, ale Alejandro. Wiecie, jaki on jest cudowny? Mogłabym cały czas powtarzać jego imię.

Lightning usiadł dumny na scenie. Zaraz za dziewczyny weszła Izzy, która wcielała się w postać Heather. Co jakiś czas próbowała wskazać swojemu chłopakowi, jaką rolę powinni odegrać.

Lightning: *podchodzi bliżej Emmy i Kitty, całując drugą w rękę* Mi amore czy jakoś tak, twoje oczy połyskują w blasku tak bardzo, że mogłabyś świecić niczym gwiazda.

Izzy: *naśladując Heather i kpiąc z tego, co mówi Alejandro* Chyba betlejemska.

Kitty: Jestem gotowa sprzedać swoją duszę, jeśli mój chłopak nie wybaczy mi tego… On jest dla mnie zbyt boski!

Udawała, że mdleje na widok Lightninga i wpadła wprost w jego ramiona. Na scenę nagle wchodzi Owen. Gra muzyczka ze sklepów H&M (jakieś tam Zary Larsson czy Riny Sawayamy lub innej playlisty stworzonej do chodzenia po sklepach z modną odzieżą). Owen wcielał się w postać Lindsay i wyglądał tak powalająco jak Patryk w alter-ego Patrycji. Miał na sobie blond perukę, różowe, gradientowe okularki przeciwsłoneczne, a także zielone bikini, takie samo jak Lindsay na wyspie. Chłopacy od razu zaczęli się śmiać, mianowicie Dawn i Lindsay zachwycały się Owenem w tej odsłonie.

Lindsay: Stanuje za to, że ma odwagę się tak pokazać! <3

Dawn: Uh-uh, I'm all bikini porn... <3

Kiedy Emma i Kitty zachwycały się Alejandro-Lightningiem, ze zdziwieniem zerknęły na Owena. Izzy, która wcielała się w rolę Heather, w dalszym ciągu próbowała ją doskonale odgrywać.

Izzy: *naśladując Heather* Ja pierdolę…

Owen: *naśladując Lindsay* Wiem, wszyscy by chcieli!

Widownia wybuchnęła śmiechem. Obsługujący w cateringu również dołączyli do oglądania.

Matthew: Heather oczywiście jak zwykle sukowata.

Devin: *chrząka* Ale wiesz, że to Izzy odgrywa jej rolę?

Carrie: Dokładnie. Ale nie ukrywam, świetnie jej wychodzi.

Matthew: Właśnie o tym mówię. Niby jej się nie da podrobić, bo Alpha Bitch jest tylko jedyna w swoim rodzaju, ale Izzy tchnęła w nią nowe życie. Już się nie mogę doczekać tych dynamik pomiędzy Lightningiem a Izzy, którzy grają zdaniem widzów “najlepszy związek w Totalnej Porażce”.

Carrie: O, to jest taki ranking?

Matthew: *kiwa głową twierdząco* Umieścili tam dosłownie wszystkie pary, jakie się pojawiły.

Carrie była zaciekawiona rankingiem.

Carrie: A na którym miejscu znajdujemy się ja i Devin?

Matthew: *nerwowo przełykając ślinę* Powiedzmy, że na pewno macie dużo zwolenników…

Carrie uśmiechnęła się do Matthewa, a następnie dalej oglądała scenki z zawodnikami. Na scenę wchodzi kolejna osoba. Sierra jako Phoebe z Powrotu na wyspę Wawanakwa. Od razu zajrzała na Heather-Izzy krytykującą Owena-Lindsay i postanowiła, że zakpi sobie z potencjalnej konkurentki.

Sierra: *jako Phoebe* O nie, czy ja właśnie usiadłam na gumie?

Cody: *jako Sierra/z widowni/najgłośniej jak się da; gdyba* Nie.

Sierra: *jako Phoebe* O nieee, usiadłam na gumie do żucia!

Cody: *jako Sierra* Wcale nie!

Sierra: *jako Phoebe* Niech ktoś wreszcie obejrzy mój tyłek!

Cody: *jako Sierra* Jest czys-!

I w tym momencie Leshawna przerwała tę krótką dyskusję na temat gumy do żucia w dupie podróbki Heather.

Leshawna: NA CO NIBY MAMY PATRZEĆ, LALUNIU? NA TWOJE PŁASKIE SIEDZENIE? JUŻ WOLĘ SKOŃCZYĆ NA ŚLUBNYM KOBIERCU Z ALEJANDRO NIŻ OGLĄDAĆ TWOJĄ WSTRĘTNĄ, NIEUMYTĄ DUPĘ!

Cody: -ty!

Wszyscy z widowni po raz kolejny wybuchnęli śmiechem. Sierra, aby bardziej przedstawić komizm sytuacji, zaczęła wywijać dupą w kierunku kamery.

Izzy: *jako Heather* Kończ waść, wstydu nam oszczędź. Za kogo ty się uważasz?

Sierra: *jako Phoebe* Przedstawiam tylko debilkę.

Izzy: *jako Heather* Siebie?

Sierra: *jako Phoebe* Nie, starą Heather. Współczuję Alejandro, bo sądzę, że twój termin przydatności dawno już minął i gnijesz tak te wszystkie zarazy.

Nie zapomnijmy o mimowolnych śmiechach z widowni co jakiś czas. Ekipa wcielająca się w postacie ma dużo frajdy.

Izzy: *jako Heather* Już wolę być stara i gnić, przynajmniej ludzie o mnie pamiętają. A ciebie, niedorobiona bździągwo, wycofali już na etapie produkcji. Serio, wolisz się “zepsuć” czy kompletnie się nie nadawać?

Sierra: *jako Phoebe* Nie wiem, kutasiaro, odpowiedziałaś sama sobie na pytanie, od kiedy zadajesz się z Duncanem to już ci na mózg padło.

Izzy: *jako Heather* SŁUCHAJ STARA, i tak wszystkie wiemy że żulisz pod Rossmanem. Chcesz coś z Avonu?

Sierra: *jako Phoebe* Ale to ty dzwonisz!

Izzy: *jako Heather* A co do Duncana, ma wyrok w zawieszeniu? Łobuz kocha najbardziej!

Sierra: *jako Phoebe* Ej, dobra, na bloga muszę napisać że spotkałam znowu jakąś dziwkę z Wyspy, która próbuje szpanować w krótkich spodenkach i topie z pierwszego lepszego śmietnika.

Sierra w postaci Phoebe odwraca się do widowni.

Sierra: *jako Phoebe* Ej, widzowie. Mam jedno popierdolone, ale zasadnicze pytanie. Jak się pisze “chuj”? Już wam tłumaczę. I ten *chrząka namiętnie, tak jak się to da, efekt odwrotny* Alekutas nagle swoim wielkim trzydziesto centrymetrowym chujem uderzył z całej siły w klocki Jenga.

Na scenę wtargnęła jeszcze jedna osobistość. Właściwie dwie. Brody w postaci Courtney trzymał Lao Chi’ego jako Scotta na smyczy.

Brody: *jako Courtney* Co?! Nie zostałam zaproszona do tego wspaniałego sezonu, a takie dwie kretynki jak Heather i Phoebe już tak? I na dodatek Heather jest z Duncanem?! Dzwonię do moich prawników, nie zamierzam dłużej już słuchać tej błazenady!

Lao Chi w postaci Scotta próbował tylko drapać się po ręce, od razu dostał od swojej właścicielki (Courtney-Brody) po łapach.

Brody: *jako Courtney* Idziemy, Scott. Nie będę grzebała w tych świniach, a mam zajebisty plan zemsty. Zapisałam go sobie nawet na kartce. Urwać świniom dupy, a potem podczas wesela dać Heather i Duncanowi świńskie odbytnice! To jest to, co o nich… yyy… yyy…

Lao Chi pełnił także rolę suflera, który pomagał Brody’emu zapamiętywać kwestię.

Brody: *jako Courtney* ...m...myś..ślę. Tak, ja myślę.

Niektórzy nie mogli powstrzymać się od śmiechów po każdym wprowadzonym zawodniku. Mike jako Chris ustawiał Kitty, Emmę, Alejandro, Heather, Lindsay i Phoebe na scenie. Courtney musiała wrócić na chwilę przed sceną.

Brody: Ech, ziomek. Tak mi głupio, że wyzywam twoją dziewczynę.

Lao Chi wydał z siebie tylko dziwny okrzyk, a następnie zdjął z siebie obrożę i smycz.

Lao Chi: Yh, nie tylko tobie jest głupio. Czuję się jak jeden wielki pies na posyłki teraz…

Brody i Lao Chi’ego nie różniło za wiele. Podobny ubiór jak podkoszulek, krótkie sportowe spodnie, fryzura zaczesana i lekko ulizana, słabość do zabaw i wychillowania oraz oboje gustują w paniach z mocnym charakterem. Oprócz tego, że Lao Chi nie miał na sobie tatuaża i jest Azjatą, wszystko do siebie idealnie pasuje. Obaj także mieli ścisłą relację ze sobą. Dwie krople wody, tylko Lao ma trochę oleju w głowie.

Lao Chi: Już zdążyłem zauważyć, że mało kto lubi moją dziewczynę. Ale spokojnie, już ludzie widzieli większe zakrzywienia rzeczywistości.

Brody: Gdzie dokładnie, ziomek?

Lao Chi: Na przykład jak weszliśmy razem do tych sali z lustrami w wesołym miasteczku i miałeś zieloną skórę niczym Hulk i wystraszyłeś Bridgette.

Brody i Lao Chi wybuchnęli śmiechem.

Brody: Ale minę miała, jakby zobaczyła ducha.

Lao Chi: To też.

Chłopcy przytulili się do siebie i co jakiś czas zerkali na scenę.

Mike: *głosem Chrisa* Dobra, to teraz czas przejść do waszego pierwszego wyzwania, ofiary. Heather, Phoebe i Lindsay staną po lewej stronie i od dzisiaj będą Gorącymi Sztukami, a Emma, Kitty i Alejandro po drugiej stronie i od dzisiaj będą Lowelasami! No już, wsiadać do łódek!

Emma: Dlaczego lowelasami?

Mike: *głosem Chrisa* Dlatego bo ty już miałaś dwóch chłopaków - Jake’a i Noah.

Emma: Z Noah to nadal jestem do tej pory i nie wydaje mi się, żeby…

Emma nagle przerwała swoje zdanie, gdy zobaczyła Kitty podziwiającą muskuły Lightninga-Alejandro.

Emma: Nie no, chwila. Ale Alejandro to już dopiero gorący towar, nie to co te plastikowe lale z drugiej drużyny.

Podeszła na chwilę do Kitty, szepcząc jej coś na ucho.

Kitty: To ty nadal pamiętasz o naszym układzie? A ja już myślałam, że dłużej cię prosić nie mogę!

Nagle wszystkie dziewczyny zaczęły zbliżać się do Alejandro i go macać po różnych częściach ciała. Owen za bardzo się wczuł, przeszywając lekko dreszczami Lightninga.

Lightning: *głosem Alejandro* Moje drogie panie, starczy mnie dla każdego.

Emma odsunęła ręce wszystkich kandydatek na partnera Alejandro w zadaniu.

Emma: Bierz mnie. Jestem z nich najbardziej doświadczona.

Lightning: *głosem Alejandro* Co taka piękna niewiasta jak ty może mi zaoferować?

Emma zastanowiła się chwilę, po czym zaczęła mocno gestykulować, chcąc wznieść moc swojej wypowiedzi.

Emma: Jeżeli chcesz mnie zgwałcić na tej łodzi, to ja się poddaję. Jestem cała twoja. Gwałć mnie, ile wlezie, a ja ci zrobię dobrze. No dalej, kurwa!

Lightning podszedł bliżej do Emmy. Chwila gorącego zbliżenia. Melodramat.

Lightning: *głosem Alejandro* Co powiedziałabyś na miłość francuską przy świecach, gdy już dotrzemy do celu?

Emma: A potem zagramy partyjkę w szachy i z wielką przyjemnością zwalę ci konia.

Wszystkie dziewczyny zaczęły kłócić się o Alejandro.

Izzy: *głosem Heather* Ty to jesteś jednak pionek, Emmo. Wszyscy wiemy, że do zaspokajania facetów jest odpowiednia bielizna, nie walenie żadnych koni!

Sierra: *głosem Phoebe* No tak, bo ty chodzisz cały czas w obsranej i jesteś tak obeznana w tej dziedzinie, że specjalnie ją przewracasz na drugą stronę, aby pokazać jak bardzo jesteś oszczędna.

Izzy: *głosem Heather* Nie wiem, co ty tam robisz w życiu, ale musi być bardzo smutne.

Sierra: *głosem Phoebe* Patrzcie, jestem pierwszorzędną suką z gimnazjum! Nie obchodzi mnie zdanie innych, byleby tylko o mnie mówili. Nosiłam kiedyś aparat na zęby i byłam bardzo gruba, ale jebać to! Kiedy schudłam, zaczęłam wystawiać swoje ciało na widok publiczny, aby niczym pierwsza lepsza prostytutka była zauważona przez producentów. Kogo obchodzi prawdziwy talent, skoro mogę szpanować cycami w publicznej telewizji i w ten sposób zdobyć należną mi popularność? Potem takie trafiają do agencji towarzyskiej i kończą jako służące w domach starszych panów. Tylko, że niekoniecznie to dom spokojnej starości.

Izzy: *głosem Heather/debilki* Zawsze też możesz skończyć jako Andzia, która jest taka k00l-a1d i WGL! Zapraszam na farmę, gdzie moje kurki to podstawa. Co z tego, że zostałam przez nie przegłosowana? 102 kury Damianki zapomniały, że ja mam immunitet aż do samego finału i nie dam się wywalić z własnego show! Przez nich będę mroczna i nie zdam gimnazjum! *głosem Heather* I co, kurwa, pewnie ty jej zazdrościsz i chcesz być niczym pierdolnięta emo girl!

Sierra: *głosem Phoebe* O czym ty właściwie pierdolisz?

Warwick był zafascynowany szopką odstawioną przez jego przyjaciół z tej samej branży reality show do tego stopnia, że oglądał ich poczynania z rozdziawioną mordką. Kolega zapomniał jednak wyłączyć telefonu, który co jakiś czas wibrował mu w prawej kieszeni spodni. Nie był tym zainteresowany, dalej oglądał dyskusję Sierry i Izzy.

Sierra: *głosem Phoebe* Właściwie to masz rację. Pierdolisz, bo jesteś pierdolnięta.

Izzy: *głosem Heather* Ale rynsztok. Jedyne, co umiesz, to przeklinać? Daj spokój, przynajmniej ja nie udaję kogoś innego, aby zyskać popularność!

Sierra: *głosem Phoebe* Hateher, zapomniałaś tylko, że Alejandro doskonale bawi się w towarzystwie innych. A może zapytasz swojego Duncanka, aby dla ciebie podwędził maść na ból dupy? W końcu taka miłość kryminalisty, którego tułów jest przy nogach, jest ważniejsza niż utrzymanie swojego latynoskiego kochanka na smyczy. I co chcesz z nim zrobić? Wyrzucić go z chaty w samych stringach firmy Giorgio Armani, a potem udawać zaskoczoną, że zmarł w wyniku hipotermii? To nie przejdzie!

Izzy odwróciła się do Lightninga.

Izzy: *głosem Heather* To co, zapraszam mojego króla na łódkę.

Lightning: *głosem Alejandro* Słyszałem doskonale, co chcesz zrobić w willi, dlatego boję się ciebie, psychopatko!

Izzy wypchnęła z całej siły Lightninga, którego to nie bolało, wręcz przeciwnie, podniecało, głównie dlatego że miał dość silną posturę ciała.

Izzy: *głosem Heather* A teraz najchętniej zmiotłabym tobą podłogi!

Czas na gorący fanservice. Lightning rozerwał na strzępy swoją czerwoną koszulkę, prezentując swoją okazałą klatkę piersiową. Kitty, Sierra i Izzy stały zachwycone, Emma odsunęła się na bok.

Lightning: *głosem Alejandro* Jak już mówiłem, dla każdej sprawy ważnej siła mojego ciała zawsze działa. Która pierwsza chętna na spróbunek rozkoszy?

Izzy podnosi rękę do góry i zrzuca z siebie afro-perukę Heather. Lightning od razu bierze sprawy w swoje ręce i niesie Izzy na rękach.

Izzy: *głosem Heather* Ty wiesz, że ja zawsze chętna do takich działań, Ale-ciacho.

Q_-_Take_Me_Where_Your_Heart_Is_(Official_Video)

Q - Take Me Where Your Heart Is (Official Video)

Izzy i Lightning znaleźli się już w przebieralni. Nie tylko poleciała peruka Izzy (Heather), ale także peruka z głowy Lightninga (Alejandro), buty Lightninga, top Izzy, pasek od spodni Lightninga, krótkie spodenki Izzy, a na końcu czarne jeansy Lightninga. Oboje leżeli w samej bieliźnie na sobie w przebieralni. Brody i Lao Chi dali im trochę prywatności, zwyczajnie wychodząc z pokoiku dla występujących. Dało się usłyszeć tylko jęki Izzy oraz Lightninga. Sierra zdążyła podsumować ich relację tylko jednym zdaniem.

Sierra: *głosem Phoebe* Jak to mówią - Życie niewiele nam zapewni ponad parę dobrych rżnięć, a potem umieramy.

Wszyscy się skłonili, koniec pierwszego aktu. Wszyscy bili brawa, a Izzy i Lightning dalej kochali się w najlepsze w pokoiku.

Izzy: Nie sądzisz, że znowu przesadzamy z tym wszystkim? XD

Lightning: Sha-Lightning’owi nigdy sha to nie znudzi!

Izzy: Mnie w sumie też nie, większość współczesnych przedstawień kończy się jakimiś uniesieniami na scenie. XD

Lightning: To miała być komedia, a Lightning miał sha zabawić. Teraz możemy razem ze sobą.

Izzy: Dobra, ale gdzie jest ta rozkosz, którą tak zapewniałeś, Al-Lightningu?

I tak kończy się pierwszy akt. Warwick wyszedł na zewnątrz, aby odebrać telefon. Janna napisała do niego 9 wiadomości i miał 14 nieodebranych połączeń.

Warwick: *westchnął niezadowolony* Przecież mówiłem jej, że będę na przyjęciu weselnym.

Po chwili tylko westchnął i zerknął na Matthew’a, który razem z Marilyn opuścili również spotkanie.

Warwick: Jedziecie już?

Marilyn: Tak. Za dwie godziny mamy samolot do Irlandii i chciałabym się pospieszyć.

Warwick kiwnął głową, a następnie wpadł na pomysł, który mógłby przybliżyć go do odpowiedniego celu.

Warwick: Na lotnisko, co nie? Koło tego lotniska jest taka mała wioska z działkami. Czy mógłbym się z wami przejechać?

Matthew: Jasne, stary!

Warwick sięgnął do lewej kieszeni spodni i wyciągnął parę dolarów. Matthew ich jednak nie przyjął.

Matthew: Nie musisz za nic płacić. Podwieziemy cię bez większego problemu, akurat to jest po drodze.

Warwick wsiadł razem z zakochaną parą do samochodu. Po drodze mijali wielkie centra handlowe, potem pomniejsze chatki, aż na końcu działka, którą wspominał. Podziękował za przejażdżkę i kierował się do swojego domku położonego na działkach blisko jeziora.

Kanada, Toronto, Działki blisko jeziora

Domek Warwicka

Warwick wszedł już do domu, przekręcając kluczykami zamek w drzwiach. Ku jego zdziwieniu nie zastał nikogo w mieszkaniu, podrapał się po brodzie i następnie jedyna rzecz, na jaką zwrócił uwagę, to samolepna karteczka przyczepiona do drzwi.

Warwick: *czyta karteczkę* Jestem u Zacha. Baw się dobrze na weselu Bridgette i Geoff. Xoxo? Janna.

Warwick tylko delikatnie zmrużył oczy i schował karteczkę do prawej kieszeni spodni. Ponieważ było bardzo ciepło, a miał pod spodem biały T-shirt, więc zdjął z siebie białą koszulę i od razu przebiegł się do mieszkania osoby, którą wspomniała jego siostra.

Apartament Zacha

Kate_Bush_-_Running_Up_That_Hill_-_Official_Music_Video

Kate Bush - Running Up That Hill - Official Music Video

Pokazują się sceny Warwicka biegającego od swojego domku aż po apartament Zacha, o którym wspomniała jego siostra. Warto wspomnieć, że to jest jedna cała długość i bieg dookoła rzeki (schadzka kończyła się przy moście). Po pokonaniu trzech i pół mili Warwick był cały zziajany i zdyszany. Gdy dotarł do mieszkania swojego najbliższego przyjaciela z sąsiedztwa, cały czas głośno oddychał, próbując złapać oddech. W międzyczasie Zach i Janna siedzieli w jacuzzi. Ich ubrania były położone tuż obok nich. Warwick potrzebował trochę czasu, aby odsapnąć po biegu. W domku Jamajczyka znajdowała się także drewniana ławka, więc tam próbował odpocząć po intensywnym bieganiu. Zach chciał do niego wstać, jednak przez przypadek zaplątał mu się naszyjnik przy odpływie. Janna prędko to zauważyła i próbowała pomóc chłopakowi na chwilę odpiąć jego biżuterię, więc odwróciła się do niego plecami. Wyglądało to tak, jakby Janna koniecznie zainteresowała się “głębią” w jacuzzi i to samo nie umknęło Warwick’owi. Ten podrapał się po głowie, sytuacja wyglądała niekomfortowo.

Warwick: *podrapał się po głowie* Rozumiem, że dobrze się bawicie?

Janna prędko usłyszała ochrypnięty głos swojego brata i wyjęła naszyjnik, aby nie wpadł do odpływu.

Janna: Wynurzyłam.

Warwick był misiowatej postury, co za tym idzie nie klasyfikował się do osób chudych. Potrzebował także trochę czasu po intensywnym wysiłku, jednak tylko delikatnie się podrapał po brodzie.

Warwick: Okej, mogłem tego nie zauważyć.

Janna i Zach chcą wyjść z jacuzzi. Dziewczyna okrywa się różowym ręcznikiem, aby zasłonić swój kuszący strój kąpielowy.

Warwick: Dobra, dajcie mi zaledwie trochę czasu. Już jestem. Widzę, że kartkę nawet napisałaś.

Pomogli Warwickowi usiąść ponownie na ławce.

Zach: Czy będzie ci coś potrzebne?

Janna: Ja doskonale wiem, czego potrzebuje.

Weszła do mieszkania Zacha i stanęła oniemiała tym, jak ono wygląda. Co jakiś czas wychodziły z niego robole, większość rzeczy była zabezpieczona. Po chwili wróciła z potarganymi włosami i ze szklanką orzeźwiącej wody.

Janna: Co się dzieje w twojej mini-willi?

Zach: Wiesz, jest taka mała sprawka. *głupkowato się zaśmiał, po czym podrapał się po głowie* W domu urządzam remont i niestety zajmuje on prawie całe mieszkanie od początku do końca, coś jak te domy nie do poznania.

Warwick wypił od razu kubeł świeżej wody, westchnął zadowolony i położył szklankę na ławce, po czym wstał.

Warwick: To mam dla ciebie super wiadomość. Janna i ja musimy zrobić “wycieczkę” po Toronto i Ontario.

Janna: Tak zwane Ontarionto.

Janna zaczęła chichotać, co wtórował Zach swoim śmiechem, a Warwick pomruknięciem.

Janna: Albo Torontario. Zależy, kto co woli.

Warwick: A co do super wiadomości, brzmi ona tak. Jeśli potrzebujesz jakiegoś miejsca, gdzie chcesz się zdrzemnąć, możesz chwilowo zatrzymać się u mnie w domku.

Zach uścisnął rękę z Warwickiem.

Zach: Nawet nie wiesz, jak mi poprawiasz tym humor, heh. Czasem ciężko jest znieść te dźwięki maszyn, szczególnie w nocy.

Janna: Przykro mi, że musisz to dzielnie znosić.

Relacja Janny i Zacha nie wydawała się Warwick’owi dziwna. Nie próbował także wydać żadnego osądu.

Warwick: Woda za to jest bardzo dobra. Powiesz mi, gdzie kupujesz?

Zach już próbował mu powiedzieć, ale nagle przerwała im praca “maszyn”, głównie osób korzystających z nich, aby przykładowo wywiercić dziurę w podłodze.

Satisfaction_(Isak_Original_Edit)

Satisfaction (Isak Original Edit)

Warwick, Zach i Janna patrzyli ze zdziwieniem na facetów pracujących przy apartamencie. Jamajczyk miał odruchy wymiotne, a rodzeństwo wzruszyło ramionami.

Zach: Na jak długo znikacie?

Janna: Możliwe, że maks z dwa tygodnie.

Puściła oko do Zacha. Warwick wyłapywał wszystkie sygnały.

Janna: W międzyczasie jestem pewna, że u nas będziesz mógł na spokojnie się wyluzować.

Zach: Taką mam nadzieję, Janna. Zwłaszcza jak z tobą rozmawiam.

Janna i Zach po raz ostatni uśmiechnęli się do siebie, po czym w trójkę poszli do domku Warwicka.

Domek Warwicka

Minęło sporo czasu. Przed domkiem można już było zobaczyć walizki oraz spakowanych Warwicka i Jannę. Zach w międzyczasie potrząsał kluczykami chłopaka.

Warwick: *żartobliwie do Janny* Jesteś przekonana, że możemy mu zaufać?

Janna: Wyluzuj wilczku, czy Zach kiedykolwiek zrobił coś złego?

Warwick: *ponownie żartobliwym tonem* Zaufał jednej osobie. I to nawet za bardzo.

Janna: Ach, o nią chodzi. Przynajmniej znalazła się cecha, która was łączy.

Warwick: Wiesz, że żartowałem z tym całym “brakiem zaufania” do niego?

Zach stał cały czas i spoglądał na urodę Janny. Ta tylko włożyła na siebie okulary przeciwsłoneczne.

Janna: No to co? Jesteśmy gotowi. Przygoda czeka.

Warwick był od załatwiania wielu spraw, dlatego zerkał w telefonie na najbliższy przylot samolotu.

Warwick: Powiedzmy, że trochę nas do tego zmusili. Niezależnie od naszego kaprysu musimy jednak tam pojechać.

Janna: To co, baw się dobrze i nie spróbuj tylko narobić zbyt wielkiego bałaganu.

Zach: To miejsce będzie niczym ty - lśni w blasku słońca, błyszczy się niczym perła oraz jest nieskazitelna niczym minerały. Narka, ziomki!

Janna & Warwick: Na razie!

Janna i Warwick kierowali się z walizkami w stronę lotniska. Zach chciał otworzyć drzwi, ale miał problem z kluczami. Warwick zdecydował, że wróci się i wskaże kumplowi odpowiedni klucz.

Warwick: Ten w kształcie romba.

Zach: Dzięki.

Ostatnie przyjacielskie klepnięcie po plecach, a Zach wszedł do środka.

SG_Lewis_-_Feed_The_Fire_(Official_Video)_ft._Lucky_Daye

SG Lewis - Feed The Fire (Official Video) ft. Lucky Daye

Zach był zachwycony pomieszczeniem, w jakim mieszkał jeden z jego pobliskich sąsiadów, ale także bliskich kumpli. Kuchnia Warwicka została przearanżowana na biało-beżowy kolor ścian, meble jak stolik i krzesła wykonane z drzew klonu, wyposażona w wielofunkcyjną mikrofalówkę bez przycisku na kurczaki (coś w stylu zrób to sam, ale nie piecz tam kurczaka ♥), od tego służy ciemnozielony piekarnik, który pokazywał z lewej strony godzinę na świecie, a z drugiej różne, mniejsze czasy, wskazujące na pieczenie i inne czynności związane z piekarnikiem (głowy tam nie wsadzisz!). Lodówka, w której Warwick chował jedzenie i mnóstwo wody mineralnej była bardzo duża, nawet na trzy drzwiczki, gdzie środkowe to miejsce na przechowywanie żywności typu chleb. Gdyby ktoś na upartego chciał mieć miejsce do spania, pomieszczenie pomieściłoby dwie osoby. Jamajczyk szybko wyszedł z kuchni i stanął na środku pokoju. Nosił na sobie bardzo lekkie, gdybyśmy odwracali sytuację - nawet skąpe ciuchy. Jego biała bokserka mu ledwo zakrywała plecy, a jeden przewiew mógł odsłonić całą jego klatkę piersiową. Jego białe spodenki były tak krótkie, że nawet granatowe bokserki były widoczne spod spodenek, był też trochę mokry, co za tym idzie - sporo pokazywał. Krzyżując ręce ściągnął z siebie podkoszulek, a potem zamaszystym ruchem i w kilka sekund był w samej bieliźnie, poruszając się zmysłowo aż do balkonu. Wyjął jeszcze z kieszeni krótkich spodenek okulary przeciwsłoneczne, które na siebie włożył. Na balkonie był jeden leżak, więc usiadł na nim, rozłożył się wygodnie i… chillował w blasku słońca.

Zach: *spogląda w słońce* Literally California Dreaming.

Chłopak o czekoladowej karnacji postanowił, że opali się jeszcze bardziej. Czuł przyjemny chłód wiatru na swoim półnagim ciele i zmierzwionych włosach.

Zach: Nigdy chyba nie czułem się bardziej zrelaksowany niż teraz. Nie jestem już z Nastasią, mam little affair z Janną i to mi się w sumie spodoba. Gdybym miał oceniać, na pewno wolę powoli zbudować swoją relację z cudowną dziewczyną, która nie będzie od razu pchała mnie do łóżka oraz opowiadała, “Choke me, spank me, look at me, thank me / If I give it to another black guy, he'll hate me”, tylko bez ogład będę mógł z nią porozmawiać. Jeszcze to, jak się odpaliła z “otwartym” związkiem, bo się zakochała w jakimś Kanadyjczyku na dwa dni, co śpiewał na gitarze, a potem przeszedł sporo operacji plastycznych, żeby zrobić z siebie bóstwo. Koniec końców Ken jej się nie spodobał i znowu byliśmy razem. *pogdybał trochę* Ale gdybym miał ocenić nasze poczynania w łóżku, to było zajebiste, wie co zrobić, abyśmy oboje zadowoleni korzystali z tego ile wlezie.

Chyba nie będziemy mu więcej przeszkadzać? Zach opala się w najlepsze.


Delikatny przebłysk ekranu, trochę się ściemniło. Ciemny obraz wskazywał na wieczór. Słońce już powoli znikało z zasięgu wzroku, niektórzy mogli dostrzec jasny blask księżyca. Tą osobą była właśnie Anna Maria, która kierowała się do domku Warwicka. Była ubrana bardzo skąpo, bo w stanik i bardzo krótkie spodenki.

Anna Maria: *psika się sprejem do włosów* Ah, miło jest wrócić do paru dobrych nawyków. Przynajmniej moje włosy są w końcu twarde.

Kiedy stoi przed progiem drzwi, dostrzega zupełnie inną osobę przy oknie. Był to Zach.

Anna Maria: Hm, a co robi u niego Zach w domu? Tego to bym w życiu się nie spodziewała.

Postanowiła zapukać do drzwi. Osoba w środku nie otworzyła jej, ponadto było słuchać, że gdzieś się chowa.

Anna Maria: *chrząknęła* Z tej strony Anka! Czy mój misio Warwick jest w środku?

Zach: *zza drzwi* Nie!

Anna Maria: Jak to nie ma? A co robisz sam u niego w domu?

Zach: *zza drzwi* Chyba nie powinno cię to interesować.

Anna Maria: *przewracając oczami* Chyba nie wiesz, z kim gadasz. Jestem jego dziewczyną, proszę kulturalnie o wpuszczenie mnie do środka.

Zach: *zza drzwi, nieco oschłym tonem* Może tego nie wiesz droga “dziewczyno”, ale Warwick poprosił, żebym nikogo nie wpuszczał do środka. Nie będzie go przez conajmniej dwa tygodnie, pojechał załatwić parę spraw.

Anna Maria: Gdzie pojechał?

Zach: Balonem.

Anna Maria była przestraszona. Ponieważ nie należała do osób bystrych, po chwili się przestraszyła.

Anna Maria: Sugerujesz, że mógł pęknąć jak balon?

Słychać niezadowolenie w głosie Jamajczyka. Anna Maria przeraziła się na wieść o “pęknięciu” Warwicka i odeszła od drzwi.

Anna Maria: *do siebie* To dobrze, że się zajmujesz jego domem na czas nieobecności. Ja musiałam budować do kogoś zaufanie dopiero po roku, zanim ta osoba w ogóle mogła pokazać się ze mną w sklepie.

Za nią stała obca osoba. Położyła rękę na jej ramieniu, a po chwili zwróciła się dość uwodzicielskim głosem.

Nastasia: Nah, po prostu Warwick uznał, że to najlepszy czas, aby zjednoczyć się z moimi byłymi i wypowiedzieć pewnego rodzaju wojnę.

Anna Maria odwróciła się do Nastasii.

Anna Maria: Woah, czemu mi to mówisz?

Nastasia: Jesteście parą. Chciałam ci powiedzieć parę rzeczy o Warwicku, a sądząc po tym co się zadziało między wami w łóżku to chyba jesteś pierwszą i jedyną dziewczyną, z którą spędził całą noc w łóżku.

Anna Maria: Miałam urodziny. A co, gdzieś w tym “osiągnięciu” zabrnęłam dalej?

Anna Maria poczuła się dumna z tego, co powiedziała Nastasia. Po chwili dziewczyna rzuciła jej dość szyderczy wzrok.

Nastasia: Nie spodziewałam się, że będziesz celowała w takie towary. Warwick może jest kochany, pracowity i zaradny, ale fizycznie oprócz zajebistego siedzenia nie ma żadnych pociągających cech.

Anna Maria: Poznałaś mnie od tej najciekawszej strony. Nie poluję już na typowych lalusiów jak Vito. Anna Maria wysoko się ceni.

Nastasia: W takim razie zobaczymy, jak długo wytrzymasz z tym flirciarzem. Od razu jak mu się coś w tobie nie spodoba to każe ci to zmienić albo wasza relacja zostaje zakończona i od razu leci po następną.

Anna Maria: Czyli jeśli mówisz, że on nie lubi seksu, a ty wręcz jesteś od niego uzależniona to dlatego wam w ogóle nie wyszło?

Anna Maria uśmiechnęła się pod nosem, ale nie spodziewała się kolejnego pstryczka. I to dosłownie.

Nastasia: Obie prezentujemy ten sam stereotyp. Królowe hardkoru, które stawiają wysokie progi, aby zadowalać facetów. A co do mojego seksu z Warwickiem, to nie miałam ochoty na rozpalanie wilka. Tak jakoś z twarzyczki na portalu mi się spodobał, miał pokaźne portfolio na profilu randkowym, ale jak go zobaczyłam to szybko zastanawiałam się nad rezygnacją związania się z nim.

Anna Maria: Oho, wybredna panienka z ciebie.

Nastasia: *zachichotała* Bez urazy, ale Bricka też od razu odrzuciłaś.

Anna Maria: Meh, ja chcę facetów z charakterem, on ma. I wielokrotnie mi to pokazuje. To że jest trochę ulany wcale nie oznacza, że sobie go odpuszczę.

Anna Maria i Nastasia miały jedną zasadę. Nie będą wypominać sobie poprzednich związków, jednak czas pokaże czy ta zasada zostanie złamana.

Anna Maria: Co cię tu sprowadza?

Nastasia: Szukam miejsca, gdzie będę mogła porządnie się naje… to znaczy wyluzować. Wiesz, taka najebana dama by sobie odpocząć.

Anna Maria: Czy to ma związek z Aishą?

Nastasia: Trafiłaś w samo sedno, bitch. Tak mi jej szkoda, że w ogóle nie zwracałam uwagi na jej problemy. Rozmawianie z nią poprawiało mi humor, bo mogłam się porządnie komuś wygadać, a teraz nie mam takiej osoby. Ten klub, w którym byłam wysoko cenioną osobą został zamknięty. Zapuszkowali właściciela i z Yoanne musimy szukać innego miejsca do imprezowania.

Anna Maria: Chodziłaś tylko do jednego klubu?

Nastasia założyła ręce, Anna Maria prychnęła śmiechem.

Anna Maria: Szkoda że nie poznajesz tych barów jak chłopaków, z którymi się zadawałaś cały czas.

Nastasia: Nie chodziłam do jednego klubu. Miałam tam to po prostu znajomą, z którą mogłyśmy się bezkarnie nawalić jak świnie w oborze i do rana mogłam tam zostać. Często tam chodziłam po programie z innymi laskami.

Anna Maria: Podasz imiona?

Nastasia: *sarkastycznie* Teraz są w Dubaju, więc możesz tam polecieć i zapytać pierwszego lepszego szejka, czy im garby nie urosły.

Anna Maria: A tak na serio?

Nastasia: Z tymi od innych reality show. Ja nie brałam udziału tylko w Totalnej Porażce, byłam członkiem ekipy i cały dancefloor jak faceci należeli tylko do nas. Do grubszych imprez jak ruskie techno się nie brałam, ale najwyższy czas, aby i tam zagrzać swoją posadzkę.

Anna Maria: Dobra, powoli przestaję cię jarzyć.

Nastasia i Anna Maria zeszły do najbardziej prymitywnego poziomu rozmowy.

Anna Maria: A ja mu wtedy mówię “i chuj”, przyszłam tu do klubu z super laskami, nie z chęcią na lachę w obrzyganej łazience.

Nastasia: Jak bardzo lubię towarzystwo facetów, połowa to samce alfa, którzy nadają się tylko do myślenia czy druty będą ciągnięte. Nawet ja prowadząca high life nie mam zamiaru zaspokakajać alwarosów tylko dlatego, że pierwszy lepszy wyrobił sobie mięśnie. Takie widoki to gdzie indziej…

Po chwili się zastanowiła i zrezygnowała z dalszej rozmowy, odsuwając się od Anny Marii. Ta była wyjątkowo zdziwiona rozmową.

Anna Maria: A jej miałam powiedzieć, że Zach jest w środku, tak to obie mogłybyśmy spróbować do niego zagadać. Ale skoro nie chce, to też stąd lecę.

Przenosimy się na krótką chwilę do Zacha, który spoglądał na odchodzące dziewczyny.

Zach: Bardzo ciekawa sytuacja.

Wyjmuje z kieszeni telefon, ale po chwili zamiast do kogoś zazdzwonić, postanowił napisać z innymi na Messengerze.

Siłownia w Toronto

Nastasia wchodzi do środka pewnego budynku, gdzie można dać upust swojej sile fizycznej, jak i psychicznej. Pomieszczenie gromadziło sporo silnych, muskularnych facetów. Wyrobione mięśnie, podnoszenie ciężarów, obrabianie dup pustym dziewczynom, big thick bisexual energy, czego chcięć więcej?

Nastasia: *rzuca torbę* Siema, przyjemniaczki!

Faceci z siłowni: Elo, Hetero!

Nastasia podchodzi do największego typa i wiesza mu się na ramionach. Spojrzenie wzroków, utknięcie spojrzenia Nastasii w naoliwioną, latynoską klatkę piersiową chłopaka, generalnie gra wstępna rozpoczęta.

Nastasia: To jak was dzisiaj mogę zadowolić?

Rozmowa Nastasii z przystojniakami wyglądała jak typowa zabawa dziesięciolatek, które bawiły się lalkami-Kenami i wyobrażały sobie jak to cudownie mieć bogatego chłopa, który wszystko za nich zrobi. Wprawdzie tutaj jest jedna namiętna dziewczyna, a większość bogatych (przynajmniej o sylwetki i 6-calowe gwizdki do dmuchania) chłopów może obracać się wokół pięknej Latynoski, która ma to, czego potrzebuje każdy samozwańczy samiec alfa w łóżku.

Nastasia: Tak myślałam.

Puściła oko do Kolumbijczyka, następnie podeszła do lady pokazać swój karnet. Pracownik siłowni był zajęty jedzeniem kanapki. Tost, na który spoglądała dziewczyna, od razu wydał jej się znajomy.

Nastasia: O, Warwick tu był przede mną?

Pracownik siłowni: Jak widać, Nastasia. Jak widać.

Chłopaki poczuli się trochę zmieszani. Warwick i Nastasia chodzili do tej samej siłowni, niekiedy też przebywali w niej w tym samym czasie, dzięki czemu można było poczuć toksyczną atmosferę. Mimo że pomiędzy nimi nie doszło do ani jednej bójki, ziomeczki z siłowni postanowili nie stawać po żadnej stronie konfliktu. Z jednej strony straciliby przychylność seksownej Latynoski, a Warwick miał do siebie dar przekonywania i był wyjątkowo lojalną, uczciwą oraz przyjazną im osobą, należąc do grupki. Oczywiście nie wszyscy byli ogromni wzdłuż i wszerz, do tej grupki należały dwie inne dziewczyny. Jedna z nich charakteryzowała się tym, że wytatuowała całe ciało, a druga natomiast była szatynką o niebieskich oczach i na pewno nie miała imponującej figury - kształtnych, okrąglutkich balonów oraz soczystej szynki. Była za to bardzo wychudzona, aż kości wystawały jej spod skóry. Przykry widok, biorąc pod uwagę, że mogłaby zostać bardzo łatwo zmiażdżona podczas ćwiczeń. Nikomu jej obecność nie przeszkadzała, była spokrewniona z właścicielem lokalu, a także bez żadnego większego wyjaśnienia doskonałym przykładem, jak nie wygląda poprawne dbanie o siebie. Oprócz mizernego wyglądu była wyjątkowo wulgarna i głośna.

Nastasia: To super.

Spogląda dokładnie na kanapkę. Wyglądała jak trójkątna kanapka Tomcio Paluch z Żabki. Nie mogło zabraknąć oczywistego składnika jak trójkątnych tostów z rozpuszczającym się masłem (nie żadną margaryną), podobno dobrym, w kostce; sałata, szynka konserwowa, ser holenderski, dwa plasterki jaja, rzodziewka, cebula, oregano i szczypiorek, a dodatkowo majonez i solidna zawartość pieprzu.

Nastasia: Wysokokaloryczne to wasze żarcie. Miejmy nadzieję, że adekwatne do intensywnego wysiłku…

Dziewczyna nie była zainteresowana kanapkami. W przeciwieństwie do chłopaków nie była zainteresowania takim pożywieniem, tym bardziej ćwiczyła z nich najmniej, ale jak to ćwiczyła! Gdyby nie była tak atrakcyjna, na pewno wycisnęłaby znacznie więcej niż zachwyty chłopaków nad jej ciałem.

Nastasia: Przyszłam tu, aby trochę wyluzować.

Pracownik siłowni: To że nie lubisz Warwicka to nie znaczy, że my ci tak bezkarnie pozwolimy mu obrabiać dupę.

Nastasia: Do jego dupy nic nie mam, szczerze to sama bym wcinała, nad szyneczką popracował i to solidnie. Ale co do waszego zachwycania się nim to ciężko coś takiego słuchać.

Pracownik siłowni: Mówił dosłownie to samo miesiąc temu, ale o tym, jak wyszłaś ze sportowym biustonoszem na środek sali.

Nastasia: Niech się cieszy, że nie odsłaniał wielu moich aspektów, bo sam chciałby takie potarmosić.

Pracownik zapatrzył się na biust Nastasii, ta po chwili podniosła ręką jego szyję, aby patrzył na jej twarz.

Nastasia: Nie odsłaniał, spokojnie. Ja wiem, że ta siłownia nazywa się HOT’N’SPICY, ale to nie znaczy, że my musimy cały czas…

Cały czas słyszy komentarze na temat swojego wyglądu.

Nastasia: *do siebie* Kurwa, tu to jak w raju. Czemu narzekam?

Po chwili chrząknęła. Jej ton stał się od razu przyjemniejszy.

Nastasia: Nie no, spoko. Przyszłam dzisiaj odpukać parę ćwiczonek i zabrać się za siebie, aby nikt mnie nie zbił z rytmu. Co do tego cudotwórcy z kanapkami, był on tu dzisiaj i nie będę go widziała?

Pracownik siłowni: Nie będziesz go widziała przez conajmniej dwa tygodnie. Wyjechał.

Nastasia: *chrząknęła* Wyjechał? Gdzie?

Pracownik siłowni: Tu i ówdzie.

Wzruszył ramionami, Nastasia delikatnie zmrużyła powieki, jedną ręką złapała się za biodro, drugą luźno opuściła i dziwnie spojrzała na pracownika.

Nastasia: Serio nic ten typ ci nie mówił? Ja pierdolę…

Pracownik siłowni: Spokojnie laska. Wiesz, że on dosłownie mówił to samo co ty, jak zniknęłaś na miesiąc do Las Vegas?

Nastasia: Też pierdolił? Ciekawe, powiedz więcej.

Zgryźliwość Nastasii wobec chłopaka nie była na rękę pracownikowi. Kamera uchwyciła także ich wspólne zdjęcie, które wisi na ścianie. Pracownik był jego trenerem personalnym, dlatego zawsze stawiał po stronie swojego klienta i nie pozwolił, aby go obrażano.

Nastasia: Nie to żeby mi na nim należało, po prostu ostatnio spotkałam jego Ankę.

Pracownik siłowni: Nie kumam.

Nastasia: Anna, ale nie Maryja.

Pracownik siłowni: Anna Maryja?

Nastasia: Nie, Sędzia Anna Maria Kurwa Wesołowska. Ta od sztucznej opalenizny, która kreowała się na wielką gwiazdę i kleiła się do Vito podczas pobytu na zakażonej wyspie.

Pracownik siłowni: No to mówię, Annaryja.

Nastasia: Dobra, jego dziewczynę spotkałam.

Pracownik siłowni: Annę Marię?

Chłopaki wybuchnęli śmiechem, Nastasia tylko przewróciła oczami.

Nastasia: Masz mnie. Trochę dałam się unieść, sorry, więcej się nie powtórzy.

Pracownik siłowni: Nie powinienem tak żartować do końca. Wiem, że…

Obaj skinęli głowami. Wiadomo o kogo chodziło.

Pracownik siłowni: Dobrze. Wyluzujmy. Była trochę napięta atmosferka, najwyżej dorzucę ci parę ćwiczonek na rozluźnienie sytuacji. Co do Warwicka i Anny nie Maryja *oboje w śmiech*, to Warwick pojechał kręcić nowy reality show. Ma być jednym z prowadzących co do nadchodzącego sezonu Totalnej Porażki. Problem jest taki, że musi zastąpić główną producentkę i na własny koszt wszystko zorganizowac.

Nastasia: Sam się zgłosił?

Pracownik siłowni: Właściwie to nie. Został do tego zmuszony przez producentów. Szukają odpowiednich osób do ekipy i każdy obstawia ciebie.

Nastasia: O, to chyba zakłady bukmacherskie będą bardzo bogate, bo ja nie mam zamiaru z nim prowadzić niczego.

Pracownik siłowni: No, powiedzmy to sobie w cztery oczy między nami. Im zależy na oglądalności. Gdyby atmosfera była tak napięta jak teraz, na pewno przyciągnęlibyście widownię.

Nastasia: Pewnie na końcu jakieś ostre rżnięcie, bo seks zawsze dobrze się sprzedaje w telewizji. Meh, to nie jest żadne MTV ani żadna niezależna stacja publiczna, z tego co wiem to tam mają słabość do anime i chcą w końcu zorganizować coś nowego.

Pracownik siłowni: Zawsze mają Helluva Boss.

Nastasia: Hm, to Doja Cat dostała już własny program? Myślałam, że nadal będzie śpiewała “Say So” na wszystkie sposoby. Ostatnio nawet miała wypierdolić na własną planetę.

Pracownik siłowni: Kreatywna dziewczyna. Powinnaś podążać za jej śladami.

Nastasia: Aż na takie kontrowersje to mnie nie stać. Jestem latina, nie czarnoskóra laska, która nadużywa n-word.

Odgarnęła pasmo włosów i zalotnie spojrzała na pracownika.

Nastasia: No dobra, czyli mówisz że Warwick dostanie własne show i będę miała co oglądać z popcornem w ręku?

Pracownik siłowni: Myślałem, że z konkretem.

Nastasia: Raczej nie, z konkretem w garści nie będę, bo na tym to się skupiam jak na niczym innym, a przy okazji będę musiała patrzeć na niego, więc od razu ochota przechodzi.

Mimo że to był kolejny shade w stronę jej byłego, pracownik wybuchnął śmiechem.

Nastasia: No dobra, nail care na dzisiaj zrobiony, flipping my hair back done, teraz biorę się za pod… podciąganie.

Mrugnęła zalotnie okiem w stronę pracownika i następnie poszła ćwiczyć.


Nastasia opuszcza siłownię cała spocona w dresowym stroju. Po drodze zauważa Annę Marię.

Anna Maria: Zapomniałam ci powiedzieć jednej rzeczy.

Nastasia: Wiem, co z Warwickiem.

Anna Maria nie mogła się doczekać tego, co usłyszy od Nastasii. Po chwili latynoska pochyliła się do ucha dziewczyny, aby wyszeptać jej wspaniałe wieści. Anna Maria była trochę zaczerwieniona.

Anna Maria: Wiedziałam. Warwick ma świetną rękę do interesów.

Nastasia: *żartobliwie* Wpycha ją tam, gdzie nie trzeba…

Koniec tej dwuznacznej gadki. Anna Maria zaczęła kręcić kluczami.

Anna Maria: Może nie udało mi się przekonać Zacha do wejścia do środka, ale…

Nastasia nie wiedziała, że jej były znajduje się w mieszkaniu kolejnego byłego, o którym jest głośno. Od razu obie zaczęły piszczeć.

Nastasia: WIEDZIAŁAM!

Anna Maria: Nie wierzę, że jego stać na coś takiego! Po tym wszystkim jak mnie bronił i jak go pocieszałam, gdy zapłaciłam za jego spaghetti w…!

Nastasia: Ile zapłaciłaś wtedy? Strasznie podrożyli te ceny.

Anna Maria: Co z tego? On jest dla mnie bardzo istotny! Po tym wszystkim co przeszliśmy on by się mógł przespać z tym typem? Chociaż nie ukrywam, to jest kolejne ciacho dla ciebie, ale nie wierzę, że oni mogliby zostać teraz parą.

Nastasia: Nie ukrywam, że to byłoby zajebiste.

Anna Maria: Naprawdę jara cię to, że dwóch facetów maca się po jajach w łóżku? Sorry, jeśli to zabrzmiało zbyt ohydnie, ale tak to według mnie wygląda.

Nastasia: Tak. Przy mnie to możesz używać dosłownie wszystkich wyrażeń jak męskie członki. Serio, mam wyjebane w poprawność polityczną, bo dla mnie najlepszy argument, żeby zgasić wszystkie Julki z Twittera to plaskun w ryj i od razu przestaną szczekać. Dobrze, że nie trafiają do kategorii zwierząt, bo do nich mam wielką słabość, nie co do tych dziewczyneczek, które próbują znaleźć różne alternatywne koncepcje poglądów na rzeczywistość.

Anna Maria: Powiem ci, że też pluję na takie suki.

Nastasia: I bardzo dobrze. A co do tego macania, nie na tym polega związek między mężczyznami. Zajebiste byłoby to, bo w sumie uwielbiam patrzeć na dwóch przystojnych facetów, którzy nie boją się trzymać za rękę bądź okazywać sobie czułości. Jedyna rzecz, której silnie się trzymam to żeby facet nie bał się okazywać uczuć. Tłumiący w sobie zimny czub, który na siłę wiecznie próbuje być męski i nigdy nie okazuje żadnych emocji jest chyba najgorszym typem pseudo-faceta, z jakim się spotkałam. Nie jestem żadną prawdziwą kobietą z klasą i nigdy takich nie będzie. Nie będzie także naszych idealnych facetów, których sobie wymarzyłyśmy za czasów legalnej edukacji seksualnej w szkołach. Mnie nie interesuje z kim człowiek pójdzie do łóżka, jeśli ma uczucia wobec tej osoby, potrafią się wspólnie dogadać, znaleźć jakiś wspólny język oraz wieść życie ze sobą - ja jestem całkowicie za, wielokrotnie wspierałam moich ziomeczków w takich sytuacjach.

Anna Maria: Dobra, ale Zach z Warwick'iem prawdopodobnie są w środku.

Nastasia: Warwicka nie ma. Mówiłam ci przecież, że wyjechał.

Anna Maria: Jednak dowody są jednoznaczne. Obaj mieszkają razem.

Nastasia wzruszyła ramionami.

Nastasia: Chciałabyś się przejść ze mną i zobaczyć, co tam porabia? Nie ukrywam, że ignorowanie go jest nużące, zwłaszcza że sam pierwszy wolał zerwać ze mną kontakt i udawać, że między nami nigdy nic nie było.

Anna Maria: Parę nocy, trochę wina...

Nastasia: To za mało, by cię mieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeć!

I zaczęła się szopka na środku ulicy. Ludzie wymieniali między sobą krzywe spojrzenia.

Anna Maria: Może lekko się nudziłam.

Nastasia: Może lekko pogubiłam?

Anna Maria: Nie bój się, nie zrobię scen.

Nastasia kiwnęła zadowolona głową na tak i złapała Annę Marię za ramię.

Nastasia: Mnie nie oszukasz, przecież to nie pierwszy raz.

Anna Maria: Nie próbuj mnie szukać...

Nastasia: Przecież kurwa jesteś tutaj idiotko, po co miałabym cię szukać?

Dziewczyny zaczęły się śmiać i poszły pod dom Warwicka.

Domek Warwicka

Kolejny piękny wieczór i widok na zachodzące słońce. Dziewczyny były już przed domem, gdzie Anna Maria bawiła się kluczami i po raz kolejny jej spadły na ziemię. Nastasia zaczęła jej sarkastycznie bić brawa.

Nastasia: *puknęła Annę Marię* Może jeszcze głośniej będziesz kręciła, ja nie mam ochoty go widzieć w progu. Jeszcze nas nie wpuści i cała dywersja pójdzie się jebać.

Anna Maria: Znasz swojego chłopa doskonale, powiedz mi co robić i po sprawie.

Nastasia: Dobra, gurl, podążaj za mną.

Bee_Gees_-_Stayin'_Alive_(Official_Music_Video)

Bee Gees - Stayin' Alive (Official Music Video)

Nastasia robi kilka dumnych kroków do przodu. Pozycja zamknięta, delikatny ruch bioder, głowa uniesiona wysoko i potrząsanie ciałem, a że z przodu i tyłu ma się czym pochwalić, to co jakiś czas wywijała swoim ciałem. Anna Maria próbowała nadążać za nią, ale robiła to w tak upośledzony sposób, że wyglądała jak chodząca kaczka. Nastasia szybko się do niej odwróciła.

Nastasia: Ja wiem, że kiedyś ludzie nazywali mnie “walking disaster”, nie musisz mi kurwa swoimi krokami tego przypominać.

Anna Maria: A czemu “walking disaster”?

Nastasia: Bo wszędzie, gdzie chodziłam, to od razu faceci się za mną uganiali. *odgarnęła włosy do tyłu* Idź po swojemu i podążaj moim tempem.

Nastasia powtarzała kroki, aż nie dostała się do drzwi. W kieszeni trzymała swoją ulubioną ćwiartkę, którą wyjęła i napiła się łyka. Anna Maria była zdumiona tym, jak Nastasia radzi sobie z alkoholem.

Anna Maria: Woah. I ty z gwinta tak pijesz?

Nastasia: Na chuj kielich, skoro mogę całą wyzerować.

Rzuca za sobą butelkę, a ta się rozpryskuje na kilka drobnych szkieł. Anna Maria dalej była pod wrażeniem. Dziewczyna poprosiła tanorektyczkę, aby przekręciła zamek w drzwiach. Tak też się stało i po chwili dziewczyny znalazły się w środku. Światła były zgaszone, więc od razu nastała jasność. Zaskakujący był fakt, że jednak w środku nikogo nie było. A przynajmniej na tę chwilę.

Nastasia: No i proszę, twoja teoria odnośnie dwóch facetów się nie potwierdziła.

Anna Maria: Ty nie bądź kurwa taka cwana Nastasia, bo jeszcze do sypialni nie weszłyśmy.

Nastasia: Ta, only Anna Maria Wesołowska can judge me. I to nie jesteś ty, cwaniaro.

Anna Maria: Poczekaj, bo jeszcze zdążę cię powymyślać, jak zaczniesz piszczeć na widok tych półnagich ciałeczek.

Nastasia: A co, widok umięśnionego torsu nagle zaczął ci przeszkadzać?

Anna Maria: No jasne, że nie! Tylko od razu nie przechodzę do rzeczy.

Nastasia: A ja wolę, gry wstępne są dla kretynów chcących urozmaicić na siłę jakąś zabawę. Zaczyna się od striptizu, a potem full hardkor.

Wchodzą do sypialni, jednak tam też nikogo nie zastały. Światła w domu miały to do siebie, że jeśli już miały się zapalać to wszystkie po kolei, a że był wieczór, ta funkcja wydawała się przydatna.

Anna Maria postanowiła, że jednak nie będzie czekała na żadne polecenia ani dyrektywy i od razu otworzyła szafkę Warwicka. Zobaczyła tam bogaty komplet bielizny, począwszy od bokserek po krótkie tycie stringi zakrywające jedynie narządy płciowe. Anna Maria od razu je wyjęła i zaczęła z nimi paradować, Nastasia była zaskoczona.

Anna Maria: Wiedziałam, że Warwick pewnego dnia będzie gotowy ze mną to zrobić na poważnie.

Nastasia: Myślałam o tym samym, gdy podczas naszego wspólnego prysznica przyszedł w płaszczu przeciwdeszczowym.

Anna Maria: Prz, psz- co?

Nastasia: Gówno. To są gacie Zacha, nie Warwicka.

Anna Maria szybko je opuściła na podłogę ku zażenowaniu dziewczyn.

Anna Maria: Musiało coś się dziać. Bogatą ma tę kolekcję.

Nastasia: Jak się codziennie trzeba wygimnastykować w sypialni, to trzeba także odpowiednio się przygotować do relaksujących ćwiczeń.

Anna Maria i Nastasia zaczęły dokładnie przeglądać prywatny pokój Warwicka, który był wypełniony wieloma gadżetami Jamajczyka. Uzależniona od opalania Anka chciała od razu przejrzeć laptopa Warwicka, po chwili jednak Nastasia strzeliła facepalma.

Nastasia: Teraz to już przesadzasz i to ostro. Jak wchodzisz do znajomych to też im grzebiesz tak w szafkach?

Chciała jej zabrać laptopa, ale obie stały osłupione na widok historii wyszukiwania.

Anna Maria: “Miśki”. “Miśki”? “Miśki”!

Nastasia: Skończ się tym podniecać jak kura miesiączką. Jak chcesz to ci za chwilę wbiję swoją historię wyszukiwania i ci nie będzie do śmiechu.

Anna Maria: A co tam masz?

Nastasia: Oglądałam ostatnio piękny film przyrodniczy z udziałem niszczarki niczym w Grze w ciemno. Oj, nie wrzucało się tam kopert.

Anna Maria miała odruch wymiotny.

Anna Maria: To co, dalej szukamy dowodów na ich romans?

Nastasia może i była rozochoconą dziewczyną, ale zachowanie Anny Marii kompletnie jej nie przypadło do gustu. Była wręcz zirytowana i postrzegała Ankę za postrzeloną.

Nastasia: Laska, moim zdaniem oni w ogóle nie mają ze sobą romansu.

Anna Maria: Pozwalam ci tak myśleć, ale…

Po chwili wyjęła z szufladki mały pomarańczowy notesik, który z tytułu sugerował, że jest to dzieło z Jamajki. Po chwili otworzyła przypadkową stronę, na której widniało zdjęcie Warwicka, który trzymał Zacha na barana na jednym z festiwalów.

Anna Maria: Dostateczny dowód, że ich coś ze sobą łączy.

Nastasia: Słuchaj. Miałam się powstrzymać, ale już tak przegięłaś kurwa pałę, że muszę ci to powiedzieć. Czy ty jesteś zjebana?

Nastasia zaczęła obmyślać Annę Marię różnymi przydomkami. Dziewczyny kłóciły się i zaczęły podnosić na siebie głos. Zach w międzyczasie spłukiwał się w łazience i usłyszał hałasy dobiegające z pokoju Warwicka.

Zach: Kto tu wbił?

Zach wydawał się być nieco przerażony, ale kiedy usłyszał wrzaski Nastasii, jego dezorientacja i szok szybko zmieniły się w frustrację. Prędko założył na siebie bieliznę, w ogóle się nie wytarł i ruszył pędem do pokoju bliskiego mu kumpla.

Gwen_Stefani_-_What_You_Waiting_For?_(Clean_Version)_(Official_Music_Video)

Gwen Stefani - What You Waiting For? (Clean Version) (Official Music Video)

Zach: Czy wy jesteście nienormalne?! Po co mu grzebiecie w szafkach i wyjmujecie rzeczy?

Zauważa Annę Marię chwytającą jego prywatne zdjęcia w pomarańczowym notesiku i prędko go zabiera. Ubrany jedynie w czarne slipy zaczął podnosić różne rzeczy z podłogi, co jakiś czas wypinając się do dziewczyn.

Anna Maria: Thick…

Zach zmarszczył delikatnie brwi.

Zach: Mówiłaś coś?

Anna Maria: Dużo ćwiczysz?

Zach był niezadowolony z wizyty dziewczyn. Od razu wskazał im drogę do wyjścia.

Zach: Dziękujemy za wizytę, a teraz proszę grzecznie opuścić dom.

Anna Maria: Co ty, damy będziesz wyganiał?

Zach: Nie przypominam sobie, żeby “dama” wchodziła sobie ot tak do obcego mieszkania i przeglądała różne rzeczy… *widzi włączonego laptopa* ...No chyba sobie żartujesz, Anka. Gdzie zaglądasz do moich rzeczy?

Anna Maria: Jak kurwa twoich zjebie, skoro to jest laptop Warwicka?

Nastasia postanowiła nie włączać się do dyskusji. Nigdy nie widziała tak zdenerwowanego Zacha, a przy okazji nie miała ochoty na zbędne sprzeczki.

Zach: Jestem przekonany, że Nastasia nie zrobiłaby takiego bajzlu i ty sama zaczęłaś grzebać w rzeczach.

Anna Maria: Ty też niezły koleś. Wsadzasz mu *podnosi stringi* swoje gacie do szuflady.

Zach: Pozwolił. A ty pozwolisz mi to wziąć.

Zabiera jej bieliznę i chowa do szuflady.

Zach: Po co mam ci się tłumaczyć, skoro twoja lojalność jest na tak niskim poziomie?

Anna Maria: Nęcisz półnagim ciałem na balkonie cały czas. *Nastasia się zaczerwieniła* Obie myślałyśmy, że wy jesteście parą.

Zach: *spogląda niechętnie na Nastasię* Mowę ci odjęło.

Nastasia: *przewraca oczami* Też jestem zażenowana jej debilizmem.

Zach: *kieruje złośliwe spojrzenie ku Annie Marii* Mam super propozycję. Ty z łaski swojej wyjdziesz stąd, a ja nie powiem Warwick’owi, że mu grzebałaś w rzeczach.

Anna Maria: A spierdalaj, czubie. Nikt mnie nie będzie szantażował.

Zach zacisnął pięść, Nastasia stanęła w jego obronie.

Nastasia: Jak bardzo zgodziłam się na pomysł, żebyśmy sprawdzili mieszkanie, ty już się posunęłaś wystarczająco za daleko.

Anna Maria: Pewnie wystrój w kuchni zmienił i dodał swoje przyprawy. Bandanka na szafce ozdabia teraz tego jego pamiętny wisiorek po dziadku.

Zach: Dodałem, bo chciałem. Warwick się na to zgodził.

Nastasia: Generalnie to myślę, że *wstała z łóżka* niepotrzebnie zrobiłyśmy pierdolnik, tobie na złość weszłyśmy jak dwie debilki do domu, a ty masz prawo się wściec. Sorry za zaistniałą sytuację, my *zepchnęła Annę Marię z łóżka* już sobie wyjdziemy.

Zach: Bardzo dojrzała decyzja, Nastasia.

Nastasia wypchnęła Annę Marię z sypialni Warwicka i zamknęła drzwi na klucz, oddając go Zach’owi.

Nastasia: Myślę, że tak będzie lepiej.

Zach położył się bez skrępowania na łóżku.

Nastasia: Pomóc ci posprzątać?

Zach kiwnął głową na nie, po chwili jednak pokazał jej palcem, żeby do niego podeszła. Założył ręce na głowę, a Nastasia mogła podziwiać wyprężonego chłopaka.

Zach: Powiedz, ty serio myślałaś, że Anna nie zrobi tutaj rabanu?

Nastasia: Dopiero co ją poznałam, a już żałuję. Ta laska jest delikatnie mówiąc spierdolona i mam wrażenie, że próbuje nieudolnie mnie naśladować.

Zach: Wiesz, ty jesteś jedyna w swoim rodzaju. Namiętna, wyrazista i nie próbujesz udawać nikogo innego, jesteś po prostu sobą. Non stop trykasz energią, generalnie super się z tobą dogadywało.

Nastasia: Ty z kolei jesteś wyjątkowo wyrozumiały oraz wyluzowany.

Zach: Szkoda, że z Warwick’iem nie możesz się tak dogadać. Pewnie mój tyłek też w paru wywiadach był obrabiany.

Nastasia: Właściwie to nie. Zjebałam parę spraw, jeśli chodzi o nasz związek i nie byłam z tobą do końca szczera, w końcu też często łaziłam po klubach i byłam “za blisko” innych facetów.

Zach poprosił, aby Latynoska podeszła jeszcze bliżej. Po chwili oboje leżeli razem na jednym łóżku i w przeciwieństwie do ich charakterów - to Zach bardziej prezentował swoje wdzięki w samych slipach, natomiast Nastasia miała na sobie przewiewną bluzkę z długim rękawem i krótkie jeansy.

Nastasia: Może to zabrzmi głupkowato, ale masz kogoś?

Zach: Na razie jestem szczęśliwy sam ze sobą. Muszę od ciebie odpocząć, to na pewno. Gdybyś była benzyną w samochodzie, spalałabyś za wszystkie dziesięć aut. Aż tak jesteś wyczerpująca.

Nastasia: *zachichotała* Od razu po najgrubszym kalibrze, wiesz że ja tak wymagająca nie jestem.

Zach: Chciałaś usłyszeć prawdę, więc ją dostałaś.

Z każdym zdaniem Nastasia i Zach byli bliżej siebie. Luźne podejście do rozmowy, a Nastasia była bardzo zadowolona z przebiegu dialogu pomiędzy nimi.

Nastasia: Więc jak już jesteśmy przy temacie szczerości, to muszę ci coś powiedzieć. Jesteś jedyną osobą, z którą mogę dokładnie i bez ogródek porozmawiać na wiele tematów. Strasznie mi tego brakowało. Po tym całym rozstaniu…

Zach przeciągnął się, a potem w pozycji siedzącej zamknął dziewczynie usta.

Zach: Shhh, było minęło. Ważne, że nie musimy na siebie wylewać jadu po tym wszystkim.

Nastasia: Na początku chciałam się jakoś odegrać, ale zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo było nam oboje przykro, żeby podjąć tę decyzję.

Zach: Przyznaj. Teraz super się z tobą rozmawia. Od razu wiedziałem, że to nie ty przeszukiwałabyś jego rzeczy, żeby tylko potwierdzić jakąś rzekomą zdradę. Głównie dlatego, że to nie jest w twoim stylu, znasz umiary i może mi tego nigdy nie powiesz wprost, ale szanujesz Warwicka.

Nastasia: Widzę, że muszę ci przytaknąć, inaczej mi nie odpuścisz.

Zach wzruszył ramionami.

Nastasia: Powiedzmy, że część złośliwych dowcipów robię celowo. Niech poczuje, że znalazł sobie osobę, na której mu powinno zależeć. Czasami sytuacje pomiędzy nami potrafią być toksyczne, ale mi się wydaje, że robimy to trochę pod publikę, niech ludzie o nas mówią.

Nastasia i Zach spoglądali na sufit, po chwili Zach wstał i jeszcze raz się przeciągnął.

Zach: Podoba ci się to miejsce?

Nastasia: Ma bardzo ładne kolorki w kuchni, moja mama miała podobne.

Zach: Są super. Pasują mi do koszulki. Yo, look at this.

Wyjmuje z walizki ciemnozieloną koszulkę z czterolistną koniczynką i zakłada ją na siebie. Nastasia jest pod wrażeniem wyglądu chłopaka.

Nastasia: Przecież ty w niej byłeś na naszej pierwszej randce! <3

Zach: Jak mógłbym zapomnieć o mojej szczęśliwej koszulce, która jedyne co mi nasuwa na myśl to przyjemne wspomnienia związane z tobą?

Wyciąga ręce do dziewczyny.

Zach: Więc… Chciałabyś się może przytulić?

Nastasia: *zarumieniona* Czemu nie?

Nastasia wtula się w Zacha, ten odwzajemnia uścisk. Trwał on przez dłuższą chwilę, a w tle grała romantyczna piosenka.

Sade_-_No_Ordinary_Love_-_Official_-_1992

Sade - No Ordinary Love - Official - 1992

Nastasia: Na tę chwilę jest sielanka, miło i przytulnie, ale będę musiała lecieć. Pomóc ci ogarnąć ten pierdzielnik?

Zach: Skoro już porozmawialiśmy, ty jesteś zadowolona i chcesz ze mną posprzątać to nie mam nic przeciwko.

Nastasia i Zach ogarnęli cały pokój w piętnaście minut. Zach leżał już bez koszulki przykryty kołdrą, a Nastasia zgasiła wszystkie światła i opuściła pomieszczenie. Zauważyła tylko Annę Marię pijącą samotnie szampana w kuchni. Od razu puknęła ją w czoło.

Nastasia: Tobie się pomylił cyrk z domem. Nie spodziewałam się, że twój szacunek do chłopaka jest jak niespuszczone gówno w łazience.

Anna Maria wypluła zawartość szampana na podłogę, Nastasia tylko strzeliła facepalma.

Nastasia: Mogę wiedzieć czemu tak odpierdalasz? Twój facet jest lojalny i na pewno by cię nie zamienił na inną.

Anna Maria: Pewnie Zach mu wygada, że zrobiłyśmy bagno w jego pokoju. Faceci po alkoholu tak trzymają język za zębami jak kujony w domu, które skarżą się rodzicom, że ktoś znowu spuścił ich głowę w sedesie.

Po chwili plot twist, Anna Maria sama padłą regułą skarżącego się kujona.

Anna Maria: Ostatnio się czuję jak wrak samego siebie. Po tym seksie z Warwickiem chyba mi się powoli to wszystko przejada.

Nastasia: Nie żebym “nie mówiła”, ale *zabiera jej szampana* ten szampan jest przeterminowany, a po drugie jesteś zjebana. Sądzę, że Warwick za bardzo ci powierzył zaufanie, a ty z tymi kluczami będziesz mogła wbijać kiedy chcesz.

Anna Maria: On ci nie uwierzy. Przecież się nienawidzicie.

Nastasia: Grubo się mylisz, będę miała po stronie jeszcze jedną osobę. I jak już mówimy o sojusznikach w tym spisku, Warwick ma sporo kamer.

Anna Maria przełknęła ślinę.

Anna Maria: O kurwa…

Nastasia: Pewnie sobie wyrobiłaś złe zdanie o Zachu, ale on nie jest chujem. Niczego takiego nie powie, bo nie chce sprawiać Warwickowi zawodu. Zamiast wykorzystać szansę i zrobić na nim dobre wrażenie powrocie wolałaś zajrzeć do jego prywatnych rzeczy. Zachowałaś się jak największa zdzira, która myśli, że jej partner nie może odstępować ani na krok.

Anna Maria: Pierdol, pierdol, ja posłucham.

Nastasia: Już dość się nasłuchałaś, tapeciaro. Czas na czyny.

Po chwili Nastasia wychodzi z Anną Marią na rękach. Nie była w stanie utrzymać jej przez długi czas, dlatego zaraz po opuszczeniu progu drzwi rzuciła ją na ziemię. Zach widział całe zjawisko, bowiem uchylił drzwi od sypialni i był pod wrażeniem siły ex.

Nastasia: *po wyrwaniu klucza* Śpij słodko, Zach. Nie będę cię już budzić, seksiaku. *odwróciła się do Anny Marii* A co do ciebie, to nie myśl, że pozwolę ci iść ze mną. Noc jeszcze młoda, mam wyjebane w to czy znajdziesz sobie nocleg, czy gdzie tam mieszkasz.

Po chwili odrzuciła włosy, po czym wyciągnęła telefon i zadzwoniła do swoich przyjaciółek. Nie minęło dwadzieścia minut, a jak na rozkaz królowej przed nią zjawiło się fioletowe Porsche.

Nastasia: Ło ja cię panie złoty, skąd ty takie cacko wytrzasnęłaś?

W środku pojazdu była jedna z najlepszych przyjaciółek Nastasii. Jej cechy charakterystyczne to “ładne piersi, fajny tyłek” i pewnego dnia chce zostać wielką piosenkarką. Ponoć w stroju dla damy wygląda, jakby była pierdolnięta. Pięknie prezentowała swoje długie szpilki połączone z kozakami. Nastasia weszła do środka i odjechały. W domku puszystego misia zapaliło się światło. Zach wyszedł w samych slipach, aby się przewietrzyć, jednak dostrzegł Annę Marię i obrzyganą trawę koło niej. Chłopakowi zrobiło się jej szkoda, więc spróbował ją podnieść. Kiedy już weszli do pomieszczenia, Warwick przykrył półprzytomną dziewczynę i sam wrócił do pokoju Warwicka, aby się położyć.

Klub

Nastasia okłamała Annę Marię, co do znajomości klubów. Razem ze swoimi najbliższymi kumpelami udała się do jednego pubu, gdzie wszystkie dziewczyny bardzo dobrze się bawiły.

Madonna_-_Sorry_-Official_Music_Video-

Madonna - Sorry -Official Music Video-

Oczywiście facetów w klubie nie brakowało, tanców na rurze i pod sceną. Kiedy już hoe anthemy przestały rozbrzmiewać w głośnikach i promiscuous girls dały sobie spokój, wszedł DJ i zaczęła grać muzyka elektroniczna. Koleżanki Nastasii prędko upatrzyły sobie chłopów, znalazły apartament i pijane śpiewały “Sorry” Madonny. Kamera pokazywała ujęcia, gdzie dziewczyny naśladowały teledysk RAYE “Regardless”, głównie sceny w wodzie, gdzie wszystkie trzy schylały się do dołu, co jakiś czas ruszając zgrabnie pośladkami. Generalnie co można robić w klubie oprócz dobrej zabawy, gdzie alkohol jest bardzo łatwo dostępny i można stracić głowę do high life? Trio zgrabnych kocic prezentowało różne prowokacyjne układy taneczne, a przy tym wszystkim wtórowała królowa hardkoru, czyli Nastasia. Dwie godziny porządnego tańczenia potrafiły trochę zawrócić w głowie, dlatego wszystkie od razu poleciały po drinki. Koło Nastasii przeleciało paru przystojnych facetów, nawet para otyłych gejów, a oprócz nich - barman, ten sam, którego kiedyś miała okazję poznać w klubie.

Nastasia: To ty tutaj?

Barman: Powinnaś byś zaskoczona moją obecnością, co nie? Odpoczywam i ubolewam po straconej nocy. Musisz przyznać, że to miejsce to raj dla nas obydwu.

Pokazuje jej palcem na dosłownie nagie dziewczyny, które za rzucane im pieniądze robiły sobie palcówkę.

Nastasia: Jprdl, weź nic nie mów. Nawet ja tak się nie zachowuję.

Barman: Może niekoniecznie one, ale wszyscy się dobrze bawią. Niektórzy zamiast tańczyć to mają mini-siłownię, na której ćwiczą jogę, medytację albo wyciskają z siebie siódme poty, żeby nieźle wyglądać.

Nastasia: Z nimi to zawsze jesteśmy bezkonkurencyjni. Cokolwiek Yoanne i jej stary by nie zrobili, ten klub ma znacznie więcej ludzi.

Koło niej siedziała właśnie Yoanne.

Nastasia: *spojrzała ze zdziwieniem* A ty nie masz czasem…

Yoanne: Meh. Najbardziej się pruli do mojego ojca, ale skoro siedzi już w pace to mogę bez problemu tutaj przebywać.

Yoanne wyglądała na wielką fankę tego ojca. Te całe nagie dziewczyny z palcówkami okazały się być tylko dmuchanymi lalkami sterowanymi przez facetów. Z jakiegoś powodu takie zjawisko nazywamy wielkim arcydziełem, a Picasso przewraca się w grobie. Okrzyki i głośne aplauzy na porządku publicznym. Pomyśleć, że nawet gliniarze doskonale się bawili. Huczna impreza.

Barman: Coś ciekawego się wydarzyło w ostatnim tygodniu?

Nastasia: Warwick wyparował kręcić nowy sezon z producentami. Nie spodziewałam się, że go przyjmą do takiej fuchy. Pewnie teraz mu pokazują scenariusz i każą robić z siebie kolejnego czuba.

Wyjmuje z kieszeni spodenek krótką kartkę.

Nastasia: A na takie hasło załatwiamy wszystkich, którzy chcieliby zwątpić w naszą niezależność.

Barman, Nastasia i Yoanne przybili piątkę.

Nastasia: Proponuję, żebyśmy odstawili sobie robienie baru w najbliższym czasie. Wszyscy wiemy, że to miejsce jest zajebiste i nic tego nie zmieni. Nawet tu nikt się nie napierdala.

Yoanne: Jestem pewna, że gdyby ktoś zaczął bójkę to od razu zostałby skopany.

Nastasia: Kurwa, pomyśleli o wszystkim…

Cała trójka odkłada kufle z piwem na bok.

Barman: Bar nam zamknęli, ale życie toczy się dalej. Najwyżej wrócę na gastronomię i zacznę gotować ludziom.

Yoanne: I super, kurwa. Ja od razu schabowego poproszę.

Nastasia: Uprzedzam, że ja swojego mięsa do obróbki termicznej nie daję, także o schabie możecie zapomnieć.

Śmiech z powodu trywialnego żartu powiedzianego przez Nastasię.

Nastasia: Niby już mnie nie jarają tak te reality show, odkąd wycofali z emisji mój ulubiony kanał i zastąpili go jakimś chińskim badziewiem, które opowiada rzekomo o tym jak dbać o swoje kwiaty, po czym to się okazuje, że to jakieś tony modlitwy, mruczenia pod nosem i wiara w reinkarnację. Dlaczego takie programy zastępują zajebiste show’y, gdzie można poznać prawdziwe charaktery pod pretekstem wygrania ogromnej gotówki?

Yoanne: Pokazują tylko, jak bardzo można spierdolić coś dobrego.

Nastasia: Ja paru zmian w swoim życiu jeszcze nie zaakceptowałam. Show ze mną nie jest w ogóle przygotowane, całkowicie odłożyli jego premierę na kolejny rok; drugi z rzędu, bo od dwóch lat nie potrafili wydać nic dobrego. Ale już wiedzą, żeby zjeść owsiankę o ósmej rano i iść poszczekać na sąsiadów niczym psy przez całą noc? Jeśli ktoś nie potrafi zadbać o swojego kundla to niech się zastanowi dwa razy, zanim zdecyduje się na posiadanie “pupila”.

Klub, w którym odbywają się poważne tematy, był także otwarty 24 godziny na dobę, więc hulankom nie było końca. Kto chciał przebalować do białego rana, tak też się działo. Nastasia wyczekiwała na kolejną listę przebojów, gdzie ku jej zaskoczeniu następujące wyniki były bardzo przyjemne.

Nastasia: Oho, moja kochana Aishka ma już trzy tygodnie pod rząd na #1. Tak trzymaj kochana, gdzieś jeszcze wspomnę o tobie w jednym z wywiadów i wykonam dla ciebie cover w stacji telewizyjnej.

Widzi także, że jej singiel o potędze shippingu znajduje się na drugim miejscu oraz może w następnym notowaniu zrzucić dziewczynę z notowania. Nastasi zrobiło się przykro i po chwili wyszła z klubu. Ekran stał się czarny…

Domek Warwicka

Więc co takiego Anna Maria robiła przez całą noc w domu swojego chłopaka? Po tym jak wypiła olbrzymią zawartość alkoholu i obrzygała teren natury, była już trochę przytomna. Miała olbrzymiego noca i skarżyła się na ból głowy, pojękując co chwilę. Dostrzegła sobie półnagiego Zacha, który eksponował swoje ciało w ciemnozielonych bokserkach. Przyniósł dziewczynie herbatę, a ta otworzyła szeroko oczy.

Anna Maria: Co ja tu robię?

Zach: Zaliczyłaś pewnego rodzaju zgon po małej wizycie u swojego chłopaka.

Zach nie miał problemu z tym, aby porozmawiać z dziewczyną kumpla na spokojnie. Sama Anna nie była do końca świadoma szkodliwych działań, ale wszystko zapowiadało się na happy end.

Anna Maria: Serio, co ja robię u tego typa?

Zach: Spałaś. Specjalnie cię przeniosłem z dworu, abyś mi się nie pochorowała lub nie robiła większych scen. A teraz grzecznie wypij herbatę.

Była to swego rodzaju herbata uspokakająca, dokładnie melisa. Annna Maria posłuchała chłopaka i szybko ją wypiła.

Anna Maria: Dzięki. Czuję się znacznie lepiej. Masz ogórki kiszone?

Zach: *wzrusza ramionami* To nie jest moje mieszkanie, więc nie wiem.

Anna Maria zaczęła narzekać na miejsce do spania.

Anna Maria: Kurwa, słuchaj, ale tu było niewygodnie. Ja nie rozumiem, jak on tu może spać, skoro jest… A nie, czekaj. On jest gruby, więc twarde podłoże mu się przyda.

Zach nie ukrywał rozczarowania wypowiedziami dziewczyny, jednocześnie starał się być dla niej miły, aby szybko opuściła dom.

Anna Maria: Dobra, herbatę już dla mnie zrobiłaś. Masz coś do jedzenia?

Zach zaczął odkurzać, a Anna Maria z przyjemnością patrzyła na to, jak chłopak wywiązuje się (niekoniecznie ze swoich) obowiązków, po prostu chciał żeby było tu ładnie.

Anna Maria: Często tak paradujesz bez spodni?

Zach: Tak mi wygodniej. Jestem u siebie, a fajnie jest czuć przewiew na skórze.

Anna Maria była zarumieniona.

Anna Maria: Dobra, a kanapki dostanę?

Zach na chwilę poszedł do kuchni, po czym było przyszykowane jedzenie. Sam go nie zrobił, ale pochodziło z odpowiednio cateringu. Zdecydował się wręczyć Annie Marii posiłek.

Zach: Najwyżej sobie odpuszczę.

Anna Maria: Nie musisz. Może nie masz rzeźby tylko strasznie płaski brzuch, ale nogi i tyłeczek są masywne… *zagwizdała*

Trudno powiedzieć, co Zach musiał czuć widząc, że był komentowany przez dziewczynę w tak obelżywy sposób. Anna Maria bardzo szybko zjadła niczym maciora w oborze.

Anna Maria: Posprzątasz po mnie, okej? No to nara.

Wyszła zadowolona, a Zach prędko zamknął drzwi i odetchnął z ulgą.

Zach: Obym jej więcej tutaj nie spotkał, bo moja “anielska” cierpliwość również pewnego dnia się wyczerpie. Nie mam ochoty jej wymyślać, pewnie jeszcze ma silny wpływ na moich znajomych i staną po jej stronie.

Potem jednak odetchnął z ulgą i włożył na siebie krótkie spodenki oraz czarny podkoszulek.

Zach: A teraz na zakupy, muszę sobie odrobić ten sernik.

Korporacja w Ottawie

Całkowita zmiana planów. Znajdujemy się w jednej z największych korporacji w Kanadzie. Wieżowiec ten liczył 198 pięter, a na jednym z najwyższych znajdował się pewien zawodnik z Totalnej Porażki. Stewart był ubrany służbowo: w garnitur, w gryzącą go błękitną koszulę oraz dobrego rodzaju materiałowe spodnie, które się potrafiły utrzymać przez bardzo długo. A widać to było, kiedy stanął przy nim ojciec. Były całe ujebane w jakimś błocie, ale i tak potrafiły w miarę dobrze się prezentować na człowieku.

Ojciec Stewarta: Słuchaj, kochany. Ja wiem, że w ogóle ci się nie podoba ta fucha, ale lepsze to niż zarabianie jako żigolak. Nie pozwolę, abyś zarabiał dupą z innymi nierządnicami.

Stewart tylko odburknął. Nie miał ochotyna kolejną awanturę z ojcem. Wiedział, że jego reputacja nie jest dobra, a sam był obiektem kpin ze strony pracowników. Jakakolwiek plotka mogłaby bardziej spotęgować niechęć do chłopaka, więc zgadzał się na wszystkie ustępstwa.

Ojciec Stewarta: Cóż, nasza rodzina ma swoje zasady i wszyscy się trzymają. Na pewno znajdzie się jakiś sposób, abyś i ty pokochał tę robotę. Powineneś mieć szacunek do rodzinnych tradycji.

Stewart tylko niechętnie westchnął i zgodził się ze słowami ojca. Następnie poszdł wykonywać papierkową robotę w biurze. Jakieś tam karteluszki z innnymi kartotekami. W prawym górnym rogu ściany zanajdował się malutki telewizor, na którym reklamy miały podnosić motywację pracujących. Ot taka nagroda i “formalne” założenia. Jednak to, co się pojawiło na ekranie zaskoczyło wszystkich. Na niepozornym kanale o polityce pojawiła się autopromocja… jednej z uczestniczek Totalnej Porażki.


Leciała w tle jakaś rockowa muzyczka. Cały pokój był przerobiony na różowo, wszelkie dodatki jak brokat czy silny kolor różu przyciągał uwagę, tak jak lateksowy strój dziewczyny. Panterka, pończochy i jednoczęściowa bielizna rozpalała wszystkie zmysły. Na łóżku siedział nikt inny jak Nastasia. Cały czas mówiła, jakby miało nastąpić szczytowanie. Jęki, sapania, odgłosy niczym z łóżka w nocy. Idealna branża.

Nastasia: Chłopcze, słyszałam, że masz gorączkę…

Westchnęła, a po chwili wyjęła spod stanika termometr.

Nastasia: Jest tak intensywna, że przy niej nie możesz myśleć.

Wyrzuciła termometr przez okno.

Nastasia: Pozwól, że będę twoim odpowiednim lekarstwem i ochłodzę twoje pragnienie.

Wzięła butelkę i zaczęła się nią polewać, odgarniając kosmyk włosów do tyłu.

Nastasia: A gdy to nie wystarczy, przejdziemy do idealnej kuracji.

Wyjęła zamrażacz z szafki i zaczęła się nim psiukać, jęcząc z radości.

Nastasia: Właśnie na ciebie czekam. Wiem, jak gorąca potrafi być atmosfera. Jest tak gorąca, że psuje się klima.

Wyjęła malutki wiatraczek, przyjęła seksowną pozę. Klęknęła, wystawiła pięty do tyłu, następnie pośladkami dotykała swoich pięt i smarowała się po udach.

Nastasia: Kiedy gotujesz, woda wrze w stu stopniach Celsjusza. Daj się zwieść tym uczuciom.

Kiedy przestała namiętnie dotykać się po ciele, delikatnie bujnęła głową.

Nastasia: Czasami trzeba dawać sobie drugą szansę. Te bliskie, intymne spotkania z drugim człowiekiem są bardzo istotne. Pamiętaj, że raz zniszczone zaufanie warto odbudować, jeśli z tobą osobą było gorąco.

Mrugnęła okiem.

Nastasia: Cóż, kto nie chciałby robić real hot girl shit? Nawet sauny w Finlandii nie dają takiego ciepła.

Zrzuciła z siebie panterkę i przystępowała do coraz bardziej wyuzdanych pozycji.

Nastasia: Postaram się stopniowo rozluźnić to napięcie. Będzie pikantnie, ale każdy lubi na ostro. Pozwól, że na początku pozbędę się zbędnych ograniczeń.

Panterka, którą miała do tej pory na łóżku została zrzucona na podłogę.

Nastasia: Kiedy już będzie wygodniej, odbędziemy powolną ścieżkę. Na początku może wydawać się kręta, ale gdy złapiemy rytm, koniec stanie się bardzo przyjemny. Ale… my nie poprzestaniemy. Zapewne wielu z was pomyśli, że postradałam zmysły. Uwierzcie mi, kiedy jest tak gorąco, słońce wyżre wam mózg.

Na sam koniec położyła się wygodnie na łóżku, rozkładając nogi.

Koniec reklam, wracamy do nudnej debaty politycznej o gospodarce i ekonomii. Stewart miał szeroko otwarte usta, więc od razu przerwał swoją pracę i zerkał w coś na telefonie. Na tapecie w dalszym ciągu miał Nastasię i wydawać się mogło, że o niej nie zapomniał. Nigdzie nie było widać żadnego śladu po Manson, a telefon posiadał wiele przyjemnych funkcji, jak ćwiczenia na różne partie ciała. Tindery, Instagramy czy inne gorące foczki w twojej okolicy również były zauważalne. Generalnie wszystko, aby dobrze wypaść na potencjalnym flircie z dziewczynami. Stewart nałogowo przeglądał zdjęcia Nastasii.

Dom Stewarta

Stewart na szczęście nie musiał mieszkać z ojcem. Wynajmował jeden apartament z Victorem. Generalnie dobrzy koledzy z sezonów, podobało im się kręcenie z innymi laskami. Stewart pierwsze co zrobił to włączył na laptopie zdjęcia swojej bogini.

Victor: *spogląda na Nastasię* Nadal liczysz na to, że będziecie razem?

Stewart: A widziałeś jej kocie ruchy w reklamie? Kto by z nią nie chciał być po takiej dawce?

Victor: *mruknął* Co ja ci mogę doradzić… Kuj żelazo, póki górące. Jeśli myślisz że jest tobie przeznaczona to najgorsze co teraz możesz zrobić to siedzieć na dupie i gapić się na nią jak ten stulejarz, który nic nie zrobił ze swoim życiem.

Stewart: Masz rację. Ale co ona o mnie myśli?

Victor: Już ci pokażę, co ona myśli.

Stewart i Victor dzielili razem urządzenie, dlatego chłopak odsunął go od komputera i sam wbił na Instagrama. Nie miał dużo obserwujących, ale w przeciwieństwie do Stewarta pokazywał swoją twarz i to że otacza się innymi kobietami w samochodzie.

Victor: Dostaniesz za chwilę takie wildest dreams, że…

Wyjął z foldera jedno intymne zdjęcie Stewarta i wrzucił do prywatnej wiadomości Nastasii.

Stewart: Ty…

Victor: Laski takie jak ona na to lecą. Zobaczysz, od razu ci odpisze.

[Nastasia → 6:35 PM] O kurwa, to jest hot. Zamieniłeś się w Stewarta czy co?? xd

Victor łypnął okiem do Stewarta. Ten był zaskoczony jego łatwym podejściem do lasek.

Victor: Wystarczy ładnie zagadać, a od razu będą skore do rozmowy. Niby tak znasz Nastasię, jej wszystkie upodobania łóżkowe, jaki strój sportowy nosi kiedy wypada piątek trzynastego, co sobie ceni w facetach, a tu nie możesz nawet do niej zagadać? Podobno już się rozstała z Zach’em i sama przyznaje, że szuka sobie partnera. Przynajmniej nie będziesz musiał pisać do botów i łudzić się, że się z nimi spotkasz.

Stewart: Jakich botów?

Victor: Te wszystkie lasunie ze zdjęciami z pornoli piszące “Hej. Jestem taka samotna.”, a ty jak ten stulejarz dajesz się naciągać na takie płytkie posty.

Victor przełączył na konto Stewarta.

Victor: Do dzieła, rumak należy do ciebie. Siodło w ruch i ujeżdżaj do woli.

Stewart i Victor przybili żółwika.

Stewart: A jak tam u ciebie z dziewczynami?

Victor: Meh. Zawsze jest tak, że jeśli komuś mam służyć dobrą radą to się od razu spikną, ale jak mam sam z kimś pójść w ślinę to albo dziewczyna dostaje bólu dupy i zaczyna mi robić wyrzuty o byle gówno, albo kompletnie nie łapie mojego poczucia humoru lub trafiam na typiarę, która krzyczy na strajkach durne hasełka i uwierzy dosłownie we wszystko, co powie jej gazetka z tęczowym logiem. O nie, “I hate all men”, bo mężczyźni to zło i “jak mogą traktować kobiety przedmiotowo”. To nie jest prehistoria, gdzie samozwańcze “kobiety sukcesu” musiały tylko zajmować się dziećmi. Mogą chodzić do pracy? Mogą. Mogą prowadzić firmy i być na wysokich stanowiskach? Mogą, tylko w normalnych firmach, bo tam gdzie zalatuje jebanym seksizmem i “płeć piękna nie może rozpraszać facetów” jest do dupy, a żeby tylko się później kutasami nie zadławili, aby zyskać podwyżkę…

Stewart: Mój stary to pewnie obeznany w tej dziedzinie. Jest gotowy, żeby ojebać komuś gałę za wyższe stanowisko. A mnie potrafi gnoić, bo mnie taki proceder nie przekonuje. Tam dziewczyny się szanują i tylko kulturalnie wykonują to, w czym powinny się sprawować najlepiej, czyli papierkowa robota i obsługiwanie ludzi.

Victor: Nie no, ja jestem pod totalnym wrażeniem, że ty tam jeszcze nie zszedłeś na psy. Te korpo zmienia ludzi na takich nieszczęśników.

Stewart zaczyna dotykać brudną ręką ekran komputera.

Stewart: Gdy widzisz przed sobą laskę jak Nastasia, życie powinno być usłane różami.

Victor: Właśnie. Kup jej róże.

Stewart: Serio?

Victor: Tak mi powiedziała. Wysłała emotikon róży. Pewnie spodziewa się twojej wizyty.

Stewart zaczął psikać sobie perfumami w usta.

Stewart: Przesadzam?

Victor kiwnął głową na tak. Stewart wyszedł z pokoju chłopaka, aby się przygotować.

Willa Nastasii

Nastasia akurat była bardzo bogata. Po czterech widowiskowych sezonach swojego programu z niegrzecznymi kocicami i niemałą sławą w Ameryce mogła sobie pozwolić na wiele luksusów. Właśnie miała gości, ale już wychodzili. Wszyscy byli ciemnej karnacji. Możliwe, że to produkcja jej programu, ludzie z wytwórni muzycznej albo bliscy kumple, których miała sporo.

Nastasia: Sława jest fajna. Jeszcze jak jesteś świadoma tego, ile fejmu możesz mieć i możesz kontrolować to wszystko to masz swoje California Dream.

Ktoś puka do drzwi, następnie Stewart wchodzi z Nastasią. Był on ubrany w strój policjanta.

Nastasia: Oho, policjant przyszedł. Czyżbym popełniła jakieś wykroczenia?

Stewart: Ja akurat sprawdzić czy wszyscy są cali i zdrowi.

Nastasia: Jak widać jestem cała i zdrowa. Jednak jeśli potrzebujesz sporządzić jakiś paragraf, złamałam parę zasad, jeśli chodzi o ciebie.

Chce go od razu zaciągnąć do salonu.

Nastasia: Chodź do mnie, mój ty piesku!

Stewart: *zdejmuje z siebie kask* Czy ty jesteś niepoważna? To ja, Stewart! Znamy się z Powrotu na wyspę Wawanakwa!

Nastasia: Stewart? No, widziałam twoje foteczki, które przysłał kumpel. No nie ukrywam, że od kiedy masz taki meszek na brodzie *zaczyna go gładzić po kilkudniowym zaroście* stałeś się bardziej męski!

Stewart: Co ja ci mogę rzec *zdejmuje okulary przeciwsłoneczne*... Wiem, że z Zach'em było ci przyjemnie, mieliśmy szansę na jakieś rozwinięcie relacji, ale nie trafiliśmy jednak na tę samą ligę.

Nastasia: Meh, z Zachem jest wszystko w porządku. Rozstaliśmy się i żyjemy własnym życiem. Za to z tobą mogę coś jeszcze zdziałać, jeśli uczucia nie wygasły! Wiesz, może pochopnie cię oceniłam. Naprawdę nie mieliśmy okazji dość mocno ze sobą porozmawiać, trochę już czasu minęło, w końcu z Zachem byłam przez cztery lata.

Stewart: Mieliśmy trochę na pieńku. A pamiętasz, jak na krótką chwilę pojechaliśmy do Meksyku w trzeciej edycji "Miłości w rytmie kasy"?

Nastasia: Szybko anulowali, ale z tego co pamiętam to nawet długo tam byłam. Dobra, to chodźmy na górę, musimy nadrobić te zaległości!

Zaczęła namiętnie jęczeć z ekscytacji.

Nastasia: Dobra...

Zrzuciła plecak z jego pleców.

Nastasia: Pozbądź się tych ograniczeń! Przepisy są od tego, żeby je łamać! A teraz chodź, chodź, pewnie nie możesz się doczekać!

Nastasia ruszyła dumnym krokiem w stronę drzwi. Stewart poszedł tuż za nią.

Nastasia: *trzyma w ręku czerwone wino* Tak dla poprawienia naszych nastrojów lampka czerwonego wina nie zaszkodzi. Będzie bosko!

Spogląda przez chwilę na okno, a Stewart wyjmuje alkohol, o który poprosiła go dziewczyna.

Nastasia: No, to za moment będzie ciemno, akurat o tej porze noc jeszcze młoda.

Po chwili wyszła do swojego pokoju. Przechodziła przez wielki pokój, w którym zostało zmontowane jacuzzi. Tylko dla VIP-ów. Nastasia wchodzi do różowego pokoiku niczym z reklamy, która rozpalała wcześniej zmysły wielu facetów. Stewart wyjął lampkę czerwonego wina, nalał je do kieliszków, po czym słyszy telefon.

Stewart: Nastasia!

Nastasia: Tak?

Stewart: Zapomniałaś telefonu!

Nastasia: TO DO CIEBIE, IDIOTO!

Jakim cudem Nastasia tak łatwo zdobyła dostęp do telefonu Stewarta? To bardzo proste, nie posiadał żadnych zabezpieczeń, dlatego w chwili nieostrożności chłopaka przechwyciła komórkę i na chwilę wróciła na schody, przyjmując rozmaite i namiętne pozy, jęcząc namiętnie co jakiś czas.

Stewart szybko odebrał telefon Nastasii.

Stewart: Halo?

Nastasia: *gra romantyczna muzyczka* Widziałam go jakiś czas... Trochę się zmienił, ale myślę, że to na korzyść. Wreszcie nie lata z tą pedalską opaską!

Stewart otworzył oczy ze zdziwienia. Dziewczyna robiła mu pewnego rodzaju ASMR, jej zmysłowe szepty powodowały przyjemne łaskotki na ciele. Dało się słyszeć kroki w szpilkach, bo Nastasia znowu wchodziła po schodach.

Nastasia: Przyszedł do mnie jako policjant.

Pojawia się nagle to samo logo co w jej autopromocji, gdzie reklamowała leki na gorączkę. Numer telefonu, wyuzdana poza niczym z okładki albumu "Sexy EX".

Nastasia: Te okularki przeciwsłoneczne, w których widać jego połyskujące czarne jak węgiel oczy, firmowe, solidne, twarde jak skała poślady... Wygląda na to, że to ja dostałam tej gorączki! Czekam na odpowiednie lekarstwo, w każdej chwili on może nadejść! Pragnęłam go! Ostatnio jednak było między nami chujowo, bo kiedyś nie było między nami sielanki.

Stewart usiadł zadowolony na krześle i położył nogi na stole. Miał ten sam strój po fachu jak w korporacji u ojca. Błękitna koszula, długi biały krawat do pępka, spodnie z wysokim stanem i skórzanym pasem, które podkreślały wypukłości, podciągnięte do kostek czarne skarpety i markowe czarne buty.

Nastasia weszła już do sypialni, która zaczęła się rozbierać. Bluzka zdjęta, wianek zdjęty, tak samo rozpinała już krótkie spodenki. Jej czerwoną bieliznę stanowiły stringi, biustonosz, pończochy i rajstopy. Wypinała swój tyłek do lustra koło łóżka.

Nastasia: Ja już rozebrana i czekam na swego pana. Niech się zmobilizuje, bo inaczej w moich oczach będzie zwykłym chujem. Jeśli pragnął mnie mocno... zapraszam go w podróż nocną. Zach mi wybaczy, przecież dla niego już nic nie znaczę. Jesteśmy bardzo blisko, przecież tak bardzo pożądał duże piździsko. Przecież potrzeba dla stripteaserki faceta mającego na sobie same bokserki.

Zaczęła się śmiać i w końcu położyła się na łóżku. Specjalnie położyła dla Stewarta olejek.

Nastasia: *dalej przez telefon* No wiesz, czekam na faceta, który jest gotowy przyjąć moje rozkazy. Czas pokaże, czy odpowiednio na mnie czekał, abyśmy kontynuowali to, co zaczęliśmy od początku. Flirtowanie z innymi dziewuchami nie jest tak samo zachwycające jak wierny i lojalny mężczyzna, który czeka na swoją kobietę, nawet jeśli ta popełnia wiele błędów. Nie wszystkie związki są wieczne.

Nagle Stewart wszedł do środka w tym samym stroju. Nastasia była niezadowolona i przerwała połączenie.

Nastasia: Koleś, a gdzie wielkie wejście, do jasnej cho...

Nagle przerwał jej dźwięk rozrywanej koszuli. Delikatnie szarpnięcie nią sprawiło, że wszystkie guziki się rozleciały. Stewart zaczął prężyć muskuły, a Nastasia nie przerywała mu, zasłaniając usta ze śmiechu. Wyglądało to nawet romantycznie, bo z drugiej chłopak mógł wykazać się swoimi umięjetnościami striptizerskimi. Dziewczyna notorycznie oblizywała usta i macała się po piersiach, po chwili chłopak do niej podszedł bliżej, a ta pomogła mu rozerwać koszulę na strzępy. Następnie Stewart próbował podrzeć swoje spodnie. Zdjął pasek od spodni, delikatnie objął nim kark partnerki, a potem przysunął do siebie, by ta zębami mogła rozpiąć rozporek i odpiąć guzik. Ponieważ miała bardzo mocne uzębienie, od razu wyszarpała zamek od spodni ku zadowoleniu i podnieceniu wyuzdanego chłoptasia. Kontynuowali igraszki dalej, a ten wziął olej i polał nim swoje muskuły. Potem złapał za nogawki od spodni i próbował je rozerwać tak długo, aż w końcu nie opadły na podłogę. Został w samych czerwonych obcisłych bokserkach i w butach władował się łóżka dziewczyny. Ta go z niego zepchnęła.

Nastasia: Pojebało cię? Gdzie mi z tymi gnojówkami do wyra się będziesz pakował?! To nie jest pokaz striptizerski, tylko łóżko. Better treat me like a lady!

W tle zaczęła przygrywać jedna z najbardziej kultowych piosenek lat ‘00, jak i nawet na całym świecie. Stewart wypadał w tym wydaniu bardzo submissive, natomiast Nastasia wyglądała, jakby przygotowała się na wielką partię szachów. Właśnie ruszyła z gońcem i zmierza wprost do króla.

Nastasia: Przyznam, że na razie jest zajebiście. Nawet wybrałeś ten sam kolor co ja kusicielu. Niby nie lubię gier wstępnych, ale na mały rubbing niczym gumka do ścierania sobie pozwolę.

Nastasia położyła się na Stewart’cie. Na początku była dawka zniewalających pocałunków po twarzy, robienie malinek (obie strony medalu), a następnie…

Wideo pomiędzy nimi zostało rozmyte, przezroczystość na 15%, a w pomniejszym kwadracie w tle grała sobie muzyczka. Po chwili jakiś ekran 4:3 zasłania ich nagie ciała tak, że widać tylko kadry w głowami i przemieszczanie się ich twarzy w górę-w dół.

Lady_Gaga_-_Bad_Romance_(Official_Music_Video)

Lady Gaga - Bad Romance (Official Music Video)

Stewart zaczyna jęczeć i śpiewać słowa innej piosenki Lady Gagi, czyli Paparazzi. “I’m your biggest fan, I’m fucking you until fuck me-”. Po chwili zostaje spoliczkowany przez Latynoskę.

85% pozostałej przezroczystości zostało dla… Warwicka.

Kanada

Notatka: Na niebiesko zaznaczyłam wszystkie tzw. dodatkowe sceny, aby komizm sytuacji miał więcej sensu.

Szybkie przejście po całym mieście. Najpiękniejsze widoki z Ottawy jak wielki pająk, Warwick i Janna wtuleni w siebie nad Wodospadem Rideau, gdzie w międzyczasie w tle dobiegały dźwięki orgazmu Nastasii i utwór o łóżkowym romansie.

Warwick i Janna znajdowali się w bliżej nieokreślonym studio. Nie charakteryzowała go żadna nazwa, oprócz faktu, że wszyscy producenci byli ubrani w granatowe garnitury i byli postury wieży Eiffla.

Warwick: Czyli jestem odpowiedzialny za zorganizowanie lokalizacji nowego sezonu, powinienem najlepiej utworzyć formularz zgłoszeniowy, mam wziąć sobie kogoś do pomocy, mam generalnie być osobą passive-agressive, oszukiwać widzów i dopuszczać najlepiej takie osoby, które są już głośne i nie potrzebują budowania atencji od samego początku?

W tle nagle pojawiła się jęcząca Nastasia, której najwyraźniej igraszki w łóżku się bardzo spodobały.

Nastasia: TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAK!

Warwick westchnął niechętnie. Mógł zawsze liczyć na pomoc siostry, dlatego udzieliła mu psychicznego wsparcia, po czym go przytuliła.

Janna: Sądzę, że dasz sobie radę. Ja niestety bardzo chciałabym z tobą poprowadzić ten sezon, ale naprawdę nie mogę. Wyjeżdżam na jakiś czas do Stanów Zjednoczonych, przynajmniej na pół roku. Jestem potrzebna przy jednym projekcie, który nie jest zależny ode mnie.

Warwick: Nie mogę być na ciebie zły, skoro sama spełniasz marzenia o jakich mi nie przyszło śnić.

Ani Janna, ani Warwick nie chcieli dokładnie zdradzić, co takiego zamierzają zrobić.

Nastasia dalej jęczy w tle.

Nastasia: Przeczyść grotę, zanim odlecisz! Ten ładunek mnie prawie kurwa rozsadził! Od kiedy on jest taki sztywny?

Warwick i Janna…

Janna: *na ucho Warwick’owi* Rozpoczynam pracę w jednej z najbardziej markowych odzieży w USA. Chciałabym gdzieś spróbować swoich sił jako modelka.

Warwick: Sądzę, że się będziesz świetnie nadawała. Dla mnie jesteś wyjątkowo piękna.

W rzeczywistości Janna okłamuje swojego brata. Jej praca będzie mniej ambitna, to znaczy będzie zajmowała się oddzielnym projektem typu influencer.

Janna: Słuchaj, powinieneś wziąć jednego z kumpli z siłowni. Myślę, że wiem już kto do tego będzie się nadawał.

Nastasia w tle…

Nastasia: Ale żeś dał nura! Za takich odważnych facetów to dałabym się pokroić!

Warwick i Janna…

Warwick: To znaczy będziesz wizażystką od promowania różnych produktów? Daj spokój, to jeszcze nie jest koniec świata.

Janna: Lepsze to niż siedzenie w chatce bezczynnie i spoglądanie na to czy coś się wydarzy w przyszłości.

Warwick: Cóż. Dla nas to będzie nowa przygoda. Ja będę musiał ogarnąć nowy sezon.

Janna: Na pewno obdzwonimy paru kumpli. Pomogą nam.

Warwick: Nie masz nic przeciwko, żeby wsparły nas osoby, które już miały do czynienia z tym reality show? Albo zrobimy coś w stylu każdy z nich będzie miał okazję porozmawiać osobiście z wybraną osobą, która ma status legendy.

Janna: Sądzisz, że ktoś z pierwszych sezonów miałby na to ochotę?

Nastasia w tle…

Nastasia: Oj ty bydlaku niedobry. Jeśli tutaj się zmieściłeś, może wepchniesz całą pięść do otworu? Zawsze znajdzie się jakiś sposób, abyś poszerzył rozmaite zdolności. Wepchnij ją tak jak ja ciebie do kadru w jednym z odcinków. Powiem ci, że jestem napalona cały czas i to nie wygaśnie na bardzo długo. A robisz to do tej pory najlepiej, w końcu coś tak zajebistego, że mam niedosyt!

Warwick i Janna…

Rodzeństwo po raz kolejny przytuliło się do siebie. Możliwe, że ich przygoda po całej Kanadzie w końcu dobiegła końca. Po dwóch tygodniach negocjacji widać było na biurku reżyserów tony wypełnionych arkuszy świadomie wypełnionych przez przyszłego prowadzącego gry. Prowadzenie przez niego sezonu nasuwało znacznie więcej pytań niż odpowiedzi, część z nich kompletnie nie została rozwiązana. Możecie spytać dlaczego. Dlatego, że was chciałam zachęcić do czytania czegoś odprężającego przed moim nowym rozdziałem. Nie jestem jeszcze psychicznie gotowa na to, aby wejść w nowy cykl, więc chciałam, aby pojawiły się te sceny, które pierwotnie odrzuciłam w mojej Trylogii. Więc z mojej historii już wiecie mniej więcej, co się będzie działo z postaciami.

Końcowa scena - kościół

Notatka: Jest to najbardziej kontrowersyjna scena, którą pisałam do tej pory. Trzymajcie pasy, ja ani razu nie miałam na celu nikogo obrazić, pisząc te filmy, tak samo tutaj.

Jest to ostatni dzień, w którym można nabijać punkty swoim faworytom w przemyśle muzycznym. Znajdujemy się w kościele, gdzie cała na biało wchodzi Nastasia. Scena wygląda, jakby Nastasia szła do ślubu. Towarzyszyła jej spora gromada osób z Totalnej Porażki. Generalnie wszyscy, którzy lubili Nastasię lub mieli z nią pozytywną relację byli w środku. To znaczy, że Warwick i jeden nameless kumpel z siłowni, Janna oraz Blaineley z Szefem wyszli na ubocze.

Mad'House_-_Like_a_Prayer_-_OFFICIAL_CONTENT

Mad'House - Like a Prayer - OFFICIAL CONTENT

W tle grał elektroniczny cover Madonny. Szef i Warwick odbyli poważną, męską rozmowę.

Szef: Wygląda na to, że zostałeś wciągnięty w niezłe bagno, synu.

Szef położył rękę na ramieniu Warwicka.

Szef: Pozwól, że ci powiem, jak to wyglądało ze mną i z Chrisem. Kiedy do nas dzwonili po raz pierwszy producenci, byliśmy wręcz wniebowzięci. Widzisz może przede mną tę piękną niewiastę? *pokazuje jej Blaineley* Ona jako pierwsza miała prowadzić program, ale im odmówiła. Do tej pory nie powiedziała mi czemu.

Blaineley: Potraktuj to jako tajny przepis na kraboburgery. Zdradzę ci ten sekret dopiero po ślubie.

Tyrpnęła Szefa w nos. Ten tylko przewrócił oczami.

Szef: Właśnie to jest powód, dla którego na tę chwilę nie jesteśmy małżeństwem. *próbuje uciszyć Blaineley* A teraz tak na poważnie. Spodobała mi się fucha, bo mogliśmy pokazać nastolatkom jak wygląda brutalne życie reality show, ale odnoszę wrażenie, że część naszych zachowań była naprawdę przesadzona. I tak montaż pokazywał nas pod tym względem z najjaśniejszej strony. Z każdym sezonem McLean’owi odpierdalało coraz bardziej i nic nie usprawiedliwi jego chorych czynów. Bardzo dobrze, że kiedy weszła Annie to akurat sporo ugrała przeciwko Chrisowi. Nic dziwnego, że dała się jednak mu zmanipulować i oboje zajęli się dogryzaniem sobie nawzajem. Ja już chciałem na spokojnie czmychnąć, ale nagle dali mi w końcu poprowadzić jakoś sezon. Do tej pory się cieszę, że gdyby nie mój gościnny występ podczas powrotu na odbudowaną wyspę Wawanakwa to w życiu by mnie tu nie było, nie byłbym z Blaineley, a teraz nie dałbym ci żadnej cennej rady. A moją radą jest to, że nieważne co ci producenciki powiedzą, ty zostań sobą i pokaż ludziom przed telewizorami, że nie pozwolisz się zmanipulować. Szkoda tylko, że jesteś w 95% zależny od tego co zrobią, więc wiesz… W programie możesz być super osobą, którą wszyscy polubią, ale w produkcji okaże się, że będziesz największym chujem i będziesz robił wszystko, żeby zgnoić życie uczestnikom. Staraj się nie wchodzić w żadne dramy albo najlepiej stań sobie z boku i prowadź zwyczajnie program.

Warwick: Ostatnio słyszałem, że mocno przekombinowali z występem jednego uczestnika na żywo i dziewczyna dopiero po dłuższym czasie i wygaśnięciu kontraktu otwarcie mówiła, że jest oryginalny występ był inny, a pokazali tylko te fragmenty, gdzie jest bardzo agresywna.

Szef: O tym właśnie mówię. Zuch chłopak. Tylko żeby ciebie czasem tak nie zmącili, bo wydajesz się jedną z najbardziej spoko osób. Chciałbym jakoś zobaczyć jak się sprawujesz w roli prowadzącego.

Warwick: Właśnie. Co do tej roli prowadzącego to mogę liczyć na twoją pomoc? Co mogę zrobić, aby w ekspresowym tempie znaleźć uczestników do programu? Producenci nie są w stanie mi pomóc w tej kwestii, bo Totalna Porażka po ostatnich wybrykach stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych reality show.

Szef: Co ja ci mogę powiedzieć o dzieciakach. Są wyjątkowo naiwne. To są dzieciaki. Dwadzieścia lat i już uważają, że zjedli wszystkie rozumy tego świata oraz najlepiej wiedzą, jak sobie poradzić. Gdy tylko się dowiedzą, że program przyjmie świeże mięso, które zrobi wiele dla sławy, od razu będziesz miał z 1000 zgłoszeń. Sęk w tym, że jeśli naprawdę nikogo nie masz do pomocy, ja ci deklaruję swoją pomoc. Darwin i Lao Chi również. Słyszałem, że ta wytwórnia muzyczna próbuje nawet swoich sił, żeby przejąć ten program na dobre. Totalna Porażka jest podobno zbanowana w telewizji, ponieważ wywoływała zbyt wiele patologicznych treści dla widowni.

Warwick: Niech zdejmą różowe kanały i “kreskówki dla dorosłych”, tam mają dopiero nieszkodliwe treści, które zyskują popularność.

Szef: Cóż. Popierdolona cenzura. Naprawdę sądzę, że Totalna Porażka może podnieść się z kolan. Za chwilę dwa lata wielkiej smuty dla tego reality show. Coś mi się zdaje, że jeśli prędko nie zdziałamy albo będzie się to ciągnęło na bardzo długo, albo pewnego dnia wszyscy się poddamy.

Warwick: Ja tam chcę spróbować. Uważam, że moja przyszłość jest jednolita, a nie chcę do końca pracować jako kurier, dostawca pizzy, w tirze (próbowałem) czy jakiś pomocnik dentysty. Skoro mam szansę zostać prezenterem w telewizji i nie dać się omamić urokom kolorowego TV niczym Hollywoodu, gdzie pod osłoną kolorowego i cukierkowego świata celebrytów jest tak mroczno, że nawet latarnia morska nie pomoże przebić się przez mgłę.

Szef: Jesteś naprawdę mądry, Warwick. Założę się, że rodzice są dumni z takiego syna jakim jesteś, synu.

Warwick tylko wzruszył ramionami.

Szef: Coś mi się popaprało na starość. Stałem się jakoś wyjątkowo miękki, nawet jak próbowałem ostatnio nakrzyczeć na Owena, że zeżarł mi cały gulasz, który służył dla gości to zamiast reprymendy śmiałem się do rozpuku przez całą noc. Normalnie kazałbym ci teraz dla ogarnięcia zrobić 50 przysiadów, ale nie chcę cię męczyć. A ten twój kolega z siłowni, to jak ma na imię?

Joël: Nazywam się Joël Trottier, miło mi poznać Szefa Kuchni.

Szef: Możesz do mnie mówić Sierżancie Hatchet.

Joël kiwnął głową na tak.

Warwick tylko niechętnie westchnął.

Warwick: Ja nie wiem, co takiego zamierza zrobić Nastasia, ale ja już to czuję po wszystkich częściach ciała, że to nie skończy się dla niej za dobrze.

Gdy muzyka dalej leciała w najlepsze, na pierwszy mocniejszy bit Nastasia zrzuciła z siebie suknię ślubną, na kredencji leżał batut dyrygenta, którym zaczęła wymachiwać i robić różne rozmaite pozy. Nagle na scenę wbiegł Stewart przebrany za księdza i dopiero wtedy zaczęła się prawdziwa zabawa, gdzie Nastasia wymachiwała gołymi pośladkami po całym kościele, a Stewart odprawiał pewnego rodzaju kazania. Skończyło się na gorących “judaszowych” pocałunkach, po czym Nastasia wypchnęła Stewarta na stół, rozwalając go.

Nastasia: A kysz, demonie nieczysty!

Reakcje wszystkich nie były oczywiste. Niektórzy uznali, że poziom cringe’u wyjebał poza skalę. Kamerzyści niechętnie nagrywali to, co zrobiła Nastasia, ale tym bardziej zaskoczyło ich to, że ubrała się w czerwony dywan i przykryła nim całe ciało.

Nastasia: Moi drodzy. To co ujrzeliście to są moje emocje, które mną kierują po tym, co się stało z Aishą. Ja wiem, że pewnie wywołam moim koncertem sporo kontrowersji, prawdopodobnie zostanę zablokowana na większości gal, nie przyjmą mnie do programu, ale podjęłam pewne ryzyko.

Warwick doskonale słyszał słowa Nastasi i był w szoku, że coś takiego padło z jej ust.

Nastasia: Aisha była genialną dziewczyną. Jej anielski głos, który sięgał nawet rejestr gwizdkowy dla psów. Jej szczere serce i nieśmiałość, bo w głębi duszy dla każdego chciała dobrze. Związek z Marcus’em może był dla niej trudny, ale ona naprawdę sądziła, że mogą być szczęśliwą parą. Kochała, miała nadzieję, chciała spełniać swoje marzenia, śpiewać dla wszystkich i wzruszać swoją otwartością, a to wszystko zostało jej odebrane przez problemy. Zignorowaliśmy ją, kiedy najbardziej potrzebowała pomocy. Potrafiliśmy ją potraktować jak sentymentalną szmacianą lalkę pozostawianą w autobusie. Jak wyrzuconą zabawkę z KFC, kiedy przez przypadek poszliśmy wyrzucić resztki po jedzeniu. Tak właśnie czuła się Aisha. Już jej niestety z nami nie ma, ale mogliśmy wszyscy temu zapobiec. Gdyby tylko otrzymała jakieś wsparcie duchowe od nas wszystkich, moglibyśmy stopniowo odciąć ją od dna, a w końcu mogłaby stanąć na równe nogi.

Wszyscy zaczęli bić brawa dziewczynie. Ci, którzy nawet za nią nie przepadali i wyszli z budynku, wrócili aby posłuchać co Nastasia ma do powiedzenia. Kamery zostały wyłączone.

Nastasia: I jak poszło?

Lao Chi: *montuje materiał na laptopie* Ja ci powiem tak. Nastasia, my nie będziemy umieszczać tego materiału, gdzie odpierdalasz egzorcyzmy.

Nastasia: Słucham?!

Lao Chi: Zrozum. Ludzie nie będą mogli w stanie uwierzyć, że to co mówisz o Aishy będzie na poważnie.

Darwin kiwnął głową na tak, po czym wszyscy zgadzali się po kolei ze słowami Lao Chi’ego.

Lao Chi: Twoje farmazony ze Stewart’em nie będą nikomu na rękę. Natomiast ty normalnie ubrana i mówiąca dobre słowa o Aishy, która jest potencjalnie uznawana według plotkarskich magazynów za największą konkurentkę na listach przebojów zdecydowanie naprawi ci reputację.

Nastasia: Kurwa, czasami jakiś spec od wizerunku się przyda. Skąd takich ludzi biorą, że dosłownie wiedzą wszystko, co najlepsze?

Brody: MÓJ ZIOMEK! JUUU-HUUUU!

Nastasia tylko uśmiechnęła się do Lao Chi’ego i przytuliła Stewarta. Po tym wszystkim nastąpił kolejny plot twist.

Nastasia: Wszystko spoko, mamy już przygotowany materiał, mogliśmy zobaczyć, że znowu robię cyrk w kościele jak 10 lat temu gdy zamiast śpiewać piosenkę o Bogu to zaśpiewałam “Break the Rules” Charli XCX, bo wtedy przechodziłam fazę zbuntowanej nastolatki. Ale teraz… *spogląda na zegarek; jej głos diametralnie się zmienia na bardzo męski* RUN.

AWOLNATION_-_Run_(Beautiful_Things)_(Official)

AWOLNATION - Run (Beautiful Things) (Official)

Popularny utwór z mema szybko znalazł swoje odwzorowanie po tym, co się dzieje z uczestnikami Totalnej Porażki. Wszyscy momentalnie pomagają zmontować sprzęt, aby się nie uszkodził i wybiegają drugą stroną z kościoła, żeby nie wywoływać większego chaosu. Ludzie już powoli wchodzili na mszę.

Ostatnia scena filmu przedstawia ponad czterdziestu ludzi uciekających z kościoła, aby nie zostać schwytanymi. Wszyscy biegli tak, jak mogli, aż w końcu okazało się, że nikt ich nie gonił.

Koniec filmu, pokazują się urywki, gdzie przemowa Nastasii pozwala Aishy zyskać czwarty tydzień na miejscu pierwszym, przy czym zyskała wiele osiągnięć. Janna, Warwick i Zach robią ucztę w domku Warwicka, Anna Maria, Nastasia i Stewart tańczą w klubie do piosenki “Levitating” (pokazana zostaje tylko choreografia), a większość uczestników pojawia się na różnych portalach społecznościowych, gdzie pokazane są ich filmiki z życia prywatnego oraz to, komu się powodzi najlepiej na różnych platformach.

Postanowiłam, że wydam rozszerzoną wersję mojej Trylogii. Jak mam być szczera, jestem rozczarowana słabym zainteresowaniem moich filmów, bo naprawdę miałam wielką nadzieję, że ktoś da mi porządną recenzję.
Czemu jednak zaryzykowałam i zamiast kontynuować Szaleństwa na Planie czy Nastolatki napisałam dodatek do trylogii? Chciałam dodać parę wątków, które pominęłam w pierwotnej wersji. Do tej pory wiele historii nie zostało wyjaśnionych, a niektóre zalążki będą zasługiwały na rozszerzenie. Nie jestem psychicznie przygotowana na to, żeby rozpocząć coś nowego w swoim życiu. Moje prywatne życie to kłębek nerwów i stresu, dlatego ta cała seria powstała, abym walczyła z problemami psychicznymi, zanim one wykończą mnie pierwsze.
Jeszcze raz. Moje scenariusze są prawdopodobne, oparte na prawdziwych wydarzeniach z mojego życia, z historyjek, z legend, dodałam tam również trochę fikcji i swojego zrypanego światopoglądu na otoczenie i to, co się dzieje wokół nas.
Gdy tylko będę na to gotowa psychicznie i zobowiązuję się do przestrzegania swoich reguł - będę mogła na spokojnie zacząć trzeci cykl. Nie chcę tego rzucić, bo już zaplanowałam sobie dosłownie wszystko. I to w 2021 roku, więc niech te plany staną się chociaż w 80% prawdziwe.
Życie toczy się dalej, a ja naprawdę mam wrażenie, że dalej będę kontynuowała to co potrafię najlepiej. Szczerze jednak nie chcę tego pisać sama dla siebie i udowadniać, że ja mam rację. Robię to dla ludzi, aby ktoś w końcu zwrócił uwagę i sprawdził moje umiejętności pisarskie - czy te dotychczasowe sześć lat wykorzystałam naprawdę dobrze i potrafię zrobić coś ciekawego. Dziękuję za uwagę. Jeśli ktoś przeczytał - nie zmuszam, ale prosiłabym o zostawienie jakiegokolwiek komentarza czy to pod scenariuszem, czy to na priv na Discordzie. Będę naprawdę wam za to bardzo wdzięczna. ♥

Advertisement